Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

20 października 2017

Dlaczego mieszkańcy bloków mają dopłacać właścicielom domów do pieców?


Chemical structure of Benzo(a)pyrene showing numbering and bond locations according to IUPAC nomenclature. By Shoy PD Wiki Commons

Sytuacja z zanieczyszczeniem powietrza musi być szybko rozwiązana, ale nie może rodzić kolejnych niesprawiedliwości klasowych! Na tą chwile mamy sytuację, w której stworzono konflikt klasowy. Ponieważ wszyscy dokładają się właścicielom domów do nowych źródeł ciepła! Sytuacja w której do prywatnych domów państwo, czyli wszyscy podatnicy dotują ich prywatne kotły – a nie ma to uzasadnienia socjalnego, jest społecznie naganna, albowiem rodzi konflikt klasowy.

Uwaga – nie ulega wątpliwości, że jeżeli ktoś jest biedny, tj. wypełnia kryterium socjalne, to należy mu pomóc. Jeżeli jednak konieczną formą pomocy ma być piec – niech tak będzie, jednakże co do zasady nie ma nic za darmo i nic za darmo nie powinno być. Jeżeli taka osoba jest właścicielem domu, w którym ten piec jest zainstalowany, to powinna mieć dług – w tym obwarowany hipotecznie, do póki kapitał nie zostanie spłacony. Państwo może zrezygnować z oprocentowania, jednak nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy komukolwiek (z wyjątkiem przypadków niepełnosprawności i trudnej sytuacji życiowej) podarować piec! Nie można promować rozdawnictwa, albowiem skorzysta na tym wiele osób, które stać na zmianę formy ogrzewania i nie potrzebują takiej formy pomocy. Jeżeli bowiem kogoś stać jest na mieszkanie w domu, to znaczy że ma lepiej od ludzi mieszkających w blokach. Oczywiście różna jest sytuacja na wsi, jednak problem dopłat dotyczy głównie miast i stref podmiejskich. Dlaczego więc mieszkańcy mieszkań – skazani na olbrzymie koszty utrzymania mieszkań, których składową jest utrzymanie sieci ciepłowniczej i innych rozwiązań infrastrukturalnych – mają dopłacać właścicielom domów do pieców? Ponownie powtórzmy – poza przypadkami dramatycznych sytuacji życiowych i losowych, nie powinno w ogóle być takiej praktyki. Ponieważ rodzi ona konflikt klasowy.

Jeżeli kogokolwiek stać na dom w mieście, musi być go stać na doprowadzenie go, do wymaganego stanu technologii, w kontekście gospodarki cieplnej. Dom trzeba ocieplić i odpowiednio ogrzewać, to znaczy z wykorzystaniem technologii, która nie rodzi zbyt dużych kosztów dla otoczenia. W tej chwili mamy do czynienia z wielką niesprawiedliwością, albowiem przeważnie bogaci właściciele domów – generalnie przerzucają koszty swojego luksusu na otoczenie, a dotacje do pieców powodują nadzwyczajne obciążenie mieszkańców bloków. To złamanie konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.

Kwestią fundamentalną jest wyznaczenie odpowiednich standardów w zakresie gospodarki ciepłem w budynkach mieszkalnych. Konieczna jest termomodernizacja, wymiana technologii grzewczych, użycie nowych technologii, systemów zarządzania ciepłem i innych rozwiązań. Wiadomo, że nie jest możliwym wprowadzenie rozwiązań powodujących rewolucję rok do roku. Jednakże nie ma żadnych przeszkód, żeby spowodować, że każda nowa budowa domu musi spełniać określone parametry, a wszystkie dotychczasowe budynki można obłożyć podatkami narastającymi w ciągu 20 lat, dając 25 lat na dostosowanie się. Przy czym udostępniając wszystkim zainteresowanym tanie kredyty na szeroko rozumianą termomodernizację. Jeżeli ktoś zdecyduje się na taką inwestycję, nie powinien płacić podwyższonych podatków, tylko móc je odliczać od kwoty jaką musi wydać na obsługę kredytu. Proszę zwrócić uwagę na to, że mówimy o zmianach w wymiarze jednego pokolenia. 25 lat, to naprawdę bardzo dużo czasu. Jeżeli byłyby na to pieniądze, a z nimi na inwestycje ekologiczne w tak długim czasie – nie ma problemu, to całe to działanie miałoby sens. Ponieważ w konsekwencji zyskałaby gospodarka. Przy czym, jeżeli ktoś zdecydowałby się na inwestycje z własnych pieniędzy, powinien mieć stosowne korzyści podatkowe przez odpowiednio długi okres czasu. Szczegóły można dopracować, tak żeby promować sens tych zmian.

Oczywiście to, że ktoś mieszka w domu – to wcale nie znaczy, że jest bogaty. W naszych warunkach bardzo wiele osób mieszka w lokalach komunalnych, jak również może być właścicielami budynków, ale ich dochody są bardzo niskie. Oczywiście w takich przypadkach zawsze należy podejść indywidualnie, jeżeli komuś jest potrzebna w takiej formie pomoc społeczna – trzeba to zrealizować. Jednak ponownie powtórzmy – nie może być to bezwiedne i powszechne rozdawnictwo.

