Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

20 października 2017

Złoty w dół – dług w górę


 Logika globalnej gospodarki jest bezwzględna, każdy powód jest dobry, żeby spekulować. Wybory Prezydenta USA spowodowały wzrost rentowności obligacji, kwoty odsetek płaconych od długu rosną. Równolegle spada wartość walut narodowych, w szczególności krajów zadłużonych za granicą.

Ocenia się, że administracja Donalda Trumpa będzie wydawała pieniądze, których nie ma, tj. będzie rosła inflacja. W związku z tym, żeby zachować równowagę – system zachowuje się w określony  sposób, wchodząc na nowy poziom dostosowania. Wcześniej drukowanie pieniędzy w okresie rządów Obamy pod postacią luzowania ilościowego nie stanowiło dla nikogo problemu. Prawda, że jest to fascynujące?

Spekulacje walutowe trudno jest śledzić, spekulacje na długu publicznym i korporacyjnym, również  nie są proste do zaobserwowania. Jeżeli już to tylko po fakcie, co samo wynika z istoty i natury spekulacji, że są utrzymywane w tajemnicy. Nie da się udowodnić, że firma inwestycyjna „x”, razem z firmą „z” o określonej porze po ujawnieniu w mediach przez podmiot „w” informacji „y”, dokonała zakupu lub sprzedaży np. opcji (derywatów) działając w zmowie i w celu wywarcia presji na rynek. Z tej podstawowej przyczyny, że każda transakcja wywiera presję na rynek, a często szereg transakcji jest wzbudzany właśnie zewnętrznymi wydarzeniami. Wystarczy poczytać o tym, jaki wpływ na transakcje na giełdach towarowych, gdzie handluje się m.in. żywnością mają dane o pogodzie. Dodatkową trudnością jest to, że wartościowe informacje o tych procesach są podawane hermeneutycznym językiem branżowym, a przez to są wyjątkowo trudno dostępne dla przeciętnego człowieka. Wszystko to powoduje, że mechanika współczesnego świata finansów, jest dzisiaj swojego rodzaju światem tajemnym, nie ma nad nim kontroli społecznej, ani politycznej. Wręcz przeciwnie, to budżety publiczne wspierały świat finansów, jak ten stworzył swój własny kryzys.

Sytuacja w której wewnętrzne wydarzenia w USA, możliwe do przewidzenia i antycypowania w tak dramatyczny sposób wpływają na cały świat, w tym w szczególności na kraje słabsze ekonomicznie i uzależnione od importu kapitału – powinna być przedmiotem zbadania przez odpowiednie instytucje jak najwyżej umocowanych organów. Mowa o Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim. Proszę wziąć pod uwagę samą wagę tych procesów, przecież współczesna ekonomia i będący jej pochodną ład światowy opiera się na przepływach kapitału. Jedne kraje potrzebują kapitału i go importują, a inne kraje dysponują jego nadmiarem i mogą go udostępnić. Formalnie dzieje się to w sposób niezależny od władz państwowych, pieniędzmi zarządzają podmioty prywatne w imieniu prywatnych właścicieli pieniędzy pozyskiwanych na rynku. Właśnie to agregowanie i zarządzanie nadwyżkami pozwala na budowę przewagi w globalnej gospodarce. Ciekawym przypadkiem są tutaj Stany Zjednoczone, to kraj równolegle eksportujący olbrzymie ilości kapitału poprzez swoje instytucje finansowe na cały świat, a zarazem pozwalający całemu światu, na to żeby m.in. tym pozyskanym z nadwyżek w USA kapitałem finansował amerykański dług publiczny. Jest to system nieomalże genialny, bo Amerykanie produkując jedynie zielone papierki mogą pozyskiwać gigantyczne ilości dóbr z całego świata, jak również jeszcze uzależniać od siebie swoich dostawców. Ponieważ w zamian za swoje produkty i usługi, otrzymują oni pieniądze w takiej ilości, że skala tych dyfuzji jest istotna globalnie. Nie są w stanie ich wykorzystać swobodnie, ponieważ taka akcja spowodowałaby spadek wartości posiadanych zasobów. To tworzy nieomalże doskonały system zamknięty, w którym wygrywają najsilniejsi.

