Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

Nie można robić problemu z intronizacji


 Nie można robić problemu z intronizacji, której byliśmy świadkami w ostatnich dniach w Krakowie. To wielkie wydarzenie dla wiernych Kościoła dominującego w naszym kraju, jak widać zaakceptowane przez najwyższe władze państwowe w osobie pana Andrzeja Dudy Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

W Polsce mamy długą tradycję odwoływania się władz publicznych do metafizyki, władza wiele razy próbowała pokazać społeczeństwu że ma związek z Bogiem. Było to chyba stosowane we wszystkich naszych epokach historycznych, kościół zawsze wspierał władze w tym także władzę zaborczą, a relacje pomiędzy kościołem polskim a kościołem niemieckim w okresie okupacji niemieckiej to temat tabu. Nie ma o tym w ogóle mowy w żadnych opracowaniach, które byłyby powszechnie znane, czy też nawet swobodnie dostępne publicznie.

Nie ulega wątpliwości, że większość Polaków jest wierząca, a przynajmniej we własnym rozumieniu tego pojęcia. Odpowiedzią na potrzebę wiary jest oferta kościoła dominującego, który obejmuje swoim zasięgiem działania całe terytorium kraju. Do jego wyznawców zalicza się około 90% społeczeństwa. Są to okoliczności ważące publicznie, mające swoje znaczenie polityczne, którego władze publiczne nie mogą nie dostrzegać. Kwestią fundamentalną jest to, w jaki sposób w tych realiach – władze publiczne będą określały swoje relacje wobec dominującej większości religijnej w Polsce i jej aktywnych liderów, trzeba pamiętać że rola oficjalnych przedstawicieli Kościoła dominującego jest w naszym kraju bardzo ważna. Do tej pory większość funkcjonariuszy państwowych przeważnie była wyznawcami głównego nurtu religijnego. Zdarzały się także sytuacje w których np. premier kraju byłby wyznawcą innej odmiany chrześcijaństwa. Nikomu to nie przeszkadzało i nie było z tym żadnego problemu, ani wżyciu publicznym, ani w życiu religijnym społeczeństwa. Obecność premiera na uroczystościach państwowych bardzo często związanych z poprawą religijną była standardem.

Pojawiły się twierdzenia, zarzucające panu Andrzejowi Dudzie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej zbyt ostentacyjne wyrażanie religijności. Bardzo trudno jest się do tego odnieść, ponieważ mamy tutaj do czynienia z oczywistą manipulacją. Pan Andrzej Duda nigdy nie ukrywał faktu, że jest człowiekiem wierzącym. Co więcej, wiele razy w trakcie kampanii wyborczej dawał wyraźne dowody, oficjalnie i jednoznacznie pozwalające wszystkim zainteresowanym żeby poznać jego stosunek do religii. Nawet obserwując ówczesnego kandydata tylko w mediach, nie można było mieć wątpliwości co do jego stosunku do religii i jej roli w jego życiu prywatnym.

Minimalna uczciwość w odniesieniu się do rzeczywistości wymaga od nas przyznania, że nie ma w tym więc niczego złego, pan Andrzej Duda po prostu jest dalej tym samym człowiekiem, którym był. Za co należy mu się bardzo duży szacunek i uznanie. Ponieważ niczego nie udaje, nie okłamuje nas, dokładnie realizuje to, co uważa za słuszne i zachowuje się w sposób adekwatny do standardu do którego przez lata przywykł. Dla większości Polaków to jest to sposób zachowania się, który jest uważany za powszechnie akceptowany format połączenia religijności z życiem społecznym i zawodowym oraz dodaniem wymiaru publicznego. Dlatego bardzo boli to, że są w naszym kraju media, które usiłują w swojej retoryce stygmatyzować tego typu zachowania. Promując retorykę obciachu i innego rodzaju próby poniżenia polskiej obyczajowości religijnej.

