Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

27 marca 2017

Blokowanie sieci Internet jest pochodną suwerenności państwowej


 Blokowanie sieci Internet jest pochodną suwerenności państwowej. Państwo suwerenne na swoim terytorium określa to, co uważa za nielegalne. Zgodnie z powszechnie akceptowanymi zasadami prawa w zachodnim kręgu cywilizacyjnym, wszystko to, co nie jest zabronione jest dozwolone. Na tej zasadzie rozwijał się przez cały czas dostęp do sieci Internet i szereg usług internetowych. Jednakże jak bardzo wiele na to wskazuje, czasy powszechnie dostępnego i nieograniczonego cenzurą Internetu – mamy już za sobą. Pierwsze były jednak nie rządy, nawet nie Chiny, które generalnie ocenzurowały Internet i filtrują w nim treści – z pomocą największych globalnych firm internetowych, ale wielkie korporacje. Wraz z możliwościami geolokalizacji (i nie tylko), pojawiła się możliwość blokowania dostępu do niektórych elementów w sieci, ze strony jej wybranych obszarów dostępu. Można to determinować geograficznie i przemysł fonograficzny z tego korzystał – odcinając dostęp do niektórych serwisów, w niektórych krajach. Nie trzeba daleko szukać, ani wybierać się na Wschód, bo rozdmuchano w mediach informację o ostatnich działaniach wyspecjalizowanych rosyjskich służb nadzorczych, tylko na Zachód. W Niemczech skorzystacie państwo z Internetu na nieco innych zasadach, niż w Polsce, a dostęp do niektórych serwisów będzie wyglądał w zakresie kilku funkcji inaczej, niż w Polsce i na całym świecie.

Internet ma tą zaletę, że umożliwia nieograniczony dostęp do danych bez względu na czas, miejsce lub okoliczności – wymagany jest odpowiedni sprzęt, oprogramowanie, łącze i energia elektryczna. Po spełnieniu tych wymogów można zrobić w zasadzie wszystko, z dowolnego miejsca na świecie – w zasadzie wszędzie. Są oczywiście pewne zabezpieczenia w ramach samej sieci, jednak nie ma takich, których nie bylibyśmy w stanie obejść przy pomocy zdolnych informatyków.

W tym kontekście Internet stał się najbardziej uniwersalnym medium na świecie, mającym tylko jedną wadę, w istocie będącą innym sposobem definiowania jego funkcjonalności, jednakże w obecnym zakresie naszej percepcji mediów – na dzisiejszym poziomie rozwoju cywilizacyjnego nie można jej do końca w ten sposób postrzegać. Chodzi oczywiście o sposób dostępu, telewizja ma tutaj olbrzymią przewagę, ponieważ koncentruje przekaz na określonym kanale przekazu, który jest masowo odbierany. W internecie, nie ma czegoś takiego jak program telewizyjny, czy też w ogóle jakakolwiek koncentracja przekazu, każdy może, więc każdy korzysta – nadawcy i odbiorcy są zdekoncentrowani. Żeby stać się sławnym za pomocą sieci, trzeba zdobyć popularność, a trudno jest ją zdobyć – nie będąc znanym! Rozproszeni użytkownicy odbierający komunikaty, nie wiedzą nic o rozproszonych nadawcach komunikatów, jeżeli nie znają do siebie ścieżki dojścia poprzez stosowne usługi. Nawet, te o charakterze publicznym trzeba kojarzyć poprzez adres internetowy! To wielkie ograniczenie, a zarazem siła Intenretu, w którym najwięcej do powiedzenia mając ci, którzy zbudowali swoją pozycję i są najwięksi.

Ponieważ podmioty te, mają już wielomilionowe audytoria i są to firmy o charakterze globalnym, to co robią – jako możliwości oddziaływania na opinię publiczną, muszą być w jakiejś mierze kontrolowane, ponieważ mając władzę nad przekazem informacji mogą sami wpływać na procesy władzy. Dotyczy to i najbardziej krystalicznej demokracji i najbardziej mrocznej dyktatury. Jednakże powinno to dotyczyć wszystkich podmiotów dokonujących publicznego wpływu, czy też nawet taki wpływ generujących, chodzi oczywiście również, a może i przede wszystkim o podmioty komercyjne, które za pomocą niesłychanie sugestywnych form reklamy – od lat maltretują społeczeństwa, w zasadzie programując ludzką percepcję w celu wyzwolenia i ukierunkowania potrzeb konsumpcyjnych. Jednak te same mechanizmy przekładają się także na politykę i generalnie na życie publiczne.