Wniosek jest banalny – nie ważne, co robią Stany Zjednoczone, system jest tak skonstruowany, że inni za to płacą. Nie oznacza to, że zawsze Amerykanie zyskują, raczej mamy tu do czynienia z całą gamą relacji. W grze na taką skalę liczy się aktualny i całościowy bilans. Tylko najpoważniejsi gracze mogą sobie na to pozwolić.

Z naszej perspektywy to okoliczności obiektywne, mamy na nie bardzo ograniczony wpływ. Być może byłoby nam łatwiej funkcjonować i bylibyśmy o wiele bardziej odporni na zawirowania globalnej gospodarki, gdybyśmy zerwali z modelem finansowania potrzeb państwa długiem. Jednak, do tego potrzeba zmiany myślenia o państwie i gospodarce w ogóle, potrzeba wizji, której niestety nasze elity polityczne nie są w stanie w żaden sposób wyartykułować i uwiarygodnić. W istocie nie da się tego pojąć, ponieważ to nie jest żadna czarna magia i nie wymaga to nadzwyczajnych zdolności. Może o to chodzi w tym „kasynie”, że  niektórzy mogą grać tylko w „Czarnego Piotrusia” i to znaczonymi kartami?

Tags: , , , , , ,

23 komentarze “Złoty w dół – dług w górę”

  1. jerzyjj
    13 listopada 2016 at 05:45

    Mimo, że media głównego i jak to zwykle bywa w Polsce, mętnego nurtu starają się jak mogą implementować propagandę sukcesu, staje się coraz bardziej jasne, że nasz kraj bankrutuje. Na dno ciągnie nas upadający system emerytalny i zadłużenie, które jest głównym osiągnięciem kilku rządzących nami band zwanych politykami.
    Jak mówi stare porzekadło, nie ma takiej niegodziwości, do której zdolny jest liberalny rząd, gdy brakuje mu pieniędzy. A lewacki rząd? Bo chyba nikt nie powie, że mamy liberalny rząd. Ludziom wmówiono, że w Polsce upadł komunizm, podczas gdy on tylko wyewoluował w kierunku systemu socjalistyczno-kolesiowskiego i tkwimy w tym do dzisiaj.
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/polska-bankrutuje-naszych-oczach-czy-juz-czas-ewakuacje

    • Lech
      13 listopada 2016 at 16:46

      @jerzyjj z całym szacunkiem do treści, którą zamieściłeś powyżej. Zgadzam się z Twoją wypowiedzią, ale nie zgodzę się z postawieniem znaku równości pomiędzy systemem “solidarnościowym” i socjalizmem. System solidarnościowy stworzony w Polsce, szczególnie teraz, jest systemem wykluczającym nie swoich. Jak na razie to 70% wykluczonych (“gorszy sort”). Jeżeli coś zaczniesz bałakać o 500+,”gwałcikowym/trumienkowym”, czy mieszkanie+ oraz inne plusy, to nie jest to żaden socjalizm. To czystej wody populizm podlany nepotyzmem partyjnym. Socjalizmu, również komunizmu, w Polsce nigdy nie było. Tego ostatniego również nigdzie i nigdy na świecie. Czasami słyszy się stwierdzenie, że Jezus był pierwszym prawdziwym komunistą. To piramidalna bzdura. Natomiast to, co mieliśmy w PRL to był nieudolnie realizowany egalitaryzm społeczny, aspirujący, co prawda do socjalizmu i posiadający niektóre jego cechy, jak na przykład poszanowanie podstawowych praw socjalnych (zajrzyj do literatury, co to jest), ale bez poszanowania umów społecznych i gwarancji wolności osobistych. Wówczas byliśmy bardzo biedni, więc był to w miarę równy podział biedy. Teraz jesteśmy również nie bogaci, ale nawet w miarę równego podziału owego “nie bogactwa” już nie ma. System najbardziej zbliżony do “utopijnego” socjalizmu zbudowały jedynie państwa skandynawskie i zbliża się do niego społeczeństwo kanadyjskie. Co najciekawsze w tym wszystkim, to to, że sami Skandynawowie odżegnują się od nazwania swego systemu socjalistycznym, bo źle im się kojarzy. Wolą go nazywać systemem dobrobytu. Jesteś wystarczająco inteligentny i oczytany, aby nie sadzić tutaj takich bzdur.

