STALINIZM w mojej pamięci - Obserwator polityczny

STALINIZM w mojej pamięci

17 stycznia 2017 04:15 komentarzy: 18 Autor:  A • A • A
Dawna_cerkiew_i_kościół_Sterdyń By MazowieckiPielgrzym Own work, CC BY-SA 4.0, Wiki Commons

Dawna_cerkiew_i_kościół_Sterdyń By MazowieckiPielgrzym Own work, CC BY-SA 4.0, Wiki Commons

Mieszkałam na podlaskiej wsi, kilka kilometrów przed Bugiem. Za rzeką ziemie były ubogie, piaszczyste. Mówiło się o tych terenach: laski, piaski i karaski. Gospodarstwa karłowate, biedne.

Na terenach przedbużańskich ziemia była dobra, gospodarstwa też były małe. Moja rodzina miała pięć hektarów ziemi rolnej II i III klasy i pięć hektarów łąk i lasów i byliśmy uważani za średniorolnych.

Tylko kilku rolników miało około dwudziestu hektarów. W czasach stalinizmu to byli kułacy. Moi kuzyni mieli właśnie 20 hektarów ziemi. Stale słyszeli, że są kułakami. Kiedyś wracali z pola ze swoją kilkuletnią córeczką. Krakały wrony. Ona odebrała to jako kułakułakuła. Rozżalona rzuciła w ich stronę kamieniem i powiedziała; nawet wrony krzyczą kułak na nas.

W latach pięćdziesiątych były obowiązkowe dostawy dla państwa: zboża i mięsa. Ogłoszono, że przyjeżdża komisja partyjno-rolna z powiatu, aby ustalać wysokość dostaw od poszczególnych gospodarstw. Liczyła się nie tylko powierzchnia gospodarstwa ale i ilość dobytku. Moja mama wpadła na pomysł, aby ukryć dwie krowy i tylko jedną zaprezentować komisji.

W domu była babcia, mama, najstarszy brat i dwie moje starsze siostry, więc ja nie byłam już wciągana w prace gospodarskie. Uczyłam się, czytałam sobie książeczki, bawiłam się z kotkami i pieskiem. Ale w tym dniu, nie pamiętam dlaczego, na mnie wypadło, że właśnie ja mam z dwiema krowami iść na łąkę. Szłam i płakałam, bo bałam się, że nie trafię, ale niepotrzebnie, bo krowy mnie same zaprowadziły na łąkę.

Powinnam je była spętać, ale zapomniałam. Położyłam się na trawie, zaczęłam czytać książeczki i po pewnym czasie zasnęłam. Krowy najadły się i poszły na inne łąki. Rozpoznał je sąsiad i postanowił przyprowadzić do domu. Wkroczył z nimi na podwórko właśnie w momencie inspekcji. Nie tylko wydało się, że mamy trzy krowy, ale mama została posądzona, że zatrudnia też parobka, czyli podwójny krwiopijca. Limity zostały podwyższone.

Dla dostaw obowiązkowych były ustalone terminy. Niektórzy rolnicy się spóźniali. Władze uznały, że trzeba wobec miasta okazać postawę obywatelską i nie tylko zrealizować dostawy, ale zademonstrować przy tym, że rolnicy wypełniają ten obowiązek ochoczo, z radością.

I wymyślono, że najlepiej będzie uformować ze spóźnialskich orszak. W wyznaczonym dniu przez wieś do gminy przejechały furmanki ze zbożem a na czele jechał wóz konny z harmonistą. Grajek wygrywał różne skoczne melodie a przy drodze zebrali się mieszkańcy i turlali się ze śmiechu. W następnym roku każdy starał się  wywiązać z dostaw w terminie, żeby nie być pośmiewiskiem dla otoczenia.

Jeszcze tylko dodam, że kłamią dzisiaj ci ludowcy, którzy mówią, że wieś była zmuszona dostarczać miastu w ramach obowiązkowych dostaw wyznaczone produkty za darmo. Rolnicy otrzymywali zapłatę tylko, że były to ceny stałe, ustalone przez państwo. One były niższe od cen, jakie można było uzyskać na targu. tzn. cen spekulacyjnych (tak je oficjalnie określano).

Były również dostawy kontraktacyjne. Można było zadeklarować, ile w następnym roku rolnik dostarczy poszczególnych rodzajów zboża. Podpisywano z państwem taki kontrakt po ustalonych cenach. Dzisiaj niektórzy rolnicy pewnie cieszyliby się, że mają taki pewny rynek zbytu. Nawet kilka lat temu Samoobrona głosiła, że te ceny były wyższe, niż uzyskiwane za jej czasów na wolnym rynku.

Co rok listonosz dostarczał każdej rodzinie kalendarz rolniczy. To była taka wielka „cegła”, pachnąca jeszcze farbą drukarską. W latach stalinizmu na okładce była zawsze taka bardzo roześmiana traktorzystka radziecka. Moja babcia brała ten kalendarz, dreptała natychmiast do kuchni po nóż, siadała i wyskrobywała jej ten uśmiech. Mówiła przy tym „ona nie ma tam tak z czego się śmiać”.

Na akademii z okazji rocznicy rewolucji październikowej w powiecie Sokołów Podlaski siedziało na podium bardzo ważne grono wojewódzkich i powiatowych dygnitarzy partyjnych. Jeden z nowo przyjętych członków partii ze wsi chciał podkreślić swój entuzjazm dla „ojca narodu”,  wskoczył na mównicę i wrzasnął: „Stalin to wielki EUGENIUSZ”.

Moi sąsiedzi chcieli trochę zarobić i zarżnęli swoje dwie świnki, żeby „po cichu” sprzedać mięso. Ubój na własne potrzeby był dozwolony kiedy gospodarz wywiązał się z obowiązkowych dostaw dla państwa i uzyskał w gminie stosowne zaświadczenie. Oni tych formalności nie dopełnili. Nie wiadomo, czy milicjant trafił się we wsi akurat w tym czasie przypadkiem, czy ktoś doniósł; w każdym razie przyszedł do tych rolników i zapytał o pozwolenie na ubój. Gospodarz zaczął tłumaczyć, że świnka złamała nogę i dlatego był zmuszony ją zarżnąć i że mięso będzie wykorzystane we własnym zakresie.

Milicjant był spostrzegawczy, przyjrzał się i zapytał: Obywatelu, wasza świnka miała dwa ogony? I zabrał go do aresztu. Mnie mama wysłała do tych sąsiadów, żebym też kupiła mięso i akurat kiedy byłam, przyszła sąsiadka i zapytała: Józefowo, a gdzie to waszego milicjant zabrał?  Józefowa warknęła: do pudła. A czemu?. Żeby się nie zniszczył.

Moja mama była w 1950 roku sołtysem wsi Łazów. Wtedy to się nazywało przewodnicząca gromadzkiej rady narodowej. Była krótko, tylko jeden rok, bo spóźniła się z dostawami obowiązkowymi dla państwa i musiała zrezygnować z tego stanowiska. Pamiętam niektóre zdarzenia, związane z  działaniami mamy, jako gospodarza wsi.

W tym czasie kilkunastu mężczyzn ze wsi siedziało w więzieniach; za posiadanie broni i udział w napadach i rabunkach, za podejrzenie udziału w bandach leśnych. Wtedy za takie przestępstwa były długoletnie wyroki, ale już w 1956 roku nastąpiła odwilż i większość więźniów politycznych wyszła na wolność. Nauczyciel z Seroczyna, który był moim wychowawcą w drugiej klasie, został w 1949 roku aresztowany za udział w jakimś napadzie i wrócił do szkoły po dwóch latach. We wrześniu 1950 roku został zamordowany kolejny, czwarty już naczelnik gminy Sterdyń. Zbrodni dokonali bandyci zza Buga. Wojsko ich ścigało. Kiedyś w nocy przyszło do naszego domu sześciu żołnierzy radzieckich i poprosili, aby mama znalazła dla nich jakieś bezpieczne miejsce, żeby mogli się kilka godzin przespać. Było już późno. Mama przyniosła im słomę i kilka godzin spali na niej na podłodze a ich dowódca chodził koło domu. O świcie wyszli, nie powiedzieli dokąd. Delegacja uczniów i nauczycieli z Łazowa uczestniczyła w uroczystym pogrzebie naczelnika gminy. W tym samym roku w zimie w rzeczce Struga znaleziono zamarzniętego noworodka. Długo trwało oczekiwanie na pogotowie lekarskie, które musiało przyjechać z Siedlec. Przez cały ten czas kilkoro uczniów i nauczycieli pełniło wartę przy zwłokach dziecka.

