Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2017

Pomysł na 15 – letni staż pracy konieczny do emerytury nie jest bardzo dobry!


 Potencjalny pomysł rządzących na wymaganie 15 – to letniego stażu pracy, koniecznego do otrzymania emerytury nie jest bardzo dobry, nie jest dobrą zmianą. Ponieważ eliminuje z systemu osoby pracujące na czarno, w tym nieuczciwych obcokrajowców i wszystkich innych, którzy oszukują system. Jest to pomysł, który nie przystaje do współczesnych czasów. Brak stabilizacji zawodowej i brak stabilizacji dochodowej, to nasz współczesny realizm, w tych warunkach odmawianie ludziom prawa do emerytury w ogóle to poważne naruszenie umowy społecznej.

Jednakże jak ma być dobra zmiana, to niech będzie i w emeryturach, nie można pozwolić na to, żeby ZUS (FUS) i KRUS zbankrutowały. Na pewno nie ma szans na żadne wypłaty zgromadzonych składek, osobom które nie otrzymają emerytury. Również państwo nie ma ochoty płacić nikomu odsetek za to, że przez lata korzystało z jego pieniędzy. Dlaczego więc, tego nie nazwiemy uczciwie podatkiem i po prostu nie grabimy obywateli – bez żadnych złudzeń? Wówczas nie trzeba byłoby niczego udawać, a zwłaszcza jakichś emerytur, ponieważ to, że mamy udawane emerytury, chyba nikogo już nie dziwi i każdy to rozumie?

Rząd prawdopodobnie obawia się społecznych reakcji na tzw. głodowe emerytury, w wysokości kilkudziesięciu lub stu kilkudziesięciu Złotych miesięcznie. W tym kontekście nastąpiłoby uśrednienie wypłacanych świadczeń. W praktyce mielibyśmy, coś co można byłoby nazwać kwalifikowaną emeryturą obywatelską, którą otrzymywaliby ludzie spełniający kryterium. Można się spodziewać, że około 90-95% wszystkich przyszłych świadczeń emerytalnych będzie na poziomie minimalnym lub nie wyższym, niż 20% od minimalnego. Oznacza to, że tak na prawdę nie ma o co się spierać, ponieważ wszyscy będziemy bardzo biedni na starość, która będzie smutna, zimna i ciemna.

W społeczeństwie narażonym na tak dziki rynek pracy, bez zasad i bez jakiejkolwiek realnej ochrony praw pracownika – mówienie ludziom, że nie załapią się na emeryturę jest czymś okrutnym. Wprowadzenie takiej regulacji byłoby ukoronowaniem parszywego systemu neoliberalnego zakłamania, który zniszczył życie co najmniej dwóm pokoleniom. Prawo do emerytury powinno być elementarnym prawem każdego człowieka. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że mówienie o składkach jako warunku niezbędnym do uprawnień jest fikcyjne, albowiem i tak płacimy wszyscy podatki – VAT i akcyzę, z których jest finansowany deficyt budżetowy, który służy do finansowania dziur potrzebnych do wypłaty świadczeń. Powodowanie, że ci z nas, którzy pracują na umowach śmieciowych, mają być zupełnie pozbawieni prawa do emerytury to niesprawiedliwość. Niech mają mniejsze, bo nie płacili składek, jednakże emerytura powinna być przynależna każdemu.

Niższe emerytury kilku dziesięciozłotowe można płacić kwartalnie lub półrocznie, a w skrajnych przypadkach szczególnie niskich świadczeń – raz w roku. Nie może być jednak argumentem, na rzecz niewypłacania emerytur – ich niska wysokość. Lepiej dostać raz w roku np. 600 PLN, niż nie dostać niczego wcale. Mówimy przecież o życiu ludzi.

W skali makro realia są brutalne. Trzeba zlikwidować wszystkie systemy uprzywilejowania, poza osobami niepełnosprawnymi i wrzucić wszystkich do jednego worka. To jest jedyny sposób na to, żeby system się bilansował. Później trzeba dzielić tą biedę po równo, w tym niektórym dawać więcej, jeżeli rzeczywiście więcej zarabiali. Jednakże w praktyce to i tak nie unikniemy równego dzielenia biedy. Pytaniem do polityków jest to, czy lepiej żebyśmy wszyscy klepali biedę? Czy żeby niektórzy byli skazani na koszt życia z opieki społecznej i z tego co uzbierają na śmietnikach? Drugie rozwiązanie oznacza slumsy, nierówności społeczne, problemy i wyzwania, za które i tak trzeba będzie zapłacić. Pierwsze rozwiązanie oznacza frustrację i niesprawiedliwe potraktowanie, tych którzy zarabiali więcej i lepiej. Chociaż sfrustrowani mogą być wszyscy (taki mamy klimat). Wybór jest naprawdę trudny i trzeba mieć świadomość wagi odpowiedzi na zadane pytania dla naszej wspólnej przyszłości.

