Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Unia Europejska potrzebuje nowej koncepcji wspólnej


 Unia Europejska potrzebuje nowej koncepcji wspólnej, czyli nowej wielkiej idei, która byłaby w stanie zainteresować wszystkich jej interesariuszy, w tym przede wszystkim obywateli. Obecnie w Unii jest problem polegający na podwójnej reprezentacji – to państwa są prezentowane w Unii, która ma pośredni mandat demokratyczny. W konsekwencji często dochodzi do sytuacji, że mamy do czynienia z konkurencją pomiędzy unijną biurokracją, a dążeniami polityków z państw narodowych, która jest zabójcza dla rozumienia Unii.

O ile oczywiście zgodzimy się, że można mówić w ogóle o wspólnym rozumieniu Unii, a nawet jeżeli to, to pojęcie nie obejmuje krajów Europy Środkowej. Przy czym partykularyzmy narodowe/lokalne są również istotne na Zachodzie, najlepszym dowodem jest to, co zrobiła Wielka Brytania. Podobnie wyglądają niektóre relacje i w innych częściach Unii na Zachodzie. Konstrukcja ekonomiczno-polityczna, nie uwzględniająca odpowiedzialności, udziału, praw i obowiązków dla społeczeństw – nie może się udać. Ponieważ górę wcześniej czy później zawsze wezmą partykularyzmu. Przykładowo Niemcy bardzo korzystają na tym, że są „silnikiem” Unii, jednak gdyby było im gorzej, natychmiast odczulibyśmy zmianę ich polityki. Mówimy o sprawach zasadniczych, generalnych wyznacznikach dla orientacji strategicznych. To, co było dobre w czasach Wspólnoty Węgla i Stali, obecnie jest niewystarczające.

W ogóle jak to jest możliwe, co więcej jaki ma sens wspólnota polityczna, która nie ma lidera? Nie chodzi o osoby na stanowiskach panów Junckera i Tuska, tylko o prawdziwe przywództwo. Na dzień dzisiejszy to przywództwo w Unii mają Niemcy. Dlaczego więc system unijny, nie uwzględnia tej oczywistości? Przecież Niemcy rządzący nieformalnie, nie są związani formalnościami, gdyby pełnili funkcję zgodnie z ustaleniami jakie by się im powierzyło, byli by bardzo silnie, o wiele silniej spętani – chociażby poprzez dookreślenie ich kompetencji. Pewne rzeczy w takim ustawieniu spraw byłyby łatwiejsze, ale na pewno niektóre byłyby trudniejsze. Jednakże, chodzi o to żeby grać w otwarte karty – ponosić odpowiedzialność i czerpać pożytki. Na dzień dzisiejszy, zwłaszcza po tym jak Niemcy potraktowały Grecję, należy mówić bardziej o czerpaniu przez nich pożytków, niż ponoszeniu odpowiedzialności.

Kryzys na Ukrainie i wojna domowa w tym kraju, pokazały słabość instytucjonalną Unii Europejskiej. Jak to jest możliwe, że oficjalny przedstawiciele Rady, Komisji i Parlamentu – nie odegrali ŻADNEJ nawet formalnej roli w rozmowach w Mińsku? Abstrahując od ewentualnego negatywnego postrzegania pana Tuska przez Rosjan, to jednak jest formalny przywódca Unii Europejskiej, czy trzeba powiedzieć, że jaki przywódca taka Unia? Może odwrotnie – jaka Unia taki przywódca? Przecież było wiadomo od samego początku, że będziemy mieli do czynienia z wolą pani Angeli Merkel.

Nie można wykluczyć, że projekt europejski celowo poprowadzono w kierunku dysfunkcji i rozkładu dotychczasowej formuły, tak żeby nowa formuła – nie do przyjęcia dla opinii publicznej w obecnym paradygmacie formalnie przedstawianym jako obowiązujący, była traktowana jako jedyne konieczne rozwiązanie lub mniejsze zło. Nie chodzi o tworzenie europejskiego superpaństwa – czy konfederacji, to tylko narzędzia. Chodzi o to, kto naprawdę będzie miał władzę w Unii. Jeżeli będą to państwa narodowe, to zawsze będzie to władza elit rządzących najmocniejszymi państwami. Jeżeli będzie to cokolwiek na kształt konfederacji, to automatycznie wytworzy się nowa władza z demokratycznym mandatem przedstawicielskim o charakterze powszechnym, która nie będzie patrzyła jako kolektyw partykularnie pod kątem narodowym, tylko automatycznie na interes całej Wspólnoty. To wielka różnica, ale wymaga przekazania przez każde państwo części suwerenności, albowiem władza krajowa miałaby nagle zwierzchnika nad sobą, który mógłby ją zmusić w określonym zakresie do określonego działania.

