Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

16 grudnia 2017

Tylko strategia wzrostu populacji może nas realnie i trwale wzmocnić


 Dokonując syntezy naszych słabości, uogólniając należy stwierdzić, że mamy problem z potencjałem i zagregowaniem zasobów, jakimi dysponujemy. Jesteśmy pod tym względem o wiele mniej skuteczni i efektywni od naszych sąsiadów Niemców, czy np. Holendrów i Szwedów (a przynajmniej byliśmy przed inno-kulturową kolonizacją ich krajów). Nie inaczej było przed 1939 rokiem. Warto zwrócić uwagę, że w porównaniu potencjałów pomiędzy Polską a Niemcami, w Niemczech pomimo wyższej stopy zwrotu z kapitału w przeliczeniu na mieszkańców, jest jeszcze więcej mieszkańców. To zawsze dawało Niemcom bezwzględną przewagę nad nami.

Największą zasługą Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej było to, że pod jej opieką było możliwe ilościowe odbudowanie tkanki ludnościowej. Co prawda zajęło to sporo czasu, żeby uzyskać stan sprzed 1 września 1939 roku, jednak pod względem odtworzenia biologicznego odnieśliśmy sukces. Nieco gorzej było pod względem jakości, inteligencja została stracona i się nie odbudowała. Została stworzona w wielu sektorach na nowo – a to coś zupełnie innego, niż dziedziczenie własności, znajomości, relacji i wiedzy. Niestety straty jakie ponieśliśmy w trakcie wojny i po niej na trwałe obniżyły nasz potencjał intelektualny we wszystkich klasach społecznych, że nie udało się tego odbudować, nawet w warunkach swoistej „akcji afirmacyjnej”, co zapewne wiele osób pamięta w PRL dostawało się punkty za pochodzenie przy staraniu się na studia. Niestety sytuacja nie uległa poprawie po 1989 roku, wręcz przeciwnie – doszło do degradacji stanu odziedziczonego po PRL-u, jak również upowszechnienia złych wzorców. W konsekwencji mamy taki stan elit jaki mamy, niestety również dominuje taki, a nie inny stan powszechnej świadomości społecznej.

Suma tych kwestii powoduje, że szklany sufit w naszym przypadku ma kilka poziomów, jak również nie jesteśmy w stanie go przebić. Ponieważ przyrost dochodu – naszych możliwości w ujęciu generalnym, następuje o wiele wolniej, niż rośnie presja kosztów funkcjonowania całości. Efektywność jest za niska, brakuje z przyrostu, a to co można po prostu zabrać ludziom do wspólnego podziału jest ograniczone do bazy podatkowej i wąskiego opodatkowania majątku, również raczej nie u najbogatszych. Do tego dochodzi nieumiejętność agregowania potencjału gospodarczego, społecznego i politycznego – w konsekwencji mamy niższą generalną stopę zwrotu. Ponieważ jednak elity ustawiły się w pozycjach analogicznych dla elit na rozwiniętym Zachodzie, to ich renta jaką pobierają z gospodarki oraz opłata za zarządzanie – jest na tak wysokim poziomie, że to oni konsumują przeciętnie większą część tortu (czy raczej sucharka).

Ten stan rzeczy przekłada się na naszą generalną słabość i niski potencjał wspólny. Oczywiście można zabrać ludziom pieniądze i wydać np. na budowę elektrowni jądrowej, jednakże niestety rządzące elity, jeżeli akurat nie wydają na ośmiorniczki, to rozdają pieniądze dla społeczeństwa – bez stosowania kryterium socjalnego. W konsekwencji bardzo zadłużając państwo.

Ponieważ nie jesteśmy w stanie wygenerować nadwyżki pozwalającej na wzrost efektywności, nie będzie większego zwrotu z kapitału. Oznacza to, że większość zasobów będziemy zawsze przeznaczali na bieżące potrzeby – bo potrzeba jeść i spać w cieple. Suma możliwa do zagregowania i pozostająca po zabezpieczeniu koniecznych wydatków będzie zawsze za mała, w skali naszych potrzeb, żeby sprostać zagrożeniom. W praktyce zawsze będziemy skazani na pożyczanie.

