Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 października 2017

Nie żałuj dziada, bo dziad odżyje i Cię torbą zabije


 Wiele lat temu, na jednej z dalekich wypraw, usłyszałam zdanie od niemłodego Arabskiego obszarnika, głowy rodu: – „Nie żałuj dziada, bo dziad odżyje i Cię torbą zabije”. Mówił, że jest to stare lokalne przysłowie. „To takie nasze – jak masz miękkie serce, musisz mieć twardą dupę” – skwitowałam wesoło. Po chwili zastanowienia odpowiedział: „Podobne, ale nasze jest zdecydowanie bardziej bolesne”. Nie wiedziałam do końca, co ma na myśli. Na długo zapomniałam o tej rozmowie i dziwnym porzekadle. Życie z czasem doskonale mi je wyjaśniło. Na przykładach. Na wielu dobrych przykładach.

Współczucie to wielka sprawa. Potrafi wskazywać wzniosłe cele i pchać do tworzenia dobra. Jest emocją niezwykle silną i kształtującą wewnętrzne odczuwanie. Posiada moc, która wpływa na decyzje. Na wybory, mogące odmienić życie, a nawet przyszłość. Jeśli mimo własnych problemów i trosk jesteśmy wrażliwi na krzywdę innych pomagamy – to znak, że miękkie serce uśpiło w nas instynkt samoobrony. Okazując drugiej osobie wsparcie – zapraszamy ją do swojego świata. Obnażamy przed nią swoje słabości i czułe miejsca, które, jeśli trafią w niewłaściwe ręce mogą nas dotkliwie zranić.

Pomagać potrzebującym – należy. Robić tyle dobrego ile jesteśmy w stanie – trzeba. To całkowicie normalne – reagować na krzywdę, niesprawiedliwość, agresję, czy cudzy ból. Identyfikować się z drugą osobą i pomagać, kiedy ktoś jest w potrzebie. Czasem jednak nasza wyrozumiałość, czy wrażliwość może zostać podle wykorzystana, a my na własne życzenie staniemy się ofiarami dobrych intencji.

Nie raz żal mi było kogoś, a potem czułam jak mnie „zabija torbą”, którą sama zakupiłam. Pomagałam komuś, kto nie był tego wart. Byłam w stanie zrobić bardzo wiele dla osób, które nie zawahały się sięgnąć po kłamstwo, kiedy ja potrzebowałam pomocy. Takich osób nie tylko w moim życiu jest wiele. Szczególnie uaktywniają się, kiedy nas spotyka coś dobrego. Zakompleksieni kłamcy nie są w stanie znieść szczęścia innych. Kiedyś starałam się zrozumieć osoby, które większość swojego życia musiały udawać kogoś innego i być skazane na wieloletnią „masturbacje”, bo nikt nie chciał nawet na chwilę poświęcić im czasu. Czemu się tak dzieje? Teraz już wiem, że nie bez przyczyny i jasne jest dla mnie, że o prawdzie i uczciwości wrzeszczą systematycznie najwięksi oszczercy. Widać to praktycznie na wszystkich płaszczyznach życia, społecznego, politycznego, czy rodzinnego. Bo czy ktoś, kto nikogo nie udaje w kółko o tym powtarza?

Nie inaczej zachowuje się większość „przyjaciółeczek”. W zaparte będą przekonywały o rzeczach, które nigdy nie istniały i zawsze będą zazdrościć szczęśliwej miłości, kiedy one zmuszone są gnić w znienawidzonej samotności. „A bo tobie się udało, a ja mam pecha”. Często ten pech to świadome wybory, bo najłatwiej krytykować innych, nie wymagając nic od siebie. O ile było by mniej samotności i frustracji, gdybyśmy nie udawali, że nasze życie jest takie cudowne i wymarzone?

Śluby – kontrakty, brane jedynie z zamysłem podziału majątku, rodzinne „udawanki”, które mają na celu różnorodne manipulacje i korzyści. Granie pokrzywdzonych, słabych, oszukanych – stało się częstym pomysłem na osiągnięcie korzyści – nie tylko policzalnych, ale niestety również emocjonalnych. Zaglądanie innym do łóżka, kiedy nasze jest nieznośnie puste – to kolejny przykład tracenia kontroli nad sobą.

Czasem pomagamy komuś, kto po nabraniu sił i okrzepnięciu bezlitośnie wykorzysta wszystko przeciwko nam. Bywa, że dzieci traktują rodzicieli jak bezterminowy kontrakt, a w chwili starości zapominają o ich istnieniu. Ilu byłych wspólników wyciągało się z niedoli, a teraz się nienawidzi? Ilu proszących zapomniało, o co wcześniej prosiło.

Jak temu zapobiec? Mieć to arabskie przysłowie przyklejone na lodówce, w łazience, aucie, portfelu? Wytatuować je sobie na prawym przedramieniu? Nie wierzyć wszystkim? Nie pomagać? Nikomu nie ufać? Też słabe…

Chyba optymalnie mieć ZA NIC „słowa-śmieci”, które nic nie znaczą i nie widzieć istot, które żyją karmione jedynie nienawiścią… a swoje życie wypełnić miłością i ludźmi, na których można liczyć i móc im ufać.

