Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

24 listopada 2017

Nacjonalizm nie jest problemem i nie powinien być przedstawiany jako problem!


 Znowu zrobiło się głośno o nacjonalizmie – oczywiście w kategorii negatywnej. Mechanizm jaki wykreowały niektóre media jest pokazem manipulacji medialnej w całej krasie. Najpierw nagrano jakiś ksenofobiczno-rasistowski incydent w tramwaju lub innego rodzaju środku komunikacji, gdzie prawdopodobnie osoby będące pod wpływem alkoholu lżą innych ludzi ze względu na ich domniemane pochodzenie, jak również dochodzi do innych zdarzeń. Następnie jeden z polityków wypowiada się na ten – wywołany jako dyżurny temat, używając bardzo mocnego słowa – co oczywiście nie jest problemem dla mainstreamu. Wszystko się uzasadnia potrzebami chwili i koniecznością wzmocnienia wypowiedzi. Później, tenże polityk demonstruje swoją niechęć do nacjonalizmu i nacjonalistów, a dziennikarze i komentatorzy – wszystko wygładzają papką zrównującą nacjonalizm z ksenofobią, rasizmem, szowinizmem i faszyzmem. W konsekwencji kształtuje się taki oto obraz, że mamy w Polsce problem z nacjonalizmem, który równa się wszystkiemu najgorszemu. W domyśle może chodzić o stygmatyzację uczuć patriotycznych.

Jest to prosty model mający na celu spowodowanie, że uwaga opinii publicznej skoncentruje się na kolejnej sprawie zastępczej. Przy czym uwaga, nikt tutaj nie twierdzi, że nie mamy w kraju pewnych problemów z ksenofobią, rasizmem i niewłaściwie pojmowanym nacjonalizmem. Jednak nie można wszystkiego wkładać do jednego worka i obrażać się na polski nacjonalizm, którego jako Naród po prostu potrzebujemy. Zwłaszcza w tak niesłychanie trudnych czasach jak obecnie, stygmatyzowanie nacjonalizmu to działanie na szkodę naszego kraju. Ponieważ tylko nacjonalizm, może być spoiwem dominującej części Narodu w wypadku kryzysu. Nie ma innej idei o charakterze uniwersalnym, zdolnej do aktywizacji uczuć patriotycznych i motywowania ludzi do działania w warunkach kryzysowych. Tak wygląda rzeczywistość i tak wyglądają nasze realia w tym zakresie, do nacjonalizmu trzeba jeszcze dodać religijność wedle nurtu dominującego i w ten sposób zyskujemy receptę na polski patriotyzm. Czy to się komuś podoba, czy nie podoba – nie ma niczego innego, co mogłoby stanowić spoiwo w skali masowej – całego Narodu. Dlatego właśnie, ten kto sprzeciwia się nacjonalizmowi w Polsce, bardzo ryzykuje, przy czym konieczne jest zastrzeżenie, że mówimy o nacjonalizmie opartym na wartościach narodowych, a nie nienawiści, ksenofobii i innego rodzaju tendencjom negatywnym w postrzeganiu rzeczywistości.

Oczywiście polski nacjonalizm nie ma łatwo. Wszyscy odnoszący się do tego zjawiska natychmiast przypomną czasy przedwojenne, myśl Romana Dmowskiego i ówczesny antysemityzm. To są fakty, którym nie da się zaprzeczyć, jednakże nie jesteśmy automatami powtarzającymi stare błędy. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z bogatego dziedzictwa przeszłości wybrać kwestie szlachetne i wzniosłe, a ewidentne zło po prostu odrzucić. To jest właśnie rola inteligencji teoretycznie będącej elitą Narodu.

My jednak znajdujemy się w sytuacji, w której znaczna część inteligencji obraziła się na Polskę, na Naród i na rzeczywistość. Nie są to postawy, które wspierają naszą państwowość przyczyniając się do wzmocnienia państwa. Wręcz przeciwnie mamy tutaj do czynienia z próbami zohydzenia Polakom postaw patriotycznych. Tymczasem Nacjonalizm nie jest problemem i nie powinien być przedstawiany jako problem. Musi być jednak jasne, że jak ktoś z Polaków, uważa że heilując (Saluto Romano) w konfederatce i krzycząc, że Polska jest tylko dla takich i owakich, wyraża w ten sposób swój patriotyzm – jest co najmniej w poważnym błędzie. Niestety nie za bardzo ma kto wskazać drogę, ponieważ elita woli obrażać się na rzeczywistość. Ci od „etosu” uważają, że już walczyli, a nowi intelektualiści wolą robić kasę, niż myśleć o społeczeństwie. W konsekwencji jest tak, jak jest – polski współczesny patriotyzm staje się obciachem we własnym kraju, a ludzie być może nawet i mający jak najlepsze intencje, popełniają błędy po obu stronach stygmatyzującej barykady.

