Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

25 czerwca 2017

Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP – bardzo ciekawy dokument!


 Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego Rzeczypospolitej Polskiej opracowana w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, to bardzo ciekawy i inspirujący dokument. Do pobrania [tutaj – plik PDF], zdecydowanie warto pobrać i przeczytać. Ponieważ autorzy przygotowali bardzo dobre tło ogólno-informacyjne, przedstawiające na nieco ponad 80 stronach łącznie – dużą pigułkę wiedzy o morzu i sprawach morskich. Jeżeli ktoś chce wyrobić sobie w tej dziedzinie ogólną wiedzę, warto poświęcić dzisiejszą Niedzielę na lekturę tego dokumentu. Jest to wstęp do dyskusji na temat możliwej ewolucji Marynarki Wojennej i w ogóle, ciekawe spojrzenie na sprawy morskie Rzeczypospolitej Polskiej. Nie będzie to czas zmarnowany, dlatego zupełnie na poważnie można takie spędzenie czasu rekomendować naszym Czytelnikom i Czytelniczkom.

Główną tezą dokumentu, o znaczeniu strategicznym jest postulat budowy Marynarki Wojennej średniej wielkości, w oparciu o okręty średniej wielkości – fregaty wielozadaniowe! Jest to samo w sobie bardzo aspiracyjne podejście, albowiem do tej pory, najbardziej ambitnym planem, który się oczywiście nie udał był pomysł na budowę serii korwet (okręty mniejsze od fregat). Skończyło się na okręcie prototypowym, który cudem udało się w ogóle uratować, zdeklasowany do poziomu ochrony wybrzeża, czy czegoś podobnego. Naprawdę, nie da się zrozumieć, że nie potrafimy wyposażyć chociaż jednej korwety, skoro już ją zbudowaliśmy – to naprawdę niesamowite!

Obowiązujący program modernizacji Marynarki Wojennej, jest o wiele bardziej zachowawczy od propozycji przewidzianej w tym dokumencie. Zamierzenia inwestycyjne, koncentrują się na okrętach obrony wybrzeża – „Miecznik”, okrętach patrolowych – „Czapla” oraz niezwykle potrzebnych w jak największej ilości okrętach podwodnych – „Orka”. Proponowanie w tym kontekście fregat, jest bardzo odważne i interesujące. Wiąże się to jednak z różnymi kwestiami, które zawsze rozbijają się o pieniądze.

Nad dokumentem patronat miał pan Andrzej Duda Prezydent RP, w tym kontekście dokument wyraża wolę polityczną rządzących w kontekście wizji zmiany obecnej sytuacji na zamierzoną. Dokument jest również ważnym głosem w dyskusji, do opracowania docelowej strategii bezpieczeństwa morskiego jako dokumentu rządowego.

Dokument opiera się na czterech głównych częściach poświęconych: środowisku morskiemu, siłom morskim RP, kierunkom rozwoju potencjału i zdolności oraz rekomendacji na rzecz ich rozwoju. Dodano dwa niezwykle ciekawe załączniki dotyczące kwestii prawa mórz i oceanów oraz sytuacji geopolitycznej na Bałtyku. Trzeba przyznać wyjątkowo ciekawej, jak nie macie Państwo czasu na czytanie całości, proszę przeczytać właśnie ten załącznik – od s. 68-72, są tam ciekawie przedstawione mapy.

Sama koncepcja pozyskania fregat jest jak najbardziej słuszna, ale pod dwoma warunkami: po pierwsze że to nie ograniczy, ani nie opóźni pozyskania okrętów podwodnych – najgroźniejszych okrętów w ogóle, w tym na Bałtyku w szczególności. Po drugie – rzeczywiście, byłyby to fregaty uniwersalne, zdolne do przetrwania na takim akwenie jak Bałtyk, gdzie potencjalny nieprzyjaciel może do nich strzelać z lądu jak do kaczek, bo ma do tego specjalne rakiety, nie mówiąc już o potężnej flocie i lotnictwie.