Szkoda, że rząd nie pomyślał zanim wprowadził powszechne rozdawnictwo 500 PLN, żeby najpierw wspierać potrzebujących. Rodziny rzeczywiście biedne powinny dostawać nawet i po 5000 PLN. Wówczas można byłoby wymagać wyższych standardów cywilizacyjnych w ogóle! Sytuacja wymaga rozwiązania systemowego. W obecnym stanie rzeczy – nie można oczekiwać, że ludzie żyjący za 800 PLN miesięcznie będą w stanie zrezygnować z opalania się “czymkolwiek”, kupując drogi prąd, drogi gaz lub drogi ekologiczny opał. Ekonomia jest bezwzględna, bez zmian systemowych nie ma szans na trwałą poprawę sytuacji. Samo karanie ludzi za to, że są biedni skończy się rewolucją społeczną.

Sprawa zanieczyszczenia powietrza jest bardzo bolącym problemem, który odbija się na zdrowiu i życiu naszego społeczeństwa. Stężenie substancji szkodliwych w naszym kraju jest przeważnie o wiele wyższe, niż pozwalają normy. To żałosny chichot historii, że jako kraj po deindustrializacji miewamy powietrze gorsze, niż przemysłowe Chiny!

Ponieważ w przypadku niektórych lokalizacji sytuacja jest szczególnie dramatyczna – jak Żywiec, Nowy Sącz, Kraków – rząd i samorządy powinny opracować specjalne programy promujące nowoczesne rozwiązania w zakresie technologii grzewczych. Nie można również zapominać o samochodach, z których często wycina się katalizator. Samochód z wyciętym lub niesprawnym katalizatorem, powinien być bardzo wysoko opodatkowany, a jego używanie poza okresem na jaki dostało się pozwolenie (na założenie – naprawę), powinno być przestępstwem. O ile bowiem można zrozumieć, że czasami np. w przypadku zabytkowych kamienic wymiana ogrzewania to poważny problem i koszt, to w przypadku samochodów nie ma żartów. To nie jest artykuł pierwszej potrzeby, przynajmniej w miastach! Jeżeli trujesz – płać. Inaczej wszyscy będziemy cierpieć.

Ochrona środowiska zawsze powinna być przedmiotem troski władz. W naszych realiach ochrona powietrza jest jednym z fundamentalnych priorytetów. Przez osiem lat rządów PO-PSL nie zrobiono w tym zakresie prawie nic. Przez rok rządów PiS usłyszeliśmy jedną wielką pochwałę węgla. Poza tym zdaje się, że poważną część środków przeznaczonych na wymianę pieców w Małopolsce przekazano dla organizacji społecznej, skupionej wokoło pewnego nazwijmy to nurtu wyznawców pewnej religii w północnej Polsce. Zarazem prawie uśmiercono powstający nowy sektor gospodarki – energetykę odnawialną. Kiedy ktoś skojarzy częstotliwość nowotworów ze stanem powietrza? Czym się zajmują naukowcy? Może nikt nie jest zainteresowany publikowaniem takich prac? Przecież są modele statystyczne pozwalające na stworzenie symulacji – ile osób więcej umrze i ile osób będzie krócej żyło (czytaj – krócej będą płacili podatki) – w warunkach podwyższenia skażeń o określony procent? Dlaczego tego wszystkiego nie przeliczymy po prostu na pieniądze – jeżeli racjonalne argumenty nie trafiają do ludzi? To, że benzo(a)pirenu nie widać, to nie znaczy że możemy brać na wiarę jego nieistnienie!

Ostatni argument – jeżeli jest nam wszystko jedno, to przynajmniej poprawny sytuację dla naszych dzieci i wnuków!

Tags: , , , , ,

19 komentarzy “Dlaczego mieszkańcy bloków mają dopłacać właścicielom domów do pieców?”

  1. Królik Zygmund
    9 stycznia 2017 at 05:12

    Jak to dlaczego? Ponieważ bogaci mają mieć na tym biznes. Spróbujcie dzisiaj kupić kocioł w Krakowie i go zainstalować – wszyscy czekają na dotacje, poza dotacjami nie ma normalnego ruchu. A dotacje daje tylko miasto, bo rząd swoje przekazał Papieżowi w Toruniu

  2. Inicjator
    9 stycznia 2017 at 05:14

    Zawsze tak jest, że ktoś za kogoś płaci rachunki.

    Płacimy za leczenie narkomanów i alkoholików.

    Płacimy autostrady i infrastrukturę drogową, mimo że nie wszyscy mają samochody.

    Gorzej jak będziemy płacić za reaktywację programu udrożnienia dolnej Wisły (kilka stopni wodnych pomiędzy Warszawą a Gdańskiem) wraz z przekopem Mierzeji Wiślanej.

    Ma to czemuś służyć, kosztować ponad 50 mld zł i trwać 15 lat.

    Takie są koszty życia w cywilizowanym świecie.

