Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Już powinniśmy antycypować możliwą zmianę niemieckiej polityki


 Już powinniśmy antycypować możliwą zmianę niemieckiej polityki. To ważne w kwestii paradygmatu rozwoju ogólnego. Jeżeli Kanclerzem zostanie pan Martin Schulz, będzie mniej więcej tak jak z panem Donaldem Trumpem, tylko „w drugą stronę”. Dlatego pan Schulz raczej nie ma szans, jednak w Niemczech możliwe są rządy wielkiej koalicji. Wówczas, nawet bibliotekarz bez matury może zostać kanclerzem Niemiec. Proszę pamiętać, już kiedyś został nim austriacki malarz pocztówek i widoczków.

Pan martin Schulz to wspaniała, ciepła i bardzo doświadczona politycznie osoba, niestety jego poglądy polityczne na kilka spraw o zasadniczym znaczeniu są nie do zaakceptowania. Dlatego właśnie ten człowiek jest użyteczny dla liczących się kręgów decyzyjnych w niemieckiej układance wewnętrznej. Ponieważ można wykorzystać jego osobę do odwrócenia uwagi ogółu od spraw naprawdę istotnych, przenosząc ją na banały w rodzaju spierania się o to jak pomagać m.in. rzekomym uchodźcom. W tym samym czasie można realizować wielomiliardowe interesy, bo przecież o to chodzi. Natomiast politykę opartą na emocjach, można wysterować poprzez właśnie polityków, którzy łatwo oddają się emocjom i reagują poprzez emocje, jak również i co jest w przypadku tego pana najważniejsze – wyrażają się poprzez emocje. Przy czym uwaga – to bardzo błyskotliwy i inteligentny polityk, zdeklarowany rzecznik idei europejskiej, dlatego nie należy skreślać jego osoby, a jedynie bacznie się przyglądać propozycjom jakie będzie składał i co będzie chciał realizować.

Jeżeli rzeczywiście zdarzyłoby się tak, że pan Schulz byłby Kanclerzem, to mógłby chcieć powiązać kwestię rzekomej odpowiedzialności za nielegalnych imigrantów w Europie, których zaprosiła pani Merkel z rozdzielaniem funduszy unijnych. Ten pan mówił tak gładko o Wspólnej Polityce Rolnej, o Polityce Spójności – jakby w ogóle nie rozumiał o co w tym chodzi. Jednak taka ignorancja nie jest przypadkowa. Jest możliwe, że Niemcy promując swoją wyższość moralną nad Polską i innymi krajami, którym dają tak naprawdę grosze, mogłyby przeprowadzić akcję jakiegoś szantażu polityczno-gospodarczego. Bardziej, niż o pieniądze chodzi im o zasady, chociaż i pieniądze się liczą. Kwoty jakie przekazują Europie środkowej, z powodzeniem zapewniłyby wygodne życie nielegalnym imigrantom w Niemczech. Skoro w taki sztuczny sposób są w stanie wywołać powód do zmiany polityki, to co mogą jeszcze wymyślić? Poza imigrantami mogą stworzyć „problemy” z ochroną środowiska i jeszcze inne kwestie natury problemów z polityką wewnętrzną w oparciu o np. rzekome prześladowanie mniejszości obyczajowych, religijnych itp. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wspólnej obrony. To dopiero jest ciekawe, ponieważ jesteśmy kluczem geostrategicznym do panowania nad pozycjami wyjściowymi w regionie i rozgrywka wokół naszego kraju może być wyjątkowo interesująca. Jednak trzeba pamiętać, że mówimy o człowieku kierującym się emocjami, przy tym logicznym, a to już jest niebezpieczne.

Fundamentalną kwestią będzie jednak reorientacja się polityki niemieckiej na nowe uwarunkowania pomiędzy Rosją, USA, Chinami i tym co pozostanie z Unii Europejskiej. Niemcy są graczem globalnym o potencjale, którego nawet nie możemy, sobie tak po prostu wyobrazić. Ich perspektywa to coś więcej, niż produkcja krasnali z gipsu i przewożenie ich leciwym „tdi-kiem” kilkaset kilometrów na Zachód. Jesteśmy z tym krajem totalnie powiązani gospodarczo, jesteśmy wyjątkowo zależni, bardziej już się chyba nie da. Co prawda mamy własną walutę, jednak przy takiej skali zadłużenia zagranicznego jaką mamy, to generalnie tylko problem, ponieważ spekulanci mogą swobodnie manewrować kursem i zrobić z naszą gospodarką to, na co będą mieli ochotę.