Idea stworzenia autonomicznych okrętów, którymi moglibyśmy wpływać na Teatr Działań Wojennych w naszym rejonie z innych akwenów, niż Bałtyk – jest tym, czego potrzebujemy. Ponieważ np. 4 – fregaty istotnie stworzyłyby nam możliwość oddziaływania na rejon, będąc poza bezpośrednim zasięgiem środków bojowych potencjalnych nieprzyjaciół. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że praktycznie cała nasza flota w portach morskich, jest praktycznie na talerzu możliwości oddziaływania środków napadu dwóch potencjalnych agresorów (patrząc z punktu widzenia historycznego). Zdolność posiadania okrętów poza Bałtykiem, ale z możliwością ataku rakietowego na naszym Teatrze Działań Wojennych – istotnie podnosi nasze bezpieczeństwo w wymiarze strategicznym. Przydałaby się jeszcze własna baza morska, którą możemy kontrolować – poza Bałtykiem (nie mówimy o portach sojuszników).

Oznacza to konieczność wydatkowania odpowiednio dużych kwot. Fregata kosztuje – z pełnym wyposażeniem, częściami zamiennymi, uzbrojeniem, szkoleniami i wszystkim tym, czego nie widać, ale co kosztuje – około 500 mln Euro i więcej. To jest kwota, jaką trzeba wydać, na nowoczesny okręt tej klasy, pozwalający na swobodę operowania na każdym akwenie. Byłaby to wspaniała gratka dla naszych stoczni, które właśnie się konsolidują, oczywiście jeżeli pozyskamy odpowiednią licencję, ponieważ zaprojektowanie takiego okrętu – dzisiaj w Polsce nie jest możliwe. Świadczy o tym porażka programu korwet.

Główną zaletą fregaty jest to, że jest na tyle duża, że może skutecznie działać prawie w każdych warunkach z szeroką gamą wyposażenia. Może zwalczać okręty, okręty podwodne i lotnictwo. Na Bałtyku jednak – Fregata to już jest duży okręt. To znaczy – łatwy cel. Z tego względu, ponieważ nie zdominujemy potencjałem naszej floty Bałtyku, to okręty podwodne muszą być priorytetem, to one są dla nas najważniejsze – posiadanie 3 może pozwolić nam na zablokowanie Bałtyku, w tym znaczeniu że nieprzyjaciel będzie musiał poświęcić olbrzymie siły na szukanie naszych okrętów, zanim będzie swobodnie działał – no a co leży pod wodą na Bałtyku, chyba nie trzeba przypominać? Posiadanie 6 okrętów podwodnych pozwoliłoby nam na działania ofensywne na Bałtyku. Posiadanie 10 okrętów tej klasy, oczywiście mówimy o konstrukcjach nowoczesnych – pozwoliłoby nam posiadać „własne zdanie” i zablokować akwen skutecznie na długi czas. Taka liczba w użyciu, byłaby trudna dla każdego przeciwnika do zniszczenia. Zwłaszcza, jeżeli posiadalibyśmy odpowiednie podwodne i nawodne drony bojowe i wsparcie lotnictwa oraz rakiet z nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych. Realnie nowoczesny okręt podwodny to 0,8-1,5 mld Euro, a trzeba się liczyć z większymi wydatkami za pierwsze dwa (po około 1 – 1,7 mld Euro), ponieważ zakup infrastruktury, urządzeń, szkolenia i spowodowanie, żeby był on w pełni zdolny do działań bojowych jest bardzo drogie. Jednakże, są to okręty warte każdych pieniędzy. Trzeba także pamiętać, że te okręty najlepiej działają w parach. Dlatego trzeba mieć ich parzystą ilość.

Z ciekawostek warto jeszcze zwrócić uwagę, że autorzy piszą o potrzebie posiadania systemów bezzałogowych (powietrznych, nawodnych i podwodnych). To bez wątpienia jest kierunek jaki jest niezbędny, jeżeli myślimy na poważnie o Marynarce Wojennej i o naszych możliwościach i przeciwdziałaniu zagrożeniom na Bałtyku.

