Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 maja 2017

Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom…


 Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom, o ile je w ogóle będziemy mieli. Dzisiaj posiadanie dzieci to przywilej, chyba że ktoś traktuje potomków jako przypadkowy element inwentarza. Niestety zdaje się, że ta ostatnia forma jest obecnie promowana przez nasze państwo, ale jest tak bardzo źle, że chyba lepsze jest takie rozwiązanie, niż żadne.

Trochę trwało i musiało przejść przez świat kilka kryzysów, żeby społeczeństwa zaślepione blaskiem dużych telewizorów LCD zrozumiały, że rzeczywistość się zmieniła i już nie wystarcza dla wszystkich. Co gorsze, nie będzie już dla wszystkich wystarczało, na takim poziomie do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Poziom życia dzieci, nie będzie już poziomem życia rodziców. Może nieco poprawiło się w Chinach i Indiach, jednak w skalach tych olbrzymich społeczeństw, w ogóle nie ma o czym mówić. Jednak Zachód zbiednieje i to na własne życzenie. Jest to wynik błędów w rozumieniu i kształtowaniu procesów gospodarczych. Stopniowo, powoli zaczyna docierać do ludzi, że jest źle i prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej.

Pan Donald Trump mówi wprost o potrzebie zmian w zasadach globalizacji, która nie może polegać na nierównowadze dyfuzji. Oskarżenia pana Trumpa wobec Chin, które sprowadzają się w ujęciu generalnym, właśnie do stwierdzenia, że ten kraj więcej z globalizacji czerpie, niż jej daje – są słuszne. Niestety jednak w atawistycznym świecie rekinów, mówienie o tym, że jeden z nich gryzie mocniej, jest po prostu śmieszne. Gdyby to np. premier w New Delhi mówił o niesprawiedliwości w światowej wymianie gospodarczej, to prawdopodobnie zdobyłby wielki szacunek świata. Jednak pan w Waszyngtonie, opowiadający smutne historie o tym, że źli Chińczycy wykorzystują dobrych Amerykanów, po prostu nie jest przekonujący. Nawet jeżeli my tego nie rozumiemy, bo nie mamy bezpośrednich doświadczeń z amerykańskim biznesem na skalę ogólnopaństwową, to można poczytać o tym, co zrobiła globalizacja z krajami Ameryki Południowej. Nie da się jednak nie przyznać panu Trumpowi generalnej racji.

Być może rozwiązaniem sytuacji w perspektywie już średniookresowej, byłoby powszechne zobowiązanie się stron międzynarodowych stosunków wymiany – do równoważenia przepływów? Chodzi o zrównoważenie dyfuzji. Sytuacja w której każdy kraj, będzie importował od innych, dokładnie tyle, ile do nich eksportuje – jest niemożliwa. Jednakże w ujęciu generalnym, można sobie wyobrazić sytuację, w której wszystkie kraje, byłyby zobowiązane do dążenia do równoważenia swojej wymiany międzynarodowej (handel + przepływy kapitałowe) w jakichś widełkach? Innych dla krajów biednych i zadłużonych, innych dla krajów rozwijających się, a jeszcze innych dla krajów eksportujących kapitał? Można sobie nawet wyobrazić, że jeżeli jakiś kraj w okresie pięciu lat, nie wyrówna poziomu swojej wymiany do mniej więcej wzorca, to powinien płacić określoną kwotę z nadwyżki przez kolejne lata. Pieniądze zawsze się przydadzą na międzynarodową pomoc np. na długoterminowe pożyczki – nisko oprocentowane dla najbiedniejszych i najbardziej zadłużonych.

Byłoby to bardzo korzystne dla Stanów Zjednoczonych, które mają olbrzymi deficyt w handlu zagranicznym, ale przy pomocy kilku prostych chwytów mogą bardzo wiele zrobić w kwestii przepływów kapitałów. Być może taki mechanizm spowodowałby, że kapitał byłby mniej wolny, tylko czy to nam przeszkodzi? Czy to spowoduje, że będziemy biedniejsi, bo ktoś mniej spekuluje? Jeżeli będzie musiał wydać pieniądze na import towarów, to nie zmniejszy ogólnej sumy przepływów. Tylko będą się one inaczej układać, tak że łatwiej będzie tworzyć wartość dodaną, tam gdzie pracuje się na rzecz wytwarzania wartości, no i oczywiście płacić podatki. Międzynarodowa optymalizacja podatkowa, to forma współczesnego wyzysku kolonialnego.

