Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez politykę pana Trumpa?


 Jednym z najważniejszych pytań dotyczących bieżącej sytuacji naszego kraju i jego przyszłości, jest pytanie o to, jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez, politykę pana Trumpa? Teoretycznie może, ale bardziej na skutki jakie, te zmiany spowodują, w tym znaczeniu że nasze działania nie będą aktywnym moderowaniem rzeczywistości, tylko reaktywną próbą dostosowania się do tego, co wydarzy się na świecie i w naszym otoczeniu. Nie mamy możliwości antycypowania zjawisk, Unia Europejska, która by takie możliwości dawała – już dzisiaj nie jest podmiotem zdolnym do tego typu aktywności. Co więcej sama jest źródłem wątpliwości o charakterze systemowym.

Amerykanie bardzo skutecznie zaatakowali Unię, przez mówienie wprost o tym, jaką rolę mają Niemcy we wspólnocie i w jaki sposób wykorzystują inne kraje. Był to strzał w 10-tkę, albowiem takie są fakty, do tej pory powszechnie akceptowane jako normalność, wręcz niemiecką dominację postrzegano jako naturalny stan rzeczy (siłą rzeczy – bo taki mamy klimat…). Przy czym warto mieć na uwadze to, że nadrzędnym celem polityki amerykańskiej wobec krajów europejskich jest przywrócenie relacji mentor – klient. W tym właśnie kierunku idą wszystkie działania Amerykanów, więc będziemy dowiadywali się jeszcze więcej o Euro jako ukrytej Marce i będą liczne inne wrzutki, ponieważ Euro może realnie na trwałe osłabić Dolara. Skąd Amerykanie wezmą Euro? Nie wydrukują legalnie! To zawsze będzie determinowało ich politykę i nic więcej nie potrzebują do dodania, właśnie to obnaża ich podejście i cele.

Proponowane obiektywne spojrzenie na Rosję doprowadzi do odbudowy relacji, w takiej skali na jaką pozwolą sami Rosjanie. To jest już przesądzone na Zachodzie i nikt tego nie kwestionuje, bo to jest w interesie wszystkich. Kwestią do aktualnej dyskusji jest tylko to, w jakiej to się dokona formule i ile czasu zajmie. Sprawę lekko komplikuje nieprzewidywalność Ukrainy, która pod rządami oligarchów jest istotnym czynnikiem destabilizacji w regionie. Prawdopodobnie Amerykanie będą chcieli tak wysterować sytuację, żeby problem Ukrainy był uznawany przez wszystkich jako gorący kartofel i zostanie sprowadzony jedynie do wymiaru lokalnego. Wówczas sprawa zejdzie z agendy wielkich i bogatych, a to rozwiąże możliwości zakończenie tego kryzysu – wszystko jedno z jakim skutkiem. Los Ukrainy nie interesuje USA, bardziej niż jako funkcja pewnego argumentu w kontaktach z Rosją. Jeżeli pan Trump porozumie się z panem Putinem, Ukraina stanie się znowu wolna i demokratyczna. Jedynie kwestią czasu jest to ile to będzie trwało i jaki będzie tego koszt. Ten, po tym wszystkim co tam uczyniła władza po zamachu stanu, na pewno będzie wysoki.

W tej układance nie ma miejsca dla Polski. Politycznie i ekonomicznie jesteśmy funkcją polityki niemieckiej i będziemy rozpatrywani przez administrację pana Trumpa jako podmiot w niemieckiej strefie wpływów. Militarnie możemy być podtrzymywani w roli klina, którym można na chwilę zablokować “drzwi w Europie”, jednak tylko na chwilę, ponieważ na dłuższą metę bez użycia broni jądrowej nasze terytorium jest nie do obrony i każdy o tym wie. Przy czym nie ma znaczenia z którego kierunku nadlecą pociski, warto pamiętać że w przypadku skutków użycia tej broni jej pochodzenie nie ma znaczenia. Wniosek – taka obrona nie ma sensu, w ogóle konflikt dla nas zawsze będzie dramatyczny.

W powyższych schematach poza Unią Europejską w praktyce nie istniejemy jako podmiotowość. Ewentualnie jak będziemy siedzieć cicho, to nam pozwolą produkować przysłowiowe krasnale i pełnić rolę bezpiecznego tranzytu w otoczeniu ekranów dźwiękoszczelnych. Nic ponad to! Żadnej samodzielnej polityki, żadnych ambicji na Wschodzie, żadnego akcentowania niezależności wobec Niemiec, a idiotyzmy o budowaniu porozumienia państw w Europie Środkowej, to sobie można w szpitalach psychiatrycznych opowiadać i to nie na zajęciach terapeutycznych, tylko gdzieś po cichu w piwnicy.

