Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

24 kwietnia 2017

Samolot dwusilnikowy jest niezbędną koniecznością dla naszego lotnictwa


An F-15E Strike Eagle from Elmendorf Air Force Base, Alaska, prepares to land at Andersen AFB, Guam, on Wednesday, June 14. The Strike Eagles are here through September as part of an air expeditionary deployment. (U.S. Air Force photo/Airman First Class Michael S. Dorus) PD Wiki commons

Nasze lotnictwo bojowe dzisiaj to 48 maszyn F-16, około 25 mniej lub bardziej sprawnych Mig-ów 29-tych, około 12 sprawnych Su-22, pewna ilość TS-11 Iskra oraz turbośmigłowe PZL-130 Orlik. Zakupione z Włoch samoloty szkoleniowe, nie mają możliwości efektywnego używania uzbrojenia. w praktyce użycie bojowe jest możliwe tylko F-16 i Mig-29, przy czym tych drugich samolotów głównie w defensywie do walki osłonowej lotnisk i innego rodzaju celów możliwego ataku. Su-22 to wspaniały i piękny samolot, niestety nie nadaje się do ataków pierwszego rzutu. Można go użyć do działań wsparcia w ograniczonym zakresie. Iskry nadają się co najwyżej do polowania na samotne śmigłowce, gdyby chociaż mogły latać w nocy. Orliki to lekkie wsparcie i to również w warunkach widoczności. W praktyce więc, wszystko czym dysponujemy do możliwych działań przeciwko przeciwnikowi to F-16. Wszystko inne może być użyte tylko w warunkach lokalnych i to przy posiadaniu wywalczonej przewagi powietrznej. Trzeba ją mieć czym wywalczyć.

F-16 to doskonałe samoloty, mamy je w bardzo dobrej konfiguracji. Nie wiadomo jak przebiega szkolenie pilotów, można tylko mieć nadzieję, że nikt nie oszczędza dla nich na paliwie. Zakupy nowoczesnego uzbrojenia JASSM w dwóch wersjach, wskazują na maksymalizację użycia ich potencjału bojowego. Co prawda tych nowoczesnych rakiet będzie bardzo mało, ale lepiej łącznie kilkadziesiąt, niż wcale. To bardzo dobre decyzje, które należy pochwalić i sugerować wprowadzenie zasady stałego dokupowania pocisków tego typu i pakietów modernizacyjnych do nich, najlepiej wraz z Amerykanami. To znaczy – co roku byłoby celowe kupić np. dodatkowe 6 pocisków w najnowszej konfiguracji i takie pakiety modernizacyjne do już posiadanych, żeby cały czas utrzymywać ich zdolność do efektywnego użycia.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że tą broń kupiliśmy nie ze względu na spodziewane zagrożenie np. ze strony słowackiej. Jest to nasza odpowiedź na Iskandery w Obwodzie Kaliningradzkim. Doprowadzająca przynajmniej do formalno-technicznej równowagi sił. Do jej pełni musielibyśmy mieć głowice jądrowe do tych rakiet, co również nie jest wykluczone, jeżeli się weźmie pod uwagę program NATO Nuclear Sharing. Jednak to już jest poważna sprawa polityczna, możemy się założyć, że Amerykanie tej władzy w Polsce mogą powierzyć co najwyżej batoniki i napoje w puszkach, nie ma żadnych szans na broń jądrową. Poza przypadkiem, że jej użycie przez Polskę, na polskich samolotach i przy pomocy polskich rakiet, byłoby w interesie politycznym USA. Przykładowo atak jądrowy na Witebsk lub Psków w wykonaniu polskich F-16 z polskimi pociskami JASSM, ma zupełnie inną wymowę, niż zrobiłyby to amerykańskie samoloty z amerykańskimi rakietami. Chodzi oczywiście o priorytetyzację celów odpowiedzi ze strony Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.