W 1950 roku we wsi wybuchł pożar, paliły się czworaki (podobno jeden z mieszkańców celowo je podpalił). To były baraki, wybudowane przed wojną przez dziedzica dla pracowników folwarcznych. Schemat mieszkań był taki: wchodziło się do obszernej sieni, naprzeciwko drzwi wejściowych były dwie oddzielne izby i dwie izby po bokach. W każdej izbie mieściła się jedna rodzina a więc cztery łącznie. Stąd czworaki. Pożar wybuchł w nocy, ludzie się uratowali, ale spaliło się im wszystko, łącznie z inwentarzem. Jeszcze przedwojenny zwyczaj nakazywał, aby wieś przyjęła pogorzelców. Niektórzy z nich sami znaleźli rodziny, do których się wprowadzili a innym sołtys musiał pomóc w zakwaterowaniu. Mieszkali do czasu wybudowania sobie domów. Wszyscy mieli ziemię z reformy rolnej.

Co pewien czas przychodził do naszego domu jakiś włóczęga. To był zwyczaj z dawnych lat, który utrzymywał się przez pierwsze lata pięćdziesiąte. Nazywani byli dziadami. To byli ludzie bezdomni i bez ziemi, najczęściej starzy, niezdolni już do pracy, czasami kalecy albo z widocznymi śladami chorób zewnętrznych, bez jakichkolwiek środków do życia i bez prawa do opieki lekarskiej. Sołtys miał obowiązek znaleźć przybyszowi zakwaterowanie na jedną noc. Zazwyczaj rodziny we wsi przyjmowały kolejno dziadów i zapewniały im nocleg i posiłek wieczorem, rano i w południe. Następnego dnia wędrowcy szli dalej, do najbliższej osady. Wieś była pogodzona z tym obyczajem, który panował od wieków, ale nowa władza dołożyła starań, żeby te wędrówki ludzi wkrótce ustały. Nawet najbiedniejsi dotychczasowi nędzarze zostali w Polsce Ludowej zauważeni i odzyskali ludzką godność.

W maju każdego roku we wsiach odbywały się przy kapliczkach majowe nabożeństwa. Co wieczór przychodzili mieszkańcy, klękali, odmawiali litanię i śpiewali pieśni maryjne. Również w Łazowie gromadzili się mieszkańcy przy kapliczce. Moja mama często jeździła na sesje do gminy a w maju po powrocie była proszona  o poprowadzenie majowego nabożeństwa. Religijność na wsi była demonstrowana w latach stalinowskich, tak samo jak we wcześniejszych i jak  obecnie, ale zanikły, a w każdym razie zostały bardzo ograniczone, praktyki kołtuńskie, jak różnego rodzaju zabobony, wróżbiarstwo, znachorstwo, egzorcyzmy, itp.

Pozostałością biedy i wojny była gruźlica. Każdego roku przyjeżdżała na wieś ekipa z aparatem rentgenowskim i wszyscy mieszkańcy musieli stawić się na prześwietlenie płuc. W ten sposób epidemia gruźlicy została po pewnym czasie opanowana. Były też choroby dzieci z powodu niewłaściwej higieny. Do szkoły przyjeżdżała regularnie higienistka.

Ludność nie tylko zyskała dostęp do szkół, ale szerokim frontem na wieś docierała oświata. Prowadzone były różne pogadanki jak pielęgnować niemowlęta i starsze dzieci, jak prawidłowo żywić rodzinę, jak uprawiać wydajniej ziemię itp. Tego rodzaju porady znajdowały się w kalendarzach rolnika jak również na różnych kursach, szkoleniach, w organizowanych na wsiach klubo-kawiarniach i kołach gospodyń wiejskich. Po raz pierwszy w 1950 roku przybyło do Łazowa kino objazdowe. Filmy były oczywiście radzieckie. Pierwszy miał tytuł  „Orzeł Kaukazu”.

Były też akcje komiczne. Propaganda ówczesna głosiła, że amerykańscy imperialiści rozrzucili na polach stonkę ziemniaczaną. Uczniowie mieli frajdę, bo zamiast lekcji jeden cały dzień na wiosnę poświęcali na szukanie stonki. Od czasu do czasu przybywali prelegenci, przysyłani przez partię, którzy namawiali chłopów do wstępowania do spółdzielni produkcyjnych. Podlasie było odporne. Nie było prawie chętnych i niewiele spółdzielni powstało. Od 1956 roku już takich akcji nie było a spółdzielnie produkcyjne zostały rozwiązane.

Ze spraw obyczajowych zapamiętałam ostre reakcje środowiska wiejskiego na pojawienie się kobiet w spodniach. Kościół grzmiał, że to niemoralne, że to obraza boska, starsze zacofane kobiety wyszydzały a mężczyźni wyśmiewali się z tych młodych dziewcząt. Chłopcy śpiewali” „zdejm te spodnie mała, byś po spodniach nie dostała. Zdejm te spodnie mała i sukienkę włóż”.

Od 1953 roku mieszkałam już w Warszawie. Niektóre zdarzenia z tamtych lat utkwiły w sposób szczególny w mojej pamięci. W latach 1953/54 chodziłam do siódmej (ostatniej) klasy szkoły podstawowej. Na lekcji języka polskiego przerabialiśmy m.in. „Mendel Gdański” Marii Konopnickiej. Przy tej okazji rozwinęła się ożywiona dyskusja na temat dramatu Żydów w Polsce w czasie okupacji niemieckiej. Nauczycielka (przedwojenna absolwentka polonistyki) powiedziała na zakończenie: „To przecież było jasne, że jak skończą z Żydami, wezmą się za Polaków”. Odebrałam to tak, że dla tej nauczycielki dramat zaczął się dopiero wtedy, kiedy Niemcy zaczęli mordować Polaków. Ja strasznie przeżywałam tragedię Żydów i nie mogłam pojąć takiego stanowiska, a to przecież ja pochodziłam z bardzo zacofanego, antysemickiego Podlasia. W siódmej klasie miałam za zadanie sporządzić jakąś okolicznościową gazetkę szkolną. Posmarowałam ją klejem i bezpośrednio przykleiłam do ściany. Dyrektorka uznała, że nie szanuję mienia państwowego i wyznaczyła mi wysoką karę. Moja koleżanka zachowała się niestosownie wobec kucharki. To było bardzo poważne przewinienie. Musiała przeprosić kucharkę i przez dwa tygodnie nie miała prawa nosić chusty harcerskiej. Wszyscy uczniowie nosili czerwone chusty. W czasach stalinowskich wtłaczano nam do głów w różnych formach (codzienne apele przed lekcjami, capstrzyki, akademie, pogadanki, szkolenia) zasady ówczesnego ustroju: przede wszystkim przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, konieczność walki o pokój, czujność przed zagrożeniami ze strony imperializmu zachodniego ale również wartości, które do dziś uważam za szczyt humanizmu, czyli szacunek dla prostego człowieka i troska o mienie społeczne (wtedy mówiło się mienie państwowe).

W następnym roku, już w liceum, przerabialiśmy na jednej z lekcji języka polskiego utwory, które obrazowały nędzę chłopów w pańszczyźnianej i międzywojennej Polsce. Nauczycielka, staruszka przeczytała wiersz Władysława Syrokomli „Lalka” a później bardzo przejętym głosem zaczęła nam opisywać własne przeżycia i spostrzeżenia z całkiem nieodległych lat, bo kilkanaście lat przed wojną. Była guwernantką dla dzieci arystokracji. Na powitanie pani domu podawała jej z pogardą tylko końce palców. Ta polonistka mówiła wtedy do nas: „Dzieci, nie macie pojęcia, jakie macie szczęście, że przyszło wam żyć w Polsce Ludowej. Jesteście wszyscy równi i wszyscy macie jednakowe prawo do nauki”. My nie umieliśmy sobie tego wyobrazić: gruntownie wykształconej nauczycielce podaje kołtunka z wyższych sfer koniuszki palców.

