Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2018

Polska to kraj małych księstewek?


 Rację ma nasz przywódca Narodu. Polska to kraj małych księstewek. Niewiele się zmieniło od czasu magnaterii – zwanej w najbogatszych przypadkach królewiątkami. Rzeczywiście w Polsce mamy szereg struktur równoległych do państwa, na państwie narosłych i doskonale żyjących z czynszów pobieranych z Narodu. Jest ich bardzo wiele, poniżej wymienimy kilka z nich, z którym prawdopodobnie przywódca naszego Narodu się nie zgodzi. Jednak o wiele ważniejsza, wręcz fundamentalna jest inna kwestia – genezy, samego mechanizmu poprzez który tworzenie tych struktur jest możliwe.

W naszym przypadku winne są elity, które mają przewagę nad resztą społeczeństwa, jednak są na tyle słabe, w tym intelektualnie, że nie potrafią ukierunkować energii synergicznie połączonych wysiłków całego społeczeństwa na kreację nowych wartości, tylko budują swoje mikroświaty. W istocie jednak jest to racjonalne w kraju bez ciągłości administracyjno-państwowej. Zawsze zanim wytworzy się zrozumienie, że wszyscy mamy korzyści z poszanowania dla prawa i z współpracy, rekinki muszą się nachapać, tyle żeby mieć zaopatrzenie dla siebie i dla swoich najbliższych. Również byłoby to do przełknięcia, bo to naturalny mechanizm elit, jednak nie w naszym przypadku, ponieważ jeszcze od 27 lat płacimy bardzo dużą rentę kapitałową nowym właścicielom, przeważnie zagranicznego autoramentu. To powoduje, że suma obciążeń, którym jest poddane nasze społeczeństwo i w ogóle organizacja państwa – jest przygniatająca i wytwarza masę krytyczną zwaną szklanym sufitem, przez którą nie możemy się przebić jako zbiorowość. Sami sobie nałożyliśmy kaganiec i sami musimy w nim chodzić – na smyczy.

Zmiana powyższego stanu rzeczy nie jest w interesie zewnętrznych rentierów, ani ich krajowych pomagierów, którzy mają udziały w procederze i czerpią z niego podstawowe dochody w swoim życiu. Jest to w praktyce bardzo wygodna rola, bo już można mieć konto i mieszkanie za granicą, a kraj traktować tylko jako zasób, którym się zarządza. Wielu ludzi tak żyje i chcą, żeby mniej więcej w ten sposób żyły ich dzieci. To już jest niebezpieczne, ponieważ mechanizm odtwarzania się elit, nie został przerwany nawet przez jakże modną „Komunę”. W konsekwencji mamy przenoszenie zachowań w rodzinach, korporacjach, środowiskach, których wzajemnie atawistyczne relacje składają się na ostateczny wynik całości procesów. Potem jest tutaj tak, jak jest.

Możemy w tym procederze wyróżnić pewne instytucje, wręcz sfery, które zostały opanowane przez grupy interesu, zaliczamy do nich przede wszystkim:

Kościół dominujący z przyległościami, które nie są wcale jednorodne, o czym dowodzi najlepiej sukces pewnej organizacji biznesowej z północno-centralnej Polski. To co osiągnęła ta organizacja jest absolutnym majstersztykiem i wielkim sukcesem, można tylko podziwiać i gratulować, ponieważ to jest naprawdę niesamowite czego dokonali. Mało jest takich krajów, w Europie chyba nie ma, żeby mieli w rękach po prostu cały kraj. Ich księstewko pokrywa się z terytorium całego kraju, a nawet wchodzi obywatelom do łóżek i mózgów. Absolutny numer jeden. Uwaga – nie uznajemy tego za szkodliwe, to element naszej rzeczywistości w istocie konstytutywny dla jej funkcjonowania.

Mamy korporacje zawodowe, to jest szereg przenikających się księstewek, które często działają w znaczeniu funkcjonalnym, jednak to tylko ułatwia im zgarnianie kasy. Bo o nic tak bardzo jak o pieniądze, tym organizacjom nie chodzi. Mówimy o korporacjach wszelkiego typu, broniących zaciekle dostępu do możliwości „trzepania kasy” pod swoim szyldem. Oczywiście, to nie jest tak, że np. to źle że istnieje samorząd architektów albo prawników w określonych korporacjach. problemem jest to, jak ich członkowie rozumieją termin samorządność. Nie może być nim oddzielenie się od państwa i dojenie społeczeństwa, jak również trwałe zamykanie się w kokonie rodzin, znajomych i kochanków, z trwałym zamknięciem dostępu dla innych. Ewentualnie z tworzeniem podziałów na starych i nowych, jak w niektórych korporacjach, które próbowano zreformować. Państwo musi mieć kontrolę nad tym, co ci ludzie robią, w jaki sposób i dokąd zmierzają, ponieważ oddziałują na społeczeństwo. Samorządność korporacyjna, w ogóle każda samorządność musi uznawać autorytet państwa i ten autorytet szanować, nie tylko formalnie. Musi działać na rzecz społeczeństwa, strzegąc interesów państwa. W naszym przypadku niestety jest inaczej i rzeczywiście w przypadku większości korporacji przydałaby się większa lub bardzo duża dobra zmiana i to w ortodoksyjnym wydaniu.

