Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

20 października 2017

Dane na wagę prywatności i bezpieczeństwa


 Ślady jakie zostawiamy w internecie, zwłaszcza w social mediach, pozwalają szybko określić, czym na co dzień się zajmujemy i gdzie aktualnie możemy przebywać. Wystarczy kilka niepozornych informacji takich jak imię i nazwisko oraz miejsce pracy lub zamieszkania by znaleźć daną osobę i dowiedzieć się o niej tego, co nas interesuje. Wielu z nas ogranicza swoje prawo do prywatności poprzez tzw. życie w sieci i niefrasobliwe udostępnianie swoich danych – wskazuje ekspert ODO 24.

Publikowanie selfie z oznaczeniem daty i miejsca czy umieszczenie na osi czasu postów informujących o wyjazdach wakacyjnych na profilach społecznościowych to najczęstsze zachowania w sieci, które narażają nas na niebezpieczeństwa. Na podstawie informacji, które udostępniamy można z dużą dozą  prawdopodobieństwa określić, co aktualnie robimy i gdzie się znajdujemy. Taka wiedza jest cenna dla przestępców, którzy mogą ją wykorzystać do okradzenia naszego mieszkania, ale też np. dla firm windykacyjnych, które chcą się z nami skontaktować. Dużym ułatwieniem dla złodziei, którym zależy na poznaniu naszych codziennych zwyczajów jest GPS, który pozwala na dokładne określenie miejsca pobytu danej osoby. Włączona geolokalizacja w smartfonie umożliwia ustalenie, na podstawie czasu przebywania, gdzie pracujemy i mieszkamy. Wiele osób włącza usługę GPS i o tym zapomina. Nie jest to zagrożeniem dopóki możliwość śledzenia nas mają tylko ci, którym na to pozwoliliśmy. Sytuacja może się jednak zmienić, gdy telefon którejś z tych osób wpadnie w niepowołane ręce.

Nieświadomie dzielimy się informacjami o nas także umieszczając pod artykułami prasowymi komentarze, które tylko pozornie są anonimowe. Jeżeli korzystamy z takiego samego zdjęcia (avatara) profilowego lub pseudonimu np. na Facebooku bardzo łatwo można ustalić naszą tożsamość. Wystarczy połączyć informacje z kilku stron internetowych lub wykorzystać często automatycznie umieszczane przy komentarzach dane, takie jak adres IP, by dowiedzieć się, kto jest autorem konkretnego wpisu. Powiązanie nas z komentarzami może mieć negatywne konsekwencje np. w miejscu pracy. W skrajnych sytuacjach może grozić nam pozew cywilny z tytułu naruszenia dóbr osobistych, gdy ktoś poczuje się szczególnie urażony tym, co napisaliśmy – mówi Konrad Gałaj-Emiliańczyk, ekspert ds. ochrony danych w ODO 24.

Udostępniając dużo informacji o sobie, swoich zwyczajach i poglądach narażamy się na ryzyko odgadnięcia i wykorzystania przez osoby trzecie naszych haseł do logowania w social mediach, do bankowości elektronicznej czy zasobów przechowywanych w chmurze obliczeniowej. Hasła, jak pokazują statystyki, są przez użytkowników rzadko zmieniane, a dodatkowo bardzo proste do odgadnięcia. Najczęściej są to imiona członków rodziny – ewentualnie zwierząt domowych – oraz  data. Utworzenie listy zawierającej kombinacje tych informacji i użycie jej do złamania hasła dostępowego nie jest trudne i nie wymaga specjalistycznej wiedzy informatycznej. Konsekwencją poznania naszego hasła może być nie tylko utrata wszystkich prywatnych informacji, ale także podszycie się pod nas i próba wyłudzenia informacji od naszych znajomych lub członków rodziny – wskazuje ekspert ODO 24. Warto pamiętać, że nasza prywatność jest na tyle chroniona, na ile jesteśmy świadomi istniejących zagrożeń i im przeciwdziałamy.

***

Informacja redakcji portalu:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone na rzecz podmiotu ODO 24. Wyłączenie licencji CC 3.0.

Tags: , , ,

6 komentarzy “Dane na wagę prywatności i bezpieczeństwa”

  1. f_gotyk
    9 lutego 2017 at 05:26

    Wiem posiadanie pejs booka to idiotyzm.

  2. Dawid Warszawski
    9 lutego 2017 at 06:13

    Zgadzam się media społecznościowe są dla idiotów, albo do komunikacji zdawkowej – informowania o tym co się dzieje na prawdziwych stronach www.