To bardzo trudne pod każdym względem. Jednakże, jeżeli nie zdecydujemy się na ten krok do przodu, nie może być mowy o trwałości Unii. Ponieważ prędzej czy później pojawią się wilki, które będą chciały pożreć pasażerów na gapę, wszelkich słabszych. Nie chodzi o to, że ktoś będzie zdejmował flagi lub przesuwał granice. To jest wewnątrz Unii najmniejszy problem. Chociaż widać, po buncie społeczeństw Zachodnich, że tolerancja dla przybyszy z nowych krajów Unii, nie jest większa niż wysokość wózków do przewożenia szczotek służących do konserwacji powierzchni płaskich.

Jeżeli obecnie i biorąc pod uwagę kierunek zmian we władzach głównych państw krajowych, która właśnie dokonuje w procesie wyborczym, chcielibyśmy myśleć o nowej koncepcji wspólnej dla Europy, to należy uwzględnić różne prędkości. Ponieważ one już są faktem, od samego momentu powstania Strefy Euro. Nie można udawać, że to się nie wydarzyło i nie miało swoich konsekwencji. Bylibyśmy bardzo naiwni, nie uwzględniając tej nadrzędnej obecnie okoliczności strategicznej. Jeżeli do tego dojdzie Unia obronna, to w ogóle będzie można mówić o czymś nowym, w znaczeniu koncepcji europejskiej.

Integracja jest możliwa tylko tam, gdzie istnieje względna równowaga potencjałów, inaczej nie mamy do czynienia z synergią, ponieważ dyfuzje netto przyjmują kierunek w stronę podmiotu dominującego. Z tego względu, nie można udawać, że jesteśmy gotowi do pełnej integracji – z tą władzą, to nie jest możliwe. Poza tym, nie można powiedzieć, żeby jakoś nadzwyczajnie ktokolwiek na Zachodzie, proponował nam bliższe związki strategiczne. Politycznie zawsze byliśmy klientem Zachodu i bardzo długo będziemy.

W dalszej przyszłości możliwe jest przejście z pozycji partykularnych, do pozycji wspólnotowych, wymaga to jednak niwelacji różnic ekonomicznych oraz edukacji nowego pokolenia Europejczyków.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

10 komentarzy “Unia Europejska potrzebuje nowej koncepcji wspólnej”

  1. Wołający na puszczy
    27 grudnia 2016 at 05:53

    Pan Tusk jest nie stworzył i nie stworzy. Pan Juncker myśli bardziej o optymalizacji podatkowej w Luksemburgu i pod tym względem postrzega Unię. Pani Merkel przeprowadza eksperyment społeczny którego woli nie dostrzegać…

  2. wlodek
    27 grudnia 2016 at 06:48

    To kryzys liberalnej Europy gdzie urzędnicy ustalają co jest dobre,ograniczając suwerenność państw o obywateli. A Merkel poświęcona przez Obamę na”strażnika liberalizmu i globalizmu”pogubiła się całkowicie!

  3. Inicjator
    27 grudnia 2016 at 08:25

    Zobaczymy jak na ten kryzys UE zareaguje nowy prezydent USA.

    Poda rękę, dobije, czy zachowa się neutralnie?

  4. Wojciech
    27 grudnia 2016 at 10:02

    Autor pisze: “Kryzys na Ukrainie i wojna domowa w tym kraju, pokazały słabość instytucjonalną Unii Europejskiej. Jak to jest możliwe, że oficjalny przedstawiciele Rady, Komisji i Parlamentu – nie odegrali ŻADNEJ nawet formalnej roli w rozmowach w Mińsku?” Nie mogli odegrać, gdyż kryzys na Ukrainie jest etapem wojny USA z Rosja w kierunku jej rozpadu i zniszczenia. Jako satelita Europa w tej wojnie się nie liczy. Europa będzie tutaj polem bitwy i pobojowiskiem.

