Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Inne cele ważne dla Waszyngtonu czyli Rosja robi wspaniałe rzeczy


 Retoryka pana Donalda Trumpa wobec Federacji Rosyjskiej jest wyjątkowo rozsądna i wyważona, pan Prezydent jest daleki od rusofobii i mowy nienawiści, w której amerykańscy politycy zwykli poniżać Rosję. Czy też standardowo oskarżać o całe zło na świecie, nawet jeżeli równolegle lansowali tezy o regionalnym znaczeniu Rosji. Było to szczególnie ciekawe, albowiem samo twierdzenie o tym, że Rosja jest tylko regionalnym mocarstwem, a zarazem stawianie tego kraju jako głównego przeciwnika geostrategicznego, to nie tylko błąd – to wielka improwizacja pana Obamy. Nieudana jak chyba cała jego polityka zagraniczna, będąca zlepkiem chęci, nieudolności, bomb, ataków dronów i innego rodzaju agresji. Pan Donald Trump może zerwać z tą polityką, chociaż jeszcze w ostatnich aktach pan Obama nakłada na Rosję kolejne sankcje – przedłużając ten nienormalny stan niesprawiedliwości w sposób nie dający się ani tolerować, ani uznawać za coś innego, jak parcie do wojny. Ponieważ sankcje w takim wymiarze, to nic innego jak przygotowanie do działań wojennych, prowadzonych na początek innymi metodami.

Pan Trump podchodzi do zagadnienia wzajemnych relacji dwóch najpotężniejszych krajów na świecie od strony pragmatyczno-użytkowej. Doskonale rozumiejąc skalę Rosji, doskonale rozumie jej potencjał i możliwości. Działania Federacji Rosyjskiej w Syrii musiały zrobić wrażenie na panu Trumpie, albowiem to czego dokonali tam Rosjanie, to naprawdę działania wspaniałe, dzięki którym możliwy jest pokój w tym umęczonym przez wojnę z terrorystami kraju. Rosyjski wkład dla pokoju, skala pomocy humanitarnej, doradztwo wojskowe – to o wiele więcej, niż działania wszystkich innych krajów w regionie, z których co najmniej niektóre nie mają czystych intencji. Traktując Syrię jako swoją proxy war. To Rosja swoim potencjałem przyczyniła się do uratowania legalnego rządu w Syrii, budując pokój i bezpieczeństwo. Trzeba pamiętać, że działając w tej skali, nie było możliwości uniknąć kilku tragicznych pomyłek i błędów, jednak doskonale znają to także i amerykanie. Nie da się działać w dużej skali bez gotowości do ponoszenia ryzyka. W przypadku działań rosyjskich, trzeba pamiętać, że są one realizowane na prośbę i za zgodą legalnego rządu w Syrii. Tylko rosyjskie wojska pokojowe działają w Syrii legalnie w rozumieniu prawa międzynarodowego, wszyscy inni to najeźdźcy, terroryści, okupanci i powstańcy.

W jednym z ostatnich wywiadów pan Trump podnosił kwestię współpracy z Rosją w zwalczaniu terroryzmu, i wspomniał o potrzebie realizacji innych celów ważnych dla Waszyngtonu. Jest to dzisiaj jedno z najważniejszych stwierdzeń w światowej polityce w ogóle, zwłaszcza że słowa te padły w kontekście Chin i Tajwanu. Nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby postarać się zrozumieć o co mogło panu Trumpowi chodzić. Skoro Rosja robi dzisiaj wspaniałe rzeczy na Bliskim Wschodzie, to równie dobrze może je robić w innych częściach świata, a tak się akurat składa, że jej bezkresne terytorium, to klucz do kontroli nad Chinami. Mówiąc wprost, nie da się zapewnić blokady Chin, bez woli i współpracy ze strony Federacji Rosyjskiej. Patrząc na problem Chin z perspektywy geostrategicznej, widać że na morzu Amerykanie sobie poradzą, jednakże to i tak nie zmienia faktu, że od strony lądowej – tylko Rosja, może zmusić Chiny do ograniczenia polityki ekspansji. Oczywiście istotną rolę odgrywają także i kraje Azji Południowo-Wschodniej, które są bardzo istotne w tamtejszej geopolitycznej układance, jednak to właśnie Rosja stanowi bramę do Europy.

