Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

19 sierpnia 2017

Eh ludzie, ludzie…


 Dobrze, że moja Pani jest teraz zapracowana i nie ciąga mnie na te debilne spacerki za często, na których jestem zmuszona do wysłuchania coraz to wymyślniejszych lokalnych pierdoletów. Co ci ludzie nie wymyślają to na serio – ciężko się za uszy nie złapać. Z pewnością wytłumaczenia logicznego na to nie ma, ale też i nie przestają mnie zadziwiać ludzkie głupotki… a to niby my psy jesteśmy takie durne i ganiamy za własnymi ogonami… eh…

Niestety dzisiaj jest niedziela. Nawet pogodna i słoneczna. Wczoraj było podobnie jak na moje nieszczęście i pani, aby odetchnąć od Yogi, jaką sobie ostatnio zakupiła – postanowiła łazić ze mną godzinami – skazując mnie na wysłuchanie nowinek z człowieczego rodu. Tak wiec po cieplutkim, listopadowym weekendzie wiem już dlaczego w dalekiej krainie wybrali szowinistę, rasistę i seksistę na prezydenta. Wiem, że aby być szczęśliwa i zmotywowana muszę posiadać torebkę lub inne coś od jakiegoś „Chanela”. Wiem również dlaczego koleżanki mojej Pani w okolicach 40 tki wyglądają identycznie – jakby się poklonowały wzorując na owcach. Mam nadzieje, że mojej pani nie odbije na stare lata, chociaż na sobotnim spotkaniu słuchała z wypiekami na twarzy opowieści – co która sobie nie zrobiła, żeby rzekomo było lepiej… oj Boże… czy one nie mają luster?

Wczoraj jak wreszcie wyszły te Dolly – to spać nie mogłam prawie do rana. Głowa mi pękała od tego gadania… Jedna przez drugą prześcigały się w tych swoich mądrościach. Jedzenie na stole parowało milionem aromatów, a one jakby go nie widziały… Dobrze, że czasem któraś co jakiś czas widząc moją wyćwiczoną minę głodnego żebraczka – wpychała mi do mordki smakołyki. Oczywiście to też była pokazówka – bo wiem jak nie cierpią mnie za białą sierść, która wbija się złośliwie w ich wystylizowane mundurki. Pchają mi zatem do pyska różności, aby nie wyjść na nieczułe dla zwierzątek wredoty, a ostatnimi czasy w dobrym tonie jest kochać mniejszych braci. Tyle dobrze dla mnie. Niestety kręcąc się w okolicach stołu nie sposób było nie słuchać tego co świergotały.

Tak więc na sobotnim spacerze wysłuchałam jakie to nieszczęście spotyka co niektóre gospodynie domowe, kiedy nie mogą skompletować wszystkich stylówek bogiń szafiarek. Jak to trzeba ciągle zmieniać auta by posiadane miało trendy kolor. Jak to niemożliwy jest wybór optymalnej diety, chociaż na moje oko wszystkie ważyły w okolicach 100. Na szczęście mogły oplotkować sąsiadki, które zapychają za najniższą krajową i nie zmieniły garderoby od lat. Obśmiać się ze zdradzanej pani psycholog z parteru – chociaż wszystkie psy w okolicy wiedzą, że pod ich nieobecność mężowie goszczą we wspólnych łożach obce niewiasty. Kiedy moja pani nie słyszy te same koleżaneczki jeżdżą po niej identycznie. W miarę toleruję Pusie, której pani żyć nie może, że moja ma młodszego chłopaka o 10 lat. Nie śpi po nocach zachodząc w głowę, czemu ona nawet w segmencie równolatków jest niewidzialna. Mogłabym jej powiedzieć, ale po co? Nie warto sobie tym zaprzątać puchatej główki…