Przede wszystkim trzeba przestać myśleć o finansowaniu rozwoju przez fundusze zewnętrzne. To jest oczywiste i musimy się z tym pogodzić, chociaż jeżeli zmniejszą się transfery środków z Zachodu, należy na nowo rozważyć w jaki sposób ma być równoważona nasza sytuacja uzależnienia gospodarczego i nierównowaga jaka wynika z realiów gospodarczych. Generalnie poziom retransferów z Zachodu do Polski, powinien odpowiadać co najmniej poziomowi tego, ile z Polski jest transferowane bez płacenia podatków w ramach powiązań kapitałowych, umożliwiających rozliczanie się podmiotów gospodarczych na terenie Unii Europejskiej, oczywiście netto, czyli z uwzględnieniem cen transferowych jak i inwestycji zagranicznych w Polsce.

Drugą sprawą jest zwiększanie rezerw walutowych oraz konsolidacja sektora bankowego i zwiększanie jego odporności na zakłócenia i kryzysy. Chodzi o prowadzenie polityki, która przyczyniłaby się do co najmniej podwojenia rezerw walutowych i to w taki sposób, żeby one pracowały na rzecz naszych instytucji kapitałowych, a poprzez nie na rzecz społeczeństwa i biznesu. Z pomocą państwa to jest możliwe, jeżeli będzie to mądrze sterowane można rezerwy podwoić w ciągu 5-6 lat.

Trzecią koniecznością, jest zmniejszenie długu publicznego, w tym przede wszystkim ograniczenie zadłużenia zagranicznego, głównie poprzez pożyczanie za granicą. Państwo suwerenne zadłuża się we własnej walucie, ni damy rady na taką skalę, tak jak Japonia lub USA – we własnym Banku Centralnym. Jednak możemy w ograniczonym zakresie powielić te mechanizmy i za wszelką cenę dążyć do zmiany waluty długu na krajową. To powinien być najważniejszy priorytet, nawet jeżeli to będą dodatkowe koszty. Ponieważ w razie wojny gospodarczej z Niemcami (nazywajmy rzeczy po imieniu), będziemy skazani na deprecjację Złotego. To oznacza, że i tak trzeba będzie więcej płacić za zadłużenie, tak lekką ręką zaciągane przez kolejne rządy.

Trzeba także szukać nowych partnerów, w tym przede wszystkim oglądając się na Azję, która ma pieniądze i jeżeli tylko będziemy na tyle silni, że w tych relacjach zachowalibyśmy suwerenność – nie ma żadnych przeszkód w ściąganiu kapitału z Korei, Japonii, Chin i Tajwanu. Oczywiście, to oznacza uzależnienie, ale czy dzisiaj nie jesteśmy uzależnieni od potężnych Niemiec? Nie ma innej alternatywy, także dlatego, ponieważ np. dla Rosji nie jesteśmy już partnerem. Powody polityczne nas dyskwalifikują, a gospodarczo jesteśmy po prostu elementem w łańcuchach logistycznych Zachodu. Nie jest to dobre, ale tak wygląda rzeczywistość i nic na to nie możemy poradzić bez zmiany polityki.

Jednak to wszystko to jest mało. W momencie, gdy w Berlinie zapadnie decyzja, żeby nas w jakiejś mierze ukarać, to możemy być pewni, że to odczujemy i za to zapłacimy. Możemy się tylko wzmocnić, na tyle ile jesteśmy w stanie, jednak i tak trzeba będzie ponieść konsekwencje uzależnienia. Przejście na nowy paradygmat będzie kosztowne.

