Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

20 czerwca 2018

Nie można się głupio dziwić! Strategia salami nie zadziała!


 Nie można się głupio dziwić rosnącym cenom, zwłaszcza w przypadku paliw i innych dóbr importowanych lub uzależnionych od importu. Złotówka zaczyna marsz w dół, w taki sposób rozpoczynamy dostosowywanie się do nowych warunków gospodarczych, z pozoru jeszcze wszystko jest po staremu, ale już dzisiaj mało, kogo jest stać na tankowanie baku benzyny do pełna. Będzie jeszcze gorzej w momencie, gdy gospodarka zacznie się kurczyć w wyniku zwiększenia poziomu bezrobocia, które i tak w świetle oficjalnych danych jest zaniżane. Polska stopniowo zaczyna wchodzić w spirale zwijania gospodarki, przy czym uwaga – w naszych realiach, brak wzrostu oznacza już stagnację. Nasza gospodarka jest uzależniona od budżetu państwa, który niemiłosiernie zacznie się kurczyć ze względu na znaczący spadek dochodów z podatków pośrednich. Można tylko mieć nadzieję, że pan premier Tusk wyciągnie królika z kapelusza i powie, w jaki sposób zamierza wyrównać zwiększający się nieuchronny deficyt wydatków publicznych w przyszłym roku.

Niestety czeka nas trudny okres, zwłaszcza, jeżeli nasza elita zdecyduje, że koszty utrzymania państwa podczas narastającej fali kryzysu ma ponieść plebs i zanikająca w oczach klasa średnia. W praktyce oznacza to nieuchronną podwyżkę podatków, no chyba, że uda się obniżyć socjalne i inne marnotrawne wydatki budżetu. Jedyną alternatywą, której byśmy nie chcieli jest rabunkowa prywatyzacja, czyli wyprzedaż kilku najbardziej cennych firm za bezcen. Warto o tym pamiętać, że odrobina poświęcenia i zaciśnięcia pasa nam mniej zaszkodzi niż możemy stracić na żenująco niskiej wartości sprzedaży majątku narodowego. Jest prawdopodobne, że rząd się do tego przymierza, albowiem sprzedaż a właściwie uwłaszczenie się na takim gigancie jak KGHM to lepsze niż wygrana w gospodarczego totolotka. Nie bez powodu swego czasu wymyślono podatek od kopalin, póki, co to inny sposób na transferowanie zysku do budżetu, w przyszłości to ostateczne zabezpieczenie korzyści państwa z własnego majątku, który po prywatyzacji przestałby być księstwem niepodzielnym z niebotycznymi pensjami.

Ze względu na kiepskie nastroje na międzynarodowych rynkach, mamy szanse zapewnić sobie finansowanie, nawet, jeżeli będzie ono stosunkowo droższe niż koszt obsługi uzyskiwany obecnie przez Ministerstwo Finansów, to warto o tym myśleć, jako o priorytecie, albowiem nie mamy innej alternatywy dla zapewnienia sobie finansowania w krótkim i średnim okresie. Bardzo ważnym sygnałem, w zasadzie bodźcem o fundamentalnym znaczeniu dla rynków, będzie informacja o kształcie wspólnotowej perspektywy finansowej po roku 2013. Jeżeli jakimś cudem udałoby się nam zabezpieczyć środki na poziomie oczekiwanym to będzie niezwykle istotny bodziec stabilizujący, gdyż te kilkadziesiąt miliardów Euro, które wydamy z tylko nam właściwą gracją i wdziękiem w zasadzie załatwia nam sprawę nierównowagi bilansu handlowego w długim okresie. W praktyce pieniądze te będą gwarancją dla inwestorów finansowych, że nasze papiery mają pokrycie w twardej walucie. Jednakże w tym scenariuszu nie jesteśmy w stanie się zabezpieczyć przed skutkami upadku Euro, jako waluty wspólnotowej, a mniejsze kwoty dotacji od zapowiadanych będą oznaczać nie tylko porażkę prestiżową, ale przede wszystkim ograniczą nasze szanse pompowania gospodarki tak potrzebnymi sterydami. Nie można lekceważyć znaczenia środków unijnych o ile Unia, jako taka przetrwa i w ogóle będzie, o czym rozmawiać za rok, dwa.

