Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 maja 2017

Pierworodny grzech dochodu podstawowego


 Cześć polityków i społecznych aktywistów rozpala dyskusja o gwarantowanym dochodzie podstawowym. Dyskusja sam w sobie nie jest zła, tyle że padają w niej albo argumenty irracjonalne albo pseudohumanitarne. W dodatku dyskutanci a przynajmniej niektórzy, starają się sprawić wrażenie, że koncepcja ta ma jakieś lewicowe korzenie, lub powinna być włączona do lewicowego kanonu.

Koncepcja gwarantowanego dochodu podstawowego to po pierwsze koncepcja liberalna powstała jako uzupełnienie wolnego rynku i reakcja na skutki systemowej nierówności dochodowej i majątkowej. Oficjalnie jest przesłanki są humanitarne. Minimalny dochód podstawowy ma zapobiec skutkom trwałego wykluczenia z systemu społecznego części jednostek pozostających bez źródeł dochodu lub uzyskujących przychody poniżej minimum egzystencji.

Tak naprawdę jego źródła są starsze. Rozdawnictwo żywności w starożytnym Rzymie miało podobne cele. Poza zapobieganiem zamieszkom pozwalało na utrzymanie sił obronnych niezbędnych do utrzymania imperium. Dla beneficjentów darmowej żywności „kariera” wojskowa była często jedyną szansą na wyrwanie się ze społecznych dołów a przynajmniej na stałe przyzwoite posiłki.

Teraz armie nie są aż tak uzależnione od „mięsa armatniego”, ale zawsze są potrzebni ochotnicy do nadstawiania karku za ojczyznę, rząd i banki, nawet jeśli głowę na tym karku chroni kolorowy hełm.

Dochód gwarantowany tworzy też gwarantowanego konsumenta, uczestniczącego w legalnym obrocie. Może odciągnąć niektórych od szukania życiowej kariery na szarym czy zupełnie czarnym rynku. Pozwoli części jednostek, zwłaszcza tym najzdrowszym na przetrwanie.

I tak czysto pragmatyczne oraz cześć humanitarnych przesłanek splata się w jednym gwarantowanym projekcie. Nie należy też lekceważyć, elementu trwałego uzależnienia beneficjentów takiego dochodu od bieżących fluktuacji politycznych, podatnych wszelkie plotki o zmiany wysokości dochodu. Dochód gwarantowany jest być może nieuchronnym uzupełnieniem liberalnej gospodarki rynkowej. Oczywiście możliwy jest on do wprowadzenia w krajach posiadających nadwyżkę budżetową. W rezultacie taki dochód biednym w bogatym kraju zagwarantują biedni w krajach o niższej pozycji ekonomicznej, znajdujących się w ekonomicznej drugiej i trzeciej lidze. Dochód gwarantowanych możliwy jest więc do prowadzenia w krajach czerpiących zyski z przewagi ekonomicznej lub w bogatych krajach o niskim zróżnicowaniu dochodów. Tyle że, w tych drugich nie jest on specjalnie potrzebny bo o zagwarantowanie dochodów dba system polityki społecznej wsparty przez progresywny system podatkowy i politykę równościową.

Wprowadzenie powszechnego realnego dochodu gwarantowanego możliwe jest jedynie poprzez ujednolicenie bądź uregulowanie przychodów o niewielkim zróżnicowaniu. Czyli socjalizm.

W krajach takich jak Polska nie jest, ekonomicznie możliwe wprowadzenie projektu dochodu gwarantowanego, między innymi dlatego, że znaczna część wypracowanej lokalnie wartości dodanej jest transferowana do właścicieli kapitału znajdującego się za granicą. Przez to będzie mogła służyć w drobnej części do finansowania dochodu gwarantowanego w kraju siedziby kapitału.

Ekscytacja projektem jest kolejnym przykładem dyskusji zastępczej, odsuwającej uwagę od istotnych problemów systemowych.

Pierwszym jest traktowanie gospodarki jako sposobu zdobycia majątku i władzy, odniesienia sukcesu życiowego, który niejako przy okazji dostarczy potrzebnych, mniej lub bardziej, dóbr, tym którym się nie udało. Takie rozumienie gospodarki pozwala ignorować tych, którzy nie są konsumentami. Ewentualnie zajmowanie się nimi w sposób dobroczynny.

Potrzebna jest zmiana traktowania gospodarki, właśnie na taki, w którym gospodarka nie jest niczym więcej niż sposobem zaspokajania potrzeb przez uspołecznione jednostki. To wymaga też maksymalnego zrównania dochodów pomiędzy jednostkami. Ponieważ z punktu widzenia biologicznego nie różnimy się zbytnio w swoich potrzebach. A większość naszych wyobrażeń o potrzebnych nam dobrach została wymyślona przez producentów tych dóbr.

