Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2017

Przywrócić pobór do Wojska?


 Czy przywrócić pobór do Wojska? To zasadnicze pytanie przybiera dobrego, starego znaczenia – Wojsko potrzebuje Żołnierzy, obecna sytuacja w której mamy nieco ponad 100 tyś., armię zawodową, z czego około 40% walczy za biurkami jest po prostu nienormalna. Wojska jest za mało, fizycznie za mało – nawet nie tylko pod względem zagrożeń, które mogą się wydarzyć, ale po prostu dla zabezpieczenia terytorium.

Jeżeli mała Finlandia ma mieć armię prawie 280 tyś., Szwecja właśnie przywraca pobór, to czy Polska jest na innej planecie? Może jesteśmy samotną wyspą na oceanie? To naprawdę bardzo ciekawe, zwłaszcza w kontekście naszego otoczenia geopolitycznego, które jest wszystkim znane.

Koncepcja odtworzenia i rozbudowy formuły Obrony Terytorialnej jest bardzo dobra, tylko nie powinien to być osobny rodzaj Wojsk, a jedynie element Wojsk Lądowych. Wykorzystanie środowisk militarystycznych i sportowych do zasilenia osobowego tych oddziałów, to bardzo dobry pomysł, co więcej – to należy wykorzystać i popierać, jednak liczenie na to że w obecnym modelu pojawi się około 50-tyś., ochotników, to więcej niż pozytywne myślenie.

Koncepcja masowego użycia oddziałów wojskowych jest stara jak świat, to rezerwy wygrywają wojny. Zawsze tak było. Obecnie również tak jest, tylko liczy się prędkość mobilizacji. Środki komunikacji elektronicznej mogą znacząco ułatwić mobilizację, która może być dokonana dosłownie z dnia na dzień. Odpowiednie stworzenie systemu na terenie całego kraju, może zaowocować, że skadrowane jednostki – w ciągu np. 72 godzin, przerodzą się w wypełnione Żołnierzami oddziały wojskowe. Trzy doby na mobilizację, czwarta i piąta na transport i rozmieszczenie na pozycjach wyjściowych i zabezpieczenia, to realny model, który można wcielić w życie. Jeżeli było to możliwe w oparciu o telefony na korbkę w PRL-u, to tym bardziej powinno być możliwe w dobie komunikacji elektronicznej?

Być może więc warto pomyśleć o przywróceniu poboru do Wojska? Nie jest powiedziane, że to byłoby tańsze, czy konkurencyjne wobec Wojsk Obrony Terytorialnej? Chodzi o to, żeby w ogóle było jakiekolwiek Wojsko. Wiele pokoleń doświadczeń szkoleniowych z armią poborową, dowodzi że da się odpowiednio wyszkolić Żołnierzy, jeżeli realizuje się odpowiedni model szkoleniowy. Są sposoby, żeby z każdego (poza nadzwyczajnymi przypadkami) zrobić Żołnierza.

Z punktu widzenia państwa jako całości, Zasadnicza Służba Wojskowa w ramach Powszechnego Obowiązku Obrony pełni bardzo ważną rolę spajającą, albowiem scala ludzi w jedno społeczeństwo. W tym kontekście jest wartością samą w sobie, oczywiście poza przykładami patologii jak np. tzw. fala i inne zaszłości. W praktyce jednak wszystko zależy od kadry oficerskiej, jeżeli Wojsko jest dobrze dowodzone, to nie ma takich problemów, a przynajmniej nie powinno być.

Na początek, powinno się rozważyć pobór tylko dla chętnych, tj. żeby każdy kto ma zamiar, mógł się zgłosić. Czyli, żeby osoby samodzielnie inicjowały proces, a nie musiały odmawiać. Żeby zachęcić obywateli do służby, można w zamian zapewnić np. zwolnienie podatkowe z podatku płaconego do wysokości I-szego progu podatkowego. W ten, sposób żeby osoba, która poświęci się służbie wojskowej, mogła w kolejnych latach w ogóle nie płacić podatku (do wysokości progu), a jeżeli służyłaby pracując na własny rachunek np. w Obronie Terytorialnej, to żeby płaciła niższy podatek.

Wprowadzenie przymusowego poboru to ostateczność. Z perspektywy czasu widać, że wielkim błędem było jego zaniechanie. W ten sposób coś, co stanowiło naszą normalność, jest obecnie wyzwaniem i to o wielkim znaczeniu politycznym. Ewentualne przywrócenie będzie się wiązało z poważnym kosztem politycznym. Nawet nie dlatego, ponieważ będzie to przedmiot dyskusji politycznej. Po prostu niechęć ludzi do służby wojskowej jest oczywistością. Trudno oczekiwać powszechnego zachwytu, nad czymś co jest kojarzone z marnowaniem czasu połączonym z alkoholizacją. Niestety mniej więcej taki obraz pozostał u znacznej części społeczeństwa.

