Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 kwietnia 2017

Doniesienia amerykańskich mediów o domniemanej polskiej interwencji na Białorusi?


 Niesłychanie ciekawe są doniesienia amerykańskich mediów i mediów społecznościowych z Ameryki, o domniemanej polskiej interwencji na Białorusi. Przy całej bzdurnej idiotyczności takiego komunikatu zastanawiają bowiem trzy aspekty.

Aspekt pierwszy – to mogło być rzeczywiście jedno ze scenariuszowanych zamierzeń w kontekście wspierania nielegalnego zamachu stanu na Ukrainie. Ewentualnie, to może być ciągle aktualny scenariusz w związku z pogarszającą się sytuacją na bratniej Białorusi.

Aspekt drugi – to wrzutka nieprzyjaznego nam imperium, którego celem jest wojna informacyjna przeciwko Polsce. Stworzenie takiej wrzutki jest doskonałym sposobem na stworzenie „faktów medialnych”. Właśnie w ten sposób wykorzystuje się potęgę nowych mediów, w których masowo siedzi społeczeństwo na Zachodzie i czerpie z nich wiedzę. Nieprawdziwa informacja, może żyć własnym życiem przez długi okres czasu. Rezonując, powtarzając się, wybiórczo trafiając do określonych – odpowiednio profilowanych grup odbiorców itp. To podstawy działania mediów masowych w Internecie, siła oddziaływania jest szokująca i nie do powstrzymania. Wpuszczenie takiego komunikatu, długo będzie odbijało się echem, może nawet zostać sensacją dnia w mediach odpowiednio nastawionych na odbiór i powtarzanie takich treści.

Jest jeszcze aspekt trzeci, otóż być może ktoś – np. jakieś imperium, chciałoby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Z jednej strony pogrążyć nasz kraj jako potencjalnego agresora, a z drugiej upomnieć bratnie państwo, żeby za bardzo sobie nie pozwalało w jakichś niezrozumiałych decyzjach bilateralnych. Na to wszystko nakłada się wizja obrazu niespokojnego regionu, którą można przedstawić Prezydentowi Trumpowi poprzez odpowiednich ludzi z jego otoczenia. Konsekwencje mogą być dla nas szokujące, zwłaszcza jeżeli pan Trump postrzegałby rzeczywistość, tylko przez to, co mówi mu jego otoczenie, bo części głównych globalnych mediów amerykańskich jak wiemy nie toleruje.

Więc to takie – niby nic, ale jednak to może być bardzo poważna sprawa mająca swoje obciążenie i negatywne przełożenie wizerunkowe. Od wizerunku państwa, zwłaszcza położonego w całym niestabilnym regionie – buforowym (wystarczy popatrzeć na mapę) – gdzie wojska amerykańskie są 1500 km od miejsca wojny i mogą tam dojechać drogami – do problemów jest bardzo blisko.

Swoją drogą dobrze, że imperium nie ma poczucia humoru, bo mogli nas władować w interwencję na San Escobar – i dopiero mielibyśmy problem! Okręty desantowe jeszcze jakieś mamy. Na Karaiby nie dopłyną, ale promem dopłyniemy. Więc teoretycznie taka akcja jest jak najbardziej możliwa. Kłopoty gotowe, wystarczy sfabrykować odpowiednio wiadomość.

Jednak wracając do poważnego spojrzenia na sprawę, to trzeba mieć świadomość, że w przypadku konfliktu zbrojnego z Białorusią, działającą w ramach struktur związkowych Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, nie mielibyśmy żadnych szans, tak więc sam pomysł na interwencję byłby – albo samobójstwem, albo celowym idiotyzmem pomyślanym po to, żeby Zachód mógł wyrzucić nas z NATO. Po takiej prowokacji możemy się spodziewać i tak konsekwencji, dość poważnych. Przede wszystkim mogą być wstrzymane programy sprzedaży i dostaw nowoczesnej broni dla Polski, którą zamówiliśmy w USA. Wiadomo, że Amerykanie mają taką politykę, żeby nie eskalować konfliktów. Trzeba się na to przygotować, albowiem tak naprawdę nie wiemy na ile USA z tym kierownictwem jest wiarygodnym sojusznikiem (o ile kiedykolwiek od czasów pana Clintona było?).