Tego nie oceniamy, należy szanować każdego człowieka, jego sposób myślenia i to jak żyje. Nic nam do tego jak kto sobie żyje, kim jesteśmy i jakiej podstawie mielibyśmy uzurpować sobie prawo żeby oceniać innych? Zwłaszcza nadając kontekst negatywny tej ocenie już w samej warstwie prezentacji cudzego zachowania. Nie ma znaczenia czy mamy tutaj do czynienia ze stylem życia, zabobonem, religijnością, praniem mózgu, czy też rzeczywistą chęcią współuczestnictwa w określonym formacie zachowania. Każdy jest kowalem swojego losu, a twierdzenie że wyznawcy Kościoła dominującego są bardziej zmanipulowani od konsumentów pozbawionych idei i odciętych od wiedzy pozwalającej na rozumienie kultury? Tutaj przynajmniej wierni mają podane wszystkie możliwe odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania. Całość doktryny jest heurystyczne zamknięta. Jednak oczywiście ocena i kwalifikacja należy do każdego osobiście.

Nie może więc być zgody na to, żeby kryjąca się za redakcjami zagranicznych mediów w Polsce, nieznana nikomu bezimienna grupa pracowników medialnych, twierdziła że około 90% społeczeństwa nie ma prawa do swojej religijności. Wiadomo, że prawdą nie jest to, co myśli większość, jednak tolerancja działa w dwie strony, inaczej nie jest tolerancją. Tzn. większość jest zobowiązana tolerować mniejszość, a mniejszość powinna przynajmniej zachowywać się tak samo wobec tolerującej ją większości.

Twierdzenie że ostatnie wydarzenia z Krakowa mają znaczenie państwowe nie jest prawdą, sama obecność Prezydenta jest wyrazem szacunku jaki On wyraża dla danego miejsca w konkretnym czasie i dziejących się tam wydarzeń. Nie oznacza to niczego więcej ale rzeczywiście być może byłoby lepiej, jak gdyby pan Prezydent dla równowagi w jakiejś formule i w jakim zakresie znalazł również czas dla innych sposobów rozumienia, czy też wyrażania stosunku publicznego do kwestii metafizycznych.

Z pewnością błędem organizatorów i inicjatorów wydarzenia było takie przedstawienie sprawy, jakby działali w imieniu wszystkich Polaków, wynika to wprost z wygłoszonych treści. Trzeba uszanować, że część osób myśli o tych sprawach inaczej. W tym kontekście ważna jest rola państwa. Jednak już się stało i wydarzenie to będzie krytykowane, a to osłabi, zamiast wzmocnić wizerunek Kościoła dominującego w Polsce.

Tags: , , , , , ,

26 komentarzy “Nie można robić problemu z intronizacji”

  1. Inicjator
    21 listopada 2016 at 05:36

    Hierarchowie trochę przesadzili.

    Ogłaszać KRÓLEM Jezusa Chrystusa, jednocześnie Boga Ojca i Ducha Świętego – burzy uznaną hierarchię bytów.

    On jest ponad Królami i nawet Cesarzami, jeśli ktoś wierzy.

    On jest źródłem życia i prawdy na Ziemi i we Wszechświecie.

    Czynienie z niego Króla to degradacja i prawie desakralizacja.

    Coś im się pojęciowo pokiełbasiło …

    Co innego użycie jednego zwrotu w religijnej narracji “Chrystus Królem”, a co innego zrobienie wokól tego POJĘCIA wielkiego religijnego show.

    Bo tak to wyszło w TV, sam oglądałem.

    Wniosek: strzelili sobie w stopę, a jest tam tylu mądrych duchownych …

  2. wlodek
    21 listopada 2016 at 06:52

    Ponad 80% Czechów uważa się za niewierzących! Czy z tego powodu u naszych sąsiadów jest więcej zbrodni,kłamstwa, czy mniej moralności. Jestem przekonany że nie,a może wręcz odwrotnie! Religijność p.Dudy to jego osobista sprawa,wyobraźmy sobie że jest wyznawcą Świadków Jehowy i co wtedy?Noś Boga w sercu i w postępowaniu a nie na mszy raz na tydzień!

