Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

20 października 2017

Wypadki wojsk amerykańskich w Polsce – kilka pytań o politykę informacyjną?


 Tydzień obecności wojsk amerykańskich w Polsce – już mamy dwa wypadki, w których powtarza się ten sam problem. Wypadki komunikacyjne się zdarzają, polskie drogi są inne, niż amerykańskie – oznaczenia, pewno jakość, inna szata roślinna, śnieg i w ogóle.

Polskie piwo również jest przeciętnie o wiele mocniejsze od przeciętnego piwa w USA. Oczywiście nie wiemy, czy tutaj jest jakiś związek pomiędzy stanem psycho-fizycznym kierowców, a skutkiem zdarzenia drogowego, jednak tak ogólnie to po prostu wiadomo, że wypadki się zdarzają i nie powinno się robić z tego powodu jakiegoś wielkiego wydarzenia.

Z komunikatu na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej, dowiadujemy się, że: „Kierowca ciężarówki przewożącej amunicję treningową do czołgów M-1 Abrams nie dostosował prędkości do panujących warunków drogowych. Kierowane przez niego auto wpadło w poślizg i wypadło z drogi. Część przewożonej amunicji wypadła na drogę. Dwóch amerykańskich żołnierzy (kierowca i pasażer) odniosło lekkie obrażenia. Udzielono im niezbędnej pomocy medycznej.” Źródło: MON [tutaj]. To prawdziwe nieszczęście, dobrze że nie stało się nic poważnego, trzeba mieć nadzieję, że ci ludzie szybko wrócą do zdrowia.

Powstaje pytanie o to w świetle jakich procedur nasi goście wykonują czynności logistyczne? Jakoś nie zdarza się, żeby Wojsko Polskie zderzało się ze sobą – gubiąc amunicję, nawet ćwiczebną! Powstaje drugie pytanie – po co w ogóle taką informację upubliczniono? Czy stało się tam coś groźniejszego i oto mamy komunikat w wersji soft? Ewentualnie, czy nie ma procedur, dzięki którym takie zdarzenia można byłoby traktować po prostu jako „ćwiczenia”?

Generalnie nagłaśnianie kwestii, że nasi sojusznicy mają wypadek za wypadkiem, a do tego gubią amunicję, czyli materiały wybuchowe (zawsze są, także w ćwiczebnych), nie są informacjami, które pomagają w kształtowaniu ich wizerunku. Żołnierze to tylko ludzie, raczej nie tryskali radością na perspektywę spędzenia kilku miesięcy w polskim lesie, każdy może popełniać błędy. Czy w naszym interesie jest informowanie całego świata?

Amerykanie nie mają dobrej prasy na świecie, zwłaszcza w kontekście różnych zdarzeń i przypadków, które towarzyszą ich bytowaniu w krajach, gdzie mają bazy. Praktycznie wszędzie są jakieś kłopoty, a to przeważnie nie są przypadki, to poważne wydarzenia w życiu społeczności lokalnych. Powstaje pytanie – czy jeżeli dojdzie do jakiegoś dramatycznego zdarzenia z udziałem Amerykanów, czy media będą również o tym trąbić?

Uwaga, nie mówimy krytycznie o polityce informacyjnej Ministerstwa. To jest oczywiste, że ta jest potrzebna i sam fakt informowania o wypadku ma znaczenie generalne, jeżeli jednak nic się nie stało cywilom, można o nim poinformować np. po tygodniu lub dwóch. Po co o tym informować w czasie rzeczywistym? Przecież to sprawa wojskowa. Ktoś nie zahamował, albo był poślizg, co jest normalne na naszych drogach o tej porze roku – w konsekwencji jest zdarzenie, coś się rozsypało. Konstrukcja nabojów scalonych do dział 120 mm jest tak pomyślana, że generalnie nawet uzbrojone jak upadną, to nie mają prawa wybuchnąć. Prochy wieloskładnikowe są zbiorem wielu groźnych substancji, jednak prawdopodobieństwo rozszczelnienia się łuski jest minimalne. Przecież pocisków nie przewozi się na ręcznikach, tylko w skrzyniach. Swego czasu był dobry zwyczaj obsypywania skrzyń piaskiem, który amortyzował i izolował od ognia. Tam nic złego się nie stało, coś się rozsypało, co zostało pozbierane. Wojska obu krajów prawidłowo zareagowały i nie ma sprawy.

