Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Czy istnieje życie po PiS-ie?


 Ukazało się kilka tekstów, Władyki i Janickiego, Jacka Żakowskiego, Jakuba Majmurka czy moich starych przyjaciół, Janka Czubaka i Krzysztofa Janika. Ciekawe przemyślenia prof. Łukasza Turskiego zamieścił Tygodnik Przegląd.

To co łączy te teksty, to próba krytycznej analiza rzeczywistości społecznej i politycznej. Wskazują na przyczyny stabilizujące władzę PiS oraz słabości jej przeciwników. Zainteresowanych odsyłam do źródeł.

Ja zajmę się tymi elementami, o których nie napisano nie dostrzegając ich lub może uważając za mniej istotne.

Po pierwsze wprowadzony po upadku realnego socjalizmu, ekonomiczny neoliberalizm lekko tylko wspierający demokrację liberalną często prowadzi to miękkiej/twardej dyktatury. Obserwacja krajów bloku wschodniego wyraźnie wskazuje, że to ogólna tendencja. Takie problemy miały lub mają niemal wszystkie. Najsłabiej dotknęły one Czechy ale też one najlepiej ekonomicznie przeszły transformację. I właśnie w Czechach przetrwała partia (post)komunistyczna.

Po drugie filar demokracji liberalnej, mityczne społeczeństwo obywatelskie, nigdy tak naprawdę nie leżało na sercu politykom. Pęknięcie pomiędzy aspirującymi do bycia elitą a resztą społeczeństwa, z których aspiracjami liczono się coraz mniej wpisane było w transformację od jej początku. Ujawniło się po raz pierwszy w pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich.

Społeczne rozwarstwienie które wzrosło skokowo umacniało podziały. O ironio zwiększone zostało za pierwszych rządów PiS, które realizowało program PO-PiS-u tyle, że bez PO.

Platforma, która po nim objęła władzę nie musiała w zasadzie niczego robić. Mogła ewentualnie rozliczyć PiS ale wolała tego nie robić. Tolerancja na bezprawie wzrosła, zaufanie do demokracji spadło.

Zamiast edukować obywateli, zwiększać upodmiotowienie, kształtować postawy, w pogoni za iluzją sprawnego zarządzania poszukiwano liderów, mężów opatrznościowych a czasem nawet żon.

Po trzecie wbrew uspokajającym panegirykom mediów od roku 1989 mamy do czynienia niemal bez przerwy z rządami ignorantów. Owszem czasem pojawiały się w niektórych rządach jednostki o pewnych kompetencjach i wiedzy, ale jako ciała obce szybko były usuwane. Nic dziwnego, że ignorantom najłatwiej przychodzi realizowanie polityki małego państwa, bo wtedy niewiele muszą robić i niewiele też muszą wiedzieć.

Połączenie tych trzech elementów dało pewność katastrofy. Więc być może była ona nieuchronna a przynajmniej żaden proces, który by mógł ją powstrzymać nie został uruchomiony.

Pytanie co dalej. Wytworzone zostało społeczeństwo, które nie umie, nie chce i nie widzi potrzeby by współpracować. Jednostki są zdolne tylko do zawierania taktycznych sojuszy, w których nikt nikomu nie ufa, jedni pogardzają drugimi a sojusz trwa do czasu pojawienia się pierwszych poważnych problemów. Sojusze tworzone są wokół wodzów, którzy je spajają, są jak zworniki w sklepieniu. Zwornik wypada wszystko leci na…

Poziom wiedzy w społeczeństwie, o świecie, o zjawiskach nas otaczających jest minimalny.

Toniemy w szybko powtarzanych bzdurach na każdy temat. Fakty traktowane są jak opinie, opnie jak fakty. Bez ustalenia wspólnych poglądów na rzeczywistość nie sposób uzyskać porozumienia.

Ustalenie jak wygląda rzeczywistość jest najważniejsze. Tylko, że skoro nie jest to łatwe w sprawach świata fizykalnego to tym bardziej będzie trudne  ze światem tworzonym przez człowieka, rzeczywistością społeczną, ekonomiczną i kulturową. Mamy do dyspozycji szereg ideologii, które usłużnie tłumaczą zawiły świat. Tyle, że ich główne zadanie to stabilizacja struktury społecznej, w której nieliczni mają wszystko a dla reszty pozostają co najwyżej marzenia.