Jeżeli Amerykanie chcą zachować co najmniej równowagę na globie, to muszą próbować przeciągnąć rosyjską neutralność na swoją stronę. Jest to jedyny sposób na to, żeby zablokować ekspansję chińskiej infrastruktury na terenie Euro-Azji. Uwaga, tutaj nie musi dojść do otwartej wojny i bez tego skala napięcia będzie olbrzymia, a wzajemne szachowanie się głównych graczy bardziej niż emocjonujące. Komu pierwszemu puszczą nerwy i sięgnie do kabury, ten będzie na przegranej pozycji, chyba że zapewni sobie strategiczną przewagę sojuszy pozwalających na dominację geostrategiczną. Dla USA najważniejsza w tym zakresie jest Rosja. Jeżeli Rosjanie nie będą znacząco wspierać Chin w nieuchronnym konflikcie Pekinu z Waszyngtonem, który oczywiście może być nawet kilkoma wojnami proxy, to Chiny nie podejmą działań powyżej pewnego progu. Ponieważ w każdej układance będą potrzebowały zasobów, po które można zgłosić się tylko do Rosji, a tej trzeba mieć czym zapłacić.

W strategicznym interesie Federacji Rosyjskiej jest uniknięcie sytuacji, w której Rosja musiałaby wybierać po której stronie się opowiedzieć. Rosja przy swoim potencjale może dowolnie czerpać korzyści i obdzielać łaskami obie skonfliktowane strony. Przy czym może z łatwością blokować Chiny, dzięki czemu jej przychylna neutralność ma gigantyczną wartość dla USA i bezpośrednio zainteresowanej w tych relacjach Japonii. Istotna zmiana retoryki ze strony Tokio jest już zauważalna, to się dzieje na naszych oczach.

Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że będzie ich czekać licytacja przeciwko Chinom, które mają bardzo wiele do zaoferowania dla Rosji, jednak to Ameryka może zaoferować więcej, a przede wszystkim to na czym Rosji zależy najbardziej. Chodzi oczywiście o technologie oraz adekwatną cenę surowców, którymi Rosja za technologię zapłaci. Jest to dlatego korzystne dla całego Zachodu i Rosji, ponieważ po prostu przenoszą swoje relacje na wyższy poziom. Zyskują na tym także i inne kraje eksportujące ropę naftową, a zawsze tracą Chiny, które importują olbrzymie ilości surowców. Droższy wsad do chińskich pieców, daje mniejszą wartość dodaną, ponieważ Chiny nie mogą swobodnie dyktować cen za swoje produkty. O ich sprzedaży decydują zagraniczne korporacje, jak i konkurencja z resztą świata. Poza tym zawsze można nałożyć cła. W konsekwencji Chiny są na przegranej pozycji w rozgrywce strategicznej. Jeżeli Amerykanie porozumieją się z Rosjanami, to wzrosną ceny surowców, Zachód będzie za nie płacić, a mająca znowu nieograniczone ilości środków Rosja, będzie w stanie modernizować swój potencjał. Chiny będą pełniły rolę fabryki świata, istotnie konkurując z otoczeniem w wymiarze globalnym.

