Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

23 maja 2017

Trzy – cztery kadencje dobrej zmiany wg. Pana Mateusza Morawieckiego?


 Pan Mateusz Morawiecki wicepremier i super minister polskiego rządu, dał do zrozumienia w jednym z szeroko komentowanych w mediach wywiadzie prasowym, że jego opcja polityczna będzie rządzić dwie kolejne kadencje. Do tego jeżeli będzie jeszcze po raz czwarty w rządzie, to będzie świętował około 90% wykonania jego planu reform dla Polski.

Wynika z tego prognoza czterech kadencji rządów dobrej zmiany, tj. jeszcze 15 lat? Trzeba przyznać, że jest to śmiała i odważna wizja. Wyjątkowo ciekawa w swoim przesłaniu i w pewności siebie pana wicepremiera. Prawdopodobnie mniej więcej taki plan jest rzeczywiście na warsztacie polityków dobrej zmiany, albowiem ma to co najmniej dwa ważne wymiary, przemawiające za prawdopodobieństwem wyznaczenia takiego celu. Otóż zmiany dokonywane w kraju są prowadzone w sposób prawie bezkompromisowy. Oznacza to, że władza nie boi się, że za trzy lata ktoś ją rozliczy, ponieważ w naszym kraju nie rozliczono nigdy nikogo. Po 16 latach rządów – dobra zmiana będzie uważana przez społeczeństwa za przekleństwo i konieczność – to wariant, jeżeli na zewnątrz kraju zrobi się bardzo źle, albo za normalność, jeżeli starczy na finansowanie, a Zachód uzna naszą autonomię wewnętrzną w nieco szerszym zakresie. Po tylu latach po prostu, nie będzie miał kto ich rozliczyć, ponieważ dojdzie do przewartościowania sceny politycznej w całości.

Zdaniem pana Morawieckiego jego rząd działa dla dobra trzech czwartych ludzi, m.in. na płaszczyźnie szeroko definiowanej polityki społeczno-gospodarczej. O ile dobrze zrozumieliśmy Jego wypowiedź, to nic albo prawie nic nie powinno być takie, jak było do tej pory! Rządzący zdaniem pana Morawieckiego zamienili zysk, który był do tej pory dla nielicznych, na zysk dla całego Narodu polskiego! To fascynująca wypowiedź, dosłownie serce rośnie, a nawet można stwierdzić że chyba nie do końca rozumiemy naszą rzeczywistość, albowiem albo ten zysk jednak nie jest dla całego Narodu, albo jest tak niewielki, że trudno jest go uznać za zmianę rzeczywistości. Jednak możemy się mylić, poza tym oceny są, co do zasady subiektywne, czy jak kto woli – niesprawiedliwe.

Biorąc pod uwagę populistyczny program polityczny, to nawet i dobrze, że dobra zmiana ma takie ambicje, żeby rządzić jeszcze 15 lat. Niech rządzą, ponieważ już sami będą musieli ponosić konsekwencje swojej polityki dalszego nieograniczonego zadłużania państwa – na politykę socjalną. Poza tym, dobra zmiana jest naturalną konsekwencją rządów neoliberałów i ich zauszników, stanowią swojego rodzaju reakcję na nadużycia, niedociągnięcia i nieudolność poprzedniej władzy. Więc to bez wątpienia plus, że pan wicepremier ma taką wizję i jak rozumiemy – zamierza ją realizować. Powstaje jednak problem polegający na tym, że dobrej zmianie może nie wystarczyć „pary”, żeby przez tak długi okres czasu rządzić. Ponieważ trzeba będzie mieć pozytywne wyniki. Dodatkowo już za chwilę pojawią się prawdziwe problemy i wyzwania rangi strategicznej. Na które dobra zmiana będzie musiała znaleźć sposoby odpowiedzi. Mówienie, że „to wina Tuska”, już nie działa, co więcej – obnaża nieudolność rządzących.