Dla nas RÓWNOŚĆ była czymś tak oczywistym, jak powietrze.

W klasie było około trzydzieściorga uczniów: była córka dyrektora z Ministerstwa Kultury i Sztuki, córka kierownika Spółdzielni Produkcyjnej, syn oficera Ludowego Wojska Polskiego, Żydówka, przygarnięta przez małżeństwo – przedwojennego pułkownika i jego żonę po ukończeniu przed wojną pensji dla dziewcząt, była córka sekretarki, syn dyrektora kolei państwowych, moja mama była ekspedientką w sklepie, była córka nauczycielki muzyki, córka taksówkarza, była sierota, która po maturze wstąpiła do zakonu (wychowywała ją macocha, pracująca w fabryce Świerczewskiego), była koleżanka, której ojczym był ochroniarzem Bieruta, były dziewczynki z rodzin rzemieślników i dwie córki handlarek na bazarze.

Komunizm w Polsce był bardzo przewrotny, a nawet komiczny. Klasa rządząca tzn. rodziny robotnicze, chłopskie i inteligencji pracującej żyły bardzo skromnie, natomiast hulała prywatna inicjatywa. Należeli do niej m.in. tzw. badylarze, sałaciarze, handlarze, rzemieślnicy, prywatni taksówkarze. Właśnie uczennice z rodzin należących do prywatnej inicjatywy były w porównaniu z nami wszystkimi bardzo zamożne. Niezależnie od statusu materialnego wszystkie uczennice chodziły w granatowych fartuszkach  z białymi kołnierzykami i one też nie miały możliwości zademonstrować w szkole swojej uprzywilejowanej pozycji. Nie było znane również pojęcie korepetycji. W szkole kolejni nauczyciele pełnili dyżury po lekcjach, prowadzili różne kółka zainteresowań a dodatkowo można było poprosić o pomoc nauczyciela lub lepszego ucznia.

To była dobra szkoła. Już w wieku siedemnastu lat byłam na wydziale matematyki i fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i nie były mi potrzebne żadne dodatkowe lekcje przygotowawcze. Gdyby nie mój bardzo ciężki wypadek samochodowy na trzecim roku studiów, już w wieku 22 lat miałabym dyplom uniwersytetu.

Kiedy potrzebowałam udokumentować znajomość języka rosyjskiego w mojej późniejszej pracy w handlu zagranicznym, również bez dodatkowych kursów zdałam egzamin państwowy. Nawet dzisiaj mogę wyrecytować np. Odę do  Młodości A. Mickiewicza, Aurea Aetas Owidiusza, fragmenty Oniegina A. Puszkina, i jeszcze wiele innych wierszy, w tym  poezji rewolucyjnej charakterystycznej dla tamtych czasów. Z wiersza „Lalka” W. Syrokomli, omawianego na wyżej wspomnianej lekcji pamiętam kilka zwrotek: Niech lalka będzie grzeczna, nie płacze, nie beczy, ładnie mi się ukłoni i uszko nachyli, A ja lalce opowiem wiele pięknych rzeczy, jak mi rodzice mówili. W święto mama mię w nową sukienkę ubierze i różową przepaskę zawiąże u czoła, Ja wtedy będę umieć francuskie pacierze i pojedziem do kościoła. Toż to będzie się dziwić prostaków gromada! Bo nie przy nich pisane zagraniczne słowa Mnie się głośno po polsku modlić nie wypada, czy to ja chłopka wioskowa? Tylko ty tego nie wiesz – że my – to panowie, A jeszcze jest lud inszy, chłopami nazwany, Którym Pan Bóg z niebiosów przykazał surowie, by pracowali na pany. Brudne, brzydkie, pijane – czysto jak nędzarze W poszarpanych siermięgach ledwo włóczą ducha Lecz sami sobie winni, to Bozia ich karze, że chłopstwo papy nie słucha. Ot i wczora… gdy papa zasnął po obiedzie, Pytam się – czy to pięknie i co za potrzeba, Weszli – zbrudzili pokój, krzyczą jak niedźwiedzie: Chleba panoczek!  Daj chleba…

Te sprawy nie były mi obce. Trochę więcej wiedziałam od moich warszawskich koleżanek o doli ludu wiejskiego i pogardy panów dla tego ludu przed wojną.

Jedna z koleżanek w szkole w Łazowie była córką byłej służącej we dworze u kilku kolejnych dziedziców. Koleżanka już tego nie wiedziała, ale jej starszy brat opowiadał, że byli bardzo biedni. Z niecierpliwością czekali na mamę, która czasami przynosiła kilka kromek chleba z pańskiego stołu. W latach pięćdziesiątych na wsi nie opłaciło się wypiekać chleba. Był tak tani, że wszyscy kupowali w spółdzielni. Słyszałam nawet takie rozmowy, że cena chleba powinna być wyższa, bo niektórzy rolnicy karmią chlebem konie.

W majątku w Łazowie był po pierwszej wojnie światowej taki dziedzic, który najstarszych pracowników folwarcznych kierował do obsługi bardzo niebezpiecznego buhaja. Po kilku miesiącach ten parobek już nie żył a dziedzic nie musiał wypłacać mu renty, którą nabył za wieloletnią pracę w folwarku. W ten sposób zginęło trzech starych mężczyzn we wsi.

Bardzo przejmującą historię opowiadała moja mama, która ukończyła szkołę rolniczą dla dziewcząt w Albigowej w woj. rzeszowskim. Szkoła mieściła się w dobrach Potockich. Mama miała okazję zaobserwować zarówno niektóre sceny z życia hrabiów jak i chłopów. Opowiadała, że każdego wieczoru matka hrabiego wychodziła na dziedziniec, gdzie czekała na nią orkiestra i grała wielmożnej pani przed snem.

Mama widziała również pracę kobiet u hrabiego. Na polu przy burakach pracowały od świtu do nocy a hrabia na zakończenie płacił liśćmi z buraków, tzn. za całą pracę kobieta otrzymywała jedną trzecią objętości liści z buraków, które wykopała, przeniosła i obcięła.

Niedawno oglądałam w telewizji program, w którym przewodniczka wycieczki a może kustoszka muzeum w Łańcucie opowiadała o wyjeździe hrabiego Alfreda Potockiego z Łańcuta. Podkreślała, jak wielkim był patriotą i jak bardzo musiał kochać Polskę, bo świadkowie jego wyjazdu widzieli w jego oczach łzy. Ja wiem, że uciekał przed rewolucją społeczną, która niewątpliwie by go dosięgła i że wywiózł wiele wagonów różnego rodzaju dóbr z posiadłości w Łańcucie. Nie zastanawiałabym się nad łzami tego wielmoży natomiast wyobrażam sobie łzy dzieci, które czekały na mamę po pracy i które musiały żuć liście buraczane, bo to była cała  zapłata za pracę.

W latach stalinizmu o polityce można było rozmawiać tylko w zaufanym gronie. Nie wolno było w ogóle wymawiać takich słów, jak partyzanci, AK, Szare Szeregi, Powstanie Warszawskie.

W pieśni „Nie szumcie wierzby nam…” słowa „bo w partyzantce nie jest źle” były zastępowane zwrotem „bo na wojence nie jest źle”.

O AK ostrożnie mówił ksiądz, do którego chodziliśmy na katechezę. Wyjaśnił nam, że jeśli będzie przesłuchiwany powie, że AK to znaczy Akcja Katolicka. O Szarych Szeregach nie wiedziałam nic. Koleżanki zabierały mnie na cmentarze. One wiedziały, gdzie są mogiły młodzieży harcerskiej i tam zapalałyśmy lampki. O Powstaniu wiedziałam tylko tyle, że łuna nad płonącą Warszawą była widoczna na mojej wsi a to było 120 km od stolicy. Pomagałam kiedyś jednej z koleżanek w lekcjach u niej w domu. Kiedy jej mama dowiedziała się, że jestem z prowincji, zaczęła gorzko komentować chciwość i bezwzględność ludzi ze wsi, przywożących do walczącego miasta podstawowe produkty. Mówiła, że za bochenek chleba i osełkę masła warszawianki oddawały złotą biżuterię, ślubne obrączki. Jak mało wtedy wieś wiedziała o sytuacji w walczącej stolicy, ale również warszawiacy mieli słabe pojęcie o życiu na wsi w czasie okupacji. Niemcy przez cały czas zabierali młodych ludzi na roboty do Niemiec, konie i krowy dla swojej armii, ale podczas ucieczki przed Armią Czerwoną w 1944 roku zabierali wszystko, co znaleźli w gospodarstwach. Chleb i masło były podczas powstania również na wsi na wagę złota.