  3. Wojciech
    21 listopada 2016 at 09:22

    Założenia publikacji z gruntu fałszywe. Wszystkie te pogańskie imprezy mają za zadanie utwierdzanie roli kościoła w sprawowaniu realnej władzy nad ciemnym ludem.

    • Alex
      21 listopada 2016 at 12:23

      Tej refleksji brak jest w treści artykułu. W 100proc.popieram komentarz

    • Lech
      21 listopada 2016 at 22:29

      @Wojciech. Pełna zgoda, tylko, że KK jest formacją zanikającą w świecie, jako ideologia, poza Polską. W Niemczech na ten przykład jest to organizacja stricte biznesowa, przeciw czemu protestują sami Niemcy.
      Pozdrawiam.

  4. Elżbieta
    21 listopada 2016 at 10:57

    Wstydź się Panie redaktorze powyższego artykułu. Codziennie czekam na publikacje Obserwatora Politycznego. Wiele z nich dają mi nadzieję, że wielu ludzi w Polsce troszczy się o naszą ojczyznę.
    Nie jest łatwo, ale była nadzieja,że nadal są w kraju ludzie, troszczący się o nasze dobro wspólne. Jednakże takie publikacje popierające tego typu imprezy, pomagają klerowi katolickiemu jeszcze bardziej upodlić naszą ojczyznę. Ośmieszanie kraju jest niewybaczalne.

    A DOCZYTAŁA PANI DO KOŃCA? POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • Bior
      21 listopada 2016 at 12:25

      Nie rozumiem dlaczego autor miałby się wstydzić obiektywnie przedstawionej rzeczywistości.
      Organizatorzy intronizacji nigdy nie ukrywali, że to jest ich celem. Polacy masowo poparli tych, którym na sercu leżała intronizacja. Wola ludu została zrealizowana.

  5. Zbigniew
    21 listopada 2016 at 13:05

    Polska ma już króla, jest monarchią płci obojga. Episkopat w 2008 roku stwierdził, że “ogłaszanie Chrystusa królem jest niewłaściwe i niepotrzebne”, a w 2012 roku zaś, że nie trzeba Go na tron”. W 2016 roku zmienił jednak zdanie, dlaczego “Bóg jeden wie?”.
    Jaka będzie teraz rola obecnego prezydenta? Czy Polska stanie się monarchią konstytucyjną czy dziedziczną? Zapewne czkają nas Wielkie Zmiany. Moim zdaniem: Mariaż rządu z Kościołem katolickim nie wróży nic dobrego. Polska stała się kasjerem państwa Watykan alias Kościół katolicki. Dzieci niewierzących są dyskryminowane w szkołach. Dzieci są “bombardowane” religią. Katoliccy fanatycy przypuścili atak na OŚWIECENIE!
    90% wierzących jest fikcją. Ku przestrodze!

  6. jerzyjj
    21 listopada 2016 at 17:34

    Jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi.
    KK jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. KK do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo.Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci KK – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej.Proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa. To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną.

    • krzyk58
      21 listopada 2016 at 19:46

      Żenada…Panie JERZYJJ, a piszę te słowa na pewno nie z pozycji ‘bigota” a człowieka zawieszonego w próżni(religijnej).
      Bardzo pięknie, w zgodnym chórze pańskie słowa współgrają z duchem IV Międzynarodówki – dziś sterowanej ze “stolicy rrrrrrrrrrry”. Pogratulować? A może Dobry Człeku 🙂 – warto przemyśleć niektóre problemy,celowo stawiane…
      nim w akcie szału przystąpisz do aktu autodestrukcji…Po „upadku” komunizmu stalinowskiego, lewica NIE stała się passe, a wręcz przeciwnie stała się główną ideologią zachodnich „demokracji” (również w Rosji) i rozprzestrzenia się w całym świecie narzucając „prawa mniejszości” i „prawa człowiecze”, otwierając granice masowej imigracji, niszcząc narodowe społeczności. Trockistowska „światowa rewolucja” przeobraziła się w amerykańską politykę zagraniczną. Idee, które kiedyś wydawały się obłędem, stały się dzisiaj normą.
      Program stopniowego niszczenia Białego, chrześcijańskiego Zachodu po raz pierwszy jasno i spójnie zaprezentowany został przez Szkołę Frankfurcką, w formie „teorii krytycznej”. Celem tego przedsięwzięcia (rzekomo naukowego) było stworzenie spójnej i niszczącej krytyki moralności, tradycji, wiary, rodziny i narodu – najważniejszych filarów cywilizacji zachodniej…
      (…)