To się zemści, ponieważ w godzinie próby – jak będą się decydowały sprawy zasadnicze, duża część społeczeństwa pozostanie bierna, ponieważ nie będzie sposobu na to, żeby ją aktywizować. Właśnie z tego powodu trzeba podchodzić do rozumienia współczesnego patriotyzmu przez standardowy nacjonalizm, jednak skrojony na miarę naszych współczesnych potrzeb. Odrzucenie zła – nie jest niemożliwe. Kapitalizm kiedyś również bazował na pracy niewolniczej lub prawie niewolniczej, ewoluował do obecnej postaci, chociaż to chyba nie była najlepszy przykład, albowiem mamy dalej do czynienia z innymi formami zniewolenia, jednak inaczej opakowanymi.

Podstawą patriotyzmu musi być szacunek i pokora. Tylko mając świadomość otaczającej nas rzeczywistości, do której poznania właśnie szacunek i pokora są niezbędne, można mówić na poważnie o nacjonalizmie w znaczeniu pozytywnym, odrzucającym wszelkie formy ksenofobii, faszyzmu, rasizmu i inne złe ideologie rodzące złe owoce. Prawdziwy patriota musi być zorientowany na Naród, nie dlatego bo zamykamy się w klatce XIX-to wiecznych pojęć! Tylko dlatego, ponieważ nie ma innych kluczy umożliwiających tworzenie wielkich agregatów polityczno-społecznych. Do póki takie nie powstaną, nie będą skuteczne – proszę nie skreślać nacjonalizmu, był on, jest i będzie wyrazem patriotyzmu.

Dzisiaj praktycznie wszystko zależy od tego, jak dana kwestia jest przedstawiana. Jeżeli masowo stygmatyzuje się nacjonalizm, to w ten sposób dewastuje się polski patriotyzm.

Tags: , , , , ,

15 komentarzy “Nacjonalizm nie jest problemem i nie powinien być przedstawiany jako problem!”

  1. wlodek
    8 grudnia 2016 at 06:58

    Sprawa nie jest tak prosta jak nam się wydaje.Historia pokazuje że od nacjonalizmu do szowinizmu maleńki krok! A patriotyzm oparty na ksenofobii przeradza się w faszyzm .Czy nie grozi nam hasło”Polacy ponad wszystkich”,a to już z historii Niemiec znamy!

    • wieczorynka
      8 grudnia 2016 at 16:44

      Wlodku, wiele razy pisałam, że mam poglądy lewicowe, dot. to społeczeństwa, natomiast uważam, że poszczególne kraje i to na całym świecie powinny mieć prawo do własnych zwyczajów i kultury i to wcale nie jest nacjonalizm to jest obrona własnej tożsamości. Pozdro.

      • wlodek
        8 grudnia 2016 at 17:24

        wieczorynko,i ja tak myślę dlatego popieram rosyjski Krym i nie ukraiński Donbas!Pozdro !

      • krzyk58
        8 grudnia 2016 at 18:05

        To prawda.Ujmę w teleg. skrócie… 🙂

    • michał z izraela
      10 grudnia 2016 at 00:24

      Nie Włodku. Nie będzie tej farsy. Pomachacie szabelką i na tym się skończy.

    • krolowa bona
      10 grudnia 2016 at 05:48

      @wlodek
      Takze z historii Japonii, Turcji i Wloch Benito Mussoliniego a ta wyliczanka sie na tym nie konczy….wogole co to jest patrotyzm ? Co to jest nacjonalizm ? Skad sie wzial i skad sie bierze…..

  2. Inicjator
    8 grudnia 2016 at 07:07

    Słuszny tekst i logiczny wywód.

    Tylko kto to zrozumie, bo tu jest stąpanie po cienkim lodzie.

    Walczące w Polsce obozy są jeszcze na etapie wybierania kijów bejsbolowych, a ELIT brak.

  3. yossarian
    8 grudnia 2016 at 08:57

    Nie wiem dlaczego są samorządowc/politycy wrogi własnemu narodowi?