Nie ulega jednak wątpliwości, że trzeba liczyć bardziej na siebie, niż na ZUS. Polska Rzeczpospolita Ludowa gwarantowała wszystkim zaopatrzenie emerytalno-rentowe. Było biednie, ale dzieci się rodziły. Dzisiaj dalej jest biednie, a dzieci się nie chcą rodzić, pomimo dotacji. Wnioski dopowiedzcie sobie państwo sami.

Tags: , , , , , , , , , , ,

8 komentarzy “Pomysł na 15 – letni staż pracy konieczny do emerytury nie jest bardzo dobry!”

  1. Inicjator
    14 lutego 2017 at 04:32

    Z tym uwielbieniem PRL-u, to bym nie przesadzał.

    • wlodek
      14 lutego 2017 at 06:50

      Jakoś sobie nie przypominam w PRL ludzi szukających po śmietnikach,i kończących studia nie mogących znaleźć pracę w zawodzie. O dostępności do słuzby zdrowia nie warto wspominać! O koloniach,obozach,wczasach zakładowych również!

    • jerzyjj
      14 lutego 2017 at 11:35

      Poznanie to określony stosunek między podmiotem poznającym – człowiekiem, a przedmiotem poznania, czyli obiektywnie istniejąca rzeczywistością niezależnie od niego. W toku rozwoju gatunku ludzkiego wytworzyły się materialne narządy zmysłowe, przy pomocy których człowiek może uzyskiwać informacje o otaczającym go świecie.Rozwinął się materialny narząd, dzięki któremu człowiek może nie tylko magazynować informacje, ale dokonywać na nich racjonalnych operacji myślowych takich jak: łączenie, separowanie, wykrywanie powiązań między percypowanymi zjawiskami i ich uogólnianie.

      Proszę więc ostrożniej z “bzdurami piramidalnymi” – warto uzupełnić wiedzę o “nieznanej historii PRL”, zamiast polegać na propagandzie serwowanej od 1989 przez polskojęzycznych okupantów.

      Pierwszy raz od stuleci w 1945 roku prosty chłop i robotnik polski zyskał dostęp do dóbr cywilizacyjnych i kulturalnych mógł się leczyć, uczyć, korzystać z rozrywki. Tracąc władzę i majątki w 1945r. burżuazja i kościół, nie mógł się pogodzić z tym faktem i wszystkie zakręty w PRL-u sprytnie sterowano rękami robotników, w końcowej fazie /1989r./
      Przewodnia siła narodu, SOLIDARNOŚĆ – pokazała figę. Potępia się wszystko co zostało zrobione przez naszych rodziców z naszym udziałem.
      Należy pamiętać w jakim stanie znajdowało się państwo po zakończeniu działań wojennych; kraj w 60% zniszczony, 70% analfabetów, biologicznie i faktycznie zredukowana przez okupanta inteligencja.
      Lata 1945-53, lata walki o władzę, w której zginęło około 23 tyś. ludzi. Bandy watażków palą całe wsie, morduje się Sołtysów, nauczycieli.geodetów, napada się na posterunki MO, morduje się żołnierzy WOP, KBW.
      Mimo terroru i strachu z entuzjazmem odbudowano swój dom ojczysty POLSKĘ. Etos Solidarnościowy zniszczył nasz dorobek przez ostanie ponad 25 lat. Odebrano narodowi to co wywalczyli nasi rodzice- bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju. Zabrano nam wszystkie świadczenia socjalne. Sięgając myślami do wspomnień rodziców oraz do historii z okresu międzywojennego -wypoczynek czy dostęp do nauki w szerokim zakresie był niedostępny dla chłopa czy robotnika, kolonie letnie- to słowo nieznane dla szerokiej masy dzieci wiejskich czy robotniczych. Kobiety wiejskie rodziły w domu, umieralność dzieci była zastraszająca.
      Społeczną chorobą była gruźlica/ brak witamin/ dziesiątkował całe rodziny.

      http://bialoczerwonagwiazda.bloog.pl/id,339021464,title,Nie-rzuce-kamieniem-w-PRL,index.html?smoybbtticaid=618403

      http://okres-prl.blog.onet.pl/2012/01/31/odezwa-do-mlodego-pokolenia-to-nie-komuna-zabrala-miejsca-pracy/

  2. DRQ%+
    14 lutego 2017 at 05:38

    Zdaje się że te wszystkie trzy instytucje o których pan pisze są już bankrutami od co najmniej dwóch dekad. Trzymały sie mniej więcej do końca rządów Millera, później było już tylko gorzej i nikt nic z tym nie robił.