Opowiadał mi jeden z mieszkańców Łazowa, jak kiedyś złapał go Niemiec (Niemcy mieli w kilku domach swoje kuchnie) i zażądał, żeby on przyniósł mu kilka jajek. Chłopiec miał dziesięć lat. Próbował wytłumaczyć, że nie ma takiej możliwości, wtedy Niemiec spuścił go głową do studni i tak długo trzymał za nogi, aż chłopak przyrzekł, że jajka przyniesie. Musiał uciec po tym incydencie do swojej babci na inną wieś, bo bał się, że Niemiec go utopi. Powiedział mi: „Skąd ja miałem wziąć jajka? My żywiliśmy się cebulą, lebiodą i szczawiem”.

O katowniach NKWD i UB zaczęto mówić po ucieczce Światły na Zachód. Wtedy uważano, że wszyscy uwięzieni to patrioci, którzy nie chcieli zgodzić się na nową, tym razem sowiecką okupację. Jeśli ktoś interesuje się bardziej szczegółowo latami powojennymi, musiał poznać fakty, świadczące o innym obliczu niektórych więźniów „politycznych”, to znaczy o dokonanych wcześniej przez nich straszliwych zbrodniach na bezbronnej ludności. IPN nie ujawnia takich „zasług” obecnych „bohaterów” zwanych wyklętymi.


Przejdź na samą górę

Komentarzy: 18

  • forpoczta_socjalizmu

    Piękne świadectwo ówczesnych realiów

  • Piękne, bo prawdziwe.

  • Przypominam sobie że już „gdzieś” czytałem tekst 🙂
    Jeszcze taka uwaga w kwestii znaczenia słów ‚Zbrodni dokonali bandyci zza Buga.” To zdanie brzmi co najmniej
    niejednoznacznie 🙂 ,otóż w rzeczonym miejscu pani wspomnień, Bug już nie jest rzeką graniczną – rozdzielającą Polskę od Białorusi – jak to ma miejsce w „moim” przypadku, a w tamtych latach PRL od ZSRR.
    Czytelnik „z Polski” skojarzy że bandyci przyszli
    ze ZSRR – a tak (zapewne) nie było…

    Ps. Mam przed sobą książeczkę – broszurę małego formatu o zawartości 74 str. cena 3000 zł. 🙂 pt.”Za kulisami
    bezpieki i partii’.(Józef Światło ujawnia tajniki
    partii,reżymu i aparatu bezpieczeństwa). Wyd. przez
    Zrzeszenie Studentów Polskich W-wa 1990r.

    Światło z racji zajmowanej funkcji w resorcie ‚sporo”
    znał faktów – co ochoczo wykorzystał po ucieczce, w RWE,krążą słuchy jakoby po rozwaleniu Berii w Moskwie
    (zamieszany we współprace z wywiadem brytyjskim (?))
    Światło uciekł na Zachód z tego samego powodu…
    a jak „tam – było”…

    • Gwoli informacji: Nazwiska rusińskie na Podlasiu i Suwalszczyźnie:1.Sokółka:45,72%2.Mońki:23,66%3.Białystok:27,86%4.Wysokie Mazowieckie:9,63%5.Bielsk Podlaski:33,93%6.Hajnówka:85,29%7.Siemiatycze:29,88%8.Sokołów Podlaski:17,63%9.Węgrów:4,12%10.Siedlce Mazowsze-Podlasie:10,42%(w części podlaskiej 25-30%)11.Łosice:65,4%12.Biała Podlaska:63,73%13.Augustów:20,28%14.Sejny:40,37%15.Suwałki:30,72%.

    • krolowa bona

      @krzyk58
      Powyzszy tekst, w nieco skroconej formie obublikowany byl w jesieni ‚2016 na lamach OP, oburzylo mnie sformowanie o istniejacym rzekomo w PRL komunizmue i autorka skomentowala to , ze to zart i przenosnia…. pisalam tez o dzialaniu i szerokiej ofercie bankow spoldzielczych w PRL, i ktorych np.czytelnicy/komentatorzy OP malo lub nic nie wiedza, min.tez i o t, ze mogli ta driga np.nawiazsc wymiane doswiadczen z rolbikami/plantatirami np.wiba na „zachodzie”np.we Francji czy w Belgii a nawet w Chile i wyjrvhac tam na tzw.zbiory. .. pisali tu na lamach OP komentatorzy, ze np.w PRL nie mozna byli wyjezdzac na „zachod” i dlatego niby nie mogli poznac tamtego ustroju…..co wogole prawdzie nie odpowada..

  • @Wlodek.Zgodnie z daną „kiedyś” obietnicą – podrzucam, małe co nieco…

    https://www.odnako.org/blogs/polskiy-vklad-v-velikuyu-rossiyu/

    https://szhaman.livejournal.com/868814.html

    https://mikstury-bezmetki.neon24.pl/post/123485,polski-wklad-w-wielka-rosje

    ” …Jednakże wkład Polaków, którzy do roku 1917, byli drugim liczebnie po Rosjanach, narodem imperium, w umacnianiu i ustanowianiu państwowości rosyjskiej jest dość znaczny. Niestety to także, – mimo zaciśniętych i pobielałych od gniewu warg – bardzo polska historiografia.
    Dlatego też to my spróbujemy ją opowiedzieć.” (…)

    „Wojna Ojczyźniana 1812 r.; Polacy masowo wlewają się w szeregi armii napoleońskiej, ażeby uczestniczyć w pochodzie na Rosję. W świcie Napoleona polscy generałowie, oczekujący jedynie rozkazu, żeby poprowadzić swoje legiony na wschód. Ale w sztabie rosyjskim oczekują już ich generałowie Polacy: generał-feldmarszałek M. Kamieński, generał M.Kachowski, generał-lejtenant I.Przybyszewski, generałowie kawalerii A.Ożarowski i H.Pajewski ( ten sam sławny Pajewski, który maszerował na spotkanie francuskich szyków razem że swoimi synami- wyrostkami, trzymając ich za ręce!) i jeszcze mnóstwo innych, którzy wiedli swoich rosyjskich żołnierzy przeciw francuskim pulkom. Czasami rozgrywały się całe bitwy między dwoma polskimi generałami: jeden wiódł w bój Francuzów, a drugi – Rosjan. Przy okazji, w tamtych czasach było więcej generałów-Polaków w armii rosyjskiej aniżeli wśród generalicji francuskiej. Wśród młodszego korpusu oficerskiego i w szeregach żołnierskich było – oczywiscie- znacznie więcej Polaków aniżeli wśród generałów. Historii znani są ochotnicy-ulani Polskiego Pułku pod dowództwem porucznika K. Biskupskiego, którzy prowadzili działania partyzanckie wraz z rosyjskimi chłopami, napadając na wojaków napoleońskich.
    Byli takze Polacy w szeregach formacji kozackich.”

    Hasło ‚Polacy z Napoleonem’ jak widzimy w powyższym świetle wygląda na ‚nieco’ fałszywe – owszem były „jakieś tam” otumanione „zbrojne kupy’… lecz MUSIMY
    pamiętać że Polacy ,nie pojedyncze przypadki,
    występowali zbrojnie przeciwko ‚pierwszemu Hitlerowi”
    wspólnie z naszymi słowiańskimi braćmi – Rosjanami. To taka dygresja może albo przede wszystkim, skierowana do
    różnej maści formułowych chorych z nienawiści imbecyli – rusofobów.Tych,oczywiście nie wymieniam imiennie – nie pozdrawiam!! 🙂

  • „Podlasie to bardzo duży region, dlatego podzielili nas pomiędzy trzy województwa. I mało znany, do tego stopnia, że nasz akcent większość ludzi uważa za „ruski” i próbuje poprawiać. To region kontrastów: piasków i bagien, upałów i mrozów, silnego patriotyzmu ale i zrozumienia między mieszkającymi tu narodowościami, gościnności i otwartości na świat, ale i silnego przywiązania do wiary, tradycji, historii. To region, gdzie odczuwa się bardziej…

    https://www.youtube.com/watch?v=cLKVH0sKMBs

    • krolowa bona

      @krzyk58
      Te 3 wojewodztwa to: lubelskie, warszawskie (=mazowieckie) i suwalskie ( =bialostockie) ? Pytam, gdyz POiPISY ciagle zmieniali nazwy i okregi administracyjne dla uzyskania wiecej poslow do sejmu i parlamentu UE i dla innych potrzeb UE, taki galimatias powstal….