    Jeden drugiemu ciężary noście …

  3. Pozorovatel
    9 stycznia 2017 at 09:24

    Nie znam sytuacji w skali całego kraju, lecz obserwacja zjawisk w licznych miastach i miasteczkach Dolnego Śląska zachęca do wyciągania wniosków uogólniających. Otóż jeszcze przed kilkudziesięciu laty znaczna część budynków mieszkalnych ogrzewana była w sposób odmienny od stanu obecnego. Istniały wówczas liczne przemysłowe ciepłownie, rzadziej elektrociepłownie, zasilające ciepłociągami przyfabryczne osiedla. W budynkach nie przyłączonych do sieci ciepłowniczej stosowano ogrzewanie piecami kaflowymi przyłączonymi co drugą kondygnację do przewodów dymowych o przekroju 14×14 cm. Funkcjonowały też niewielkie kotłownie osiedlowe. Małe budynki ogrzewane były również indywidualnie piecami kaflowymi, większe zaś centralnie zazwyczaj żeliwnymi kotłami opalanymi koksem. Wspólną cechą ciepłowni i większych kotłowni była wykwalifikowana obsługa i stosowanie paliw takich do jakich zaprojektowano kotły. Część owych kotłowni posiadała instalacje oczyszczania spalin i wysokie kominy co radykalnie ograniczało emisję niską. Wspólną cechą wyżej wymienionych układów grzewczych była wysoka temperatura paleniska, zbilansowany współczynnik nadmiaru powietrza i wystarczająco długi czas dopalania sadzy i produktów lotnych. Takie rozwiązania emitowały spaliny o dużej zawartości dwutlenku węgla, małej zaś sadzy, popiołów lotnych i substancji smolistych wraz z zawartych w tytułowym rysunku rakotwórczego benzopirenu.
    Problemem był jedynie dwutlenek siarki powstający z zasiarczonego węgla. Jednak ten możliwy był do ograniczania organizacyjnego polegającego na sprzedaży do celów komunalnych węgla nisko zasiarczonego, zaś kierowanie tego zasiarczonego do elektrowni i ciepłowni zawodowych posiadających technologie odsiarczania spalin.
    Przemiany jakie nastąpiły w ostatnim ćwierćwieczu zaowocowały likwidacją fabrycznych ciepłowni i elektrociepłowni. Zlikwidowano też w znacznej kotłownie lokalne ogrzewające budynki oraz zespoły budynków mniejszych. W pozostałych kotłowniach żeliwne kotły opalane drogim i coraz trudniej dostępnym koksem zastąpiono kotłami zasilanymi węglem. Zazwyczaj były to kotły z okresowym podmuchem pracujące na przemian z nadmiarem i niedomiarem powietrza. Kotłownie te pozbawione były ciągłej i wykwalifikowanej obsługi. Piece ceramiczne ogrzewające mieszkania i domki jednorodzinne zastąpiono prymitywnymi kociołkami stalowymi. Kociołki te masowo przyłączano do starych niewydolnych kominów które nie mogły zapewnić ciągu wystarczającego do prawidłowego spalania. Chwiejny rynek węglowy nie potrafił zapewnić ciągłych dostaw stałych typów węgla przez co stosowano opał w innych typach niż te dla których kotły zaprojektowano. Stosunkowo czysto spalające się drewno opałowe (na skutek zmian w prawie) przejęły do spalania elektrownie powodując radykalny wzrost jego cen i pozostawiając ludności trudny do prawidłowego spalania węgiel o nieprzewidywalnym typie i granulacji, oraz śmieci. Tak dla ciekawostki przypomnę Czytelnikom że poliolefiny – najczęściej stosowane tworzywa sztuczne spalają się równie czysto jak gaz ziemny czy olej opałowy. Na to wszystko nałożył się gigantyczny wzrost transportochłonności gospodarki i życia codziennego, zmuszając nas do codziennego przemierzania dziesiątków kilometrów samochodami przystającymi co chwilę w zatłoczonych ulicach. Ciężko więc zapracowaliśmy na dzisiejsze skażenie naturalnego środowiska, na epidemię nowotworów i schorzeń układu oddechowego. Dla ilustracji tego co powyżej napisałem proponuję Czytelnikom eksperyment w postaci spaceru w niżowy dzień. Spaceru z uniesionymi głowami i obserwacją kominów w niezgazyfikowanej dzielnicy. Większość z nich będzie “ozdobiona” zwieńczeniem czarnego dymu bądź będzie z nich (jak brudna ciecz) wylewał się ciężki brunatny dym z wytlewania węgla. Takiego dymu nie zobaczycie z kominów zawodowych ciepłowni ogrzewających tysiące mieszkań.
    Czy jest rozwiązanie dla takiego problemu?
    Oczywiście. Wystarczy radykalnie zmienić kierunek w którym obecnie zmierzamy.
    -Odchodźmy od indywidualnych prymitywnych palenisk węglowych zastępując je miejskimi elektrociepłowniami i siecią cieplną w miastach.
    -Odbierzmy elektrowniom drewno opałowe przeznaczając je dla indywidualnych systemów grzewczych.
    -Zbudujmy grupowe kotłownie obsługiwane przez fachowych pracowników i zasilane takim paliwem do jakiego zostały zaprojektowane.
    – Budujmy nowe budynki o małej energochłonności.
    – Odchodźmy od dzielenia miast na dzielnice: przemysłowe, sypialne, handlowe, usługowe, edukacyjne, rekreacyjne itp.
    – Odchodźmy od centralizacji wytwarzania, składowania i dystrybucji żywności i towarów powszechnego użytku rozpraszając je w miejscach zamieszkania ludności.
    – Rozwijajmy niskoemisyjną komunikację zbiorową, umożliwiającą wygodne i tanie dotarcie do miejsc pracy, nauki i wypoczynku.
    Takich rozwiązań jest wiele, lecz musimy zawrócić ze złej drogi którą wciąż jeszcze dzisiaj podążamy.