Sprawa jest trudna i na pewno nie jest przypadkowa, a jeżeli jest to jest jeszcze bardziej przerażająca i szokująca, w zasadzie lepiej sobie tego nawet nie wyobrażać. Jeżeli jednak, jest mniej więcej tym, czego się spodziewamy, – co opisano powyżej, to również jest powód do zmartwień. Ponieważ, nie mamy żadnej realnej możliwości oddziaływania, na te procesy. Właśnie wytwarza się nowy porządek świata, w którym osobnik lansujący się na dominującego samca, gromadzi wiedzę z mediów społecznościowych, w których jest wyjątkowo aktywny. W tej formie można do jego percepcji podrzucić, to za co się zapłaci i co się przygotowało jako bomby informacyjne. Nawet jeżeli nie będzie realnego przełożenia z dnia na dzień, to będzie po jakimś czasie – tam, gdzie się nie spodziewamy. Na pewno takie komunikaty nam nie pomagają.

Niestety rząd przespał rok i nie był w stanie zrobić niczego, np. solidnego kanału informacyjnego w kilku językach obcych o Polsce. Chociaż to dzisiaj podstawowe źródło informacji we współczesnym świecie. Życzmy bratniej Białorusi trwania! Oczywiście w ramach wielkiej i wspólnej rodziny Rosyjskiego Świata, albowiem to On jest gwarancją przyszłości dla wielkiej rodziny Narodów.

Tags: , , , ,

23 komentarze “Doniesienia amerykańskich mediów o domniemanej polskiej interwencji na Białorusi?”

  1. Emeryt z Toporu
    5 lutego 2017 at 05:57

    To oczywiste, że mamy do czynienia z wrzutką.

  2. Eurypides
    5 lutego 2017 at 08:01

    Można lać ze śmiechu

  3. Inicjator
    5 lutego 2017 at 08:54

    Wrzutka, ale adresowana do ludzi na Zachodzie,którzy w 70% są przekonani, że gdzieś na Wschód od Łaby lub nawet Odry leżą przeróżne „Ryrytanie” rządzone przez krwawe dyktatury, ludzie podróżują konnymi furmankami, a po ulicach miast w tych „Montenegrach” – chodzą BIAŁE niedźwiedzie.

    Ale rację ma Autor, „mogli nas władować w interwencję na San Escobar” – dzięki im za to, że tego nie zrobili.

    W nowoutworzonym ONZ, obok przedstawicielstwa dyplomatycznego ZSRR, byli też ambasadorowie Ukraińskiej SRR i Białoruskiej SRR.

    Wynikało to z konieczności zrównoważenia przewagi bloku państw podporządkowanych USA.

    Te „przedstawicielstwa” USRR i BSRR były formalnie traktowane jako niezależne byty.

    Dziś, w dobie Internetu – powiedzielibyśmy – jawna kpina z rozsądku.

    Wówczas bazowano na tej nieświadomości społeczeństw – że na Wschodzie są Dzikie Pola i Dzikusy.

    Stąd takie „wrzutki” są możliwe, bo Ludzie na Zachodzie, nie znający faktycznych relacji w przestrzeni postsowieckiej, mogą „łyknąć” narrację, jakoby Białoruś była NIEZALEŻNĄ KRAINĄ, położoną w dodatku na WYSPIE, oblewanej wodami.

    My wiemy, że wodami szaleństwa, ciemnoty i zabobonu, również płynącymi z Zachodu, który nie jest tak „oświecony” – jak się uważa.

    Mylone są FORMY przekazu z treściami.

    A tu jest ewidentna manipulacja WIADOMYCH SIŁ, wykorzystujących do rozpropagowania oczywistych głupot, powierzchowność wiedzy i świadomości niby światłych ludzi Zachodu.

    Do tego te ciągłe nakręcanie napięcia i zagrożeń.

    W ten sposób mamy „demokrację” w Libii i spokojne życie ludów w Afganistanie, Syrii i Iraku …

    To wszystko zrobiły SŁOWA, bo słowem też można kogoś zabijać.

    Gratulacje dla Autora, że wydobył ten ciekawy wątek „zagrożenia” Białorusi przez Polskę.

