Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Sami wprowadzamy się w dryf rozwojowy


 Sami wprowadzamy się w dryf rozwojowy, zachodnie agencje ratingowe wystawiają naszemu krajowi coraz niższe oceny. Banki i inne instytucje finansowe stawiają coraz bardziej pesymistyczne prognozy dotyczące PKB. Już importujemy inflację – proszę popatrzeć co się dzieje z Dolarem! Grozi nam jej skokowy wzrost, on oczywiście nie zagrozi stabilności cen, ale jeżeli z warunków deflacyjnych, nagle przerzucimy się na coś pomiędzy 1,3-1,9% to proszę sobie zrobić słupek dynamiki wzrostu! Biorąc pod uwagę, że wszystkie fundusze inwestujące w dług – wstawiają takie dane do obowiązkowych ocen w modelach ryzyka, to konsekwencje są jednoznaczne i one będą. Chodzi o to, że będzie brana jeszcze większa poprawka na nasz dług. W konsekwencji trzeba będzie więcej pożyczać, więcej oddawać – koszt obsługi długu wzrośnie i nic na to nie poradzimy. To jest już generalnie kwestią czasu i to raczej tylko formalność, następstwo kolejnych decyzji. Zresztą nie można się dziwić, jeżeli w najbliższym czasie pojawi się lekkie parcie na Złotego. To oczywiście zrobi również swoje, ponieważ rzeczywistość nie lubi próżni, a na pewno nie lubią jej na rynkach finansowych.

Jeżeli zapowiedzi z różnych kierunków odnośnie możliwych sankcji w ramach Unii Europejskiej wobec Polski zmaterializują się, to będziemy w zupełnie nowej rzeczywistości, po prostu na nowo będziemy musieli zdefiniować np. politykę regionalną, która dzisiaj prawie w pełni opiera się na rozdawnictwie środków unijnych. Jednak nie tylko o pieniądze tutaj chodzi. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby wykluczyć jakikolwiek kraj z Unii, jeżeli miałoby to spotkać nas, będzie to powód do wstydu i hańby, mający bardzo doniosłe konsekwencje zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej.

Pewnych obserwacji może nam dostarczyć Turcja, której Prezydent przeprowadza „dobrą zmianę do kwadratu”, a w tym samym czasie waluta Turcji spada już prawie w sposób niekontrolowany, w Turcji zaczyna się mówić o problemach z wymienialnością waluty – jest to coś niesamowitego w przypadku kraju, mającego tak rozległe kontakty handlowe! Jednakże tak się dzieje, jeżeli nie ma atmosfery do prowadzenia biznesu, a kapitał się wycofuje, ponieważ nie ma zamiaru znosić ryzyka. Retoryka pana Erdogana, mówiącego o „dolarowych terrorystach”, jest bardzo zbliżona do retoryki naszych polityków w sprawach gospodarczych. Za rok możemy mieć Ankarę w Warszawie, mówiąc językiem rządzących i ich popleczników.

Tymczasem Słowacja i Niemcy notują nadwyżkę budżetową! Może te kwoty nie robią szału i w przypadku Słowacji, mają bardziej charakter księgowy, jednakże to jest symptomatyczne, że Niemcy z minimalnym wzrostem gospodarczym – dotujące energię odnawialną i finansujące nielegalnych imigrantów mają nadwyżkę! Słowacja dowodzi, że Euro się opłacało. Słowacy przenieśli swój poziom rozwoju na zupełnie inną orbitę, może dalej nie są bogaci, jednak są już na Zachodzie. Słowacja funkcjonuje w Strefie Euro, to coś o wiele więcej i coś ważniejszego, niż dotychczasowy zwykły rozwój zależny od Zachodu. Stali się częścią Zachodu – zależną, ale jednak częścią. Nasza sytuacja jest inna, mamy rozwój zależny, ale jesteśmy po drugiej stronie drzwi – ponieważ zabrakło nam odwagi i determinacji na rozpoczęcie procesu przyjmowania Euro. Uwaga, nikt nie mówi, że byłoby nam łatwiej. Chodzi o to, że bylibyśmy w innym miejscu politycznym, gospodarczym i społecznym. Proszę pomyśleć o ile bardziej jako społeczeństwo bylibyśmy dzisiaj niezależni od naszego własnego rządu, który nie mógłby nam popsuć pieniądza w portfelu!

