Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 maja 2017

Polacy to nie ponuracy


 A gdyby tak, zmienić nastawienie i przestać marudzić? Skończyć z narzekaniem i czarnowidztwem. Docenić, co się ma, jeśli nawet to tak strasznie malutko. We wszystkim starać się, na przekór dotychczasowemu działaniu – znaleźć pozytyw i dobrą stronę.

Zazdrościmy naszym zachodnim sąsiadom, od zawsze czegoś innego. Może wystarczy przestać samemu się podburzać, kiedy pewne rzeczy i tak są nie do zmiany?

Często nieświadomie, chcąc zrzucić z siebie swoje wątpliwości, czy kłopoty, obarczamy nimi innych. Jednak Powiernicy, mimo chęci, niewiele są w stanie pomóc. U nas nic się nie poprawi, a dodatkowo kolejne osoby – często nam najbliższe, pozbawiamy radości i dokładamy dodatkowe rozterki.

O tak, na przykład: spotykają się dwie siostry /przyjaciółki, ciotki/ i jedna opowiada drugiej, bez wytchnienia – jak to się źle czuje, jak to ma wszystkiego dosyć, jak to pewnie coś poważnego i do tego mąż zachowuje się dziwnie, a i pewnie ją zdradza i wszystkie nieszczęścia z pewnością ją dotknęły. Koniec, końców wszystko opowiedziane na wyrost, głownie z przypuszczeń, czy złego nastroju, ale ta druga już analizuje każde zdanie, zamartwiając się, czy aby tamta nie ma racji. Dzieli się z tym w swojej rodzinie i już martwiących się jest więcej.

Mimo, że nic nie można zrobić, pączkują kłopoty w świat. Lekko nam się wygadało, trochę po użalaliśmy się nad sobą, ale w słuchaczu nie pozostaje to bez konsekwencji. Z łatwością narzekamy, mimo, że wcale nie jest tak tragicznie.

O wiele łatwiej ponuro marudzić, niż cieszyć się z radości, jaką może stać się przecież wszystko. W dużej mierze od naszego nastawienia zależy odbiór i odczuwanie świata. Jeśli od rana słyszymy jaka fatalna pogoda, jak zimno, drogo, smutno i depresyjnie – dokładnie to widzimy.

A gdyby tak, zrobić atut z naszej wspaniałej aury? 4 Cudownych pór roku. Opowiadać z zachwytem o fascynującym wietrze, po którym spadnie biały śnieg, jakiego tubylcy na rajskim Zanzibarze, nie doświadczą.

Przecież czasem tak wyjątkowo, pada, leje, grzmoci z nieba! Wtedy miasto cudownie się zapycha. Ileż rzeczy można przemyśleć w korku! Zadumać się na chwilę, zamiast pędzić od świateł do świateł w skupieniu. Jak wiele można dowiedzieć się w kolejce na poczcie, zamiast bezosobowo wejść i wyjść załatwiając szybko sprawę. Co byśmy mieli za rozterki i dylematy, gdyby dzieci były grzeczne i posłuszne?

Całe szczęście, że można czasem popłakać ze złości, żeby z kolei innym razem, poczuć smak łez radości i szczęścia. Przecież nic nie kosztuje pomoc, życzliwość, a jak inaczej się oddycha, kiedy damy drugiej osobie uśmiech i uścisk dłoni. Problemem może być wszystko, ale też i odwrotnie. To od naszego nastawienia i podejścia zależy, co tym problemem jest i czy on tak naprawdę istnieje. Narzekamy, narzekamy, narzekamy… po co? Bo tak wypada? Bo niezręcznie jest mówić o swoim szczęściu? A niby o katastrofach tak?!

Nie zmienimy ceny kredytów, czy paliwa. Trzeba szybko poszukać jak się do tego przystosować. Nie uzdrowimy nikogo mimo chęci, ale możemy całym sercem się do tej osoby uśmiechać i pokazywać jej drogę do zdrowia, wspierając ją i podnosząc na duchu.

Mieszkając w Polsce ciężko będzie cały rok chodzić w klapkach, ale zawsze można zauważyć tego zalety, bo przecież w Kalifornii nie noszą rękawiczek, a i kozaków w jakich wyglądam cudownie nie ubiorę w Boskim Buenos.