    • jerzyjj
      27 grudnia 2016 at 11:39

      Zachodnia i polskojęzyczna propaganda cały czas podbija bębenek zagrożenia ze strony Rosji, która tylko czeka, żeby wpuścić swoje hordy na teren wschodniej Ukrainy. Takie brednie mogą mówić jedynie “politycy” którzy robią to za okreslone korzyści albo ci, którzy są zwykłymi kretynami i o polityce, zwłaszcza wykraczającej poza gminne koterie nie wiedzą nic. Ale ci powinni raczej zmienić zawód i znależć sobie zajęcie na miarę swoich możliwości intelektualnych.Czy Rosja może militarnie interweniować na Ukrainie? Oczywiście, że może! Ma po temu siły, środki i doskonały pretekst w postaci rosyjskojezycznej mniejszości (wiekszości) na wschodniej Ukrainie.Rosja tego nie zrobi bo nie musi. Jedynym przypadkiem, w którym Putin nie miałby wyjscia byłoby masowe zabijanie przez kijowskich bandytów Rosjan.Na to marionetki z Kijowa nie mają ani sił,ani środków,ani determinacj. Wiedzą doskonale, że są zwykłą bandą osadzoną na urzędach przez USrael, CIA, Eurokołchoz i kogo tam jeszcze.Rosja tylko podlewa kontrolnie oliwy do ognia bo tę bitwę już wygrała i może spokojnie siąść na brzegu i oczekiwać płynącego trupa nieprzyjaciela.

      W najgorszym dla Ukraińców wariancie może zniszczyć ich państwo gospodarczo i nie bedzie to takie smętne popierdywanie jak “sankcje” Zachodu wobec Rosji.

      PS…
      http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/separatysci-ukrainie-maja-wiecej-czolgow-niz-francja-wlochy-niemcy-razem-wziete

  5. jerzyjj
    27 grudnia 2016 at 12:48

    Jak to sie wszystko zmienilo w ostatnich paru latach. Tak wychwalanej pod niebiosa UE, co to “nam da” i “nas cywilizacji nauczy”, nie lubilo tylko paru zwanych z angielska “hejtkrajmersami” – jak Janusz Korwin Mikke czy Stanislaw Michalkiewicz. Do ludzi nie docieralo, ze to, czym obecnie jest Europa Zachodnia…
    http://blog.prenumera.salon24.pl/182272,ue-bankrutem-czy-umrzemy-razem-z-europa

    • jerzyjj
      27 grudnia 2016 at 12:54
    • krzyk58
      27 grudnia 2016 at 19:28

      … nie lubilo tylko paru zwanych z angielska „hejtkrajmersami” – jak Janusz Korwin Mikke czy Stanislaw Michalkiewicz. TO PRAWDA. Warto napisać
      kto kochał/cha się wręcz w podległości,zależności
      (PRL 56′- 80′ to była pełna suwerenność w analogii do)
      Prócz kosmopolitycznej “Solidarności”(prawie wszelkie nurty) będzie to szeroko rozumiana lewica.
      Układ pookrągłostołowy, czyli “sami swoi”.

  6. Inicjator
    27 grudnia 2016 at 18:45

    Obtrąbiono dzisiaj sukces polskiej polityki zagranicznej, wręcz jej TRYUMF, że regulacje unijne zmniejszą udział przepływu rosyjskiego gazu w rurociągach OPAL (wzdłuż zachodniego brzegu Odry) z 80 do 50 procent.

    Rozumiem już radość wiejskiego biedaka, po otruciu bogatemu chłopu jednej z jego 20-tu krów!

    • wlodek
      27 grudnia 2016 at 19:35

      Banderowcy nam podziekują,powtórką z Wołynia,a słupki popularności za to jacy jesteśmy mocni bo daliśmy”popalić ruskim” wzrosną.A jak Rosjanie nie obniża ceny gazu to będzie krzyk”jacy ci Rosjanie źli”Paranoja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up