  4. krzyk58
    8 grudnia 2016 at 10:57

    Nacjonalizm, którym kiedyś straszono dzieci gdzieś znikł. Dziś dla wielu osób kojarzy się on z czymś pozytywnym lub jest zamiennikiem (nie do końca słusznie) słowa patriotyzm. Nawet na lewicy pojęcie nacjonalizmu nie budzi takiej paniki jak kilka lat temu. Niech przykładem będzie partia Zmiana lub stowarzyszenie Grunwald. Jednak gdy na horyzoncie pojawia się hasło „etnonacjonalizm”, wówczas wszyscy wpadają w panikę. Dlaczego tak jest? W czym etnonacjonaliści są „gorsi” od tradycyjnych nacjonalistów?

    http://antykapitalizm.pl/2016/11/23/etnonacjonalizm/

    Jestem także NACJONALISTĄ – bez przedrostków,i nie mam z tego powodu kompleksów, czy wyrzutów sumienia.To dobrze że nie musimy(póki co) emancypować się z morza obcych,wrogich “kultur” zalewających nasz kraj.Jednorodność etniczną zawdzięczamy także m.in. STALINOWI… Amen.

  5. krzyk58
    8 grudnia 2016 at 12:52
  6. Lech
    8 grudnia 2016 at 22:12

    Krakaurze mętny wywód. Podaj mi naukową, nie romantyczną, definicje patriotyzmu. Poza tym co to są wartości narodowe, bo ja nie wiem. Wyjaśnij mi proszę, jeżeli już o wartości narodowe chodzi, czy Jan III Sobieski był zdrajcą, czy patriotą? I dlaczego był jednym, albo drugim. A kim w końcu był Piłsudski? Socjalistą, agentem Habsburgów (mającym swojego oficera prowadzącego), emisariuszem wysłanym przez Cesarstwo Niemieckie, czy może patriotą, który wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku wolność, a potem narodowi urządził rzeź majową, tak dla otrzeźwienia. Krakaurze człowiek musi myśleć zawsze opierając się na twardych faktach. A patriotyzm to nie opieranie się na sezonowych “brązownikach” (T. Boy-Żeleński), a życie w społeczeństwie i praca dla jego dobra. Tego na nieszczęście u nas się nie uczy. Nawet takiego prostego faktu, jak brać udział we wszelkich manifestacjach społecznych i tych pro, i tych kontra.
    Pozdrawiam

    • Dawid Warszawski
      8 grudnia 2016 at 22:22

      Wręcz przeciwnie to bardzo ciekawa próba nazywania normalności – normalnością. Musimy poruszać się w sferze znanych aksjomatów i autor to robi doskonale. Nie dywaguje z głową w chmurach, tylko myśli o realiach. Pozdrawiam.

    • krolowa bona
      10 grudnia 2016 at 06:06

      Dywagacje @Lech popieram, takze analizuje te problematyke i zakwalifikowanie w/w osob …nie znajduje np.odpowiedzi na pytanie kim byl Pilsudski…. moze byl “dzieckiem” swego czasu i tym , co wymienia @Lech..takze Jan III Sobieski…..jak mozna to wiedziec z opisanych stron ksuazek historycznych ….? No wiemy, co historycy robia…interpretuja zgodnie z kanonem swego czasu i stanowiska to, co im inni przekazali…..a czasow Jana III Sobieskiego niestety nie moge sobie przypomniec…oj ! pamiec czlowieka zawodzi….nieprawdaz ¿¿¿ ¡¡¡ {} ¥€£ what ?

      • Lech
        10 grudnia 2016 at 13:30

        @królowa bona; Jan III Sobieski hetman koronny. Później król Polski, pogromca Turków pod Wiedniem, poza tym wcześniej zwycięzca wielu bitew. Jednak na początku potopu szwedzkiego w 1655 roku będąc pułkownikiem kwarcianym (pod Koniecpolskim) wypowiedział wierność królowi Polskiemu pod Ujściem składając przysięgę królowi Szwedzkiemu Karolowi X Gustawowi. Najdłużej ze wszystkich magnatów, którzy wówczas zdradzili, pozostawał mu wiernym. Najeźdźcy wszakoż. (sławne mane, tekel, fares – wolne tłumaczenie: zważono, zmierzono, sprzedano – z “Potopu”) Sienkiewicza. O Piłsudskim już nie napiszę zbyt wiele, bo mogę wpaść pod paragraf. To wszystko co napisałem wyżej to fakty historyczne. Natomiast prawdziwymi autorami zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku są generałowie M. Weygand i T. Rozwadowski. Ten ostatni przez historyków wojskowych uznany został na najwybitniejszego dowódcę wojskowego I WŚ. Służył wcześniej w Armii Austro-Węgierskiej.
        Samą niepodległość Polski w Traktacie Wersalskim “wywalczyli” (reprezentowali Polskę) I. Paderewski i R. Dmowski.
        Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up