Realizujmy swoje cele i marzenia – nawet te malutkie. Cieszmy się z tego, co mamy i uśmiechajmy się do maluchów, zamiast serwować im miny boleści i frustracji, gdyż je też to stresuje i martwi. Na święta obejrzymy te same filmy! Cudownie! Inaczej mogłabym zapomnieć kilka scen z dialogów Kevina, Pretty Woman , Titanica – które mogę recytować z pamięci!

Błotnisty śnieg  zaraz przemoczy mi buty, a wtedy napije się tej nalewki, która czeka na specjalne okazje! Ostatnie przeziębienia zabrały kilka nocy, ale teraz już się cieszę, że jest lepiej.

Jak nie wyjadę na wakacje z braku funduszy, to udekoruje swój balkon, żeby jeść na nim truskawki z sąsiadami, a zamiennie u nich zrobimy grilla ubierając plażowe zestawy!!

Uwaga! Jutro niebo może  być fantastycznie zachmurzone.

Wiecie, o czym mówię?

Tags: , , , , , , ,

16 komentarzy “Polacy to nie ponuracy”

  1. Sasanka
    21 stycznia 2017 at 05:38

    W kraju ciągłego narzekania nie da się być pozytywnym

    • izabella
      21 stycznia 2017 at 09:50

      oj da się da 🙂 właśnie smarkam nosek w przepiękne pachnące chusteczki z kotkiem. sama rozkosz bycia przeziębionym:)

  2. wlodek
    21 stycznia 2017 at 08:21

    P.Izo,dobrze mieć marzenia, ale rzeczywistość jest trochę inna wystarczy wyjechać z Polski i w większości krajów ludzie cieszą się z każdego dnia a u nas ludzie cieszą się z kłopotów innych!Pozdro!

    • izabella
      21 stycznia 2017 at 09:36

      I tak i nie. Mam okazje bywać w różnych miejscach i niestety cała planeta zarażona jest tym na co i polacy chorują 🙂

      • krolowa bona
        22 stycznia 2017 at 17:01

        @izabella
        Hmm… , hmm….no wlasnie, no wlasnie …wypisz, wymaluj. epidemia, a wybuchu kazdej epidemii leza specyficzne przyczyny, Polska u inni, wszyscy znajduja sie w darwinistycznej walce ras i gatunkow wszystkiego i wszystkich, czlowiek sie za bardzo rozwinal i by moc przetrwac musi sie w swoim rozwoju cofnac , takze nue mize sie czlowiek rozmnazac w nieskonczonosc , orzeludnienie plantey Ziemi doprowadzilo do turbulencji we wszystkich dziedzinach ……dlaczego rzady nawoluja do dalszej prokraakcji ???? W Chinach ponad 1″3 miliarda ludzi, 30 % gloduje….w Indiach prawie miliard, ale lada moment przescignie Chiny ….ni jsk ma sie Ziemi i ludziom dobrze powodzic ?

  3. Inicjator
    21 stycznia 2017 at 09:49

    Doskonale POZYTYWNY tekst.

    Tylko że Polska i Polacy w oficjalnej narracji kochają cierpienia, trupy, trumny i całe to cmentarno-cierpiętnicze otoczenie.

    Może nie tyle żeby to przeżywać, ile rozpamiętywać.

    A w tym rozpamiętywaniu, im dalej od samych niedobrych zdarzeń – tym większe rany i olbrzymiejący ból.

    Tu nie ma miejsca na radość z życia – obowiązuje pogrzebowa atmosfera, w której miliony nieudaczników mogą usprawiedliwić swoje życiowe klęski.

    I to za obecnej władzy jest obowiązujące.

    Patrzenie do tyłu (w przeszłość) i obawy, że cokolwiek byśmy nie zaczęli robić – nie może się udać, no bo wrogowie czyhają na zewnątrz kraju, a wewnątrz są nadal niepokonani (nie dorżnięci?) KOMUNIŚCI I ZŁODZIEJE.

    To dlatego stałe badania jakichkolwiek działań inwestycyjnych pod względem KORUPCJI – wstrzymuje te działania …

    Do tego Naczelnik Państwa dopuszcza nawet obniżenie dochodu narodowego, byleby osiągnąć założone ideologiczne cele …

    A ta NOWA IDEOLOGIA to cierpiętnictwo i to uprawiane na skalę masową.

    Przykrycie tego programami typu 500 plus czy Mieszkanie Plus – to tylko ZASŁONA umożliwiająca zbiorowe uprawianie żałoby.

    Żałoby za przemijającymi czasami, gdzie nas mordowano, i zabijano, wywożono, bito, gnębiono, głodzono i chłodzono – nie dając żadnych możliwości spełnienia swoich oczekiwań.

