Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Polityka ograniczenia i uporządkowania dostępu mediów do polityków jest generalnie potrzebna


 Polityka ograniczenia i uporządkowania dostępu mediów do polityków jest generalnie potrzebna, ponieważ media przez lata wykształciły model polityki informacyjnej, daleki od zwykłego relacjonowania. UWAGA ONA NIE MOŻE PROWADZIĆ DO OGRANICZENIA WOLNOŚCI SŁOWA! Większość mediów obecnych w Polsce nie tylko relacjonuje, ale przede wszystkim nadaje pożądany ideologicznie kontekst przekazywanym informacjom. W konsekwencji dochodzi do pierwotnego przekłamania komunikatów – nie zawsze, ale jeżeli popatrzymy na bieżący przekaz w mainstreamie, to dotyczy to co najmniej 70% wszelkich treści. Zwłaszcza jest to stosowane na polu polityki zagranicznej, gdzie kontekst ideologiczny oraz co najgorsze – propagandowy i to wynikający z cudzej propagandy, jest dominującym kontekstem trendu. Z powyższych względów nie można mówić o tym, że media w naszym kraju realizują w sposób obiektywny misję informowania społeczeństwa, uwaga nikt nie twierdzi, że tak nie jest w wielu profesjonalnych i szlachetnych przypadkach. Jednak rzeczywistość jest wielokrotnie złożona.

Z wypowiedzi naczelnika państwa wiemy, że jednym z celów rządów dobrej zmiany jest zapanowanie nad sferą informacyjną. Jest to realizowane jako proces ciągły, z jednej strony ma dotknąć pracy dziennikarzy, z drugiej może dotyczyć zakazu koncentracji zagranicznego kapitału w mediach w Polsce. Jest to na pewno ograniczanie wolności, jednakże trzeba sobie zadać pytanie, czy to jest w interesie, czy przeciwko interesowi państwa? Przy równoległym założeniu, że autorytet rządu jest mniejszy, niż autorytet państwa. Jest to podstawowy warunek trwania w demokracji, za tą granicą dzieje się już autokratyzm.

Obecnie mamy do czynienia z olbrzymim potokiem informacji, z których znaczna część nie ma żadnej wartości, jest oparta na domniemaniach, kłamstwach, przeinaczeniach jak i celowych ustawkach, które służą wygenerowaniu kolejnej tezy ze składowych poprzednich. Czy naprawdę potrzebujemy takiej ilości informacji? To bardzo trudne pytanie, albowiem podpada ono pod pluralizm. Niestety jednak szum informacyjny sam w sobie jest kanałem przekazu, bo żeby wydobyć z niego informacje wartościową, a nawet tylko prawdziwą, należy inwestować w ten proces czas. Dominująca większość ludzi nie ma na to ani ochoty, ani wspomnianego czasu. Wielu, po prostu woli mieć gotowe paczki informacji, które przyswaja o określonych porach nadawania. Ponieważ dominująca część dziennikarstwa i generalnie publicystyki jest bardzo daleka od obiektywnego przekazu – nie można się dziwić, że są potrzebne działania korygujące ze strony czynników publicznych.

Jednak najgorszym rozwiązaniem jest „ministerstwo prawdy”, podające określone komunikaty, na oficjalnych konferencjach i w ten sposób moderujące przekaz. Ponieważ za takim działaniem kryje się wielka chęć nadawców do manipulowania nadawanymi komunikatami, tak żeby były dla niej najkorzystniejsze. Z czasem dochodzi to do śmieszności, później jest zawsze to samo – upadek. Tylko zamordyzm może przedłużyć między okresy, alternatywą jest próba porozumienia – jednak ten scenariusz znamy z 1989 roku, jego konsekwencje już przerobiliśmy.

Być może więc działania korygujące system, mogą przyczynić się do poprawy jakości przekazywanych informacji? Można w to uwierzyć pod warunkiem, jeżeli politycy będą zobowiązani do udzielania odpowiedzi na pytania, jak również informacji rocznej – niech każdy polityk pisze dokładne sprawozdanie roczne ze swojej działalności. Dlaczego mielibyśmy tego nie wprowadzić? Jest to formuła sprawozdawczości, na pewno ułomnej bo skażonej autopromocją, jednak takie są prawa demokracji. Przecież politycy to także ludzie, mają pełne prawo do składania dowolnych oświadczeń. Analiza takich dokumentów mogłaby być ultra ciekawa, zwłaszcza analiza krzyżowa lub macierzowa.