Trzeba na poważnie rozważyć wszystkie za i przeciw, w tym wziąć pod uwagę zagrożenia. Przywrócić pobór do Wojska? To pytanie jest bardzo aktualne i to nie jest decyzja, którą można podjąć za jakiś czas. To decyzja do podjęcia na teraz. Jeżeli nie zostanie podjęta, to alternatywą, może być tylko i wyłącznie zaciąg ochotniczy i więcej Żołnierzy zawodowych.

Tags: , ,

21 komentarzy “Przywrócić pobór do Wojska?”

  1. Inicjator
    6 marca 2017 at 04:40

    Tak, przywrócić – ale stopniowo.

    Istniejące przepisy to umożliwiają, bo obecnie pobór jest tylko ZAWIESZONY.

    Reszta to tylko czynności techniczne, prawne, kalkulacje finansowe oraz OTOCZKA PSYCHOLOGICZNA procesu, żeby nie było zniechęcenia i strat wizerunkowych rządzących, no bo skutkiem może być klęska wyborcza.

    Dochodzi relacja tych żołnierzy z poboru, do obecnie służących np. zawodowych szeregowych, ich status, podporządkowanie i trwanie w rezerwie przez kilka lat.

    Deklaracja do bycia w “aktywnej rezerwie” np. 10 lat powinna dotyczyć 4-6 miesięcy służby zasadniczej, ale płatnej 60% tego co ma szeregowy zawodowy.

    Bez tej deklaracji: 9-12 miesięcy służby, przy żołdzie ok. 300 zł, tj. 10% uposażenia szeregowca zawodowego.

    I warianty pośrednie.

    To się nawet może udać.

    Tylko mądrze to przeprowadzić, bo SPO się wkrótce ukarze i trzeba będzie coś zrobić z wojskiem.

    Amerykanie mogą wrócić do siebie – i co wtedy?

  2. Dawid Warszawski
    6 marca 2017 at 05:05

    A kto się zgłosi – Ukraińcy? Nie ma szans PO popsuła obronność najskuteczniej od końca II Wojny Swiatowej

  3. wlodek
    6 marca 2017 at 06:56

    Będzie jak z Ukraińcami, wyjeżdżają aby zarobić i uciec od poboru.Stworzyć warunki ekonomiczne żeby młodzież dobrowolnie wstępowała do wojska,dziś sam patriotyzm nie wystarczy.

  4. bob
    6 marca 2017 at 07:48

    Problem w tym, że z powodu lichych zasobów demograficznych Rosja nie będzie bawić się w wysyłanie do Polski swoich dywizji(ich utrata oznaczałaby szerokie otwarcie drzwi Rosji dla Chin i radykalnego islamu). Tak więc OT czy nawet pobór nie rozwiązują głównego problemu czyli ograniczonego ataku atomowego w celu wymuszenia uległości. Aby tego uniknąć powinniśmy rozwijać potencjał nie do prowadzenia wojny partyzanckiej na własnym terytorium ale do prowadzenia operacji daleko poza granicami. Tak więc samoloty, rakiety, nowoczesne śmigłowce dla sił specjalnych, okręty podwodne z rakietami cruise. A partyzantka powstanie samodzielnie gdyby do Polski naprawdę wkroczyły wojska agresora. Nawet bez żadnej inicjatywy ze strony władz. Z drugiej strony to budowanie OT to głównie chęć tworzenia własnych niezależnych od zawodowej armii bojówek a pewnie i próba opanowania żywiołu, który w przyszłości mógłby stać się niebezpieczny dla władzy. Bo te wszystkie organizacje paramilitarne bez odpowiedniej nad nimi kontroli mogą przyłączyć się do jakiejś antyrządowej rewolty. I biorąc poważnie słowa Morawieckiego, że PiS będzie rządził do 2027 to z pewnością nie wyklucza on siłowego sprawowania władzy. Bo wątpię aby Polacy aż tak długo chcieli biernie patrzeć na pisowskie porządki.

  5. wlodek
    6 marca 2017 at 09:09

    Bob widzę że zaczynasz myśleć.