Specyficzną formą agregowania zasobów w Internecie są sieci społecznościowe, zwłaszcza te zakładające cele profesjonalne, poprzez gromadzenie prawdziwych danych o użytkownikach. nie jest tajemnicą, można było o tym już przed laty przeczytać analizy i to w popularnej prasie, że z punktu widzenia służb specjalnych są to po prostu agregatory informacji, łapiące w swoje sieci kolejne osoby. Genialny sposób na budowę bazy danych o ludziach, traktowanych w całości jako zasób. Z punktu widzenia wspomnianych instytucji, te serwisy to kopalnie wiedzy, niektóre są podejrzewane o to, że w ogóle są wytworem inspirowanym. Dotyczy to m.in. szpiegostwa przemysłowego, gdzie budowa sieci informacji o użytkownikach i ich polach zainteresowań, służy nie tylko do monitoringu, ale i do czegoś o wiele ważniejszego – w dobie Big Data – obserwując prawidłowości, można prognozować. Większy zawsze może więcej, a kto jest największy, wiadomo do czasu, kiedy WikiLeaks opublikowała swoje materiały.

Można nie mieć złudzeń – Internet ani nie jest wolny, anie nie jest tworzony przez różowe pluszowe króliki, które chcą uszczęśliwić świat. to narzędzie władzy w którym toczy się jak wszędzie wojna o wpływy, zasoby, poprzez kontrole, manipulacje, wpływ, jawny sabotaż i inne działania, w tym pozorowane, o których jeszcze nic nie wiemy. Z powyższych względów, chociaż należy być za bezwzględną wolnością Internetu, to jednak państwa powinny mieć prawo kontroli i blokowania, jeżeli przemawia za tym np. interes publiczny. Przykładowo zagrożenie terroryzmem. Uwaga, nie mówimy o tym, że dwóch troglodytów będzie pisać do siebie na komunikatorze z telefonów komórkowych, na takie kwestie służby już dawno są przygotowane, po prostu w punktach dostępowych jest oprogramowanie, które tego typu komunikaty wyłapuje. Chodzi np. o wykorzystanie sieci internet do automatyzacji sterowania lub nawet rozwoju i mutacji wirusa bojowego, którym można zaatakować  terytorium przeciwnika, jak i szereg innym zastosowań, chociażby zwykły paraliż sieci, ograniczającej działanie administracji i struktur kraju wrogiego.

Problem z kontrolą Internetu polega jednak na tym, że jego kierunku ewolucji nie znamy i nie da się go zadekretować. Innowatorzy są zawsze o krok z przodu – albo o całe lata świetlne (jak w przypadku niektórych krajów), przed regulatorami i kontrolującymi. Jak byliśmy świadkami dwa lata temu, jedna ze służb specjalnych w naszym kraju nie mogła wykonać kopii binarnej dysków twardych komputerów pewnej znanej amerykańskiej firmy, które zajęto w redakcji jednego z tygodników. Widzieliśmy to przed kamerami – na żywo, była to więcej niż kompromitacja, bo odkryto tajemnice służb, po prostu każdy kto miał w tym okresie coś w tym kraju do ukrycia kupił określony komputer i miał spokój. Jeżeli taki poziom zabezpieczeń jest możliwy ze sprzętem stacjonarnym, to trudno wyobrazić sobie, co jest możliwe w Internecie.

Niech żyje wolność Internetu i wolność w Internecie! Z konieczności – kontrolowana!

Tags: , , , ,

14 komentarzy “Blokowanie sieci Internet jest pochodną suwerenności państwowej”

  1. źródło wszelkiego kłamstwa
    19 listopada 2016 at 06:35

    proponuje w ramach troski o bezpieczeństwo w sieci – zablokować dostęp do tego źródła wszelkiego kłamstwa którym jest wasz portal. Oczywiście wiem że i tak nie wyświetlicie tego postu.

