Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2017

W jakim kierunku będzie ewoluować globalizacja?


Paryż 2015

W jakim kierunku będzie ewoluować globalizacja? To bez wątpienia najważniejsze pytanie, w które wpisują się wszystkie pytania dotyczące naszej teraźniejszości i przyszłości. Globalizacja jest faktem. Obecnie wchodzimy w fazę globalizacji problemów i wyzwań. Trzeba umieć się optymalnie ustawić do wyzwań, ale nie można przegapić możliwości. Kryzys zawsze jest szansą.

Stan obecny

Globalizacja jest dzieckiem neoliberalnego kapitalizmu wolnorynkowego. Jak się dowiedzieliśmy od pana Trumpa – niechcianym! Powstała z chęci zysku i dla wyzysku ekonomicznego słabszych. Globalizacja ma swoją hierarchię, bieguny, ośrodki ciążenia i sieci powiązań. To właśnie one są najważniejsze, badanie połączeń i przebiegów relacji, to najskuteczniejszy sposób na jej opisanie. Jest to potrzebne, do odnalezienia właściwego miejsca i orientacji wobec otoczenia.

Świat jest po kilku mniejszych i większych kryzysach. Polityka indukuje problemy ekonomiczne, a te przyczyniają się do zwiększenia ciążenia politycznego. Pojawiają się nowe punkty zapalne oraz nasilenie ciążenia w punktach krytycznych. Syria i Irak oznaczają nowe porządki na Bliskim Wschodzie, skąd chyba pierwszy raz naprawdę będzie wyrzucony Zachód. Jednak o wiele ciekawsze i 1000-razy groźniejsze, jest to co dzieje się na Morzu Południowo-Chińskim.

Wiele krajów już budzi się z rękami w nocniku, a niektóre zaraz mogą obudzić się na potrzaskanej muszli klozetowej. Przykładem państwa pierwszego typu jest Meksyk, gdzie same zapowiedzi możliwej zmiany polityki amerykańskiej zmieniły politykę wewnętrzną. Przykładem państwa drugiego typu będą takie kraje jak Turcja i być może Polska. Decyduje skala uzależnienia gospodarczego od otoczenia gospodarczo-politycznego. Niestety chyba nikt nie jest przygotowany na zmianę reguł globalizacji.

Unia Europejska interesuje nas najbardziej. To do czego doprowadzono przez lata polityki niezdecydowania i nieudolności, to wielkie marnotrawstwo potencjału. Dzisiaj się decyduje, czy Europejczycy za 20 lat będą mieli emerytury. Powoli zaczyna to docierać do ekspertów, może przebije się do polityków, ale mało kto mówi prawdę ludziom. Ponieważ to złamałoby paradygmat reprezentacji politycznej. Elity europejskie są jej największą słabością, ponieważ boją się stracić legitymację do rządzenia.

Bardzo pozytywnie zaskakuje Rosja. Ten kraj po okresie olbrzymiego nasycenia kapitałem, pochodzącym z hossy surowcowej, przeżywa właśnie przetasowanie gospodarcze. Motorem napędzającym zmiany okazały się zachodnie sankcje, które jakkolwiek kosztowne i problematyczne, ponieważ to po prostu okradanie Rosji. To jednak przyczyniły się do budowy odporności przez ten kraj. Rosja dzisiaj jest o wiele bardziej odporna na zakłócenia wynikające z globalizacji, niż przed sankcjami absolutnie niesprawiedliwymi i łamiącymi zasady międzynarodowych porozumień handlowych.

Polska jest w pełni uzależniona gospodarczo od Unii Europejskiej, w tym od Niemiec. Nie ma żadnego pomysłu na to jak to zmienić, co więcej nie ma nawet potrzeby takiego myślenia. Wszystko, co wydała z siebie nowa władza jako tzw. plan Morawieckiego, to nic innego jak pomysł na skomasowaną intensyfikację wydawania pieniędzy.

Najważniejsze jest to, że obecnie nie ma równowagi w globalnych dyfuzjach. Kraje Zachodu zaczęły przegrywać w wyniku wymywania zasobów. Outsourcing miejsc pracy skończył się pauperyzacją klasy średniej i kryzysem demograficznym. Ten indukuje inne kryzysy, konsekwencją jest kres tego, co uważamy za standard poziomu życia i rozwoju cywilizacyjnego.

W krajach rozwijających się wcale nie jest różowo. Kapitalizm pokazał swoje prawdziwe oblicze, a koszty rozwoju – jak np. degradacja środowiska naturalnego, będzie trzeba odrabiać przez kilkadziesiąt lat lub dłużej.