Jednakże, trzeba także pamiętać o tym, o czym zapomniano – lotnictwo morskie. W okresie PRL-u posiadało samoloty przeznaczone do działania nad morzem. Dzisiaj posiadanie pełnowartościowego lotnictwa morskiego, mającego zdolności uderzeniowe, w tym przeciw okrętowe – JEST Z NASZEJ PERSPEKTYWY NATYWNĄ KONIECZNOŚCIĄ. Nie da się zrozumieć powodów, dla których nasi decydenci nie mówią wprost o korzyściach z posiadania pełnowartościowego lotnictwa morskiego. Mówimy o samolotach myśliwskich, uderzeniowych i zwiadowczych. Niezbędne jest również poszukiwanie i zwalczanie okrętów podwodnych i zwiad elektroniczny. W naszych realiach, na wszystko nas nie stać, jednak eskadra (12-16) samolotów dedykowanych do działania nad morzem, najlepiej dwusilnikowych jest realna. Spowodowałaby, że nasza pozycja nad morzem byłaby zupełnie inna, doszłoby wręcz do rewolucji. To, co może zrobić samolot z dobrym pociskiem przeciw okrętowym, jest nieosiągalne dla jakichkolwiek okrętów, nie mówiąc już nawet o nadbrzeżnym dywizjonie rakietowym. Jak najbardziej potrzebnym, jednak samolot – pozwalałby nam na działania operacyjne na całym akwenie. Dzisiaj nie mamy takich możliwości, a są na wyciągnięcie ręki, wystarczy kupić samoloty, uzbrojenie i przeszkolić pilotów. Koszt eskadry to licząc z okładem około 3-4 mld Euro, przy założeniu że kupujemy samoloty nowe, z pełnym zapasem części, szkoleniami, wsparciem technicznym, zagwarantowanym pakietem modernizacji i oczywiście uzbrojeniem. Do tego dochodzi koszt stworzenia lotnisk i inne, ale warto. Jest to najprostszy, najbardziej skuteczny i najbardziej efektywny sposób na wzmocnienie naszego potencjału nad Bałtykiem. Oczywiście z konieczności oszczędności, byłyby to samoloty wielozadaniowe, dostosowane do działania nad morzem z odpowiednim uzbrojeniem.

W naszych realiach takie wystarczą. Mogłyby to być sugerowane maszyny dwusilnikowe, tutaj w grę wchodzi bardzo ciekawa konstrukcja francuska Rafale (niestety bardzo droga), jednak oferująca nam pełną autonomiczność w zakresie uzbrojenia i logistyki od amerykańskiego monopolu. Ewentualnie warto pomyśleć o F-35, zwłaszcza w wariancie z możliwością pionowego startu i lądowania. Warto myśleć niekonwencjonalnie, ponieważ ten samolot ma możliwości wystarczające na Bałtyk, a możliwość startów z dowolnego miejsca, powoduje że nie jesteśmy zależni od lotnisk. Mając eskadrę F-35 z możliwością pionowego startu i lądowania, bylibyśmy siłą zdolną do zadania bardzo bolesnych ciosów każdemu przeciwnikowi, proszę zapamiętać – każdemu. W praktyce jednak, byłoby dobrze, jakbyśmy pozyskali kilka F-16, z odpowiednim oprogramowaniem, radarem i sprzętem oraz zdolnością przenoszenia rakiet powietrze-woda. Dla naszych potrzeb to wystarczy, a mielibyśmy uproszczoną logistykę z już posiadanymi maszynami.

Wnioski: Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP, to bardzo ciekawy dokument! Autorzy są ekspertami, dobrze wiedzą że proponują swojego rodzaju rewolucję. Łatwo ją krytykować, ponieważ każdy wie, że nasza Marynarka Wojenna to w istocie zbiór celów. Plany modernizacyjne są takie jakie są, również łatwo je krytykować. Sam pomysł na posiadanie fregat jest bardzo dobry, ale nie można zapominać o okrętach podwodnych – bezwzględnym priorytecie dla Marynarki Wojennej oraz o pełnowartościowym lotnictwie morskim. Dokument w tym kontekście jest oszczędny, ale to zrozumiałe ze względu na jego kierunkowy charakter.