Banalna obserwacja – sytuację poprawia przyrost ludności pracującej. Widać to, po pojawieniu się naszych ukraińskich gości. W konsekwencji, jeżeli zwiększylibyśmy generalnie ilość populacji, to w konsekwencji mielibyśmy nieco większy tort (sucharek) do podziału. Przy założeniu, że koszty stałe obsługi większej populacji – rosłyby proporcjonalnie, a przyrost dochodów byłby również proporcjonalny, to jednak można byłoby zgromadzić więcej okruszków. Łączna skala koncentracji posiadanego potencjału, pozwalałaby na o wiele wyższą sumę koncentracji z szeregu składowych. Jak kto woli wprost – po prostu władza mogłaby więcej wydusić ze społeczeństwa łącznie, bo byłoby nas więcej. To znaczy, było by o wiele więcej biedy do dzielenia. Pod warunkiem, że starczyłoby nam na tyle zasobów prostych, żeby wykarmić i zabezpieczyć podstawowe potrzeby rosnącej populacji. Bez zapewnienia tego warunku, mielibyśmy w kraju slumsy.

Przykładowo – jeżeli zachowalibyśmy obecne proporcje dochodów państwa w stosunku do dochodów obywateli i skali PKB, to przy dwa razy większej licznie ludności, mielibyśmy mniej więcej dwa razy większy budżet. Oznacza to dwa razy więcej Żołnierzy przy obecnym obciążeniu finansowym wydatkami na obronność. To już byłby potencjał, pozwalający nam na o wiele większy poziom bezpieczeństwa, niż obecnie. Zwłaszcza jakbyśmy uwzględnili potencjał mobilizacyjny. Problemy również wzrosłyby co najmniej proporcjonalnie, jednakże one są naszą codziennością, trzeba patrzeć na te procesy pozytywnie. Jak na szanse, które można wykorzystać.

Polska posiada zasoby naturalne pozwalające na wyżywienie około 250-350 mln ludzi, przy zastosowaniu obecnych technologii produkcji i przetwarzania żywności. W kraju – bez najmniejszego problemu może zmieścić się drugie tyle ludności. Zwłaszcza, że przyrost nie następowałby nagle, tylko stopniowo – wraz z kolejnymi pokoleniami. Dlatego opracowanie stosownej strategii populacji jest możliwe. W zasadzie nawet moglibyśmy zdecydować się na potrojenie populacji – jest to możliwe w ciągu 30 lat, przy zwykłym rozwoju społeczeństwa. Trzeba tylko zmienić wzorce zachowań społecznych i zmniejszyć rozwarcie nożyc dochodowo-kosztowych, bo w obecnych realiach Polaków ledwo jest stać nawet na jedno dziecko.

Wnioski nie są potrzebne, są oczywiste. Jeżeli nie da się osiągnąć wzrostu zamożności za pomocą obecnie objętej ścieżki rozwoju i społeczeństwo nadal jest biedne, to nie wzrasta potencjał kraju. Poziom wzrostu PKB na poziomie 3% szału nie robi i nie uczyni nas bogatymi na tyle, żeby możliwa była koncentracja pozwalająca na jeszcze większe stopy zwrotu. W konsekwencji zarabianie dzięki nagromadzonemu kapitałowi. Będziemy przejadać owoce naszej pracy i płacić odsetki za przywilej prawa do pracy. Dlatego trzeba pomyśleć o zmianie strategii. W ciągu 30 lat, zwiększając poziom dzietności – do około 2 mln dzieci rocznie, można liczyć na wynik w postaci około 60-70 mln obywateli łącznie. Byłby to ruch, który przeniósłby skalę naszych problemów i możliwości na nowy poziom. To można i trzeba zrealizować, jest to w istocie bardzo proste i nie wymaga wymyślania nawet logotypów. Neoliberalne kłamstwo nie zapewni nam dobrobytu, w warunkach depopulacji będziemy mieli stagnację i wielki problem z finansowaniem wydatków publicznych. Na tą chwilę nie ma innego wyjścia, niż właśnie taka ucieczka do przodu.

