Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy z marca 2008 roku czyli deimperializacja Rosji


 Fascynujące dokumenty zdarza się ujawniać panu Witoldowi Waszczykowskiemu Ministrowi Spraw Zagranicznych, Dokument „Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy” z 4 marca 2008 roku, podpisany przez pana Jarosława Bratkiewicza – Departament Polityki Wschodniej, to prawdziwe arcydzieło. Z materiałem i jego bogatym omówieniem można zapoznać się na stronie internetowej Ministerstwa (tutaj).

Abstrahując od komentarzy nawet samego czcigodnego pana Ministra, warto zwrócić uwagę na ten dokument, który miał odpowiednie klauzule i widnieje na nim notatka prawdopodobnie pana Radosława Sikorskiego ówczesnego Ministra, sygnowana jako (R.S.). Jest tam napisane „do wykorzystania w expose” oraz wskazany adresat tej uwagi. Można się domyślać, kto był twórcą expose. Trzeba przyznać, że to zaskakująca informacja.

Sama notatka jest naprawdę fascynująca. Naprawdę serce rośnie, bo człowiek pozbawia się kompleksów. Jednak uwaga – o ile prawie zupełnie nie zgadzamy się z treściami merytorycznymi tam umieszczonymi, to w kontekście wnioskowania w ramach przyjętych aksjomatów, to się domyka i jest ciekawe, czasami przenikliwe. Właśnie dlatego było tak niebezpieczne, ponieważ autor posługując się agregatami pojęć i bardzo interesującym pokazywaniem zjawisk, przez pryzmat prezentowanych – formalnie niezależnych tez, osiągnął efekt taki jaki zamierzył. Warto to wszystko zacząć czytać od końca, żeby zrozumieć mechanizm percepcji autora (w znaczeniu piszących ten tekst).

Na samym początku mamy odniesienie do rządów PiS i pierwszy agregat podsumowujący rzekomy kanon odnoszenia się do spraw wschodnich w Polsce. Autor prawidłowo wskazuje tam na półprawdy, prawdy pozorne i rzeczywiste zawężenie kontekstu politycznego. Jednak to on dobrał składowe do prezentowanego tam kanonu. Dlatego, to jakie wskazał wnioski pośrednie jest pochodną tego, co zaprezentował. Banalny zabieg, ale skuteczny. Jak widać, ówczesnemu panu Ministrowi wystarczał. Co jest kolejną niespodzianką, bo każdy polityk powinien takie chwyty po prostu skreślić, domagając się chociaż potwierdzenia w opiniach ekspertów, badań, czegokolwiek co pozwala na obiektywne przedstawienie tak poważnych tez.

Słowa o poprzednich wcieleniach Rosji, to dowód na – ograniczenie postrzegania złożonej rosyjskiej rzeczywistości przez autora. Rosji bowiem nigdy nie można mierzyć miarą jednostajną, nigdy nie jest ani tak słaba na jaką może wyglądać, ani tak silna jaką chciałaby, żeby ją widziano (rozwinięcie znanego cytatu). Przenoszenie schematów na Cesarstwo Rosyjskie, czy ZSRR, chociaż ta druga formacja była zaprzeczeniem pierwszej, przy pełnym pominięciu demokratyzacji życia publicznego w Rosji to dowód na nieporozumienie. Jednak warto czytać dalej. Ponieważ autor sam odpowiada negatywnie na zadane przez siebie pytanie, argumenty można uznać. Jednak twierdzenie o kierowaniu się Rosji ku Zachodowi jako najbardziej wiarygodnemu partnerowi to świetny żart.

Określenie rosyjskich elit jako buńczucznych i asertywnych po prostu wyraża postawę ksenofobiczną w formie odniesienia, to nie znaczy że autor tak musi myśleć. Jednak prezentuje schemat niskich lotów. Właśnie w tym miejscu, byłoby bardzo ciekawe jakbyśmy poznali materiał na jakim szanowny autor opiera te twierdzenia. Nie ma jednak źródeł.

Określanie gazociągu północnego jako manewru ekonomicznego omijającego Polskę, to już paranoja. Trzeba bowiem pamiętać, jak nasze elity wówczas rządzące zareagowały na propozycję Rosjan rozbudowy już istniejącej infrastruktury. Nordstream jest dzieckiem polskiej elity rządzącej! Sami go sobie wyhodowaliśmy, tworząc politykę barier i trudności oraz jakichś niezrozumiałych roszczeń i oczekiwań. Mówienie w tym kontekście o swoistym tradycyjnym kompleksie rosyjskim – jak rozumiemy wobec Polski? Niech będzie bez komentarza.

