Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2017

Nie było shaking hands w gabinecie owalnym


 Nie było shaking hands w gabinecie owalnym. Wizyta pani Kanclerz Federalnej Angeli Merkel u pana Prezydenta Trumpa to jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu kuchni politycznej pierwszego kwartału tego roku. Niemcy starannie przygotowywali się do wizyty, razem z panią Kanclerz do Waszyngtonu przyjechała ważna delegacja niemieckiego biznesu. Wątek miejsc pracy i inwestycji niemieckich w USA i innych krajach NAFTA jest kluczowy dla przyszłości relacji. Podobnie wcześniej postąpili Japończycy, deklarując pakiet potencjalnych inwestycji. Jest to wyraz hołdu prowincji na rzecz cesarstwa, zawsze tak było – nie można się więc dziwić, że stare triki sprawdzają się zawsze.

Jednak z panem Shinzo Abe pan Trump ściskał dłoń przez kilka długich sekund, a z panią Merkel nie. Słowa pani Kanclerz: „Es ist sehr viel besser, miteinander zu reden als übereinander/It’s always better to talk to one another than about one another.”, przejdą do historii. Chyba nie dało się lepiej podsumować różnić pomiędzy USA a Europą obecnie. Pan Trump powiedział kilka mocnych słów, np. stwierdził że imigracja to przywilej, a nie prawo. Poskarżył się, że przez ostatnie lata niektóre kraje oszczędzały na wydatkach na NATO i jest to bardzo nieuczciwe wobec USA. Poza tym było wiele grzeczności i poklepywania się po plecach – ciepłe i przyjemne, bardzo poprawne przyjęcie.

Pani Kanclerz nie owijała w bawełnę i twardo mówiła o biznesie, wartościach, wspomniała nawet o Planie Marshalla i zjednoczeniu Niemiec. Podkreśliła rolę NATO i wzrost nakładów na obronność w RFN do 2%, mówiła o misjach wojskowych w Afryce i innych zadaniach jak w Afganistanie. Pani Kanclerz wyraziła zadowolenie z faktu, że pan Trump i jego administracja są zainteresowani i wspierają proces miński w kontekście kryzysu na Ukrainie. Potem było więcej o gospodarce, pani Kanclerz mówiła o G20 jako o relacji typu win-win oraz o przechodzeniu z klasycznej produkcji przemysłowej do ery informacji.

W bloku pytań było trochę gorzej, dziennikarze zaczęli zadawać trudne pytania, w tym pytania nie związane z kontekstem wizyty. Pierwsze pytanie o reformę systemu zdrowia w USA, to był po prostu policzek dla pani Kanclerz. Musiała słuchać, że Obama Care jest porażką i innych kwestii wewnętrznych. Prawdopodobnie służby prasowe tak wysterowały pytaniami, że taki delikatny prztyczek był możliwy. Później pani Kanclerz mówiła wprost o sprzeczności interesów oraz o próbach porozumienia się, mówiła o kompromisie dobrym dla obu stron. Przy czym Niemcy również nie byli małymi dziećmi, niemiecka dziennikarka zasugerowała w pytaniu – doświadczenia pani Kanclerz odnośnie muru z Berlina o to co się dzieje w Ameryce „America First”. Pani Kanclerz nie zdążyła zebrać myśli, pan Trump wyczuł prowokację i się pierwszy wtrącił do odpowiedzi, mówiąc o bardzo miłej dziennikarce. Później była tyrada o fake news i inne kwestie propagandowe, ale bardzo dobrze podane – ukoronowane stwierdzeniem że nie jest izolacjonistą. Pani Kanclerz mówiła pięknym językiem dyplomacji o globalizacji i jej roli, ochronie granic, Unii Europejskiej i o innych kwestiach jak dawanie szans imigrantom itp. Pan Trump mówił o dobrej polityce dla świata, o powrocie fabryk do USA o miejscach pracy, sprawnie puentował twierdzenia pani Kanclerz pokazując równowagę dwóch punktów widzenia. Pan Trump wskazywał na kwestię powiązań handlowych i sugerował, że Niemcy bardziej korzystają na wspólnych relacjach.

Wystąpienia liderów były bardzo interesujące, wręcz ważące na przyszłość. Strony zachowały równowagę, nikt nie zdominował rozmowy. Przy czym słowa pani Kanclerz były bardziej w duchu kompromisu, a pana Trumpa bardziej zmierzały w stronę ustalenia nowego porządku, który zapewni wszystkim dobrobyt. Niemcy byli bardzo konkretni, po prostu widać że dziennikarze współpracowali z panią Kanclerz. Zwłaszcza w kontekście pytań dotyczących służb specjalnych, Twittera i tego, co pan Trump powiedział o zagadnieniach wspólnych z panią Kanclerz. Obie strony próbowały się podchodzić, ale w granicach rozsądku i bez złośliwości, jeżeli już to wysublimowanych.

Wnioski są mniej więcej takie, że obie strony zostają przy swoich poglądach i sposobach zapatrywania się na kwestie sporne. Ważne jest to, że nie doszło do żadnego incydentu, który złamałby formułę spotkania, chociaż to w gabinecie owalnym było raczej trudne dla pani Kanclerz. Zapytała się wprost pana Trumpa, czy chce uścisnąć dłoń, ale ten milczał nie mówił niczego. Jednak jego dłonie zdradzały zdenerwowanie. Grymas twarzy pani Kanclerz podsumowuje całość wizyty.

Tags: , , , , , , , , ,

3 komentarze “Nie było shaking hands w gabinecie owalnym”

  1. wlodek
    19 marca 2017 at 06:24

    Jeśli politykę oceniamy według gestów to tego gestu nie było! Czy Merkel wyciągnie wnioski,czy Niemcy obrażą się na Jankesów?

  2. Inicjator
    19 marca 2017 at 07:49

    Po prostu nie ma tam “chemii” pomiędzy tymi przywódcami.

    Jedni się lubią bardziej, drudzy mniej.

  3. Yrek
    19 marca 2017 at 07:57

    Amerykanie właśnie skończyli wolny handel na świecie. I znowu na tym zyskają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Scroll Up