Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 czerwca 2017

Dobra zmiana „stop”?


 Dobra zmiana stop? Oto dochodzimy do ściany, nie da się tworzyć kolejnych rozwiązań polegających na rozdawaniu pieniędzy, ponieważ ich nie ma. Dane o PKB są jednoznaczne, dane o produkcji przemysłowej zaczynają zmuszać do pogłębionej refleksji, demografia ani drgnęła, a kilkanaście miliardów zostało wydane. Dług publiczny rośnie, rosną koszty jego obsługi, trzeba jeszcze więcej pożyczać, żeby móc oddawać jeszcze więcej. Może ktoś się wysili, żeby policzyć ile efektywnie Złotówek jest w Złotówce, a ile trzeba pożyczyć? Rząd raczej się na to nie zdobędzie.

Na podwyższenie progu kwoty wolnej od podatku nie ma szans, a na pewno w wydaniu powszechnym tj. do 8000 PLN, po prostu nie ma wolnych 20 mld Złotych. Jakby ktoś widział takie pieniądze, to proszę dać znać na Aleje Ujazdowskie, na pewno się ucieszą. Nie można się jednak oszukiwać, polityka nie jest fikcją, ani nie opiera się na marzeniach, a przynajmniej nie powinna. Tutaj wielki szacunek należy się panu Jarosławowi Gowinowi, za to że ma odwagę publicznie wytknąć współrządzącym to, o czym inni milczą. Tutaj nie ma żartów, droga do wariantu greckiego jest gładka, prosta i z górki, można się po niej poruszać bardzo wygodnie.

Szaleństwo z wiekiem emerytalnym spowoduje wycofanie z rynku pracy w najbardziej pesymistycznym scenariuszu około 1,5-2 mln Polaków, tego nie da się wprost przeliczyć na składki, porównawczo to mniej więcej tak, jakbyśmy wycięli z terytorium kraju Warszawę. Względy społeczne są oczywiście zrozumiałe i jednoznaczne, jednak polityka musi uwzględniać uwarunkowania społecznie istotne, a nie tylko obietnice polityczne. Postrzeganie kwestii publicznych przez pryzmat prostych obietnic może spowodować, że nie tylko będziemy Grecją, ale nawet możemy ją przebić, albowiem nasze społeczeństwo będzie dalej wynędzniałe a państwo będzie miało dług. Grecy przynajmniej trochę pożyli, tego nie da się powiedzieć o naszych realiach.

Bezwzględnie potrzebne jest wsparcie najuboższych i innych potrzebujących, tylko że w naszych realiach, te dwie kategorie społeczne razem to około 70-80% społeczeństwa. Mniej więcej taka część z nas ma ciągle niezaspokojone jakieś potrzeby główne np. mieszkaniowe, na rzecz zdrowia osobistego, związane z wykształceniem, czy też realne koszty naturalnych decyzji życiowych jak np. spodziewane koszty pierwszych kilku lat utrzymania potomstwa itd. Mamy więc istotną trudność w prowadzeniu polityki wsparcia, ponieważ nie mamy pieniędzy, obecny rząd protezuje swoje możliwości płatnicze – przesuwając zadłużenie, dług rośnie i jak na tą chwilę jest to proces bezalternatywny. Dotychczasowe spłacanie przyrostu kosztów utrzymania długu, dzięki przyrostom dochodów publicznych wynikających ze wzrostu gospodarczego mamy za sobą, wzrost gospodarczy właśnie się wygasza i rządzący nie mają żadnego pomysłu na to, jak temu przeciwdziałać. Zbyt wiele czynników jest przeciwko Polsce, jeżeli zmieni się filozofia wsparcia ze świadczeń unijnych, to jak będzie 1-1,5% wzrostu PKB, to będzie święto.

O „powrocie” do stawek podatku VAT, do wysokości sprzed zmian wprowadzonych przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL jest raczej już niemożliwe. Warto jednak zastanowić się nad wprowadzeniem możliwości – częstszej zmiany wysokości tego podatku, niż raz w roku, chociaż wymagałoby to pewnych komplikacji systemu jego rozliczenia. Otóż, rząd powinien mieć możliwość regulowania wysokości tego podatku w zakresie głównych stawek – jeżeli prognoza na dany rok stworzona do końca pierwszej połowy roku wykaże ryzyko niezrealizowania założonego poziomu dochodów w skali roku. Jeżeli w wyniku okresowego podwyższenia stawek, uzyskano by większe kwoty, to należałoby je wykorzystać w kolejnym roku, tak żeby osiągnąć stabilizację dochodu z podatków pośrednich w okresie każdych kolejnych pięciu lat. To bardzo ważny mechanizm zabezpieczający pozwalający nam de facto, na istotne ograniczenie deficytu budżetowego. Owszem, nie byłoby to wygodne, jednak proszę mieć świadomość faktu, że rząd i tak będzie musiał zabrać nam pieniądze, bo przecież ich nie wyłowi w Wiśle, ani nie wykopie spod ziemi! Ponieważ nie mamy rezerw, trzeba się protezować możliwością generowania zwiększenia dochodów międzyokresowych. „Szału” naprawdę nie ma i nie będzie.