    Typowe spełnianie MASOCHISTYCZNYCH MARZEŃ.

    Żadnego myślenia o radości życia, że wstaje słońce i jest parę miesięcy lata w Kraju nad Wisłą.

    Wszystko na ponuro.

    Olbrzymie zyski dla CMENTARNEGO PRZEMYSŁU: kwiaty, znicze, pomniki i tablice ku czci pomordowanych oraz prześladowanych. Msze żałobne, capstrzyki z udziałem wojska, flagi i transparenty, nagłośnienie i oświetlanie miejsc masowego samoużalania się nad sobą, bo rozświetlana ciemność dodaje dramatyzmu. Utwory na zamówienie oraz publikacje książkowe i prasowe – to są realne pieniądze i zajęty czas (to też pieniądz!) dla milionów Polaków.

    Do tego instytucje państwowe do badań “naukowych” nad naszym cierpiętnictwem.

    Dlatego nie wypada nawet oczekiwać jakiegokolwiek polepszenia naszego bytu, bo celem obecnej władzy jest WSPÓLNOTOWE PRZEŻYWANIE doznanych krzywd i cierpień.

    I temu nie będzie końca, bo za KOLEJNEJ LEPSZEJ ZMIANY będą czczone OBECNIE DOZNAWANE KRZYWDY i prześladowania …

    Jakieś FATUM wisi nad Polską.

    I nikt temu nie powie stop, bo szkoły przygotowują już kolejne zastępy milionów cierpiętników, wystarczy przepatrzeć programy nauczania języka polskiego, historii i religii.

    To co piszę dotyczy też poprzedniej władzy, tej od ciepłej wody w kranach.

    Tylko że w ich wykonaniu było to w wersji SOFT, teraz mamy wersję HARD.

    Kto ustanowił święto żołnierzy wyklętych, kto chciał czcić oswobodzenie Oświęcimia przez Armię Ukraińską w styczniu 1945 roku, kto jeździł na Majdan do Kijowa, stał pod flagami OUN-UPA i pozwolił się obrzucać jajkami w Łucku oraz mówił o DORZYNANIU WATAH?

    To się już za długo ciągnie, a roześmiana i różnorodna
    Europa (mimo plagi terroryzmu “na życzenie”) – nie pasuje do naszego stylu przeżywania wszelakich klęsk i cierpień.

    Za tą naszą martyrologią stoi CHYBA nadzieja rządzących STYROPIANOWCÓW, że Świat doceni te nasze poświęcenia i cierpienia ZA MILIONY przez lata i nam je jakoś wynagrodzi …

    A tu figa z makiem pasternakiem.

    Świat idzie do przodu, grilluje i baluje oraz puszcza kolorowe balony.

    My też mamy BALONY, ale nadęte NARODOWYM CIERPIĘTNICTWEM.

    I tu jest cała różnica między Światem a Polską, a Autorce gratuluję życiowego optymizmu i go w pełni popieram.

    • izabella
      21 stycznia 2017 at 11:20

      bardzo dziękuję:)

  4. wieczorynka
    21 stycznia 2017 at 18:12

    Tym razem całkowicie zgadzam się z tekstem. Dodam już od siebie zwracajmy również uwagę na tych i pomagajmy im, którym jest faktycznie źle, mam na myśli również zwierzęta.

    • izabella
      21 stycznia 2017 at 18:24

      Ma Pani całkowita racje! A malkontenci niech siedzą cicho:)

  5. krzyk58
    21 stycznia 2017 at 19:54

    Może i nie(ponuracy)…a jednak będę upierał się
    (ponuro) 🙂 iż są takie nacje a wśród nich “tylko
    jednostki” które ochoczo przypinają Nam Polakom
    “morde'(jaką? Proszę sobie podstawić właściwe słowo
    na określenie przypinanej “etykiety’).

    Czy na forum OP nie trafiają definiowane wyżej ‘przypadki”?
    Każdy może (sobie) w swoim sumieniu odpowiedzieć,
    nawet zaliczyć moją osobę do tych’że. Pomimo
    że NIGDY – NIKOGO nie atakuję,odparowuję jedynie razy
    godzące w dobre imię POLSKI…”Musisz to wiedzieć!(184) Komu zależy żeby buntować Czechów na Polaków?

    https://www.youtube.com/watch?v=_sQrNc47bzI

  6. Lech
    21 stycznia 2017 at 22:55

    Bardzo ciekawy punkt widzenia i krzepiący tekst. Najbardziej cieszą nas drobiazgi i życzliwość otaczających nas ludzi, czego doświadczam na co dzień. Mimo braku wystarczającej ilości słońca i konieczności suplementacji codziennie witaminą D3, nie potrafiłbym żyć w innym miejscu globu i wśród innych ludzi. Pozdrawiam Panią serdecznie i proszę o częstsze zamieszczanie tak krzepiących felietonów.

