Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

23 czerwca 2017

Polska była – jest i pozostanie krajem gdzie walczy się o przetrwanie


 Polska była – jest i pozostanie krajem gdzie walczy się o przetrwanie. Decydują kryteria ekonomiczne. Niestety nasza organizacja społeczeństwa i gospodarki, są nastawione na bezwzględną bo feudalno-kapitalistyczną eksploatację człowieka. Do tego dochodzi jeszcze kwestia systemu prawnego, który jest silnie opresyjny. Zwłaszcza w ujęciu funkcjonalnym w odbiorze ostatecznych „użytkowników”.

Wszelkie bujdy o tym, ze oto w Polsce jest tak łatwo o pracę, że ona czeka na ulicy – to ekstremalny idiotyzm, tak ciężki w ocenie, że wykracza nawet poza kategorie medyczne. Proszę spróbować poszukać pracy, okaże się że – o ile oczywiście nie jesteśmy np. anestezjologiem – to okres poszukiwania będzie bardzo, ale to naprawdę bardzo długi. Łatwiej jest o pracę w rodzaju „podawacza” w sklepie dyskontowym, jednak nawet po podwyżce pensji minimalnej dosłownie szału nie ma. Zresztą, to co się dzieje już za rok lub dwa będzie miało inny przebieg. Ponieważ ilość pracowników zza wschodniej granicy stopniowo przesyca rynek prac prostych i średnio złożonych.

System pomocy socjalnej, w tym dla bezrobotnych to jakaś ekstra kpina, po prostu coś więcej niż żart z ludzi. Wysokości zasiłków nawet nie ma po co przytaczać, ponieważ są po prostu hańbiące. Jak można utrzymać rodzinę? Siebie? Za mniej niż 1000 zł netto? Widocznie jakoś można, bo tysiące rencistów i emerytów marzy o tym, żeby mieć 1000 netto! Czy to nie jest przerażające? Jednak to jest nasza rzeczywistość – 1000 zł na miesiąc, na opłaty za mieszkanie, leki, żywność, transport. Po prostu kpina i żart z ludzi.

Dlaczego tak jest? Oczywiście najłatwiej zwalić na okupację, Komunę i cyklistów. Jednak trzeba być przynajmniej względnie obiektywnym, albowiem robimy ten rachunek sumienia na własny użytek. Trzeba przyznać więc, że podstawowym problemem jest niska jakość zarządzania państwem, w tym bardzo słaby i niesłychanie selektywnie skuteczny system ochrony prawnej. Rządzący mają rację, że nie jest normalną sytuacja, w której wielomilionowi bandyci opychają się ośmiorniczkami w drogich restauracjach, a ktoś kto nie zapłacił raty za telewizor kilku rat, bo musiał wydać na leki idzie do więzienia. To nie jest normalny system. Oczywiście nie popieramy nie płacenia należności, jednak takie rozumienie sprawiedliwości jest ultra subiektywne i służy rozpadowi społeczeństwa. Do tego dochodzą eksmisje, zabieranie rodzicom dzieci z biedy i inne, tego typu rozwiązania. Media ostatnio wyciszyły kwestię komorników, trzeba jednak zupełnie na poważnie się zapytać – jak to jest możliwe, że Państwo doprowadziło do aż takiego stopnia sprywatyzowania części swojego dominium. Stosowanie jakiejkolwiek siły wobec obywateli, powinno być zastrzeżone do uprawnień służb państwowych. Nie ma żadnego powodu, dla którego system egzekucji należności sądowych, nie mógłby być elementem administracji sądowej. Komornik nie musi zarabiać miliona Złotych rocznie, może zarabiać mniej więcej tyle co Sędzia żeby wykonywać swoje obowiązki. System jest zły, doprowadził do wyzysku ludzi i wielkich niesprawiedliwości.

Na to nakłada się jeszcze filozofia działania administracji podatkowej. Miało być wielkie uszczelnienie podatków, jakoś tego nie widać. Rozliczanie VAT w warunkach unijnych, to poważne wyzwanie, nie da się wszystkiego zamknąć w granicach „widzi mi się” decydentów. Rząd miał ambicję do ujednolicenia systemy podatkowego, jednak przestraszył się pozytywnych skutków poszerzenia wolności obywateli.

Nie jest łatwo żyć w Polsce, nawet w Warszawie i innych dużych aglomeracjach, gdzie jest stosunkowo łatwo o pracę, koszty utrzymania się są bardzo duże. Jak do tego momentu, rządzący nie zaproponowali niczego, co mogłoby systemowo zmniejszyć rozwarcie nożyc dochodowo-kosztowych z poziomu przeciętnego obywatela. Program 500+ nie rozwiązuje żadnych problemów, koszty jakie generuje są zabójcze dla budżetu, Pożyczamy, głównie za granicą, żeby dawać – m.in. bogatym, którzy tego nie potrzebują na dzieci. Czy to jest normalne? Zwłaszcza przy rencistach za 740 zł miesięcznie netto, żyjących na koszt rodzin i pomocy społecznej. To nie jest żadna reforma, ani pomysł na pomaganie ludziom. Gdyby te pieniądze, miały źródło finansowania np. w podatkach od najbogatszych – to miałoby sens. Jednakże na to raczej nie byłoby nas stać.