    • jerzyjj
      6 marca 2017 at 10:50

      Jak silne jest polskie wojsko? Sprawdzamy, jak dokładnie wygląda stan naszej armii. “Zmieści się na stadionie”…

      SIŁY POLSKIE TO OKOŁO “100 000 ŻOŁNIERZY” Z TEGO JEDNOSTKI ZDOLNE DO DZIAŁAŃ NA PIERWSZEJ LINII TO MNIEJ NIŻ 1/3 STANU OSOBOWEGO.
      40% Z TYCH 100 000 TO ZWYKŁE PIERDZISTOŁKI.

      Jesteśmy więc bezbronni.Tylko same wojska białoruskie rozjadą nas w dwa tygodnie.

      PS…
      Rosjanie śmieją się z polskiego wojska i twierdzą, że ich czołgi T-90 będą w Warszawie w ciągu 24 godzin. Desant powietrzny potrzebuje na to niewiele ponad godzinę. Są jeszcze Iskandery. Te rakiety dwie minuty po odpaleniu wybuchną w centrum Warszawy. Problem w tym, że rosyjscy propagandziści mogą mieć rację.
      Nie jesteśmy przygotowani na atak ze wschodu. Na wypadek wojny całą swoją nadzieję pokładamy w sojusznikach. – To jest całkowicie bzdurne założenie.
      Czołgi w dobę, desant w dwie godziny.Moskwa – Warszawa .

      https://www.youtube.com/watch?v=AXWOKhCGyog

      • bob
        6 marca 2017 at 16:45

        T90 byłyby w Warszawie w ciągu 24 godzin ale pod warunkiem, że całą podróż pokonałyby na kolejowych lawetach(i to na pewno nie z ruską szerokością torów) a my patrzylibyśmy się biernie na to wszystko jak stado baranów. Białoruska armia to pic na wodę. Łukaszenko przez 20 lat kasę wydawał na milicję i bezpiekę a armia dopiero od niedawna zaczęła otrzymywać trochę nowego albo zmodernizowanego sprzętu. Gdyby Rosja nie wsparła Białorusi to gdyby doszło do konfliktu miedzy Polską i Białorusią rozjechalibyśmy ten kraj Leopardami i Rosomakami bez większego problemu. Wcześniej polskie F 16 z rakietami JASSM zlikwidowałyby najlepsze jednoski białoruskiej armii nawet nie przekraczając linii Wisły. Jeżeli chodzi o to, że cała armia zmieściłaby się na stadionie to dziś nie ma walki na miecze i jeden batalion artylerii samobieżnej czyli kilkaset ludzi jest w stanie przeorać cała dywizję w ciągu kilku minut. Tak więc tylko idiota w dzisiejszej sytuacji prowadziłby w Polsce działania militarne skoncentrowanymi jednostkami. Z drugiej strony koncentracja sił na tak małym obszarze jak Obwód Kaliningradzki może świadczyć o zidioceniu lub… zdradzie. Przecież to jak tarcza strzelnicza dla polskich Langust. Zresztą raczej jesteśmy specjalistami w likwidowaniu ogromnej masy wojsk agresora ze wschodu za pomocą stosunkowo niewielkich sił. W końcu otworzono nam bramy Moskwy a masy jej mieszkańców na kolanach złożyły hołd hetmanowi Żółkiewskiemu nie dla polskich pięknych oczu.

        PANIE BOB JA ROZUMIEM ŻE MA PAN ŚWIETNE POCZUCIE WESOŁOŚCI. JA TO NAWET SZANUJĘ, BO KAŻDEGO CZŁOWIEKA TRZEBA SZANOWAĆ. TYLKO CORAZ BARDZIEJ MAM WRAŻENIE, ŻE PRÓBUJE PAN ROBIĆ Z INNYCH IDIOTÓW. WEB. JÓZ.

    • jerzyjj
      6 marca 2017 at 10:58

      BOB ZACZYNA A WŁODEK PRZESTAJE ???
      A to kubeł zimnej wody:
      PRZEMÓWIENIE LAWROWA DO POLAKÓW…
      https://s13.postimg.org/efc2s4lnb/lawrow.jpg

      • wlodek
        6 marca 2017 at 13:01

        Drogi jerzyjj,jak wiesz należę do aktywnych krytyków bobiego,szczególnie jeśli chodzi o jego nieskrępowaną rusofobie,ale jak widzę fragmenty jego wypowiedzi które nie wzbudzają mojej agresji(znaczenie O.T w polityce PIS) to ma moje poparcie>.Zgodnie z zasadą Wróg mojego wroga nie jest moim wrogiem.A za zainteresowanie stanem mojego umysłu spasiba!Pozdro.

