Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 kwietnia 2017

Między niemożnością polityków a bezsiłą protestów


 Polityka to prawa dosyć prosta. Tak prosta ,że czasem bywa prostacka. PiS uczynił ją najprostsza z możliwych i narzucił reguły gry, które dodatkowo próbuje zmieniać. A już sama dyskusja o zmianach jest pewnym rodzajem zmiany.

PiS kontroluje swój elektorat a przynajmniej nie traci jego zaufania. Utrzymuje mobilizację twardego rdzenia nie zrażając sobie płynnego otoczenia. Przy rozbitej opozycji to gwarantuje mu stabilizację i zezwolenie na dalszą aktywność. A przynajmniej brak przeszkód.

Po części zawdzięcza to poprzednim rządom, które przyzwyczaiły społeczeństwo, że politycy w najlepszym wypadku zachowują się jak duże dzieci w piaskownicy. Politycznie cała opozycja to różne odcienie tej samej ideologii, którą reprezentuje PiS. Oczywiście jej przedstawiciele będą protestować. Tym niemniej to właśnie jest problem opozycji, że nie jest w stanie przedstawić alternatywy dla PiS atrakcyjnej dla grup innych niż swoje żelazne elektoraty.

Szczególnie, że nie są one zbyt duże i zrzeszają też tych, którzy szukają tylko sposobu na odsunięcie PiS od władzy.

Instytucje Państwa zostały przygotowane do szybkiego przejęcia przez PiS i wystawione mu na łup.

Stało się tak, ponieważ i przedtem już długo były tak traktowane. PiS po prostu chwycił je nieco silniej. I okazało się, że albo nie mają obrońców, albo ci obrońcy nie mają żadnych możliwości działania.

W demokracji parlamentarnej oprócz merytorycznej dyskusji niezmierne ważne jest respektowanie zapisanych i zwyczajowych reguł. Reguł, które nikogo nie upokarzają i służą wypracowywaniu kompromisu. A jak one działały jeszcze przed PiS-em?

Opozycja nie ma praktycznie żadnych możliwości funkcjonowania w parlamencie, tyle że powinniśmy sobie przypomnieć, jak traktowano partie opozycje poprzednio.

Jak działała „zamrażarka” projektów legislacyjnych marszałka Sejmu? Jak traktowano wnioski opozycji w sejmie?

Dziś jest tak samo, tyle że ze złych praktyk uczyniono normę a dobre zniknęły.

Skoro nie ma żadnych możliwości działania w parlamencie partie opozycyjne powinny szukać możliwości działania poza nim. I sformułować wizję tego, co będzie po odsunięciu od władzy PiS. Obietnica powrotu do przeszłości nie wystarczy, również dlatego, że taki powrót nie będzie po prostu możliwy.

Minął już rok od przejęcia władzy przez PiS i jak dotąd żadna z dwóch nominalnie największych partii opozycyjnych nie wyciągnęła z tego wniosków ani też nie sformułowała postulatów odnowy.

Mamy za to KOD i uliczne protesty. O ile bez większego błędu można przyjąć, że KOD popierany jest głównie przez wyborców PO i Nowoczesnej, bo ich było najwięcej w ostatnich wyborach, to z protestującymi w innych sprawach już nie ma tak łatwo.

Uczestniczą na pewno w „kobiecych” protestach osoby, którym zdarzyło się głosować na PO i Nowoczesną ale trudno byłoby już obronić wniosek, jakoby to te osoby decydowały o kształcie tych protestów. Żadna bowiem z tych partii nie liczyła się specjalnie z postulatami prezentowanymi na kobiecych protestach. Więcej zrozumienia dla nich zawsze było po lewej stronie sceny politycznej, która aktualnie jest w runie, lub co najmniej w stanie dekonstrukcji. O ile jednak postulaty KOD-u są wspólne również dla partyjnej opozycji to postulaty kobiecych protestów nie znajdują prostego odzwierciedlenia w programach największych (dziś) partii opozycyjnych czyli PO i Nowoczesnej.

Podobnie jest z protestami przeciwko rewolucji w edukacji czy zmianami w systemie szkolnictwa wyższego. Pobudzony protestami feministycznymi ruch na rzecz świeckości tez nie znajdzie swoich postulatów na sztandarach PONowoczesności.

Skoro opozycja partyjno-parlamentarna niczego nie może w dzisiejszej polityce, to czy coś są w stanie zmienić protesty społeczne? Niestety również nie. Dotyczą one problemów, które nie są najważniejsze dla grup wspierających władzę PiS-u. Ten zaś stara się nie wywoływać napięć które mogłyby spowodować pojawienie się wątpliwości wśród osób, które na niego głosowały.