  3. krolowa bona
    14 lutego 2017 at 06:15

    Z analiza i zalozeniami zmian w systemie emerytalno-rentowym zgadzam sie w calej rozciaglosci, prawo do emerytury lub renty winno byc elementarnym prawem kazdego czlowieka, zniesienie systemow uprzywilejowania jest wymogiem dla rownosci wszystkich obywateli wobec prawa, takze wspolny fundusz emerytalno-rentowy wszystkich obywateli ( np.stosowany w Austrii i w Szwajcarii i zdaje sie w Nowej Zelandii i w Australii….) czyli ” wrzucenie do wspolnrgo wora”, w moich oczach z uwagi na przemiany gospodarcze i na rynku pracy nikt nie powinien plscic skladek ani na ubezpieczenie zdrowotne i na uposazenie ba starosc lub w wypadku inwalidztwa, bez tych cholernych skladek byli vy latwiej znalesc prace, bo nie kazdy pracodawca jest w stanie takie skadki placi lub tzw.firmy jednoosobowe , za to kazdy mual by wieksza sile nabywcza a w absolutnie kazdym towarze i usludze jest “wsad” podatkowy i w chlebie i w papierze toaletowym , pieluchach, okularach i prezerwatywach itd., itd , parlament po opinuach birglych %-tualnie winnien z pobranych podatkow odprowadzac na fundusz emerytalno-rentowy taka to a taka sume, podobnie na ubezpieczenie zdrowotne….bylo by sprawiedliwie i nikogo by nue wykiwano, nikt by nie musisl by sie procesowac z ZUS-em czy innymi instytucjami a z peqniscia nawet takie prace jsk np.czytanie komus starszemu czy choremu czy parogodzinna opueka nad dziecmi czy srniorami lub uposledzonymi czy przy rozladunku towaroq czy wygliszenie referatu czy wykladu czy przepriwadzenie kursu itd. nue byly vy biurokratyczna gymnastyka lub oszustwem pracy na czarno a ludzid bstura rzeczy niosa pieniadze do piekarni, do spozywczaka, do szewca czy jubilera, biura podrozy… gdzie wdzystko oblozone jest podatkami…jak by to ruszylo bylo by wiecej demokrscji i sprawiedliwisci a swiat bez zawisci i trywialnych oszustw nieco lepszy……

    • wieczorynka
      14 lutego 2017 at 16:44

      @ Królowo, równie uważam, że każdy powinien mieć prawo do emerytury i świadczeń zdrowotnych, nawet poszła bym dalej do dochodu gwarantowanego.
      W Polsce była za koalicji PO-PSL minister od spraw socjalnych, która chciała wprowadzić emerytury dla każdego, jednak nie podobało się to koalicji PO-PSL i o tej pani już nie słychać w polityce. To co dzieje się w Polsce obecnie jest “zasługą” wszystkich rządzących po 1989 roku.

  4. krzyk58
    14 lutego 2017 at 08:03

    Użyję w tym przypadku odwróconej retoryki (arcy)biskupiej,jeśli
    nie odniesienie do PRLu – to czego, lewackiego Zachodu?
    Jestem człowiekiem Lewicy dlatego jeśli już demoliberalny
    system Zachodu doprowadził miliony Polaków do biedy,nędzy, beznadziei – jestem za pierwszym rozwiązaniem oznaczającym frustrację i niesprawiedliwe potraktowanie, tych którzy zarabiali więcej i lepiej…
    :)”jedni drugich brzemiona noście’ czy jakoś tak 🙂 już widzę wykrzywione grymasem twarzyczki ‘ludzi
    lewicy”. Przyjemnie jest “lewitować ” zza szyb limuzyny
    czy własnego,ogromnego domu,czy apartamentu,a to
    wszystko zdobyte ciężką pracą i wyrzeczeniami rodziny.
    🙂 Nieprawda’ż?

