Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 maja 2017

Prognozy stają się zobowiązaniem!


 W dzisiejszych realiach społeczno-politycznych, wszelkie prognozy, dywagacje i nawet luźne ustalenia stają się zobowiązaniem. Przeważnie zobowiązaniem podejmowanym publicznie przez polityków lub administrację publiczną, w ramach procesów, którymi administruje. Dotyczy to praktycznie wszystkich sfer i dziedzin aktywności ludzkiej, ponieważ administracja i polityka są wszędzie. Przynajmniej w europejskim modelu państwa socjalnego z rozbudowanym systemem funkcji publicznych i kontrolą nad społeczeństwem. W innych systemach jak w Azji lub w USA jest inaczej, jednak tendencja do nadawania wszystkiemu – wymiaru zobowiązania jest naturalna w dobie systemów politycznych napędzanych przez media.

Bardzo często dzieje się tak, że politycy w swojej retoryce odpowiadają na roszczenia zgłaszane publicznie. Dzieje się to w sposób mniej lub bardziej populistyczny, jednak zawsze podlega to zasadom presji wielkich liczb. Jeżeli na czymś koncentruje się lub jest koncentrowana (to nie przypadek) uwaga mediów, to takie sprawy mają o wiele większe prawdopodobieństwo do zaistnienia w agendzie spraw publicznych. Nie zawsze są to realne wyzwania i problemy, bardzo często mamy do czynienia z lobbingiem i zwykłymi bzdurami, wciskanymi do publicznej sfery informacyjnej właśnie przez lobbystów.

W takich warunkach – rzeczywistej presji, dzieje się tak, że politycy, często nawet cudze prognozy traktują w kategoriach wyzwań, na które – opowiadając się za lub przeciw, są zobligowani odpowiedzieć. Powoduje to automatycznie tworzenie się zobowiązań w sferze publicznej, które politycy podejmują, dając się sterować bardziej, niż dzieci. Jest to zjawisko powszechne na świecie, nagminne w warunkach tzw. neoliberalnych demokracji.

W konsekwencji mamy do czynienia z sytuacją, w której można poprzez media indukować różne rozwiązania publiczne, które „uświadamia się”, jako pożądane pewnym grupom społecznym. Publicity decyduje o tym, co jest najważniejsze. Demokracja to rządy większości, jednak niestety, to w jaki sposób tą większość się buduje, jest w niej bardziej, niż ułomne.

Ten mechanizm działał już w Rzymie, jednak obecnie po wdrożeniu do codzienności stosowania strategii i technik marketingowych, w tym w zakresie marketingu politycznego, mamy do czynienia z normalnym manipulowaniem opinią publiczną, ekspertami, środowiskami, dowolnymi kukiełkami, które demiurg zdecyduje się do teatru wprowadzić lub nie wprowadzać. W praktyce istotnie przyczynia się to do ograniczenia demokracji w jej najważniejszym wymiarze – wyboru publicznego, który staje się bezwolnym agregatem milionów opinii. To w istocie jest bardzo smutne i jest chyba jednym z największych problemów systemowych demokracji sterowanej przez media.

Trzeba bowiem pamiętać i mieć świadomość, że mediami zawsze ktoś steruje, to nie jest tak, że media są niezależne. Nawet niezależne media są poddawane presji np. ekonomicznej lub prawnej i po prostu boją się podejmować niektórych tematów, które mogą spowodować kłopoty.  To tym bardziej powoduje, że prognozy nadawane przez tych ludzi, stają się zobowiązaniem dla polityków, których realizacji domagają się miliony osób, przekonanych że oto właśnie w ten sposób wyrażają swoje interesy.

Niestety nie da się tego mechanizmu opanować inaczej, niż przełamując blokady zabezpieczające w systemie. Jeżeli bowiem system jest zabezpieczony wewnętrznie w taki sposób, że działając zgodnie z jego zasadami, nie da się go zmienić. To w praktyce mamy do czynienia z uzurpacją. Będzie to bardzo smutne, ale trzeba to obiektywnie stwierdzić, że w pewnej mierze mieliśmy z taką sytuacją do czynienia w naszym kraju. Dlatego można pod pewnymi względami i w pewnym zakresie, starać się zrozumieć determinację z jaką obecna władza stara się przebić szklany sufit niemożności. Nie jest to żadna próba usprawiedliwiania kogokolwiek, jedynie próba obiektywizacji naszej rzeczywistości. Jak ktoś woli, można to nazwać leczeniem dżumy – cholerą, nie będziemy się spierać o nomenklaturę.