Tags: , , , , , ,

27 komentarzy “Tylko strategia wzrostu populacji może nas realnie i trwale wzmocnić”

  1. hiena
    4 stycznia 2017 at 04:47

    Myślę, że to jest proste rozwiązanie naszego problemu poprzez przeniesienie go na wyższy poziom. Ze względu na otoczenie przyrost populacji byłby dla nas najlepszą strategią.

  2. Inicjator
    4 stycznia 2017 at 04:56

    Jednym słowem: ROZMNAŻAJMY SIĘ i czyńmy sobie posłuszną Polską Ziemię, Tę Ziemię.

    Jakie to proste i niekiedy przyjemne w realizacji …

    a co ze żłobkami, przedszkolami i systemem edukacji dla tak prognozowanej fali wzrostu populacji?

    Przecież dzisiejsze kobiety nie usiedzą w domach, poza tym są lepiej wykształcone od swoich partnerów/mężów.

    I wiele innych aspektów, poza działającym stale systemie 500+.

    Zatem, nie nowoczesna produkcja, badania naukowe i rozwój technologiczny, tylko DZIECI ROBIENIE ma nas popchnać do przodu?

    Może patrząc 30-40 lat do przodu Autor ma rację?

    Dysponowalibyśmy wówczas o wiele lepszym potencjałem demograficznym niż np. Niemcy czy Rosja.

    I tak ten artykuł widzę.

    Jako prognozę.

    Do tego mielibyśmy proporcjonalnie więcej BIAŁYCH LUDZI w tej części Europy, niż multikuluralni nasi sąsiedzi, jak np.Szwedzi.

    • krzyk58
      4 stycznia 2017 at 07:51

      “Przecież dzisiejsze kobiety nie usiedzą w domach, poza tym są lepiej wykształcone od swoich partnerów/mężów.”

      Oczywiście ma Pan na myśli kobiety tzw.”byznes-łumen”
      mocno “wykształcone,z wielkich miast”…tworzące wirtualny byznes. Dużo(zwłaszcza młodych)kobiet BARDZO chętnie
      porzuca niewolnicze stanowiska nędzy,upodlenia,
      i wyzysku dla 500+. Ta kwota(PiS) wyzwoliła kobiety
      z “ziemi egipskiej,z domu niewoli”….

      Pisząc o tych, co “nie usiedzą” w domach, miał Pan zapewne na myśli “te wyzwolone”(zapełniające agencje,salony, czy miejsca postoju wielkich ciężarówek… 🙂 Amen.

    • Gaillard
      4 stycznia 2017 at 09:55

      @Inicjator Mówi pan “Rozmnażajmy się coś tam coś tam mielibyśmy proporcjonalnie więcej białych ludzi” Powiem panu tak. To nie jest tak łatwo. Kiedy populacja już ma tyle starych i tak mało młodych, jak wyobrazi pan to wykonać? Niech pan sobie wyobraża jak młoda kobieta by się czuła ze starym pomarszczonym grzybem, nawet biały, na sobie? Biedna. Zatem pozostają młodzieńcy, bieli oczywiście, a ich mało. Też, od ilu młodzieńców jest młoda kłobieta fizjologicznie w stanie otrzymać udany dar macierzyństwa na rok? Najwyżej od dwóch. Jeśli nie od jednego. A reszta młodzieńców by się poważnie wkurzyła. Niech pan nie podważy zdolności młodzieńców do wkurzenia się w okoliczności niskiej dostępności młodych kobiet wolnych od brzucha. Ja tak widzę sprawę, że jakby przyjmować w Europie, i w Polsce też, dużo kolorowych imigrantów, z całej palety, beżowi, żółci, czekoladowi, o ile młodych i w sile, bardzo jędrni, to będzie można uratować europejską demografię. Z samych białych tubylców nie dużo się zrobi. Najwyżej można ubić białą bezę. Ale kolorowe podobno są lepsze. Niech pan zabierze swoją wnuczkę do cukierni i niech pan zobaczy o jakie poprosi.