Jeżeli rządzący chcą przez taki okres czasu rządzić, nie mogą opierać się tylko na pozytywnej odpowiedzi wyborców, na ich rozdawnictwo socjalne. Ponieważ to za mało na tyle lat, gdyż ludzie zawsze chcą więcej, a z czasem będą chcieli jeszcze więcej. Trzeba przyznać, że emeryci i renciści są jakoś wyjątkowo spokojni, rozpoczęły się ruchy części środowiska nauczycielskiego, tylko patrzeć jak dołączą pracownicy ochrony zdrowia, potem górnicy i gotowe. Nie jest tajemnicą, że przynajmniej część opozycji, bardzo się stara o to, żeby wiosną było tłumnie na Alejach Ujazdowskich. No, a jak się zacznie – to będzie się działo. Nie mówimy o proteście rotacyjnym śpiewających Posłów, przerywanych wycieczkami do Portugalii, tylko o prawdziwym proteście zdesperowanych ludzi.

Z powyższego względu, tylko odpowiednia zmiana ordynacji wyborczej, może na trwałe ugruntować władzę Prawa i Sprawiedliwości oraz jego partii afiliowanych. Mają olbrzymiego sojusznika, w postaci niedoświadczonych Posłów z ruchu pana Kukiza, dla części których kwestia słynnych Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, to element doktryny powtarzany mniej więcej tak jak modlitwa. Z tego względu będzie można powiedzieć i przedstawić sytuację światu jako – decyzję dominującej większości parlamentarnej.

Nie trzeba od razu zmieniać wszystkiego, tak naprawdę wystarczy dostosować podział na okręgi wyborcze, żeby bardziej odpowiadał pod miejsca, gdzie mieszka elektorat skłonny do poparcia rządzących. Dodajmy, wszystko jest absolutnie zgodne z prawem, co więcej wielu znawców prawa wyborczego – od co najmniej ostatnich wyborów samorządowych apelowało o przegląd systemu oraz wprowadzenie wielu zmian – od kosmetycznych, ale lokalnie ważnych, po systemowe jak np. wprowadzenie ordynacji mieszanej. Właśnie to jest najbardziej prawdopodobne. Konsekwencją może być to, że Prawo i Sprawiedliwość i zblokowana z nią prawica, będą mieli większość konstytucyjną. Ponieważ zmiana Konstytucji jest warunkiem doprowadzenia dobrej zmiany do przenumerowania Rzeczpospolitej, jest to strategiczny cel polityczny rządzących.

Wtedy rzeczywiście – trzy lub nawet cztery kadencje rządzących będą prawdopodobne. To nasza rzeczywistość – nie mówimy, że zła. Jednak oceniajmy po wynikach. Jak na tą chwilę otworzyliśmy lodówkę i wyjadamy, to co zostało i jest na bieżąco uzupełniane. Za chwilę już będzie się topił lód i będzie się przelewała woda, co się później dzieje z ciągle otwarta lodówką doskonale większość z nas wie…

Tags: , , , , , ,

8 komentarzy “Trzy – cztery kadencje dobrej zmiany wg. Pana Mateusza Morawieckiego?”

  1. gg55
    7 stycznia 2017 at 06:05

    Tylko czy w drugiej kadencji będzie jeszcze istniała Polska?

  2. awkzim
    7 stycznia 2017 at 08:33

    Pytanie zadane powyżej, związane z dalszym istnieniem Polski, jest o tyle zasadne gdyż za “dobrej zmiany” nastąpiła utrata ostatniego aspektu suwerenności – suwerenności terytorialnej. I to na całkiem sporym obszarze. O czym raczej jest cicho i milczą wszyscy niezależnie od barwy politycznej. Kolejny problem to wygrana “dobrej zmiany” na którą wiele osób się powołuje. Rzecz w tym, iż rzeczony suweren został przez tę zmianę oszukany. Wystarczy porównać obietnice i ich realizację. “Dobra zmiana” będzie uderzać w coraz większą liczbę osób, co wywoła reakcję. I na koniec rozliczanie poprzedników – to Kukiz powiedział, iż “dobra zmiana” nie rozlicza poprzedników bo sama nie chce być w przyszłości rozliczania. Proszę zwrócić uwagę, iż dotychczasowe rządy to był ten sam grajdołek. Innymi słowy “towarzystwo wzajemnej adoracji” ludzi tego samego autoramentu.