Podwyższenie podatków najbogatszym, poprzez ścięcie ulg i możliwości rozliczania się w sposób korzystny podatkowo. Nie ma innej alternatywy, chyba że rząd weźmie się na odwagę i np. będzie chciał opodatkować własność? Wymagałoby to jednak całego szeregu powiązanych ze sobą decyzji, które totalnie przewartościowałyby naszą rzeczywistość. Samo stworzenie systemu jednej daniny, to krok w bardzo dobrym kierunku, powinien być jednak istotnie progresywny. Jednak na tyle, żeby nie upuścić zbyt wiele krwi. Być może przy zmianie systemu podatkowego, celowa byłaby jakaś mała abolicja podatkowa, pozwalająca na zalegalizowanie majątku, którego źródeł podatnik nie może wykazać, jeżeli dobrowolnie zapłaci 50% podatku? Tego typu bezpieczniki są ważne w systemie, powinno się z tego umiejętnie korzystać właśnie w chwilach przewartościowania systemu. Intencją działań państwa jest bowiem zawsze działanie na rzecz pewności obrotu gospodarczego i swobody dysponowania majątkiem przez obywateli.

Generalnie natomiast przygotujmy się na to, że obciążenia podatkowe nawet w średniookresowej skali będą rosły.

Tags: , , , , ,

12 komentarzy “Dobra zmiana „stop”?”

  1. Henryk z Hamburga
    22 listopada 2016 at 04:37

    Dobra zmiana booom booom 🙂 Jeszcze trochę i będzie traaaaach 🙂

  2. Inicjator
    22 listopada 2016 at 05:38

    Trzeźwe spojrzenie.

    Wniosek nr 1: przesunąć o 2-3 lata “reformę” emerytalną co do obniżenia wieku, bo inaczej system się nie domknie i rozjedzie.

    Wniosek 2: zacząć opodatkowywać własność, np. łagodnie wejść do idei podatku katastralnego …

    Wniosek 3: 3 – cie i następne auto w rodzinie powinno być bardzo drogie …

    Wniosek 4: rozpocząć rozmowy z Dominującym Kościołem na temat udziału w systemie podatkowym, bo Oni też żyją na TEJ ZIEMI …

    • Gustaw
      29 listopada 2016 at 20:55

      AHA, podatek dla tych, którzy jeszcze coś mają, żeby i im zabrać. Ja mam nieruchomości, kilka działek i dwa domy, a nie mogę ich sprzedać bo nikt nie chce kupić, chyba, że za 1/10 ceny (np. działkę za 50gr/m2, przecież to skandal), a mam zwykłą pracę i trudno mi utrzymać rodzinę, więc najlepiej jeszcze dołożyć mi podatek.

      Bardzo mądrze, panie profesorze.

      Nikogo nie stać na trzy samochody więc o czym mówisz?

  3. wlodek
    22 listopada 2016 at 06:57

    Produkcja przemysłowa spada,o budownictwie nie wspomne,rolnictwo na skutek sankcji i nie długo ukraińskiej konkurencji na rynkach E.U dno,ceny nabiału i paliw rosną! A władza szykuje się do wojny z Rosją, aborcją i nauczycielami,i przedsiębiorcami!”Hujnia”jak mówią Słowianie!

    • Lech
      22 listopada 2016 at 12:49

      @włodek; :”A władza szykuje się do wojny z Rosją, aborcją i nauczycielami,i przedsiębiorcami!” ateistami, innowiercami (na pierwszy ogień idą muzułmanie), i kim tam jeszcze? Z Europą poszła na wojnę już wcześniej, czego zapomniałeś dodać. Co do sformułowania Słowian zgadzam się w 100%. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że władza jest święcie przekonana, iż nie musi się oglądać na nikogo. Nie przyjmuje żadnej krytyki, nawet konstryktywnej. Jest nieomylna jak papież i autorytatywna jak KK. Ma zawsze rację. A jak jej nie ma, to patrz jak wcześniej.
      Pozdro.

      • wlodek
        22 listopada 2016 at 13:57

        Drogi Lechu,gdybyśmy wszystkich wymienili to zamiast artykułu Krakauera byłby Spis wrogów PISU, w odcinkach, temat rzeka .A co do sformułowania Słowian boję się że niedługo z języka dyplomacji na H,przejdziemy na łacinę..ale uliczną! wszystko jeszcze przed nami wraz z postępującą formą sprawowania władzy,żeby tylko zdrowie nam dopisywało,czego tobie i wiernym komentatorom O.P życzę,o sobie nie zapominając!Pozdro.

