Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Samo-rządność według PiS


 Na początek zdradzę tezę, czym być może zniechęcę część czytelników. PiS-owi chodzi o przejęcie władzy w samorządach. Akurat w tych zamiarach nie różnią się specjalnie od poprzedników. O to samo chodziło w wielkiej reformie AWS, które chciało oczyścić samorządy z postkomuny. Podobny, choć na mniejszą skalę cel miało SLD wprowadzając bezpośredni wybór wójtów burmistrzów i prezydentów. Podobny cel miało manipulowanie z okręgami jednomandatowymi przez PO w roku 2014.

PiS podąża więc dobrze ubitą ścieżką. Władza dla władzy i dla samej władzy.

Wszelkie raporty na temat funkcjonowania samorządów zostały usunięte na bok. Pomijam fakt, że wszystkie one miały te skażę, że bieżącą sprawność zarządzania ceniły sobie najbardziej. Stąd nierównowagę pomiędzy organami jednoosobowymi gminy a kolegialną radą, którą wprowadził bezpośredni wybór tych pierwszych, proponowano umocnić poprzez zwiększenie kompetencji tych pierwszych. Troska PiS o samorządy to ronienie łez przez krokodyla nad spożytą przekąską.

Centralizacja władzy postępuje za PiS jeszcze szybciej niż za PO.

Jeśli już ktoś naprawdę troszczyłby się o samorządy (ps. samorząd do wszyscy mieszkańcy terytorium stąd samorząd terytorialny) to działał by na rzecz zwiększania kontroli mieszkańców nad organami samorządów.

Ordynacja większościowa (okręgi) jednomandatowe powinny dotyczyć tylko najmniejszych gmin do 5000 (maksymalnie 10 tys.) mieszkańców. Należałoby się zastanowić nad rozsądnym zwiększeniem liczby radnych (np. o 5 na każdym poziomie). Okręgi mandatowe mogłyby być nie mniejsze niż 6-7 mandatowe co przy wprowadzenie bardziej proporcjonalnego sposobu dzielenia mandatów niż metoda D`Hondta. No i oczywiście znieść bezpośredni wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Nasze gminy w większość nie są w stanie realizować powierzonych im zadań ani prowadzić polityk sektorowych. Z kolei ich łączenie wydaje się mało prawdopodobne. W tej sytuacji wydaje się celowe przenieść większość zadań planistycznych i zarządczych na poziom powiatów a gminom zostawić kompetencje na poziomie jednostek pomocniczych większych miasta z prowadzonym obowiązkiem zarządzania partycypacyjnego pozostawionymi zadaniami.

Powiaty powinny przejąć realizację zarządzania całością usług publicznych jedynie z wyłączeniem opieki zdrowotnej choć i też nie bez wyjątków. Powiaty miałaby szansę prowadzić ograniczoną politykę gospodarczą wspierając lokalne przedsiębiorstwa.

Władze zarówno centralne jak i wojewódzkie musiałyby zrezygnować z bezpośredniego ingerowania w realizację zadań własnych powiatu jak również z ustalania wysokości danin zastrzeżonych do kompetencji samorządów, czyli podatków lokalnych i opłat lokalnych. Minister finansów przestałby ustalać wysokości podatków od nieruchomości czy opłat za parkowanie.

Władze centralne musiałby też realnie wyceniać wartość zadań powierzonych (np. edukacji) i waloryzować ich koszt nie tylko skupiając się na kosztach płacowych.

Samorządy musiałyby otrzymać wzmocnione i wyłączne kompetencje planistyczne. Należy skończyć z wydawaniem Decyzji o Warunkach Zabudowy i Zagospodarowania Terenu. Samorządy uchwalając (bądź nie) decydowałyby o warunkach nowych inwestycji. Nie ma planu to znaczy, że nie ma inwestycji. Uchwalone plany miejscowe umożliwiają budowę 80 mln mieszkań a następne plany są uchwalane. Może wystarczy?

Problemy samorządów narastają również dlatego, że państwo tj. władze centralne nie realizują swoich konstytucyjnych zadań. Ochrona środowiska, polityka mieszkaniowa, ochrona zdrowia to nie są zadania samorządu. Są one jednak zmuszone podejmować działania w tych zakresach, bo są niezmiernie istotne. W ten sposób obywatele mają ogarek a rząd dalej trzyma twardo świecę w twardym uścisku.

Wszelkie inne majstrowanie przy samorządach służą wyłącznie do przejęcia w nich pełni władzy, a one same traktowane są jako łup polityczny. Tak będzie za nieco ponad półtora roku. Warto pamiętać co należy zrobić wtedy, kiedy będzie można to zrobić.

Tags: , , , , , ,

4 komentarze “Samo-rządność według PiS”

  1. Inicjator
    6 marca 2017 at 05:09

    To może być duża rewolucja, której skutki odczujemy za kilka lat po rządach PiS.

    I tak to powinni widzieć dzisiejsi przeciwnicy rządów “dobrej zmiany”, że przyjdzie im żyć w otoczeniu systemowym spreparowanym przez PiS.

    Ten pomysł ze zwiększeniem roli powiatów jest słuszny, tylko co zrobić z tysiącami zwalnianych urzędników gminnych?

    Może stworzyć filie urzędów powiatowych w obecnych gminach?

    Te i inne pomysły powinny być rozważane, co w czasach powszechnej obecności samochodów osobowych i sieci komputerowych – nie powinno być trudne do przeprowadzenia.

  2. Fretka pana D.
    6 marca 2017 at 05:53

    Mowy nie ma o żadnym pomniejszaniu uprawień gmin, mowy nie ma o żadnej powiatyzacji. Autor nawet nie wie o czym pisze i nie rozumie samorządności.

  3. wlodek
    6 marca 2017 at 06:49

    Wystarczy przejechać się po miastach i gminach.Widać jak na dłoni gdzie samorząd jest gospodarzem,a gdzie nie!I politycznie tego PIS nie zmieni,bo problem leży w ludziach nie w dwu kadencyjności.Z filozofii PISU wynika że będą chcieli przejąć wszystko.Tylko czy z korzyścią dla mieszkańców? Wątpie!

  4. eustachy sapieha
    6 marca 2017 at 16:44

    Nie zgadzam sie z zmniejszaniem kompetencji gmin. Poza tym to do przyjecia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up