O umacnianiu roli Polski jako głównego w rodzinie zachodniej znawcy i interpretatora Rosji po prostu wyzwala salwy śmiechu. Jakie trzeba mieć mniemanie o sobie, żeby coś takiego napisać? Jak daleko od rzeczywistości trzeba być, żeby używać takich określeń. Świetnie Rosję interpretujemy. Naprawdę, nie ma co – same sukcesy, wręcz czytamy Rosjanom w umysłach, wiemy co zrobią na 10 kroków do przodu. Masakra a nie know how.

W odniesieniu do Ukrainy padło sformułowanie o partnerstwie strategicznym. Można tylko powiedzieć, że fajnego partnera sobie przyjęliśmy, naprawdę nie ma co – partner strategiczny. Ludzie, nie róbcie sobie jaj z ludzi! Mówienie o przyszłym członkostwie Ukrainy w UE i NATO w kontekście deimperializacji Rosji, to już nawet nie jest żart, to nawet nie jest niekompetencja, to nawet nie jest pustosłowie, ani Sc-Fi, to jest tworzenie narracji pasującej do temperatury retorycznej dokumentu dla szefa. Autor naprawdę nie miał litości, aczkolwiek proszę pamiętać, to się w przyjętej przez niego logice domyka. Trzeba się natomiast zgodzić z tym, co autor pisze o płytkości i powierzchowności relacji z elitami Ukrainy.

Dalej są wnioski – od strony 6. To naprawdę fenomen. Po prostu proszę bić ukłony (w kasku). Twierdzenie o upowszechnieniu poglądu, że nie należy oczekiwać żadnego przełomu w polityce wobec Rosji jest po prostu bardziej niż prawdziwe. Autor to wybitny wizjoner, zwłaszcza że stosunki zdewastowano, skopano i zamrożono, a Rosję się stale prześladuje i obraża. Praktycznie jesteśmy prawie w stanie wojny gospodarczej jako Unia, w wyniku niesprawiedliwych, niczym z zakresu naszych interesów nie uzasadnionym i bezprawnych sankcji.

Wnioski wobec Ukrainy, mówiące o poddaniu się taktyce ukraińskich elit są poprawne. Aktualne ciągle, chociaż elity tam się zmieniły, co pokazuje na charakter ukraińskiego postrzegania relacji z nami. Kwestia konkurencji ukraińskiego rolnictwa jest fundamentalna i jeszcze bardziej aktualna.

Świetne, naprawdę świetne. Kontynuować! Pan Minister Waszczykowski popełnił w prezentowaniu tego dokumentu tylko jeden błąd, chodzi o charakter prezentacji. Mógł go wydrukować na papierze toaletowym, mniej więcej bowiem taką ma wartość. Jeżeli tak była widziana nasza polityka wschodnia, to nie ma co się dziwić wielkiemu partactwu wschodniemu jakie się dokonało. Wyśmianie poprzedników byłoby lepsze, niż sugerowanie rzekomych działań w rozumieniu sprzecznym z interesem i racją stanu Polski, bo do tego sprowadza się komentarz Ministerstwa.

Ciekawe ile osób jeszcze myśli kategoriami deimperializacji Rosji w Warszawie? Pomińmy już nawet arsenał termojądrowy, pomińmy wielkość terytorium, pomińmy wspaniałą postawę rosyjskiego społeczeństwa – zjednoczonego w obliczu wojny gospodarczej z Zachodem, jednak jest jeszcze jeden czynnik, który powoduje że wszelkie tego typu starania są niemożliwe. Jest nim pan Władimir Putin Prezydent Federacji Rosyjskiej. Jak można wiedząc, że u steru tego państwa stoi taka osoba, wypisywać takie sformułowania jak deimperializacja Rosji? Szanowni Państwo! To może być bardzo trudne w praktyce, lepiej nie próbować. Dlaczego mamy wchodzić na czyjś dywan w butach i mówić mu, jak ma ustawić wersalkę, a jak krzesła? Czy to nie jest przypadkiem tak, że mrówka kombinuje, jak to zrobić żeby Niedźwiedź przeszedł inną trasą? Jaki w ogóle sens ma takie myślenie. Powtórzmy, ponieważ jest pan Władimir Putin. To nazwisko nie padło w tym dokumencie, oczywiście można opowiadać o Watykanie bez Papieża jeżeli ktoś bardzo chce, tam jest wiele interesujących np. zabytków. Jednak mówienie o Rosji w sensie politycznym, bez uwzględnienia kontekstu jaki nadaje mu osoba i działania pana Prezydenta, to dowód na najdelikatniej mówiąc – kreację myślenia życzeniowego.