Chińczycy również doskonale zdają sobie sprawę z okoliczności i wymiaru strategicznych relacji z Rosją i rywalizacji z USA. Dlatego zrobią bardzo wiele, żeby nie prowokować sytuacji, chociaż są w ich kraju wewnętrzne czynniki, które m.in. motywowane polityką krzywdy historycznej, byłyby skłonne do przybrania ostrego kursu wobec niektórych sąsiadów. To byłoby w interesie zarówno USA jak i Rosji, ponieważ pogrążone w konflikcie regionalnym Chiny, zrobiłyby wszystko dla zachowania tyle ze status quo ile tylko się da. Przy czym nie podlega dyskusji, że ewentualny konflikt w Azji, będzie kresem Pax Americana, jaki obowiązuje w tamtym rejonie od końca ostatniej wojny. Oznacza to, że Chiny potrzebują co najmniej milczenia ze strony Rosji, bo tylko w ten sposób mogą zabezpieczyć sobie tyły i powstrzymywać Amerykanów przed przejściem na konflikt pełnoskalowy.

W azjatyckiej mentalności bardzo ważną rolę pełni zachowanie twarzy, jednakże tam zaczyna brakować zasobów. Jest jeszcze szansa, że Chiny pójdą w rozwój technologiczny i będą w stanie dyktować warunki w skali globalnej. Jednak do tego potrzebują całego świata, a na pewno i Amerykanów i Rosjan. Jednak model rozwoju polegający na sprzedawaniu podróbek amerykańskiej myśli technicznej na cały świat, to nie jest to, co może spowodować, że Chiny będą zdolne do dyktowania czegokolwiek, komukolwiek. Ponieważ ich pozycja bardzo szybko ulegnie ograniczeniu, jak tylko Amerykanie zmienią politykę. To tylko kwestia czasu, ponieważ broń ekonomiczna jest najpotężniejszym elementem amerykańskiego arsenału.

W tej układance nie można wykluczyć scenariusza, w którym Chiny mogą kalkulować opłacalności wejścia w jakiś szerszy konflikt, w którym byliby w stanie zaakceptować w zasadzie dowolne straty. Jednakże czas działa na ich korzyść, albowiem z każdym dziesięcioleciem ich kraj zmienia się, wchodząc na nowy poziom możliwości wykorzystania swojego potencjału. Dlatego chcąc zyskać ten czas, będą wysoko licytować, co będzie niesłychanie korzystne dla Rosji.

Wiemy już, że Rosja robi wspaniałe rzeczy. Oczywiście Rosjanie nie zaufają łatwo Amerykanom, prawdopodobnie nie zaufają im wcale, bo wszystko na co mogą liczyć to tylko oferta. Jednak w ich interesie jest wysoka cena surowców i możliwość zakupu zachodnich technologii. Co więcej, w ich interesie jest powstrzymywanie możliwości rozwoju Chin. Jeżeli nie zrobi się tego teraz, to za 20 lat, jak Chiny będą miały technologię, to nawet przewaga w arsenale broni jądrowej może być trudna do wykorzystania w rzeczywistości.

Tags: , , , , , , , , ,

23 komentarze “Inne cele ważne dla Waszyngtonu czyli Rosja robi wspaniałe rzeczy”

  1. Wołający na puszczy
    15 stycznia 2017 at 06:49

    Miło się czyta z rana i geopolityce

    • Gniewna Zjadaczka Ogórków
      15 stycznia 2017 at 08:27

      po takiej lekturze człowiek ma co myśleć przez cały dzień

  2. Uraa
    15 stycznia 2017 at 08:00

    Mniej więcej tak to postrzega Trump

    • wlodek
      15 stycznia 2017 at 08:38

      Tak,to pozycja Trumpa,wierzę w mądrość Władymira i przywódców Chin.Nie od dziś wiadomo że kompromis prowadzi do sukcesu.Tylko pisomatołki o tym zapominają i uprawiają politykę opartą na “grobach”,resentymentach i mitycznym “rosyjskim “zagrożeniu.!

  3. wlodek
    15 stycznia 2017 at 09:20

    Lepiej późno niż wcale,jedno biegunowy świat się kończy. Tragedia Jugosławii,Bliskiego Wschodu,Ukrainy to skutki “pokojowej dominacji”USA.!Europa miała szansę którą bezpowrotnie straciła i zapłaci za ślepe pod porządkowanie Obamie. Na Zachodzie społeczeństwa zaczynają to rozumieć stąd stawka na państwa narodowe,a Polska?Stawka na San Eskobar i rozkwit ekonomiczny Upadliny!