  5. Pozorovatel
    14 lutego 2017 at 08:20

    Próby dalszego trzymania się dogmatu finansowania emerytur z odkładanych na ten cel oszczędności w celowych funduszach emerytalnych nie wytrzymują próby czasu. Polski system emerytalny tworzony był latach powojennych gdy nie było żadnych oszczędności a środki produkcji były zrujnowane i zagrabione. Państwo stanęło wówczas przed zadaniem odbudowy kraju ze zniszczeń wojennych, rozlokowania ludności której zasoby mieszkaniowe zostały zburzone oraz zapewnienia świadczeń obywatelom: starym, chorym, inwalidom wojennym i sierotom. Ze wschodu i zachodu nadciągały kolejne fale wyczerpanych imigrantów. Problemów było znacznie więcej jak choćby powojenna demoralizacja ludności skutkująca zbrojną przestępczością, epidemie gruźlicy, kiły, paraliżu dziecięcego, ospy prawdziwej. Przy tym pojawiła się eksplozja demograficzna wielkich nakładów na oświatę. Brak uregulowania granicy zachodniej zmuszał do ponoszenia wielkich wydatków obronnych. Ówczesne państwo zdało egzamin wobec tych wielkich wyzwań. W 25 lat później prawami do: emerytur, rent, ochrony zdrowia, oświaty, dostępu do dóbr kultury, a przede wszystkim pracy stały się powszechnym i oczywistym dobrem wszystkich obywateli. Strajkujący 10 lat później (pod sztandarami Solidarności) w najczarniejszych snach nie przypuszczali że właśnie burzą ten system. Dzisiaj okazuje się że po ćwierćwieczu doniosłych reform i “odbudowy kraju po zniszczeniach komunizmu” społeczeństwa nie stać już na zapewnienie obywatelom tego co udawało się sfinansować wśród dymiących ruin miast i fabryk. Upadają kolejne systemy finansowania publicznej ochrony zdrowia, na oświatę zabrakło pomimo 3-krotnie niższej liczny narodzin; a państwo przy tym zadłużyło się na ponad bilion złotych. Co dalej ? Zwłaszcza że problem emerytalny wydaje się być coraz bardziej palący. Do wieku emerytalnego zbliża się pokolenie boomu demograficznego lat 50-tych. Jest jeszcze liczne pokolenie ich dzieci urodzonych na przełomie lat 70/80-tych. Ale to już ostatnie liczne pokolenie. Niestety ale to ono najbardziej dotknięte jest brakiem formalnie udokumentowanej pracy. To ono bowiem pracowało “na czarno” i różnych odcieniach szarości. Ale przecież pracowało dla dobra własnego i całego społeczeństwa, płaciło podatki pośrednie kupując chleb, buty i opał. Czy rządzący mają prawo do pozbawienia tego pokolenia emerytur na starość? Brak formalnie udokumentowanej stażu pracy jest tylko jednym z pretekstów które rządzący mogą wykorzystać. Bo przecież nie było w kraju tak że środki produkcji tkwiły nieproduktywnie bowiem zabrakło dla nich siły roboczej. To siła robocza pozostawała mało produktywna wobec utraty zasobów środków produkcji. Kto “załapał” się na pracę na stanowiskach wysoko uzbrojonych kapitałem, ten dostawał formalną umowę o pracę, wyższe wynagrodzenie i od jego pracy opłacono wszystkie daniny publiczne. Reszcie pozostały nieformalne umowy na stanowiskach uzbrojonych w łopatę, szpachelkę czy młotek do zbijania palet. Owoce tej nieuzbrojonej technicznie pracy rynek wycenił tanio. Wartości dodanej wystarczyło więc tylko na żywność i odzież dla pracowników. Danin publicznych od ich pracy nikt nie opłacił, bo nie było już z czego. Cała rzesza Polaków została, w wieku aktywności zawodowej, zepchnięta na margines gospodarki nie z własnego wyboru lecz w wyniku przyjęcia określonego modelu przez rządzących. Dzisiaj rządzący proponują pozbawienie tej rzeszy praw do emerytury, gdy już nie będzie miała siły pracować. Zwłaszcza że rządzący postanowili jeszcze bardziej obniżyć ich wynagrodzenia ściągając do konkurencyjnej pracy na czarno miliony imigrantów którym opłaci się tę pracę wykonywać ze względu na różnice kursowe walut.
    Jest to obraz gospodarki który opisywałem przed kilkoma miesiącami:
    Widoczna jest tendencja do odchodzenia od stabilnych procesów wytwórczych opartych o ośrodki o stałej lokalizacji, stabilnego zatrudnienia, długookresowych źródła zaopatrzenia i stabilnych kanałów dystrybucji. Globalni przedsiębiorcy nieustannie poszukują tańszych źródeł zaopatrzenia (często z łupów wzniecanych w tym celu wojen), tańszej siły roboczej i wystarczająco jeszcze zasobnych rynków zbytu. Poprzez polityków dokonują przemożnych nacisków i gróźb zbrojnych na państwa usiłujące jeszcze chronić swoje rynki pracy, zbytu, posiadane zasoby surowcowe oraz narodową własność środków produkcji. Procesy gospodarcze tracą swoją ciągłość i stają się cyklem lokowanych w różnych miejscach pojedynczych wydarzeń gospodarczych. Pęczniejące zaś korporacje zajmują się głównie pożeraniem mniejszych przedsiębiorstw związanych jeszcze ze swoim otoczeniem stabilną, związaną ze swoim pochodzeniem własnością kapitału i lokalną siłą roboczą. Często w owym procesie żerem nie są nawet fizyczne przedsiębiorstwa, lecz wylansowane przez nie marki i posiadane rynki zbytu. W takich warunkach stabilna siła robocza staje się zbytecznym balastem obciążającym mobilność globalnego przedsiębiorcy. Zawsze bowiem wytworzenie właśnie wylansowanego wyrobu można zlecić fizycznej fabryce w Chinach czy też doraźnie skleconej linii produkcyjnej w Bangladeszu. Jak opisuje to brytyjski teoretyk Guy Standing klasy pracujące ewoluują w tych warunkach do klasy którą nazwał prekariatem. Prekariuszy definiuje jako niepewnych jutra proletariuszy nie posiadających stabilności zatrudnienia, tożsamości zawodowej, gwarancji dochodów, praw socjalnych, reprezentacji politycznej. W tych warunkach wykonujących prace nie odpowiadające kwalifikacjom i nie posiadających żadnych gwarancji zabezpieczenia w chorobie i na starości. Obniżający się poziom dochodów tej klasy w połączeniu z postępującym poszerzaniem jej zasięgu będzie owocował niezdolnością państw do finansowania świadczeń społecznych , nawet w przypadku gdy pokolenie dochodzące do wieku emerytalnego w okresie swojej aktywności zawodowej płaciło składki na ubezpieczenia społeczne. Składki te bowiem były bezpośrednio przejadane w postaci świadczeń w systemie repartycyjnym , bądź defraudowane lub „inwestowane” w zobowiązania państw bądź innych podmiotów bliskich niewypłacalności. Obserwowane dzisiaj zjawiska makroekonomiczne przebiegają z coraz większą intensywnością i ani państwa ani żadne organizacje społeczne i polityczne nie znają sposobów na ich powstrzymanie i zaprzestanie dalszej ewolucji społeczeństw w kierunku prekariatu. W tym otoczeniu nasz kraj od ćwierćwiecza konsumuje znacznie więcej niż wytwarza. Różnica pokrywana jest z wyprzedaży zasobów unijnych dotacji i wzrostu zadłużenia. Niestety możliwe do wyprzedaży zasoby są już na ukończeniu. Przy tym, ich brak przesądzi o braku zabezpieczenia warunkującego możliwość dalszego zadłużania. Stąd wniosek że globalna konsumpcja w Polsce będzie musiała zostać obniżona do poziomu wynikającego z ilości wytwarzanych dóbr, pomniejszonej o: dywidendy zagranicznych właścicieli środków produkcji, obsługę zadłużenia zagranicznego i kontrybucje nakładane na nasz kraj przez państwa sprawujące nad nim zwierzchnictwo. Oczywiście „grupa trzymająca władzę” nie ma ani zamiaru , ani ochoty obniżania swojej konsumpcji i akumulacji majątku. Możliwe jest to jedynie poprzez zepchnięcie klasy rządzonych do poziomu prekariatu i odebrania jej przedstawicielom dochodów i osobistego majątku. Taki będzie generalny przebieg feudalizacji stosunków społecznych w kraju spychanym do roli kolonii. Kiedyś niewolnikiem można było zostać też z powodu niezdolności do uregulowania swoich długów. Nie ma przeszkód aby działało to w odniesieniu do całego narodu, zwłaszcza że wierzyciel jest wciąż ten sam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up