Miejmy nadzieję, że „ktoś” będzie miał nas w opiece, intronizacja Jezusa Chrystusa wcale nie była abstrakcyjnym i niepotrzebnym pomysłem. Jeżeli bowiem tak myślą nasi czołowi analitycy o Rosji, to może chociaż rosyjskie poczucie humoru będzie nieograniczone? Potraktują tą notatkę jako publicystykę, albo po prostu fałszywkę? Przecież nikt myślący logicznie by tego nie opublikował, bo przecież ośmiesza państwo, w którym to powstało. Może więc chodzi o rozśmieszenie Rosjan i pokazanie Zachodowi, że serio to nie my? Jak można kraj, który opiera expose Ministra Spraw Zagranicznych m.in. na takim dokumencie można brać poważnie?

Zupełnie serio – ten dokument jest tak publicystycznie naiwny, że to może być fałszywka. Naprawdę takiej rangi treści nie powinno się NIGDY upubliczniać. Po 100 latach! Nie wcześniej. Kładzie się to cieniem na motywacji pana Ministra Waszczykowskiego, którego pracy właśnie przygląda się pani premier Beata Szydło.

Tags: , , , , , , , , ,

23 komentarze “Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy z marca 2008 roku czyli deimperializacja Rosji”

  1. Wierny czytelnik
    25 stycznia 2017 at 04:58

    Doskonała, rzucająca na kolana analiza, a wnioski jak zawsze “jedynie słuszne” i porządkujące problem

  2. Inicjator
    25 stycznia 2017 at 05:06

    Doskonałe ukazanie amatorszczyzny byłych i obecnych elit.

    W zasadzie takich samych styropianowych farmazonów, tylko z korzeniami w sobiepańskiej Polsce z XVIII wieku.

    Nie dziwi zatem sojusz z San Escobar.

    Czy rządzący rozumieją pojęcie RACJA STANU, powaga Państwa, zachowanie tajemnicy – przynajmniej w sprawach obnażania własnych NIEDOSKONAŁOŚCI?

    I do tego jeszcze dowody własnej głupoty publikować!

    Jest to w jakimś stopniu słuszne, ale na krótką metę.

    No bo jeśli nasze rusofobiczne poststyropianowe elity (Boże wybacz!), chcą oslabić Rosję -to im się to uadło.

    Ale tylko na parę dni, maksimum tydzień.

    Tyle bowiem będą się w Rosji z tego OBNAŻENIA naszej głupizny – śmiać.

  3. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    25 stycznia 2017 at 06:01

    Deimperializacja? k…a oni naprawdę są tam p….i. Kto tych ludzi wybiera do pracy? przecież to nawet nie jest kompromitacja to jest szok. Był kiedyś taki tekst o rozbijaniu murów Kremla w szyszaku husarskim – odnosi się 1:1 …. ale to nie jest rozbijanie Kremla w Moskwie, tylko budki parkingowego na jakiejś zapadłej dziurze w połowie Białorusi…. Waszczykowski pokazując ten materiał obnażył słabość Sikorskiego. Bo jak oni na takiej publicystyce pracowali to bardziej niż żenada.

  4. krzyk58
    25 stycznia 2017 at 08:25

    Wszystkie znaki wskazują że jest tak jak Państwo
    piszecie to był plan pracy mający na celu- i
    rozwalenie Rosji”od środka” 🙂
    Wiadome jest “od zawsze” pochodzenie ETNICZNE,dobór funkcjonariuszy państwowych w resorcie
    MSZ + związki, nie tylko rodzinne ‘z tymi” za oceanem.
    “Ciekawe ile osób jeszcze myśli kategoriami deimperializacji Rosji w Warszawie?” WSZYSCY następcy/spadkobiercy niegdysiejszych LITWAKÓW…I to jest tajemnica poliszynela.Stąd też wypływa ustawiczna niemożność
    porozumienia się Polaków z Rosjanami…pisze kom.
    “Gniewna Zjadaczka Ogórkow” – “Kto tych ludzi wybiera do pracy? Pani kpi – czy o drogę pyta? No dobrze,
    postaram się zaspokoić Pani ciekawość w temacie “roszad personalnych’ – ICH nikt nie wybiera – sami(w swoim kręgu) wybierają się”…