Tags: , , , , ,

14 komentarzy “Nie żałuj dziada, bo dziad odżyje i Cię torbą zabije”

  1. Inicjator
    24 stycznia 2017 at 04:34

    Znowu ciekawy tekst.

    I jak poruszający.

    • izabella
      24 stycznia 2017 at 10:10

      Bardzo dziękuję 🙂 miło mi czytać takie opinie :)Pozdrowienia

  2. qw22
    24 stycznia 2017 at 04:56

    Bardzo dobre! bardzo życiowe!

    • izabella
      24 stycznia 2017 at 10:11

      Dziękuję! tak miało być! 🙂

  3. wlodek
    24 stycznia 2017 at 06:48

    P.Izo ,gratuluje tekstu! Empatii nam tak brakuje jak powietrza bo na razie smog!Pozdro.

    • izabella
      24 stycznia 2017 at 10:24

      Trzeba przegonić tego słowa dobrym humorem i dystansem do wszechzatykającego jak smog – kłamstwa! 🙂 Pozdrawiam

  4. wieczorynka
    24 stycznia 2017 at 15:28

    Bardzo dobry tekst, ja też kilkakrotnie nabrałam się na to, że ktoś mnie oszukuje. Jednak w domu usłyszałam, że lepiej pomóc każdemu aby nie pominąć tych co faktycznie tego potrzebują i stosuję tę zasadę.

    • krzyk58
      24 stycznia 2017 at 20:02

      …nabrałam się na to, że ktoś mnie oszukuje…

      Z rozbiegu posiadam jeszcze telefon stacjonarny,
      a w związku z tym że nr. nie jest zastrzeżony –
      bywa że tygodniu odbieram kilka telefonów z prośbą o wsparcie finansowe – z reguły zdecydowanie odmawiam
      kierując ‘petenta” do instytucji samorządowych,
      ewentualnie pod “opiekę” państwa – wszak solidarnościowego… 🙂
      Pomijam takze domokrążców zbierających datki, na “zbożne cele” niekiedy
      bezczelnie podsuwających listę ‘ile już – kto dał”.
      To taka psychologiczna forma presji na delikwenta
      by “równać” do podsuwanej pod nos listy(nigdy nie sprawdzałem wiarygodności wpłat). 🙂
      Ps. Niekiedy “kieruję brakującą zawsze” 🙂 złotówkę do…
      i TU zwykle oczekuję szczerego wyznania.

      Pozdrawiam

      • izabella
        24 stycznia 2017 at 22:17

        Proszę jednak wierzyć, że nie każdy chce nas oszukać – inaczej wiele spraw traci sens… Pozdrowienia z zimnego wrocławia

      • krzyk58
        25 stycznia 2017 at 10:08

        P.Izabella… Można też przyjąć pozę/formę
        Miłosiernego Samarytanina – co to każdemu
        chce zrobić dobrze. Tyle że wówczas redukujemy
        się do pozycji,frajera w uznaniu za zasługi.
        Problem leży w tym jak oddzielić ziarno od plew,
        co by nie wylać dziecka z kąpielą.Nie potrafię.
        Więc pozostaję nieufny.A zasoby finansowe w stosunku
        do potrzeb własnych,nawet mocno zredukowanych, posiadam
        mooocno ograniczone…

        Pozdrawiam.(Oby tylko problemem Wrocławia – zimą

        pozostawało – zimno). 🙂

    • izabella
      24 stycznia 2017 at 22:14

      To smutne, że musimy stosować selekcję, ale bez tego – zginiemy My – pozdrowienia

    • krolowa bona
      28 stycznia 2017 at 05:39

      @wieczorynka tez staram trzymac sie tej zasady, mimo , ze 100razy “nabijano mnie w butelke.. “a nawet “zabijano torba”, nawet zupelnie niedawno mialam wyrazy takiej wielkiej wdziecznosci…..