Tak niesłychanie modne opowieści o stymulowaniu wzrostu gospodarczego poprzez działania na rzecz efektywności w gospodarce i szeroko rozumiane wspieranie przedsiębiorców to jedna wielka fikcja, o której wie każdy, kto w kraju prowadzi nawet najmniejszą działalność gospodarczą. Państwo od lat trzyma przedsiębiorców za gardło wysokimi opłatami z tytułu składek socjalnych, jedynym sensownym udogodnieniem było wprowadzenie podatku de facto liniowego, przez co wszyscy przedsiębiorcy płacą generalnie ten sam podatek, jednakże ten fundament naszej gospodarki i społeczeństwa, zwłaszcza w kontekście potencjału, jakim są mali i średni przedsiębiorcy nie ma już rezerw umożliwiających przetrwanie kolejnego spowolnienia. Rząd musi coś zrobić, żeby pójść na rękę przedsiębiorcom, zwłaszcza tym najmniejszym, ale zatrudniającym w sumie znaczną ilość osób o niskich i średnich kwalifikacjach, dzięki czemu nie są one klientami systemu pomocy społecznej. Pole manewru jest ograniczone, bardzo pomogłoby wprowadzenie preferencyjnych kredytów wzorowanych na systemie kredytów dla rolników, z niskim lub żadnym oprocentowaniem na długie okresy czasu. Rządowi bardziej opłaca się wpompować nawet kilkanaście miliardów złotych w postaci tanich kredytów i zwolnień podatkowych do sektora MŚP, niż ponosić konsekwencje likwidacji tysięcy firm – czyli kurczenia się rynku. Tu nie działa atawizm, na zasadzie liberalnego – niech przetrwają silniejsi, tak myśląc powinniśmy w ogóle wszystko zamknąć i jeździć do Berlina na zakupy!

Dotychczasową strategię rządu w makroekonomicznym przeciwdziałaniu kryzysowi można określić “strategią salami”.  Rząd odcinał gdzie mógł po odrobinie przywilejów, mówił, że trzeba oszczędzać, nie dawał podwyżek, kombinował z listą leków refundowanych, zabraniał samorządom się zapożyczać, lawirował na rynku finansowym sprzedając obligacje jak najwcześniej, niestety najbardziej topornie szło mu odbieranie przywilejów grupom uprawnionym, zwłaszcza z kręgu beneficjentów systemu socjalnego. W tej chwili, jesteśmy przed kolejnym otwarciem rządu, możemy mieć nadzieje, że pan premier pokaże Polakom jak mało zielona jest jego zielona wyspa i zaaplikuje pakiet cięć i reform na skalę podobną do tych, jakie swego czasu zaaplikował swojemu społeczeństwu rząd łotewski. Dalsze odcinanie kolejnych plasterków, czyli powolna ewolucja – nie osiągnie celu, a rozjuszy ludzi podobnie jak poważne reformy, zwłaszcza, że stosowne centrale związkowe już zapowiedziały protesty.  Premier nie może się dziwić, że kraj upada, jeżeli on nie wyraża najmniejszej inicjatywy w jego reformowaniu. Kwestią odrębną jest czy ten człowiek ma, czy nie ma odwagi powiedzieć społeczeństwu prawdy. W konsekwencji czy ma wizję, na dalszy rozwój państwa i wzrost gospodarczy umożliwiający poprawę dobrobytu społeczeństwa w dającej się zauważyć za życia jednego pokolenia perspektywie czasowej. Jeżeli nie ma, uważa, że nie podoła, powinien podać się do dymisji, szkoda czasu na przegranych. Naprawdę strategia salami dalej w walce z polskim kryzysem nie zadziała, a ludzie nie wybaczą żadnej władzy takiego tąpnięcia jak zafundował nam kiedyś rząd pod szyldem pana Leszka Balcerowicza. Polacy wyjdą na ulice, nikt nie zaakceptuje ponownej totalnej pauperyzacji zwłaszcza, że dookoła widać, wręcz można się nadziać na wszechobecne bogactwo tych, którzy mają…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up