    • krolowa bona
      9 stycznia 2017 at 17:59

      @Pozorovatel
      Piekne dzieki za calosciowy, fachowy zarys problematyki zwiazany z tyloma dziedzinami zycia o fundamentalnym znaczeniu oraz za konkretne tezy ich rozwiazania …. przede wszystkim musze z uwagi na osobiste ambicje ludzi w PRL oraz w moich oczach idealny wrecz mecenat panstwa wszystkie nauki inzynierskie staly na bardzo wysokim poziomie, mimo sankcji gospodarczych zachodu, trwajacych od 1945 roku prawie do dzis ( ! ) rozwiazania np.problemow ogrzewczych byly prekursorskie lezalo to w przez @Pozorovatel zaprezentowanych, fachowych koncepcjach praktycznych mechaniki ciepla , w tym sprezaniu ciepla, pary i gazu, bez fachowej obslugi wogole zastosowanie nawet najlepszych koncepcji jest zwyczajnie niemozliwe. chce zwrocic tu uwage na trwajaca przez caly okres ogrzewczy tj od ok.15.09 /01 10. do ok.30.04 vardzo wazby aspekt tzw ciepla konstant tj.w porze jesiennej i pozniej zimowej temeratura pomueszczen nie mogla spasc ponizej 20 -22 stopni C w jesieni i pinizej 24 stopni w zimie, czegos takiego jak utrata ciepla podczas doby w zimie w pomieszczenia h z kaloryferami byl ani prawnie ani ideowo niedopuszczalny, do tzw. kondensacji pary powstajacej z roznic temperatur w ciagu dnia, podczas ktorego grzeje sie w Niemczech ” na potege” i ” na pokaz” a za to.od ok. godz. 20 nawet przy minus 21 -24 stopniach wcale !!!!, tak ze woda czy herbata w szklance zamarznie…!!!, nawet w termosie …..czy sobie ktos wogole w Polsce moze to wyobrazic ? Nie znam w Niemczech domow, w jtirych jest cieplo przez cala dobe i w ktorych nie
      ma scian z bardzo zaanwansowanym grzybem, ktiry sie w/g przepisow bajmu mieszkan lub innych maluje tj. zamalowuje 1 a nawet 2 x w roku, do tego dochidzi leczenie alergii i innych…. .np.w Califirnii czy np w Izraelu, gdzie risna pomarancze i migdaly i w cuagu dnia jest 20 -24 stopnie + przynajmnuej zaczyna sie od godz. 20 ogrzewanie by
      temperature z dnia zachowac podczas nocy i by nie dochodzilo do utraty ciepla i kondensacji pary wodnej powstajacej z olbrzymuej utraty ciepla..ja tego zjawidka utraty ciepla wogole z PRL nie znam ani z mieszkan prywatnych ani z lokali publicznych np.szkol, basenow publicznych, teatrow w tych sal prob baletu …to “oszczednictwo” w Niemczech doprowadga ludzi do rozpaczy.. heden znany prof. literatury z Hamburga, autra bestsellera “Camus”, na ktorego podstawie nakrecono film cieszacy sie niebywalym powodzenien przenios sie z zimnego i “wiejacego” Hamburga na poludnie Niemiec do Freiburga Br. / Breisgau /, Badenia-Wuertenbergia, ktory z miejscowoscia KaiserStuhl uchidzi za “piec”/ “Californie” Niemiec i gdzie rosna winogrona w nadzeji na to, ze wreszcie zazna “ciepla”? ze nie bedzie musial nosic nawet w mieszkaniu podwojnej bielizny i siedziec w pokoju w plaszczu i bedzie mogl wieczorami i nocami pisac swoje ksiazki . .zmarl on , znazla go jego gosposia zamarznietego przy biurku z dlugopisem w reku…..tak to moja ulubiona pora roku jaka jest zima zaczyna byc moja najwieksza obawa….. tak to czlowiek germanizuje sie.
      i to bez wlasnej woli..
      Pragne takze zwrocic uwage na grubosc murow budynkiw w (PRL) Polsce, co ma olbrzymie znaczenie w ogrzewaniu i utracue ciepla u jego konstancyjnosci , istnieje termin naukowy “Passivhaus” /”Dom pasywny” z bardzo grubymi murami i hermetycznymi oknami, w ktorych wogole nue dochodzi do utraty ciepla i wogole ogrzewanie jest niepotrzebne, emisje ze spalania wogole nie powstaja…moze ten ped z N.J wogole ze wschodniego wybrzeza do Californii, gdzie nie wydaje sie prawie ba opal pomieszczen, na ciepla bielizne, obuwie i odziez daje sie zrozumiec.. . Marzeniem w Niemczech jest przeprowadzka na ( ciepla/ Majorke, “niemiecka ” wyspe…ale teraz w zimie jest tam zimno wiele osob zamarzlo tam, gdyz letnie domki wogole nie maja ogrzewania….