Tags: , , , , , , ,

14 komentarzy “Już powinniśmy antycypować możliwą zmianę niemieckiej polityki”

  1. gondor
    30 stycznia 2017 at 04:51

    Oprócz krasnali proponuje strugać matrioszki i małe chińskie mury

  2. krolowa bona
    30 stycznia 2017 at 06:54

    Hmmm…owszem veda zmiany ale nikt nie wie w jakim kierunku i wogole co vedzie grane…Niemcy Polski potrzebuja jako cywilizowana ale tania sile robocza i fantastyczny rynek zbytu i to bez prawie zadnego transportu, bez kosztownych magazynow, gospodarczo odbywa sie wszyszko “na biezaco”, takze Polska jako najblizsza droga transytowa do Rosji i do Azji ma tu znaczenie, takiego uzytecznego idioty nie chce sie niszczyc… na dzien dzisiejszy M.Schultz nie ma szans powalenia Merkel nawet swoim ekspresyjnymi mowami, matematycznie w tym systemie wyborczym jest to niemozliwe…kto zaglosuje na AfD /Alternative fuz Deutschland z Frauke Petry / matematycznie zaglosuje na obecny syfilizm tj.na GroKo = Grosse Koalition z CDU / CSU z Merkel i SPD, Schultz moze zostac ministrem Spraw Zagranicznych. …jedyna osoba na calym swiecie, ktora mogla byc zmuenic w polityce Niemiec jest Francja z Marine le Pen….bylo by to wysoce wskazane, bo innaczej bedzie wojna o wprowadzenie rownosci spolecznych i walke i chleb…na nieszczescie we Francji kandydaci na stanowisko prezydenta rozmnozyli sie jak przez paczkowanie: Francoise Fillon, Emanuelle Macron, Manuel Valls, Benoite Haman i jeszcze jeden Maschi…??? Nic dzis nie mozna powiedziec, w jakim to kierunku bedzie “isc”….Zmiany w Europie i w stosunku do Rosji leza w rekach Francji, takze to czy Niemcy sie rozpanosza…..

    • 50-parolatek
      30 stycznia 2017 at 16:41

      Spreparowano wszystko ładnie…
      – wybór pomiędzy “syfilisem, a cholerą”…
      Jak to ktoś niedawno pisał “Merkel jest za przyjmowaniem uchodźców, a Schulz nie ma nic przeciwko, Makrela jest za TTIPem, a Schulz widzałby umowę z ochotą” itd, itd…
      No cóż, neoliberalni “właściciele Swiata” tak prędko się nie poddadzą…
      Pozdrawiam Szanowną Królowę

  3. Pozorovatel
    30 stycznia 2017 at 09:22

    Wiele wskazuje na to że nasza państwowość okaże się w nowożytnej historii Europy zjawiskiem równie efemerydalnym jak Samostijna Ukrajina czy “suwerenne” Kosowo. Coraz wyraźniej jawi się obraz narodu który państwo raczej miewa a nie posiada. Nasza państwowość jest raczej owocem pewnych szczególnych, lecz przemijających, koniunktur politycznych. Takim owocem było powstanie II Rzeczpospolitej jak i PRL-u. Podobnie rzecz się miała z III RP. Za każdym razem zabrakło w nas samych wielkiej myśli narodowej i państwowotwórczej. O ile wielcy myśliciele byli, to ich dziełem były raczej księgi niż polityczne byty. Ich myśli dalekosiężne wizje były raczej wołaniem na puszczy. My powierzaliśmy ster władzy boskiej opatrzności (a ta bywała opaczna) i obietnicom politycznych hochsztaplerów. W rezultacie mamy dzisiaj państwo z gigantycznym zadłużeniem, bez narodowej własności z dramatycznymi podziałami politycznymi, nie pozwalającymi na uzyskanie narodowego konsensusu. Swoją pozycję gospodarczą powierzyliśmy łasce międzynarodowych koncernów. Polityczną zaś sojuszowi z San Escobar i Ukrainą. Jedyną naszą ostoją naszej semi-suwerenności pozostała złudna wiara, że zamorskie mocarstwo będzie w nieskończoność chronić niezatapialny lotniskowiec USS “Poland”, nie decydując się ani na jego użycie ani na porzucenie. Nasi rodzice i dziadkowie pozostawili nam PRL jako owoc swojej 40-letniej pracy. Miał on sporo niedoskonałości, my jednak nie chcieliśmy go ulepszać. Sprzedaliśmy niedrogo, a z uzyskaną gotówką zasiedliśmy do krupierskiego stołu, aby wygrać sobie lepsze państwo. Mieliśmy już w takich działaniach pewne tradycje. Nasi przodkowie stawiali już do ruletki i niedoskonałe państwo po I rozbiorze, Księstwo Warszawskie i kongresowe Królestwo Polskie. Przegrywali za każdym razem czym zdobyli sobie wieczną chwałę i pamięć potomnych. Nie mamy zdolności uczenia się na błędach przodków. Każde nasze pokolenia ma ambicję ich powtórzenia.