    A może te wnioski wyciągnięto z wizyt ministra Waszczykowskiego, wszak jego rodzina pochodzi z tamtych rejonów, kiedyś będących pod władzą administracyjną II RP …

    • 50-parolatek
      5 lutego 2017 at 13:53

      Ach, Szanowny Kolego, te społeczeństwa mają nikłą wiedzę nie tylko o krajach na „wschód od Łaby”.
      Niedawno miałem okazję obserwować dyskusje (w Niemczech) grupy młodych ludzi, tak na „oko” 25-30-latków, dotyczącą „Brexitu”. Istotne w tej dyskusji było to, że na pytanie jednej z uczestniczki „gdzie właściwie leży Wielka Brytania ?”, nikt nie umiał jej logicznie i od razu odpowiedzieć!
      Dopiero wspólne „googlowanie” rozwiało niewiedzę…
      Ten Swiat „biologicznych robotów” sterowanych smartfonami jest coraz bardziej przerażający…

  4. krzyk58
    5 lutego 2017 at 09:39

    Podpisuję się pod uwagami autora,a zwłaszcza zamieszczonymi w ostatnim akapicie życzeniami.

    Białoruś – nowa epoka (1), czyli bzik Balcerowicza

    http://www.prawica.net/6332

    Białoruś – nowa epoka (2)

    http://www.prawica.net/6366

    Białoruś – nowa epoka (3) – demografia

    http://www.prawica.net/6463

    Nie związane bezpośrednio z tematem: „Wolność słowa”.

    http://www.prawica.net/6391

    Po więcej info nt.Białorusi,KRL-D + inne tematy
    zapraszam na:

    http://www.prawica.net/user/324/publikacje

  5. wlodek
    5 lutego 2017 at 10:09

    Trump o pokoju i ani słowa o Krymie w rozmowie z Czekoladą a „nasz” MSZ o rosyjskiej agresji!Kogo oprócz banderolandu „my”reprezentujemy?Niedługo będziemy samotni jak Marionetka na obchodach „Niepodległości” w Kijowie!Albo jak Komorowski dla którego Wołyń „był dawno”.Hipokryzją i głupota,chociaż można mocniej!

  6. Wojciech
    5 lutego 2017 at 10:26

    W wolnej Polsce jednakże dalej trwa grilowanie Wałęsy. Już daje się odczuć fetor palonego oleju. Coraz bardziej wychodzi na jaw naga prawda,że rzeczywistym powodem wykańczania Wałęsy jest nierówny podział rzeki amerykańskich i watykańskich dolarów płynących nad Wisłę w ramach walki o wyzwalanie swoich spod opresji. Jedni dorobili się fortun wolności a inni klepią biedę na śmieciówkach. Nie bez znaczenia jest także dostęp do koryta i do kruchty. Biedny Wałęsa z milionami nie ma spokoju.

  7. bobby
    5 lutego 2017 at 11:30

    W Ameryce są opinie, że Trump jest figurantem a decyzje są w rękach córki Ivanki i zięcia Jarreda. Jarred Kuszer, wnuk sowieckiego partyzanta walczącego na Białorusi. A ci partyzanci oprócz dość bezpiecznej dla nich dywersji typu rozkręcanie torów kolejowych walczyli głównie przeciw polskim wioskom. A wiadomo, że jabłko od jabłoni…Czas chyba aby Republikanie zaczęli temperować otoczenie Trumpa bo tam jakieś atawistyczne a może nawet świadome relacje z Moskwą. Z drugiej strony to jest też próba wpływania na białoruskie społeczeństwo. Rosyjska propaganda już od dawna straszy polskimi panami w tamtym regionie. A że ostatnio Putin nie ma kasy na finansowanie Białorusi i Łukaszenko zaczyna flirtować z innymi to wzmocnienie rosyjskiej propagandy może być przyczółkiem do pozbycia się Łukaszenki.