Plan odpowiedzialnego rozwoju, czy jak się tam nazywa pomysł pana Morawieckiego, to niestety nadal bardziej zbiór myślenia życzeniowego, niż realnych działań, których niestety nie widać. Jak na taką wielką koncentrację władzy w rękach jednego człowieka, który miał zakochać się w budżecie, nie widać żadnego nadzwyczajnego planu rozwojowego, który byłby wdrażany. Ludzie nie znają celów działania, one nie są zresztą realnymi celami – nadal nie dzieje się wiele w sferze realnej. To znaczy wiadomo, że energia elektryczna podrożeje i to znacznie już w perspektywie średniookresowej.

Sztandarowy program rządzących – 500+, nie przyniósł spodziewanego efektu mnożnikowego, nie ma nadzwyczajnego przyrostu. Nie ma również szału jeżeli chodzi o wzrost urodzeń. Oczywiście poprawiła się sytuacja socjalna ludności najbiedniejszej, jednak to nie był cel główny programu. Wiadomo, że po roku nie można przesądzać, jednak już widać, że z tej mąki chleba nie będzie zbyt wiele, a bułek to na pewno nie starczy dla wszystkich.

Mieliśmy przebić szklany sufit, mieliśmy się bogacić, miała być praca dla ludzi i godne zarobki itd. Tymczasem nic się nie zmieniło, rząd dalej porusza się głównie w warstwie deklaracji. Niech chociaż zbudują jedną elektrownie jądrową do końca tej kadencji – może nie w pełni, ale w jakimś liczącym się stopniu zaawansowania! Tymczasem nic z tego, słyszymy co najwyżej bajki o międzymorzu i handlu z Ukrainą gazem kupowanym w Norwegii i w USA. Niestety nie jest łatwo, a na wierze to lepiej nie opierać ekonomii.

W najbliższym czasie pieniądz będzie kosztował nas więcej, również droższe będzie pożyczanie. Będziemy mieli droższą energię, którą i tak będziemy musieli importować. Podrożeją paliwa, a później podrożeje wszystko, pojawi się drożyzna (inflacja), a tej politycy się boją, ponieważ ona przeraża ludzi. Stagflacja nie jest wykluczona w dłuższej perspektywie. To oznacza, że rozwój nawet w dotychczasowym wymiarze – przyrostu PKB, będziemy wspominać. Trzeba pamiętać, że zaraz zaczną się nawarstwiać negatywne skutki demograficzne, wzmocnione przez bałagan z reformowaniem kwestii emerytalnej. Gdzie jak wiadomo nie ma żadnych dobrych rozwiązań. Sami wprowadzamy się w dryf rozwojowy. Nie można bezkarnie wydawać pieniędzy, których się nie ma. Licznik długu to bardzo dobry pomysł, chociaż oficjalna wielkość zadłużenia to jeszcze poniżej biliona, to jednak nie ma się co oszukiwać, różnice w liczeniu nie są wielkie.

Dochodzimy do progów konstytucyjnych i unijnych jeżeli chodzi o poziom zadłużenia mierzony PKB. Co dalej? Jak dalej finansować rozwój? Wchodzimy w sytuację, gdzie nie ma już alternatywy rozwojowej, to o czym mówił pan Kaczyński to nie jest po prostu 1% PKB mniej w imię ideologii pseudo-suwerenności. Procent składany strat wynikających z takiego spowolnienia, może nas kosztować rzeczywistą suwerenność gospodarczą.

Nie jest powiedziane, że na Zachodzie, nie pojawi się pomysł, żeby pozwolić nam popełniać błędy. Chyba każdy wie co to może oznaczać w praktyce? Jeżeli Zachód będzie chciał poprzez gospodarkę wymusić w Polsce zmiany polityczne, to zrobi to łatwiej, niż w latach 70/80 tych, doprowadzając nas wyższymi odsetkami i sankcjami do prawie głodu. Swoją drogą, nikt tego nigdy nie badał, ale ciekawe ile osób w Polsce głodowało i umarło w wyniku zachodnich sankcji i złodziejskich odsetek, których nie byliśmy w stanie spłacać? Nasza nędza początku lat 90-tych nie wzięła się z próżni. Wszystko miało swoje przyczyny, my pamiętamy dzisiaj skutki, a w przyrodzie jest tak, że przyczyny poprzedzają skutki. W ekonomii jest dokładnie tak samo. Jednak to jest temat, którego w tym kraju się nie będzie podejmować jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Wielka szkoda – to świetny temat na pracę doktorską.

Tags: , , , , , ,

17 komentarzy “Sami wprowadzamy się w dryf rozwojowy”

  1. Inicjator
    13 stycznia 2017 at 05:24

    Smutna prognoza.

    “Koszt obsługi długu wzrośnie i nic na to nie poradzimy.”