Niniejsza analiza prowadzi do wniosku, że jak dotąd nie pojawiło się nic, co mogłoby zagrozić stabilnej pozycji PiS na scenie politycznej.

Tym bardziej, że partiom politycznym nie udaje się przyciągnąć zwolenników spoza grupy ostatnio glosującej. Protesty takie jednostki przyciągają ale nie dają prostej afiliacji do jednolitej grupy politycznej.  Sytuacje utrudnia rozpad lewej strony sceny politycznej, podobnie jak na Węgrzech.

I podobnie jak na Węgrzech trudno spodziewać się zmiany tego stanu rzeczy. Chyba, że partie polityczne zmodyfikują swoje programy polityczne, dotrą z nimi do nowych wyborców a ci zechcą obdarzyć ich zaufaniem.

Na razie to raczej Polish dream czy marzenia (nieomal) ściętej głowy.

Jedyną ideą polityczną łączącą, jeszcze grupy polityczne w Polsce , po za PiS-em jest udział we wspólnej Europie. Nie jest jednak ideą, którą da się łatwo użyć do jednoczenia opozycji. Przynajmniej w działaniach pozytywnych, ofensywnych. Wspólna Europa dałaby się jeszcze obronić w Polskim społeczeństwa, ale nie wiem czy da się obronić za 4 -5 lat. A tyle, jak sądzę rządy PiS jeszcze potrwają.

Tags: , , , ,

13 komentarzy “Między niemożnością polityków a bezsiłą protestów”

  1. quba
    17 marca 2017 at 04:45

    Oni myślą kategoriami zapewnienia sobie kasy

  2. Wojciech
    17 marca 2017 at 08:45

    Po co wszystko, jak sprawy rozstrzygnęły się już w czasie karnawału 81 roku z pomocą i wizją Watykanu, Świętego JPII, CIA, banków, kartelu US/NATO i naiwnego Gorbaczowa. Teraz to już po ptokach.

    • wlodek
      17 marca 2017 at 09:38

      P.Wojciechu, po ptokach to będzie jak nas nie będzie! Tekst o Ruskim mirze daje nadzieję że jeszcze nie wszystko stracone, puki my żyjemy i jest nadzieja że długo będzie żył p.Prezydent Putin.A resztę pies ich j….!Pozdro.!

  3. Pozorovatel
    17 marca 2017 at 09:26

    Patrząc z oddali łatwiej jest zachować dystans i obiektywizm wobec naszej historii. Posłużę się więc cytatami z publikacji znakomitego emigracyjnego historyka historyka Adama Zamoyskiego:
    ” Konfederacja była protestem przeciwko działaniom Sejmu 1788 r., który – według tego aktu – „sam pod konfederacją sejmując, konfederować się całemu narodowi, prócz siebie, zakazał”. Oskarżała go ona, że „uzurpując” prawa, „zmiótł wszystkie wolności stanu szlacheckiego”, że „Rzeczpospolitą w monarchię zamienił” i że „w dniu 3 maja roku 1791 w rewolucję i spisek przemieniwszy się”, wprowadził „nową formę rządu”. Konfederacja targowicka zmierzała do obalenia tego dzieła i przywrócenia dawnego porządku prawnego. Mnóstwo ludzi protestowało przeciwko tak radykalnym zmianom, w tym bliscy współpracownicy Stanisława Augusta i najbardziej postępowi dygnitarze tacy jak kanclerz wielki koronny Jacek Małachowski. Niektórzy, nawet jeżeli się zgadzali z duchem nowej ustawy rządowej, mieli poważne zastrzeżenia natury pragmatycznej, zdając sobie sprawę z tego, że będzie źle odebrana w pewnych środowiskach, szczególnie w Petersburgu.