  8. Pozorovatel
    5 lutego 2017 at 12:44

    26 stycznia 1934 roku II Rzeczpospolita i III Rzesza zawarły układ wojskowy nazwany deklaracją o niestosowaniu przemocy w w stosunkach wzajemnych. Jednocześnie Niemcy zaczęły zgłaszać roszczenia terytorialne wobec Czechosłowacji, zwłaszcza uprzemysłowionych ziem zamieszkałych w znacznej części przez potomków niemieckich osadników sprowadzanych przez czeskich królów. Tymczasem rządy Francji i Wielkiej Brytanii nie przejmowały się zbytnio losem młodego państwa Czechów i Słowaków. W ich polityce celem było nakarmienie drapieżnika aby syty nie był skory do wszczęcia kolejnej wojny światowej. W tej atmosferze Polska, pewna boskiej opieki i hitlerowskiego sojuszu prowadziła poronioną politykę mocarstwa zmierzającego do podboju Rosji i zdobycia kolonii na innych kontynentach. Po Anschlussu Austrii Hitler zaostrzył swoje żądania. Czechosłowacja 23 sierpnia ogłosiła mobilizację, zaś 24 mobilizację zaczęli Francuzi. Sprawy potoczyły się szybko i 29 września 1938 roku do Monachium przyjechali Adolf Hitler, Benito Mussolini, Édouard Daladier i Neville Chamberlain, przedstawicieli Czechosłowacji, a tym bardziej Polski nie zaproszono. Rankiem 30 września Hitler miał pozwolenie na zajęcie Sudetenlandu. Zadowolony Hitler dziękował: „Jestem bardzo wdzięczny panu Chamberlain’nowi za wszelkie wysiłki. Zapewniam go, że niemiecki naród nie ma innego celu jak tylko pokój. Dalej podkreśliłem i powtarzałem, że rozwiązanie tej sprawy przez Niemcy oznacza, że w Europie nie będzie już terytorialnych problemów”. Tego samego dnia rząd Polski wystosował pod adresem Czechosłowacji ultimatum żądające wydania Zaozia. Wiele wskazuje na to że synchronizacja roszczeń Niemieckich i Polskich była uzgodniona w tajnym porozumieniu. Światowa prasa zarzuciła polskim władzom że chodzą na smyczy Hitlera, państwo polskie zaś okrzyknięto: hieną, szakalem i sępem Europy.
    Niedługo po tym 24 października 1938 Hitler zażądał od Polski zgody na wcielenie do III Rzeszy Wolnego Miasta Gdańsk i eksterytorialnej autostrady oraz linii kolejowej przez polskie Pomorze. Tym czasem w polityce brytyjskiej Polska była niepotrzebnym tworem traktatu wersalskiego, zaburzającym równowagę Niemiec i Rosji Radzieckiej.
    W rtch warunkach Beckowi przyszło szukać sojuszników wobec tego co się nieuchronnie zbliżało.
    Szanownym Czytelnikom mój komentarz może wydać się zupełnie nie związany z treścią komentowanego artykułu.
    Ja jednak dostrzegam wyraźną analogię dzisiejszej polskiej polityki do tej z okresu II RP. Niewiele też wskazuje na to aby Waszczykowski miał większą zdolność przewidywania następstw swoich, niż ta jaka cechowała Becka i Rydza-Śmigłego.

    • bobby
      5 lutego 2017 at 16:49

      Jak Polska prowadziła politykę zmierzającą do podbicia Rosji jeżeli tuż po podpisaniu układu z Niemcami Warszawa przedłużyła układ z ZSRR podpisany w 1932 roku. Ponadto porównywanie obecnej rzeczywistości do tej z 1939 jest śmieszne. Po pierwsze nie ma dziś militarnej potęgi niemieckiej. Po drugie nie ma dziś Rzeszy prawie jednolitej etnicznie i w demograficznym boomie. Po trzecie Moskwa nie dysponuje zasobami Ukrainy, Białorusi i Azji Centralnej. Po czwarte dziś duża część zasobów Rosji przeznaczana jest na finansowanie wygodnego życia rosyjskiej elity na Zachodzie. Przed II wojną światową na przygotowywanie się do agresji w Europie wykorzystywane były wszystkie zasoby i to w takim stopniu, że naprawdę sporo mieszkańców ZSRR chodziło boso lub w wystruganych z brzozy drewniakach. Tak naprawdę to sytuację dzisiejszej Rosji można porównać do sytuacji Polski 1939. I nie chodzi nawet o to, że Putin macha szabelką na prawo i lewo, dokonuje aneksji terytorium innych państw. Chodzi o to, że Rosja znalazła się między młotem a kowadłem tzn. pośrodku rosnącego napięcia między Ameryką i Chinami.

      • Pozorovatel
        5 lutego 2017 at 18:30

        I dzisiejsza Rosja jest nie do podbicia ani dla Niemiec, ani Stanów Zjednoczonych. Najlepszym co NATO może zrobić to pogodzić się z tym że trzeba będzie ułożyć sobie współżycie z krajami spoza NWO. Nas Niemcy wcale nie chcą i nie muszą atakować. Sami oddamy im tzw Ziemie Odzyskane za umorzenie części długów. Dzisiaj rolę III Rzeszy pełni zupełnie inne państwo, lecz i jego imperialny cykl dobiega końca. Musi się spieszyć. Gdy szantażowane przez nie Rosja, Chiny i Iran stworzą wspólny front, na napaść będzie za późno i globalna dominacja skończy się.
        Polecam lekturę „Wielkiej Szachownicy”. Coś się nie udało. Wina Putina.