  4. wernu99
    22 listopada 2016 at 07:49

    Zmienią widełki w ulgach i po ptokach. Będzie szmalec na jeszcze lepszą i na najlepszą zmianę.

  5. Anonim
    22 listopada 2016 at 08:31

    Właśnie widziałem w telewizji audycję poświęconą polskiemu rynkowi pracy i konieczności importu półdarmowej siły roboczej. W tle dyskusji ujęcia raportujące proces pracy w Polsce:
    1. Ciepło ubrane kobiety sortują śmieci w nieogrzewanej hali.
    2. Przenośnik zgrzebłowy transportuje nowe porcje śmieci.
    3. Prasa hydrauliczna sprasowuje śmieci w kostki do spalarni.
    4. W tle osiedla mieszkalnego robotnicy układają betonowe płytki chodnikowe rozmiaru ok. 50×50 cm.
    5. Jak wyżej, tylko niewielkie kostki ok 20 cm.
    6. Robotnicy dwójkami noszą duże i ciężkie krawężniki betonowe.
    Jakoś kamera nie zawędrowała do nowoczesnych fabryk o których mówił Morawiecki. Może to kwestia ochrony przemysłowych tajemnic unikalnych procesów technologicznych? A może nasz materialny udział w PKB to w głównej mierze uciążliwa, niezmechanizowana praca robotników wykonujących proste czynności. Praca nędznie wynagradzana bo, chociaż ciężka to niewydajna. Problemem oddalonym w czasie jest wizja przyspieszonej utraty zdolności do pracy wykonujących ją robotników. Nie sądzę aby ich stawy i kręgosłupy wytrzymały do 65 roku życia, nie mówiąc już o perspektywie podwyższonego wieku emerytalnego. Owe przedsięwzięcia finansowane są w znacznej mierze wzrostem zadłużenia i dotacjami z Unii Europejskiej. W takich warunkach przyrost można uzyskać tylko dzięki dalszemu wzrostowi zadłużenia lub wyjednaniu większego wsparcia unijnego. Wsparcia którym w nowych warunkach musimy podzielić się z Ukraińcami na których sprowadziliśmy nędzę terror i wojnę domową. Pozyskanie go staje się coraz trudniejsze bo koszty zadłużenia rosną wraz z tonięciem złotówki zaś i nasza reputacja w Unii coraz słabsza. Na razie statystyczny wzrost PKB uda się uzyskać na wzroście cen usług ubezpieczeniowych, bankowych i administracyjnych. Jednak tym wzrostem nie da się milionów Polaków ani nakarmić ani ogrzać ich mieszkań. Spodziewajmy się więc radosnej jazdy z górki. Taki oto obraz wyziera spod błękitnych bilbordów dobrej zmiany.

  6. Wojciech
    22 listopada 2016 at 11:00

    O kryzysie demokracji i kryzysie cywilizacji w dzisiejszej Polsce pisze profesor Andrzej Walicki w nowym numerze ZDANIA /do kupienia tylko w Empikach/. To może już ostatni.

  7. leming
    22 listopada 2016 at 17:21

    moim zdaniem, aktualna “dobra zmiana” rozbija się o dwie rafy. Jedną z tych raf stanowi Komisja Europejska i ta rafa jest niezależna od woli naszych rządzących.KE weszła w role naszego Trybunału Konstytucyjnego, skutecznie sparaliżowanego, i spokojnie sobie wetuje wszelkie ustawy “dobrej zmiany” które miały uszczknąć coś z zachodnich zysków osiąganych w naszym kraju.Natomiast drugą rafę to sobie postawili na własne życzenie. Tą rafą jest konkurencja ukraińska tak usilnie przez rządzących wspierana,która degraduje polski rynek np. rolniczy czy rynek pracy.I oczywiście sankcje i do tego przekonanie że polityka może i powinna sterować rynkiem, co widzimy np. w zdumiewających rozwiązaniach związanych z rynkiem gazu i ropy. Moim zdaniem za tej zmiany nastąpi nowa fala emigracji.jedynym ratunkiem jest Polexit i gospodarowanie się na własny rachunek.

    • wlodek
      22 listopada 2016 at 18:01

      lemingu,nie zapominaj jeszcze o złych sojuszach,przykład Brexit,i przede wszystkim Rusofobia i Ukrofilstwo! Pozdro!

  8. inicjator
    22 listopada 2016 at 18:20

    @Leming widzi dużo więcej niż przeciętna.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up