O ile jeszcze w europejskich krajach „starej demokracji” funkcjonuje lepiej lub gorzej lewicowy dyskurs, którego niektóre elementy przeniknęły do dominującej ideologii, o tyle w sierotach po realnym socjalizmie nastąpiło niemal całkowite jego załamanie. Bezkrytyczne zachłyśnięcie się nowym porządkiem wspierane było psychologicznym wyparciem starych treści. Wyparciem, głównie przez elity. Społeczeństwo, a przynajmniej duża część pielęgnowała wspomnienia równości, sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Część tego społeczeństwa dała uwieść Prawu i Sprawiedliwości, również dlatego, że nikt inny uwieść go nie chciał.

Co robić ? Przyjąć odpowiedzi na pytania jak do tego doszło. Mało kto próbuje.

Po drugie zaakceptować założenie, że demokracja nie możliwa wtedy, gdy duża cześć społeczeństwa jest uprzedmiotawiana. Po trzecie wyrównać skrzydła. Nawet jeśli ktoś szczerze wierzy w niewidzialną rękę rynku, skapywanie, krzywą Laffera, czy egzorcyzmy to jego prywatna sprawa. W polityce trzeba uwzględniać realne problemy i sposoby ich rozwiązywania. Konieczne jest sformułowanie polityki socjalnej i równościowej, takich które zmniejszą społeczne nierówności. Dla jednych to może być cena za spokój społeczny dla innych konieczne upodmiotowienie jednostek. Nie przekonani powinni przyglądnąć się tym krajom, które dobrze sobie radzą. A radzą sobie dlatego nie dlatego, że są bogate i mogą sobie pozwolić na politykę społeczną. Stały się bogate bo taką skuteczną politykę społeczną prowadziły.

Ze sformułowaniem takiej polityki wszyscy mają problem. Niektórzy jak PO czy Nowoczesna w ogóle nie chcą jej zauważyć.  Są jak daltoniści. Ale problemy z jej sformułowaniem mają i względnie lewicowe jak Razem i SLD. Sojusz bo nie otrząsnął się jeszcze mimo wszystko po trzeciej drodze. Razem bo zdarza mu się posługiwać neoliberalnymi konstruktami jak dochód podstawowy czy mitologizować kwotę wolną od podatku. W dodatku nie przeszło jeszcze dziecięcej choroby lewicowości.

Reasumując. Jeśli nie powstanie radykalny socjalny kompleksowy projekt polityczny, to przyjdzie nam czekać na zejście ze sceny politycznej wielkiego prezesa. Projekt musi być radykalny, bo będzie musiał być realizowany częściowo w jakiejś centrowej koalicji. Musi być kompleksowy, bo inaczej nie będzie wyglądał poważnie ani nie wzbudzi społecznego zaufania. I musi powstać szybko. Albo będą go pisać nasze wnuki.

Dziś jesteśmy skazani na siebie, tworząc społeczeństwo które nie najlepszego mniemania o tworzących je jednostkach. Niemal każdy zna kilka przyzwoitych osób i takie która uważa, za w miarę inteligentne a mimo to wszyscy mamy trudności w zaobserwowaniu skutecznego i rozsądnego działania. Bez minimalnego choćby współdziałania większości, rządzić będą ci , którzy potrafią skutecznie mobilizować aktywną mniejszość. To znany schemat. Często kończy się wojną.

Tags: , , , , ,

14 komentarzy “Czy istnieje życie po PiS-ie?”

  1. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    11 lutego 2017 at 08:15

    Fiksacje pisem są nudne

  2. Inicjator
    11 lutego 2017 at 09:09

    Po PiS będzie PiS bis albo inna PO-styropianowe ugrupowanie.

    Jesteśmy zakłamani, więc nadal rządzić będzie STRYROPIAN, nawet zmurszały i połamany, przy błogosławieństwie dominującego Kościoła, którego hierarcha wprowadził nowe słowo miłości bliźniego: Spier …laj.

    A losy tubylców są nieistotne w Naszej kolonii.

    Kacykowie plemienni już ustawieni, zasoby podzielone przez kolonizatorów …

    Dochodzi jeszcze antyrosyjskie spoiwo i straszenie wojną z Rosją, a może jeszcze z jakimś innym sąsiadem.

    No i ta jakość rządzących.

    Co zmiana po naradach i obrządkach plemiennych – to coraz gorsi wodzowie.

    Bo to się opłaci globalnym kolonizatorom.