Interesy stron

Pan Donald Trump jawnie nazwał Unię Europejską konkurentem USA, w tym w szczególności skupił się na Niemczech. Celem było skłócenie USA z UE oraz wewnątrz UE. Konsekwencje jeszcze nie są widoczne, ale będą widoczne przez kolejne lata. Ponieważ takiej zniewagi nikt w Europie, a już na pewno w Paryżu łatwo nie zapomni.

Brexit to już tylko kwestia techniczna, zostanie przeprowadzony w taki sposób, żeby nikomu innemu nie chciało się wychodzić z Unii Europejskiej, w tym w szczególności Francji. W przypadku zwycięstwa wyborczego pani Marine Le Pen, wchodzi więc w grę rozwiązanie Unii Europejskiej i przekształcenie jej w to, czym była kiedyś.

Europejczycy rozumieją, że ich udział w globalnym torcie się zmniejsza. Niestety Amerykanie chcieliby się pierwszy posilić na unijnym truchle i wcale tego nie ukrywają. W kontekście słów pana Trumpa, trzeba się zapytać czy kryzys finansowy 2006 roku był przypadkiem?

Chiny za wszelką cenę chcą dalej się modernizować i bogacić. Potrzebują do tego globalizacji. Jednak Amerykanie nie będą dłużej się godzić na taką skalę dyfuzji jak obecnie. Zrównoważenie relacji handlowych przez USA i Chiny będzie wyzwaniem dla całego świata. Już samo urealnienie kursu chińskiej waluty, niedowartościowanej o około 15%, to byłaby rewolucja dla świata. Wprowadzenie ceł zaporowych przez USA, to byłby nowy porządek na świecie z globalnymi skutkami.

Rosja już jest języczkiem u wagi na skalę globalną, ponieważ od jej opowiedzenia się po stronie Chin lub USA zależy przyszłość świata – i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Sytuacja jest już statyczna w ujęciu globalnym. Jeżeli tylko Unia europejska się wzmocni i będzie w stanie prowadzić politykę, to wejdzie jako gracz do ligi globalnej. Bez tego, będą tam tylko Amerykanie, Rosjanie i Chińczycy. Pewne szanse mają Indie, jednak skala ich problemów wewnętrznych jest wyjątkowo złożona. Japonia i inne kraje Azji, funkcjonujące w oparciu o relacje z USA w sumie wliczają się do ich potencjału. Wystraszą się Chin i będą prosić Waszyngton o protekcję. Ostatecznie o globalnym układzie sił zdecyduje postawa Rosji.

Polska jest w sytuacji względnie stabilnej, jednak niesłychanie łatwo może się pogrążyć. Nie ma planu „B”, opieranie się na Unii Europejskiej i NATO doprowadziło do uzależnienia gospodarczego i dziwnej opcji militarnej, która jest absolutną słabością. Bez wsparcia sojuszników sami się nie obronimy, ale zarazem jesteśmy skazani na bycie poligonem i buforem w przypadku konfliktu pełnoskalowego. Gospodarczo nie mamy alternatywy dla podłączenia się pod Niemcy, co jest samo w sobie niezrozumiałe.

Dalsza dominacja Zachodu nie jest możliwa bez jego militaryzacji. Militaryzacja jest już chyba niemożliwa, bez jakiegoś wielkiego szoku, wywołanego poważnym zdarzeniem. Gospodarka jest funkcją polityki, pan Trump głośno powiedział że mamy do czynienia z porażką i chce to zmienić. Jednak powrót do lat 70-tych jest niemożliwy. Możliwe jest wypracowanie nowego konsensusu, wymaga to jednak przejścia przez stan nieustalony.

Stan pożądany

Stan pożądany zależy od tego, czy postęp techniczny – a ściślej korzyści z niego wynikające, prześcignie zbliżające się spory o wodę i inne strategiczne zasoby, które się kurczą i nie będą dostępne dla wszystkich tak jak do tej pory.

Niestety nie pomaga nam gospodarka wirtualna, której fikcyjna skala obrotów wielokrotnie przebija gospodarkę realną. Pieniądze ze spekulacji służą bogatym do dalszego bogacenia się, zamiast do rozwoju i ograniczania biedy. Niestety tylko zwiększenie poziomu badań naukowych może nam pomóc. Jednak wraz z potencjałem naukowym musi rosnąć ogólna świadomość społeczeństw, pozwalająca na absorpcję i efektywne wykorzystanie innowacji.