      • wlodek
        13 listopada 2016 at 17:38

        Lechu,pamiętasz”Socjalizm tak wypaczenia nie”,i co nam zostało? Chyba tylko wypaczenia bo do końca socjalizmu nie było, ale również nie było takich nierówności jak obecnie,brak perspektyw i przede wszystkim Stabilizacji!A to jest związane z drapieżnym kapitalizmem gdzie bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy.Populizmem tego zwalczyć się nie da.Kosmetyka nie pomoże trupowi! Pozdro.

      • krzyk58
        13 listopada 2016 at 19:17

        System najbardziej zbliżony do „utopijnego” socjalizmu zbudowały jedynie państwa skandynawskie i zbliża się do niego społeczeństwo kanadyjskie.” NIESTETY – p.Lechu,to prawda,co raczył pan z satysfakcją ująć.
        Dodam że ze swej strony serdecznie współczuję
        mieszkańcom niezbyt wesołego baraku skandynawskiego,a także Amerykanom (północnym)…

        Szwecja jest idealnym przykładem kraju, w którym mediom i politykom udało się wykastrować mentalnie większość społeczeństwa i uczynić z niego bezmyślny tłum, który reaguje agresją w stosunku do każdego, kto obnaża przed nim choć skrawek rzeczywistości. Przeciętny Szwed żyje w prawdziwym Matrixie i boi się na głos wypowiedzieć swoje obawy. Czego jednak można oczekiwać po ludziach, którzy uczęszczają na studia wyższe i nie wiedzą kim był Dante Alighieri, kiedy rozpoczął się Renesans, kim był Walter, ani nie potrafią wskazać na mapie swojego własnego kraju? Przykłady wziąłem z autopsji, a konkretnie z prób samodzielnego nauczenia niemalże dorosłych ludzi tych rzeczy, które w Polsce są oczywiste dla większości dzieci w wieku gimnazjalnym… TAKI WŁAŚNIE jest skutek “bycia i życia’ w modelu najbardziej zbliżonym do “WZORCA”…

        http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/samozaglada-szwecji-i-europy/

        http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/01/postep-czy-podstep-po-szwedzku/

        Gwałt na Szwecji.(2010r.) http://www.prawica.net/960

        I jeszcze “szutka”. To dobrze że póki co nie mamy
        “praw” i obowiązków skandynawskich…Muzułmańskie dziecko w Skandynawii pyta mamę:-Mamo, co to jest socjalizm i co to jest rasizm?

        No więc tak, Ali… SOCJALIZM jest wtedy, kiedy biali ludzie pracują codziennie, żebyśmy my mogli przyjechać do ich krajów i dostawać zasiłki… no wiesz – dopłaty do czynszu, kupony na jedzenie, darmowe leczenie i takie tam. Na tym polega socjalizm. Ale mamo, czy ci głupi biali ludzie nie wściekają się, że tak jest?
        Oczywiście, że tak, kochanie. I to jest właśnie RASIZM!

        http://nowadebata.pl/2012/04/10/obywatel-szwedzki-jako-niewolnik/

        Panie Lechu – myślę że wystarczy..także zdrowego rozsądku, by “najbardziej zbliżony – z ustrojów’ –
        (skandynawski) omijać szerokim łukiem. 🙂

  2. dr hab nauk ekonom
    13 listopada 2016 at 06:03

    A czego się spodziewaliście? Komuna miała rubla transferowego przeliczanego na wagony węgla. Zawsze jest coś za coś

    • krzyk58
      13 listopada 2016 at 09:40

      Jaki doktor – taka i logika… 🙂

    • Kamczatka
      13 listopada 2016 at 14:20

      Pan dr 🙂
      Трансферный рубль был обеспечен ЧИСТЫМ ЗОЛОТОМ.

  3. Inicjator
    13 listopada 2016 at 08:42

    Z uwagi na dyktat dolara, musiał m.in. zginąć Kadafi.