Mamy tzw. „Polskę resortową”, która ma się doskonale. Pomimo reform, zmian systemowych, działań na rzecz prywatyzacji i decentralizacji – rośnie w siłę, a jej składowe mają się doskonale. Najbardziej patologiczne są powiązania polityczno-rodzinno-biznesowe w niektórych Spółkach Skarbu Państwa. Trzeba także pamiętać, o tych składowych majątku narodowego, które przejęto w procesie Powszechnego Programu Prywatyzacji. To prawdziwe zielone wyspy! Ociekające ciepłą wodą z krajów, w której pluskają się ośmiorniczki.

Jeżeli chodzi o Samorząd Terytorialny, to rzeczywiście w wielu przypadkach poważny problem, jednak w ujęciu generalnym model wykonywania przez samorządowców swoich mandatów, generalnie jest pochodną stanu świadomości społeczeństwa lokalnego.

Więcej jest takich księstw. Masz własne księstwo, to masz możliwości działania i funkcjonowania.

Tags: , , ,

9 komentarzy “Polska to kraj małych księstewek?”

  1. Emeryt z Toporu
    24 stycznia 2017 at 04:39

    Generalnie mamy do czynienia z horrorem który pan prezes uporządkuje i znormalizuje. Polska się zmieni. Niech żyje prezes!

    • Władek
      30 stycznia 2017 at 18:26

      Pogratulować samopoczucia i bardzo dobrego humoru.

  2. Inicjator
    24 stycznia 2017 at 05:02

    Autor tylko MUSNĄŁ problem.

    A co do kadencyjności władz, to pomysł z dwoma kadencjami może być interesujący, o ile będzie powszechny i obowiązujący od najbliższych wyborów do parlamentu i WSZYSTKICH samorządów.

    Można zostawić lukę, dla szczególnie wybitnych osób, ale pod warunkiem, że kandydat na TRZECIĄ ponadnormatywną kadencję uzyska poparcie w referendum, specjalnie i na JEGO KOSZT zorganizowanym i to na szerszym obszarze.

    Np. kandydat na trzecią kadencję radnego w mieście uzyskuje poparcie referendalne z obszaru CAŁEGO miasta, poseł, senator – z obszaru 3 – 4 sąsiednich województw.

    Podobnie popularny Prezydent/Burmistrz/Wójt – uzyskuje poparcie w referendum z obszaru otaczającego jego miasto czy gminę.

    Gorzej z uzyskaniem poparcia na Trzecią (dla np. Andrzeja Dudy – Czwartą) kadencję prezydenta RP.

    Tu trzeba patrzeć szerzej.

    Może należałoby referendum poszerzyć o sąsiednie krainy, jak Meklemburgię, Litwę, Ukrainę i Białoruś oraz Saksonię?

    Udział Polonii – oczywisty!

    I wówczas żylibyśmy długo i szczęśliwie …

  3. Uraa
    24 stycznia 2017 at 05:13

    To jest atak PiS-u na samorządy, chcą przejąć jak najwięcej władzy dlatego zrobią wszystko żeby wywalić ludzi na bruk i wsadzić swoich przydupasów.

  4. forumowicz
    24 stycznia 2017 at 07:55

    Dodałbym świat medycyny, to są nawet nie księstewka ale latyfundia i to wypasione na maksa gdzie wygłodzone chłopstwo opierd…a brukiew i mirabelki maczane w zimnej wodzie

  5. krzyk58
    24 stycznia 2017 at 08:03

    Czy to byłby precedens? “chcą przejąć jak najwięcej władzy” NIE! 🙂

    Przypomnijmy(sobie)”millerowe majdrowanie” postkomunistów,zwłaszcza przy
    tłustych synekurach,ot choćby w tzw.”służbie zdrowia’.
    Można wymienić dużo innych,negatywnych przykładów
    ręcznego sterowania w myśl zasady że “każde grabie grabią – w “swoją stronę”. K. pisze “Więcej jest takich księstw. Masz własne księstwo, to masz możliwości działania i funkcjonowania.” Tak.To prawda!
    Wspomniana zasada świetnie miała się gdy Polską rządziło SLD – czy raczej udzielni, CZERWONI BARONOWIE.