Pociski JASSM to jednak bardzo specyficzna broń, są stosunkowo duże i po podczepieniu pod samolot o tak doskonałej konfiguracji aerodynamicznej jak F-16, istotnie ograniczają ich możliwości działania. To nie jest uzbrojenie projektowane dla tego typu samolotu, co oczywiście nie oznacza, że nie da się go przenosić – wręcz przeciwnie, z tym nie ma kłopotu, jednak z tego rodzaju uzbrojeniem, użycie uzbrojenia zasadniczego musi być bardzo ograniczone. Chodzi o ilość podwieszeń, aerodynamikę i masy odpowiednio skonfigurowanego samolotu. Należy spodziewać się, że podpięcie takiej rakiety bardzo istotnie ograniczy możliwość zabrania uzbrojenia do walki powietrznej lub np. potrzebnych pocisków przeciwradarowych (jakbyśmy takie posiadali). Z tego względu, wykorzystanie tych rakiet będzie możliwe tylko w pierwszej fazie ewentualnego konfliktu, później i tak raczej już nie będziemy mieli lotnictwa. Ponieważ nasze bazy będą zniszczone, a nie mamy żadnej pewności że np. Niemcy lub Czesi pozwolą działać naszym samolotom bez przeszkód ze swojego terytorium. Teoretycznie jest to istota planów wojskowych NATO, jednakże praktyka może być zupełnie inna – Niemcy nie są krajem racjonalnym politycznie.

Bardzo dużym zwiększeniem możliwości bojowych użycia naszego lotnictwa, zwłaszcza w kontekście tych pocisków, byłoby posiadanie przez nasz kraj nowoczesnych samolotów dwusilnikowych. Tego typu maszyny mają lepsze parametry użytkowe. Większy zasięg, większy udźwig i większy zakres i asortyment przenoszonego uzbrojenia. Większe rozmiary zdecydowanie poprawiają możliwości w zakresie ładunku użytecznego, a promień działania, nawet objuczonego uzbrojeniem samolotu jest adekwatny do naszych wyzwań i potrzeb (chociaż to akurat nie jest problemem dla F-16).

Wybór jest dość ograniczony: Eurofighter, Rafale, F-15 (np. w wersji SE). Na F-22 nie mamy szans, Amerykanie nie chcieli go sprzedać w pełnej wersji nawet Japonii, to nie nasza liga. Z konstrukcji europejskich lepiej wybrać produkt francuski, ponieważ Francja posiada cały pakiet autonomicznie opracowanego uzbrojenia do tego samolotu, w tym własne odpowiedniki pocisków JASSM (europejskie Storm Shadow). Z Eurofighterami nigdy nie wiadomo, możemy z nimi kiedyś walczyć. Poza tym są bardzo drogie, chociaż w tej klasie samolotów nie ma tanich zakupów. Jeżeli chodzi o F-15SE, byłaby to maszyna doskonała jak na nasze potrzeby, tylko niestety bez pomocy Izraelczyków bylibyśmy skazani na monokulturę amerykańskiego uzbrojenia.

Nawet niewielka partia takich maszyn – 12 a lepiej 16 sztuk, radykalnie zmieniłoby naszą sytuację strategiczną, albowiem posiadalibyśmy zdolność do bardzo głębokiej penetracji terytorium potencjalnego nieprzyjaciela, jak również do względnie swobodnego działania nad Bałtykiem. Oczywiście nie byłaby to liczba pozwalająca nam na swobodę działania w rozumieniu zaczepnym i zduszenia potencjału nieprzyjaciela, ale eskadra tych maszyn umożliwiłaby nam stworzenie szansy do udzielenia selektywnej odpowiedzi na atak na nasz kraj. Połączenie takiego samolotu z rakietą JASSM umożliwia atak na ważne cele na głębokim zapleczu przeciwnika.

Koszt 16 samolotów F-15SE należy przeliczyć w cenie około 150-200 mln USD za sztukę z pakietem części zamiennych i urządzeń obsługi. To koszt około 2,5-3,5 mld USD łącznie, do tego oczywiście trzeba zakupić specjalistyczne uzbrojenie w postaci całej rodziny pocisków rakietowych – za mniej więcej drugie tyle. Całość to około 5-7 mld USD za eskadrę maszyn, wraz z oporządzeniem pozwalającym na pokojową eksploatację tych maszyn przez 10-12 lat. To jest kwota jak najbardziej w naszym zasięgu, nieco więcej wydajemy na program 500+! Więc nie można mówić, że to jest poza naszym zasięgiem. Gdyby rządzący myśleli na poważnie o naszej obronie, to zdecydowaliby się na zakup co najmniej trzech eskadr tego typu samolotów (są tańsze od francuskich Rafale – przynajmniej tak można wnioskować po ich cenie w indyjskim kontrakcie). W ciągu 5 lat moglibyśmy mieć 48 takich samolotów,  a to radykalnie zmieniłoby sytuację strategiczną w regionie, ponieważ mielibyśmy możliwość nie tylko adekwatnej odpowiedzi, ale także wypracowania lokalnej przewagi taktycznej. To byłoby bardzo wiele, w tym znaczeniu, że nawet w przypadku wojny pełnoskalowej – dość drogo sprzedalibyśmy skórę.