  3. Wielka Polska Katolicka
    4 stycznia 2017 at 05:59

    Żebyś wiedział żydo-rusku że w tym się w pełni z tobą zgadzam!!!! Więcej Polaków! PiS dobrze robi że płaci na dzieci nie powinien płacić bogatym i zboczeńcom!

    • krzyk58
      4 stycznia 2017 at 07:55

      Wspominałem niedawno że robisz niedźwiedzią przysługę!
      Musi być nawiązanie?

    • Gaillard
      4 stycznia 2017 at 08:41

      Pani Wielka, znowu pani rzuca w twarz autora że z niego żydo-ruski, jakby to było obraźliwe. Powiem pani kawał: przechodzi żyd obok goja i goj krzyczy wściekle do żyda “Ty, żydzie!”, a żyd “Dziękuję”. Tak naprawdę, z wypowiedzi pana autora w tym artykule i jego obawy przed inno-kulturowcami raczej można by było wnioskować że z niego katolo-polski. Czy nie przyszło pani do głowy że to może właśnie dlatego że pani z nim się zgadza?

  4. Pozorovatel
    4 stycznia 2017 at 07:59

    Lista pobożnych życzeń odczytana. Teraz spójrzmy na rzeczywistość. Zgodnie z prognozami demografów już weszliśmy w drugi okres ujemnego przyrostu liczby ludności. Fachowcy prognozują że okresy te będą coraz dłuższe i coraz głębsze. Roczna liczba urodzeń oczywiście nie osiągnie postulowanego poziomu 2 000 000, lecz będzie spadała spadała z obecnych 350 000 do około 250 000, zaś dzietność kobiet obniży się do 1,22. Motorem naszej gospodarki jest i będzie eksport bazujący na nisko wykwalifikowanej i taniej sile roboczej. Ubytek jej liczebności będzie kompensowany imigracją ludności obcej kulturowo i etnicznie. Imigranci zakwaterowani zostaną zbiorowo, w złych warunkach socjalnych, zazwyczaj w zbiorowiskach jednopłciowych. Nasili to skalę zjawisk aspołecznych, zwiększy nakłady na bezpieczeństwo publiczne i nasili przestępczość. Ludność polska zmuszona do cenowej konkurencji o miejsca pracy zdegradowana zostanie do roli prekariatu nie posiadającego już możliwości odtwarzania swojej populacji ani poziomu wykształcenia i umiejętności zawodowych. Nie pojawi się oczywiście polska inteligencja a osoby szczególnie utalentowane bądź wykształcone będą wykorzystywały swoje szanse emigracyjne. Rosnąć będą koszty obsługi zadłużenia zagranicznego, Zanikać wciąż będzie narodowa własność środków produkcji. Rozporządzana krajowa wartość dodana będzie ograniczała się do wynagrodzeń prekariatu i pobieranych podatków, a pamiętajmy że VAT od eksportu ma stawkę zerową. Nikt nam też nie pozwoli na wprowadzenie ceł eksportowych od surowców naturalnych. Wobec braku krajowych środków inwestycyjnych, państwo zabiegać będzie o inwestycje zagraniczne tworząc inwestorom warunki konkurencyjnie lepsze od istniejących jeszcze przedsiębiorców krajowych co będzie prowadziło do ich zaniku. Jednocześnie wartość dodana będzie drenowana wciąż rosnącymi kosztami obsługi zadłużenia zagranicznego. Zapewne nie pojawi się zagrożenie militarne bowiem ekonomiczny drenaż takiego państwa jest znacznie korzystniejszy od zbrojnego zajęcia tak kłopotliwego terytorium. Zwłaszcza, że w przypadku znacznego wyludnienia można je zająć zająć metodami politycznymi, ku radości zamieszkałej tam jeszcze ludności. Uświadommy sobie że przejęcie Krymu przez Federację Rosyjską nie wymagało użycia siły zbrojnej. Za lat 20 ludność Ziem Odzyskanych może w referendum opowiedzieć się za ich powrotem do Macierzy Niemieckiej. Dla zamieszkałej tam polskiej ludności była by to najpiękniejsza forma emigracji – bez opuszczania własnych domostw.
    Proszę nie traktować powyższych słów jako “straszenie babci prądem”. Jest to realny scenariusz z którego powinna dzisiaj zdawać sobie sprawę “grupa trzymająca władzę”, bo wszystko wskazuje na to że dryfujemy właśnie w tym kierunku.