    Lud wróci na drzewa i przetrwa …

  3. Wojciech
    11 lutego 2017 at 09:42

    Kazimierz Kutz pisze:” Trafiłem do szpitala. Facet w moim pokoju zaraz zaczął się zastanawiać, czy jestem za PiS, czy przeciw. Ja tak samo. Bardzo długo się obwąchiwaliśmy i gdy wyszło, kto jest za kim, urwały się wszelkie rozmowy. Dawniej w szpitalu ludzie ku sobie lgnęli, szukali znajomości, chcieli rozmawiać.”
    I tak jest od pierwszego dnia katastrofy kościelno solidarnościowej w Polsce. Niektórzy zwą to karnawałem. Na tym polegało przejęcie władzy, na sianiu nienawiści, wrogości, podłości, odwecie i zemście. Macie coście chcieli. I tak już pozostanie

    • krzyk58
      11 lutego 2017 at 12:55

      Dla zachowania równowagi polityczno – psychicznej, niekoniecznie w szpitalu(bez klamek)rzut okiem na
      drugą stronę medalu już nie lewacko- solidarnościową,
      a “partyjno”(PZPR) – “opozycyjną”,(REWIZJONIŚCI PEZETPEEROWSCY).
      Cecha wspólna nienawiść do Polski Ludowej, różne
      odmiany rusofobii( “strzelanie okiem” do motłochu w czasach PRLu)…BO ruscy przyjdą,BO nie da się ,dlatego ze Moskwa… Bo….itd…

      “Tak jak Jerzy Targalski-senior widział wszędzie zdradziecką rękę zachodniego kapitalizmu, tak Jerzy Targalski-junior widzi wszędzie podstępne działania Putina i tajnych służb Rosji.’ 🙂

      Z Kozakami na Kremlu. http://www.mysl-polska.pl/1161

      Dokładnie, Panie Wojciechu 🙂 jest tak jak pan zauważył
      “Na tym polegało przejęcie władzy, na sianiu nienawiści, wrogości, podłości, odwecie i zemście. Macie coście chcieli. I tak już pozostanie.”

      Wspólny mianownik: Jeśli były jakieś związki,kiedyś z PZPR
      to fobie(antyrosyjska,krytyczna ocena Polski Ludowej) są pewne jak w banku,wyłażą z człowieka, a takich “przypadków” jak zamieszczony wyżej jest całkiem sporo. 🙂

      Dlatego stawiam na:

      -PRAWICĘ NARODOWĄ.

      -NARODOWĄ DEMOKRACJĘ.”Endeków,endokokomunę”.

      Amen.

    • krzyk58
      11 lutego 2017 at 13:22

      Zauważyłem że lektura “tej gazety” – dla Polaków
      jest pańską namiętnością. Nie czytam, nie biorę
      ‘do ręki”. Traktuję niczym(zepsute)powietrze…
      z tego środowiska,PZPR rewanżystów “rodzą się”
      obrońcy demokracji,poprawności,czy skażeni ‘innymi”
      fobiami… ‘lewicowo” – liberalni krytykanci Polski Ludowej.

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Zatoka_czerwonych_%C5%9Bwi%C5%84

      ….Takich osiedli za żółtymi firankami było w Warszawie kilka. Aleja Przyjaciół wyróżniała się tym, iż tu przeważali wysocy funkcjonariusze MBP z ministrem Radkiewiczem włącznie i oczywiście tym, że większość lokatorów tych mieszkań stanowiła narodowa mniejszość, więc była to rzeczywiście aleja przyjaciół. Takie getto na własne życzenie, czyli prawie sami swoi….

      Za: Jerzy Brochocki „Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL” Dom Wydawniczy “Ostoja” Warszawa 2000

  4. Wojciech
    11 lutego 2017 at 09:50

    Katastrofa drogowa w Oświęcimiu, w której mogła polec premier Szydło wydarzyła się wieczorem o 18,30. Czyli dość wcześnie aby wiadomość o niej dotarła do wolnych mediów. W sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej nie ma śladu nawet wzmianki. Ktoś nazwał GW Der Sturmerem. Przykład podłości i manipulacji. Mówią, że wolna Polska.

  5. wlodek
    11 lutego 2017 at 10:11

    Niestety p.Adamie przejść od krytyki do pozytywnych działań nie jest łatwo. Długa organiczna praca na froncie uświadomienia sobie że liberalny kapitalizm to nie raj na ziemi.PiS zaczął od klubów Gazety Polskiej i Smoleńskiej rocznicy i tym mobilizuje pisomatołkow.A my olewamy i 1 Maja,i 22 lipca.A w kwestii NATO i Upadliny niczym się od nich nie różnimy.Do roboty,i wyciągać wnioski z historii ruchu robotniczego!