      “Szkoła Frankfurcka
      opracowała następujące dwanaście zaleceń – wszystkie z nich obliczone na podważenie
      fundamentów społeczeństwa i stworzenie dystopii [nieładu, nierządu, odstręczającej
      egzystencji], którą obserwujemy wokół nas:
      1. Stworzenie “przestępstwa” rasizmu i praw przeciw tzw. mowie nienawiści.
      2. Ciągłe zmiany w programach szkolnych, aby zwiększyć zamęt i dezorientację.
      3. Propaganda masturbacji w szkołach, w połączeniu z homoseksualizacja dzieci i ich
      deprawowaniem za pomocą eksponowania pornografii w klasie.
      4. Systematyczne podważanie autorytetu rodziców i nauczycieli.
      5. Imigracja na wielką skalę, mająca zniszczyć tożsamość narodową i ułatwić wybuch
      przyszłych wojen.
      6. Systematyczna promocja nadmiernego picia i używania narkotyków “rekreacyjnych”.
      7. Systematyczna promocja zboczeń seksualnych w społeczeństwie.
      8. Nierzetelny system prawny, z uprzedzeniami wobec ofiar przestępstw.
      9. Uzależnienie od świadczeń państwowych.
      10. Kontrola i totalne ogłupianie medialne [sześć żydowskich przedsiębiorstw kontroluje
      obecnie 96 procent światowych mediów, przyp. L.D.]
      11. Zachęcanie do rozpadu rodzin.
      12. Wszechobecny atak na chrześcijaństwo i opróżnianie kościołów.

      http://arjanek.neon24.pl/post/134705,kto-sponsoruje-lewactwo

      https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/10/30/kto-sponsoruje-lewactwo/

      • Lech
        21 listopada 2016 at 22:25

        @krzyku przerzedzasz i zapędziłeś się w kozi róg.
        Pozdrawiam.

      • jerzyjj
        22 listopada 2016 at 06:31

        DO krzyk58
        Poznanie to określony stosunek między podmiotem poznającym -człowiekiem, a przedmiotem poznania, czyli obiektywnie istniejąca rzeczywistością niezależnie od niego.W toku rozwoju gatunku ludzkiego wytworzyły się materialne narządy zmysłowe,za pomocą których człowiek może uzyskiwać informacje o otaczającym go świecie. Rozwinął się materialny narząd, dzięki któremu może nie tylko magazynować informacje, ale dokonywać na nich RACJONALNYCH operacji myślowych takich jak: łączenie, separowanie, wykrywanie powiązań między percypowanymi zjawiskami i ich uogólnianie. ТУФЕЛЬКИ ЭТО ПОНЯЛ…
        NA PRZYSZŁOŚĆ PROSZE SIĘ NIE OŚMIESZAĆ I NIE MYLIĆ KATOLIKA Z CHRZECIJANINEM.
        https://wolnemedia.net/od-chrzescijanstwa-do-katolicyzmu/