      • krolowa bona
        9 stycznia 2017 at 19:49

        @krolowa bona, 09.01’2017, 17:59 , ERRATTA:
        Tytul ksiazki tego zamarnietego prof.literatury brzmi: “CAMPUS” / “MIASTECZKO UNIWERSYTECKIE” ( moje prywatne tlumaczenie, niestety nie wiem czy ukazala sie w Polsce, film byl wyswietlany w kinach polskich, tytul ? ), ” CAMPUS” przedstawia stosunki konkurencji i zazdrisci wsrod naukowcow / nauczycieli akademickich i studentow, ich zycue troski pijanstwo, walki, milosci u flirty….bardzo ciekawa rzecz……

      • Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
        10 stycznia 2017 at 09:31

        @krolowa bona, w polskim internecie słowa ani o filmie, ani o książce ani o profesorze.

      • krzyk58
        10 stycznia 2017 at 12:02

        …CAMPUS” przedstawia stosunki konkurencji i zazdrisci wsrod naukowcow / nauczycieli akademickich i studentow, ich zycue troski pijanstwo, walki, milosci u flirty….bardzo ciekawa rzecz…… DOPRAWDY?! 🙂
        Dopytam,z ciekawości? Rzecz dzieje się na Sorbonie czy tez na Zachodnim Wybrzeżu,może w 68′?
        @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej. Może to i lepiej?
        Wszak g…nem demoliberalnym(lewackim) atakowani
        jesteśmy z premedytacją zdecydowanie ponad Nasze siły…

      • krolowa bona
        10 stycznia 2017 at 13:31

        @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej
        Hmm ? Sprobuje poszukac w niemieckim internecie , moze znajde jakis punkt “zaczepny”by nakierowac jakies uzyteczne haslo, nie mam oczywiscie gwaracji czy mi sie to uda i czy wogole jego ksiazke w Polsce opublikowano, film -przynajmniej tak o tym tu pisano- pokazywano w we wszystkich panstwach UE, ja tego oczywiscie nie sprawdzalam…czesto filmy sa “skracane” cos jest wycinane, wstawiane i otrzymuja najdziwniejsze tytuly….jest Pan niemieckojezyczny ? Jesli tak to domena Niemiec w internecie jest “de”….np.www.campus-film/de lub przez wikipedie niemiecka tzn.na koncu musi stac “de”..
        Pozdrowienia

  4. Wojciech
    9 stycznia 2017 at 10:03

    Problem czystości powietrza i wymiany pieców w Polsce został wywołany sztucznie,także ze względów politycznych zmuszenia ludzi do używania gazu z nikomu niepotrzebnej instalacji w Świnoujściu. Zbudowanej wyłącznie w ramach wojny z Rosją, z rozkazu USA. Zachętą do wymiany powinny być ceny gazu a nie jednorazowe dopłaty do wymiany pieców. Dla wielu, znanych mi ubogich emerytów będzie to ruiną. W Krakowie stopień zanieczyszczenia i ciągłe alarmy jest nieznany, z prostej przyczyny braku sprzętu pomiarowego i oceny zagrożeń na oko, przeważnie przez dziennikarzy. Zagrożeniem realnym są stare samochody, których do Polski sprowadzano ponad 10 milionów, w większości których usunięto katalizatory. I nieprzerwane blokady zatłoczonych dróg.

    • krolowa bona
      9 stycznia 2017 at 13:01

      @Wojciech
      No wlasnie chodzi glownie o promocje sprzedazy gazu ze Swinoujscia, ktorego ceny sa wielo,- wielokrotnie zawyzone przynajmniej 4 -6 -krotnie !
      Problem tych starych samochodow z wymontowanym katalizatirem jest straszliwym problemem , ktory wraz z “brudnym”, zlej jakodci napedem czy to benzyna czy ropa wrecz truje i zageszcza powiezrze powodujac realne zagrozenia zdrowotne oraz rozklad substancji budynkow, piczatkowo tych uszkodzen w substancji budynkow nie widac, gdyz gruz i wewnerzny “piasrk” trzyma sie w zelbetonowych konstrukcjsch az takie budynki sie obsuwaja z fundamentow i wala przed tem wydzielajsc toksyczne substancje .. zgriza.. ten cy zlom, te “samochody” trzeba by natychmiast wycofac z ruchu. tak naprawde trgeba by za odszkodowaniem zwrocic te “trumny” ich producentom glownie w Niemczech…ale w Polsce ludzie pragna “wolnosci” i “demokracji”i uwazaja ze bez samichodu nue sa ludzmi i orawa sie im wszelkie prawa obywatelskie….pomijajac straz pozarna, policje, sluzby medyczne, wojsko ruch powienirn odbywac sie wylacznie srodkami publicznymi wielkiej ogolnopolskuej miary oraz lokanrj np. tzw.”taxowki zbiorowe” np.w gminach..w Szwajcarii nazywa sie to “post bus”/ “autobus pocztowy”dokad on jazdego i o kazdej porze zawiezie…ta koncepcja jednak hestz w Polsce chyba za utilitarna gdyz tu jest moda”wolnosc Tomku w swoim domku”. .takto Polska utjlizuje odpady industralizacji innych panstw ktore ta metoda maja czyciutkie konto emisji substancji toksycznych i moga bez zajakniecia podpisywac rozmaite protokoly ekoligiczne, kozly ofiarne wyczyscily im sumienie….tak to leci kabarecik…

