Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Dzieci z odzysku 37


To ci Święta…

No to się narobiło. A niech to. Święta za pasem, a tu tyle nieszczęścia. Odchodzi kolejne dziecko. Odchodzi tuż przed Bożym Narodzeniem. Odchodzi przed samymi świętami, które chcieliśmy, które zamierzaliśmy, które mieliśmy nadzieję spędzić razem. A tu jak grom z jasnego nieba: dziecko ma natychmiast opuścić nasz dom. I to nie do nowej rodziny, ale do ochronki. Ale o tym później…

Pozwólcie

1993-12-12/13
Łódź

Dzieciom przychodzić do Mnie…
Ja jestem Miłością
Ja kocham je
jak żaden z was
Czasem jako jedyny bo nikt z was…

Nie odrzucajcie
kalekich upośledzonych
kochajcie je
one są
miłości waszej probierzem
one tak bardzo
potrzebują was
…i Mnie

Dlaczego przychodzicie
do Mnie jako dzieci
a odpychacie od siebie
chore niepełnosprawne ubogie

… Ja też byłem dzieckiem
Czy i Mnie także odrzucicie?

Adam Gabriel Grzelązka

Zawsze jest ciężko. Mniej lub bardziej, ale jest. I z tym bólem rozstania trzeba żyć. Trzeba go oswajać. Trzeba go sobie jakoś rozchodzić. Trzeba sobie jakoś z nim poradzić. Ów ból jest w posługę naszą wpisany. Jest nieodłączną jej częścią. Jest gwarantem, że podchodziło się z sercem i traktowało każdy dzień na poważnie. I że jest się tylko przechodniem. Towarzyszem podróży. Wsparciem. Ten ból jest wyzwaniem. Poprzeczką, jaką stawia się w tej pracy. Sprawdzianem przydatności. Nikt, kto z owym bólem poradzić sobie nie potrafi, nie może się podjąć prowadzenia Pogotowia Rodzinnego. Ani żadnej przejściowej opieki nad dziećmi. To nie jedyny wymóg. Ale ważny. Istotny. Jeden z najważniejszych. I nie chodzi o to, by owego bólu nie odczuwać. Taka sytuacja jest jeszcze niebezpieczniejsza. Bo jeśli ktoś nie odczuwa straty, nie doświadcza bólu, to nie umiał, nie chciał, nie zdołał pokochać, zaangażować się całym sercem. Nie sprawuje opieki w należyty sposób. Jest tylko nadzorcą. Pilnowaczem. Bezdusznym karmicielem. Zmieniaczem pieluch. To wskazówka, że coś jest tu jednak nie tak jak powinno.

Na chwilę…

Dzieci przychodzą. Dzieci odchodzą. Jesteśmy z nimi jedynie na chwilę. Na krótki moment ich życia. Wspieramy je. Otaczamy troską. Opiekujemy się. Karmimy. Przewijamy. Patrzymy, jak się rozwijają. Ochraniamy je. Każde kocha się jak swoje własne. Każde kocha się jakby było jedynym. Kocha indywidualnie. Kocha osobno, niezależnie od kochania pozostałych w tym samym czasie. Na tym ta miłość zastępcza polega. Na ofiarowaniu tego, co tym dzieciaczkom odebrano czy może raczej czego im nie dano ze strony rodziców biologicznych.

I każdemu w którymś momencie trzeba pozwolić odejść. Każde pożegnać. Każde wyprawić w świat. Przekazać obcym ludziom. Bynajmniej z serca nie skreślić. Bynajmniej nie zapomnieć o nim. Pamięta się każde. Wspomina czasem. Niekiedy po czasie krótszym lub dłuższym znów spotyka. Niektóre bowiem rodziny utrzymują relacje. Niektóre częste, inne rzadkie, jeszcze inne żadne, albo odzywają się po latach dopiero.