      • 50-parolatek
        22 listopada 2016 at 15:01

        Panie Kolego, to, co Pan teraz “przedstawił”, to nic innego, jak próba wykorzystania niekorzystnych, lub nieprawidłowych zjawisk i społecznych tendencji przez pewne grupy, m. in. przez KK do własnych celów.
        Poza tym, te “argumenty” to taki niespójny “bigos” (już nie mówię, że to zwykły bełkot jakiegoś nawiedzonego), że praktycznie, by cokolwiek wydedukować trzebaby rozpatrywać każdy punkt z osobna. A każdy punkt, to właściwie osobna, co najmniej jedna dziedzina nauki
        Weźmy dla przykładu punkt 3:
        “3. Propaganda masturbacji w szkołach, w połączeniu z homoseksualizacja dzieci i ich deprawowaniem za pomocą eksponowania pornografii w klasie”
        Masturbacja to zjawisko powszechne u ssaków. Wiąże się z naturalnym rozwojem i dojrzewaniem osobników danego gatunku. Tak Panie Kolego, nawet psy, małpy, czy inne ssaki masturbują się do pewnego stopnia w pewnych okresach swojego życia. I dzieje się to najczęściej nieświadomie. To instynkt rozrodczy u zdrowych jednostek danego gatunku. O ludziach już nie wspominam. Czy Kolega zapomniał już okres swojego seksualnego dojrzewania?
        – przecież u prawidłowo rozwiniętej jednostki, a szczególnie u chłopców, jeśli sobie sam “nie ulży”, to dochodzi u niego do tzw. “zmaz nocnych”. W praktyce, podczas intensywnych snów o erotycznym podłożu, ufajda sobie piżamę i tyle ;).
        I żadna religia, nakazy, kanony, czy zakazy tego nie zmienią!
        To biologia, instynkt i tak jesteśmy “zbudowani”.
        Tak na marginesie, jeśli wierzący twierdzą, że to “stwórca” nas “stworzył”, dlaczego więc całym swoim postępowaniem starają się zmieniać jego zamiary!? (asteza w wieku rozrodczym).
        Ale to inny temat, nie o tym chciałem. Jak Kolega widzi, już pierwszy człon punktu 3 to ogromna wiedza. Wiedza o biologii, człowieku itd. i nie ma się to nic do “homoseksualizacji”. Akurat masturbacja prawidłowo rozwiniętych jednostek to naturalna potrzeba i nie ma nic wspólnego z homoseksualnymi tendencjami. Co się tyczy tego drugiego, to jest to zjawisko tak stare, jak historia Człowieka. Statystycznie, u ok. 10% populacji pojawiają się takie tendencje. I niezależnie od wychowania jednostki, tendencje takie się ugruntują i zostaną, lub nie. Moim zdaniem, ale podkreślam, że jest to moja teoria, te 10% to poprostu jednostki, które natura “wyselekcjonowała” jako “wadliwe” i które nie powinne kontynuować dalszego rozwoju gatunku.
        Jak Kolega widzi, by użyć takich sformuowań trzeba by podeprzeć je ogromną wiedzą i przynajmniej w minimalnym stopniu to wykazać. Jak dla mnie pierwsze człony punktu 3 to nic innego, jak “stwierdzenie” typu “Smerfy są na świecie”.