    Z upływem czasu wielu z nich pogodziło się z faktem dokonanym. Dały temu wyraz wybory do Sejmu 14 lutego 1792 r., które wygrali w ogromnej większości kandydaci króla i przyjaciół konstytucji. Ale w tych wyborach nie mieli możliwości się wypowiedzieć ci, którym odebrano prawo do głosu. Skoro konstytucja została wprowadzona przez zamach stanu, uczciwy obywatel miał prawo nie tylko protestować, ale także dążyć do jej obalenia. Istniał do tego konstytucyjny mechanizm (nieprawnie zdelegalizowany przez nową ustawę rządową) w postaci konfederacji. Często w ciągu poprzedzających dwu stuleci używano tego mechanizmu i wiele sławetnych aktów naszych dziejów mu zawdzięczamy. Wszakże to konfederacja warszawska z 1572 r. zagwarantowała tolerancję religijną. Sejm, który nazwano Wielkim, zawiązał w 1788 r. konfederację, aby wprowadzić reformy. W wielu przypadkach, na przykład przy elekcji Stanisława Augusta, konfederacje gwarantowały sobie poparcie wojsk państw ościennych. Zawiązując konfederację i powołując się na protekcję carycy Katarzyny, targowiczanie działali więc zgodnie z uświęconymi tradycją procedurami konstytucyjnymi. Z punktu widzenia legalności nie można zatem niczego im zarzucić. Pod tym względem nie była żadną aberracją. Wielu obywateli, może nawet większość, było przeciwnych nowej konstytucji, i to z całkiem słusznych powodów. Została bowiem wprowadzona przez zamach stanu, przygotowany perfidnie, aby wykluczyć wszystkich posłów, którzy mogliby się przeciwstawić. To było jawne naruszenie wszelkich zasad demokracji i fair play. Przyczyniając się do tego przewrotu, król złamał pacta conventa. Wolną elekcję, kamień węgielny polskiej konstytucji, zastąpiono tronem dziedzicznym, a samo miano „Rzeczypospolitej” słowem „państwo”. Odebrano głos rzeszy szlachty nieposiadającej…
    Akt konfederacji został podpisany w Petersburgu 27 kwietnia, a ogłoszony 14 maja w małym miasteczku przygranicznym Targowica, znajdującym się obecnie na terenie Ukrainy. Dwa dni później 97 tys. żołnierzy rosyjskich wkroczyło na terytorium Rzeczypospolitej jako przyjaciele, „aby dopomóc we wspólnym dziele przywrócenia Rzeczypospolitej praw i przywilejów”.
    Dostrzegam wiele współczesnych analogii do tamtych czasów. Nawet ówczesna niepełna suwerenność ma współczesny odpowiednik. Naturalną też staje się obywatelska potrzeba poszukiwania poza granicami obrońców obywatelskich praw i wolności. Państwo zaś staje się w oczach w oczach większości obywateli, pozostającym w rękach mniejszości, uciążliwym organem represji. Przed paroma dniami przeczytałem opinię autora podającego się za psychologa. Wyraził pogląd że Jarosław Kaczyński pozostaje w stanie świadomości swojego biologicznego przemijania oraz wielkiego poczucia krzywdy z powodu przedwczesnej śmierci brata i przyjaciół. O tę krzywdę obwinia polskie państwo, a charakterystyczna dla jego usposobienia mściwość popycha go działań na rzecz jego unicestwienia. Środkiem do tego jest między innymi polityka kadrowa oparta na powierzeniu wszystkich instytucji państwa całkowicie mu podporządkowanym miernotom niezdolnym do samodzielnego rozumowania i zawiązania ewentualnego spisku.

    • krolowa bona
      17 marca 2017 at 12:22

      @Pozorovatel….
      Analizie i analogiom wraz z psychologicznym wizerunkiem prezesa w kometaruu @Pozorovatel nie mozna odmowic racji, wlasciwie jest „wszystko po starzyznie”, ” tylko rekwizyty sie zmieniaja” caly czas ten sam „problem polski”, ktory jest tak samo rozwiazywan….taka tradycja zachowan…on / oni sie tak i tak zachowuja i ci inni w reakcji na to sie tak i tak zachowuja.czy mozna to bedzie „przeskoczyc” ? Wogole czy jest tego swiadomosc ? A moze jest to „polska struktura krysztalu” i co by nie czynic zmienic jej nie mozna…. ….ja naprawde zaczynam tak myslec jak wyznaca buddyzmu …..”jakby sie nieodwrocic plecy zawsze z tylu…
      ***
      2 dni temu we francuskiej TV, w programie „28 minutem” (codzienny polityczny Talkshow ) powiedzial pewien artysta (muzyk, poppiosenkarz, aktor ), ktory sie niegdys bardzo angazowal na rzecz francuskich socjalistow min. popieral F. Hollande i jego byla zone S. Royale, ze on nie glosuje, gdyz wybory i glosowanie jest to wybor „tego”lub „tych”, ktorzy maja cie „upupic”/ „nas**c na ciebie….. ! Np.on glosowal nasocjaliszow i socjalisci wnuesli do parlamentu ustawr o pozbawianiu obywatelstwa i wszystkich z nim zwiazanych praw, o ktore stuleciami ealczono….mowil on i inni, ze winno sie liczyc „glosy” tj.liczbe obywateli, ktorzy nie glosowali !!!, bo ich.liczba jest czesto wieksza id liczby, t