  7. Adam
    22 stycznia 2017 at 03:16

    Być rozradowanym w tym szambie?
    To jakby tkwic zanurzonym w nim po szyje i radować się tym , jak pięknie wokół pachnie!

    • Inicjator
      22 stycznia 2017 at 09:10

      Ale nawet tkwiąc po szyję w szambie, należy się cieszyć, że nadal można ODDYCHAĆ.

      Najgorsi są ci, co nie zauważają stojących nad uchyloną klapą szamba, którzy drągami i widłami usiłują tkwiących w nim “po szyję” – wepchnąć na jego DNO!

      Opowieści ludzi z oświęcimskiego sonderkomado się kłaniają …

      Dlatego należy cieszyć się z każdej przeżytej chwili, bo kiedyś i tak wszyscy odejdziemy, doświadczając po drodze wiele dobrego lub złego.

      Jestem za OPTYMIZMEM, ale nie ENTUZJAZMEM w MYŚLENIU, co niedługo może być wymagane przez władze DOBREJ ZMIANY.

      Wymagane i kontrolowane …

  8. Adam
    22 stycznia 2017 at 11:22

    Dno , już osiagnelismy. Już niczym ,nie da się Nas zepchnąć niżej. Z porównań ,do Oswięcimia i wizji tego co w Korei Płn., powiało grozą. To już nie groteska.

    Rząd , który czyni dobro , należy w Jego staraniach wspierać, gdy postepuje niegodnie , nie być bezczynnym i nie dawać przyzwolenia. Wizja dobrego jutra , za sprawa tego Rządu , to mój optymizm. Nie malkontenctwo regresywne i niczym nieuzasadnione , wywoływanie UŚMIECHU NA GUMCE. Żyjemy w innej rzeczywistości niż Ci na Zachodzie. Oni są roześmiani , żyjący tam i ustawieni Polacy , także. Nie jesteśmy ponurakami.

    Przyszło nam zyć od wielu pokoleń w trudnych realiach. Nie zmitologizujemy rzeczywistości .W tej sytuacji należy nam wspierać w dobrym działaniu Rząd i jednoczyć się , by nas kolejny raz ,nie wykiwał . Ale tez mu i wierzyc, nie tylko walić wszystko co robi , w czambuł.A sobie wzajemnie pomagać. Mniej przygany, więcej rozsądku bez tego ciągłego destrukcyjnego na wyrost, myslenia.

    To nie Rząd rządzi , MY rządzimy i tak trzeba sprawę twardo stawiac , A NIE JEDNYCH< PRZECIWKO DRUGIM!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

About Izabella Gądek,

MOJE ESEJE TO ROZWAŻANIA DOTYKAJĄCE DYLEMATÓW I KLĄTW WSPÓŁCZESNEJ RZECZYWISTOŚCI. ZBIÓR OSOBISTYCH PRZEMYŚLEŃ, SKIEROWANY DO LUDZI ŻYJĄCYCH W CORAZ BARDZIEJ SMUTNYM, CHAOTYCZNYM I ZWARIOWANYM ŚWIECIE. W OTOCZENIU, GDZIE BRAKUJE MIEJSCA NA BLISKOŚĆ, GDZIE ZAPOMINA SIĘ O WRAŻLIWOŚCI I SENSIE ISTNIENIA. MIŁOŚCI I SZCZEROŚCI... TO SŁOWA KOBIETY, KTÓRA PRAGNIE ROZUMIEĆ, CZUĆ I NIE PRZESTAĆ BYĆ CZŁOWIEKIEM. MYŚLI OSOBY, KTÓRA WIERZY, ŻE WARTO WYBRAĆ NIEZMIENNE WARTOŚCI, IDEAŁY, WOLNOŚĆ I MARZENIA - POKONUJĄCE SWOJĄ MAGIĄ ŚMIERTELNOŚĆ. BUNTOWNIKA, KTÓRY WALCZY, ALE DOCENIA I SZANUJE ŻYCIE...

Scroll Up