        Co do “eksponowania pornografii”, to moja zgoda. Może nie następuje to bezpośrednio w szkolnych programach, jednak nieograniczony dostęp do internetu w którym te treści występują na pewno negatywnie oddziaływują na dojrzewające psychiki dorastających pokoleń. To nic innego, jak czysty, mechaniczny seks. I to w wydaniu “hard” co nie ma nic wspólnego z naszą ludzką zmysłowością.
        Tylko Kolego, czy nie zauważył Kolega totalnych sprzeczności?
        Z jednej strony kościelna “pseudomoralność” całkowicie zakazuje poruszania tych treści w procesach edukacji młodego człowieka, a z drugiej strony wymaga się od niego “prawidłowego” wychowania i zachowywania.
        Skąd mianowicie, taki dojrzewający młodzieniec, któremu nadmiar testosteronu dosłownie członka rozwala, ma wiedzieć, jak ma postępować, lub co ma zrobić ze swoim “problemem”, czy ma się z tym zwrócić do “swojego” plebana? (przypuszczam, że pleban wiedziałby już, jak pomóc temu chłopakowi 😉 )
        Właśnie od tego są programy edukacyjne. W niektórych krajach temat traktowany jest bardziej otwarcie, w innych mniej, ale w każdym młody osobnik uzyskuje minimum wiedzy na temat ludzkiej seksualności.
        Czyżby Kolega zapomniał już naszą, PRLowską, “Naukę o człowieku” i “Przysposobienie do życia w rodzinie”?
        Gdy nauczycielka, sama z wypiekami na twarzy, przekazywała nam te podstawy wiedzy?
        I co, czy coś złego stało się z naszym pokoleniem?
        Smiem twierdzić, że poprzez te, w młodych latach przyswojone podstawy wiedzy, z większą świadomością wstępowaliśmy w dorosłe życie, a decyzje o założeniu rodziny i posiadaniu dzieci podejmowaliśmy z większą odpowiedzialnością.
        I następowało to niezależnie od tego, czy ktoś żył w seksualnej ascezie, czy też nie!
        Panie Kolego, przecież ci wszyscy “kapłani” to w większości psychicznie chorzy ludzie. Nie dość, że umęczają siebie, to chcieliby swoje frustracje, uprzedzenia, fobie i ułomności narzucić najlepiej całemu społeczeństwu!
        Proszę zauważyć co ich zajmuje w szczególności (i zajmowało przez wieki!) – nasze genitalia!
        Nie brud za paznokciami, nie grzebanie i konsumowanie zawartości nosa, nie zrywanie zesłych franfocli z tylnego otworu, czy czyszczenie niedomytych i odłożonych pozostałości pomiędzy paluchami, co mogłoby być ochydne, a GENITALIA.
        Ile razy się ktoś “tam” dotykał, co przez to “odczuwał”, jak mu było podczas onanizacji, itp. to najczęstsze pytania, które padają podczas spowiedzi młodych ludzi. Czy którykolwiek “kapłan” zapytał kogokolwiek, co odczuwał przy puszczeniu bąka?
        A przecież to też bardzo intymna, ale naturalna czynność człowieka
        Panie Kolego, niegłupiś facet, ale z tym kościołem i jego “moralnością”, to daj sobie spokój. Polecam prace Andrzeja Nowickiego
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Nowicki_%28filozof%29
        Pozdrawiam