Chodzi o to, że odpowiedni czas podania odpowiedniej informacji to również jest ważna informacja. Informowanie natychmiast o zdarzeniach, które w istocie nie służą sprawie, której służyć powinny – z punktu widzenia interesu Państwa nie ma sensu. Jest wręcz istotnie przeciw skuteczne. Uwaga proszę nie zrozumieć źle – nie chodzi o to, żeby ukrywać zdarzenia, przestępstwa i inne kłopoty. Chodzi o to, żeby prowadzić politykę informacyjną w taki sposób, żeby przekazywana informacja służyła sprawie.

Jednakże żyjemy w kraju, w którym Żołnierzy – nawet własnych, od razu się osądza i robi się z nich winnych i kozłów ofiarnych. Nie dawno mieliśmy przypadek na Mazurach, gdzie zanim w ogóle doszło do przesłuchania podejrzanych o niezgodne z prawem zachowanie – już słyszeliśmy w mediach o winie – OFICERÓW WOJSKA POLSKIEGO! Każdy wie, że to mogło być motywowane czynnikami wewnętrznymi, bo gdy i podchody są wszędzie.

W przypadku obecności naszych sojuszników, jeżeli ich misja ma mieć sens, to informacja powinna być poddana stosownej polityce, której cele będą służyły tym procesom. Nie może być inaczej, ponieważ nasz interes nakazuje nam pewne sprawy traktować w sposób rozsądny. Wojsko to nie jest zabawa. Wizerunek Wojska jest podstawą jego relacji ze społeczeństwem. Jeżeli obca armia w kraju ma dwa wypadku od razu jak przyjechała – to jaki to tworzy jej obraz w zakresie kompetencji? Jak „nie umieją jeździć”, to jak strzelają? Drążyć dalej? To można pięknie pociągnąć jeżeli miałoby się złe intencje. Nic tak się nie rozchodzi jak nieprawdziwe, negatywne informacje.

Odpowiednia polityka informacyjna może większość tych problemów antycypować. Jak zgubią bombę termojądrową nad Polską – to, też od razu będzie to na paskach w mediach? Proszę pamiętać, że taki przypadek kiedyś się Amerykanom zdarzył (w Hiszpanii). Proszę zwrócić uwagę jak Wielka Brytania inteligentnie podała informacje o niepowodzeniu (kuriozalnym) z pociskiem rakietowym. Klasycznym sposobem reakcji jest oddzielenie informacji od zdarzenia. Myślenie ma kolosalną przyszłość, nawet w wojskowości, a na pewno na styku wojska, polityki i społeczeństwa.

Tags: , , , , , , ,

25 komentarzy “Wypadki wojsk amerykańskich w Polsce – kilka pytań o politykę informacyjną?”

  1. Inicjator
    24 stycznia 2017 at 05:27

    Potrzebny tekst.

    Życie jest o wiele bogatsze niż literatura czy publicystyka.

    Zawsze będzie się coś działo, jak są ludzie, maszyny, materiały łatwopalne i wybuchowe oraz że to wszystko ma się RUSZAĆ!

    Może wojsko (nasze i sojusznicze) powinno więcej korzystać z firm przewozowych cywilnych?

    Taki outsourcing.

    Skoro uzbrojone cywilne firmy (tzw. SUFO) pilnują jednostek wojskowych, to mogą też przewozić amunicję. Wszystko jest do załatwienia, a wówczas kogo zainteresuje jeden z wielu codziennych wypadków drogowych?