    Tylko ucieczka na Marsa nas uratuje, ale tam już będą czekali na nas Minister Błaszczak i Wicepremier Morawiecki w “full wypas” elektrycznym radiowozie marki Polonez …

    • Lech
      13 stycznia 2017 at 22:42

      @Inicjator. Mój pierwszy “Polonez” wcale nie elektryczny, ot normalny “drewniak”, tak wówczas zwano najbardziej zubożoną wersję tego samochodu, losowaną zresztą, kosztował 1.000.000.- PLN!!! plus jakieś tysiące za opony Michelin crossclimate. O tempora o mores, chciałoby się zawołać. Pozdrawiam.

      • krzyk58
        14 stycznia 2017 at 08:00

        …rozpaczający Polak na niemieckiej autostradzie
        w chwilę po skasowaniu rodzimego auta,na lament
        Polaka odpowiada Niemiec – i po co było aż tak
        drogi samochód kupować! 🙂 kosztował 1.000.000.- PLN!!!

  2. Dawid Warszawski
    13 stycznia 2017 at 06:08

    Stagflacja to typowy problem wszelkich kacykowatych dyktatur. Egipt, Tajlandia, Turcja, bantustany, wszędzie gdzie krepuje się ludzi pojawia się inflacja bo trzeba drukować – a wzrostu nie ma bo ludzie ładują w dewizy

  3. hiena
    13 stycznia 2017 at 06:25

    Będziemy bulić za PiS!!!

  4. reforma_państwa
    13 stycznia 2017 at 07:45

    Widać na przykładzie Słowacji i krajów bałtyckich, że opłacało się przyjąć Euro. PO-PIS nie był w stanie

    • Prawda Boli
      13 stycznia 2017 at 19:39

      Słowacji? Byłem tam na wakacjach i NIKT nie cieszył się z wprowadzenia euro.

  5. bobby
    13 stycznia 2017 at 08:50

    Nasza nędza początku lat 90tych to był wynik tego, że wcześniej ropę ze wschodu kupowaliśmy za dolary a towary eksportowaliśmy na wschód za ruble transferowe. Dobrze, że za pomoc w wywiezieniu Amerykanów z Iraku tuż przed Pustynna Burzą USA umorzyły nam sporo długu i pomogły w negocjacjach z Klubem Paryskim.

    • wlodek
      13 stycznia 2017 at 09:42

      Bobby,ile ty masz lat?Obie transakcje były oparte na rublu transferowym.Do momentu prywatyzacji polskich hut,dostawy rudy były oparte na transakcjach barterowych! Polska nie miała dolarów! A jak nam się twoi sprzymierzeńcy odwdzięczyli świadczą nasze ofiary w Iraku i Afganistanie.Nie kłam jak oni w kwestii atomu Saddama! Wstyd!

    • krzyk58
      13 stycznia 2017 at 09:58

      Inaczej: ‘nasza nędza” wynikała z przymusowego pobytu
      w łagrze sowieckim (RWPG,Układ Warszawski)…
      natomiast nasz dobrobyt zaiskrzył po zerwaniu pęt
      i przyłączeniu do rodziny wolnych narodów (UE,NATO świat euroatlantycki). 🙂
      Czyż nie tak, mr.wygląda świat wg. …Bobbych? TO, Panie – fałszywy obraz moderowanej rzeczywistości.

      http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/746945,alternatywy-iii-rp-cud-lub-likwidacja

    • krzyk58
      13 stycznia 2017 at 10:20

      USA prowokuje Rosję do ataku na Polskę (Michał Marusik).

      https://www.youtube.com/watch?v=kkP8DANMxsw

  6. reforma_państwa
    13 stycznia 2017 at 12:28

    Mocno, dosadnie i w sposób zrozumiały dla każdego napisane.

  7. Lech
    13 stycznia 2017 at 22:31

    Ja jedynie dodam, że inflacja tylko w pierwszym miesiącu br. nagle wyniosła 0.8%. Jest to pono wartość nienotowana od 2011 roku. Ponieważ jestem człowiekiem starym i naprawdę niewiele potrzebuję do życia, toteż nie czuję jej namacalnie w spożywczakach. Jednak przy każdym tankowaniu na stacji paliw płacę więcej. Przypominam sobie, że hiperinflacja końcówki PRL’u zaczynała się podobnie.
    Smutno pozdrawiam

    • krzyk58
      14 stycznia 2017 at 07:55

      Uwaga w kwestii tankowania.To że płacił pan mniej
      z czegoś wynikało. Po to by panu było ‘lepiej” 🙂
      korzystniej m.in. Rosjanie mieli/mają gorzej.
      ‘Pacz”: 🙂 gra na “udupienie” Rosji.Panie Lechu
      proponuję więcej optymizmu – nawet inflacja
      (niekiedy)bywa zbawienna.