    • daniel
      15 stycznia 2017 at 21:05

      RACJA, SZANOWNY pANIE

  4. Inicjator
    15 stycznia 2017 at 09:33

    Doskonała analiza, gratulacje.

    I to wszystko napisane przez jakiegoś księdza zakonnego.

    Dominikanin? Franciszkanin? Jezuita?

    Nieważne, ale zapewne Autor jest członkiem OPUS DEI, bo tylko tam potrafią tak dalekosiężnie myśleć.

    Istotne zdanie: “mająca znowu nieograniczone ilości środków Rosja, będzie w stanie modernizować swój potencjał.”, w nim najważniejsze słowo: ZNOWU.

    Na tym słowie zawisło całe rozumowanie w analizie Autora.

    Jeszcze raz serdeczne gratulacje Ojcze Krakauerze!

    Amen.

  5. bobby
    15 stycznia 2017 at 09:44

    Te dwa najpotężniejsze państwa na świecie to niby Ameryka i Rosja? Śmieszne. Trump ma pozytywny stosunek do Rosji nawet nie dlatego, że Putin podobno ma sekstaśmy na niego. Ale dlatego, że jego zięciem jest wnuk sowieckiego partyzanta. Wkrótce jednak zauważy, osobiste sympatie maja sie nijak do interesów państwa. Z drugiej strony dziś dla Putina tragedią nie jest to, że Rosja nie jest najpotężniejszym państwem na świecie. Tragedią jest to, że świat jednobiegunowy się skończył. Tzn. Ameryka wciąż jest najpotężniejszym państwem świata ale nie jest już tak silna aby jej decyzja wywierała wrażenie. Nawet w sojuszu z Rosją. Tak więc podpięcie się Putina pod Amerykę, Chiny czy Europę nie da żadnych gwarancji sukcesu. Putin i tak będzie musiał uruchomić coraz słabsze zasoby Rosji do walki o interesy co w rezultacie może szybko doprowadzić Rosję do upadku. Wyobraźmy sobie, że Putin stracił rozum i zgodził się na wejście do koalicji antychińskiej. W zamian Ameryka daje mu wolną rękę na obszarze postsowieckim a nawet w Europie. Problem w tym, że Putin nie ma ani wojska ani pieniędzy do zrealizowania swojej woli w realu. Nie tylko Ukraińcy ale nawet Białorusini czy Kazachowie nie oddadzą się Moskwie tylko z powodu oczu Putina. Będą chcieli kasy, kasy i jeszcze raz kasy a ponieważ Putin jej nie ma to będą gotowi walczyć. Putin nie może uzyć przeciw nim broni atomowej bo to nie da mu kilkudziesięciu milionów dodatkowych poddanych, którzy wzmocniliby coraz słabsze demograficznie imperium. Przecież Trump nie wyśle żołnierzy amerykańskich aby pomogli żołnierzom rosyjskim opanować oporne państwa. Obama zawahał się z wysłaniem armii do Syrii nie z powodu słabego charakteru ale z powodu tego, że Ameryka od 2001 roku prowadzi kosztowne operacje na kolejna ja po prostu nie stać. Z drugiej strony Chińczyk nie będzie czekał. Gdy tylko dowie się o sojuszu rosyjsko-amerykańskim morze dolarów i amerykańskich obligacji, które Chińczycy posiadają, zostaną użyte do likwidacji Rosji. Wystarczy zaoferować Kadyrowowi znacznie więcej dolarów niż Moskwa mu daje. Pieniądze ogłupiają ludzi a mega pieniadze robią pozbawiają ruzumu jeszcze szybciej. Wystarczy rozpocząć kupowanie rosyjskich urzędników(co w Rosji, korupcyjnym raju nie będzie problemem), wystarczy finansować separatyzm w Rosji i tego państwa nie będzie. Tak świat wielobiegunowy jest piękny. Wystarczyła koalicja dwóch słabeuszy Rosji i Iranu aby zablokować Amerykę. Tym bardziej potężne Chiny są w stanie śmiać się z Rosji i Ameryki. Droga ropa osłabi Chiny? To muszą się spieszyć bo Chiny co roku instalują ogromną ilość środków do produkcji energii odnawialnej. Oni tam znacznie szybciej przejdą na samochody elektryczne niż Europa. Wyobraźmy sobie co będzie wtedy z ropą i jej producentami. Tak, wkrótce na świecie będzie kilka supermocarstw. Ale większe szanse, że jednym z nich będzie 200 milionowy Bangladesz o powierzchni połowy Polski z dostępem do ciepłego Oceanu i pracowitymi ludźmi niż wymierająca Rosja, gdzie cały system i gospodarka uzależnione są od petrodolarów.