Wielki błąd neoliberalnego kapitalizmu, to przyczynek do klęski całego Zachodu oraz wstęp do resetu dla całego świata. Co ciekawe, Chińczycy widzą dla siebie korzyści w dotychczasowym stanie rzeczy. Amerykanie wiedzą, że lepiej jest doprowadzić do resetu i rozstrzygnięcia, do póki mają przewagę (lub tylko im się tak wydaje).

Być może w najbliższym czasie będziemy zmuszeni wybrać, czy jesteśmy za Waszyngtonem, czy nie? Tylko jest co najmniej jeden problem. Otóż, jak na razie Waszyngton jeszcze nie przemówił na temat przyszłości. To, że się mu nie podoba stan obecny, to „mały pikuś”, w stosunku do tego, czym pan Trump może nas zaskoczyć jutro. Jeżeli nie neoliberalny kapitalizm – to, co?

Niestety jest więcej pytań, niż odpowiedzi. Prawdopodobnie będzie ich jeszcze więcej! Proszę pamiętać, pan Trump tak naprawdę, to jeszcze nie zaczął rządzić! Za rok możemy być w innej rzeczywistości.

Tags: , , , , , , , ,

7 komentarzy “Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom…”

  1. Inicjator
    28 lutego 2017 at 05:26

    Ta analogia z rekinami jest doskonała.

    Wnioski dla polskich karpi?

    Siedzieć cicho w mule stawu o nazwie Polska.

  2. Kopiec Kreta
    28 lutego 2017 at 05:52

    Trump odejdzie od globalizacji, tworząc nową globalizację też będziemy wyzyskiwani nie miejcie nadziei

  3. gondor
    28 lutego 2017 at 17:56

    Precz z kapitalizmem

    • 50-parolatek
      1 marca 2017 at 11:53

      Tak, i to jest chyba jedyne możliwe wyjście dla Ludzkości…
      W przeciwnym razie, prędzej, czy później nasza egzystencja skończy się podobnie, jak egzystencja dinozaurów.
      Z tą tylko różnicą, że dinozaury miały bardziej przyjazną temperaturę. My wyparujemy…

  4. krolowa bona
    1 marca 2017 at 07:25

    Nie, nie zapewni….
    Bardzo sluszne refleksje i sluszne wnioski, juz dawno “trza” bylo takie regulacje wyrownawcze wprowadzic, takze podatki o transakcji finansowych i wogole od kazego “ruchu” pieniadze , chociaz niech by to bylo tylko 0.01% wartosci danej transakcji ale za to od kazdej i przez 364 /365 dni w roku, opytymalizacja podatkowa lub innaczej oazy podatkowe to zwykle
    zlodziejstwo i nedza ludzi, ktorym zamozni nie tworza ani ( subwencjonowanego) miejsca pracy np.w szkolnictwie, w systemie zdrowia itd.( sektor nieprodukcyjny ) ani nie zapewniaja mu dochodu podstawowego ani renty czy emerytury…to takie trywialne sprawy same przez sie zrozumiale.. pogarda zlodzieji do gatunku ludzkiego moze przynirdc wojne….prekariat rozwali z wscieklosci i z glodu caly swiat, ktory teraz jak nadmuchany balonik odbija sie od ziemi i buja w oblokach razem z UE, razem z parlamentami i politytykami wszelkiej masci, jak peknie trudno bedzie go zbierac…

  5. g.pietraszewski
    15 marca 2017 at 16:29

    Wspaniale ujecie tematu. Bardzo dobrze ze piszecie wprost. O to chodzi.

  6. daniel
    28 marca 2017 at 09:53

    Artykuł i tak nie dotknął sedna sprawy i przyczyny: my jako wasal postkolonialnych mocarstw zbiedniejemy jako pierwsi ale przede wszystkim dlatego, że kolonialiści zrabowali i splądrowali już prawie wszystko co zostało do złupienia. Nie ma już czego łupić, pozostała tylko siła robocza, ale Chiny i Rosja (a za nimi po cichu inni) nie dają się już łupić w ramach neokolonialnego czyli globalnego po amerycku porządku świata. A Europa. z łupieżcy staje się obiektem do złupienia, między innymi poprzez wciągnięcie jej w pożogę preparowaną na wschodzie. Dług Ameryki zaczyna ja ciągnąć na dno i bez nowego rabunku ten kraj nie wyjdzie z recesji i nie sprosta swoim hegemonialnym tendencjom, a to oznacza coraz bardziej sprawiedliwy podział dóbr i pracy na świecie, co niedotyczy nas. WASAL PIERWSZY ZOSTAJE ZŁUPIONY.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

About krakauer,

Scroll Up