    Dopiero teraz widać, że posiadanie wojska to nie tylko koszty żołdu …

  2. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl
    24 stycznia 2017 at 05:28

    Zgadzam się spokój i zachowanie powagi jest w naszym interesie. Wypadków będzie więcej.

    • Gniewna Zjadaczka Ogórków
      24 stycznia 2017 at 06:06

      Znaczy się cenzura prewencyjna? W sumie tak było zawsze w sprawach wojskowych i generalnie bezpieczeństwa, rozumiem to, rzeczywiście może być potrzebne jak zaczną ludzie ginąć w wyniku ich błędów.

  3. wlodek
    24 stycznia 2017 at 06:53

    To o wybrykach p.Misiewicza mamy milczeć bo to uderza w autorytet MON i polską rację stanu?Paranoja!!!

  4. Pozorovatel
    24 stycznia 2017 at 08:35

    Bombę zgubili i to nie jedną, Japonkę zgwałcili i też nie jedną. Warto też przypomnieć że Rycerze Najświętszej Marii Panny, przybyli do Polski zaproszeni. Podobnie jak Czerwonoarmiści na Węgry w 1956, czy żołnierze LWP do Czechosłowacji w 1968. Wszystkie te wydarzenia miały wspólną cechę: te pobyty wojsk służyły zabezpieczeniu interesów bynajmniej nie goszczącego je kraju. Nie dziwcie się więc Szanowni Czytelnicy że wcale nie jestem zachwycony gdy polskiej suwerenności zaczynają strzec stacjonujące w u nas obce wojska.

    • miki
      1 lutego 2017 at 10:51

      Jak każdy gorliwy wyznawca tzw. putinizmu zawsze będziesz NIEzadowolony ze wszystkiego co myślą i robią przeciwnicy Rosji. To oczywista oczywistość jak mawia pewien klasyk ;)))

  5. arek
    24 stycznia 2017 at 09:28

    Musimy zdać sobie sprawę z tego jak funkcjonują tzw. zachodnie społeczeństwa. Ich świat oparty jest na procedurach i w ramach tych procedur (nawet gdy przyjeżdżają odebrać śmieci i worek pęknie, to oni tego nie sprzątają,są inne służby a śmieci tymczasem kilka godzin mogą leżeć na środku ulicy w centrum miasta) trzeba się zmieścić, tzn. nie wolno czegoś nie dopełnić ale i samemu nie wolno czegoś wymyślić, usprawnić. To dlatego Polakom na Zachodzie jest dobrze bo mają we krwi samodzielne działanie i poprawianie. Taki przeciątny żołnież amerykański, nie ma pojęcia o świeciee, do głowy ma wprutych kilka regułek i ma działać. Jżeli zdarzy się wypadek – to są na to procedury. Nikt niczym się nie przejmuje. Brak wyobraźni zastępują procedury….

  6. bobby
    24 stycznia 2017 at 11:22

    Nie da się ukryć przed dziennikarzami wypadku drogowego a cenzura w czasach gdy naokoło pełno kamer a do internetu można szybko wrzucić każdy materiał jest niemożliwa. Z drugiej strony to trochę głupie aby żołnierzy, których baza znajdowała się na kalifornijskiej pustyni puszczać od razu na oblodzone polskie drogi. Powinni przynajmniej przez pewien okres korzystać z polskich kierowców. Jeżeli chodzi o relacje z ludnością miejscową to powody do obaw mają raczej Amerykanie. Polacy to nie japońscy mikrusi i potrafią przywalić z byle powodu. A i kobiety u nas też nie ciche Japonki. Zwłaszcza te z klubów nocnych gdzie Amerykanie będą się odstresowywać po ćwiczeniach poligonowych(chociaz akurat w takich lokalach często słychać wschodni akcent). Na ich miejscu uważałbym na kartę kredytową i “dodatki“ do drinków bo mogą się obudzić nie tylko z bolącą głową ale i bez kasy na koncie. A i smartfonami też lepiej sie nie chwalić. Chyba dwa lata temu gdy Amerykanie przyjechali do Polski promować baterię rakiet Patriot jakiemuś lokalnemu żulowi spodobały się telefony żołnierzy amerykańskich. Nie skończyło się to przyjemnie dla Amerykanów.