Na sobotnim spotkaniu było wiele kobiet, które znam od lat, a że trzaśnie mi niedługo 13 – to mam już jakiś obraz, który może być odniesieniem. Ale do brzegu. Wiele z nich pamiętam jako osoby o pięknych twarzach, ciekawych rysach i naprawdę interesującym wyglądzie. Przede wszystkim różniły się od siebie, co było wielkim atutem, który niestety same sobie odebrały. To, że teraz jedna założy czerwone spodnie, a druga bezową sukienkę w słoneczka wcale ich nie wyszczególnia. 13 lat temu kiedy były w okolicach 30 – nawet pachniały inaczej. Nie wiem jak to wyjaśnić.. taką szczerością, siłą, wolnością… Dziś są niewolnicami preparatów, zabiegów, trendów, a przede wszystkim fobii młodości, która już dawno stała się w ich przypadku groteskowa. Kiedy siedzą razem przy stole – maja identyczne miny. Te same wydęte, rozjechane usta, unieruchomione fragmenty twarzy, plastikowe policzki i zdziwione oczy… Żal na to patrzeć a jeszcze gorzej słuchać z jakim zafascynowaniem opowiadają o kolejnych i kolejnych zabiegach, które sprawiają, że wstyd z nimi wyjść… żal patrzeć…

Z innych ciekawostek ludzkiego świata, jakie musiała przyswoić moja główka była informacja – że Ojciec R. odznaczony został Orłem Straży Ochrony Kolei “Za kształtowanie postaw patriotycznych”… To ciekawe bo kiedyś słyszałam, że ma lepszą stajnię aut od Kuby i pewnie nigdy nie pojawił się w przedziale wagonowym. Do tego rozwodzi się Brad z Andżeliną i nie wiedzą jak podziałkować 6 dzieci. Zresztą ludzie lubią się rozwodzić, znów żenić, rozwodzić, tylko te ich biedne szczeniaki nie maja nic do powiedzenia i pojęcia o tym co to kochająca się rodzina. Niedługo kolejna akcja orkiestry, więc temat wraca jak co roku ile rzekomo „ukradł” dla siebie z tego co zebrali. Dziwne to, bo jak żyje – to raczej nikt tyle dla innych co on nie oddał, ale ludzie lubią innym zazdrościć wszystkiego. Pracy jak widać i poświęcenia też…

Deedee!! Spacerek!! Hmm…

Muszę kończyć. Obym tylko już dzisiaj nikogo nie spotkała…

Tags: , , , , ,

8 komentarzy “Eh ludzie, ludzie…”

  1. Inicjator
    22 listopada 2016 at 04:52

    Ciekawy punkt widzenia …

    • izabella
      22 listopada 2016 at 10:04

      a już się zezłościłam na te celebryty udawane… i wszystkie koleżanki ponaciągane młodością

  2. Franciszek z NY
    22 listopada 2016 at 05:17

    Śliczny nochal

    • izabella
      22 listopada 2016 at 10:03

      a to fakt i jaki mąąądruuuśi:)

  3. Lech
    22 listopada 2016 at 13:29

    Pani Izo kolejny ciekawie napisany tekst wyjęty z “psiej” główki. Pani tak uczłowiecza psa, ale one w zasadzie naprawdę myślą. Sprawdziłem to na mojej suczce “Misi”, której kiedyś tam za jakiś niemiły psikus powiedziałem, że się na nią gniewam. Obraziła się na mnie i wskoczyła mi ponownie na kolana dopiero po dwóch dniach, gdy po przytuleniu jej łebka oznajmiłem jej: “Misiu ja ciebie bardzo przepraszam”.
    Pozdrawiam.

    • 50-parolatek
      22 listopada 2016 at 15:51

      A ta radość psa, gdy człowiek, szczególnie po dłuższej nieobecności (dużo podróżuję służbowo), wraca do domu. To nie do opisania.
      Co do treści, ja również z przyjemnością czytam teksty Pani Izabelli (czy poprawnie odmieniłem imię?)

    • izabella
      22 listopada 2016 at 20:09

      Dokładnie tak jest. Potrafią czuć nasze nastroje. Znają wiele słów. Warto z nimi żyć:) Pozdrowienia

  4. BOGO22
    22 listopada 2016 at 16:35

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up