Dotychczasowa ścieżka rozwoju bazująca na powolnej stopie wzrostu gospodarczego, opartego na świadczeniu taniej pracy – już się wyczerpał. Ścieżki Korei lub Chin nie powtórzymy. Nie staniemy się ani drugą Japonią, ani drugą Bawarią. Nadal będziemy tym samym miejscem do życia i tylko od nas zależy to, jak będziemy w stanie wykorzystać posiadane możliwości. Na pewno łatwiej już nie będzie, zresztą wcale nie było łatwo. Warunki stworzone w ramach Unii Europejskiej są dość asymetryczne. Zresztą Zachód jest pełen hipokryzji, albowiem problemem są zasiłki dla kilku polskich dzieci na Zachodzie, ale równolegle przyjmuje milion nielegalnych imigrantów, jak również w ogóle nie ma problemu z rozliczaniem podatków w wewnątrzunijnych pół-rajach podatkowych. Widać już dzisiaj, że przynależność do Unii na obecnych warunkach jest dla nas czynnikiem ograniczającym, w zakresie niektórych kierunków rozwoju. W perspektywie średniookresowej to można zaakceptować, albowiem i tak nie mamy pieniędzy na samodzielność. Zresztą globalizacja wymusza swoją logikę, nie ma potrzeby się jej przeciwstawiać. Jednakże w perspektywie długookresowej, trzeba poszukać innej koncepcji na rozwój. Tylko co ma nim być, jeżeli na technologię nie mamy szans?

Elementem istotnie nas ograniczającym jest Wspólnotowa Polityka Rolna, nie wspiera ona bowiem produktywności, tylko modeluje rynek w taki sposób, żeby ograniczać produktywność. Tymczasem takie rynki jak Chiny, Rosja, Indie – to są w praktyce nieograniczone możliwości sprzedaży wysokiej jakości produkcji rolnej. Jeżeli tylko uda się nam rozwiązać problemy z niedoborem wody (Polska ma jej wieli deficyt), to możemy myśleć o rozwoju eksportu na masową skale. Najlepiej oczywiście w ramach Unii Europejskiej. Można wypracować stosowną koncepcję. Być może więc, to jest przyszłość?

Tags: , , , , , , ,

7 komentarzy “Polska była – jest i pozostanie krajem gdzie walczy się o przetrwanie”

  1. Inicjator
    6 lutego 2017 at 04:47

    To wszystko co nazywano WZROSTEM na Zielonej wyspie (efekt grafiki komputerowej), to balansowanie na skraju biedy z nędzą, jeśli chodzi o miliony pracowników.

    500 plus przesunęło milion – dwa miliony rodzin z nędzy do zaledwie – biedy.

    I to jest wszystko co należy powiedzieć.

    PiS wygrał i będzie wygrywał, bo to zauważył.

    Nie wierzę w ich LEWICOWĄ mimo wszystko troskę o zwykłych ludzi.

    Oni mają interes utrzymania się u władzy i to też jest wszystko co należy powiedzieć.

    Amen.

    • krzyk58
      6 lutego 2017 at 08:17

      500 plus przesunęło milion – dwa miliony rodzin z nędzy do zaledwie – biedy.

      TO naprawdę dużo,to bardzo dużo – zapewniam pana,
      lewica ZAWSZE miała w doopie tych za którymi ujął się
      DOPIERO PiS. I chwała mu.PANIE.

      “PiS wygrał i będzie wygrywał, bo to zauważył.”
      Słuszna uwaga. 🙂

      Zapewniam Pana – w sytuacji doprowadzenia
      demokratycznego pod strażą do urny celem wydalenia
      z siebie głosu, gdy jest mocno ograniczony “demokratyczny wybór” – na wzór ‘made in USA” tzn.
      mam do wyboru SLD i PIS,zdecydowanie głosuję na PiS.

      “Nie wierzę w ich LEWICOWĄ mimo wszystko troskę o zwykłych ludzi.’

      A to już indywidualna ocena – kwestia wiary, ale
      zdecydowana większość(kiedyś – lewicowa) wierzy w PiS. Tłuste koty -beneficjenci przemian “solidarnościowo – katolickich”, demoliberałowie,opcja jewropejska, wierzy w …postkomunistów.

  2. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    6 lutego 2017 at 05:21

    Wyzysk człowieka przez człowieka jest typowy dla feudalnego kapitalizmu. Jest trochę lepiej niż przed wojną, gdy się pracowało za liście od buraków (jak pisała pani Badurka). Generalnie to jedna wielka porażka jest.

  3. wlodek
    6 lutego 2017 at 06:48

    Od dawna wiadomo że tzw”wolny rynek”hołubiony przez liberałów nie załatwia w sensie społecznym nic.Bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy!Nawet osławione 500+,choć potrzebne to w tej formie zwiększa nierówności dając biednym i bogatym!Wykluczając matki samotnie wychowujące 1 dziecko, a patologie zamiast maleć rosną. Miało być uszczelnienie Vatu,a jest O!

