Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa?


 Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa? Pani premier Beata Szydło blisko trzy godziny zeznawała w Prokuraturze w Krakowie, jako świadek w wypadku do jakiego doszło z udziałem jej limuzyny. Obrońca rzekomego sprawcy był na miejscu i teoretycznie, zgodnie z procedurą karną powinien mieć prawo w tym przesłuchaniu (lub w jego części) uczestniczyć. To nie nastąpiło, w świetle ujawnionych wypowiedzi miało chodzić o zachowanie czystości zeznań uczestników postępowania. Jednakże to nie tłumaczy, jakie to okoliczności wypadku spowodowały, że utajniono śledztwo?

Można postawić poważne pytanie – skoro śledztwo utajniono, to znaczy że prawdopodobnie coś, jakiś jego aspekt nie jest taki, czego należałoby się spodziewać po zwykłym zdarzeniu komunikacyjnym.

Standardowo nie interesowalibyśmy się tym tematem, ale skala dziwnych ruchów w tej historii powoduje, że staje się ona istotna politycznie. Utajnienie zeznań w tym zakresie jest nadzwyczajnie symptomatyczne i może wskazywać, że jest w sprawie drugie dno.

Pani premier oczywiście jest ważnym świadkiem, ale nie najważniejszym. Najważniejszy jest kierowca jej pojazdu. Z samej istoty i natury procesu przewożenia osoby chronionej, taka osoba jako pasażer na tylnym fotelu – nie śledzi toru jazdy, ani zdarzeń towarzyszących. Prawdopodobnie cały czas jest zajęty czymś innym, albo po prostu odpoczywa. Proszę pamiętać, że dla polityków, te chwile kiedy są w limuzynie, co prawda z ochroną, ale jednak są co do zasady – sam na sam. Poza tym, ciągle są pod presją spotkań i relacji. No, a telefony dzwonią wszędzie.

Tymczasem Prokuratura zleca badanie tzw. czarnych skrzynek, czyli elektronikę rejestrującą parametry jazdy w Audi, którym podróżowała pani premier. Biegli będą mieli bardzo dużo pracy. Jednakże to właśnie tam znajdzie się każdy detal, związany z zachowaniem kierowcy, parametrami jazdy i być może także obraz jak i dźwięk. Co kryje ta tzw. czarna skrzynka jest bardzo ciekawe i kluczowe dla śledztwa.

Sprawa z błahej i banalnej robi się jakaś wielokrotnie złożona, pojawiają się nowe wątki, kolejne hipotezy – opozycja bardzo brutalnie atakuje rządzących. Problem transportu osób chronionych urósł do rangi elementu składowego bieżącej debaty politycznej. Jest to żałosne samo w sobie, albowiem mówimy przecież o technikaliach. To znaczy, sprawy logistyki są bardzo ważne i nie ma co ukrywać, że mamy z nimi problem w kraju. Jednak tym, jak ma być wożona pani premier, czy też jakim samolotem leci – i dokąd, to w ogóle nie powinno być ujawniane. Co więcej, to w ogóle nie powinno interesować opinii publicznej, bo ze względu na katalog możliwych zagrożeń, trzeba być nadzwyczajnie podejrzliwym i ostrożnym.

Po co to wszystko jest robione – nie wiadomo. Wszystko powinno być wyciszone, a proceduralnie można było zawrzeć ugodę, uznając sprawę za nieszczęśliwy wypadek. Ponieważ to był nieszczęśliwy wypadek. W tej chwili rzekomy sprawca ma podstawy czuć się zaszczuty przez niektóre instytucje i znaczną część mediów. Ma doskonałego Adwokata, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli branży, specjalistę od zdarzeń komunikacyjnych. Powoduje to, że prowadzący postępowanie będą musieli się bardziej postarać, niż gdyby sprawę udało się załatwić bezpośrednio po zdarzeniu – nie nadając mu rangi jakiegoś wielkiego wydarzenia. Wypadki się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać.

Jednak stawką w grze jest wiarygodność pracowników BOR-u, otaczających tego dnia panią premier. Przykładowo jeżeli nie było włączonych sygnałów dźwiękowych, a w zeznaniach jest inaczej – będzie problem z odpowiedzialnością za fałszywe zeznania, zmowę itd. Więc tym bardziej zeznania pani premier powinny być jawne, bo to nieco za daleko zaszło. Chodzi przecież o wyjaśnienie sprawy poza wszelkimi wątpliwościami.

Najbardziej niepokojącym wątkiem tych wydarzeń jest to jak rzekomo traktuje się świadków. Można postawić hipotezę, że uczestniczący nie mają równych praw. Rzekomo jedna z osób będących świadkami, była przesłuchiwana na okoliczność – czy słyszała sygnały dźwiękowe. Informacje Parlamentarzystów na temat rzekomej drastyczności tego przesłuchania – wygłaszane publicznie w mediach, są bardzo niepokojące. Wszystko jest już niepotrzebnie skomplikowane. Po co to i komu było potrzebne?

Tags: , , , , ,

7 komentarzy “Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa?”