        Ps – tylko nie mylić z:
        http://encyklo.pl/index.php5?title=Nowicki_Andrzej

      • krzyk58
        22 listopada 2016 at 17:43

        @50-parolatek.
        No cóż można i tak,można i tak(dedukować) tzn. oprzeć
        3/4 wywodu na nawiązaniu do młodzieńczego Onana. 🙂
        Przypominam sobie iż linkowałem wspomniane ‘rewelacje’
        Nowickiego(ach to NAZWISKO i PREFERENCJE) nieustanne
        wśród tej mniejszości ciągoty do fartuszka i kielni.
        Ile to już pokoleń oni judzą, podżegają? Co najmniej
        od tzw. powstania kościuszkowskiego…a my Polacy
        niczym “muchy do lepu” albo “ćmy do…” NIESTETY.
        Jeśli nawet TU jest “ciemno” – gdzie szukać człowieka
        (ze światłem)?

      • jerzyjj
        22 listopada 2016 at 23:28

        DO krzyk58
        Telefon słuchacza do radia demaskujący Watykan i kościół katolicki!
        https://www.youtube.com/watch?v=ItRg7HIAMfU

  7. Lech
    21 listopada 2016 at 22:24

    Autorze drogi ja szanuję różne odcienie światopoglądów moich współziomków. Niczego nikomu nie wytykam, ani nie narzucam. Nawet w pracy zawodowej, jeżeli muszę to tylko instruuję, wyjaśniam, bo mam do czynienie z człowiekiem dorosłym. Doskonale rozumiem, że wskutek permanentnej indoktrynacji i postępującej pauperyzacji mentalnie i emocjonalnie cofnięto nas, jak pisałem wcześniej, do okresu sprzed pokoju Augsburskiego, który zakończył wojny religijne w Europie, czyli do lat sprzed 1555 roku. Mamy jednak XXI wiek. Rozwój wszelkich nauk jest kolosalny. Przecież władze w tym Prezydent, Rząd, Parlament powinny być nośnikami nowoczesności, a nie zaściankowego zacofania i nawiedzonego mistycyzmu, no może transcendencji. Autorze sfera wiary i sakrum jest tak osobista, jak życie intymne człowieka. Do tego w dzisiejszych czasach człowiekowi myślącemu i wykształconemu, przynajmniej na poziomie średnim, nie wypada się przyznawać publicznie. Nie mam pretensji do np. Pana Prezydenta, że jest wierzącym i praktykującym katolikiem. Prywatnie niech praktykuje i poza czasem przeznaczonym na pełnienie funkcji publicznych, poza kamerami, może sobie krzyżem leżeć w każdym napotkanym kościele. Ale gdy reprezentuje Państwo Polskie, w którym pono jest aż 90% katolików, w co wątpię, to poszanowanie dla pozostałych 10% tego społeczeństwa, wyklucza możliwość publicznego demonstrowania takich praktyk. Autorze, żyjemy w nowoczesnym świecie. My Polacy izolujemy się od muzułmanów, a jesteśmy w myśleniu i postępowaniu na co dzień wieki za nimi. WEB Józefie, ja dokładnie przeczytałem cały felieton, ostatnie zdania również. To ciemnogród! Tego krytycznie myślący umysł nie jest w stanie pojąć bez oburzenia.

    • krzyk58
      22 listopada 2016 at 08:20

      ” Niczego nikomu nie wytykam, ani nie narzucam.’

      NOWOMOWA. 🙂

      “Autorze sfera wiary i sakrum jest tak osobista, jak życie intymne człowieka.”

      ? Panie Lechu…

      ateizm jest także ‘pewną’ formą wiary….”rewolucjoniści” we Francji, po “skasowaniu
      dotychczasowego Boga” narzucili odgórnie zalecenia
      czyli WIARĘ(własnego boga) w Najwyższego – czy Rozum …:)Pamiętamy dokonania ówczesnego “francuskiego” Rozumu…NIGDY WIĘCEJ!!

      Czy “zapędziłem się w kozi róg”? Sądzę że – nie,
      credo polityczne “wykładałem’ już kilkukrotnie..
      powtarzać nie zamierzam. Pozdrawiam.

      • 50-parolatek
        22 listopada 2016 at 15:35

        No cóż, Panie Kolego, takich “narzucań” Ludzkość miała o wiele więcej w historii. Wiadomo, wszystko rozbija się o finanse
        Polanie również to przeszli.
        http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/andrzej-nowicki-chlopi-a-biskupi/
        Ze swoją postawą jesteś niczym innym, jak “posłusznym narzędziem” w rękach… przebieglejszych
        Podobnie, jak pracownicy zaoceanicznych służb dla Krowopasów, tak Kolega pracuje dla… korporacji watykanu.
        Z tą tylko różnicą, iż oni robią to za wysokie gaże i świadomie, a Kolega jest nie dość, że wykorzystywany, to jeszcze “strzyżony”.
        No, chyba, że się mylę…
        Pozdrawiam