Liczy się ostateczny efekt, a w przypadku tak złożonych organizmów jak państwo, determinowanych przez rzadkość zasobów i mnogość roszczeń – chodzi po prostu o continuum. Chodzi o to, żeby „jutro”, było „jutrem”, które wyobrażamy sobie dzisiaj. Dodajmy, żeby „jutro” było dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych! W warunkach w których prognozy stają się zobowiązaniami i steruje tym wąska grupa elit, nie wiemy jakie będzie „jutro”. W zasadzie, tym co sterują może nie zależeć, żeby było continuum, albowiem można zarobić na wyprzedaży, resecie lub upadku. Dość to smutne, ale takie są realia.

Tags: , , , , , ,

4 komentarze “Prognozy stają się zobowiązaniem!”

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    10 lutego 2017 at 06:06

    Chodzi o to, żeby „jutro”, było „jutrem”, które wyobrażamy sobie dzisiaj. Dokładnie taki jest cel polityki państwa suwerennego i dobrze rządzonego.

  2. krzyk58
    10 lutego 2017 at 08:19

    Po to by sięgnąć po status państwa suwerennego i dobrze
    rządzonego NALEŻY zlikwidować pustą czapę – niewidkę, cholernie uwierającą, pn.”demokratycznego państwa prawa”!!I TU “ukłon” nie tylko w stronę “TEGO” Państwa,
    występującego w “śmiesznych,średniowiecznych łachach”,
    czy pozostałej złowrogiej, części aparatu ocenianego
    przez Naród jako wymiar niesprawiedliwości…

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03585-Tajne-wydatki-sedziow-Sadu-Najwyzszego.htm

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03586-Jak-Trybunal-chronil-kapusiow.htm

    Pan Profesor Wolniewicz(ateista,marksista,kiedyś,uczestnik dyskusji w RM audycja “Rozmowy niedokończone”) 🙂 mówi
    JAKA i CZYJA POLSKA…

    PROF. WOLNIEWICZ .CHCEMY POLSKI WOLNEJ A NIE KRAJU BIAŁYCH MURZYNÓW!

    https://www.youtube.com/watch?v=yPxws5shOQo&t=4s

    …My uważani za wrogów naszej ojczyzny, nacjonaliści i socjaliści tworzymy grono ludzi świadomych, którzy zdają sobie sprawę z tego, jak działa dzisiejszy świat i to właśnie na naszych barkach spoczywa obowiązek wybudzenia narodu z letargu, w jakim od wielu lat tkwi. Rewolucja zaczyna się w naszych głowach, powoli dojrzewa, zaczynamy zauważać coraz więcej, dopiero potem wprowadza się ją w życie. Wielu z nas już dawno temu otworzyło oczy, inny zrobili to całkiem niedawno, większość z nas tkwiła w śmiesznych organizacjach narodowych, lecz z czasem każdy zdał sobie sprawę, o co toczy się walka. Dziś musimy dotrzeć do obywateli naszego kraju i zdrowymi przekonaniami zarażać coraz więcej osób, w końcu nadejdzie ten dzień, gdy wszyscy się zjednoczymy i staniemy w jednym szeregu naprzeciw tym, którzy od lat śmieją się nam w twarz.

    http://antykapitalizm.pl/2017/01/29/rewolucja-swiadomosci/

  3. Jakub
    10 lutego 2017 at 09:25

    Aktualna wladza rozni sie od poprzedniej tym ze jej ideologami i liderami sa ekstremalni ko.unisci moze nawet maoisci za mlodu teraz juz starzy i pogodzeni. W poprzedniej frakcji byli lenie co nie studiowali dziel filozofow i biernie wykonywali polecenia madrzejszych. Co jest lepsze dla kraju?

  4. Wojciech
    10 lutego 2017 at 09:44

    Co w katolickiej Polsce już jest niemożliwe. https://www.youtube.com/watch?v=jD8tjhVO1Tc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

About krakauer,

Scroll Up