Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Ograniczenie wpływu podmiotów zagranicznych na media w Polsce to słuszny kierunek


 Ograniczenie wpływu podmiotów zagranicznych na media w Polsce, to słuszny kierunek myślenia. Niestety spóźniony o jakieś 27 lat, w tym znaczeniu że abstrakcyjnym idiotyzmem było otwarcie rynku bez żadnych ograniczeń dla inwestorów zagranicznych. Większość państw w tym zakresie, także w ramach Unii Europejskiej posiada specjalne regulacje zaporowe, co więcej są kraje takie jak Niemcy, gdzie organizacje branżowe chronią w praktyce dostęp do udziału w rynku przez szereg regulacji formalnych i nieformalny wpływ na rynek zamieszczanych reklam. Nie ma czegoś takiego jak wolny rynek mediów, nie ma więc wolnych mediów, a na pewno nie ma czegoś takiego jak wolna konkurencja na rynku mediów o odbiorców przekazu jak i zlecenia na reklamę.

To do czego doszło w Polsce jest niesłychane. Potraktowano media mniej więcej tak, jak traktuje się handel pietruszką lub podobnymi towarami masowymi. Zresztą nie tylko media, ponieważ podobny scenariusz wykreowano w przypadku sektora bankowego. Jakoś tak dziwnie się stało, że dominująca część mediów w Polsce i instytucji finansowych, jeżeli weźmiemy pod uwagę ich udział w rynku – zależy od zewnętrznych właścicieli, co najmniej w stopniu pozwalającym na sprawowanie generalnej kontroli nad kierunkiem działania tych podmiotów u nas w kraju.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że niektóre podmioty zajmujące się działalnością medialną w naszym kraju, a mające finansowanie zewnętrzne – przez lata odgrywały i nadal jeszcze niestety odgrywają w prezentowaniu określonej narracji polityczno-ekonomiczno-społecznej w naszym kraju. Temu się nie da zaprzeczyć, oczywiście trudno udowodnić, żeby to było celowe – liczy się jednak ostateczny efekt, ten był taki jaki znamy.

Ten stan rzeczy nie może być dłużej tolerowany w taki sposób, w jaki był tolerowany do tej pory tj. państwo wykazywało zupełny brak zainteresowania rynkowi mediów. Samo oddziaływanie na rynek poprzez kierunkowanie strumienia reklam to bardzo mało, to nie jest niezbędne zagranicznym tytułom do wywierania wpływu na opinię publiczną w kraju. Ponieważ jesteśmy pod wyraźną presją czynników innych, niż wewnętrzne na sytuację społeczno-polityczną w kraju. Nie trzeba być analitykiem think tanku, żeby to stwierdzić. Wystarczy włączyć telewizję, może nie reżimową, albowiem to rzeczywiście strata czasu, chyba że ktoś wie jak ją oglądać, umiejętnie odfiltrowując przekłamania. Jako państwo nie możemy być bezbronni wobec istotnych domniemań działań o charakterze wrogim naszemu państwu. Nie można mieć dzisiaj złudzeń, bo jutro będzie za późno, o ile już nie jest.

Bezwględnie poważnym problemem są regulacje prawa Unii Europejskiej, które mamy obowiązek przestrzegać. Sytuacja z punktu widzenia prawa Unii jest jednoznaczna, nie ma mowy o żadnych dodatkowych ograniczeniach, których się wcześniej nie wynegocjowało. Z tego powodu należy nieco inaczej podchodzić do kwestii oceny sukcesu negocjacji akcesyjnych, dzisiaj widać jak zaczęła się dziać rzeczywistość z jakiego rodzaju sukcesem mieliśmy do czynienia. Na pewno nie był to nasz sukces. Być może będzie szansa w przypadku redefiniowania formuły Unii, jednak należy mieć tą sprawę na uwadze, albowiem będzie wielki krzyk w znaczeniu ograniczenia wolności prasy itd.

Nie jest dobrym pomysłem wszelkiego rodzaju repolonizacja mediów, chociaż można pokusić się żeby w przypadku jednego lub dwóch tytułów, jakaś grupa kapitałowa wykupiła udziały a następnie przeprowadzić jakiegoś rodzaju reprywatyzację – już na nowych zasadach. Jeżeli będzie to się działo w oparciu o zakup, bez presji prawnej na aktualnych posiadaczy danych tytułów – to można to przeprowadzić. Jednakże sama sytuacja promowania repolonizacji, wytworzy już istotne ciśnienie na obecnych właścicieli. W przypadku mediów jednak, warto nie oszczędzać pieniędzy, liczą się bowiem cele generalne. Specjaliści powinni ocenić, czy łatwiej jest stworzyć nowe konkurencyjne media o charakterze polskim i przejąć rynek, czy też właśnie drogą stopniowego wykupywania istniejących już tytułów, jak powstaną do tego okazje. Dzisiaj na rynku mediów sytuacja jest bardzo trudna, tytuły, w tym nawet największe internetowe walczą o przetrwanie. To mogłoby znacząco ułatwić działania, jeżeli stworzono by odpowiednią strategię przewidującą powiązanie możliwych i nie ryzykownych działań w systemie prawnym z ofensywnymi działaniami zakupowymi na rynku.