Obronność kosztuje. Obecnie mamy możliwości podjęcia działań, które w sposób bardzo skuteczny mogą poprawić naszą sytuację. Lotnictwo jest podstawą zdolności obronnych, bez odpowiedniego potencjału w powietrzu, nie da się swobodnie prowadzić walki. Oczywiście dobra obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa daje bardzo wiele, jednakże nic nie zastąpi własnego lotnika nad głowami oddziałów walczących w terenie.

Tags: , , , , ,

20 komentarzy “Samolot dwusilnikowy jest niezbędną koniecznością dla naszego lotnictwa”

  1. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    8 stycznia 2017 at 05:16

    Nie znam się ale wygląda groźnie

  2. hiena
    8 stycznia 2017 at 09:13

    Na pewno to znacząco poprawiłoby możliwości ofensywne naszego lotnictwa

  3. bobby
    8 stycznia 2017 at 09:13

    Nie jesteśmy bogatym państwem więc kolejny model samolotu, konieczność budowy nowego zaplecza serwisowego i treningowego nie wchodzi w grę. Lepszym rozwiązaniem byłby zakup kolejnych trzech eskadr F16 w najnowszej wersji. Wtedy część samolotów mogłaby przenosić rakiety powietrze-ziemia w osłonie samolotów z rakietami powietrze-powietrze i antyradarowe. To byłoby idealne rozwiązanie, które pozwoliłoby w spokoju czekać na sytuację na rynku samolotów V generacji. Jeżeli już mowa o samolotach dwusilnikowych to bardziej prawdopodobnym wariantem, oczywiście gdyby zapadła decyzja o samolotach dwusilnikowych, byłby F 18 Advanced Super Hornet w tym w wersji walki elektronicznej Growler. Boeing rok temu złożył nawet ofertę sprzedaży F 18 Polsce. No ale nawet F16 w dodatkowej liczbie zwłaszcza w wersji V to byłaby ogromna zmiana na naszą korzyść w regionie.

    • Labrador
      8 stycznia 2017 at 09:25

      Weź proszę pod uwagę, że F18 są za drogie w stosunku do efektów, to samo w sumie oferuje F16 a jest tańsze w eksploatacji. Autor proponuje prawdziwy samolot dwusilnikowy zdolny pomachać skrzydłami nad Kremlem – a to dzisiaj jest F15SE prawdziwy Bóg Wojny z nowoczesną elektroniką i pełną gamą uzbrojenia. Wiele jeżeli chodzi o obsługe można uprościć – np. te same silniki co F-16, awionika jest Tychy samych producentów tylko radar większy no i dodatki, których pod 16-tkami nie ma gdzie podczepić. To olbrzymia maszyna. Co do zakupu dodatkowych eskadr F-16 zgodze się ale trzeba pamiętać o ograniczeniach tego samolotu – realnie można nim latać nad Białoruś i Kaliningrad – jeżeli mamy na prawdę zagrozić Rosji, to musimy mieć możliwość wbicia się w ich terytorium – do tego potrzebne jest F-15

      • krzyk58
        8 stycznia 2017 at 11:32

        Oczami wyobraźni widzę „Labradora” pospołu
        z ‚Krakauerem” w locie koszącym (już)
        w okolicach Placu Czerwonego z ‚misją”
        do wykonania na Kremlinie.I to nie w formie
        ‚szutki” jaką niegdyś sprawił służbom
        radzieckim niejaki Mathias Rust – „żartowniś”.
        Ps. „Bobby” niezły analityk, jeszcze lepszy
        znawca awiacji, na pewno sprawił by się
        na stanowisku nawigatora – a może nawet strzelca pokładowego.Nagroda im.GERIATYKÓW amerykańskich – starych capów, Dullesa,Brzezińskiego – murowana.
        A i stary też xxxxxx(autoc.)grandziarz finansowy
        sypnąłby groszem, tzn. zielonym(zadrukowanym) papierem.Wszak znana jest szczodrość (finansowa) tego
        demokraty w uszczęśliwianiu całych „zniewolonych” narodów…

        Panowie,na co czekacie? Konkurencja nie
        ‚zasypia gruszek w popiele’, we Wrocławiu
        widziano pono, pierwszych obiecanych TFU,
        „sojuszników’…kto pierwszy,ten lepszy!