  3. krolowa bona
    9 lutego 2017 at 13:11

    No wlasnie, to bardzo wazne co powyzej napisano dla uswiadomienia sobie tak wazbej problematyki, wiele osob na swiecie pod presja ujawnienia, realnie istniejacej osoby i jej danych, stosowany mobbing itd, itd czulo sie tak ponizonych przez ujawnienie tych danych, “stojac niby nago przed calym swiatem” ze.popelnilo samobojstwa lub bylo bestialsko szantazowane i zaplacilo krocie by np. nie publikowac zdjec….rodzice np.popelniaja karczemne bledy publikujac mp.zdjecia wlasnych dzieci i to nagich a potem porywaja im “znajomi i przyjacirle” dzieci i innych bliskich, gwalca i “sprzedaja” pedofilom lub handlarzom orgamoe na transplantacje… winnobyc obowiazkowe kursy w szkolach i dla innych grup obywateli, by swiadomosc na te niebezpieczenstwa ludziom po prostu zaprezentowac..internet i te “social media” sa nie tylko “laka” do wypasu wlasnej proznosci ale i tania i latwo dostepna forma psychoterapii, ucieczkaod samotnosci u stwarza wrazenie nawet osobom mniej zamoznym uczestniczenie w zyciu nalepszy h sfer…… dlatego jest to wysoce niebezpieczne i “wciaga jak narkotyk” stsje sie nalogiem… ja osobiscie nigdy nie bylam i nie jestem uczestnikiem “social media”, publikacje na lamach OP nie sa wolne od wspomnianych niebezpieczenstw….niestety..

  4. jox
    9 lutego 2017 at 17:45

    Facebook nie jest normalnym portalem społecznościowym, jak kiedyś Nasza Klasa czy MySpace. Facebook, zwłaszcza w połączeniu ze smartfonami, jest pierwszym krokiem do stworzenia globalnego systemu totalnej inwigilacji, w którym ludzie mają być jak zombie zdalnie sterowane przez „władców marionetek” z wykorzystaniem Big Data. Poczytajcie o metodzie Kosińskiego, którą zastosowano w kampanii wyborczej Trumpa. Cel był (na razie) stosunkowo niegroźny – precyzyjne dostosowanie przekazu marketingowego do każdego odbiorcy, ale to dopiero początek, a sama metoda kojarzy się z horrorem science-fiction.

    Facebook przeżera cały Internet niczym nowotwór. Każdy portal, który zmusza użytkowników do korzystania z FB (ostatnio zrobił to Salon24), tworzy kolejny przerzut tego nowotworu. W sytuacji docelowej FB ma być warunkiem koniecznym korzystania z Internetu, a w dalszej perspektywie – życia w ogóle (np. posiadania konta w banku, znalezienia pracy, dostępu do służby zdrowia itp.). Na razie „władcy marionetek” nie mogą tego osiągnąć, bo wciąż żyją ludzie urodzeni zbyt wcześnie, aby opanowali obsługę nowych technologii. Najdalej za 20 lat tych ludzi już będzie. I wtedy „dzieło”, które „władcy marionetek” zaczynają realizować już dziś dzięki skretyniałym lemingom, zostanie dokończone. Na protesty będzie już jednak za późno.

    • krzyk58
      9 lutego 2017 at 21:05

      Pięknie i rzeczowo ujęte – w ocenie “zbyt wcześnie
      urodzonego”. Przypominam sobie lekcje doskonalenia
      zawodowego, gdzieś tak w połowie 80′ , gdzie
      wykładowcy prezentowali(ustnie):) nowe formy komunikowania się – paka “gdzieś w świecie”, za pomocą tzw. videotelefonów,videodomofonów,wówczas słuchaliśmy niczym opowieści z Lema,lub bajki o żelaznym wilku…
      Jak już wspomniałem urodziłem się zbyt wcześnie,dlatego jestem “na bakier” z gadżetami, nie pałam uczuciem
      do nowinek technologicznych,np.’komórkę’ traktuję bez specjalnej estymy – niczym stacjonarny,w początkach 2000′ komputer – internet traktowałem niczym “piąte koło u wozu” itd…. 🙂
      Tak już mam i myślę że tak pozostanie,może to jest
      “jakaś” pozytywna strona wynikająca z niemocy własnej
      zastosowania w praktyce gadżetów czyniących
      z Człowieka osobę ubezwłasnowolnioną – zależną…

  5. Adam
    10 lutego 2017 at 13:57

    otwierając nas na świat ,internetowa się oplótłszy go całego wszystkich nas zamknęła w swej matni. Przez bagno można przejść , skaczą z uprzednio sprawdzonej długim kijem kępy i skakać z jednej na druga , przejść przez bagno.

    Skaczemy w Internecie swawoląc, bez zastanowienia. Bo człowiek jest jedyna istota mającą mózgi umiejącą ,go nie używać Dopóki nie było internetowej sieci ,byliśmy anonimowi i wolni ,chodzić mogliśmy wszędzie , nawet po bagnie.

    Teraz jesteśmy jak w piekle u Dantego : ” Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie”. Tak brzmiał napis nad wejściem do piekła- “Boska Komedia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

Scroll Up