Powody są banalne – Zachód ma na nas kilka smyczy, a i tak siedzimy w sieci z kamieniem młyńskim uwiązanym do szyi. Po pierwsze wystarczy tylko że ruszy panika na polskim długu i już nie domkniemy budżetu, trzeba będzie ciąć. Po drugie – jeżeli rzeczywiście odwrócą się trendy w gospodarce, to możemy zapomnieć o nowych fabrykach, nawet outsourcing się będzie zwijać. Po trzecie prawie cała nasza produkcja eksportowa, która generuje wartość dodaną jest elementem większych procesów zachodnich korporacji. I to one decydują o tym co produkują, przetwarzają i przesyłają a nie rząd w Warszawie. Nie mamy nawet wpływu na ceny transferowe i rozliczanie podatków. Co więcej, ich zarządzający i właściciele nie widzą związku i nie czują presji, pomiędzy wynikiem swojego biznesu w Polsce, a sytuacją w Polsce, ponieważ z punktu widzenia ich strategii, jesteśmy elementem w łańcuchu dywersyfikacji. To załatwia sprawę. Będziemy klientami we własnym kraju, tj. już jesteśmy.

Wszystko co możemy zrobić w sensie ekonomicznym, to za wszelką cenę ograniczyć dług zagraniczny, tak bardzo jak się da. Poza tym potrzebne są dodatkowe regulacje stabilizujące sprawy wewnętrzne np. w zakresie bezpieczeństwa banków itp. One są bezpieczne, ale trzeba pamiętać, że w negatywnej koniunkturze – jeden kamyk oznacza lawinę. Dlatego wzmacnianie norm ostrożnościowych dla banków, chociaż spowoduje że mniej zarobią i usługi podrożeją, to system będzie odporniejszy. Przede wszystkim należałoby spowodować, żeby banki utworzyły duże rezerwy w walutach zagranicznych oraz jeżeli to będzie korzystne kursowo w innych aktywach (złoto, akcje, obligacje zagraniczne i inne). Tylko w ten sposób – gromadząc więcej aktywów w pełni wymienialnych i transparentnych, można amortyzować ewentualne skoki na Złotego. W sensie politycznym – trzeba porozumieć się z Europą, odciąć od oligarchicznej i coraz bardziej nacjonalistycznej i ksenofobicznej Ukrainy oraz spróbować porozumieć z Rosją. Chociaż do poziomu relacji poprawnych. To już będzie przynajmniej tyle, że nie będziemy na Zachodzie postrzegani jako obciążenie w planowanych zmianach. To bardzo dużo w naszej obecnej pozycji. W wymiarze militarnym, trzeba jak najszybciej naprodukować jak najwięcej uzbrojenia, kupić co się da i zwiększyć armię co najmniej do pół miliona zawodowych Żołnierzy oraz miliona przeszkolonych i gotowych rezerw do użycia w ciągu krótkiej mobilizacji. To jest jedyny sposób na zabezpieczenie się na ewentualne perturbacje w okresie przejściowym. Naprawdę może być różnie. Jak stać nas na 500+ to stać nas na 500 tyś. Żołnierzy. Nie mamy innej alternatywy, zmarnowaliśmy wiele czasu, który pozwoliłby nam na posiadanie broni dającej nam szanse na odstraszanie strategiczne. Dlatego w razie konfliktu trzeba będzie jak zawsze zapłacić krwią ludzi. Szkoda, że tego nasi politycy nie rozumieli w odpowiednim momencie.

Tags: , , , , , , , ,

17 komentarzy “Jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez politykę pana Trumpa?”

  1. Inicjator
    3 lutego 2017 at 04:28

    Gdy dostaniemy polecenia zarówno z Watykanu i Berlina, jak też i z Waszyngtonu – to je wykonamy.

    Taki los skolonizowanego wasala.

    Tylko z San Escobar możemy sobie równoprawnie pogadać.

    • krzyk58
      3 lutego 2017 at 10:12

      Wymienił pan imiennie trzy stolice a “Zapomniał” wymienić ogona kręcącego od zawsze kotem…czyżby?
      …Bliższa koszula ciału? 🙂

  2. Rachwał
    3 lutego 2017 at 06:07

    Pracuję w sektorze bankowym i mogę panu Państwu powiedzieć, że pomysł zwiększenia skali rezerw walutowych przez banki jest bardzo poważnie rozważany nawet na poziomie unijnym. To jedyny kierunek myślenia takich krajów jak Polska, dla których w momencie kryzysu nastąpi dostosowanie tej ukochanej waluty narodowej. Więcej walut kupionych obecnie po niższych kursach pozwoli na ograniczenie redukcji wartości Złotego w momencie jak kurs zacznie rosnąć bo będzie odwrót od Złotego. Pozdrawiam wszystkich czytelników

  3. Sasanka
    3 lutego 2017 at 06:15

    Niestety tendencja jest przeciwna dług rośnie i będzie rósł.