Każde dziecko stało się częścią naszego życia. Ma swoją szufladkę w sercu. I nigdy jej nie straci. To trochę jakby mieć jedną wielką rodzinę. Bardzo wielką. Tyle, że dzieci odchodzą wcześniej, po tygodniach albo miesiącach, a nie po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach, jak to jest w naturze biologicznych rodzin wielodzietnych. Pozostaje też duma i radość, że się im pomogło, że było się z nimi w tych pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach życia. Każde rozstanie to ból, bo dziecko nas opuszcza. Będziemy tęsknić. Uronimy jakąś łzę. Czasem jawnie, czasem skrycie. Ale przy tym jest ta nieopisana radość przyszłych rodziców. Ta ogromna radość i ich wdzięczność. Tego też się nie zapomina. To zapada w sercu. Tu też zdarzają się łzy. Ale są to łzy szczęścia. Łzy radości. Przeciwwaga dla łez rozstania. Przeciwwaga dla bólu rozstania.

Chwile

Chwila rozstania jest chwilą smutku. Jest chwilą bólu. Trzeba jej spojrzeć w oczy. Trzeba pozwolić jej przepełnić serce, by w końcu jej ból zatarł się, odpłynął, zapomniał się. Stępiał. Pojawia się tęsknota. Jakżeż naturalna. Tyle przecież wspólnych chwil. Godzin, dni, tygodni, miesięcy. Czasem nawet lat. Niestety lat, bo aż tyle nie powinno to mimo wszystko trwać. Dzień po dniu. Chwila po chwili. Zdarzenie po zdarzeniu. Radości i smutki. Zwycięstwa i porażki. Codzienne wspólne poznawanie świata. To wszystko zbliża. Jakżeby tu ktoś mógł pozostać obojętnym. Każde dziecko wrasta w serce. W samo jego centrum. Każde. Bez wyjątku. Jedno mniej. Inne więcej. Ale każde na swój sposób. Niektóre mają na to niewiele czasu. Inne aż nazbyt wiele. Żadne jednak nie przemija niezauważone.

Odejścia

Koniec końców nachodzi ów dzień. Wspólna droga dobiega końca. Dziecko odchodzi. Trzeba się rozstać. Trzeba je oddać. Trzeba pozwolić mu odejść. Nasza służba dobiegła końca. Ciężko. Oj bywa ciężko. Bywa w takich chwilach ciężko na duszy i sercu. Bo przecież tęskni się. Wspomina. Tyle rzeczy, tyle spraw, wydarzeń się nagle przypomina. Ale nie można zatrzymać. Tak ma być. Tak jest właściwie. Tak jest dobrze. O to przecież w tym wszystkich chodzi. W końcu przecież to nowy start. To początek nowego życia. Początek nowej drogi jego życia. Nowy start. Nowa normalność.

Zatem nie tylko ból. Nie tylko tęsknota. Również pokój serca. Również radość. Zadziwiające jak te dwa uczucia: smutek rozstania i radość nowego początku współistnieć potrafią obok siebie. W końcu przecież dzień odejścia, dzień rozstania oczekiwany był od zawsze. Od samego początku. Normalna kolej rzeczy. Niełatwa, lecz przewidywalna. Naturalna w całej tej bądź co bądź nienaturalnej sytuacji.

Można się do tej chwili przygotować. Można się z nią uporać. Jest zapowiedziana, jest zadana od samego początku. Chyba, że coś się wydarzy, co ów porządek postawi na głowie, co zburzy spokój ducha, co wywróci wszystko do góry nogami…

Poznań, 2014.12.22
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , ,

One Response “Dzieci z odzysku 37”

  1. Inicjator
    8 stycznia 2017 at 10:31

    Pięknie i pokojowo.

    Bo przesłanie pokoju powinno dominować, wobec hałasu z pobrzękiwań szabelkami w Polsce i jej okolicy …

    Pozdrawiam Autora-Poetę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Kultura

Scroll Up