    • wlodek
      30 stycznia 2017 at 10:05

      Ślepy i na dodatek głuchy w karty nie gra!

    • Wojciech
      30 stycznia 2017 at 11:37

      Jest to niestety tylko kawałek ponurej prawdy. Kiedy mocarstwo zaoceaniczne straci zainteresowanie zdychającą Ukrainą, to już po nas. Nie po raz pierwszy. Wrócimy na kolanach do Putina. I to jest jedyne wyjście. Przesraliśmy wszystko i mamy Dudę plus epioskopat

      • bobby
        31 stycznia 2017 at 08:13

        Gdy Rosja wróci na Ukrainę a Turcja ostatecznie zerwie z Ameryką to u nas będzie pucz wojskowy i to przy aprobacie społeczeństwa. Puczyści będą jednocześnie jak to było w Korri Południowej w latach sześćdziesiątych aż prawie po dziewięćdziesiąte bliskimi sojusznikami Ameryki.

    • mtomecki
      31 stycznia 2017 at 17:25

      bedziemy walczyć do krwi ostatniej tzn stosowac sabotaż itp

  4. Inicjator
    30 stycznia 2017 at 19:52

    Istotne zdanie:
    “Kwoty jakie [Niemcy] przekazują Europie środkowej, z powodzeniem zapewniłyby wygodne życie nielegalnym imigrantom w Niemczech.” – uzyskując ich wdzięczność i przywiązanie do nich.

    Rozwiązuje to problem DEPOPULACJI Niemiec na 2 pokolenia do przodu, co pozwoli Niemcom kwitnąć od roku 2060 – 2070.

    I oni tak myślą, bo na pewno mają to wszystko policzone.

    Jak by się im to nie opłacało – to by ich nie wpuszczali.

    Bo tu chodzi (jak oceniam) ok. 2-3 mln w większości młodych ludzi.

    Niemcy, Niemcy ponad wszystko!

    A za 50 lat Niemcom przybędzie 7-12 mln ludzi mówiących po niemiecku, już zintegrowanych …

  5. jerzyjj
    31 stycznia 2017 at 04:12

    „Faszysta”, który lubił wypić…
    W 2003 r. głośno było o kłótni Schulta z ówczesnym premierem Włoch Silvio Berlusconim. Podczas sesji PE Włoch zwrócił się do niego: „We Włoszech właśnie powstaje film o nazistowskich obozach koncentracyjnych, polecę pana do roli komendanta obozu”.NIE LINKUJEMY DO TEGO ŹRÓDŁA PONIEWAŻ PISAŁO O NAS NIEPRAWDĘ Martin Schulz jest synem Karla Schulza SS-Hauptsturmführera i hitlerowskiego szefa gestapo w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen http://www.polskaprawda.pl/240,aktualno%C5%9Bci,_Gestapowiec_Schulz_uczy_Polak%C3%B3w_demokracji_.aspx

  6. wlodek
    31 stycznia 2017 at 08:45

    Bobby,ten twój pucz wojskowy zorganizują harcerze i kibole ,próby na drogach już trwają,ogromna siła Ruch z Legią i Tychami!Rano nie pij bo kusisz i Antoni szybko po ciebie przyjedzie!Za zdradę tajemnicy wojskowej!

    • Pozorovatel
      31 stycznia 2017 at 10:54

      Ależ nie. to będą Wojska Obrony Terytorialnej dowodzone przez generalissimusa Misiewicza.

      • wlodek
        31 stycznia 2017 at 12:49

        To będą pułki zapasowe po spotkaniu ze specnazem,bo nie wiadomo ile ich ich zostanie,tym bardziej że sprzęt pustynny w rozsypce.Pozdro!Bobby na nich nie stawia!

  7. wlodek
    31 stycznia 2017 at 18:59

    PKB z 3,8% “zmalał” do 2,8%, bez perspektyw wzrostu a media matołki wałkują temat “Bolka”.Gdzie ja żyje,gdybym był młodszy to tylko bym działał w celu podnoszenia 500+,ale nic z tego, daremne żale próżny trud!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up