Bardzo dobrze, że ten dokument powstał. To ważny głos w dyskusji o Marynarce Wojennej i w ogóle o polskiej orientacji wobec morza i wyzwań, jakie stanowią. Ostateczna konkluzja jest banalna – jeżeli chcemy sprowadzać gaz statkami, musimy mieć możliwość ich ochrony. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie. Do tego są potrzebne fregaty, co najmniej dwie. Oczywiście mamy dzisiaj takie okręty, używane amerykańskie. Jeden zdaje się jeszcze pływa, niestety przez lata posiadania go, nie zdecydowano się na jego prawdziwe uzbrojenie, mamy coś, co jest programowane przez karty perforowane. Smutne, ale prawdziwe. Marynarka Wojenna wymaga odważnych decyzji i dużych pieniędzy, jej posiadanie jest jednym z naszych najważniejszych atutów. Nie ma czasu na gadanie, trzeba działać. Decyzje podejmowane dzisiaj, owocują zdolnością bojową na lata!

Skąd na to wszystko brać pieniądze? Niestety, to jest realny problem, który położył już nie jedną ciekawą i wartościową koncepcję. jednakże, nawet jakbyśmy mieli jeść szczaw i mirabelki, to musimy mieć trzy okręty podwodne i eskadrę samolotów bojowych do działania nad morzem. Obecny stan Marynarki Wojennej, ma tą zaletę że udało się ocalić etaty, szkolenie specjalistów jest wartością samą w sobie. Jednak trzeba dać im sprzęt, który pozwoli te umiejętności wykorzystać w praktyce.

Autorom dokumentu należy się uznanie i szacunek za odwagę w przełamywaniu schematów myślenia o Marynarce Wojennej.

Tags: , , , , , , , , , ,

16 komentarzy “Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego RP – bardzo ciekawy dokument!”

  1. Wierny czytelnik
    12 lutego 2017 at 05:25

    Ze względu na koszty (jak słusznie pyta autor), nie jest nas stać na więcej niż 2 fregaty, a to i tak pod warunkiem że będzie finansowanie ekstra. Obecne fundusze nie wystarczą na te Czaple i Mieczniki jakie chcą kupić. Koncepcja marynarki przybrzeżnej nie jest zła – jakby miała to o czym pan pisze tj. samoloty zdolne do uderzenia na okręty i bazy morskie, rakiety nadbrzeżne (już są), śmigłowce zwalczania OP, same OP – co najmniej potrzebujemy 6 a wynika to z kształtu Bałtyku. Do tego przydałaby się artyleria nadbrzeżna. rakietowa i lufowa – to jedyny sposób na powstrzymanie inwazji Żubrów na Pomorze Gdańskie… Tekst jest potrzebny, strategia też.

  2. Dawid Warszawski
    12 lutego 2017 at 07:32

    Osobiście się na tym nie znam, ale skoro pan pisze że potrzebujemy najbardziej okrętów podwodnych i samolotów, to ja się z tym zgadzam i uważam że powinniśmy ich mieć jak najwięcej.

  3. SAD
    12 lutego 2017 at 08:17

    Jedna z pierwszych obiektywnych recenzji tego dokumentu, doskonale pokazuje jego dobre i słabe strony

  4. Lech Szydło
    12 lutego 2017 at 08:51

    Samoloty są podstawą, samolot to najlepszy okręt na Bałtyk

  5. Kiełbasa Wyborcza
    12 lutego 2017 at 09:35

    Zgodnie z zaleceniem dokument pobrałem na tablet i będę czytał w pociągu.

  6. Inicjator
    12 lutego 2017 at 10:20

    Doskonały tekst, szczególnie propozycja: “Zdolność posiadania okrętów poza Bałtykiem, ale z możliwością ataku rakietowego na naszym Teatrze Działań Wojennych” to wspaniałe uzupełnienie koncepcji ministra Spraw Zagranicznych o nasz sojusz z San Escobar!

    Ilość chętnych do stacjonowania w egzotycznych portach Karaibów, wzrośnie ogromnie.

    Niech żyje Polska Marynarka Wojenna i Polscy Marynarze!

    Amen!