      • krzyk58
        5 lutego 2017 at 19:28

        Dlaczego w każdym komentarzu tyle jadu i nienawiści do ZSRR,FR? Dlatego że nie
        „demokratyczna – jelcynowska”? Nie rozumiem
        dlaczego nie bierzesz pod uwagę oczywistej prawdy
        tego że naszym, SŁOWIAN odwiecznym wrogiem BYŁ,JEST
        i na zawsze pozostanie anglosaski Zachód?
        Jesteś janczarem Zachodu, czy zagubionym
        w geopolityce małym człowieczkiem? Tak czy owak
        służysz złej sprawie,panie Kuklinowski…

      • bobby
        5 lutego 2017 at 19:32

        Pozorovatel, ta koalicja Chiny, Iran, Rosja to oprócz obaw przed potęgą Ameryki same sprzeczne interesy. Więcej wspólnego mógłby mieć nawet sojusz Rosji, Japonii i USA. Z drugiej strony to nie jest taka prosta sytuacja. Świat dzisiejszy to naprawdę nie XX wiek. Rosnącej potęgi Chin obawia się nie tylko Ameryka ale przede wszystkim sąsiedzi Chin jak Japonia, Wietnam, Indie a także Rosja. Iran zaś może doprowadzić do paradoksu czyli powstania koalicji arabsko-izraelskiej, która nawet bez udziału Ameryki posiada ogromną przewagę jakościową w kwestii militarnej i gospodarczej. Ba biorąc pod uwagę bardzo liczną diasporę rosyjską w Izraelu są duże szanse, że Rosja stanie po stronie koalicji antyirańskiej. A dzisiejsza Rosja jest jak najbardziej do pobicia. Bo dziś, żeby ją pokonać nie trzeba wysyłać żołnierzy w mroźną tajgę. Wystarczy dać trochę kasy Białorusinom, Ukraińcom a nawet Czeczeńcom i już Rosja będzie na łopatkach. a gdyby jeszcze bardziej zbić ceny ropy i gazu nie mówiąc już o ograniczeniu importu tych surowców z Rosji to Rosji de facto nie ma. Oczywiście to obosieczna broń bo w rezultacie zbyt dużego osłabienia Rosji automatycznie rośnie siła Chin, które w zamian za gwarancje utrzymania władzy przez drużynę Putina otrzymają szeroki dostęp do rosyjskich surowców. Dlatego Ameryka jest tak niezdecydowana w polityce wobec Rosji i to już od ponad dekady. To niezdecydowanie Ameryki to także rezultat złożonej sytuacji w relacjach międzynarodowych.

      • bobby
        5 lutego 2017 at 22:40

        krzyku, gdyby nie Anglosasi to dziś Germanie dominowaliby od wybrzeża Atlantyku aż po Ural. Z drugiej strony nie przesadzaj z tymi Słowianami bo ich w rosyjskiej elicie politycznej, gospodarczej a nawet kulturowej aż tak wielu nie ma. I to od dobrych kilku wieków.

  9. wlodek
    5 lutego 2017 at 12:57

    Dobra analogia,teraz został nam sojusz z San Eskobar i ewentualnie z Panem Bogiem!

  10. krzyk58
    5 lutego 2017 at 13:37

    …Krzysztof Szczerski zamiast myśleć o zmianie wektorów polskiej polityki wschodniej – jedzie do Waszyngtonu, żeby ciągnąć za rękawy tamtejszych urzędników i szukać zapewnienia, że na pewno NATO nadal istnieje i nas nie opuści. Jest to żenujące, przecież wiadomo, że w układzie sił nie zmieni się wiele, że Polska jest w strefie zachodniej, problem w tym, że USA uznają najprawdopodobniej dawny obszar ZSRR (poza krajami bałtyckimi) za strefę wpływów Rosji – dlatego nasza mesjanistyczna polityka Don Kichota musi odejść do lamusa, łącznie ze sztandarowym pomysłem ministra Szczerskiego, czyli Międzymorzem.