    Miał zasoby i chciał w Północnej Afryce stworzyć strefę finansową opartą na pieniądzu mającym pokrycie w złocie.

    Okazało się to zbyt silnym zagrożeniem dla obowiązującego ładu opartego na papierku o nazwie DOLAR USA (USD).

    To mógł być zły przykład dla innych ROSNĄCYCH w siłę TYGRYSÓW, mających do tego zaplecze surowcowe.

    Stąd ta cała ARABSKA WIOSNA.

    Teraz w Libii po pustkowiach hula wiatr, a ponad milion jej mieszkańców uciekła do Europy i sąsiadów.

  4. Lech
    13 listopada 2016 at 20:21

    @krzyk58 13 listopada 2016 19:17. No widzisz ja mam rodzinę w państwach skandynawskich i czasami tam gościłem. Wśród normalnych ludzi. Wycieczek nie liczę, bo to żadna znajomość życia naturalsów. Mam, niestety, inne obserwacje i doświadczenia. Już nie będę przytaczać przykładów, które wprawiły mnie w prawdziwe osłupienie, a dotyczyły właśnie perfekcyjnego posługiwania się umiejętnością dedukcji i wyszukiwania materiałów źródłowych w katolickim prawie kanonicznym przez człowieka, który przygotowania prawniczego nie miał, a był jedynie absolwentem wydziału bibliotekarstwa na uniwersytecie. Był już na emeryturze, kiedy to obserwowałem. O znajomości kilku języków, nawet łaciny, już nie wspomnę. Poza tym mieszkał w normalnym mieście gminnym, żadnej metropolii. A ten oklepany kawał o socjalizmie i rasizmie znam od dawna i to w kilku wersjach.
    PS. Finlandia, to co prawda nie Skandynawia, ale szkolnictwo mają najlepiej rozwinięte w Europie, a reformowali go przez około 30 lat.
    Pozdrawiam.

    • krzyk58
      13 listopada 2016 at 21:16

      Panie Lechu mimo wszystko prócz dobrego samopoczucia
      – zdrowia życzę. a w temacie miłego zaskoczenia(in plus)
      stanem intelektualnym pozytywnych “przykładów”,
      dodam że jedna,czy dwie jaskółki – wiosny nie u/czynią…tym bardziej że przyznaje pan,iż to
      reprezentanci “schyłkowego’ już pokolenia…

      Pozdrawiam

      • Lech
        14 listopada 2016 at 08:49

        @krzyk58. Mój kochany krzyku (przepraszam za familiaryzm), podałem Ci, co prawda przykład pracy “pokolenia zejściowego”, które perfekcyjnie posługiwało się już pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku komputerem i było już pokoleniem cyfrowym. Po co wkuwać daty, nazwiska, całe encyklopedie (najskromniejsza to 12 tomów) oraz masy innych książek telefonicznych “na izust”, skoro w jednej chwili mogę obecnie sięgnąć do kieszeni, wyjąć z niej smartfon i prześledzić np. zmianę granic Polski od czasów jej powstania aż do dzisiaj. W każdej chwili program mogę zatrzymać i przeanalizować wszelkie interesujące mnie szczegóły, a w odnośnikach interesujące mnie fakty. Widzisz można pozjadać wszystkie rozumy świata, ale to na nic się nie przyda, jak się nie ma własnego. Z postępem trzeba iść, po życie sięgać nowe i wiedzieć już dzisiaj, co to jest darwinizm neuralny (neuronalny), aby nie palić takich głupstw, jak pozostawienie sześciolatków poza obowiązkiem nauczania szkolnego, tracąc tym sposobem szansę na posiadanie znacznie większej ilości ludzi genialnych.
        Poza tym skoro 6 mln. Szwedów jest tak do tyłu, wg Ciebie, to skąd się wzięło Volvo, jeden z najtrwalszych i najbardziej technologicznie zaawansowanych samochodów, Erickson, a u Finów Nokia, przecież to małe narody! Aha, jeszcze jedno. Dzieci fińskie nie uczą się pisać. Od początku uczą się posługiwania dziesięciopalcową na klawiaturze QUERTY. A my mając 38 mln. ludzi nie mamy ani samochodu własnej konstrukcji, ani własnej myśli telefonów komórkowych, perowskity nam się wymknęły z ręki podobnie jak grafen, a wcześniej niezłe komputery. O błękitnych/niebieskich laserach już nie wspomnę. A jesteśmy pono narodem wybranym nr 2 przez Boga i przeznaczeni do przeprowadzenia światowej misji cywilizacyjnej.
        Może po tym przydługim wstępie będzie jasne dlaczego Amerykanie tak łatwo zorganizowali sobie życie na koszt świata. Ale konkurencja nie śpi, co @Rysa doskonale pokazał w załączonym linku.