  4. bobby
    3 lutego 2017 at 08:36

    To zbyt prosta analiza nie uwzględniająca globalnej skali zmian. Po pierwsze zamiarem Ameryki nie są dobre relacje z Rosją jako cel w sam sobie. Ta poprawa stosunków z Rosją ma ją wciągnąć do obozu antychińskiego. Mimo, że rosnąca potęga chin to duże zagrożenie dla Rosji to jednak wejście Rosji do koalicji antychińskiej to wybuch wojny i nawet jeżeli nie będzie to gorąca wojna w której kilka najwiekszych miast Rosji na sto procent wyparuje w pierwszych minutach konfliktu to zwykła wojna hybrydowa majaca na celu destabilizację Rosji też będzie ogromnym ciosem dla Moskwy. Właściwie ta wojna hybrydowa już się zaczęła o czym świadczą coraz cieplejsze słowa Łukaszenki pod adresem Ukrainy i co jeszcze ważniejsze rozbudzanie tendencji do decentralizacji samej Rosji jak np idea autonomii Syberii.

    http://ursa-tm.ru/forum/index.php?/topic/225523-sibir-gotova-vyiti-iz-rf-lyudyam-so-slaboj-psih/

    Tak więc wyygląda na to, że wkrótce Rosja będzie musiała skoncentrować się na utrzymaniu nie tyle sfer wpływów co integralności państwa. To może być szansą dla nas aby wzmocnić Białoruś i Ukrainę i zbudować z nich nasz bufor. Gorzej wyglada sytuacja na zachodzie. Jeżeli Trump spełni groźby i zablokuje import z Niemiec to jego śladem pójdą Francja i Włochy. I zamiast UE będziemy mieli powrót do wojny handlowej w Europie jak przed I wojną światową. Dla nas to problem bo jesteśmy udziałowcami niemieckiej ekspansji gospodarczej nie tylko w Europie. Spora część podzespołów w produktach niemieckich jest robiona w krajach V4 i powrót do protekcjonizmu w Europie może doprowadzić do kryzysu gospodarczego w państwach V4 i Niemczech. Wojny z tego powodu obawiać się nie należy bo Niemcy są słabi demograficznie a duża liczba imigrantów jeszcze bardziej zmniejsza ich potencjał do agresji. Większym zagrożeniem może być kompletne załamanie demokracji w państwach naszego regionu zwłaszcza, że od pewnego czasu politycy w naszych krajach starają się rozmontować system. Tak więc jeżeli gospodarka sie załamie w wyniku powrotu do polityki protekcjonizmu na świecie to nawet u nas społeczeństwo poprze silnego człowieka. I na pewno nie będzie nim Kaczyński z PiSem bo oni jako władza będą głównym celem oskarżeń o trudności gospodarcze. Pół biedy jezeli tym silnym człowiekiem będzie jakiś wojskowy. Gorzej gdy będzie nim ktoś w rodzaju Leppera. Czyli człowiek zielony nie tylko w sytuacji wewnątrz ale i w polityce zagranicznej.

    • cefarm
      3 lutego 2017 at 10:12

      Jak na stronę maszynopisu to analiza bardzo trafna i koncentrująca się na pryncypiach. Natomiast pana komentarz ma się jak dupa do pereł. Albo komentuje pan do ad remu 🙂 albo do dupy…. pozdro!

      • krzyk58
        3 lutego 2017 at 12:25

        Takie tam luźne dywagacje “wiejskiego listonosza” nt. wyższości świąt jednych na drugimi a może naobrot?
        Zresztą jaki to ma znaczenie? Zarzuca słowem
        – w nadmiarze.
        A dzisiejsze “trudności gospodarcze” były “budowane’ – generowane przez
        WSZYSTKIE poprzednie (nie)rządy. PiS stwierdza
        zastane fakty – czyni próby by wyrwać się
        z demoliberalnego,kosmopolitycznego,globalnego SZAMBA….
        ORBANEM – oni jednak nie(chyba) nie będą. A szkoda!

      • jerzyjj
        3 lutego 2017 at 12:26

        DO cefarm.
        SZKODA NAFTY NA TEGO RUSOFOBA I NIE TYLKO (NAJWAŻNIEJSZE,ŻE DMUCHA W TEN SAM USTNIK TRABY CO I “OP”), KTÓRY NIE PRZYJMUJE ŻADNYCH RACJONALNYCH KRYTYK.NATURA WYPOSAŻYŁA GO TYLKO W MÓZG…