      • krzyk58
        6 marca 2017 at 14:06

        Kiedy i gdzie p.Ławrow wypowiedział te słowa? 🙂
        To tylko nadinterpretacja “w internecie” – co nie znaczy że
        gdyby padły,byłby bezzasadne…………..

  6. keram
    6 marca 2017 at 12:00

    Wzorem SPARTY wszyscy do wojska na całe życie!!!

  7. Inicjator
    6 marca 2017 at 18:18

    Nie ważne co zaproponujemy, to wojsko i to dobre MIEĆ MUSIMY.

    Jeśli nie chce się płacić na własną armię (w tym ponosić trudów służby) – będzie się MISIAŁO płacić na OBCĄ, jak zajmie nasze terytorium.

    Tej prawdy nic nie zmieni.

    Reszta to mniej lub bardziej udane propozycje zmian.

    100 000 żołnierzy to za mało, do tego nie ma rezerw.

    Po prostu mamy armię na 2-3 dni demonstrowania woli walki, nic więcej.

    Rządzącym nami (wszystkim – od prawie 20 lat) chodzi o to, żeby nasz ewentualny opór był pretekstem do uruchomienia sojuszniczej pomocy zbrojnej.

    żeby nie było tak, iż na skutek działań hybrydowych przeciwnik przeniknie na nasze terytorium, udając że mamy jakąś “wojnę domową” i nie wiadomo co się u nas dzieje.

    Tak to się dziś rozgrywa.

    Do tego kilka prowokacji, ze wskazaniem na winę Polski.

    Wówczas sojusznicy zaczną się zastanawiać, czy aby nasz przeciwnik nie ma racji, bo cały czas będzie temu towarzyszyć MEGA PROPAGANDA wroga.

    Nawet nasz Zachodni Sąsiad może zastanawiać się, czy nie wkroczyć z MISJĄ HUMANITARNĄ, zanim przyjdzie nam z pomocą …

    Wiadomo, będzie zamęt, wewnętrzne spory mogą dojść do zenitu, Państwo przestanie być sterowalne.

    Wówczas linia demarkacyjną MISJI HUMANITARNYCH może biec w okolicach Wisły.

    A ze wschodu wcale nie będzie Rosjan.

    Są ich sojusznicy z Białorusi, Kazachstanu i innych krajów z nimi związanych.

    Nawet Korea Północna może chcieć się sprawdzić w MISJI HUMANITARNEJ na terenie Polski.

    Oby do tego nie doszło, liczę że nasi politycy w końcu oprzytomnieją i zaczną prowadzić rozsądną politykę.

    Rozsądną, czyli oparta na realiach.

    Tylko te realia, Siły zbrojne muszą liczyć min. 160 000 “aktywnych bagnetów”, plus 40 000 wszelakich urzędników w mundurach, stosowną grupę pracowników wojska i mieć rezerwy.

    Co najmniej 100 000 – 120 000 wyszkolonych rezerw, na co potrzeba 3-4 lat, od chwili startu systemu ARMIA 200 000.

    Amen.

    • bob
      6 marca 2017 at 20:42

      200 tys. to jednak zbyt duże obciążenie dla budżetu MON. To doprowadzi do zahamowania i tak zbyt wolnej modernizacji i zamiast armii będziemy mieć partyzantkę. A jak łatwo strzela się do partyzantów pokazuje przykład NATO w Afganistanie czy Rosji w Syrii. Chyba nie chcemy aby Polacy ginęli ponosząc straty znacznie większe niż agresor. Wystarczy mniej więcej 150 tys. dysponujących nowoczesnym uzbrojeniem żołnierzy. W 1939 tak naprawdę mieliśmy lepiej wyszkolonych żołnierzy niż Niemcy. Niemcy aż do 1934 nie mieli armii poborowej. My przez dwadzieścia lat przeszkoliliśmy masę żołnierzy. Ale Niemcy w 1939 mieli ogromną przewagę w nowoczesnej broni. Wróćmy do Afganistanu. Tam każdy mężczyzna praktycznie od dziecka ma dostęp do broni. I mimo to Amerykanie masakrują każdy większy afgański atak na swoje bazy. Tak więc mniej żołnierzy ale więcej samolotów i rakiet.