  7. jerzyjj
    12 lutego 2017 at 11:04

    AUTORZE NIE POMOGA SZCZERE CHECI Z G…. BATA SIĘ NIE UKRECI…
    Aktualnie Marynarka Wojenna może się pochwalić jedynie planami budowy nowych okrętów. Z racji faktu, iż większość okrętów istnieje właśnie tylko w wirtualnej rzeczywistości do Marynarki Wojennej przylgnęło określenie “PowerPoint Navy”.
    Programy maja kilkuletnią tradycję, ale w narracji mówi się “już wkrótce” w “najbliższych miesiącach, “już w pierwszym kwartale przyszłego roku”. A dostawy od 2017-ego; po prostu śmiech na sali…

  8. Pozorovatel
    12 lutego 2017 at 11:47

    Może by tak jeden okręt podwodny wpuścić do Mamry i ze dwa kutry torpedowe na Śniardwy. To w końcu też spore akweny. Mi jakoś polska polityka “wojenna” coraz bardziej przypomina “Dobrą Zmianę” z lat 1926-1939. Pewnie wszyscy pamiętamy jak się skończyła. Zastanawiam się tylko czy współcześni sanatorzy budują sobie już nowoczesny most zaleszczycki. Tylko następców płk Bociańskiego niech nie wyznaczają do kierowania ruchem.

  9. bobby
    12 lutego 2017 at 12:02

    Autor odleciał z tymi dziesięcioma okrętami podwodnymi. Nawet Niemcy i Rosjanie łącznie nie dysponują na Bałtyku takim potencjałem. Wystarczy trzy i w warunkach wojny na Bałtyku strach będzie pływać a i rura bałtycka szybko przestanie działać. A gdyby jeszcze te okręty podwodne miały rakiety cruise o zasięgu większym niż 1000 km to właściwie moglibyśmy nawet wysłać czołgi na Białoruś i Rosja poza walką na Białorusi nie ryzykowałaby przeniesienia działań na terytorium Polski. Jeżeli chodzi o Niemców w roli agresora to do zniechęcenia ich znacznie tańszym sposobem jest artyleria rakietowa w nadodrzańskich lasach mogąca jedną salwą spalić pół Berlina. Z drugiej strony nie warto przywiązywać dużej wagi do różnorakich planów zwłaszcza dotyczących PMW. I tak najważniejsze decyzje podejmowane są poza planami. Zobaczmy historię z korwetami Gawron. Po wejściu do NATO Polska zobowiązała się do wydzielenia okrętów do udziału w akcjach NATO. Zagrożenia na Bałtyku z powodu zapaści Floty Bałtyckiej nie były brane poważnie. Za Millera zdecydowano się na budowę korwet według niemieckiego projektu. Do czasu zbudowania tych okrętów rozwiązaniem pomostowym miało być przejęcie amerykańskich fregat rakietowych. Ponieważ, mimo ograniczonego potencjału bojowego, obie te fregaty okazały się wystarczające w misjach i manewrach NATO politycy postanowili zaoszczędzić poprzez spowolnienie budowy Gawronów. Pierwszy Gawron miał zostać zwodowany w 2009. Jednak w tym czasie zmieniła się sytuacja. Wzmocniona wysokimi cenami ropy Rosja powróciła do retoryki agresji, stref wpływów, koncertu mocarstw i innych bzdur. W rezultacie budowa 7 jak planowano korwet ze stosunkowo słabą obroną przed rakietami i samolotami traciła sens. Te okręty mogłyby działać tylko pod osłoną obrony powietrznej NATO w zachodniej części Bałtyku. Zamiast więc tych 7 korwet postanowiono uzbroić w szwedzkie rakiety RBS 15 małe okręty rakietowe typu Orkan. Z okolic Świnoujścia pod osłona obrony powietrznej NATO te okręty są w stanie likwidować wrogie jednostki nawet 100 km na wschód od wyspy Bornholm. Zachodnie część naszego wybrzeża postanowiono bronić za pomocą norweskich rakiet na ciężarówkach-NSM. Ukryte w lasach, zamaskowane systemami z Lubawy są one znacznie trudniejsze do wykrycia niż okręt na morzu. Tak więc przydatność korwet straciła sens. Jednak teraz doszedł nowy problem. Razem z budową gazoportu i rozbudową naftoportu zapadła decyzja o sprowadzaniu znacznych ilości surowców energetycznych drogą morską. Musimy więc posiadać narzędzia do kontrolowania szlaków morskich daleko od naszych granic. Korweta o wyporności 2 tys. ton jest nieco za mała do tej roli . Tak więc bez fregaty się nie obejdzie. Mieczniki to nadal korwety i chociaż nadal są w oficjalnych planach ich los już został przesądzony. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku zapadnie decyzja o przejęciu australijskich fregat tego samego typu co nasze eks-amerykańskie fregaty ale w wariancie znacznie nowocześniejszym. Przez kolejne 15 lat te australijskie fregaty pozwolą nam na wypełnianie misji NATO i pilnowanie szlaków morskich. A potem będzie czas na kolejne prowizoryczne rozwiązania.