    • 50-parolatek
      19 listopada 2016 at 12:00

      No dobrze, proszę mnie w takim razie uświadomić, gdzie znajdują się źródła „prawdziwej” prawdy ?

      • jerzyjj
        19 listopada 2016 at 19:06

        PROSIŁEM ŻEBY NIE PRZEDRUKOWYWAĆ CUDZYCH TREŚCI. PROSZĘ PANA NIE MOŻNA SKOPIOWAĆ Z INNEGO PORTALU JEGO TEKSTU I PRZYTACZAĆ W TAKI SPOSÓB. TO JEST CHRONIONE PRAWAMI AUTORSKIMI MUSIMY TO SZANOWAĆ. POZDRAWIAM WEB. J.

      • jerzyjj
        20 listopada 2016 at 14:10

        SZANOWNY PANIE PRAWDA NIE MA NICZEGO WSPÓLNEGO Z PANA WYOBRAŻENIAMI I NIE LEŻY PO ŚRODKU, TYLKO WYRAŻA JĄ TEN, KTO MA WŁADZĘ. PROSZĘ PISAĆ SWOJE UWAGI BEZ KWESTII NARAŻAJĄCYCH NAS NA KONSEKWENCJE NARUSZENIA PRAWA AUTORSKIEGO PODMIOTÓW TRZECICH. WIEM OD DAWNA ŻE MA PAN NA CELU PROWOKOWANIE LUDZI, PANA STOSUNEK DO NAS – NAS NIE INTERESUJE, MOŻE PAN PRZYSŁAĆ WŁASNY TEKST DO REDAKCJI NIE MAMY Z TYM PROBLEMU. TYLKO PROSZĘ NIE PRZEKLEJAĆ TREŚCI Z INNYCH PORTALI NA NASZ – MY NIE BADAMY CZY KTOŚ NA TO POZWALA CZY NIE, STOSUJEMY ZASADY OGÓLNE PONIEWAŻ WIDZIELIŚMY JUŻ TAKIE RZECZY W INTERNECIE, ŻE TUTAJ NAJWYŻSZY POZIOM OSTROŻNOŚCI JEST FUNDAMENTEM WSZELKICH DZIAŁAŃ. WEB. JÓZ.

    • wlodek
      20 listopada 2016 at 14:33

      No i jak wyglądasz?Opublikowane! To nie TV Trwam!

  2. Inicjator
    19 listopada 2016 at 08:34

    W zasadzie wszystko toczy się według zasady Kandydata na Prezydenta Białegostoku, Pana Kononowicza: żeby nic nie było.

    Starsi pamiętają, że jak nie było Internetu, też`dało się żyć.