  6. krzyk58
    11 lutego 2017 at 15:19

    “I właśnie w Czechach przetrwała partia (post)komunistyczna. “Pozwolę sobie zapytać autora dlaczego
    pańskim zdaniem jest ‘post”,przeca to nie jest
    jewropejska liga lewactwa – a jak najbardziej Partia
    o orientacji Narodowej i Komunistycznej…

  7. krzyk58
    11 lutego 2017 at 16:29

    “Bobby” zapewne dziś ‘ma wychodne” – zasłużył solennie
    na przewietrzenie zwojów mózgowych.:)
    Przełożeni dbają by utrzymać harcownika w miarę znośnej formie intelektualno – merytorycznej. Po tamtej stronie barykady coraz trudniej o dobrego żniwiarza jako że robotników wielu,a robić nie ma komu,czy jakoś tak. Patrz: “Przypowieść o robotnikach w winnicy…” Ja nie
    o tym, a o roli англосаксов(świata zachodniego) względem sprawy polskiej
    w ujęciu historycznym, dodam że p.G.Braun to nie postać z mojej bajki ale… :)abstrahując od wtrętów
    wschodnich p.Brauna…warto wysłuchać choćby po to
    by zauważyć iż “wchodzimy w te same buty” szyte dla
    Polaków na “okazję” przez szewców w Londynie” czyli obcy i wrogi zawsze Polakom (Słowianom)świat anglosaski
    w szerokim rozumieniu.I widzą TO zapewne już wszyscy,
    (różne opcje)no, może za wyjątkiem – “lewicowego lewactwa”….

    Powstanie Styczniowe pruska prowokacja przeciwko Polakom? Grzegorz Braun 2017(część II)

    https://www.youtube.com/watch?v=u4rBK7DdEL4

    https://hubalblog.wordpress.com/

    Gdzie pod datą 25.01.1017r.zamieszczono interesujące spojrzenie na kwestie zaiązane z datą Powstania Styczniowego.

    • wlodek
      11 lutego 2017 at 20:51

      krzyku,zapomniałeś o różnicy czasowej miedzy nami a Departamentem Stanu USA,Bobby dopiero się obudził i już nadaje swoją porcję rusofobii już walczy z F16 widziano ich pod Mińskiem ale Mazowieckim (10 pilotów już odeszło),nie chcą gen.Misiewicza i Generalismusa Antoniego pseud.Che.

  8. krzyk58
    11 lutego 2017 at 18:24

    PRL a totalitaryzm. http://www.mysl-polska.pl/1160

    Widzę, że masz bardzo podobne spojrzenie do Wiktora. A jak – z perspektywy mieszkańca USA – oceniasz obecną sytuację w Polsce?
    – Obecna sytuacja w Polsce przypomina mi tą z XVII wieku, przedrozbiorową, ale tylko tak z grubsza, bo sadzę – to moje zdanie – że jest dużo gorzej… Brak prawdziwego męża stanu, jak chociażby Viktor Orban u naszych braci od szabli. Wciąż widzę wieszanie się cudzej klamki – i obojętnie gdzie jest ta klamka, to nie wróży to dobrze. Wspieranie na ślepo Ukrainy, która przecież okupuje nasze Kresy, to obłęd, nazywanie „ruskimi agentami” wszystkich, którzy widzą inaczej stosunki z naszymi sąsiadami, to podłość i zwyczajne łajdactwo. Brak rzeczowej dyskusji, brak miłości do Polski, a to powinno być zawsze na pierwszym miejscu. A piszę to w kraju, gdzie ta „sama ręka” wypisuje brednie propagandowe nazywając nowo wybranego prezydenta Donalda Trumpa również „ruskim agentem”. Pytam – czyja to ręka? Sądzę, że najważniejsza sprawa dla Polski jest nie dać się wmanewrować w ŻADNĄ wojnę, bez względu na obietnice. Egzotyczne sojusze nie zdają egzaminu, a tzw. sojusznicy zdradzą.

    Wiktor pragnął pokoju z sąsiadami…

    http://www.mysl-polska.pl/1157

  9. jerzyjj
    11 lutego 2017 at 19:56

    POLACY CZY WY JESZCZE ŻYJECIE ??? !!!

  10. Wojciech
    11 lutego 2017 at 21:10

    Dałbym stówę gdybym zrozumiał o co Panu w dwóch ostatnich wpisach chodzi. Lepiej jaśniej i proścej.

  11. jan_k
    12 marca 2017 at 11:00

    Nie jest możliwe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up