Osobnym problemem jest jednak zapewnienie apolityczności tak stworzonych, czy też przetworzonych mediów. Prawdopodobnie w bieżącym układzie politycznym, nie da się uniknąć upolitycznienia. jest to jednak naturalny etap przez jaki trzeba przejść i koszty z nim związane ponieść. W końcu w ostateczności lepiej jak mamy do czynienia z manipulacjami sterowanymi wewnętrznie, niż gdyby dokonywano manipulacji z zewnątrz.

Tags: , , , ,

18 komentarzy “Ograniczenie wpływu podmiotów zagranicznych na media w Polsce to słuszny kierunek”

  1. Inicjator
    2 grudnia 2016 at 05:19

    Już jest za późno na repolonizację mediów.

    Poza tym “gorszy pieniądz” wyprze niedobry …

    Zamieszanie będzie spore, a poziom chaosu wzrośnie.

    System nie będzie już sterowalny.

    Na początek nakazałbym zamieszczać czcionką o wysokości równej tytułowi i tuż poniżej – informacji kto jest właścicielem i jakie ma udziały …

  2. wlodek
    2 grudnia 2016 at 06:49

    To będzie jak na Ukrainie,jedni oligarchowie zastąpią drugich!Karty zostały rozdane, rynek mediów jeszcze w większym stopniu będzie kontrolowany przez obecną władze. Nie miejmy złudzeń i tak prawda się nie przebije!

  3. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    2 grudnia 2016 at 07:38

    Nie czytam niemieckich mediów, nie oglądam amerykańskiej telewizji!!!

    • Lech
      4 grudnia 2016 at 15:10

      @Gniewna Zjadaczka Ogórków (GZO) przecież my już nie wiemy, co oglądamy i co czytamy. Na wstępie przytoczę Ci cytat z @Inicjatora, a potem przytoczę doświadczenia z mojego życia zawodowego. Cytat: “Na początek nakazałbym zamieszczać czcionką o wysokości równej tytułowi i tuż poniżej – informację, kto jest właścicielem i jakie ma udziały”. A teraz opis z życia zawodowego. Staram się brać udział w wartościowych, interesujących mnie, konferencjach naukowych. Na wstępie każdego referatu w czasie takiej konferencji prelegent na przeźroczu przedstawia swój konflikt interesów. Trwa to ułamek sekundy tak krótki, że nawet aparatem nie jestem w stanie sfotografować slajdu. Zresztą po co? A teraz przykład z życia. Zawsze lubiłem uczestniczyć w wykładach pewnego profesora, który prezentował nie tylko wysoki poziom wiedzy merytorycznej, ale posługiwał się również piękną polszczyzną, co podnosiło atrakcyjność i wiarygodność jego wykładów. Kiedyś na poważnej ogólnoeuropejskiej konferencji przez kilkadziesiąt minut tłumaczył mechanizm procesów chorobowych i zasady działania określonego specyfiku złożonego z dwóch innych leków stosowanych dotychczas w takich przypadkach. Po tym wiarygodnie udowodnił, że ów określony specyfik będzie panaceum na meandry terapeutyczne w określonej chorobie i jej profilaktyce. Zacząłem stosować ten specyfik, zamiast dwóch innych, w sumie dających taki sam efekt terapeutyczny w tych przypadkach klinicznych. Po pierwsze lek był trudno dostępny na naszym rynku, po drugie drogi jak ocet siedmiu złodziei, no i po trzecie źle tolerowany przez prawie połowę leczonych nim chorych. W końcu firma cichcem wycofała lek z rynku.
      Powrót do leczenia “konwencjonalnego” dwoma lekami przywracał pacjentom pełen komfort życia i leczenie (mimo konieczności zjadania dwóch tabletek). Widzisz GZO prosty “zjadacz” chleba nie nie jest w stanie oddzielić ziarna od plew. A już jakie niespodzianki wychodzą przy zamianie leków oryginalnych (innowacyjnych) na ich tańsze zamienniki promowane i refundowane przez NFZ, to wiedzą już wszyscy lekarze, szczególnie rodzinni. Wielka szkoda, że nawet lekarze z wypracowanym przez lata olbrzymim autorytetem dają się przekupić. Staram się być racjonalny. Śledzę rozwój nauk, nie tylko związanych z moim zawodem, ale już zaczynam wątpić, czy ktoś nie zwodzi mnie na manowce.
      To tyle. Przepraszam za gadulstwo i pozdrawiam,

  4. krzyk58
    2 grudnia 2016 at 07:52

    Bojkotować polskojęzyczne,traktować niczym (zepsute)
    powietrze.Niegdysiejsze hasło “tylko świnie siedzą w kinie” rozciągnąć na (prawie całą) sferę mediów info.
    czy nawet tzw.kultury.