      • Tak – to te,Podlaskie(= Białostockie),Buzkowe
        ‚wielkopomne reformy’ – 1999,m.in. administracyjna.Wówczas wabili się jako AWS w koalicji
        z takim samym kameleonem znanym jako „charyzmatyczna’
        UW(Unia Wolności)- partia zatroskanych o losy kraju
        „mendrców i mentorów”. :)Pisze pani ” pisali tu na lamach OP komentatorzy, ze np.w PRL nie mozna byli wyjezdzac na „zachod”…

        Otrzymanie paszportu wówczas było uwarunkowane
        wieloma względami, m.in. zwracano uwagę
        na pochodzenie … .
        Niektórzy „nasi” komuniści masowo wyjeżdżali
        z błogosławieństwem PZPR – już od połowy lat
        50′ na różnego rodzaju „studia czy szkolenia”
        organizowane przez „tamtejsze „fundacje’. 🙂
        Nawet po to by „studiować’ zwyczaje średniowieczne – paryskich prostytutek…
        należało mieć tylko właściwe,czyli słuszne pochodzenie/korzenie – którego zdecydowanie z reguły nie posiadali rodowici Polacy,z dziada,pradziada.Niestety.

  • I na kogo ta wiocha zagłosowała w 1989 roku ? Czy pogarda arystokracji do tych tumanów nie była uzasadniona? A pracownicy PGRów ? Historia niewielu zna takich idiotów, co głosują przeciwko własnym interesom. Po prostu poziom umysłowy SUdanu. Ale chociaż 40 lat wiary w przyszłość podarowali komuniści tym ludziom tą niesłychaną organiczną pracą uświadamiającą.

    • krolowa bona

      @daniel
      Ostre spojrzenie i ostra analiza ale komentator „ujal” , te fakty i dzisiejsze konsekwencje tamtych decyzji i to nie od 1989 lecz od 1980 roku sa przyczyna mego doglebnego bolu, brak swiadomosci klasowej , o ktrym tu, na lamach OP czesto pisze i sprzecznosci pojec i oczekiwan w Polsce, bardzo tu widoczne wsrod komentarzy i tekstow felietonow utwierdzaja mnie , ze te braki w swiadomosci klasowej i z nia zwiazane dazenia do przemian potrzebuja conajmniej 200 lat i wiele przelanej krwi, ofiar ludzkich by istote polskich interesow wogole moc pojac, przeto , jak juz wspomnialam: komentator „ujal”……

  • Studiowałem w Krakowie w latach 1952-56. Czyli w oku cyklonu stalinowskiego. Wkuwałem cierpliwie historię WKPb. Mogę napisać dzieło o tych czasach. Przeżyłem. Sukcesy życiowe odniosłem w Polsce Ludowej i dzięki niej. W erze solidarnościowego PiSu czule wspominam tamte czasy. Wiele spraw po latach zrozumiałem. Ludzie wtedy byli dla siebie serdeczni. Dziś nienawidzę wszystkiego co mnie tutaj otacza, a mój kraj stał się nie Polską a Wschodnią Flanką. Filozof nazwał to „cywilizacją podłości”

    • Panie Wojciechu, proszę coś nam opowiedzieć o tamtych latach.

      Pani Krystyna przetarła szlak!

      Pozdrowienia.

  • Artykuł czytałam już wcześniej, nie pamiętam czy dokładnie ten czy też zbliżony treścią. Natomiast obecny artykuł sprowokował mnie do obejrzenia odcinka „Polskiej Kroniki Filmowej”, przyznaję, że z przyjemnością oglądałam twarze zadowolonych ludzi, którzy przeżyli II RP i II światową. Wierzę również, że ci ludzie faktycznie byli szczęśliwi mogąc budować Ojczyznę dla siebie, czyli PRL.

    • Krystyna Badurka-Rytel

      Szanowni Czytelnicy!
      Napisałam kiedyś kilka zdań p.t. Stalinizm na wesoło i właśnie ten krótki tekścik został opublikowany w Obserwatorze. Teraz artykuł zawiera treści bardziej poważne i bardziej szczegółowe, obejmujące również moje wspomnienia z Warszawy.

      Bardzo mi miło, że tekst się Państwu podobał. Przygotowuję książkę. Będą wspomnienia z Podlasia i z Warszawy od końca wojny do dziś. Mam nadzieję, że będzie interesująca.
      Pozdrawiam Wszystkich Państwa serdecznie. Krystyna Badurka-Rytel

    • Ja również czytałem ten tekst albo w „Faktach i Mitach”, albo w jego plemiennym „przeciwniku” tygodniku „Faktycznie”. Tekst bardzo prawdziwy. Pamiętam i podobnie wspominam tamte czasy.
      Pozdrawiam

      • krolowa bona

        @Lech
        Powyzszy tekst, nieco krotszy i teraz takze zmodifikowany byl opublikowany na lamach OP w jesieni ‚2016, prosze zerknac na moj komentarz z dzisiaj pod @krzyk58

        Pozdrowienia

Skomentuj


  Potwierdzam znajomość regulaminu portalu obserwatorpolityczny.pl, w szczególności zapisów odnoszących się do kwestii odpowiedzialności za zamieszczane komentarze i opinie.

Ostatnie 7 dni

  • Społeczeństwo Dane wrażliwe – czyli jakie?

    Dane wrażliwe – czyli jakie?

    Nie wszystkie dane osobowe są traktowane przez prawo w ten sam sposób. Szczególnej ochronie podlegają te, tzw. wrażliwe, których katalog zdecydowała się jeszcze poszerzyć Unia Europejska. Jakie dane zalicza się do tej kategorii i co z tego wynika – wyjaśnia ekspert ODO 24. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem do tzw. danych wrażliwych zalicza się te, umożliwiające określenie pochodzenia rasowego lub etnicznego, poglądy polityczne, przekonania religijne albo światopoglądowe oraz przynależność wyznaniową, partyjną czy związkową. W tej kategorii mieszczą się ponadto […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom…

    Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom…

    Neoliberalny kapitalizm nie zapewni lepszej przyszłości naszym dzieciom, o ile je w ogóle będziemy mieli. Dzisiaj posiadanie dzieci to przywilej, chyba że ktoś traktuje potomków jako przypadkowy element inwentarza. Niestety zdaje się, że ta ostatnia forma jest obecnie promowana przez nasze państwo, ale jest tak bardzo źle, że chyba lepsze jest takie rozwiązanie, niż żadne. Trochę trwało i musiało przejść przez świat kilka kryzysów, żeby społeczeństwa zaślepione blaskiem dużych telewizorów LCD zrozumiały, że rzeczywistość się zmieniła i już nie wystarcza […]

    Czytaj więcej →
  • Wojskowość Coraz więcej mundurowych przerywa milczenie… i co z tego?

    Coraz więcej mundurowych przerywa milczenie… i co z tego?

    Źle się dzieje w służbach mundurowych Rzeczpospolitej w epoce dobrej zmiany. Coraz więcej mundurowych przerywa milczenie, na tematy bieżące, które dotyczą ich bezpośrednio jak i generalnie problemów struktur w których służą. W państwie demokratycznym, gdzie Żołnierz jest również obywatelem – nie może być tak, żeby Wojskowi i przedstawiciele innych struktur mundurowych – nie mieli prawa do głosu. Formalnie taką rolę powinny pełnić środowiska grupujące przedstawicieli tych środowisk. Jednak w naszym kraju w ramach ogólnego braku szacunku do autorytetów, władza nie […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Nie słyszeli chociaż słyszeli?

    Nie słyszeli chociaż słyszeli?