      • Bior
        10 stycznia 2017 at 16:14

        Przecież mobilność to podstawa na dzisiejszym rynku pracy. Mieszkasz na małej wiosce, nie masz gruchota do przemieszczania się do miejsca gdzie jest praca to twój koniec.

  5. Bogdan
    9 stycznia 2017 at 18:11

    W latach 70-tych kupiłem i spłaciłem z wypłat, w ratach moje M-3,Sąsiad dostał pieniądze od “ojców”i wybudował dom.Póżniej zamieniłem mieszkanie na większe bo rosły dzieci.Po latach, ze spółdzielczego na prywatną własność zmieniłem status mieszkania.Teraz mój blok i dom sąsiada stoją w odległości ok.20 m od siebie.Dom sąsiada i kilkanaście innych ze swoich kominów emitują chmury dymu a są tak usytuowane,że dymią akurat w okna mieszkań w bloku. Przy każdym z ich domów,oczywiście stoi jeden mały pojemnik na odpadki bez względu na ilość mieszkańców tych domow.Sto metrów od większości tych domów a przy moim bloku stoją większe śmietniki,do których ci moi sąsiedzi wsypują raczej tylko popiół z pieców.Swoje śmieci a także z naszych śmietników palą w swoich piecach.Najlepsze jest to wg mnie,że można by ich podłączyć do sieci co. doprowadzającej ciepło do bloków spółdzielczych z ciepłowni mającej nadmiar mocy grzewczej.Wystarczy jedna wymiennikownia ,rury do poszczególnych budynków,wszystko.Sytuacja aktualna trwa od prawie 40 lat a ilu geniuszów już było u władzy w moim miasteczku.A Unia podobno dotuje poprawę powietrza.

    • krolowa bona
      9 stycznia 2017 at 20:13

      @Bogdan
      Mi nasuwa sie bardzo wulgarne okreslenie na tych “budowniczych” domkow jednorodzinnych ” sr***e w banie”…napierw podatnik zgrzytajacy zebami zaplaci im za tzw.”uzbrojenie” terenu tj.doprowadzenie rur na wode, na kanalizacje, kabli na prad i telefonie, gaz, doprowadzi drogi i polaczenia komunikacyjne, zapewni cala strukture , bo tego wymagaja przepisy np.w UE i gdzie inndziej by dana dzialke jako budowlana sprzedac, natepnie dlugie lata ok.30-lat w Niemczech korzystaja wlasciciele “domkow” z ulg podatkowych, czesto wogole nie placa podatkow hak maja sprytnego radce podatkowego, podatnik wybuduje im jeszcze sklepy, przychodnie lekarska i apteke, posterunek policji, by podnues wartosc objektu / dzielnicy miasta..za to ci wzbogaceni z reki publicznej nie wynajmuja mueszkan mimi, ze ludzie np.w Nuemczech szukaja pomieszczen na gwalt.. …przynajmniej 40 % pieknych mieszkan stoi pustych, ich wladcicuele nie maja strat gdyz placi im panstwo “zwrity” podatkowe…tak to biedacy i inwalidzi i seniorzy i dzieci finansuja im prywatne schedy …to jest np.w Singapurze niemozliwe.. nie popiera sie
      budownictwa indywidualnego, buduje sie w zwyz by maksymalnie wykorzystac tereny do zabudowy u

      • krolowa bona
        10 stycznia 2017 at 03:49

        c.d.
        , zastosowac najlepsze i wielu obywatelom sluzace systemy wodociagowe, energetyczne, ogrzewcze , z fachowa ovsluga i by bezdomnosc z zycia ludzi wyeliminowac i ta metoda zapewnic rownosc obywateli wobec prawa oraz ich rowne szansy, takie kamuflowanie przywileii klasowych jak np.w swiecie “zachodnim”poprzez ukszraltowanie praw i ” rusztowania podatkowego w taki to a taki sposob, ze jedna grupa / warstwa spoleczna wiecznie sie bogaci a inna bawet nie jest w stanie upomniec sie o swoje, wlasnie postacie zwracaja sie do siebie .. … tym snieznym obrazkiem

  6. Adam
    10 stycznia 2017 at 16:50

    Bez uprzednio przygotowanej infrastruktury, postawiono szybko domki , zdzierając pospiesznie opłaty za goła ziemie pod zabudowę Iwyrosło nam w Polsce miliony dymiących truciznami kominow. Teraz zostało to, co proponuje Pan Bogdan i to szybko , za pieniądze z tych działek . Ale Lepiej wydawac komunikaty, by nie opuszczać mieszkan . I tak będzie co roku.