      Dodam że było mi naprawdę smutno gdy “wstępowaliśmy”
      do NATO, następnie do eurokołchozu,był jeszcze taki
      moment gdy długopis prezydencki mimo że przedmiot
      martwy,”zawahał się”jednoznacznie dawał do zrozumienia
      co należy zrobić, właściciel nie “pojął aluzju”.
      A SZKODA! O udziale naszych żołnierzy w “misjach pokojowych” już nawet nie wspominam.A po za tym
      gdy rządziło SLD a prezydentował “jajcarz'(nie tylko
      Komorowski)Kwaśniewski było naprawdę świetnie,
      gospodarka miała się dobrze – “rynki’ nas chwaliły,
      a rządzący postkomuchy cieszyły się poważaniem i uznaniem 🙂 🙂

      Panie Lechu – “dobra zmiana” – nie jest taka zła,
      czekam na moment kiedy będzie jeszcze lepsza…
      czyli bardziej “madziarska”, mam na myśli stosunek
      do eurokołchozu, niestety na zmianę parytetów w stosunku do USA i Rosji jest
      już za późno, toooo dokona się “o nas – bez nas”.
      Już wkrótce.Widzę niejakiego Waszczykowskiego z ręką w nocniku napiszę obrazowo,a co tam, zanurzoną
      po łokieć w “fenikaliach”. :)I to by było na tyle…

  8. Sasanka
    14 stycznia 2017 at 03:15

    Inflacja nagle zrobiła się 0,8 to bardzo dużo

  9. Inicjator
    14 stycznia 2017 at 08:12

    Pozdrawiam Cię @Lechu.

    Moje klimaty to była Syrenka, potem Maluch …

    Ale ja odnoszę się do fanfaronady planów Wicepremiera M., który widzi środki finansowe (na tym się zna), nie widzi możliwości WYKONANIA czegoś, bo uprzednich BADANIACH i UDOSKONALANIU produktu.

    Tego nie ma i nie będzie, bo zabito w Polsce ośrodki badawczo-rozwojowe związane z przemysłem i sam przemysł.

    Składanie i skręcanie jakiegoś złożonego produktu z dostarczanych elementów – to nie to samo.

    Amen.

    • Lech
      14 stycznia 2017 at 22:42

      @Inicjator z 14 stycznia 2017 08:12. Serdecznie dziękuję za pozdrowienia. Syrenki, co prawda nie miałem. Moją przygodę z motoryzacja zacząłem od Trabanta, którego doceniłem dopiero, gdy los mnie pokarał maluchem. A co do planów Pana M. No cóż serce się kraje na myśl jak nisko się stoczyliśmy w sprawach innowacyjnej gospodarki, a czym dalej tym gorzej. Nasze najlepsze uczelnie już poza światową pięćsetką. Nikły rodzimy potencjał finansowy uniemożliwia jakiekolwiek marzenie o wsparciu naukowym tego, co się u nas wytwarza. Najlepszym przykładem na tą “impotencję” jest grafen. Studenckie “wynalazki”, którymi nas się epatuje w TV, nie rokują poprawy. To zabawki ambitnych i zdolnych ludzi, którzy zbudują sobie przyszłość w innych klimatach, bo tam ich kupią. W naszym klimacie wszystko rdzewieje. Również prace Pani dr O. Malinkiewicz, chociaż obiecujące, również nie są nawet jaskółką. Cóż z tego że wydajne i elastyczne perowskity produkują więcej energii elektrycznej, ale są nietrwałe i praktycznie krzem bije je na głowę, przynajmniej na razie.
      @ krzyku58 co do benzyny Twój wywód jest prawdziwy, ale tylko częściowo. To bardziej skomplikowana gra niż nam się wydaje. A co do euro-kołchozu i parytetów wobec USA i Rosji, to już wielokrotnie się tutaj wypowiadałem. Za orbanizają nie jestem i nie popieram dążenia do “sarmackiego” izolacjonizmu. Jestem za integracją i to nie tylko z euro-kołchozem, w dodatku na wielu poziomach. Jestem przeciwny odtwarzaniu państw narodowych szczególnie w Europie. To co się stało na naszych oczach z Jugosławią potwierdza poprawność mojego myślenia.
      No i to byłoby na tyle. Zaś w sprawach “dobrej, zmiany”, to niech nam się Jarosławi. 60 lat temu bardzo podobnie nam się Władysławiło/Wiesławiło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up