    Jak rząd, który z takimi sukcesami „wyjaśnia” wypadek komunikacyjny, ma skutecznie wyjaśnić wypadek lotniczy pod Smoleńskiem? Generalnie to jedne wielkie pasma równoległych sukcesów, albowiem z tego co widzimy na ekranach naszych telewizorów wynika, że trzy sprawy są znakomicie wyjaśniane. Mówimy o sukcesie związanym z wyjaśnieniem kolizji, czy też wypadku z jednym z panów ministrów, wypadku z panią premier w osobie własnej oraz o dramatycznej katastrofie pod Smoleńskiem. Wiadomo, że jest komisja do wyjaśnienia tej katastrofy i wiadomo, że pracuje ona […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura A zima XXVI

    A zima XXVI

      2017.02.17 Poznań dziś zima za porządki od samego rana tu szaro tam buro ogólnie wszędzie zimowy brud a śniegu mało a śniegu skąpo zakryć nie da rady zamalować nie ma jak a wiatr cicho siedzi a wiatr ani śmie nie zamiecie nie wyprzątnie palcem nie tknie nic zima podumała pomyślała i dalejże za sprzątanie czego śnieg nie skryje czego wiatr nie zwieje może deszcz deszcz zmyć zdoła wszystko spłynie wszystko wsiąknie i znów świat zacznie pięknie lśnić tęskniąc za […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Lewico – zdechłaś i zgniłaś? Na nędznym nawozie kiełkują głównie chwasty

    Lewico – zdechłaś i zgniłaś? Na nędznym nawozie kiełkują głównie chwasty

    Lewico – gdzie jesteś? W grobie! Zdechłam sobie i zgniłam! Tyle o lewicy. Nie ma jej w Polsce, nie istnieje, jest poza jakimkolwiek marginesem. Nie ma idei lewicowej. Nie ma myśli lewicowej (poza kilkoma szlachetnymi wyjątkami). Nie ma liderów lewicy. A na nędznym nawozie kiełkują tylko chwasty. Ewentualnie pojawiają się para-lewice, których lepiej nawet nie opisywać ze względu na szacunek do Czytelników i Czytelniczek. Co się takiego stało, że w Polsce nie ma lewicy? Powiedzmy więcej – co się takiego […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Prawda nas upokorzy

    Prawda nas upokorzy

    Prawda nas upokorzy. Nie jest dobrze słuchać prawdy o sobie, zwłaszcza jeżeli przez lata karmiło się uszy kłamstwami i jeszcze do tego filtrowało je przez różowe okulary. Obecnie jesteśmy na skraju nowego horyzontu zdarzeń, który będzie się o nas upominał w ramach Unii Europejskiej, NATO i sytuacji regionalnej. W najbliższym czasie usłyszymy dużo gorzkich słów na temat naszego kraju, w znacznej mierze prawdziwych. Prawdopodobnie prawda, którą usłyszymy – nas upokorzy. Właśnie dlatego będzie to g. prawda dla naszych elit rządzących. […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju W ciągu 27-iu lat transformacji nie udało się nam wzmocnić państwa

    W ciągu 27-iu lat transformacji nie udało się nam wzmocnić państwa

    Podsumowując naszą transformację, nie da się postawić jednoznacznej oceny. Są sukcesy i osiągnięcia, są zmiany na lepsze, było kilka udanych reform, jednak również zmarnowano i po prostu nie wykorzystano wielu okazji. Jak również była prawdziwa masa wielkiego złodziejstwa. Stąd nie ma możliwości jednoznacznie podsumować tego okresu jedną oceną, to nie jest możliwe bez pogłębionej analizy i dyskusji. Dodajmy zwłaszcza dyskusji, ponieważ nie sposób ocenić tego okresu jednoosobowo, to już w ogóle nie jest możliwe. Można natomiast, a nawet jest naszym […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura No i poszła

    No i poszła

    Nie jest łatwo być matką. Szczególnie trudne jest to dla kogoś, kto nie bardzo matką chce być. Komu nie widzi się matkowanie. Bycie matką niesie bowiem ze sobą cały pakiet ograniczeń. Nie panuje się już nad swoim życiem. Trzeba się nim dzielić. Trzeba się poświęcać. Trzeba całość swojego życia oddać tak bardzo, że niemal nic nie pozostaje już dla siebie. Szybko przychodzi zmęczenie, irytacja. Człowiek jest nieustannie niedospany. Nie można robić już, co się chce. Ani kiedy się chce. Ani […]

    Czytaj więcej →
  • Historia Za brak pragmatyzmu płaci się poświęceniem

    Za brak pragmatyzmu płaci się poświęceniem

    Będąc Polakiem, musisz być gotowy do walki i poświęceń. Tego powinna nas nauczyć II-ga Wojna Światowa. Niestety, nie nauczyła nas najwidoczniej niczego, nawet już nie pamiętamy ani co do niej doprowadziło, ani jak ją przegraliśmy, jak również jak przegraliśmy w jej wyniku. Wielka porażka i żadnej nauki, żadnych wniosków, żadnych implementacji do rozwoju strategicznego państwa – zupełnie nic, a przetrwaliśmy biologicznie dzięki układowi sił międzynarodowych. Nie było w naszej historii większej katastrofy. Nie ponieśliśmy nigdy tak wielkich strat. Cudem przetrwaliśmy […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura Być kochanym – pozwól

    Być kochanym – pozwól

    Ona pierwsza To nie ty szukałeś miłość, ale to ona odnalazła ciebie. A tak naprawdę to nie tyle odnalazła, co ci się objawiła. Bo mogłaby cię odnaleźć tylko wówczas, dyby cię zgubiła. Tymczasem ona była tuż obok. Była zawsze. Tyle, ze tyś jej nie dostrzegał. Tyś jej nie zauważał. Nie ty wiec, lecz ona byłą pierwsza. Miłość. Miłość była tuż obok. Towarzyszyła ci przez całe twe życie. Ale jej to nie wystarczało. Wciąż szukała sposobności, aby wejść z tobą w […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Pokój poprzez siłę? Czyli PAX AMERICANA dla świata?

    Pokój poprzez siłę? Czyli PAX AMERICANA dla świata?

    Pan Donald Trump coraz bardziej zaciekawia świat. Jego najnowsze wypowiedzi o tym, że Paryż już nie jest tym, czym był – to esencja prawdy o naszej rzeczywistości. Dokładnie tak nas widzą. Europa jest postrzegana przez pryzmat katastrofy jaką stanowi niekontrolowany napływ nielegalnych imigrantów. Ilość i skala zagrożeń dla społeczeństw i państw, wynikających z pojawienia się ludności inno-kulturowej, nie mającej żadnych szans na integrację i będącej obciążeniem dla systemów socjalnych jest szokująca. Prędzej czy później ujawnią się problemy w takiej skali, […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa?

    Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa?

    Jakie okoliczności wypadku pani Beaty Szydło spowodowały utajnienie śledztwa? Pani premier Beata Szydło blisko trzy godziny zeznawała w Prokuraturze w Krakowie, jako świadek w wypadku do jakiego doszło z udziałem jej limuzyny. Obrońca rzekomego sprawcy był na miejscu i teoretycznie, zgodnie z procedurą karną powinien mieć prawo w tym przesłuchaniu (lub w jego części) uczestniczyć. To nie nastąpiło, w świetle ujawnionych wypowiedzi miało chodzić o zachowanie czystości zeznań uczestników postępowania. Jednakże to nie tłumaczy, jakie to okoliczności wypadku spowodowały, że […]

    Czytaj więcej →
  • Społeczeństwo Być kochanym – za darmo

    Być kochanym – za darmo

    Za darmo Miłość, ta prawdziwa, nie jest za coś. Miłość, ta prawdziwa jest za darmo. Miłość, ta prawdziwa, nie stawia warunków. Nie jestem kochany dlatego, że jestem mądry. Ty też nie za to jesteś kochany. Nie jestem kochany za to, że jestem piękny. Ty też nie za to jesteś kochana. Nie jestem kochany za to, co umiem. Ty także nie za to. Nie jestem kochany z powodu tego, co wiem. Ty także nie. Nie jestem kochany za to, jak się […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Nie pogarszajmy sami swojej pozycji