  5. Bartek
    3 lutego 2017 at 11:02

    Nie jestem ekonomistą, ale nasza sytuacja wydaje mi się nieciekawa. Jedziemy na pasku Niemców (i paru innych) i nic na tę chwilę nie możemy zrobić, tylko jak pisze autor siedzieć cicho i mozolnie akumulować waluty obce, aby odpierać ataki na złotego. Z drugiej strony osłabienie naszej waluty może jak zwykle pozytywnie wpłynąć na eksport i lokalizacje inwestycji zagranicznych (choć tych drugich mamy chyba już za dużo, przynajmniej w obecnym modelu biznesowym). Szkoda, że po 89′ nie udało nam się wypracować podejścia podobnego do chińskiego, tzn. ściągania kapitału, ale na własnych zasadach – teraz to my rozdawalibyśmy karty w regionie. Niestety staliśmy się kolonią – musimy jakoś z tym żyć i liczyć na jakieś potężne przetasowania sił na świecie (vide 1918), aby odzyskać suwerenność (ekonomiczną).

  6. dera
    3 lutego 2017 at 12:57

    Orban się porozumiał z Rosją, czemu Kczystan nie da rady?

    • krzyk58
      3 lutego 2017 at 17:35

      Viktor Orbán: „Rosję i Węgry łączy to, że oba narody mają chrześcijańskie korzenie”.

      Viktor Orbán: „Żeglujemy pod flagami Zachodu, jednak w ekonomii wiatr wieje ze Wschodu”.

      Ps. Czytaj:W stosownym czasie zrzucimy wygwieżdżoną flagę “zjednoczonego’
      Zachodu… czy na zamieszczonym foto w linku,ktoś
      z Państwa zauważy w tle p.ORBANA, jakieś atrybuty
      tzw.’europejskich pozostałości”? 🙂 NIE! Dlatego – BO widzimy WĘGRY
      Narodowe…a Polska?????

      http://nowadebata.pl/2016/01/16/viktor-orban-i-walka-o-suwerennosc-wegier/

      https://www.youtube.com/watch?v=WGId_8vm2E4

  7. Rolnik Syn Rolnika
    3 lutego 2017 at 17:09

    Myślę że gdyby rządzący stosowali chociaż 10% pana sugestii, to bylibyśmy silnym i dobrze funkcjonującym krajem. Heil Krakauer!

    SZANOWNY PANIE JA ROZUMIEM ŻE PAN MA “INNE” POCZUCIE HUMORU I PROMUJE JĘZYK NIEMIECKI, JEDNAK PROSZĘ NIE PRZESADZAĆ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  8. wieczorynka
    3 lutego 2017 at 18:18

    Aby móc w miarę ocenić sytuację co może wydarzyć się w Polsce, czytam najpierw wiadomości ze świata (Chiny są dyskretne, Rosja również). Ograniczenie długu w Polsce jest niemożliwe gdyż o to dbają już inni, nazwijmy to finansjerą międzynarodową. Polska jest nie tylko na smyczy jak pisze Autor ale ma również założoną obrożę i to kolczatkę. Polsce jest potrzebny silny przywódca jak na razie takiego nie widzę.

  9. daniel
    3 lutego 2017 at 21:42

    marzenie o półmilionowej armii – do krytyki: stanęło 100 tysięcy wojska, Bogu chwała, dopiero będzie Polska po Europie grzmiała, stanęło 100 tysięcy wojska, są żołnierze, są? a gdzieżby? na papierze!

  10. jox
    4 lutego 2017 at 16:51

    “Jak stać nas na 500+ to stać nas na 500 tyś. Żołnierzy”.

    No właśnie nie stać nas na żołnierzy dlatego, że pieniądze idą na “pińcet”. W dodatku te pieniądze pochodzą ze wzrostu zadłużenia.

    • krzyk58
      4 lutego 2017 at 20:06

      Następny ‘mondry” – jestem (no,prawie)pewny ze ma
      nie tylko serce po lewej stronie ale i poglądy
      skręcające mocno na lewo – to taka już lewicowa
      przypadłość – zgnoić dziadowstwo,bidaków,tych którzy z jakiś powodów nie zdążyli dopaść do tortu pn.rabunek wg. ‘nich’ – “masy upadłościowej”.
      Niech żyją (uwłaszczeni na majątku Narodowym)
      ‘towarzyszy’ – ludu pracujący …

      Dobrze że jest PiS obrońca biednych,skrzywdzonych i uciśnionych.Tak,tak – towarzyszy…

      Wiem że PiS na “innych polach” jest wręcz odpychający….

      Jeszcze gwoli wyjaśnienia – nie jestem osobiście
      ani nikt z rodziny bezpośrednim beneficjentem
      dobrej zmiany – mam “tylko serce’ po… ech!
      Po co tyle razy powtarzać!

    • krzyk58
      4 lutego 2017 at 21:58

      Cd. Do uprzednio zamieszczonego komentarza w formie
      riposty(linkowanej). 🙂

      http://niewygodne.info.pl/artykul7/03569-500-plus-wplywa-na-liczbe-urodzen-w-Polsce.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up