    • wlodek
      15 stycznia 2017 at 11:09

      No tego jeszcze nie było, już bredził o sojuszu Polsko Turecko Cygańskim, pochował Rosję, a teraz stawia na Bangladesz.W Tworkach godziny przyjęć codziennie od 8-12,w przypadkach niebezpiecznych bez godzin przyjęcia!Bobby skorzystaj już dzisiaj!Wierzę w psychiatrię bo jeszcze kogoś za sobą pociagniesz,następny w kolejce Antoni!Powodzenia!

      • bobby
        15 stycznia 2017 at 13:19

        Największe zyski daje produkcja plus wygodny dostęp do szlaków morskich. Jeżeli Japonia z wygodnym położeniem morskim i z milionami tanich pracowników w latach 60 tych stała się bardzo szybko mocarstwem gospodarczym to Bangladesz, który ma podobne warunki też ma duże szanse. Oczywiście Japonia gdy stawała się potęgą była protektoratem USA, Bangladesz jest bardziej niezależny. Ale moim zdaniem wystarczy zainwestować stosunkowo nieduże pieniądze(mały powierzchniowo kraj) w infrastrukturę transportową i edukację aby ten Bangladesz stał się potęgą większą niż Indie. Co ciekawe islam azjatycki jest znacznie bardziej produktywny niż hinduizm zwłaszcza, że brak w nim podziału kastowego jak w Indiach. Tak naprawdę XXI wiek będzie marszem państw mniejszych i rozpadem większych. Wraz z rozwojem technologii tworzyć się będą państwa-miasta jako podmiot polityki międzynarodowej. Większość państw europejskich dziś to właśnie takie polis z rosnącą metropolią i pustoszejącą prowincją. To samo dotknie Amerykę, Chiny jak i Rosję ale w przeciwieństwie do państw europejskich ulegną bardzo głębokiej decentralizacji wręcz rozpadowi. Nas i państw Europy nie dotknie z tego powodu rozpad bo nie ma ośrodków, które byłyby zdolne rywalizować z centrum. W Ameryce Los Angeles vs Nowy Jork, w Rosji rywalizacja Moskwy i Petersburga to jest tylko kwestia czasu. Tym bardziej, że Petersburg będzie coraz szybciej stawał się miastem mentalności skandynawskiej w Moskwie będą rosnąć wpływy mentalności środkowo-południowej.

