Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 marca 2017

Zmierzchło się 03


Ach ta ciemność

Sam sprzęt fotograficzny to nie wszystko. Noc ma swoje prawa. Jest ciemno. Potrzebujemy zatem jakiejś latarki. Coś, czym sobie poświecimy, aby sprawdzić teren, po którym się poruszamy. Albo wyjąć coś z plecaka. Lub sprawdzić ustawienia aparatu. W tym ostatnim przypadku najlepiej tak wyćwiczyć się w jego użytkowaniu, aby posługiwanie się nim stało się intuicyjne nawet w ciemnościach, nawet bez patrzenia nań. Taka umiejętność przychodzi z czasem. I nie obejdzie się bez co najmniej kilkukrotnego przestudiowania instrukcji obsługi.

Przy wędrówkach najlepiej sprawdza się latarka czołowa. Ale często wystarczy zwykła mała latareczka zasilana paluszkiem. Ja takiej właśnie ostatnio używam. Zasilanej jednym akumulatorkiem AA. Podpinam ją do plecaka za pomocą karabińczyka, dzięki czemu zawsze jest pod ręką i na wierzchu. No i mam pewność, że jej nie zgubię.

A propos latarek – i nie tylko. Koniecznie przed wyjściem należy naładować wszelkie potrzebne baterie. I sprawdzić, czy je ze sobą zabieramy. Najlepiej każdą baterię, każdego typu do każdego używanego nocą urządzenia mieć zdublowaną. Co najmniej. Podobnie rzecz ma się z telefonem. Najgorsza rzecz, jaka nam się może zdarzyć, to zapomnieć zabrać baterie. Albo je naładować. Idziemy, zabieramy się do robienia zdjęć – i nagle – pach! – kończy nam się zasilanie. A nie mamy nic w zapasie.

Podobnie łatwo zapomnieć zabrać ze sobą szybkozłączkę do głowicy. To zdarzyło mi się całkiem niedawno. Zazwyczaj mam ją na stałe przykręconą do aparatu. Ale kiedyś ją zdjąłem i odłożyłem na półkę zamiast od razu zamontować na głowicy. Na szczęście przypomniałem sobie o tym fakcie zaledwie jeden przystanek od domu. Ale i tak straciłem niemal godzinę, gdyż o tej porze autobusy jeżdżą dość rzadko i nim przyjechał kolejny, minęło sporo czasu.

Akumulatorki z czasem tracą swą pojemność i starczają na coraz mniej zdjęć. Co jakiś czas trzeba je wymieniać. Niedawno padła mi zapasowa bateria w smartfonie. Na szczęście mój telefon posiada akurat bardzo pojemną baterię, która przy włączonym GPS wystarcza niemal na cały dzień, dzięki czemu nie tylko mogę zapisywać przebytą trasę, ale i korzystać z pomocnych aplikacji i czasem wspierać się nim jako latarką bez obaw, że padnie mi, nim wrócę do domu. Oprócz tego mam jeszcze zwykła, cienką baterię. Minusem jej używania jest to, że zmieniając baterię muszę zmienić tylną klapkę w aparacie. Nadchodzi jednak zima. A zimą baterie rozładowują się znacznie szybciej. Zwykłych akumulatorków AA mam całe wiaderko, choć część z nich jest już wiekowa. Ostatnio zakupiłem zaawansowaną ładowarkę, która pozwoliła mi odsiać te, które były już padnięte, a pozostałe po części przynajmniej zregenerować. Na dłuższą metę nie warto kupować do aparatów baterii zamienników. Widzę to po moich aparatach. Po roku czy tym bardziej dwóch latach użytkowania wyraźnie widać różnicę w trzymaniu pojemności między zamiennikiem a oryginałem. Niestety jest to także kwestia ceny. Zamienniki są co najmniej dwukrotnie tańsze, a często wielokroć więcej. Czasem więc bardziej opłaca się kupić kilka zamienników, niż jeden oryginał. O ile nie musimy liczyć się z dodatkowym ciężarem. Minus takiej sytuacji – musimy dużo częściej zmieniać baterie w aparacie.

Nośnik danych

Ważnym elementem każdego aparatu fotograficznego jest karta pamięci. O ile nie fotografujemy szybkimi seriami czy kręcimy filmów, nie musimy się wykosztowywać na drogie modele. Lepiej też mieć kilka kart mniejszej pojemności, niż jedną dużą. Gdy nam padnie jedna duża, tracimy wszystko, co na niej było. A stosując kilka małych, stracimy co najwyżej tylko część zdjęć. Może się też zdarzyć, ze karta nam padnie jeszcze przed pierwszym użyciem w danej sesji. Jeśli mamy zapas, po prostu wkładamy kolejną kartę. Warto też pamiętać, aby przed wyjściem zgrać wszystkie zdjęcia na komputer czy dysk zewnętrzny. Samo formatowanie karty wykonujemy zaś już w aparacie fotograficznym, a nie na komputerze. Jeśli włożymy do aparatu kartę sformatowaną na kompie, może się okazać, ze nam nie będzie działać i będziemy ją musieli ponownie sformatować w aparacie. Do zgrywania zdjęć z karty lepiej jest używać czytnika kart, niż podłączać aparat do komputera. Lepiej stracić kartę niż aparat, gdyby miało dojść do spięcia. Tak jest bezpieczniej.