Rzadkość rządzi globalizacją, na niej buduje się cała chciwość globalizacji. Sytuacja w której, już wiadomo że w dotychczasowym paradygmacie nie wystarczy dla wszystkich – to świadomość nowego początku.

Byłoby idealnie, gdyby udało się uniknąć resetu na globalną skalę, przy czym jest chyba wszystko jedno, czy będzie on wynikał z kryzysu, czy z wojny. Resety regionalne są nie do uniknięcia, będą kolejne Syrie i Libie. Globalne bezpieczeństwo jest najważniejsze, jednak jest już deficytowym towarem. Zderzenia polityczno-militarne, mogą wiele ułatwić w świecie ekonomii, wojna w warunkach globalizacji to połączenie ucieczki do przodu z przenoszeniem kosztów na innych.

W modelu idealnym, byłoby wspaniale, gdyby udało się tak zdefiniować system na nowo, żeby sam dążył do równowagi. Chodzi o równowagę w międzynarodowej wymianie, która obecnie jest trwale nierówna i te różnice będą się pogłębiać. W grę wchodzi stworzenie światowego systemu równoważenia przepływów, ale nie w oparciu o umiędzynarodowienie chińskiej waluty, chociaż i to w jakiejś mierze będzie musiało zostać wpisane w system. Nikt nie zgodzi się na to, żeby Chińczycy zdominowali świat. Od ich rozsądku i sposobu postępowania zależy mobilizacja ich otoczenia. Do tej pory Chiny jadły małą łyżeczką, co prawda miały ich miliard i to dawało im skalę. Jutro Chin to wyzwanie dla świata. Czy wybiorą konfrontację? Pytanie zasadnicze brzmi: jak mogłaby wyglądać jedna duża chińska łyżka?

Możliwe komplikacje

Nie ma czegoś takiego jak trwały porządek międzynarodowy. Wszystko płynie a Ziemia się kręci. Jak wiemy, pokój w Europie to już przeszłość. Na Bliskim Wschodzie panuje szaleństwo. W wielu krajach Ameryki Środkowej i Południowej postępuje destabilizacja. W Afryce jest tak wiele kontrastów, że prędzej czy później będzie się tam pogłębiać skala wyzwań. Azja jest nadzieją dla świata, jednak wcześniej musi sobie sama poradzić ze swoimi problemami.

Nie ma darmowych obiadów. Nawet jeżeli kupuje się tanio składniki, to trzeba jeszcze zapłacić za energię do ich ugotowania, a po konsumpcji trzeba posprzątać i umyć talerze. Trzeba o tym pamiętać, że wszystko kosztuje.

Do tej pory świat opierał się na wszechmocy Dolara. Amerykanie z cała swoją potęgą będą reagować, na każdy nawet najmniejszy cień zagrożenia dla jego uprzywilejowanej międzynarodowej pozycji.

Jeżeli Chiny zdecydują się na inflację Dolara, to naruszyliby porządek światowy. Nie mają zasobów pozwalających na dyktowanie warunków. Chociaż, jeżeli chcieliby na poważnie namieszać na rynku surowców np. skupując całe pojawiające się złoto, to byłoby coś zupełnie nowego. Przy prawdopodobnie ręcznym sterowaniu gospodarką przez pana Trumpa, inflacja Dolara jest tylko kwestią czasu. Nie można więc się dziwić, że wierzyciele Ameryki będą chcieli zachować jak najwięcej wartości swojego majątku.

Wojny są rozwiązaniem. Niestety to Amerykanie wyznaczyli takie standardy i nic już się na to nie da poradzić. Kolejne konflikty lokalne i regionalne, będą stymulowały kryzysy. Chociaż jest zaskakująco ciekawym to, że konflikt w Syrii, w zasadzie nie miał większego wpływu na rynek ropy.

Ceny surowców będą drożeć, machinacje na rynku ropy, jakie obserwowaliśmy, to przykład resetu za pomocą economic power. Jeżeli ktoś chce mieć wpływ na świat, musi kontrolować ceny ropy. Najprościej można to robić przez podaż, tą reguluje się przez konflikty pomiędzy krajami eksportującymi ten surowiec.

W globalnych wyzwaniach trzeba uwzględnić również starzenie się społeczeństw Zachodu. To zjawisko będzie rodzić cały szereg różnych konsekwencji. Chodzi o skłonność do ryzyka i kierunki polityki.