    • krzyk58
      15 stycznia 2017 at 15:28

      @bobby. Proponuję “dla oddycha” 🙂
      odpoczynek,relaks duchowy w kręgu Naszej Słowiańskiej
      muzyki w wykonaniu Rosyjskim, tak bliskim
      Naszemu Polskiemu Sercu i Duszy.
      Zapraszam serdecznie… “Russian folk song.ЭТО ШИКАРНЫЙ БУКЕТ ЧУДЕСНОЙ МУЗЫКИ и ИГРЫ на гармошках.

      https://www.youtube.com/watch?v=HOvrFB_Vcec

    • daniel
      15 stycznia 2017 at 21:06

      NAIWNE, SZANOWNY PANIE

  6. Lech
    15 stycznia 2017 at 10:23

    W chwili obecnej to wygląda, że będzie tak jak autor prognozuje. Ale czy w dalszej perspektywie nie wezmą góry “jastrzębie” typu Z. Brzezińskiego, dla których już samo istnienie Rosji jawi się jako śmiertelne zagrożenie dla świata, w ich mniemaniu “demokratycznego”. Wierzę jedynie w mądrość Rosjan i ich umiejętność wychodzenia wzmocnionych z kolejnych swoich smut.
    Pozdrawiam.

    • krzyk58
      15 stycznia 2017 at 11:29

      Panie Lechu na jastrzębi,nawet tych z większym dziobem i szponami niż posiada niejaki Brzeziński(?) czeka już tylko
      stanowisko… w gabinecie figur – WOSKOWYCH.To cieszy!
      To odpowiednie miejsce dla polityków – geriatyków.Takie(żywe ?)gadające,decydujące kuriozum możliwe jest już tylko w USA. Pan z racji …. zna temat doskonale.
      przytoczę fragmencik z ‘wiki’ otóż proces ma prolog: “Klasyfikacja wiekowa pacjentów jest różna w różnych krajach, wiekiem granicznym jest 60. rok życia. W Polsce przyjęto jako wiek graniczny 65 rok życia.”
      A wspomniany geriatyk na pewno odmiennie już dedukuje
      rzeczywistość,jest po za wymiarem. 🙂
      Natomiast jeśli jest w pełni sił fizycznych i umysłowych – odsyłam do “wideorolika” z cyklu
      “musisz to wiedzieć” nr.179.

      • wlodek
        15 stycznia 2017 at 14:32

        Szybka zmiana pracodawcy?To może już lepiej San Eskobar ?Dogodny dostęp do morza,sojusz z Polską!

      • Lech
        15 stycznia 2017 at 16:09

        @kryk58; Widzisz mój drogi interlokutorze “filozofia” biologii człowieka jest z grubsza rzec biorąc taka. Od urodzenia do do 20 roku życia (RŻ) to okres rozwoju. Od 20 do 35 RŻ (sic!) to okres najpiękniej rozwiniętego kwiatu (fizycznie). Potem czas powolnego więdnięcia owego kwiatu kończący się około 60 – 65 RŻ, a do 85 RŻ to okres “fizjologicznego” wymierania. Na tyle przygotowała nas biologia, ale “gwarancji” udzieliła jedynie do 25 RŻ (warunkując optymalny okres rozrodu). Oczywiście szczęśliwcy mogą przeżyć dłużej niż 85 lat. Muszą jednak mieć szczęście, dobre geny, spędzić życie higienicznie i uodpornić się na wiele chorób (tu również szczepienia). Z racji zasad fizyki molekularnej organizmów żywych, mózg człowieka może dożyć jedynie do ok 120 lat. Jest jeden udokumentowany przypadek dożycia 125 lat u Francuzki zmarłej w okresie międzywojennym. Poza tym najdłużej żyjący obecnie człowiek ma ok. 117 lat (o ile mi wiadomo). To są mniej więcej ostatnie dane na ten temat. Tylko skąd o tym wiedział Gombrowicz w okresie międzywojennym pisząc w swoich pamiętnikach, że od 35 RŻ zaczyna się powolne umieranie. Wracając jednak do tematu, o który zahaczyłeś. Masz rację. Już pisałem, że w życiu społecznym konieczna jest kadencyjność, a na decyzyjnych stanowiskach ostra selekcja z ustaleniem granicznego wieku działalności, ustalana przy współudziale określonych specjalistów i to nie tylko z zakresu medycyny. Nie powinno być tak, aby “geriatrycy” nierozumiejący już rzeczywistości, jak sam to zauważyłeś, decydowali o losie czasami milionów ludzi, kierując się często osobistymi motywacjami, nierzadko urojonymi. Zaczynam podejrzewać, że zapomnieliśmy o tej filozofii biologii, nie tylko w okresie minionego trzydziestolecia! Ludziom starym i z dorobkiem, obojętnie w jakiej dziedzinie, należy się szacunek, opieka, dobre traktowanie, ale niech już sprawiają tylko sobie przyjemność, nawet jeżeli jest to uprawianie dotychczasowego zawodu i żyją w komforcie psychicznym, bez możliwości decydowania o losie innych. Swoim starszym pacjentom zawsze powtarzam, że był czas, w którym dzieci musiały ich słuchać, ale teraz role się odwróciły i oni muszą być powolni swoim pociechom. Inkowie swoich seniorów zwalniali z wszelkich obowiązków. Zapewniali im wikt i opierunek oraz tequili quantum satis. Starość bywa bolesna i depresyjna, a alkohol poprawiał komfort życia, bo niewiele znano wówczas innych środków tak działających względnie bezpiecznie.
        PS: oczywiście wszystkie organizmy żywe, nawet rośliny, przeżywają swoje okresy biologiczne podobnie wg dla nich wytyczonych ram. Najstarsze drzewo w Polsce ma 1000 lat i jest to wiąz pod Gubinem w woj. lubuskim otoczony i leczony skrupulatnie przez dendrologów.
        Pozdrawiam.