  1. Realista
    25 lutego 2017 at 05:44

    Tego młodego chłopaka zaszczuli

  2. krolowa bona
    25 lutego 2017 at 05:56

    Hmmm…..No wlasnie ten rozglos medialny jest podejrzany, ktos tu komus chce podlozyc swinie ….
    Samo utajnienie sledztwa nie moze zaskakiwac, gdyz przy jawnosci takiego postepowania metody i techniki, cala logistyka stosowana przy ochronie dygnitarzy panstwowych byly by publiczne a stanowia tajemnice panstwowa sluzaca racji stanu…
    Mam takie wrazenie, ze sie chce zasugerowac, ze to zajscie tj.wypadek bylo spreparowane dla potrzeb politycznych…? Nawet po to by napedzic komus strachu….w zimie jednak drobne stluczki sa czestymi epizodami, np.w Monachium nie spisuje sie protokolu tylko notuje sie nr.rejestracyjny samochodu i w specjalnej centralii zdobywa sie nazwe towarzystwa ubezpieczoniowego by wyslac mu rachunek z warsztatu za nowe reflektory….w wiekszych czy grozniejszych wypadkach jest naturalnie cale postepowanie….

  3. Pozorovatel
    25 lutego 2017 at 08:27

    Jak to komu i po co potrzebne? Otóż dla Prezesa i jego rządzącej Polską kamaryli, ten wypadek to dar niebios. Przecież można go przekuć bezcenny, dla kapłanów religii smoleńskiej, drugi cud nad Wisłą. Przecież można z niego zrobić akt cudownego ocalenia z terrorystycznego zamachu, w którym, dla ratowania “premiery”, swoje zdrowie poświęcił ciężko ranny ochroniarz. Nasza władza, jak mało czego, potrzebuje “wrogów w krąg wielu” i cudownej pieczy Matki Boskiej chroniącej ją przed knowaniami ze Wschodu. Jakże pięknie można by obchodzić kolejne miesięcznice Cudownego Ocalenia za wstawiennictwem świętego Lecha. Bo czymże innym władza ma jednoczyć przy sobie naród coraz szybciej gubiący swoje tradycje, kulturę i zaufanie do państwa i swojej przyszłości.

  4. Inicjator
    25 lutego 2017 at 09:42

    Nie zapominajmy, że dziś jest PIERWSZA MIESIĘCZNICA cudownego uniknięcia zamachu na Naszego Ukochanego Ministra Obrony pod Toruniem.

    To nie może być zapomniane!

    A w ogóle to są wszystko działania zastępcze i zasłonowe.

    Mamy nie dociekać przyczyn wchodzenia w muł dna gospodarczego naszego kraju, bo długi cały czas rosną a wzrostu nie ma.

    Docieranie do DNA też może być długotrwałe i dramatyczne.

    Wypadki znikną, jak powycinamy wszystkie drzewa w kraju oraz pozabijamy wszystkie swobodnie (jeszcze) żyjące zwierzęta.

    Tylko PUSTYNNA Polska równina zapewni rządzącym, tym i ich następcom – pełną kontrolę nad krnąbrym i roszczeniowym społeczeństwem.

    Alleluja i do przodu!

  5. jerzyjj
    25 lutego 2017 at 19:37

    Sebastian K. złożył zeznania. Nie przyznaje się do winy w sprawie wypadku z udziałem premier. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu twierdzą, że mężczyzna nie włączył kierunkowskazu. 21-letni Sebastian K. wszedł wczoraj do krakowskiej prokuratury na chwiejnych nogach. Był blady, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Na wszystkie pytania odpowiadał jego obrońca, mec. Władysław Pociej. Młodemu mężczyźnie towarzyszyli rodzice, byli równie roztrzęsieni jak ich syn. Mężczyzna był przesłuchiwany przez dwie godziny. Usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania wypadku. Do winy jednak się nie przyznał, choć zrobił to wcześniej na policji.
    Coraz więcej wskazuje, że albo mamy idiotów w Biurze Ochrony Rządu albo, mamy do czynienia z rządem „specjalnej troski”.
    Niedawno Polskę odwiedziła Merkel i jak mówią świadkowie przejazdów jej kolumny, ta poruszała się z prędkością nakazywaną przez przepisy. Dlaczego? Dlatego, że wyborcy wyraźnie mówią politykom, konstytucja stanowi, wszyscy są równi względem prawa i każdego prawo to dotyczy.
    PS…
    BOR pogonił świadków wypadku, “Rozmówca Faktów Oświęcim poinformował nas, że miejsce wypadku zaraz po zderzeniu zabezpieczali funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Oni też, zdaniem naszego informatora, mieli pozwolić odjechać pojazdom stojącym przed skrzyżowaniem.
    Nie spisali danych kierowców, ani nawet numerów tablic rejestracyjnych, by przekazać je policji, której funkcjonariusze pojawili się po chwili. Policjanci prowadzący dochodzenie nie mają zatem możliwości przesłuchania bezpośrednich świadków wypadku z udziałem kolumny rządowej, wiozącej premier Beatę Szydło.”

    http://faktyoswiecim.pl/fakty/kto-pozwolil-odjechac-swiadkom-wypadku-rzadowego-audi/

  6. vannelle
    16 marca 2017 at 16:28

    Kiedyś przed laty policja namierzyła samochód pani minister od transportu, poruszał się z nadmierną prędkością. Kierowca został natychmiast ukarany mandatem a opozycja domagała się dymisji pani minister.

  7. vannelle
    16 marca 2017 at 16:29

    ps. to działo się w Holandii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up