    Po prostu zmiany, zmiany, zmiany …

  3. hiena
    19 listopada 2016 at 10:32

    Nie ma innej możliwości na kontrolowanie amerykańskich korporacji

  4. frytka
    19 listopada 2016 at 12:43

    Pejsbuk

  5. 50-parolatek
    19 listopada 2016 at 14:36

    Autor pisze: „Problem z kontrolą Internetu polega jednak na tym, że jego kierunku ewolucji nie znamy i nie da się go zadekretować”
    Niedawno nasunęły mi się pewne przemyślenia. Co prawda pod zupełnie innym wątkiem i w zupełnie innym kontekście, jednak wydaje mi się, że w jakiś sposób mogą uzupełnić tekst Autora. By się nie powtarzać, pozwolę sobie wkleić link moich, niedawnych komentarzy:
    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=43982
    Wracając wczoraj z podróży służbowej z Polski do Niemiec miałem okazję ileś tam godzin słuchać wiadomości radia DLF (Deutsche Runfung – rozgłośnia państwowa) w którym podawano do wiadomości i omawiano plan ZDIGITALIZOWANIA niemieckich szkół. Na operację przeznaczono na początek 5 mld EUR.
    Począwszy już od szkół podstawowych, w każdej szkole powinna powstać sieć komputerowa, a w każdej klasie/pomieszczeniu tzw. acces point (punkt połączenia wifi), tak, że w praktyce, każdy może się logować i korzystać z internetu, a smarfon, czy komputer ma stać się dodatkowym narzędziem nauczania wiedzy (a mam obawy, iż docelowo podstawowym!).
    W dyskusjach radiowych brały udział różne osoby, zwolennicy, ale także przeciwnicy digitalizacji (tak nagłej i w taki sposób!) szkół. Nie będę rozwodzić się tutaj nad przebiegiem całości, ale zreasumuję wnioski, które same się nasuwają.
    Abstrachując od tego, iż nigdy i nigdzie nie zostały przeprowadzone jakiekolwiej badania (naukowe) nad potrzebą i sensem zmiany sposobu, narzędzi i programu edukacji nowych pokoleń, to sposób przeprowadzenia tej operacji budzi moje (i nie tylko!) wątpliwości.
    Jednym z głównych „argumentów” zwolenników jest to, iż rzeczywistość wirtualna stała się już „normalnością” i by dzieci umiały się w tym odnaleźć powinny ją poznać już w najwcześniejszych latach swojej edukacji, to raz, a dwa powinne zrozumieć funkcjonowanie algorytmów programowania!.
    Dosłownie użyto (moim zdaniem żałosnego) przykładu, że gdy „np. w „googlach” wyszukamy swoich przyjaciół, to dlaczego nie wszyscy nam się pokażą” !?
    Szanowni Państwo, do jakiego punktu rozwoju (albo zniewolenia, jak kto woli) już doszliśmy ?
    – toć, czy zamiast OBSŁUGI MASZYN, nasze dzieci nie powinne nadal poznawać i uczyć się podstaw przyrody, biologii, algebry, chemii, fizyki, języka ojczystego, historii, wiedzy o człowieku itd, itp?
    Idąc dalej tą neolibelarną retoryką, powinniśmy od najmłodszych lat zrezygnować z nauczania wiedzy podstawowej i ogólnej, a skupić się w programach edukacyjnych nad nauką obsługi i jazdy samochodem (przecież w dzisiejszych czasach samochód to już „normalka”), obsługi większości skomplikowanych urządzeń codziennego użytku z szczególnym uwzględnieniem sposobów korzystniejszego ich wyszukiwania, pozyskiwania i dogodnego zakupu.
    Oczywiście, w „nowoczesnych” programach nie powinno zabraknąć wiedzy z zakresu umiejętności obsługiwania i korzystania z kart kredydowych, korzystnego brania kredytów, no i oczywiście, co najważniejsze, z podstaw obywatelskiego i rzetelnego wywiązywania się z odprowadzania podatków na rzecz kasty Panów!.
    Ze starych, już „przestarzałych” podstawowych umiejętności człowieka, w pierwszej fazie wystarczy umiejętność złożenia podpisu, a w następnej, już tylko umiejętność kliknięcia w odpowiedni klawisz, czy ikonkę.
    I DO ROBOTY!
    Po pracy, skupić się nad nowym zakupem, lub ewentualnie „poważnie podyskutować” na którymś z moderowanych portali społecznościowych o np. tendencji seksualnej któregoś z Pokemonów.
    Wracając do meritum, ostatnie decyzje w Niemczech, to prawdopodobnie pośpiech neolibelarnej frakcji Makreli, by wprowadzić następny punkt wprowadzania totalnej kontroli i zniewalania ludzi.
    Nie bez kozery następuje to po wprowadzeniu przed ponad rokiem systemu operacyjnego MS Win10. Systemu, którym w 100% kontrolować można użytkownika danego sprzętu, lub użytkowników danej sieci.
    Dziwię się tylko politykom niemieckiej lewicy, iż nie protestują, dlaczego to prywatna firma (Microsoft, ale nie tyko, bo są to również dostawcy hardware)) ma być „dotowana” z publicznych pieniędzy.
    A że jest to również ratowanie padającej branży IT, to pewne…