  5. Wojciech
    2 grudnia 2016 at 08:56

    96 procent światowych mediów jest w rękach wielkich korporacji. W Polsce 100 procent. Uprawiają też w ich interesie wielką manipulację, propagandę, kłamstwo, pranie mózgów i zgorszenie. Zmieniają obywatela w konsumenta. Bardzo skutecznie. I jako główne narzędzie podtrzymują istnienie kapitalizmu neoliberalnego. A ciemne masy na to się łatwo nabierają. I już się nabrały bezpowrotnie.

    • krzyk58
      2 grudnia 2016 at 12:27

      Pytanie…KTO(imiennie)tworzy ‘wielką korporację”?
      BO jaki jest cel,sens(i treść)przekazu każdy widzi…

  6. jerzyjj
    2 grudnia 2016 at 10:04

    Niemiecki kapitał krok po kroku wykupił i wykupuje rynek medialny w Polsce. Są właścicielami wielu znanych portali, gazet i rozgłośni radiowych. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja dla niezależności Polski, kiedy tak ważna branża jak media, zostaje zawładnięta przez obce państwa.
    Korupcja urzędników nie ma granic. Rząd poprzez stosowne urzędy powinien blokować transakcje w branżach, w których zagraniczny kapitał tworzy monopol.

    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/niemcy-zawladneli-mediami-w-polsce/

    PS…
    wwwww jest polskim kapitałem, ale nie prezentuje polskiej racji stanu. Media należące do wwwww przedstawiają antypolski wydźwięk i wiele kłamliwych faktów. Odpowiedzialne są za zbudowanie mafijnej III RP. Numerem jeden w publikowanych kłamstwach jest wwwww wwwww wwwwwww.

    • jerzyjj
      2 grudnia 2016 at 11:09

      ERRATA
      PS…
      Ag…ra ………………………………………………
      ……………..Ag…ry………………………………………………………………………………….II RP
      ………………………………………Ga…ta Wy…cza
      MI….KA.

      • krzyk58
        2 grudnia 2016 at 12:51

        Co ‘to’ jest???!

      • jerzyjj
        2 grudnia 2016 at 22:25
      • krzyk58
        3 grudnia 2016 at 07:43

        No pacz Pan 🙂 mimo wszystko dzięki za wyjaśnienie…

      • Lech
        4 grudnia 2016 at 15:13

        @jerzyjj no nie jesteś boski w tej swojej satyrze. Podziwiam i pozdrawiam.

  7. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY
    2 grudnia 2016 at 10:20

    Powinni się tym zająć to sprawa o znaczeniu racji stanu, mam dość g. wiadomo jakiej i jej kłamstw lub łże n-u!!!!

  8. krzyk58
    2 grudnia 2016 at 12:50

    Znam dwa tygodniki które warto czytać,to ‘Myśl Polska”
    i ‘Przegląd”,nie będę upierał się że to już zamknięta lista… Ps.’Przegląd” moim zdaniem posiada niezbyt mocne strony w osobach ‘niektórych’ autorów.Dodam ze jest to(moja) prywatna opinia. Jaki jest rynek prasy
    wystarczy rzut oka na miejsca handlowe – jakie tytuły
    dominują, jakie są lansowane…zdecydowanie za dużo
    ‘Nowych Kurierów Warszawskich” i bełkotu kolorowego!

    • Wojciech
      2 grudnia 2016 at 21:01

      Polecam jeszcze ZDANIE krakowskiej KUŹNICY i Le Monde Diplomatique, Polska edycja.

      • krzyk58
        3 grudnia 2016 at 08:19

        No tak,miałem na uwadze w jakimś sensie periodyki
        raczej dla “masowego czytelnika’. Mimo wszystko
        nie wyobrażam sobie “Kowalskiego” zatopionego
        w lekturze wymienionych przez Pana pozycji.

    • Lech
      4 grudnia 2016 at 15:17

      krzyk58 dziękuję Ci za podpowiedzenie o “Myśli Polskiej”. PRZEGLĄD jest moją obowiązkową lekturą od lat i od deski do deski. ZDANIE czytam również – to do @ Wojciecha. Pozdrawiam obu Panów i wszystkich czytelników tego bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up