    • Gaillard
      4 stycznia 2017 at 11:22

      @Pozorovatel, to co pan przewiduje dla Polski to naprawdę smutne. Gorsze, pan sam wydaje mi się smutny i może to właśnie z powodu że pan taką smutną przyszłość przewiduje dla Polski. Panu powiem, naprawdę nic się nie stało. Przyszłość może zawsze być lepsza. Może nawet to co przewidujemy się stanie bo czynimy właśnie według przewidzenia, a nie inaczej. Nie pan się uśmiecha! Wszystko jest w porządku. Jeśli tereny odzyskane mogę naprawdę w jakimś momencie chcieć zmienić przynależność państwową na inną, to dobre znak. To znak że dla Polski jeszcze jest nadzieja, jeszcze są polacy, którzy rozumieją że samo państwo nic nie znaczy. Państwo to tylko powłoka. Jest się tym co się ma w sercu. Po co tereny odzyskane miały się oderwać od resztę Polski? Co za gwałt, na kontinuum terenowym. Niech cała Polska i całe Niemcy się stopią w jedno Państwo! I niech z Francją również się stopią. Ja, jako elektor Republiki Francuskiej, mogę panu obiecać że wrzucę do urny swoje poparcie. Jestem za jedną Europę! Za jeden Swiat! Niech pan będzie też. Po co nam granice, tym bardziej jak ma nam być źle, jak pan opisał. A nawet jak nam byłoby dobrze. Czy nie byłoby to kosztem innych za granicą? To nie chrześciańskie. Jak pan, powiedzmy, jako minister RP który dba o najdobro dla Polski, mógłby, np pojechać do Niemiec na spotaknie z tamtejszym ministrem i negocjować jakąś wymianą handlową która jest dobra dla Polski i zła dla Niemiec? Jaki rodzaj chrześcianina byłby z pana? Jeśli natomiast każda wymiana handlowa ma być dobra dla obu stron i sprawiedliwa, czy to nie jest właśnie to co się dzieje w samej Polsce czy w każdym suwerennym państwie, gdzie żaden region nie pieprzy drugiego? Jeśli nie zamierzamy pieprzyć inne państwa, po co nam i im suwerenność? Bądźmy wszyscy razem!

  5. bobby
    4 stycznia 2017 at 08:06

    Szczęście w nieszczęściu, że wszyscy nasi sąsiedzi dołują demograficznie a nasi odwieczni rywale są dodatkowo osłabiani rosnącym udziałem w społeczeństwie ludności muzułmańskiej.

    • Gaillard
      4 stycznia 2017 at 09:03

      Dlaczego szczęście? Wcześniej miał pan do czynienia z złym niemieckim rywalem, a jak Niemcy będą zamieszkiwane przez samych muzułmanów, to będzie pan miał do czynienia z złym muzułmańskim rywalem, czy nie? Z jakiego powodu jest on łatwiejszym do pokonania rywalem? A powiem panu coś, jeśli myśli pan że Polska kiedykolwiek pokona kogokolwiek, jeśli będzie pan z chorej paranoi poszukać rywalów, to zapewniam panu że Polska będzie walecznie i dumnie maszerowała, tylko wprost ku otchłani.

      • wlodek
        4 stycznia 2017 at 09:28

        Pan niedługo przebije swojego mistrza komika Remi Gaillarda bo wypowiada się w każdym temacie.Czy pan dokona jakieś darowizny na rzecz O.P,czy my mamy panu płacić?Pozdro.

      • bobby
        4 stycznia 2017 at 11:11

        Po prostu muzułmanie w przeciwieństwie do rdzennych Niemców nie potrafią robić dobrych czołgów. To kompletnie inny Ordnung.

      • Gaillard
        4 stycznia 2017 at 11:25

        @wlodek Przenigdy nie będę płacił na sajt który wydaje artykuły jak te napisane przez pana Krakauera co ma problem z innokulturowością!!