    • 50-parolatek
      22 listopada 2016 at 08:28

      Moje 100% poparcie Panie Lechu, dokładnie tak samo to widzę.
      Pozdrawiam

  8. Lech
    22 listopada 2016 at 11:59

    @krzyk’u58 drogi; “ateizm to rodzaj wiary” jest koronnym argumentem każdej osoby wierzącej w jakikolwiek byt transcendentalny, a przez to zwalniającej się z samodzielnego kierowania swoim losem, bo ów byt to za nią załatwi kierując i wtrącając się w każdą decyzję i czynność. Tak to wygląda z boku. Ateiście nic takiego nie jest potrzebne, bo ma umysł zdolny do samodzielnego, krytycznego myślenia oraz decydowania o swoim postępowaniu. Poza tym on, ateista, wiecznie poszukuje, jest ciekawy świata. Często niepewny podejmuje działania ostrożnie i z rozmysłem sprawiając pozory osoby słabej i niezdecydowanej. Bardzo dobrze wyjaśnił Ci to @jerzyjj. Wiem, że jesteś konsekwentny, wierny swoim przekonaniom, ale i pamiętliwy. Wytkniesz mi zaraz, że kiedyś “zwątpiłem” w Jego ateizm, wytykając mu, że jest deistą. Ale była to tylko uwaga poczyniona ze względu na użycia przez Niego niefortunnego zwrotu w całkiem logicznym, długim, przekonywującym i prawdziwym wywodzie. Bardzo ładnie dowiódł tego w odpowiedzi na Twoją uwagę, a poparł go doskonałym, analitycznie ujmującą to zagadnienie artykułem zamieszczonym pod linkiem. Jeszcze raz przywołam słowa mojego wspaniałego, zmarłego już kolegi: “materia chcąc poznać swoją naturę doprowadziła ewolucyjnie do powstania człowieka rozumnego”. Od siebie dodam: z jego niezaspokojonym, wiecznie głodnym wiedzy i krytycznym umysłem. Poza tym, autorytatywnie stwierdzasz)*, że ateizm jest/był zawsze dekretowany. Ano u schyłku feudalizmu był narzucany, przez idealistów, którzy dostrzegali destrukcyjną rolę bezkrytycznej wiary w bogów na niewyedukowane społeczeństwa. Owe idee degenerowały w systemy autorytarne, spychające wierzących do podziemia, tworząc społeczności konformistów. Jak z historii wiemy źle się to kończyło.
    )* osoby wierzące mają skłonność do autorytarnego stwierdzania i paternalistycznego nakazywania. To również w społeczeństwach prowadzi do szerzenia się postaw konformistycznych. Cy widzisz jakieś przykłady w naszej rzeczywistości na działania takich mechanizmów?

    • Lech
      22 listopada 2016 at 13:43

      ERRATA. Przepraszam w tym zdaniu wkradł się gruby błąd : “)*osoby wierzące mają skłonność do autorytarnego stwierdzania i paternalistycznego nakazywania.” Miało być autorytatywnego, a nie jak stoi autorytarnego. Nie chodzi mi tutaj o pejoratywne stygmatyzowanie osoby, ale o charakter ogólnego zjawiska psychospołecznego.
      Przepraszam i pozdrawiam.

  9. Lech
    22 listopada 2016 at 23:38

    @krzyk58: dziękuję za Beatles’ów i ich wyobrażania. Niestety nie potrafię wyciągnąć ludzi z dręczących ich obsesji.
    Pozdrawiam.

    • krzyk58
      23 listopada 2016 at 08:01

      Panie Lechu,”Bitelsi czy Stąsi” niestety, byli jednym z elementów
      komponowanej wówczas układanki. Czego efektem był finisz
      w grudniu 81′(NY). Dodam że nigdy nie byłem fanem the Beatles.(to była jedna z form rozmiękczania systemu za “żelazną kurtyną” – to na marginesie) A “Historia marksizmu” opowiedziana
      w kilku odcinkach(także w tv “Republika”) przez p.Karonia jest jak najbardziej godna uwagi a nawet głębokiej refleksji. Pozdrawiam.

      • Lech
        23 listopada 2016 at 13:37

        @krzyk Beatlesi. A temat mnie wciągnął, ale nie miałem i jeszcze nie mam czasu na dosłuchanie do końca. Czekam na weekend.
        Z podziękowaniem za link pozdrawiam.
        PS: przepraszam za tą obsesję, ale miałem wczoraj trudny dzień i na nic czasu.
        Pozdro.

      • krzyk58
        23 listopada 2016 at 16:25

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up