    Czyż nie(było) tak? Jeśli otrzymam odpowiedź
    wymijającą tzn. że ‘kogoś” TU, pamięć zawodzi… 🙂

    “Trzeba także pamiętać, o tych składowych majątku narodowego, które przejęto w procesie Powszechnego Programu Prywatyzacji.’

    Nie wiem z jakich powodów,lecz “ten program”
    nierozerwalnie kojarzy mi się z SLD, z min.Kaczmarkiem.Tak! To był jednak MEGAprzekręt.
    Oni posiadali jednak pewne zdolności do uwłaszczania
    się na Naszym majątku ciężko wypracowanym prze pokolenia naszych dziadów,ojców i nas samych.Ta,tak.
    Pierwszą prace zawodową podjąłem w 1975r……
    w największym w kraju ‘suchym porcie” przeładunkowym….

    • wlodek
      24 stycznia 2017 at 08:58

      Krzyku,twój stosunek do tzw.lewicy,jest podobny do postawy bobbiego,byleby im dopierdolić.!Tak jak by nie było Solidarności,AWS,PO,PIS i przede wszystkim Kościoła.!Może coś na ten temat skoro rządzą od 1000 lat,A ty pastwisz się nad nieboszczykiem,odwagi powalcz z potęgą!Pozdro!

      • krzyk58
        24 stycznia 2017 at 13:07

        🙂 Włodku,BO – poprzez grzech zaniechania,

        a zarazem – przypodobania się zachodniej

        lewicy, jeszcze “za Gierka”,liberalni

        komuniści(skrzydło PZPR) doprowadzili do

        sytuacji w której pleciono sznur – by
        “obwiesić komunistów”. Oczywiście

        demokratycznie,zgodnie z wymogami

        /standardami “demokratycznego państwa

        prawa”. W imię czego/jakich racji miałbym więc lać łzy,czy manifestować poczucie
        solidarności 🙂

        Z tymi którzy mienią się być lewicą(?) nic mnie nie łączy.

        Ps. Popatrz na problem w ujęciu historycznym…
        kredyty gierkowskie warunkowane tolerowaniem
        “opozycji demokratycznej’.

  6. bobby
    24 stycznia 2017 at 11:55

    Zamienić kościół katolicki na prawosławną cerkwię i ten tekst będzie właściwie o Rosji. zwłaszcza gdy czyta się tekst, że “można mieć konto i mieszkanie za granicą, a kraj traktować tylko jako zasób, którym się zarządza“. Z drugiej strony należy pamiętać, że to właśnie księstewka pozwoliły nam zachować naszą kulturę i tożsamość narodową. I nie chodzi mi o włości magnackie. Te i tak zresztą dominowały głównie na Ukrainie i Białorusi(w pewnym sensie taki system dominuje tam do dziś). W Polsce czyli tzw. Koronie dominowała masa drobnych majątków. Wokół często dość skromnego dworku koncentrowało się życie mieszkańców jednej, dwóch, góra trzech wsi. A zaborca w tym czasie siedział w miastach, w których spory procent ludności to często nie byli Polacy. Dziś stosunkowo duże uprawnienia samorządów to tak naprawdę główna gwarancja tego, że nie będzie w Polsce rządów autorytarnych i każda próba likwidacji państwa prawa szybko napotka opór. Kaczyński właśnie postanowił zdemontować system demokracji lokalnej ale to własnie na tym szczeblu połamie sobie ostatnie zęby. Jeżeli chodzi o biskupów to podejrzewam, że w okresie komuny oni czuli się pewniej niż dziś. Oczywiście wzbogacili się ale wcale nierzadkie przypadki wywożenia proboszcza na taczkach pokazują, że pozycja kleru nie opiera się na stabilnych podstawach. Tym bardziej, że dziś kler nie ma autorytetów jak Wojtyła czy Glemp za którymi mógłby sie schować. Wejście kościoła de facto do obozu rządowego to być może przekroczenie Rubikonu i gdy zacznie brakować kasy na socjal to suweren może zacząć szukać pieniędzy nie tylko u Jarka i jego kolegów czy nawet reszty klasy politycznej ale i w majątkach kościelnych. Paradoksem może być, że 500+ i temu podobne rzeczy mają szansę doprowadzić do likwidacji dotychczasowego systemu finansowania elit. No chyba, że politycy znajdą ropę i gaz w Polsce albo przynajmniej zaczną handlować w regionie tymi surowcami na dużą skalę. Być może to też jest przyczyna zwiększenia dywersyfikacji importu energosurowców bo likwidacja rosyjskiego monopolu to zawsze szansa, że kilka mld dolarów można będzie zaoszczędzić i w ten sposób posiadać środki na finansowanie elity bez konieczności zaglądania ciemnemu ludowi do kieszeni a wiec bez zwiększania ryzyka buntu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up