    Ps. Zbliżony wariant dekompozycji zastosowano ostatnimi czasy wobec Republiki Białoruś – będziemy
    obserwować z uwagą czy p.A.G.Łukaszenka ‘połapie się’
    w zastawionej pułapce.

    (MRG) Mały ruch graniczny z okręgiem Kaliningradzkim
    obliczony był na ‘olśnienie” Rosjan blaskiem
    i wspaniałością modelu kkkkkkkk o – poprzez to
    wywołanie niezadowolenia z rządów “putinowskich” w Okręgu. “Projekt’ zamknięto gdyż okazał się być – niewypałem…

    • bobby
      25 stycznia 2017 at 10:48

      Litwacy to akurat był czynnik rusyfikacyjny, który był wrogo nastawiony do idei niepodległego państwa polskiego. Zresztą dziś znacznie więcej ich spadkobierców jest w elicie polityczno-gospodarczej Rosji i Ameryki niż w Polsce. Nawet zięć i jednocześnie doradca Trumpa wywodzi się z tego środowiska. Dziadek zięcia Trumpa był sowieckim partyzantem na terenie obecnej Białorusi a wiadomo, że oni chętniej walczyli przeciw polskim chłopom niż przeciw żołnierzom niemieckim. Np. zbrodnie sowieckich partyzantów w Nalibokach.

      • krzyk58
        25 stycznia 2017 at 13:23

        “Litwacy to akurat był czynnik rusyfikacyjny, który był wrogo nastawiony do idei niepodległego państwa polskiego.”

        Świetnie pan “TO” ujął – nic więcej nie dodam,
        wiatry historii zmieniły kierunek – więc dmą
        tymczasem od zapada. Po za tym wszyscy – zdrowi.
        Czyli,nic nowego(pod słońcem).

      • krzyk58
        25 stycznia 2017 at 13:54

        Cd. Dlatego że tak grać nakazuje “mądrość etapu”,
        to już nie czasy ‘Lalki”… 🙂

      • krzyk58
        25 stycznia 2017 at 16:08
  5. wlodek
    25 stycznia 2017 at 09:03

    Nic dodać nic ująć, tylko że w polityce wobec Rosji i Upadliny od 2008 roku znaleźliśmy się w sytuacji gdzie gorzej być nie może, i znów jak w 1939 r jesteśmy sami jak palec.A sojusznik San Escobaru twierdzi że w polityce zagranicznej wykonaliśmy plan w 100%.Gratulacje!

  6. Jakub
    25 stycznia 2017 at 09:22

    Jednak gazety rosyjskie okreslily ten dokument jako swiadectwo checi bylej ekipy msz na szczere otwarcie w stosunkach z Rosja. Mozna powiedziec ze teza min. o zdradzie znalazla potwierdzenie!

    • krzyk58
      25 stycznia 2017 at 13:28

      “Ekipy MSZ” zawierającej się zapewne w pewnym małżeństwie
      z wiodącą rolą promotora … 🙂

  7. Aldona
    25 stycznia 2017 at 09:48

    Dlaczego dziś agentura ruska działa tak dziecinnie, że na odległość czuć jej obecność? Totalny kryzys przywództwa dotknął również KGB?

    • krzyk58
      25 stycznia 2017 at 13:34

      To tylko chwila odprężenia po sukcesie(wyborczym)…
      Każdy człowiek, nawet KGB-sta ,którego nb. NIE MA od przeszło ćwierć wieku,(ale co tam, dla takich “aldon”)
      miewa chwile słabości…wkrótce zewrzemy szeregi.:)
      Dlatego że ‘roboty,tak wiele roboty”