Bądź widoczny

Nocą jest ciemno. A gdy jest ciemno szczególnie w mieście, czy na jakiejś drodze, lepiej dla nas, gdyby już z daleka było nas porządnie widać. Ja zazwyczaj używam kamizelki odblaskowej, dzięki czemu już z daleka daję się zauważyć. Dodatkowo na plecaku mam zamontowanych kilka odblasków. Niedawno zakupiłem dwa małe światełka dla dzieciaków. Podwieszane za karabińczyk np. do zamku błyskawicznego. Bardzo przydatna rzecz wieczorami. Są też nieco droższe modele ze światłem pulsującym – te są jeszcze lepsze, bo dużo łatwiej zauważyć światło pulsujące niż statyczne. Lampki są wodoszczelne. Przekonałem się o tym, gdy prałem dzieciaczkom kurtki i zapomniałem przy tym o tych światełkach. Po wyschnięciu kurtek zauważyłem, że i światełka się wyprały. Nic im się nie stało na szczęście. Mają też wymienne baterie. O których znów trzeba pamiętać, aby mieć coś w zapasie…

Głodno, chłodno i pić się chce

Nocą zdjęcia robi się o wiele wolniej. Więc albo robimy ich mniej, albo zajmie nam to o wiele więcej czasu. Warto zatem zabrać ze sobą coś do picia i jedzenia. Choćby tabliczkę czekolady. Albo jakiś owoc. Szczególnie zimą dobrze jest zabrać coś ciepłego w termosie. Letnią nocą może nam wystarczyć zwyczajny napój w butelce. Można też sobie kupić tzw. system hydratacyjny. Ja mój trzymam w plecaku fotograficznym w przedziale przewidzianym na transport laptopa. Rzecz bardzo wygodna, pozwalająca gasić pragnienie bez zdejmowania plecaka. Wystarczy sięgnąć po rurkę i zassać zaaplikowany do pojemnika napój. Zima oczywiście termos jest lepszy ze względu na izolację i trzymanie temperatury.

Nocą trzeba się odpowiednio ubrać. Szczególnie teraz, jesienią temperatura potrafi spadać już dość nisko. Ubiór stosowny do okoliczności jest zatem ważny. Kłopot w tym, że na początek jest jeszcze ciepło, a nad ranem bardzo zimno. Tym bardziej zimno, że jesteśmy już solidnie zmęczeni. Wiatr czasami cichnie, a czasami nasila się. Szczególnie zimno robi się nad wodą.

Jak widać, trochę się nam tego uzbierało. I wszystko to będziemy dźwigać ze sobą. Bardzo przydatnym elementem w fotografii nocnej, gdzie czasy naświetlania często sięgają kilku, a nawet kilkudziesięciu minut (mnie póki co nie przydarzyło się naświetlać jedną klatkę dłużej niż jakieś 30-45 min, co nie znaczy, że i takie okoliczności nie zachodzą), jest małe krzesełeczko. Małe, lekkie, a pozwala nam na kilka minut sobie usiąść nawet tam, gdzie nie ma nic, na czym moglibyśmy sobie odpocząć. Drobiazg, a czasem bardzo cieszy, gdy zmęczenie daje się we znaki, a plecak zaczyna ważyć coraz więcej i więcej, mimo, że w miarę spożycia ewentualnych zapasów jest w nim mniej i mniej. Nie zawsze w terenie jest przecież na czym usiąść. Żebym tylko pamiętał o tym, aby zawsze je sobą zabierać… Z krzesełeczka pozostawionego w domu pożytek w terenie żaden.

Przydatną rzeczą są także rękawiczki bez palców. Lub, gdy jest zimniej – ciepłe rękawice z odkrywanymi palcami. Pozwala nam to wygodnie obsługiwać aparat bez ciągłego ich zdejmowania i zakładania. Oczywiście, jeśli kogoś stać, może kupić specjalne rękawice przystosowane do używania przez fotografów. Drogie toto jest. Rękawice nie tylko zapewniają odrobinę więcej ciepła, ale i bez obaw możemy w nich chwytać się czegokolwiek czy podpierać się bez obaw, że się skaleczymy czy coś sobie zrobimy w rękę. Wyrobiłem sobie nawyk ich używania podczas fotografii urbeksowej, gdzie często ma się kontakt z wszelkiej maści brudem i korozją.

Zapraszam: http://foto-po-zmierzchu.blogspot.com/

Poznań, 2016.11.04
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Tags: , , , , , , , ,

One Response “Zmierzchło się 03”

  1. Rolnik Syn Rolnika
    20 listopada 2016 at 08:06

    Bardzo interesująca pasja. szkoda że tylko jedne zdjęcie, ale dzięki za linka na bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ogólna

About Adam Grzelązka,

Scroll Up