    • krzyk58
      24 stycznia 2017 at 13:21

      “Powinni przynajmniej przez pewien okres korzystać z polskich kierowców.”

      Pan kpi czy o drogę pyta? Która armia okupacyjna
      i w jaki szerokim zakresie korzysta z usług ‘volksd..”? 🙂
      Oni mają świadomość, że mają do wykonania ‘misję” w podbitym kraju – wobec krajowców należy zawsze być co najmniej chłodny,nieufny i wstrzemięźliwy…
      ONI TU stanowią WŁASNE PAŃSTWO, w naszym(?) “państwie’…

      • wlodek
        24 stycznia 2017 at 14:58

        Dzisiaj amerykańskie żelastwo doprowadziło do kolizji z busem,2 pasażerowie ranni!Czy ich obowiązują przepisy ruchu drogowego? Krzyku ma racje ich nic nie obowiązuje! I mamy milczeć?

      • krolowa bona
        26 stycznia 2017 at 07:09

        @krzyk58 “ujal” to “je” prawda
        @wlodek a to ciezkie zelastwo bardzoniszczy drogi, beda dziury w jezdniach i wogole ubytki, inni uzytkownicy beda wkroce klac w nieboglisy, beda pekaly resory, opony itd, po deszczach z kaluz beda “szly” opryski na x-merow i przechoniom ochlastywac ubrania , do tego takue okupacyjne wojska ctesto jezdza”na tzw.skroty” i niszcza pola i ogrody z zasiewami i plonami….zabija niejedna krowe, konia, kure czy swinie oraz tzw.dzika zwierzyne…. jesli pod naciskiem opinii publicznej bedzie mozna sie ubiegac o odszkodowania to placic brda za to nie MON keczbiene gminy terenowe a “soltysow”beda gnebuc az do utraty tchu….”ba zdrowie” !!!!

  7. Wojciech
    24 stycznia 2017 at 11:40

    Obecność mmmmmm marines na ziemi Polskiej ma bardziej charakter propagandowy niż realne wzmocnienie nowego tworu zwanego Wschodnią Flanką. Znikną, starci w ciągu pierwszych pięciu minut konfliktu. Razem z Polską. Są tutaj z jednej strony jako element satelickiego podporządkowania sobie byłej Polski, z drugiej natomiast elementem realizacji wojennych doktryn Brzezińskiego i i Wolfowitza unicestwienia Rosji. I tu trafili na kamień.

    • krolowa bona
      26 stycznia 2017 at 07:15

      @Wojciech
      No wlasnie, komentator ‘ujal”…moze Trump ich odwola, beda potrzebni do budowy muru z Meksykiem, wogole maja malo poborowych…..

  8. wieczorynka
    24 stycznia 2017 at 19:33

    Po raz kolejny mam bardzo dobre wiadomości odnośnie usarmy. Kilka wozów opancerzonych usarmy nie wjechały do Polski ponieważ nasze mosty są zbyt niskie zatem nie dały rady i zostały w Niemczech, w iluś tam pojazdach rozładowały się akumulatory. Prawda, że radujmy się jak to usarmy obroni nas przed wszelakim zagrożeniem tego świata.

    • wieczorynka
      24 stycznia 2017 at 21:58

      Pomoc usarmy przypomina mi wędrówkę dobrego wojaka Szwejka do 91-go pułku piechoty w Budziejowicach i tym samym czuję się nad wyraz bezpieczna.

    • krolowa bona
      26 stycznia 2017 at 07:25

      @wieczorynka
      No wlasnie, kupa smiechu z przewaga kupy…za niskie mosty, akumulatory sie rozladowaly….wiatr hula (“pi*dzi) …oni sami opuszcza te strony.. przed tem troche pobeda w “lazarecie”. . Juz raz tak bylo z Napoleonem, poodmrazali sobie rozne czesci ciala…moze sie rozpija sami beda pedzic gorzalke z kartofli…., ktorych cena wzrosnie….