    Nie pogarszajmy sami swojej pozycji

    Nie pogarszajmy sami swojej pozycji. Nie dostarczajmy naszym przeciwnikom argumentów. Nie osłabiajmy się sami, jałowymi sporami. Nie zadłużajmy się bardziej, zwłaszcza za granicą. Nie dzielmy bardziej społeczeństwa. Nie marnujmy pieniędzy na wydatki, które nie generują stopy zwrotu lub oszczędności. Wydawajmy „z długu” tylko na inwestycje. Dbajmy o państwo. Nie mamy innego, a nawet to które mamy, może zostać nam odebrane. Jest na pewno lepsze niż żadne, postarajmy się żeby było jeszcze lepsze. Wymaga to dużo wysiłku, jednakże nie jest niemożliwe. […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Geopolitycznie jesteśmy skazani na samotność i przegraną w obecnym stanie rzeczy

    Geopolitycznie jesteśmy skazani na samotność i przegraną w obecnym stanie rzeczy

    Trzeba sobie uświadomić raz na zawsze, że geopolitycznie – w tym położeniu i w tym układzie sojuszy, a w szczególności przy tej sprzeczności interesów – jesteśmy skazani na samotność. W dalszej kolejności, również jesteśmy skazani na przegraną w obecnym stanie rzeczy. Historia Polski to przerywane continuum. Odrodzenie państwa w 1918 roku to był cud, którego nie zaznało zbyt wiele narodów okradzionych i zniewolonych przez sąsiadów, a zgubionych przez własne elity. II Wojna Światowa, była dla nas geostrategicznym sprawdzianem, którego nie […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura A zima XXV

    A zima XXV

      2017.02.16 Poznań zimo zimo moja zimo czy aby już odchodzisz czy aby dajesz wiośnie pola czy teraz już ze słońcem dzień każdy zaczniesz zimo zimo moja zimo gdy cię nie ma jeszcze tęsknią wszyscy pytają kiedy dziwią się że nadal bez śniegu gdy już w końcu narzekają że ślisko biadolą że zimno mroźno i w ogóle nic nikomu nie pasuje zimo zimo moja zimo a ja lubię kiedy śniegiem ty obficie kiedy mróz taki że skrzypi pod butami kiedy […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Nie sra się we własne gniazdo

    Nie sra się we własne gniazdo

    Znowu pojawiają się głosy tzw. środowisk i autorytetów, które zaczynają tworzyć medialny klimat do potrzeby nałożenia sankcji w ramach Unii Europejskiej na Polskę. Trudno jest to określić inaczej, niż działalnością antypaństwową. Zajmują się tym obcokrajowcy, bo plucie na Polskę staje się modnym i nośnym tematem. Zajmują się tym, także i Polacy, czego po prostu nie da się zrozumieć. Nie sra się we własne gniazdo! Nawołujących w Unii Europejskiej do nałożenia sankcji na Polskę trzeba zapamiętać i w odpowiednim momencie przypomnieć […]

    Czytaj więcej →
  • Cytaty Ogólna Ludzcy panowie

    Ludzcy panowie

    Nie ma to jak wygarnąć prawdę. Pan prezes wygarnął wczoraj w Sejmie prawdę opozycji. Zrobił to wyjątkowo skutecznie. Opozycja jak rządziła, anihilowała ówczesną opozycję, a dzisiaj rządzących i kazała im wygrać wybory – jak pięknie podsumował pan prezes – wygrali. To wyczerpuje wszelkie dywagacje, pan marszałek Kuchciński został obroniony na stanowisku. W Demokracji liczy się matematyka, kto ma więcej – ten rządzi. Obecna opozycja nie może udawać, że tego nie rozumie. Żadne dąsania się i twierdzenia o wyższości moralnej – […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Jak mogą potraktować nas Francuzi czyli „Caracale” , „widelec” i „Mistrale” za 1 Euro?

    Jak mogą potraktować nas Francuzi czyli „Caracale” , „widelec” i „Mistrale” za 1 Euro?

    Amerykanie wycofują się z Europy. Zaczynają mowić o pozbyciu się aktywów, które przynoszą straty. Jedną z możliwości jest sprzedaż dużej firmy samochodowej, która od lat należy do gigantycznego koncernu samochodowego w USA. Jednym z potencjalnych nabywców jest inna również gigantyczna firma samochodowa (i nie tylko) z Europy, a konkretnie z Francji. Mieliśmy wspaniałą historię współpracy z Francją w okresie międzywojennym i wcześniej. Okres wielkiej transformacji ustrojowej jaka jest przeprowadzana w Polsce od końca lat 90-tych XX wieku, to również czas współpracy. […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Oparcie porządku międzynarodowego na prawie zawsze było iluzoryczne

    Oparcie porządku międzynarodowego na prawie zawsze było iluzoryczne

    Oparcie porządku międzynarodowego na prawie, zawsze było iluzoryczne. Konsensualne umowy i poszanowanie wzajemne, nie mają innej wartości niż siła jaka stoi za partnerami. Ewentualnie liczy się jeszcze status quo, tj. sytuacja względnej równowagi, gdzie opłaca się nawet największym, wspierać poszanowanie prawa – wobec najmniejszych. Wówczas wszyscy na tym zyskują, oczywiście wielcy – najwięcej, a mniejsi mogą istnieć na formalnie symetrycznych warunkach. Chociaż oczywiście relacje pomiędzy podmiotami o różnych potencjałach, nigdy nie były, nie są i nie będą symetryczne. Żadne prawo […]

    Czytaj więcej →
  • Wojskowość Strzelnica w każdej gminie i poligony w powiatach!

    Strzelnica w każdej gminie i poligony w powiatach!

    Pomysł na to, żeby w każdej gminie samorząd zorganizował strzelnicę jest doskonały. Można go twórczo rozbudować, przez postulat poligonów w powiatach. Nie muszą być duże i nie byłyby to prawdziwe poligony, chodzi bardziej o miejsce gdzie w sposób zorganizowany byłyby możliwe ćwiczenia w terenie. W warunkach armii weekendowej, bardziej byłaby to zabawa i ćwiczenia organizacyjno-fizyczne, niż jakakolwiek taktyka. Jednak z punktu widzenia pojedynczego człowieka możliwość wytarzania się w błocie, wykąpania w rzece lub okopania się saperką w szczerym polu – to […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Nikt się nie spodziewał że Amerykanie będą dążyli do upadku NATO i Unii Europejskiej?

    Nikt się nie spodziewał że Amerykanie będą dążyli do upadku NATO i Unii Europejskiej?

    Zachód jest w dziwnej sytuacji. „Kolonia” dziwi się, że „metropolia” jej nie chce! Europa uzależniona od końca ostatniej wojny – od Ameryki, nagle usłyszała prawdę o sobie. Dowiedzieliśmy się, że obrona jest kosztowna i się nie dokładamy, tyle ile byśmy mogli, a na pewno mniej niż powinniśmy.  Co więcej i to w ogóle pokazuje, że rządzące nami dotychczas elity, to najdelikatniej mówiąc grupa lekkoduchów – okazało się, że Ameryka postrzega Unię Europejską jako globalnego konkurenta. W szczególności poprzez pryzmat Euro, […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Czy pan prezes wprowadza dobrą zmianę pilarką mechaniczną – Polska w trocinach?

    Czy pan prezes wprowadza dobrą zmianę pilarką mechaniczną – Polska w trocinach?