  7. krzyk58
    15 stycznia 2017 at 14:42

    Aleksander Jabłonowski USA żyje z wojny. Krym jest Rosyjski a Kosowo Serbskie.

    https://www.youtube.com/watch?v=qL5gtsU_0c0

  8. wlodek
    15 stycznia 2017 at 17:02

    Lechu, ja znam 20-30 latkow którzy z punktu widzenia ich poglądów to albo dzieci albo staruszkowie!Nam życzę zdrowia i jeszcze raz zdrowia a im nic nie życzę. Pozdro.

  9. Fasci di Combatimento
    15 stycznia 2017 at 17:24

    Znakomite ujęcie tematu

  10. Kamczatka
    15 stycznia 2017 at 18:31

    Autor: “Oczywiście Rosjanie nie zaufają łatwo Amerykanom, prawdopodobnie nie zaufają im wcale…”

    Szanowny Autorze, tylko “wcale” i nie ma “prawdopodobnie”.

    “Всё, КИНА не будет – электричество кончилось.”

    Dziękuję osobiście Baracka ibn Husajna. LEI mu na szyję i Aloha from Hawaii.

    Mam nadzieję pięć dni odbędą się spokojnie i Silver Fox nie zacznie trzecią III WS.

  11. daniel
    15 stycznia 2017 at 21:04

    aMIS NIE PORADZĄ SOBIE NA MORZU SAMI PRZECIWKO cHINOM I rOSJI – TO PIERWSZE. DRUGIE_ RUSCY NIE WYRZEKNĄ SIĘ cHIN – DZISIAJ tRUMP A JUTRO KTO? PO TRZECIE – ROSJA BĘDZIE ZWLEKAĆ, BO TO JEST NAJLEPSZA STRATEGIA, tO USA SĄ NA KRAWĘDZI, A NIE ROSJA CZY cHINY. aRTYKUŁ NIE GŁUPI ALE OSTATNIE ZDANIA ?

  12. DRQ%+
    15 stycznia 2017 at 21:43

    To bardzo trafiony tekst. O to się toczy gra

  13. STP
    15 stycznia 2017 at 22:23

    Europocentryczna i zła ocena chińskich możliwości.

    To jest bardzo nowoczesny i technologicznie rozwinięty
    kraj. Praktycznie nie potrzebuje Rosji i Zachodu.

    Potrzebuje rynków, bezpieczeństwa i stabilizacji w swoim regionie; stad ta ekspansja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up