    • krolowa bona
      20 listopada 2016 at 05:58

      @50-parolatek
      Powyzsza analize i tezy popieram w calej rozciaglosci ….a Makrela chce jeszcze raz kandydowac na stanowisko kanclerskie…no niby nie ma kto, bo wszystkich ukatrupila…
      „Mowisz Pan lewica….” czy ja sie tu przeslyszalam ?
      To pokolenie „digitalne” jest juz Niemczech…wygladaja jak ludzie ale mysla i dzialaja jak zaprogramowane na „konsum” i posluszenstwo „wladzom” automaty, to takie przykre… od paru tygodni znam pewna 18-letnia pania wlasciwie dziewczyne a tak naprawde dziecko, jest I klasie szkoly zawodowej dla pielegniarek, pamietajac szkoly pielegniarskie z matura oczywiscie, czy tzw.”studium pielegniarskie” z mozliwoscia studiowania na Akademii Medycznej pielegniarstwa stawal mi moj mozg ” 100 razy ” w poprzek ….! Poziom wiedzy na etapie dziecka, ale znajduje sie „w systemie” b.dobrze, fikcyjne postacie z gier internetowych i kupione ich pluszowe podobizny „maskotki” „wypelniaja ” jej zycie, co sie dzialo i dzieje na swiecie:” ja nie znaju” np. te wypadki z 11 wrzesnia u wujka zza wodana nie wie i nie ma pojecia…wydarzenia swiatowe wogole ..”brak zainteresowan”…lub bo ja wiem co ?
      We Francji, w Polsce, w Usa czy np. w Szwecji …. .osoba z taka wiedza lub lepiej powiedziec z taka niewiedza nigdy by nie byla przyjeta do szkoly pielegniarskiej.. .wiedza o zyciu tzw.propeudyka z zakresu biologii, chemii, fizyki, geografii, matenatyki itd. o czym mowi powyzej komentator .nawet nie w ilosciach sladowych, no tak mi przykro, takie dziwne uczucie obcosci. jakbytaka osoba wyladowala z innej planety..a moze to ja jestem z innej planety ? Za to „ubranka” z modnych dieci np.”H& M”..i nie moze sie obyc bez Facebook…..tu takich ludzi” robotow”, zdalnie sterowanych konsumentow to na miliony….mysle..czy bym ja sama pochodzila z zupelnie innej epoki, np.faraonow i jestem tylko na Ziemi z krotka wizyta, by ” moim faraonom” zda sprawozdanie….. ah ! W Niemczech z ta digitalizacja / komuputeryzacja szkol dzieci nie maja uczyc sie pisac recznie tylko na smartphonie lub komputerze….a jak zabraknie pradu czy z uwagi na np.powodz czy wojne to ci ludzie beda poslugiwac sie na migi mowa gluchoniemych …..co tu jest grane ??? „Mysle, wiec jestem..a ja mysle teraz ze mnie juz na tym swiecie nie ma..ja jestem w innym swiecie zakotwiczona…..

  6. Emeryt z Toporu
    19 listopada 2016 at 20:34

    Moim zdaniem to złożony kontekst. niby wszystko można ale tak na prawdę nie można bo dostawcy netu filtrują.

    • krolowa bona
      20 listopada 2016 at 05:13

      @Emeryt z Toporu
      Pana komentarz to kwintesencja kwintesencji… „spion” nowej generacji i to zdalnie sterowany ! – chodzi o to by wiedziec co i jak ( ! ) kto mysli a wtedy mozna obrac odpowiedni kierunek „za morde”, taka „kierownica z represaliami za nieposluszenstwo „…..

  7. krolowa bona
    20 listopada 2016 at 06:00

    @Emeryt z Toporu
    Pana komentarz to kwintesencja kwintesencji… „spion” nowej generacji i to zdalnie sterowany ! – chodzi o to by wiedziec co i jak ( ! ) kto mysli a wtedy mozna obrac odpowiedni kierunek „za morde”, taka „kierownica z represaliami za nieposluszenstwo „…..

  8. krolowa bona
    20 listopada 2016 at 06:12

    No jasne, ze blokowanie sieci internet jest pochodna suwerennosci panstwowej i jej odblokowywanie tez….to duch naszych czasow….tyle mozna, co mozna a nie co sie chce, moze tez byc, ze inni suwereni moga cala siec internetu zablokowac, wylaczyc np. elektrownie atomowa lub pumpe wody pitnej…itd.Internet moze byc polem bitew wojennych i nikt nikogo nie bedzie zabijal karabinem czy granatami, po prostu za
    blokuje sie cala logistyke danego panstwa….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

About krakauer,

Scroll Up