      • krzyk58
        14 listopada 2016 at 11:55

        Panie Lechu – To wszystko prawda, jednak’że co będzie ,jak to wszystko “pierdyknie” i szlag trafi “zdobycze cyfrowe”?
        Najprzyjaźniejszym i także najbliższym człowiekowi komputerem winna być własna głowa…(nabyty)zasób wiedzy(doświadczenie nabyte w ciągu trwania życia) i zapisy papierowe.
        A m-ka Volvo? Darzę zaufanie i szacunkiem,
        model 850 “ujeżdzam” już ponad 10 lat – “i paka”
        nie widzę godnego rywala…kończę gdyż czeka mnie
        wizyta u ‘mojego stomatologa’ 🙂 pozdrawiam

  5. wieczorynka
    14 listopada 2016 at 18:37

    @ Lech, a ja mam w domu lampę naftową jeszcze po moich rodzicach, co w przyszłości będzie bardziej pożyteczne lampa czy smartfon a to się jeszcze okaże.
    Z tego co wiem to Nokia już nie należy do Finów, kupili ją ci zza wielkiej kałuży. Współczuję również dzieciom fińskim, nie będą w stanie napisać jednej litery gdy zabraknie prądu (czytałam o tym pomyśle moim zdaniem głupi). To, że mając 36-38 milionów nie jesteśmy w stanie niczego produkować a to już zasługa – pozostawiam w domyśle kogo.
    @ KRZYK, zgadzam się z twoim wpisem.

    • krzyk58
      14 listopada 2016 at 19:57

      @wieczorynka. By lampa naftowa mogła ‘zaskoczyć’,
      – potrzebna jest bańka nafty, szkło, dobry knot…przy
      odrobinie pomyślunku owe niezbędne komponenty
      można przysposobić domowym sposobem. I wówczas
      “światłość widzę wszędzie”,a wszelkie wynalazki
      w obliczu …zdatne(potrzebne) będą psu na budę.
      Podobnie sprawy mają się z elektroniką,rozbudowaną
      techniką na użytek wojny – wygra zatem ten u kogo większy hart ducha i woli…a konstrukcja techniczna
      do użytku jest typu – ‘gniotsa,no nie łamiotsa”!
      “To, że mając 36-38 milionów nie jesteśmy w stanie niczego produkować” BO, inna rola Nam Polakom,
      (NIESTETY) gdzieś,kiedyś była zapisana…. Pozdrawiam

  6. daniel
    14 listopada 2016 at 21:20

    nadal przy upadku złotówki nie bierze się jeszcze jednego aspektu pod uwagę, co przyspiesza ten upadek – darowizny miliardów złotych dla Ukrainy – na pewno zauważone przez spekulantów, bo wyrzucanie pieniędzy w błoto widać na giełdach i to zawsze obniża wartość waluty. A Ukraina już jest stracona, USA nie będą dawać na nią pieniędzy, co najwyżej nadal będą zmuszać polskojęzyczne marionetki do wspomagania banderowców, żeby chociaż jakiś tam nacisk na Rosję zachować. Czyli jak dobrze napisano: polityka USA za pieniądze głupich (czyli prawie wszystkich) Polaków.