        PANA OPINIA JEST KRZYWDZĄCA CO TO ZNACZY – MA PROBLEMY? MOŻE TO PAN MA PROBLEMY Z INNOKULTUROWOŚĆIĄ ODMAWIAJĄC PRAWA PODNOSZENIA KWESTII INNOKULTUROWOŚCI? NIE PODOBA SIĘ PANU ŻE KTOŚ MA INNE ZDANIE NIŻ PAN? UWAŻA PAN ŻE PAN JEST LEPSZY? OSTRZEGAM ŻE NIE BĘDZIEMY TOLEROWAĆ TAKIEJ NIETOLERANCJI DLA WOLNOŚCI SŁOWA, KSENOFOBII I MOWY NIENAWIŚCI. JEŻELI NIE UMIE SIĘ PAN ZACHOWAĆ PROSZĘ PRZEMYŚLEĆ SWOJE ZACHOWANIE. WEB. JÓZ.

      • Gaillard
        4 stycznia 2017 at 11:30

        @bobby. Jest pan zatem ignorantem i, wydaje mi się, rasistą. Pierwszy inżynier-szef znanej fabryki czołgów we Francji jest właśnie muzułmaninem. Przyznaję, nie wiem czy są takie dobre jak niemieckie. Ale słyszałem że właśnie na 2017 mają zaplanowane rozpoczęcie współpracy ze znaną niemiecką fabryką (bardzo dobrych) czołgów. Zatem nie mogą być aż takie beznadziejne te francuskie.

        PROSZĘ NIE OBRAŻAĆ INNYCH KOMENTATORÓW – JEŻELI PAN STAWIA TAKIE TEZY PROSZĘ JE UDOWODNIĆ PROSZĘ PAMIĘTAĆ O ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SŁOWO. WEB. JÓZ.

  6. Gaillard
    4 stycznia 2017 at 09:21

    Nie podzielam opinię autora wyrażoną w tytule. Może wzrost populacji pomoże, a może nawet jak wrośnie nie będzie miało znaczenie. To bardziej kłopoty z kapitalizmem per se i ze zdolnością Zachodu do wyciągania renty od resztę świata są winne złego stanu gospodarczego Europy (i USA). W końcu wszystko jest w gospodarce. Tylko imbecyle mogą myśleć że problem jest w imigracji i w upadku “wartości”. Owszem panom Zachodu pasuje doskonale że w plebsie roi się od imbecylów, bo to odwraca uwagi od rzeczywistych problemów. I nie tylko im pasuje jako i czynnie pracują ku powiększeniu roju. Pan autor nie jest wyjątkiem. Jego częste wypowiedzi obawiające się o inno-kulturowość jakby to było w jakiejśkolwiek planecie istone, świadczą albo o jego przynależność do roju albo o jego pracy ku roju powiększeniu.

  7. jerzyjj
    4 stycznia 2017 at 14:29

    Dziecko przychodzi na świat i ten świat jego potrzeb pozornie wydaje się zawężony i sprowadzony do potrzeb fizjologicznych typu : jeść, spać, mieć sucho i ciepło.
    W czasie wojny przeprowadzono badania na małych niemowlakach. Polegały one na stworzeniu dwóch grup niemowląt.
    —I grupa miała zabezpieczone podstawowe warunki bytu {jedzenie, spanie, warunki higieniczne i nic po nad to}
    —II grupa niemowląt została dodatkowo otoczona czuła opieką, ludzie opiekujący się tymi niemowlakami posiadali właściwe przygotowanie pedagogiczne. Jaki więc zaistniały różnice w owej matrycy dziecka?