      • wieczorynka
        29 stycznia 2017 at 20:58

        @ Królowa, wcześniej nie zauważyłam wpisu stąd brak mojej reakcji, obecnie chciałam powiedzieć pozdrawiam.

  9. daniel
    25 stycznia 2017 at 20:58

    śmieszne, bo zbyt układne w stosunku do okupacyjnych wojsk

  10. krolowa bona
    26 stycznia 2017 at 07:58

    Autor wspomina w felietonie o pewnym wypadku w Hiszpanii , nie wiem czy ma ba mysli wypadek cos z przed ok 30 lat, jak to w/w armia leciala zid siebue do Niemuec z 2-ma podwieszonymi pociskami “perszyng” i jeden pocisk pidczas litu zgubili, stwuerdzili to po wyladowaniu w Niemczech, nie quedza do dzis gdzie zgubili i nie znalezli tego pocisku…moze przeszla mu data waznosci “do spozycia”, podobnie jak stary Jogurt ? Skora cierpnie na karku….widac tez, ze ktos zgubil glowe a bez glowy nie da sie zyc…..

    • Lech
      27 stycznia 2017 at 22:55

      @królowa bona: pamiętam ten epizod. Z tym, że był to ładunek nuklearny. Turyści bali się wówczas z plaży wejść do wody. Pierwszym kąpiącym się był premier rządu przekonujący, że nikomu nic nie grozi. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to premier kąpiel przeżył. O ewentualnych późniejszych powikłaniach nie informowano.

      • krolowa bona
        28 stycznia 2017 at 05:54

        @Lech “perszyngi”mialy glowice nuklearne, zdaje sie, ze chodzi o te sam wypadek…….prawie codziennie w Niemczech cale dony i ulice sluby specjalne ewakuuja, bo ktos tam np. ze sluzb konserwacji kanalizacji, linii telefonicznych czy budowlani znajduja “niewypalone” bomby, ludzie mysla tez, ze to nie tylko z 2WS, wiele z nich zostalo “zgubionych” przez rozne tu stacjonujace armie…..”smacznego i do siego roku” (” czarny humor”)

      • krolowa bona
        28 stycznia 2017 at 06:16

        c.d.
        Czesto ludzie w Niemczech jada do jakiegos centrum handlowego w “szczerym polu”np. do pewnego szwedzkiego domu meblowego” (, ktory zarabia tu mld €, ale nie placi podatkow), oddaja dziecko do swielicy /przechowalni / “Kind in Kindergarten eingeparkt”= “dziecko w swietlicy zaparkowane” ..kupuja, kupuja, kupuja nastepnie jada i nawet 200 km autostrada do domu i w domu stwierdzaja, ze”zapomnieli” dziecka odebrac ze swietlicy……. musza na paragonie z kasy szukac adresu, gdzie “dzisiaj” byli …….., sa tacy, co nie moga znalezc samochodu na parkingu, bo 1000 stoi…zapomnieli sobie zapisac w jakim sektorze zaparkowali…
        Ciekawi mnie, czy ta armia w Polsce przynajmniej wie jaka i ile amunicji przewozila…trzeba wiedziec, czego sie szuka. ..
        Mlodzi ludzie to robia sobie wzajemnie zdjecia, bo potem nue wiedza z kim przyszli do dyskoteki..