  7. Lech
    14 listopada 2016 at 22:08

    @krzyk58 i @ wieczorynka.To co się dzieje obecnie na świecie w sprawach rewolucji technologicznej porównywalne jest do wynalazku czcionki przez J. Gutenberga (proszę mnie nie poprawiać, wiem, że wynalezienie czcionki przypisuje się nawet starożytnym Chińczykom, ale on pierwszy zastosował ją rutynowo we własnej drukarni). Od tego czasu, ok. 1450 r., “pierdyknęło” wiele razy, ale czcionka pozostała. Podobnie stanie się z techniką informatyczną. Ludzie bez tego już nie mogą się obejść. Nawet przeprawiający się przez Morze Śródziemne uchodźcy, jeśli przeżyją, najpierw pragną naładować komórki, a potem pytają o żywność i inny “socjal”. Jeżeli już doprowadzimy do zniszczenia tej zdobyczy, to znaczy, że Ziemia stanie się całkowicie martwą planetą, albo wszystko trzeba będzie rozpoczynać od początku. W tym drugim przypadku do dyspozycji będą banki z nasionami wszystkich roślin, itp., rdzenie lodowe z lodowców arktyczno-antarktycznych (już istnieją takowe). A co do wiedzy, o co słusznie niepokoi się krzyk58, to ona również w postaci informacji źródłowej (mikrofilmów, plików itp.) jest zdeponowana w wielu bezpiecznych miejscach na świecie. Chodzi jedynie o to, aby ludzkość rozumiała mechanizmy działania świata i umiała sięgać po te informacje potrzebne do procesu myślenia i tworzenia. Poza tym w tej dyskusji nie ważne jest kto obecnie posiada Nokię. Ważne, kto ją zbudował. Ja również posługuję się w mojej pracy, sprzętem, który opracowali i wprowadzili na rynek Norwedzy. Wykupił koncern GE, a mój model wyprodukowany został w Izraelu.
    Koleżeństwo pozdrawiam serdecznie.

    • wieczorynka
      15 listopada 2016 at 16:53

      Lechu, o tym że coraz więcej ludzi na świecie ma różnego rodzaju depresje wiesz, ponoć w 2050 roku będą dominowały choroby psychiczne też wiesz (ostatnie prognozy odnośnie tych chorób mówią, że nastąpi to wcześniej).
      Swego czasu był do obejrzenia w TVP francuski film gdzie uznany architekt projektował domy z aluminium i ze szkła dla różnych takich co nie wiedzieli co zrobić z pieniędzmi a sam w mieszkaniu otaczał się falbankami i firankami tam czuł się najlepiej. Ja wybieram piec kaflowy i lampę naftową, jak ktoś woli smartfony to jego wybór. Pozdrawiam

      • Lech
        15 listopada 2016 at 21:42

        @wieczorynka. Masz rację. Na tym właśnie ma polegać wolność osobista i wolny wybór, bez sztampowych przydziałów i urawniłowki. Poza tym rośnie ruch tzw. minimalistów. Ludzi, którzy rezygnują ze wszystkiego, co jest niezbędnie potrzebne do przeżycia. Jednak postępu, który przyspiesza i globalizuje się nikt nie powstrzyma, nawet nad-prezes Kaczyński. Po prostu w wolnym społeczeństwie, wolnego świata będą musieli koegzystować ze sobą ludzie realizujący swój styl życia. To naturalne. Jednak wieczorynko, bez książek nie będziesz mogła żyć nawet przy swoim wymarzonym piecu kaflowym, zupełnie jak ja marzę o wiecznie płonących drwach w kominku i możliwości uprawiania zawodu dla przyjemności i żeglowaniu po internecie, a także czytaniu ulubionej prasy i książek. Serdecznie pozdrawiam.

      • wieczorynka
        15 listopada 2016 at 22:42

        @ Lech, książek mam całkiem sporo, ostatnio nawet Włodek z tego portalu mi podesłał. Nie wszystkie książki mieszczą się na półkach w pokoju, część jest na strychu w pudełkach po butach lub w skrzyni. Czasopisma w wydaniu papierowym też regularnie czytam gdyż jestem uzależniona od zapachu farby drukarskiej. Pozdrawiam.

        @ Włodek, jeżeli natychmiast nie odbiorę telefonu w piątek to oddzwonię i pośmiejemy się. Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up