  3. wlodek
    7 stycznia 2017 at 09:07

    Rzeczywistość skrzeczy,a marzenia można mieć tylko co z tego!

  4. bobby
    7 stycznia 2017 at 09:17

    Jak w przysłowiu myślał indyk o niedzieli a w sobotę łeb ucięli. Słowa Morawieckiego pokazują, że rządzą nami ludzie kompletnie oderwani od rzeczywistości. Kto jak kto ale Morawiecki najlepiej powinien wiedzieć, że kasy brakuje. Zresztą chyba nawet to on chlapnął kiedyś, że 500+ jest na kredyt. I mimo to jest tak pewny siebie. Zresztą wystarczy przypomnieć czasy kanclerza SLD Millera gdy wszyscy wieszczyli długie lata rządów SLD a ledwie po 4 latach potężna partia Millera stała się marginesem w polskiej polityce. Albo pewność Tuska, że PO nie ma z kim przegrać. A może słowa Morawieckiego to tylko próba zaklinania rzeczywistości i facet wie, że koniec obozu rządowego jest już blisko. Zresztą dla PiSu lepiej aby wkrótce oddał władzę bo wtedy rewolta społeczna skupi się na innych.

    • krzyk58
      7 stycznia 2017 at 10:01

      Zresztą dla PiSu lepiej aby wkrótce oddał władzę …
      🙂 KOMU? BO chyba nie zrewoltowanej ulicy!?? 🙂

      Kto tam(KOD 🙂 ) niecierpliwie przebiera nie tylko nogami,
      po to by dokończyć spijanie hiszpańskich win,
      a aaa, BO nie pamiętam
      nazwy zagrychy czym zagryzali – tłuste koty…jak zwała się owa smaczna potrawa z serii “frutti di mare” ?????…

      Kto i kiedy skończy z lewicowo – solidarnościową zarazą?? To już będzie ze trzydzieści bez mała lat jak
      gnoją Polskę…

      http://antymajdan2.blogspot.com/2017/01/zrestrukturyzowana-polska.html

    • wlodek
      7 stycznia 2017 at 10:08

      Bobby,twój wpis pokazuje że można być realistą w kwestiach wewnętrznych i zupełnie odlecieć w kwestiach zewnętrznych,a przecież jedno wynika z drugiego.Krótkie przypomnienie”nie można wejść na jodełke i du.. sobie nie poobdzierać”.

  5. Inicjator
    7 stycznia 2017 at 10:28

    Bardzo prawdopodobny scenariusz.

    Mamy do czynienia z POSTREWOLUCJĄ w EPOCE POSTPRAWDY.

    Tylko do tego trzeba bardziej ogłupić społeczeństwo i podtrzymywać jego dolne warstwy “kroplówkami” typu 500 +.

    Opozycja sama się ośmiesza i osłabia, nie będzie miał kto się przeciwstawić złym rozwiązaniom.

    Nie dlatego żebym narzekał, ale w każdym złożonym systemie sterowania konieczne są SPRZĘŻENIA ZWROTNE i inne zabezpieczenia.

    Tylko do sprawnego działania systemu (nie mówię: SPRAWIEDLIWEGO) – potrzebne są PRAWDZIWE INFORMACJE, o co w erze POSTPRAWDY jest bardzo trudno.

    Czyli mamy próbę POSTREWOLUCJI.

    Tylko dlaczego w roli eksperymentu ZNOWU ma występować Polskie Społeczeństwo?

    Nie można tego wypróbować najpierw np. na Czukczach albo w jakiejś innej Mandżurii?

  6. wlodek
    7 stycznia 2017 at 11:06

    Inicjatorze, brawo za ostatnie wpisy,tylko dlaczego obrażasz Czukczów? Na pytanie jak smakuje mu wódka, Czukcza po długim namyśle odpowiedział, smaczna jak,jak stosunek.To tak jak u nas PIS jak,jak PO.!Pozdro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

About krakauer,

Scroll Up