    • krolowa bona
      17 marca 2017 at 12:37

      @Pozorovatel….c.d.
      .. a wiec liczba obywateli, ktorzy nie glosowali jest b.wysoka i czesto przewazsza liczbe obywateli, ktorzy oddali glos w wyborach…ci, ktorzy wstrzymali sie od oddania glisu w wyborach takze wzieli w nich udzial, gdyz przez wstrzymanie sie od glosu pokazali, ze zaden kandydat i zaden program wyborczy / parua/ go lub ja nie przekonaly i to jest wysoka forma okazania woli wyborcow, dlazego winno sie nieglosujacych jako glosy ” przeciw” liczyc ! ! ! A teraz prosze te formule zastosowac teoretycznie to aktualnej sytuacji w Polsce i do ostaznich wyborow !!! Podobnie @Pozorovatel wspomina w swoim komentarzu, ze pozbawiono obywateli prawa glosu , co bylo gwarancja konstytucyjna wiec chca przeciw temu zaprotestoeac zawiazali konfederacje….

  4. krzyk58
    17 marca 2017 at 16:44

    ……..PiS uczynił ją najprostsza z możliwych ……….spokojnie Autorze
    już wkrótce do znaczenia dojdzie PO lub jej mutanci, być może
    powróci ‚książę małżonek”(mąż swojej żony) i ta „cała kamaryla”… a to jeszcze nic
    straconego…………………………………. po czterech latach(ustawowo) powróci PiS lub jego
    zstępni…………..lewica?????????????? Wykopała se grób – w początkach dwutysięcznych……………(niech jej ziemia lekką będzie).
    AMEN! (Kto przy zdrowych zmysłach,zagłosuje na znaną Nam lewicę?) 🙂

  5. wlodek
    17 marca 2017 at 17:49

    Żyłem w okresie tzw ” propagandy sukcesu” i byłem dumny z powstających domów, zakładów pracy bo za Gierka pomimo trudności były sukcesy i duma z Polski! A teraz co zostało, cieszą się z tego że nie lubiana Merkel zaprosiła na”kredyt” p.Morawieckiego na obrady 20 najbardziej rozwiniętych krajów. A kto pamięta ze byliśmy w 10?Sukcesów nie ma ale propaganda bije z TVPis!

  6. krzyk58
    17 marca 2017 at 18:22

    ………..O ile bez większego błędu można przyjąć, że KOD popierany jest głównie przez wyborców PO i Nowoczesnej……….. ???????? 🙂
    https://hubalblog.wordpress.com/2017/01/25/antypolski-kod/

    https://hubalblog.wordpress.com/2016/08/14/wczoraj-zydowski-kor-dzis-zydowski-kod/

    ‚ Popacz ” pan na facjaty….i przynależność organizacyjną, czy tylko
    postsolidarnościowe źródła zła?

    Pozdrawiam

  7. placownik
    17 marca 2017 at 21:00

    Użycie określenia „rozbita opozycja” jest mylące. Tej opozycji nikt nie rozbijał, a tym bardziej jej rzekome rozbicie nie jest powodem zmiany rządów. Nawet dotychczas rządząca Platforma Obywatelska nie jest rozbita. Ona jest dogorywająca.
    Opozycja jest podzielona. To prawda. Ale przecież nie to jest powodem dobrego samopoczucia PiS-u. Według mnie powodów należałoby szukać w kompletnej bezradności wobec określenia przyczyn sukcesu partii Kaczyńskiego. A bez takiej diagnozy trudno myśleć o odbieraniu jej zwolenników, a bez tego nie ma mowy o przejęciu rządów. Szukanie powodów tej bezradności w fakcie, że opozycja jest podzielona to ślepa uliczka. To rodzaj wymówki i usprawiedliwienia dla skłóconych liderów. To jednak w żaden sposób nie tłumaczy ich intelektualnej indolencji w określaniu rzeczywistych przyczyn tak fatalnej dla państwa porażki Platformy.

  8. Wojciech
    17 marca 2017 at 21:41

    Przy okazji o rewolucji degeneratów w USA. https://pracownia4.wordpress.com/

  9. Zbigniew
    30 marca 2017 at 07:58

    Wszyscy omotani ideologiami i tzw polityką są tacy sami. Autor również. Mam pełne spektrum od prawa do lewa. Najpierw piękne bredzenie i górnolotne frazesy a później koryto hipnotyzuje. Nie wierze w ani jedno słowo bo każde z nich ma za zadanie dzielić ludzi. Autor dokładnie to samo zrobił co jego „polityczni” przeciwnicy. Zarysował linię podziału nie między politycznymi i ideologicznymi kłamcami a zwykłymi ludźmi, a podzielił zwykłych ludzi na lepszych i gorszych. Słowa należy ważyć a te, z przykrością to stwierdzam, są tylko lepiej przypudrowaną wersją budowania nienawiści do każdego kto myśli inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

About Adam Jaskow,

Scroll Up