    Po trzech latach widać było kolosalną różnicę w intelektualnych możliwościach dzieci :
    —I grupa dzieci to o wiele słabsze istoty i to pod każdym względem {Fizycznym, Psychicznym i Duchowym }
    Umieralność w śród tej grupy była większa gorzej radziły sobie z problemami szybciej wpadały w depresję i okazywały większą agresję w chwilach zagrożenia.
    —II grupa to całkiem inne dzieci, które potrafiły radzić sobie w każdej sytuacji.Zaobserwowano coś więcej dzieci z tej grupy zachowywały się podobnie jak ich opiekunowie
    {podobne nawyki, opinie, skojarzenia, sposoby reagowania, grymasy itp. }
    I grupie dzieci brak było tzw. wzorca ich reakcje na te same bodźce zewnętrzne były za każdym razem inne. Bowiem dzieci te nie posiadały żadnych wzorców kulturowych. Znane jest Państwu przysłowie:”czym skórka za młodu nasiąknie tym na starość trąci?”
    Podobnie zresztą jest obecnie – wystarczy, że będziemy czytać wyłącznie jedną gazetę i odetniemy się od innych informacji, a natychmiast nasz światopogląd stanie się właściwe światopoglądem owej czytanej przez nas gazety.

    PS…
    STARY MARKS WIECZNIE ŻYWY… Byt kształtuje świadomość a nie jakieś tam idiotyzmy w stylu “500+”. Od tych pomysłów
    polskojęzycznego nierządu populacja Polaków na pewno sie nie zwiększy.
    … Jeżeli nadal chcesz trzymać głowę w kuble, jeżeli wiesz z całą pewnością, że Rosjanie to siermiężne kacapy żyjące w lepiankach, dla których Polska to wymarzony raj dobrobytu – nie czytaj dalej. Tępe lemingi, do których niewątpliwie należysz, mają własne gazety i „niezależne” witryny internetowe, gdzie mogą bez zakłóceń zewnętrznych przebywać w swym wirtualnym świecie i niczym kundelki obszczekiwać tego, kogo wskaże im palcem facet trzymający je na smyczy. Tu nie masz czego szukać…
    https://marucha.wordpress.com/2014/04/11/co-zawdzieczaja-rosjanie-dyktaturze-putina-a-o-czym-polacy-moga-tylko-pomarzyc/

  8. krzyk58
    4 stycznia 2017 at 15:03
  9. wieczorynka
    4 stycznia 2017 at 16:15

    Tak jest rozmnażajmy się a następnie wsiądźmy w pontony i płyńmy na Bliski/Daleki Wschód lub Afryki (ileś po drodze się utopi), mogą oni płynąć na Północ to my na Południe.

  10. krzyk58
    4 stycznia 2017 at 16:28

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/12/yntelygencja-akceptuje-bereze-kartuska-i-lichwe-banksterow/

    Wpadła mi w oko treść jednego z wielu komentarzy… 🙂

    ” “Bereza”

    Czemu nie?
    Jak już zostanę Dyktatorem (na 5 lat) to przytulę ten pomysł.

    Choć istnieją także środki alternatywne i chyba tańsze.
    Wystarczy posadzić kilkadziesiąt osobników pod zarzutem szpiegostwa na rzecz CIA/Mossad/FSB & Co a reszta sama czmychnie nad Jordan i Potomak.
    A trzymać bez konkretnych zarzutów można długo, przykład M.Piskorskiego.

    Pozdrawiam Pana Józefa 🙂 “

  11. Inicjator
    4 stycznia 2017 at 19:42

    @Wieczorynko – brawo, też o tym myślałem.

    Popłynąć na jakieś Południowe Wyspy Hula-Gula …

    • wieczorynka
      4 stycznia 2017 at 20:38

      Zawsze uważałam, że liczy się jakość a nie ilość no i tu moje uznanie dla Marii Czubaszek i jej tekstów “Na wyspach Hula Gula”. Pozdrawiam

  12. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    4 stycznia 2017 at 19:50

    generalnie to ciężko jest pokazać inną strategię dająca możliwość podniesienia potencjału – inne nie są dla nas dostępne

  13. Jakub
    4 stycznia 2017 at 20:32

    Autorze ludzie masowo sie mnoza w Afryce i w Azji. Nie wdac tam u nich dobrobytu niestety. Prosperity naszej Ojczyzny wynika tylko z faktu jej wiarygodnosci kredytowej dzieki zalapaniu sie na uczestnictwo w neoliberalnej piramidze finansowej. Zadne przyrosty populacji nam nie pomoga poza tym ze opuszczamy zywiaca nas piramide i lsdujemy w gronie pariasow na rowni z Filipinami Mexykiem czy Wietnamem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up