    • Adam Bielawski
      12 lutego 2017 at 15:26

      Dla okrętów podwodnych – zwłaszcza na Bałtyku każdy inny okręt jest celem. Koncepcja oparcia MW o OP jest jak najbardziej słuszna, a dodanie samolotów uderzeniowych to sprawa bezdyskusyjna.

      • bobby
        12 lutego 2017 at 16:56

        Ale Bałtyk to małe morze i wystarczy mniejsza liczba okrętów podwodnych a nie aż dziesięć. Turcja, która ma dostęp do znacznie większego akwenu morskiego-Morza Śródziemnego plus Czarnego ma ledwie 12 okrętów. Bogata z potężnym przemysłem Japonia otoczona ze wszystkich stron wodami ma ledwie 17 okrętów podwodnych. Australia 6 okrętów podwodnych. Kanada 4 okręty podwodne. Samoloty to wystarczy kupić rakiety do naszych F 16. Nawet nie amerykańskie. Norwegia opracowała lotniczą wersję rakiet NSM pod nazwą JSM i zintegrowała je także z F 16. Jest to rakieta klasy stealth i gdy zostanie zauważona to na obronę okret nie będzie miał już czasu.

  10. yossarian
    12 lutego 2017 at 17:33

    Bezwzględnie okrętów podwodnych powinno być jak najwięcej. Bobby to szwabski agent który chce żebyśmy byli słabi?

    • bobby
      12 lutego 2017 at 19:54

      hehe akurat szwabskie koncerny z wielką chęcią sprzedałyby nam nawet sto najnowszych okrętów podwodnych gdybyśmy tylko mieli czym płacić. Ba oni wiedząc, że mamy palący problem z utrzymaniem potencjału w dziedzinie okrętów podwodnych proponują nam czasowe wypożyczenie używanych OP do czasu wejścia do linii nowych okrętów. Zresztą oni chcą nam sprzedać nie tylko okręty podwodne ale nawet korwety(ORP Ślązak to projekt niemieckiej korwety klasy MEKO), fregaty, czołgi, bwp. Niestety na razie MON zamawia głównie niemieckie limuzyny.

  11. Olgierd Tura
    13 lutego 2017 at 05:50

    Bardzo ciekawe. Pobrałem przeczytam.

  12. Wojtek
    16 lutego 2017 at 18:20

    Co to znaczy, że fregata jest za duża na Bałtyk? Co jest jej ograniczeniem na Bałtyku? Proszę o dane wskazujące, że jest łatwiejszym celem niż korweta! Dodatkowo proszę o porównanie potencjału bojowego OP i Fregat i uzasadnienie dlaczego okręt podwodny jest rzekomym priorytetem przed Fregatami. Będę niezmiernie wdzięczny za poddanie analizie uzyskanego potencjału i koszty obu typów okrętów…

    SZANOWNY PANIE BARDZO CHĘTNIE. PROSZĘ PRZYSŁAĆ OFERTĘ SPONSORINGU NA ADRES FUNDACJI. CHĘTNIE PRZYGOTUJEMY TAKĄ ANALIZĘ. POZDRAWIAM PANA SERDECZNIE I DZIĘKUJĘ ZA WKŁAD W DYSKUSJĘ. PS. OCZYWIŚCIE BARDZO CHĘTNIE OPUBLIKUJEMY PANA GŁOS W DYSKUSJI JEŻELI PAN SOBIE ŻYCZY. W TYM CELU RÓWNIEŻ PROSZĘ O KONTAKT: OBSERWATORPOLITYCZNY@OBSERWATORPOLITYCZNY.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up