  11. Lech
    29 stycznia 2017 at 19:19

    @królowa bona, Pewnie już nie powrócisz do tej strony, nie będąc z zawodu archeologiem (blogowym). To nie były pershing’i. Było to coś znacznie gorszego. Otóż 17 stycznia 1966 doszło do katastrofy dwóch samolotów USA. Bombowca B-52 Stratofortress mającego na pokładzie cztery bomby termojądrowe (!!!) z samolotem cysterną (KC-135) w czasie tankowania w powietrzu. Katastrofa wydarzyła się pod Palomares w hiszpańskiej prowincji Almeria nad Morzem Śródziemnym. Zginęły załogi obu samolotów, a wszystkie bomby TERMOJĄDROWE znalazły się w morzu. Bomb poszukiwano uporczywie przez dłuższy czas, lecz ich nie znaleziono i nie wydobyto. Doszło do skażenia środowiska. Tą okolicę przestali odwiedzać turyści w obawie przed chorobą popromienną, stąd “kaskaderski” wyczyn hiszpańskiego premiera. Cały świat był poruszony, nie tyle samą katastrofą, lecz faktem, że nasz obecny sojusznik, już wtedy odbywał rutynowe, codzienne loty stratosferyczne swoimi samolotami wokół globu, z gotowymi do odpalenia bombami nie atomowymi, lecz termojądrowymi! Później do tego dołączyły okręty podwodne o napędzie atomowym, mające na swoim pokładzie o wiele większy potencjał zniszczenia. Mimo swojej “rusofilii” nie mam złudzeń, że ZSRR, a potem Rosja, postępowali “lustrzanie”, przy czym ich potencjał w łodziach podwodnych oraz możliwości tychże przewyższał możliwości USA-NATO i nadal je przewyższa. Nie na darmo Rosjanie skorzystali z pomocy zachodnich firm w wydobyciu zatopionego okrętu podwodnego “Kursk”, pod warunkiem, że przednia cześć okrętu zostanie oddzielona od reszty kadłuba i pozostanie na dnie na głębokości ok 100 m. Jakim problemem było to dla USA niech świadczy nakręcony przez nich film “Polowanie na Czerwony Październik”. Widzisz twierdzi się dzisiaj, że I WŚ wybuchła przez pomyłkę, z czym ja się nie zgadzam. III WŚ już się toczy, lecz swój globalny charakter może przyjąć, właśnie przez pomyłkę, nieostrożność, głupotę, lub nieszczęśliwy wypadek.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, jak i innych, którzy przez pomyłkę przeczytają mój wpis.

    • krolowa bona
      29 stycznia 2017 at 22:45

      @Lech
      Nie, to chodzi o inny wypadek z tymi ‘perszyngami” u wydarzyl sie w polowie lat 80-tych, ten samolit co “zgubil jeden pocisk wyladowal w bazie broni atomowej pod Mannheim / Badenia-Wirtenbergia…niestety bylo bardzo duzo wypadkow i z pewnoscia bedzie, takze wyplywajace z tego konsekwencje mentalbe i realne sa nie do okreslenia .. .. ….. I WS nie byl zadnym przeoczenien , militaryzm niemiecki, sytuacje we Wloszech, Hiszpanii i w Cesarstwie Habsburskim / Austrio-Wegry i Balkany/, i wogole wszedzie w koloniach budzacych sie do suwerennosci, kryzys gospodarczy i burzacy sie proletariat.. nie, nie I WS to zaden przypadek, to fermentacja , ktora sie zmatrlizowala.. i koncerny militarne, ktore parly do wojny, walily tak dlugo swoim biczem, az wojna wybuchla. … Zawsze robie rekonesans i zagladam wstecz..winni wszyscy to przynajmniej 1x w tygodniu czynic…Pozdrowienia

      • Lech
        30 stycznia 2017 at 07:15

        @ królowa bona. Przepraszam, co do wypadku. Wszystko możliwe w dzisiejszym świecie. Co do wybuchu I WŚ to oczywiście z Tobą się zgadzam. W swoim tekście przytoczyłem tylko jedną z hipotez lansowaną niedawno na łamach jednego z opiniotwórczych tygodników polskich. Było to obszerne opracowanie. W podsumowaniu autor wysunął również hipotezę, jedną z kilku, że była to pierwsza wojna wywołana celowo przez rodzące się korporację i kapitał.
        Za informację i dyskusję dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up