      • bobby
        8 stycznia 2017 at 13:37

        Do niszczenia celów w okolicach Moskwy za pomocą JASSM ER wystarczy F 16, który odpali ten pocisk nawet nad terytorium Polski. Tym bardziej, że F 15 Silent Eagle z elementami technologii stealth nie może zabrać dodatkowych zbiorników paliwa a uzbrojenie jest ograniczone do wewnętrznych komór. W przeciwnym razie traci zdolności stealth a ponieważ Rosjanie mają dobre systemy przeciwlotnicze to latanie nad Kremlem nie będzie możliwe.

      • bobby
        8 stycznia 2017 at 13:43

        krzyk58 a ja oczami wyobraźni widzę pojedynki polskich i rosyjskich pilotów w strefie buforowej nad państwami bałtyckimi, Białorusią, Ukrainą, Mołdawią. Tak gdzieś za 6 lat. Tak więc lepiej już teraz pozbyć się bezużytecznych migów i zwiększyć liczbę porządnych maszyn.

      • krzyk58
        8 stycznia 2017 at 14:45

        Puszczaj wodze szalonej,wyrachowanej wyobraźni,do woli 🙂
        Prawdopodobnie jesteś z tych co to inspirowali
        kiedyś do ruchawek i miatieży.Organizowali nawet msze za ojczyznę itp. „podniosłe akty’.W 70’ubiegłego wieku – ONY bezbożnicy i ateiści,niekiedy z Talmudem leżeli „krzyżem” w kościołach katolickich, by podnieść poziom ekspresji na Zachodzie.Faryzeusze… oczywiście zawsze
        schowani w budce suflera – jako to macie we
        zwyczaju. 🙂 A w związku, mam pod ręką świetny pastisz muzyczny w wykonaniu „СЛОБОДЫ” na 5-tym kanale z ‚Pitera”. Zwróć herosie,czy raczej cherubinku 🙂
        uwagę na tekst…KOZAKU.. 🙂

        https://www.youtube.com/watch?v=su-XbaO7CNU

  4. Inicjator
    8 stycznia 2017 at 10:14

    Autor się trochę myli w zdaniu: „Nasze lotnictwo bojowe dzisiaj to 48 maszyn F-16”.

    Od tej liczby należy odjąć 4 maszyny F-16 stacjonujące w Katarze czy Kuwejcie, w ramach UTRZYMYWANIA pokoju w tamtym rejonie świata.

    To dużo.

    Tak jak w dawnym dowcipie z ćwiczeń armii ChRL.

    Dowódca strony ZIELONEJ zdecydował: na prawym skrzydle 34 Armii będą nacierać czołgi!

    Czy wszystkie TRZY Towarzyszu Marszałku? – pyta jego Szef Sztabu.

    I to by było na tyle odnośnie dokładania drugiego i kolejnych silników do pozostałych w Polsce 44 F-16.

    • bobby
      8 stycznia 2017 at 13:51

      na 48 samolotów w pełni gotowych do boju jest mniej więcej 30. Ale to i tak nie jest zły wynik bo Niemcy na 150 eurofighterów w sprawności do lotu posiadali jeszcze niedawno tylko kilkanaście maszyn. Rosjanie chyba wcale nie mają lepszej sytuacji. Wysłanie do Syrii czterdziestu maszyn doprowadziło do gwałtownego spadku aktywności rosyjskiego lotnictwa w pobliżu granic państw bałtyckich. Prawdopodobnie mimo posiadania na papierze tysiąca samolotów do lotu zdolnych jest stosunkowo niewiele maszyn. Tak więc nawet 4 sprawne maszyny to spora siła w naszym regionie.

  5. wlodek
    8 stycznia 2017 at 14:24

    Bobby zanim dożyjemy tych czasów, to mam pytanie darowiznę na O.P przesyłasz w $ czy w funtach? Bo złotówka pada.

  6. Wojciech
    8 stycznia 2017 at 17:10

    Autora ogarnęło chyba jakieś szaleństwo pisząc o wojnie jej szansach na naszym terytorium. Lepiej spojrzeć na zdjęcia Aleppo lub dawne zdjęcia Warszawy. Autor przeczytał może nową książkę jastrzębia NATO, generała Schirreffa pt. „Wojna z Rosją 2017” i oszalał. Polska w tej wojnie może tylko przygotowywać cmentarze.