  7. Adam
    11 stycznia 2017 at 06:45

    Ten Artykuł ,nie powinien konczyc problemu zanieczyszczania środowiska w naszym uciemiężonym kraju.

    Nie spie już kolejne noce. Bo się po prostu nie daje. Chmury gryzącego w oczy dymu , o wielorakim składzie trucizn, pył jak kurz, wciskają się przez szczelnie zamknięte okna. Wywołują szczypanie , łzawienie oczu, gryzienie i dławienie w gardle. Oddycha się ,jakby latem szło się piaszczysta polną drogą , za autem, które wznieca chmury kurzu , przez który z trudem się przedrzeć . Trzeba się zatrzymać, wstrzymać oddech i przeczekać , aż tuman kurzu opadnie i będzie cokolwiek widać i czymkolwiek oddychać.

    Czy można wstrzymać oddech na całą zime?Kiedy to z małych domków-krematoriów wydobywa się tyle groźnych dla zdrowia i życia substancji?Pisze się , że rocznie umiera w Polsce na skutek zanieczyszczenia powietrza 45.tyś.ludzi.A ile i jakie choroby te już znane i jeszcze niepoznane wywołują wciąż działające krematoria-domki z nisko położonymi kominami?

    Jest jeden sposób aby skonczyc z tymi trucicielami-mordercami. Szybko kopac z ich udziałem rowy , ukladac ruryi podłączać ich do magistrali ciepłowniczych, każąc płacic za instalowanie tzw. cieplików. Rozłozyc im to na raty i niech spłacają je do końca życia , tak krótkiego, jak tych, których zatruwają. Powinny to być szczególnie wysokie opłaty. Aby pokrywały jednocześnie skutki leczenia podupadłych na zdrowiu obecnych i nawet w przyszłych pokoleniach ludzi . Dlaczego nazywam te domki krematoriami? Bez ogródek i eufemizmów , bo w nich , za ich sprawa giną teraz dziesiątki tysięcy ludzi, a będzie jeszcze umierać , przez zmutowanie komórek , przez wiele lat setki tysięcy. To gorzej niż z katastrofą w Czarnobylu!

    Właściciele samochodów, zwiacych się dumnie kierowcami , to małe chłopczyki , w krótkich spodenkach, nie pozwalające sobie odebrać swych zabawek , którymi dojeżdżają w tą i z powrotem do pracy. A to zwykli fornale , ze słomą w gumianych butach , którzy z furmanek , przesiedli się do aut .

    I nikt nie jest im w stanie wytłumaczyć idiotyzmu ,jaki sobie fundują. Siedzą wygodnie[ nie stoja} w korkach godzinami, wdychają spaliny ze stojących przed nimi auti wrzeszcza do siebie , szczególnie na skrzyżowaniach, ty baranie ty ch..u! Co bardziej krewcy wyskakują z tych furmanek i naparzają się na srodkach ulic!
    Nie pomagają apele, prośby, by korzystali z komunikacji publicznej , szczególnie np. w takiej Warszawie , gdzie w kilkanaście minut nie smrodzacym , a eekologicznym tramwajem dojechaliby go wybranego celu.

    Autor pisze, JEZELI TRUJESZ PŁAĆ! Ja dodałbym płac i płacz.Oszczędzaja aby nie zakładac cieplików. na naszym zdrowiu i życiu, nie rozumiejąc , że traca również własne zdrowie i życie sobie skracając. Bo dym z podobnych domków-krematoriów, ich sasiadow , dostaje się ,tym bardziej do ich mieszkan i ich płuc.

    Takie pikło stworzyć sobie i innym! I dzieje się to od lat! Jak zwykle mówi i pisze po latach , gdy już za późno!! Nazywam te domki krematoriami , bo właśnie przez ich kominy, zostajemy puszczani z dymem . Wszystkie polskie zadbane i schludne jak ich ogródki przydomowe, osiedla mieszkaniowe, ekologicznie czyste, otoczone sa wianuszkami tych małych krematoriów.

    teraz się liczy , podaje komunikaty o stężeniach pyłów awieszonych , tam 3tys % przekroczenia , tam 2,5, bywa, że i po 35x i 50x większe od przyjętych norm
    A norma tzw. dobowa? 300mikrogramow na metr sześcienny . W Paryzu – 80.
    Jak zwykle ! kilkakrotnie we wszystkim jest u nas gorzej niż na cywilizowanym Zachodzie , gdzie płace są wielokrotnie wyższe niż u nas , a ceny u nas rowne im.

    Too wszystko dalsza cena tej patologicznej 27-o letniej już, transformacji.Pozornie to nie na temat. Murzynowi proponuje się w Anglii pracę za określoną , niezłą, stawkę godzinowa .Ten wzrusza pogardliwie ramionami i mówi: Za takie pieniądze ja nie będę pracował. NIECH PRACUJĄ POLACY!Za takie pieniądze jakie ja muszę płacic spółdzielni ,by mieć ciepła wodę , kaloryfery , światło ,gaz i wywiezione smieci ,posprzątane klatki i czynne windy i remontyitd. niech sobie tez żyją bogatsi ode mnie w swych krematoriach , osobnicy . Niech zaczna płacic nie oszczędzając nawet na smieciach, kosztem naszego zdrowia i zycia .przyszłych zmutowanych pokoleń {oby nie} także.