  4. keram
    6 lutego 2017 at 09:23

    Powolna ścieżka rozwoju to dobry kierunek dla niewielkiego kraju jakim jesteśmy, jednak brak swobody gospodarowania i zarządzania to samobójstwo egzystencjonalne dla takiej wspólnoty. W połączeniu z edukacją opartą na „katolickich wartościach” z przed dwu tysięcy lat, stajemy się skansenem społecznej „integralności”. Świat postawił na systemy społecznego uczestnictwa w zarządzaniu sobą i uzupełnianiu się wspólnot wzajemnych interesów a my pielęgnujemy sanacyjne wzorce przywództwa niczym relikwie z Jasnej Góry, obserwując jak kolejne pokolenia uciekają z Polski jak z obozu koncentracyjnego więźniowie.

    • krzyk58
      6 lutego 2017 at 09:45

      Nie wiem czy pan zauważył narastająca tendencję
      odchodzenia od ‘wartości” które niegdyś “świat zauważył”.BO, to jest droga do nikąd(z nikąd do nikąd). Bez TRADYCYJNYCH
      wartości które Nas spajają jesteśmy niczym, goownem,kosmopolitami,
      nawozem dla ‘starszych’ i niekoniecznie mądrzejszych.

  5. Pozorovatel
    7 lutego 2017 at 20:54

    Diagnoza trafna. Na terapię jest już zbyt późno. Jeżeli ratunek jest możliwy, to może przyjść tylko z zewnątrz, tak jak w 1944 roku. Jeżeli jednak nie zechcą, bądź nie podołają nas znów obronić, to czeka nas przyszłość taka jak opisałem na tym forum przed miesiącem:
    Spójrzmy na rzeczywistość. Zgodnie z prognozami demografów już weszliśmy w drugi okres ujemnego przyrostu liczby ludności. Fachowcy prognozują że okresy te będą coraz dłuższe i coraz głębsze. Roczna liczba urodzeń oczywiście nie osiągnie postulowanego poziomu 2 000 000, lecz będzie spadała spadała z obecnych 350 000 do około 250 000, zaś dzietność kobiet obniży się do 1,22. Motorem naszej gospodarki jest i będzie eksport bazujący na nisko wykwalifikowanej i taniej sile roboczej. Ubytek jej liczebności będzie kompensowany imigracją ludności obcej kulturowo i etnicznie. Imigranci zakwaterowani zostaną zbiorowo, w złych warunkach socjalnych, zazwyczaj w zbiorowiskach jednopłciowych. Nasili to skalę zjawisk aspołecznych, zwiększy nakłady na bezpieczeństwo publiczne i nasili przestępczość. Ludność polska zmuszona do cenowej konkurencji o miejsca pracy zdegradowana zostanie do roli prekariatu nie posiadającego już możliwości odtwarzania swojej populacji ani poziomu wykształcenia i umiejętności zawodowych. Nie pojawi się oczywiście polska inteligencja a osoby szczególnie utalentowane bądź wykształcone będą wykorzystywały swoje szanse emigracyjne. Rosnąć będą koszty obsługi zadłużenia zagranicznego, Zanikać wciąż będzie narodowa własność środków produkcji. Rozporządzana krajowa wartość dodana będzie ograniczała się do wynagrodzeń prekariatu i pobieranych podatków, a pamiętajmy że VAT od eksportu ma stawkę zerową. Nikt nam też nie pozwoli na wprowadzenie ceł eksportowych od surowców naturalnych. Wobec braku krajowych środków inwestycyjnych, państwo zabiegać będzie o inwestycje zagraniczne tworząc inwestorom warunki konkurencyjnie lepsze od istniejących jeszcze przedsiębiorców krajowych co będzie prowadziło do ich zaniku. Jednocześnie wartość dodana będzie drenowana wciąż rosnącymi kosztami obsługi zadłużenia zagranicznego. Zapewne nie pojawi się zagrożenie militarne bowiem ekonomiczny drenaż takiego państwa jest znacznie korzystniejszy od zbrojnego zajęcia tak kłopotliwego terytorium. Zwłaszcza, że w przypadku znacznego wyludnienia można je zająć zająć metodami politycznymi, ku radości zamieszkałej tam jeszcze ludności. Uświadommy sobie że przejęcie Krymu przez Federację Rosyjską nie wymagało użycia siły zbrojnej. Za lat 20 ludność Ziem Odzyskanych może w referendum opowiedzieć się za ich powrotem do Macierzy Niemieckiej. Dla zamieszkałej tam polskiej ludności była by to najpiękniejsza forma emigracji – bez opuszczania własnych domostw. Proszę nie traktować powyższych słów jako „straszenie babci prądem”. Jest to realny scenariusz z którego powinna dzisiaj zdawać sobie sprawę „grupa trzymająca władzę”, bo wszystko wskazuje na to że dryfujemy właśnie w tym kierunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up