    Dzieje się w naszym kraju dobra zmiana. Na wielu frontach jednocześnie, w zasadzie zmiany dotykają całego kraju, wszelkich dziedzin życia i funkcjonowania społeczeństwa. mamy zmiany spektakularne jak w Trybunale Konstytucyjnym, wizerunkowo-kadrowe jak w telewizji już chyba narodowej, jedynie słuszne jak w wojsku i innych instytucjach mundurowych. Mamy także i ważne zmiany dotyczące swobody zakupu niektórych medykamentów. Miło, że nasza władza się troszczy o Kobiety i nie pozwala, żeby zbyt pochopnie nałykały się medykamentów. Jest jednak jeszcze jedna zmiana, która zadziwia […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura A zima XXIV

    A zima XXIV

      2017.02.15 Poznań zima dziś wiosną pachnie zima dziś wiosną śpiewa zima dziś wiosną tańczy   co za słońce co za dnia radość jakie ptasie śpiewy   zima dziś z zimy ma niewiele błękit nieba głęboki a słońce och słońce słońce pełną gębą   i ciepło och jak ciepło ciepło rozkosznie ciepło radośnie wiosennie ciepło

    Czytaj więcej →
  • Polityka Chaos i burdel

    Chaos i burdel

    Ma rację Grzegorz Sroczyński, zapewne nie po raz pierwszy, że skrócony opis rządów PiS dałoby się zamknąć w dwóch słowach. Biorąc pod uwagę miniony okres rządów (nieomal)Prawa i (raczej Nie)Sprawiedliwości to mamy Chaos i burdel II. Ponieważ większość obywateli, (czasem to sądzę że nieomal wszyscy) nie są w stanie ogarnąć całości spraw społeczno-ekonomicznych, skupiają się na rzucanych im przed oczy elementach, wabikach, skandalikach. Umyka im sedno spraw, często umyślnie przysłonięte rzeczywistą lub spreparowaną sensacją. O ile jednak w swoim tekście […]

    Czytaj więcej →
  • Ekonomia Centra i parki handlowe podbijają mniejsze miasta

    Centra i parki handlowe podbijają mniejsze miasta

    W 2017 roku budowa centrów handlowych jeszcze mocnej skoncentruje się na mniejszych miejscowościach – wynika z analiz ekspertów Grupy Real2B. Rozpoczęty w ciągu ostatnich dwóch lat trend utrzymają dwa czynniki: wzrost zamożności Polaków i uruchomione dotacje unijne. Pierwszy z nich ma wpływ na wysoki indeks siły nabywczej mieszkańców mniejszych miejscowości oraz decyzję o migracji mieszkańców z centrum miast na obrzeża aglomeracji. Drugi stanowi ogromny zastrzyk gotówki na rozbudowę infrastruktury drogowej. Z informacji zawartych w raporcie PRCH Retail Research Forum, I […]

    Czytaj więcej →
  • Ogólna Technologia Podstawową wadą Internetu jest to że daje odpowiedzi tylko na to czego się szuka

    Podstawową wadą Internetu jest to że daje odpowiedzi tylko na to czego się szuka

    Podstawową wadą Internetu jest to, że daje odpowiedzi tylko na to czego się szuka. Trzeba wiedzieć czego się chce, żeby to znaleźć. Pozwala to na fantastyczną manipulację, poprzez zarządzanie wynikami wyszukiwania, czy jak kto woli w ogóle zarządzaniem i limitowaniem dostępu do treści w Internecie. Zarazem jednak, właśnie to co postrzegamy tutaj jako wadę, jest gwarancją ludzkiej wolności w Internecie. Czym byłaby siec, gdyby była na niej tylko jeden portal w którego katalogu byłoby wszystko? Już to wymyślono i nazywa […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Czy można popełnić więcej błędów używając niepotrzebnej retoryki?

    Czy można popełnić więcej błędów używając niepotrzebnej retoryki?

    Przypadki pana Ministra Spraw Zagranicznych i pana Ministra Obrony Narodowej w kontekście wypowiedzi, a nawet dyskusji podczas monachijskiej konferencji bezpieczeństwa, to pokaz jak nie należy robić dyplomacji. Co więcej jak nie należy popełniać błędów, a nawet jeszcze więcej błędów, używając niepotrzebnej retoryki. W pierwszym przypadku słynnej już polemiki pana Ministra Spraw Zagranicznych z panem Fransem Timmermansem, mieliśmy do czynienia z klasycznym „wypuszczeniem”. Pan Minister dał się wciągnąć w dyskusję poboczną i sam posłużył się argumentem, który interlokutor wykorzystał przeciwko niemu. […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura Mew poranny śpiew

    Mew poranny śpiew

      2017.02.18 Poznań trudno uznać za najpiękniejszą z ptasich arii melodii nie uświadczysz wciąż tylko ten uciążliwy skrzek ucho twe drażni nieustannie   gdy jednak zimą o świcie mewy budzą cię zza okna może to być nieśmiała pierwsza przedwiośnia oznaka   czas zatem wstać rozejrzeć się za wiosną choćby płochą daleką choćby taką na chwilę taką na dziś   zaspaną spłukaną deszczem taka bez słońca a przecież a jednak nieco cieplejszą niż poranki zimowe niż mroźne dnie

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych robotników

    Machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych robotników

    Machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych robotników. Neoliberalizm stworzył kolorowaną przykrywkę na brutalność kapitalizmu, w postaci pop-kultury i tego wszystkiego, co się z nią wiąże. Pustka, pozorność, bylejakość, powtarzalność i zawsze wyzysk, to fundament, na którym opiera się kapitalizm, nieprzerwanie – od czasów feudalnych. Stworzenie systemu, w którym kilka osób ma więcej majątku, niż kilka miliardów ludzi. Jak również, ten majątek nielicznych bogatych, jeszcze szybciej przyrasta, niż powszechna zamożność, można nazwać tylko powszechnym wyzyskiem. Jednak w warunkach […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Rok 2017 jest rokiem w którym musimy Rosję rzeczywiście kopnąć w tyłek

    Rok 2017 jest rokiem w którym musimy Rosję rzeczywiście kopnąć w tyłek

    Rok 2017 jest rokiem, w którym musimy Rosję rzeczywiście kopnąć w tyłek. Te słowa powiedział pewien amerykański polityk na konferencji poświęconej bezpieczeństwu w Monachium. W zasadzie nie da się tego skomentować inaczej, niż mówiąc – śmiało! Próbujcie! Tylko jest jeden problem. Po tej próbie, bez względu na jej wynik, prawdopodobnie nie będzie miał już kto odbudowywać (po raz kolejny) Warszawy, jak i Berlina. Być może nawet wielkie miasta na Zachodzie i Wschodzie USA pokryją się szklaną taflą, z której będą […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Oni składają hołd sami sobie

    Oni składają hołd sami sobie

    Obserwując postępowanie i słuchając retoryki obozu dobrej zmiany, trzeba przyznać że większość tych ludzi zaszła już dalej, niż można to określić stanem wiary we własną propagandę. W sumie, gdyby tylko wierzyli we własną propagandę, to byliby względnie nieszkodliwi, ponieważ nie są przeważnie szczególnie inteligentni, a przewidywalność powoduje, że pozując można przy tym towarzystwie przetrwać. Jednak sytuacja jaka się wytworzyła w ostatnim roku, wyraźnie wskazuje na to, że ci ludzie – oczywiście nie wszyscy – składają hołd sami sobie. W zasadzie […]

    Czytaj więcej →
  • Kultura Nowy tomik wierszy „Jesienią zakochani”

    Nowy tomik wierszy „Jesienią zakochani”

    To zawsze radość wielka dla twórcy, gdy jego książka pojawia się drukiem. W każdym bądź razie ja cieszę się niezmiernie. To drugi tomik z moimi wierszami. Długo na niego czekałem. Poprzednia, „Krok po kroku”, ukazała się drukiem w roku 2011. Kolejna dziś przyszła właśnie kurierem wprost z wydawnictwa. Tomik ten składałem zresztą w tymżesz wydawnictwie kilka już lat temu. Jakoś jednak wtedy nie doszło do zawarcia jakiejkolwiek umowy. Aż tu nagle, tuż przed Sylwestrem minionego roku 2016, dostaję mail. W […]

    Czytaj więcej →
  • Cytaty Ogólna Przemówienie pana Andrzeja Dudy Prezydenta RP w Monachium 2017

    Przemówienie pana Andrzeja Dudy Prezydenta RP w Monachium 2017

    Przemówienie pana Andrzeja Dudy Prezydenta RP na 53. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, to bardzo ciekawy i niesłychanie interesujący przykład podsumowania naszej współczesnej retoryki politycznej. Retoryki strachu i fikcji, co jest najciekawsze opartej na racjonalnych i przeważnie prawidłowo postrzeganych przesłankach. Całe przemówienie jest do przeczytania [tutaj]. Poniżej przeprowadzimy analizę tekstu, oczywiście subiektywną. Pan Prezydent rozpoczął od postawienia sobie pytania: „czy Zachód będzie w stanie przetrwać?”. Tłumaczy, to cytatem z klasyka literatury, którzy pogłoski o swojej śmierci uznał za przesadzone. Jest to piękna […]

    Czytaj więcej →