Nie jest więc nam potrzebny dochód podstawowy a potrzebne są regulacje zrównujące przychody.

Tyle, że takie regulacje musiałyby mieć charakter globalny a przynajmniej dotyczyć większości tzw. bogatej północy, która jeszcze (nie wiadomo jak długo) może narzucać swoje rozwiązania reszcie świata. No i to byłby socjalizm. Realny.

Tags: , , , , , ,

12 komentarzy “Pierworodny grzech dochodu podstawowego”

  1. Lech Szydło
    13 stycznia 2017 at 05:13

    Ja bym chciał!!!

  2. Inicjator
    13 stycznia 2017 at 05:31

    W naszych warunkach biedni to poprą, bogaci, ci co mają pracę – potępią.

    A tak zapytam Autora: kto ma na ten dochód podstawowy zapracować?

    Może tylko tych 460 posłów (wraz z pracownikami ich biur poselskich)?

    Czy Autor to policzył skoro każdy z 16 milionów pracujących oddaje na składkę zdrowotną średnio 4500 zł.

    Na każdego ubezpieczonego wypada około 1700 zł, jak podaje ostatnia “Polityka”, bo “taki mamy klimat”, a rolnicy nadal nic nie płacą.

    Skąd zebrać te pieniądze na dochód podstawowy?

  3. wlodek
    13 stycznia 2017 at 06:43

    Cel do którego należy dążyć, poprzez ustanowienie minimum socjalnego, płacy renty i emerytury a także opodatkowania kominów płacowych i ograniczenie 500 + dla rzeczywiście biednych! Przy liberalnych rządach tego zrobić się nie da,najlepszy przykład wysokość zasiłku pielęgnacyjnego 153 zł,od lat woła o pomste do nieba!

  4. numi
    13 stycznia 2017 at 13:11

    Socjalizm nigdy się nie sprawdzi bo jest sprzeczny z naturą człowieka. Ludzie nie są równi wobec siebie od urodzenia, posiadają różne umiejętności i różnie je wykorzystują, widać to już w dzieciństwie m.in. w szkole na podstawie ocen. Ludzie powinni być równi, ale wobec prawa. Zawsze tak będzie, że jedni będą mieli więcej, a inni mniej, tak już ten świat został stworzony.

    • krzyk58
      13 stycznia 2017 at 14:47

      To prawda w kwestii ‘nierówności od urodzenia”. 🙂
      Nożyce “równości wobec prawa” rozwierają się wraz z
      z przybywaniem kolejnych cyfr w zapisie stanu konta.
      Bogaty(вор) MOŻE WSZYSTKO. Takie to już są zasady gry w państwie
      solidarnościowo – katolickim. Nędzarz ukradnie
      bochenek chleba trafi do pierdla…natomiast złodzieje
      z “pierwszych stron gazet” mogą kraść do woli…
      Wymiar (nie)sprawiedliwości jest do ich dyspozycji.
      O instytucjach takich jak ‘policje” nie wspominam 🙂
      Szkoda czasu i atłasu.Odsyłam do Stonogi. :), 🙂 !

      Ps…. Trzymajmy kciuki za p.Ziobrę! Jeśli
      TERAZ nie ‘rozdupcymy” złodziei(naszą ‘elitę”) z pierwszych stron
      gazet’ – to…głównym marzeniem złodziei
      po ‘sprywatyzowaniu Polski’, było jak najszybciej
      wejść pod opiekuńcze skrzydła brukselskiego
      eurokołchozu!

    • wlodek
      13 stycznia 2017 at 15:03

      To już wiem dlaczego “królestwo boże”mimo wybrania Jezusa na Króla Polski się nie sprawdzi .

    • 50-parolatek
      15 stycznia 2017 at 15:16

      A coz to za prymitywne rozwazania?
      – czy jeden czlowiek potrzebuje 200 kg kielbasy na miesiac, a drugi nie?
      Jesli chodzi o podstawowe potrzeby, to jestesmy rowni. A jesli ktos ma wieksze, to niech sobie na nie zapracuje!

      • numi
        15 stycznia 2017 at 19:47

        Nie pozostaje nic innego, jak życzyć smacznego 😉

  5. joanna
    13 stycznia 2017 at 17:45

    Dobry tekst

  6. BOGO22
    14 stycznia 2017 at 11:55

    raczej odwrotnie…

    autor(…)
    Nie jest więc nam potrzebny dochód podstawowy a potrzebne są regulacje zrównujące przychody.

  7. EN
    12 lutego 2017 at 13:00

    Tak tylko realny socjalizm ma sens i przyszłość. Cytując klasyka socjalizm albo śmierć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

About Adam Jaskow,

Scroll Up