  5. krolowa bona
    28 stycznia 2017 at 05:31

    Sa rozne romaite formy empatii i pomocy i to na wielu plaszczyznach co powyzszy tekst podnosi, znane sa mi i chyba wszystkim sytuache pelne altruizmu i dobroci i skrajnej podlosci a nawet przestepstwa, jakim jest zaniechanie pomocy…..Empatia i pomoc zaczyna sie juz od zycia prenatalnego, nie udalo by sie nikomu przezyc bez empatii i pomocy a jednak “zabijanie torba”spotyka sie tak czesto….to cale przesiewziecie jakim jest zycie jest arcybolesnym”klebowiskiem sprzecznosci” bez empatii jednak traci zycie sens ….tego “zabijania torba” ja tu na Ziemi doswiadczylam z nadmiarem, szkoda, ze tegoz bagazu nie mozna sie pozbyc.. t uwagi na wielki paradoks zawierajacy sie w tym, ze “zabijanie torba”wprowadza podmiot tych tortur w w najzawilsze sytuacje , skania go jednak do niesienia pomocy, gdyz to jedynie pozwala na wiare, ze sam tej pomocy czy empatii bedzie mogl doswiadczyc. …Sa rozmaite socjologiczne i psychologiczne aspekty “niesienia””przyjmowania” pomocy, niesienie pomocy podnosi we wlasnych i cudzych iczach, jest czestym motywem pomocy…..taka prawdziwa pomoc i empatia nue oczekuje rewanzu ipodziekowan..to elementarny odruch czlowieczenstwa…….osoby o harmonijnym wygladzie np.symetrycznej budowie twarzy i ciala, z gladkimi wlosami itd….a wiec “klasyczna”optyka nie budzi wspolczucia..ludziom”ladnym” sie nie pomaga, oni nie budza wspolczucia ale juz podczas wojny np.otrzymuja czesciej pomoc niz ludzie o np.niesymertycznej budowie twarzy czy cz nieproporcjonalnej budowie ciala, ktorym to przecietnie vardziej sie pomaga, gdyz budza wspolczucie i jednoczesnie nue daja pomagajacemu uczucia, ze pomsgaja “konkurentowi”…tak to teoria darwinizmu po 1000-razy w ciagu dnia miot ludzkimi uczciami i czynami ….

  6. 50-parolatek
    30 stycznia 2017 at 16:34

    Autorka poruszyła kilka różnych stanów ludzkich zachowań.
    Empatia, chmmm, niekiedy zazdroszczę ludziom, którzy jej nie mają.
    Często, patrząc na krzywdę ludzi, czy zwierząt, zadaję sobie pytanie, jak można obojętnie obok tego przechodzić, czy ludzie w ogóle nie mają tzw. “sumienia? O ile spokojniejsze miałbym moje życie, gdybym nie był tak wrażliwy. Z drugiej jednak strony, szczególnie wówczas, gdy znowóż uda mi się coś poprawić, komuś pomóc, zrobić coś pozytywnego, a przynajmniej nikomu nie zaszkodzić (jak to wielu czyni z rozmysłem i satysfakcją), umacnia się moja dobra samoocena, co pozwala mi na tzw.”spokojny sen”. Nie tylko samoocena, również pozytywny stosunek środowiska w którym żyję pozwala mi mieć pewność, że chyba czynię słusznie i pozostanę takim w pamięci potomnych. Bo chyba o to w życiu chodzi i to powinno być naszym celem, a nie ilość zer na końcie, ilość pozostawionych pałaców, gnijących blach na czterech kołach, mórg ziemi, lasów, czy innych “cywilizacyjnych” wytworów.
    Reakcja. No cóż, to nic innego, jak adekwatne zachowanie “poszkodowanego” w stosunku do intruza, przekraczającego, czy naruszającego pewną umowną, czy akceptowalną granicę.
    ….
    Wznowione ponownie 30.01.17…

    To fakt, Pani Izabello, wielu ludzi, by osiągnąć jakieś cele, czy korzyści, przez całe swoje życie zamiast być sobą “gra swoją rolę”.
    Są różne sposoby na zapewnienie sobie swojej egzystencji i swojego “szczęścia”. Jedni coś sobą reprezentują, coś potrafią, są w czymś dobrzy, czego oczekuje “otoczenie”, więc takie jednostki są automatycznie akceptowane, a co za tym idzie, odpowiednio “wynagradzane”. “Nagrodą(ami)” mogą to być korzyści materialne, uznanie, podziw, odpowiednia pozycja społeczna, a na miłości (spełnionej) kończąc. Często jedno łączy się, czy wynika z drugiego.
    Pozostała część jest albo skazana na “satelitarną” egzystencję wokół tych w/w, albo na twardą walkę o pozycję. Chyba bardzo istotną rzeczą są aspiracje człowieka. Szczególnie te “wygórowane”, nie do zrealizowania. Jeśli ktoś takowe posiada, a w dodatku, nie idzie za tym “talent”, zmuszony jest do “improwizacji” swojego życia. To jest początek. W miarę upływu życia taki delikwent, by dowartościować siebie w swoich oczach i oczach odbiorców zaczyna pleść niesamowitą sieć kłamstw i kłamstewek wokół siebie.
    Z czasem sam się w tym zatraca, lub co jest jeszcze gorsze, sam zaczyna wierzyć we własne kłamstwa. A że to w większości tylko kłamstwa, w każdym zetknięciu ze światem zewnętrznym zaczyna się u niego coraz większa frustracja. Potem zazdrość, a na końcu złośliwość. No i dochodzimy do istoty zagadnienia. Taki delikwent zaczyna kierować zasadą “jeśli już tego mieć/osiągnąć nie mogę, to przynajmniej postaram się tak zrobić, że i Ty to stracisz”…

    Reasumując, powinno się współczuć. Szczególnie tym słabszym. Powinno się jednak mieć ciągle “na baczności”, ponieważ wielu tych “słabych” może, zamiast być wdzięcznym za okazaną pomoc, w perfidny sposób wykorzystać własną dobroć. Trzeba również, w miarę potrzeby, potrafić “zabić torbą”
    To jest właśnie życie, tego trzeba się nauczyć…
    Pozdrawiam autorkę i czytelników

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up