    Postprawda ministra Szczerskiego.

    http://www.mysl-polska.pl/1155

    • bobby
      5 lutego 2017 at 17:03

      Oby Ameryka uznała Ukrainę i Białoruś za rosyjska strefę wpływów. Dzięki temu Rosjanie będą łamać sobie zęby na zmuszaniu tych państw do uległości a my razem ze Skandynawią i Rumunią będziemy budować potężny mur. Oczywiście nie dosłownie. Chodzi o rozbudowę militarnego potencjału. I właśnie to będzie to Międzymorze i to w znacznie szerszym znaczeniu bo sięgającym de facto od Morza Arktycznego czy Norweskiego przez Bałtyk po Morze Czarne. A gdy „ruski mir„ ponownie się zawali nie później niż 10 lat po jego zbudowaniu będziemy dysponować na wschodzie kilkudziesięcioma milionami chętnych do pracy w polskich montowniach.

      • wlodek
        5 lutego 2017 at 18:06

        Bobby idź na całość i siegnij do San Eskobar wtedy Międzymorze głupoty od Pacyfiku!

  11. wlodek
    5 lutego 2017 at 20:21

    Od dekady USA prowadzi wobec Rosji agresywną politykę (Ukraina, Gruzja,Bliski Wschód, Jugosławia, manipulacja cenami ropy i gazu,sankcje), a „wioskowy głupek” pisze że”Ameryka prowadzi niezdecydowana politykę wobec Rosji”.On namawia do fizycznej likwidacji Rosji.P.Józefie boję się że jeszcze trochę zainteresuje się Bobbym nowa administracja Trumpa bo ambasada Rosji na te przyjazne słowa boba już dawno.Szkoda chłopa bo wymaga opieki!

    • bobby
      5 lutego 2017 at 22:55

      Administracja Trumpa to ma pełne ręce roboty na swoim podwórku. Zresztą oni raczej nie czytają OP. No chyba, że szpiegują co czytają pracownicy ambasady rosyjskiej w Polsce. A gdyby Ameryka prowadziła agresywną politykę wobec Rosji to już dawno w NATO byłyby wszystkie byłe rep. sowieckie oprócz rosyjskiej. Obecnie ogromne bogactwa surowcowe Rosji są pod kontrolą bardzo niekompetentnej grupy ludzi. Dzięki temu nie ma najmniejszego zagrożenia, że Rosja stanie się rywalem gospodarczym. Tak więc po co Ameryce likwidować Rosję? Ameryka to nowe wcielenie Imperium Brytyjskiego i prowadzi podobną politykę. Tzn. zwalcza każdego, kto zbyt bardzo urośnie na terenie Euroazji. Tak więc najpierw Ameryka zwalczała III Rzeszę, później ZSRR teraz zbyt mocno urosły Chiny więc kolej na ten kraj.

      • krzyk58
        6 lutego 2017 at 08:00

        To fakt. Brudu na własnym „demokratycznym’ podwórku mają co nie miara, to efekt „rządów” od zawsze monopartyjnych – tzw.demokraci i republikanie ,zasmrodzili TEŻ
        kolejne ‚pół świata” chorą ideologią.Trump musi posprzątać jeśli zamierza zdjąć odium z Ameryki. Zgrabnie opakował pan lektury „tych …” od przewrotów,tzn.wprowadzania demokracji i prawczłowiedzych. :

        Jeśli nie USA (świat anglosaski) to kto jest
        wrogiem ludzkości? BO,nie Federacja Rosyjska,
        nawet nie Chiny Ludowe…NA planecie Ziemia
        są dwa państwa, które wśród ogółu mieszkańców planety mają bardzo negatywne konotacje, a są
        to Stany zjednoczone AP i Izrael.

        „Tak więc po co Ameryce likwidować Rosję?’Dobre
        pytanie?????????? 🙂

        Znaj proporcja – mocium Panie… 🙂

  12. Wojciech
    5 lutego 2017 at 21:46

    W ostatnim dniu urzędowania Obamy, pokojowego noblisty od trzech wojen i ludobójstwa, jego Vice Biden pojechał do Kijowa aby bronić miliardowych interesów gazowych swojego syna. Udział w nich ma także nasz demokrata Kwaśniewski. I od razu w Donbasie banderowcy zaczęli strzelać i zabijać swoich ziomków. I o to w tym wszystkim chodzi, aby tubylcy zabijali się sami A dolary liczą u Goldmana.

  13. krzyk58
    5 lutego 2017 at 21:49

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

About krakauer,

Scroll Up