Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 czerwca 2017

Asymetria wahań cen ropy dotknie nas wszystkich


 Wzrost cen ropy naftowej jest faktem, nie da się temu już zaprzeczyć. Przy czym mamy do czynienia z dziwną asymetrią. Ropa naftowa drożeje o kilka procent, w tym samym czasie paliwo sprzedawane w detalu w Polsce drożeje o kilkanaście procent. W konsekwencji stopniowo dochodzimy do sytuacji dziwnej asymetrii – ceny paliwa w Polsce zbliżają się do cen z pamiętnej górki cenowej, kiedy cena ropy wynosiła około 140 USD za baryłkę. Czy normalnym jest mechanizm w którym przy poziomie cen około 55 USD za baryłkę, mamy cenę detaliczną taką jaką mieliśmy przy cenie 140 USD za baryłkę?

Elastyczność ceny jest więc żadna, chyba że w górę, tj. cena rośnie bardzo szybko i to bez jakichś tam ograniczeń na górze. Natomiast jeżeli ma maleć, to zaczynają się problemy – osiągamy barierę nasycenia podatkowego, które nie przyczynia się do stabilizacji cen w jakichś ustalonych widełkach, tylko w sposób nieelastyczny w górę. Opodatkowanie w sposób sztywny naliczane na określoną objętość paliwa jest bezlitosne, benzyna i ropa nigdy nie stanieją poniżej określonej kwoty wynikającej z sumy kosztów produkcji, dystrybucji i podatków. Można ją względnie starannie oszacować na poziom około 3,3-3,6 PLN przy obecnym kursie Dolara. Oczywiście zmiana ceny waluty – natychmiast odbija się na kursie surowca, a to powoduje że jak Dolar drożeje, to drożeje również ropa w tej części składowych swojej ceny, która jest odpowiedzialna za surowiec i wykonywane na nim operacje.

To nie jest system, który należy uznać za sprawiedliwy dla konsumentów, ani optymalny dla gospodarki. Tutaj chodzi po prostu o cele fiskalne, państwo opodatkowuje te dobra, które są masowe, powszechne i niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa i gospodarki – w ten sposób zapewnia sobie dochody na potrzebne cele. Przy czym nie podlega dyskusji, że wysokie ceny paliw nie wspierają gospodarki, jednakże dzięki możliwości przenoszenia i rozkładu kosztów – każda gospodarka może się dostosować do określonego poziomu cen paliw. Możliwy jest w tym także poziom bardzo wysoki, jednakże będzie miał on zawsze swoje konsekwencje dla wzrostu gospodarczego i poziomu cen, w tym przede wszystkich tych usług i towarów, które są szczególnie wrażliwe na składową kosztów generowaną przez logistykę i transport.

Państwa Zachodnie za bardzo uzależniły się fiskalnie od dochodów z narzutów na cenę ropy naftowej. Ta zależność może stać się barierą dla wzrostu gospodarczego wynikającego z rozwoju technologii transportowych opartych na paliwach alternatywnych. Ponieważ to rząd ma interes w tym, żeby utrzymywać system handlu ropą. Nie ma możliwości zastąpienia dochodów z podatku nakładanego na paliwa innymi dochodami, ponieważ to rozłożyłoby gospodarki państw zachodnich.

Co się stanie jak ropa naftowa będzie mniej dostępna a koszty jej produkcji na tyle wysokie, że odbiją się istotnie na składowej ceny surowca, w skali takiej jakiej nie będzie się dało zrównoważyć obniżką opodatkowania? Już kiedyś nasz rząd tak zrobił, obniżył akcyzę na paliwa, żeby nieco obniżyć ich cenę. Ponieważ gospodarka zaczęła bardzo negatywnie odczuwać w składowych kosztów, te odpowiadające za cenę paliwa. Warto się bowiem zastanowić, co by się działo z naszą gospodarką, gdyby ceny ropy powróciły do cen, jakie znamy „z górki” roku 2014? Zapytajmy wprost, czy benzyna będzie po 10 PLN jak ropa podrożeje do 100 USD za baryłkę? Proszę pamiętać – nie ma bariery w górę, bo nawet jak popyt będzie malał, to zawsze utrzyma się on na poziomie koniecznym dla funkcjonowania gospodarki, a to oznacza że zyski producentów i dystrybutorów będą zawsze zabezpieczone. Państwo nie zmarnuje okazji, żeby dołożyć na tym podatkowo tyle ile tylko będzie w stanie.

Zmarnowaliśmy wiele czasu w okresie nadzwyczajnie taniej ropy, żeby przemodelować gospodarkę np. na kierunek własnej produkcji biopaliw różnego pochodzenia. Rzepak naprawdę doskonale rośnie w naszym kraju, nie da się po prostu zrozumieć powodów, dla których dopłacamy do rolnictwa – za nic nie robienie! Gdybyśmy niewykorzystany potencjał rolny przeznaczyli na produkcję biopaliw (w całej możliwej skali), to bez najmniejszego problemu moglibyśmy osiągnąć około 30% niezależność w zakresie paliw płynnych. To bardzo dużo, ponieważ mniej więcej taka ilość paliwa w gospodarce, byłaby stałą, jak również jego koszt byłby wynikiem działania gospodarki – jako czynnik wewnętrzny, a nie czymś co przychodzi do nas z zewnątrz.

W warunkach drożejącej ropy, czeka nas wzrost kosztów działania gospodarki, a to przełoży się na jej niższą efektywność. Jak również będziemy mieli do czynienia z presją inflacyjną. Będzie drożej i nic na to nie poradzimy.

Tags: , , , , ,

4 komentarze “Asymetria wahań cen ropy dotknie nas wszystkich”

  1. Fasci di Combatimento
    4 grudnia 2016 at 06:26

    Widziałem 4.93 98ka na stacji

  2. wlodek
    4 grudnia 2016 at 07:54

    Każdy mądry i mniej mądry rozumie że ceny ropy i gazu to anty rosyjski instrument.Nie do końca wyszło to trzeba wrócić do nowego etapu walki o panowanie w sferze surowców!

  3. jakub
    4 grudnia 2016 at 08:17

    Prosze wziac pod uwage ze z ekonomicznego punktu widzenia alterntywna energetyka wlacznie z paliwami ma sens przy ropie co najmniej po 130 usd.

  4. Inicjator
    4 grudnia 2016 at 12:48

    Chodzi po prostu o cele fiskalne, państwa polskiego.

    A samochodów w Polsce jest zbyt dużo i ubywa koni.

    Konny transport ma wiele zalet.

    Ekologia, kontakt z przyrodą, patriotyzm (ach ci ułani!), niezależność surowcowa, bo trawa rośnie wszędzie, a nawet są problemy z utylizacją jej nadmiaru.

    Poza tym KOŃ ma dużą głowę, co niewątpliwie pomogłoby rozwiązać wiele polskich problemów, gdyby kilka z nich weszło do Sejmu i Senatu RP.

    Kaligula mógł uczynić konia senatorem, to my nie możemy być gorsi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up