Na pewno będzie więc to eksperyment, obarczony dużym ryzykiem. Zmniejszy się ilość medialnej papki, na pewno zmniejszy się kontrola mediów nad politykami, co więcej – poprawi się ich komfort pracy. W tym znaczeniu, że będąc w stanie unikać mediów. Przyczyni się to istotnie do formułowania przekazu, do którego będzie po prostu mniej paliwa. Czy to przełoży się na jakość? Na pewno liczy się tutaj jakość pracy samych dziennikarzy i reporterów. Jednakże poza budynkiem Sejmu – nie ma żadnego problemu, można dalej polować z kamerą. Oznacza to, że zwiększy się ciśnienie ze strony ukrytych kamer i fotoreporterów – szukających sensacji.

Mądra władza nie ukrywa się przed mediami, tylko dostarcza im „content” w takiej ilości i w takiej formie w jakiej ma ochotę. Ta władza najwyraźniej się czegoś boi. W interesie nas wszystkich jest patrzenie władzy na jej wypielęgnowane dłonie. Dlatego proponowane zmiany nie mogą przyczynić się do ograniczenia prawa obywateli do informacji. Jest internet, można wszystko filmować na żywo. To zawsze jakieś rozwiązanie. Cenzura w tym zakresie, czy też wybiórcze przekazywanie informacji powinny być ograniczone tylko do spraw tajnych. Natomiast możemy być pewni, że po jakimś czasie sytuacja wróci do normy, ponieważ to Posłom i Senatorom zależy na “publicity“, dziennikarze to tylko ułatwiają. Tworzenie takiego prawa w dobie elektronicznej transmisji on-line z telefonów lub tabletów nie ma sensu, w tym sensie że to się nie sprawdzi w praktyce. Wymagałoby zmiany kultury komunikowania się, a na to potrzeba lat i nowych wzorców.

Tags: , , , , , , , ,

6 komentarzy “Polityka ograniczenia i uporządkowania dostępu mediów do polityków jest generalnie potrzebna”

  1. hiena
    17 grudnia 2016 at 05:21

    Zgadzam się te media nie zasługują na ochronę. Mam pytanie ile to by kosztowało i czy OP mógłby mieć w Sejmie własną kamerę i reportera?

    • Rolnik Syn Rolnika
      17 grudnia 2016 at 13:24

      Zgadzam się OP powinno mieć reporterów w Sejmie

  2. Inicjator
    17 grudnia 2016 at 18:11

    A kogo obchodzą jakieś MENDIA?

    Mają to, co sobie naskrobali przez lata.

    Jeżeli przedstawiciele niby WOLNYCH MEDIÓW nie rozumieją, że już nie są wiarygodni, to znaczy że należy ich gonić.

    I ten cały zamęt i niby ich dyskryminacja – nie jest wiarygodna.

    Po prostu niby SKRZYWDZENI nie są wiarygodni.

    Musimy sobie mówić prawdę, nic więcej.

  3. wieczorynka
    17 grudnia 2016 at 18:41

    W Polsce dominujące zawody to albo polityk albo dziennikarz, a może zmniejszyć ilość jednych i drugich i to co najmniej o połowę to i sam problem z “wolnymi mediami” się zmniejszy.

    Następny temat jak czytam, że opozycja w Polsce to PO, Nowoczesna lub inny KOD to traktuję to jako wolne żarty.

    • krzyk58
      17 grudnia 2016 at 19:10

      Wieczorynko.Naprawdę nie jestem sympatykiem PiSu,
      lecz gdy słucham głosu szeroko rozumianej “opozycji”
      nasuwa się analogia z czubami wypuszczonymi z psychiatryka, na intencję udanej “antykaczystowskiej” manifestacji. TO już jest groźne dla polskiego Państwa
      -jakakolwiek jest aktualna kondycja państwa..

      • wieczorynka
        17 grudnia 2016 at 21:28

        Krzyku, ja też nie byłam na wyborach gdyż nie miałam na kogo głosować.Zawsze pisałam, że PO = PiS
        i tylko taki mamy wybór, czyli żaden.
        Podobny wybór mieli Amerykanie w wyborach prezydenckich.Część finansjery łożyła na kampanię jednego kandydata a druga część na kandydatkę w spódnicy. Wracam do lektury Szwejka. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up