    • krzyk58
      8 stycznia 2017 at 18:43
      • wieczorynka
        8 stycznia 2017 at 22:22

        Krzyku, mamy jednak szansę yanki jak to mają w zwyczaju (brak znajomości geografii) z pewnością podeślą nam przyuczonych do wojaczki ze stanu Kalifornia a w Polsce obecnie minus 20 minus do minus 30 stopni Celsjusza i problem rozwiąże się sam. Amen. Pozdrawiam.

      • miki
        10 stycznia 2017 at 23:27

        Wy ruskie najmimordy jesteście zabawni. No w każdym razie jak was czytam, to zaraz zapominam o smutkach życia :))

      • krzyk58
        11 stycznia 2017 at 08:01

        @miki. Zabawy są nieodłącznym elementem kształcenia i wychowania – czego i Tobie życzę.
        Nie wspomniałem o podróżach które przynależą
        do sfery budowania osobowości – wszak podróże kształcą,być może będziesz miał szansę złapać Pana Boga za nogi na londyńskim zmywaku – „u kebaba”. Połączysz „przyjemne z pożytecznym”, 🙂
        w mniemaniu takich(person)jak Ty. Tam na pewno
        zapomnisz o „smutkach życia” dlatego
        że poczujesz się dowartościowany jako
        настоящий евросоюзник.Czego niezmiennie życzę…
        a prywatnie od siebie, dodam krótko:durak.

        Ps.W sobotę przygotuj odpowiednio podniosły nastrój – wszak to będzie ponowne spełnienie waszych marzeń,
        – cofamy się do roku 1226. A w tle ponownie dźwięczy
        pewne przywołujące negatywne wspomnienia nazwisko…

        TU „se możesz” poczytać – „PATRYJOTO”! 🙂

        https://hubalblog.wordpress.com/2017/01/07/precz-z-okupacyjnymi-wojskami-usa-i-nato/

    • Wielka Polska Katolicka
      8 stycznia 2017 at 19:26

      To żyd komuch i ruski agent!

      SZANOWNY PANIE NAZWY NARODOWOŚCI PISZEMY WIELKIMI LITERAMI W J. POLSKIM. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  7. Kamczatka
    8 stycznia 2017 at 18:39

    Uzbek wziął za żonę rosyjską kobietę i mówi tak: ” Jeśli mam tubetejke po prawej stronie – jestem w dobrym nastroju, będę cię kochać itp. Jeśli po lewej , to jestem w złym nastroju, mnie lepiej nie podchodzić.
    Dobrze, mówi kobieta, teraz ty mnie posłuchaj – jeśli trzymam ręce tak, to będę cię kochać. A jeśli tak – to nie obchodzi mnie w jakim miejscu masz tą swoją tubetejke.

    • krzyk58
      8 stycznia 2017 at 19:53

      Panie ‚Kamczatka”,jestem chyba jednak niepoprawny
      pesymista – na pocieszenie siebie dodaję zwykle że „wczoraj” to na pewno byłem optymistą, dlatego że są tacy co twierdzą ze pesymista to…
      dobrze poinformowany „wczorajszy” optymista czy наоборот….Понимаию намешал 🙁
      Rozumiem doświadczenia historyczne z czasów ZSRR,
      jednak sformułowanie typu Uzbek wziął sobie za żonę
      rosyjską,ruską kobietę niekoniecznie przemawia mi
      do serca czy nawet duszy.I nie wiem dlaczego? 🙂
      Pozostanę jednak przy standardzie
      – takim odpowiedniku polskiego Wąchocka,czyli про чукча… . „Чукча пишет из Туркмении:
      – Снег тут желтый, горячий, и олени плюются!”

      „Приезжает чукча из Москвы.
      – Ну что, как Москва?
      – Очень хороший город, однако. Богато, почти нету русских, даже мэр – и тот наш.”

      „- Вы слышали, коренные чукчи теперь могут ездить на Аляску без визы?
      – Конечно, слышал. Вы не представляете, сколько людей внезапно осознали себя коренными чукчами.
      – Вы имеете в виду родственников Абрамовича?”

      Pozdrawiam

      • Kamczatka
        8 stycznia 2017 at 22:11

        Скажу Вам по секрету, в „оригинальном” варианте был узбек, его тюбетейка и хохлушка (кстати, у меня жена тоже хохлушка, не жалуюсь).
        Будем считать, что это была адаптированная версия 🙂

        С уважением.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

About krakauer,

Scroll Up