      i jeszcze dziesiąty pawilon”…

      🙂

    • Moskal
      27 stycznia 2017 at 01:22

      Powiem więcej – KGB w ogóle nie ma przywództwa, bo samo nie istnieje. 😀

  8. bobby
    25 stycznia 2017 at 10:28

    Nie ma co się martwić o polską politykę zagraniczną, czy jest prowadzona mądrze czy nie bo dziś chyba pierwszy raz od 300 lat to nie Rosja ani nie Niemcy będą decydować o sytuacji w naszym regionie. Ba, dziś zarówno Rosja jak i Niemcy tak samo jak my a może nawet w większym stopniu zależą od rozwoju relacji między supermocarstwami: Ameryką i Chinami. Jeżeli Trump naprawdę zdecyduje się na wojnę gospodarczą czy próbę izolacji Chin to właśnie słaba Rosja będzie główną ofiarą rozwoju sytuacji. Tak jak słaba ale z ogromnym terytorium Rzeczpospolita musiała pokryć koszt rywalizacji miedzy Rosją, Prusami i Austrią. Arsenał atomowy, nawet największy jest całkowicie bezużyteczny gdy takowy arsenał posiadają główni aktorzy w konflikcie. Wczoraj nawet Chińczycy demonstracyjnie rozlokowali wyrzutnie z rakietami dalekiego zasięgu tuż przy granicy z Rosją. Z punktu militarnego nie miało to sensu bo te rakiety mogą razić Moskwę nawet z drugiego krańca Chin. Ale to było ostrzeżenie dla Putina aby nie szedł na współpracę z Trumpem przeciw Pekinowi. Pieskow robił dobrą minę do złej gry gdy komentował zachowanie Chińczyków ale na Kremlu pewnie była panika. Jeżeli zaś Putin nie zrobi tego co chce Trump to Ameryka uruchomi swój ogromny potencjał do dalszego osłabiania Rosji aby przypadkiem nie stała się ona silnym sojusznikiem Chin w decydującym momencie. Bo tak naprawdę głównym orężem w tej spodziewanej wojnie będą środki finansowe, korumpowanie elit, wspieranie tendencji separatystycznych plus bariery celne. My nawet z miernotami w kręgach decyzyjnych nie mamy powodów do obaw bo jesteśmy daleko na marginesie tego sporu.

  9. wlodek
    25 stycznia 2017 at 11:05

    Wpisy bobbego, jak zawsze, aldony i Jakuba,który pisze o zdradzie?Wobec kogo,banderowców czy Obamy?Potwierdzają tezę że lepiej z mądrym stracić niż z głupim wygrać! Krakauer pisze o żenujacej polskiej polityce zagranicznej a oni korzystają z okazji żeby”dopierdolić”Rosji! Mam nadzieję że chociaż dotują O.P!

    • Jakub
      25 stycznia 2017 at 12:12

      Panie Wlodku! Nie bierz Pan tak doslownie tego co napisane. Wczytaj sie Pan w niuanse i pamietaj ze w krotkich komentarzach istnieje cos takiego jak ironia…

  10. wlodek
    25 stycznia 2017 at 14:34

    P.Jakubie “aluzju poniał”.Pozdro.:

  11. leming
    25 stycznia 2017 at 14:52

    Moim zdaniem, każdy kto chce oceniać polska politykę zagraniczną i polską politykę wschodnią powinien się zapoznać z fragmentem wywiadu Prezesa w radiu Katowice. Z tym fragmentem o naciskach….

    • krzyk58
      25 stycznia 2017 at 17:17

      Bardzo zrównoważone,rzeczowe spojrzenie na otaczający nas świat.NIGDY nie postrzegałem p.prezesa jako walizkę
      pełną jadu,fobii i nienawiści.Na pewno sens odpowiedzi
      był logiczny – czego na pewno nie powiedziałbym
      gdyby w roli rozmówcy w studio był ktoś z tzw.lewicy.
      Parę wiązek by poszło ‘koło wąsa”….a Prezesowi
      maja za złe że przytoczę kom. pod youtubowym wywiadem:
      “Chryste Panie, jakie lewackie ścierwo z tego karakana! …………….. Żenada. Są tacy,głównie lewacy – których
      boli “socjalistyczna treść” p.Prezesa….

  12. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    25 stycznia 2017 at 18:28

    Uważam że pan autor powinien być premierem.

    • Inicjator
      26 stycznia 2017 at 05:19

      Też tak uważam.

      Tylko czy zgodzą się na to Jego przełożeni z Zakonu, którego jest członkiem?

      Alleluja i do przodu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

Scroll Up