Możliwe kierunki ewolucji systemu

Bez porozumienia się wszystkich zainteresowanych graczy, nie ma możliwości na zmianę istniejącego stanu rzeczy. Można ze sobą konkurować i z czasem poprzez konflikty doprowadzić do wyklarowania się nowego stanu relacji. Jednak to będzie nie tylko ryzykowne, ale przede wszystkim bardzo kosztowne. Niestety mało kogo dzisiaj stać na błędy, nikt nie chce ponosić konsekwencji. W warunkach globalizacji wszelkie bodźce ulegają wzmocnieniu. Obecnie nasila się tendencja do zwiększenia ilości bodźców negatywnych.

Globalne porozumienie handlowe jest możliwe. Możliwe jest również porozumienie polityczne, które będzie ograniczać ryzyko eskalacji konfliktów. Nie można jednak dłużej opowiadać więcej bajek o wspólnocie wartości i budowie globalnej wioski, ponieważ to nic innego jak promocja wyzysku.

Bezwzględnie jest potrzebne wzmocnienie roli ONZ i takich organizacji jak WTO. Nawet jeżeli są nieefektywne i nie radzą sobie z większymi kryzysami, to jednak jak do tej pory nie wymyślono niczego lepszego. Umacnianie instytucji międzynarodowych to sposób na stabilizację całego światowego systemu współzależności.

***

Przyszłość jest niepewna, paradoks polega na tym, że jeszcze w latach 90-tych wydawała się przewidywalna. Czy opierało się to tylko, na optymistycznym założeniu końca historii oraz wizji zaszczepienia neoliberalnego porządku na całym świecie?

Pytanie o to w jakim kierunku będzie ewoluować globalizacja, to pytanie o naszą przyszłość. Umiejętne ustawienie się do wyzwań może znacząco zwiększyć nasze szanse na przetrwanie. Przy odpowiedniej polityce i działaniu w grupie, możliwe jest nawet wzmocnienie naszej pozycji. Trzeba do tego jednak mądrej i skutecznej polityki.

Czy nasz kraj będzie w stanie odpowiednio się ustawić? Sądząc po ostatnim szczycie Unii Europejskiej, trzeba mieć poważne wątpliwości.

Tags: , , , , , , , , , ,

11 komentarzy “W jakim kierunku będzie ewoluować globalizacja?”

  1. Inicjator
    13 marca 2017 at 05:35

    Doskonała analiza i słuszne prognozy.

    Nie są optymistyczne, szczególnie dla Polski, której małomiasteczkowe elity tkwią jeszcze w latach sześćdziesiątych, tylko zmienili patrona, a ideologię marksistowską zamienili na wyznawaną państwowo – religię.

    No i Autor się pomylił sytuując początek kryzysu na rok 2006.

    To była jesień 2008 roku, ale to drobiazg z wymową całości artykułu.

    Pd siebie dodam cytat z Kisiela.

    Wiadomo już, że jesteśmy w dupie (black hole), najgorsze w tym jest to, że zaczynamy się w niej urządzać …

  2. Wierny czytelnik
    13 marca 2017 at 06:17

    Zgadzam się kapitalizm w swojej krwiożerczej neoliberalnej formule to złodziejstwo i nie można dać się manipulowac.

  3. bob
    13 marca 2017 at 08:19

    Kiedyś Clinton powiedział: “Gospodarka głupcze!“. Dziś można powiedzieć: “Demografia głupcze!“. Chodzi o to, że za kilkanaście lat nie będzie Europy, Rosji a nawet Ameryki jaką znaliśmy od dobrych dwóch wieków. Dojdzie w tych krajach po prostu do wymiany składu etnicznego(Europa i Rosja wzrost ludności muzułmańskiej, Ameryka ludności latynoskiej). Razem ze zmianami etnicznymi dojdzie do zmian organizacyjno-gospodarczych. Tak więc Europa pod tym względem będzie podobna do Afryki północnej i Bliskiego Wschodu. Rosja do Kaukazu a USA do Ameryki Łacińskiej. W takich warunkach dominacja Azji, głównie Chin będzie rzeczą nieuniknioną. W połączeniu z przejęciem bogactw surowcowych Rosji zauralskiej i odejściem od polityki jednego dziecka Chiny staną się bezkonkurencyjne w większości dziedzin na bardzo długo. Jedynym ograniczeniem chińskiego rozwoju będzie to, że świat stosunkowo szybko nie będzie miał środków na zakup chińskich towarów. Zresztą w wyniku całkowitej dominacji Chin w dziedzinie produkcji przemysłowej reszta świata będzie zarabiała głównie na produkcji rolnej i turystyce w której ważną rolą będą usługi w branży seksturystyki dla zamożnych Chińczyków.