      • Miecław
        20 marca 2017 at 13:23

        Bob wojsko II RP to wielka lipa, z małymi wyjątkami. Oficerowie pochodzenia szlacheckiego i burżuazyjnego w większości dali plamę. Sami nie byli za bardzo zdyscyplinowani i nie potrafili stworzyć dyscypliny w kompaniach. Dla nich zwykły żołnierz z ludu był nadal chamem i prostakiem, z tego powodu było masę dezercji, bo za panów nie chcieli walczyć. Oczywiście o tym się nie mówi, bo temat politycznie nie poprawny, ale można to wyczytać z literatury historycznej i wspomnień mądrych ludzi tamtego czasu. Podobnie może być i teraz, że zwykły Polak zmobilizowany nie będzie chciał walczyć za interesy biznesu więc historia może się powtórzyć, bo będzie im wszystko jedno w czyjej niewoli żyją. Oby do tego nie doszło. Mój dziadek przeszedł szlak bojowy z 14 PP, walczył pod dowództwem dobrego oficera mjr Piotra Kundy, który zginął w Łomiankach, Dziadek przebił się do Warszawy i tam dopiero został wzięty do niewoli po kapitulacji. Prawdziwa historia jest tragiczna dla sanacji, ale ich potomkowie nie nauczyli się na błędach swoich przodków i nadal kultywują fałsz historyczny. Jestem za obowiązkowym poborem na 6 m-cy do 1 roku. To jest czas, aby każdy młody chłopak dostał w przysłowiową dupę i stał się odpowiedzialnym mężczyzną a nie mazgajem grającym w strzelanki pod parasolem mamusi. Tu nie chodzi tylko o przygotowanie wojskowe, ale również o kształcenie charakteru. Trzeba jednak pamiętać, że władza kapitalistyczna boi się takich żołnierzy, ponieważ nie można ich wykorzystać przeciwko własnemu społeczeństwu, co innego wojsko zawodowe z wypranymi mózgami, łatwo może stać się najemnikami władzy. Oczywiście nie chcę urazić tą wypowiedzią naszych zawodowych żołnierzy, mam nadzieję, że nie dacie się i pozostaniecie wierni Polakom i Polsce, a nie okupantom. Dotyczy to również Policji i służb specjalnych.

  8. wlodek
    6 marca 2017 at 18:26

    Bob,tym razem znów 0,a nawet mniej niż 0!

  9. krzyk58
    6 marca 2017 at 19:09
    • jerzyjj
      6 marca 2017 at 21:11

      MĄDREJ GŁWIE DOŚĆ PO SŁOWIE https://s13.postimg.org/efc2s4lnb/lawrow.jpg

      JESLI MASZ KŁOPOTY Z CZYTANIEM TO LUPĘ WEŻ!

      • krzyk58
        7 marca 2017 at 08:03

        Ponawiam jednak pytanie – “Kiedy i gdzie p.Ławrow wypowiedział te słowa?” W rzeczonym przypadku
        i teleskop(Havla)nie pomoże – p.”jerzyjj”….
        Ps.Pisze pan szybciej niż myśli – głowa -…spokojnie,
        nie ma powodu do “wychodzenia z nerw”………..

  10. jerzyjj
    6 marca 2017 at 21:12

    WŁODZIU SORY !!!

  11. Zbigniew
    20 marca 2017 at 08:17

    Nie przywracać. W pierwszej kolejności “przysposobienie obronne” niech wróci do podstawówek, później może do szkół średnich i dopiero można myśleć o odwieszeniu poboru. Teraz to chyba chcecie do choroby psychicznej (szaleństwa) doprowadzić ludzi w wojsku bo jak dostaną tych młodych chudych ludzi w różowych “rurkach” obciskających “jajka” z kawą ze starbucka w jednej ręce i ajfonem w drugiej to nic tych można oszaleć a nie daj boże jeszcze otwór gębowy otworzą i dźwięki z niego wydobywać się będą. Może uogólniłem ale normalny margines jest na poziomie błędu statystycznego.

  12. Marek1
    20 marca 2017 at 19:46

    Obecna sytuacja ilościowa w WP przypomina jako żywo realia wojskowe RON od II poł. XVII w. gdy dramatycznie niska liczba regularnego żołnierza stanowiła już absolutnie permanentny element rzeczywistości militarnej otoczonego agresywnymi sąsiadami państwa. Dopóki RP miała doskonałych hetmanów i fantastycznie sprawne formacje kawaleryjskie(husaria/pancerni/lekka jazda), to te nieliczne formacje na zasadzie “straży pożarnej” jakoś sobie radziły. Niestety, gdy pokolenie Żółkiewskich, Chodkiewiczów, Wiśniowieckich, Czarnieckich, Sobieskich się skończyło, a regularnych wojsk było coraz mniej – granice RP stanęły otworem …
    Niestety u nas obecnie nie dość, że wojska jest dramatycznie mało, to jego sprzęt jest równie dramatycznie kiepski …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up