  8. Adam
    11 stycznia 2017 at 06:55

    PS> Jeśli kogos uraziłem dosadnymi określeniami , to PRZEPRASZAM!Ale zapytam Was drodzy ludzie {myslacy} co jest ważniejsze ZDROWIE I ŻYCIE NASZE < NATURY< STWORZEŃ, czy UKŁADNE SŁÓWKA?

    • krzyk58
      11 stycznia 2017 at 09:56

      A takie postrzeganie zależne jest już od środowiska
      w którym dane jest nam funkcjonować.
      Bywa że “łykane” gładkie słowa są podstawą dobrego
      samopoczucia,tych co wierzą usilnie że jest dobrze,
      a będzie jeszcze lepiej…czy ‘bezpieczniej”!!

  9. Lech
    15 stycznia 2017 at 09:53

    @Pozorovatel. Serdecznie chciałem Ci podziękować za zrozumiałe i fachowe opisanie trudnego tematu. Wszystko o czym tutaj piszesz w początkach 2000 roku obserwowałem w czasie swojego dłuższego pobytu w 30 tysięcznym duńskim miasteczku. Była jedna ciepłownia i ciepłociągami podłączone do niej wszystkie budynki, również jednorodzinne, w całym mieście. Jeżeli któreś leżały na końcówkach sieci, co w ekstremalnych warunkach mogło nie zapewniać wymaganych parametrów grzewczych, w wymienniku po stronie odbiorcy zainstalowane były elektryczne grzałki włączajcie się automatycznie w razie potrzeby. Energia elektryczne zużyta na dogrzanie nie była opłacana przez odbiorcę, lecz przez przedsiębiorstwo zapewniające zaopatrzenie miasta w energię cieplną. Poza tym zadziwiała mnie sprawa usuwania odpadów. Odpady każde gospodarstwo domowe segregowało wówczas na 5 frakcji. Jeśli, ktoś posiadał przydomowy ogródek, miał obowiązek odpady biologiczne kompostować. Pod koniec tygodnia własną przyczepką samochodową posegregowane śmieci wywożono ma miejskie śmietnisko. Panował tam idealny porządek przy rozstawionych kontenerach przeznaczonych osobno dla każdej frakcji. Poza tym obecni byli ludzie, nazywani policją śmieciową, nadzorujący oddawanie śmieci i pilnujący, aby nikt się nie pomylił. Kolejka była spora, ale wszystko odbywało się w ciszy, bez przepychanek. Tam dopiero zrozumiałem, dlaczego każdy duński samochód ma zainstalowany hak holowniczy. Gospodarze twierdzili, że ciepłownia z bardzo wysokimi kominami i bateriami filtrów, nigdy nie emitowała widocznego dymu. Nie potrafili mi powiedzieć jakim paliwem jest opalana.
    @ królowa bona. Sam mieszkałem w budownictwie po nieniemieckim i na terenach po niemieckich. Było tak jak piszesz. mury miały bardzo małą bezwładność cieplną, a dodatkowo nie było wentylacji grawitacyjnej. Były jedynie przewody kominowe. Poza tym, inaczej rozwiązywano zabezpieczenie przeciw zawilgoceniu mrów. Efekt był taki, że po kilku deszczowych dniach, nawet latem, trzeba było mieszkanie dogrzewać, aby nie dopuścić do zagrzybienia. Zbytnia oszczędność w tym zakresie degradowała mieszkanie, a konieczność dogrzewania, degradowała środowisko. Ratunek na to przyszedł dopiero, gdy moją miejscowość zgazyfikowano. Część domów docieplono, a na zewnątrz budynków pojawiły się przewody wentylacyjne wyglądające podobnie do rynien. Mieszkańcy, których było na to stać, przeszli na piece zasilane gazem. Pracownicy leśni i większość mieszkańców. których nie stać było na ogrzewanie gazowe, opala piece drewnem sezonowanym, toteż wokół domostw jest mnóstwo drewutni wypełnionych po brzegi. Jednak w małych wioskach popegerowskich, z których zdolni do pracy wyemigrowali w jej poszukiwaniu, a pozostali jedynie ludzie starzy, to wymierają w zimnych i wilgotnych domach, gdy już nie mogą sprostać trudom ogrzewania, a nikt nie jest w stanie im pomóc finansowo, by trafili do domu starców, lub na ZOL. Ich zaopatrzenie emerytalne/rentowe najczęściej nie wystarcza na takie rozwiązanie. Niestety spalane są również śmieci i paliwo niskiej jakości, ale z roku ma rok jednak kominów emitujących gęsty i śmierdzący dym jest coraz mniej. Tak na marginesie. Na mapach smogowych miejscowość mojego zamieszkania ma kolor zielony, czasami nawet ciemno zielony.
    Oszczędność to cnota chwalebna, ale przesada bywa kłopotliwa, o czym przekonują się Niemcy przy okazji problemów ze ściekami.
    Zazdroszczę, głównie państwom Skandynawskim, umiejętności organizowania życia społecznego i perfekcyjnej dbałości o środowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up