    • 50-parolatek
      13 marca 2017 at 12:44

      Już kiedyś stwierdziłem, że niekiedy jesteś Pan normalny, Panie Bobek. Akurat tutaj Pana wywody są całkiem rozsądne i logiczne. Zgadzam się z nimi całkowicie. Prawdopodobnie, tak ewoluować będzie świat człowieka.
      Mało to mieliśmy w historii dominacji pewnych grup, czy narodów, które przeminęły bezpowrotnie?
      – chyba podobnie jest z cywilizacją białego, z europejskimi korzeniami, “człowieka”.
      Zabija nas nasza głupota, wygodnictwo i pazerność.
      Nie, “żyć w zgodzie, współpracować, współgospodarzyć i współżyć/koegzystować”, tylko “ZABRAć, ZAWŁADNąć, OKRAść, MIEć, POSIADAć, OPANOWAć, DOMINOWAć, WYKORZYSTAć” itp.
      A coż to jest 500-600 lat dominacji europejczyków w porównaniu np. z takimi 5000-letnimi Chinami !?
      Taki Egipt, czy inne kultury Bliskiego Wschodu, czy starożytności, to kultury tysięcy lat swojego rozwoju i egzystencji!
      A my, europejczycy (wraz Płn.Ameryką)…?
      – te kilkaset lat w rozwoju ludzkości to nic innego, jak nowy, inny rodzaj BARBARZYńCóW.
      Barbarzyńców, którzy w imię zdobycia mamony próbują zniszczyć swoje jedyne otoczenie…

    • krolowa bona
      13 marca 2017 at 14:52

      @bob…..potwierdzam probnozy demograficznych przemian , zaprezentowanych przez komentatora oraz konsekwencji gospodarczo-politycznych z nich wynikajacych.. .

  4. keram
    13 marca 2017 at 08:20

    Znakomita analiza! W naszej sytuacji podważanie fundamentów Unii to szaleństwo

    • krolowa bona
      13 marca 2017 at 14:46

      @keram…..poza paroma komentatorami OP kto chce podwazac fundamenty Unii w Polsce ? Bynajmniej nie Kaczynski, ktory jest absolutnie pro UE i przynajmniej 70-90 % obywateli Polski…..jak podaja wielozrodlowe wyniki sondazy i roznorakie media we Francji i w Niemczech publikuja, nawet jak Marine Le Pen wyprowadzi Francje z UE w UE zostsna na oewno Niemcy i Polska…..taka jest tu narracja…..

  5. Wojciech
    13 marca 2017 at 09:36

    Bardzo to mądre! I ponure. Profesor Szahaj napisał, że dzisiejszy kapitalizm to system zorganizowanego oszustwa. Natomiast dla tubylców w Polsce rysują świetlaną przyszłość. Czytam w Gazecie: “W Piekarach Śląskich pierwszy wolny termin na operację stawu kolanowego to czerwiec 2041 roku.” W tym też czasie przewidywana wysokość emerytury nie przekroczy kilkuset złotych.
    Tymczasem rząd się sam wyżywi. Jak podają, wszystkie ministerstwa ubezpieczyły swoich pracowników w prywatnych kliniakach.

  6. wie333
    13 marca 2017 at 14:26

    Doskonała analiza!!!!!!!

  7. krolowa bona
    13 marca 2017 at 16:15

    Z wnikliwa analiza sytuacji doczesnej tego lez padolu identyfikuje sie, z zarysem rozwoju wydarzen takze, tzn. zmiany, zmiany, zmiany tylko jakie ???
    Bol i niecierpliwosc swiata zaczyna wrzec i do wybuchu panki zupelnie blisko ! Np.to przesilenie Turcja-Hollandia z minonego week-endu…/ turecka pania minister rodziny***paszport dylomatycuny*** chcaca wjechac samochodem z Niemiec do Hollandii idesli Hollendrzy “nazad” do Niemiec przedtem samolot z tureckim ministrem sprawiedliwosci nie otrzymal zezwolenia na ladowanie w Hollandi…Hollendrzy nie chca u siebie tureckiej kampanii wyborczej dla Erdogana referendum i wogole ruchawek Turkow za i przeciw. .czy nie mozna to bylo przez oba ministertwa spraw zagranicznych ustalic i robic taka nedialna hryje, puszczac psy bojowe na ludzi w Rotterdamie by.ich szarpaly i walic ich palka / TV turecka /… no to Erdoga ich “pozdrowil” ze to faszysci…oh ! bardzo brzydko wyszlo, bardzo! Tak zaczynaja sie duze konflikty i prowokacje….od cczego sa dyplomaci ???
    MY WIEMY, ZE NIC NIE WIEMY !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up