Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Zmiana polityki czy powrót do prawdziwych wartości w polityce?


 Proces zmiany władzy na Zachodzie trwa. Jest on wynikiem szerszego procesu kryzysu Zachodu w ogóle, a w tym przede wszystkim i najpierw kryzysu elit oraz towarzyszącego tym procesom wielkiego kryzysu wartości. Piszemy dlatego, że towarzyszącego, ponieważ najcześciej nie zdajemy sobie sprawy z faktu, jak wartości, a raczej ich brak, ich przekłamanie i próba spowodowania w społeczeństwach przewartościowania na zasadzie wielkiej inżynierii percepcyjnej – nadając znanym pojęciom nowe znaczenia – do tej pory konstytuowały ramy w jakich żyjemy. Można powiedzieć też i tak, że wartości są tak szerokim fundamentem naszej egzystencji, że bardzo łatwo jest o nich zapomnieć, a współczesna retoryka społeczna, polityczna i nawet religijna – traktuje wartości w sposób profilowany do nadrzędnych tez ideologicznych i partykularnych, które promuje. Stąd też i nasza nieświadomość, czy też brak rozeznania charakteru zagadnienia.

Tymczasem to wartości były, są i zawsze będą fundamentem kultury, a ta zawsze będzie decydowała o jakości i trwałości naszej cywilizacji. Przy czym trzeba umieć odróżnić ewolucję wartości, kultury i cywilizacji od rewolucji jaką poprzez nadawanie wartościom nowych znaczeń, próbuje się zarazić kulturę i wypaczyć naszą cywilizację.

Być może to kogoś zaskoczy, komuś zrobi się smutno, jeszcze inni przestaną czytać, jednakże trzeba sobie uświadomić, że podstawową, fundamentalną wartością determinującą zachodnią kulturę i cywilizację jest: siła. Tylko siła się liczy jeżeli popatrzymy na procesy historyczne, społeczne, ekonomiczne, ewolucję religii i generalny rozwój myśli humanistycznej. To siła zdecydowała o tym, że w ogóle ewolucja zachodniej cywilizacji od Antyku do Współczesności była możliwa. Bizantyjczykom zabrakło siły w 1453, na szczęście Karol Młot 25 października 732 roku pod Poitiers miał wystarczająco dużo siły i w ogóle Europa istnieje dzisiaj w tym znaczeniu, w jakim istnieje. Podobnie w 1683 roku nie zabrakło siły pod Wiedniem. To siła Zachodu zdecydowała o tym, że w ogóle powstały Stany Zjednoczone, a Ameryka Południowa jest dzisiaj łacińska. Bez siły nie byłoby niczego, a na pewno w tym kształcie w jakim znamy.

Wszelkie próby odwrócenia się od zagadnienia „siły” w szerokim rozumieniu tego pojęcia, są wbrew naturze człowieka w ogóle, jak również wbrew interesom egzystencjalnym Zachodu w ogóle! Bez kultywowania „siły” Zachód nie przetrwa, ponieważ w istocie jest małym kłykciem na zachodzie wielkiego super kontynentu euroazjatyckiego, bez zasobów, ze starzejącą się ludnością i problemami nawarstwawianymi przez lata. To proste i zrozumiałe dla każdego, dlaczego więc przez tyle lat, po rewolucji kulturowej roku 1968 – z taką wściekłością eliminowano kulturę „siły” z zachodniej rzeczywistości? To, że świat nie podobał się grupie sytej burżuazyjnej młodzieży, jeszcze nie jest uzasadnionym powodem do tego, żeby jej wnuki były skazane na głód i walkę o przetrwanie, gdyż dziadkom przestało się chcieć – chcieć i zaczęli krytykować oraz odrzucać metody, które przez lata decydowały o zachodniej rzeczywistości.

Zachód albo będzie silny – będzie dominował, lub co najmniej będzie zdolny do powstrzymania dominacji innych (ich równoważenia), albo nie będzie go wcale lub przestanie być tym, czym był przez wieki.

Obecnie wraz z przewartościowaniem sceny politycznej na Zachodzie, która postępuje i nie da się zaprzeczyć tym zmianom, mamy do czynienia z wielkim powrotem do wartości, przy czym co widać w niektórych krajach np. w Polsce, może on być wypaczony. Czy wręcz przeciwnie, może dojść do przesilenia w drugą stronę, a tu nie chodzi o przestawianie wajchy, tylko o ustawienie jej we właściwym położeniu. Ci, którzy tego nie rozumieją – pomimo najszczerszych chęci i czystych intencji, będą skazani na robienie rewolucji, a na rewolucję to już na Zachodzie, przyzwyczajonym, że ktoś inny płaci jego rachunki, to już dzisiaj nie ma zasobów i ich nie będzie, chyba że wydarzy się cud w rozwoju technologii.

Unia Europejska w obecnym przegniłym kształcie, po prostu nie pasuje sama do swoich fundamentów, można powiedzieć że powoli staje się – w wyniku uznania dogmatu poprawności politycznej – sama zaprzeczeniem własnych wartości, tych które uczyniły ją wielką.

Uwaga – tutaj nie chodzi o to, co się nam podoba i że nie chcemy wojny, a kochamy słodkie kotki. Tutaj chodzi o to, żebyśmy przez kolejne dekady, a później nasze dzieci i wnuki mogły mówić o tym, że nie chcą wojny, bo to jest zło i żeby mogli spokojnie oglądać słodkie kotki w Internecie i nie tylko. TEGO NIE DA SIĘ ZAGWARANTOWAĆ NA ZASADZIE KONSENSUSU – BO JEST DOBRZE JAK JEST. To wcale nie znaczy, że to samo dobrze, będzie jutro. Co w przypadku, jeżeli w Europie dojdzie do zmian cywilizacyjnych i kulturowych i znaczna część ludności napływowej i jej potomkowie będą twierdzili, że np. chcą wprowadzenia do Kodeksów Karnych kary amputacji ręki za kradzież i ukamienowania Kobiety za cudzołóstwo? Co jeżeli zgodnie z obecnym paradygmatem neoliberalnej demokracji będą mieli większość? Zmienimy prawo i sami będziemy mu podlegać? Właśnie dlatego wartości są fundamentem wszystkiego, a siła jest fundamentem kultury i cywilizacji zachodniej, czy to się nam podoba czy nie, po prostu mając tak mało zasobów, a dużo starych ludzi do wykarmienia i to na wysokim poziomie, przy takim a nie innym sąsiedztwie – nie można sobie pozwolić na słabość. W żadnym wymiarze.

Tymczasem to jest właśnie największy błąd neoliberalnych elit, które wierząc we własną propagandę (gender, poprawność polityczna i inne sposoby manipulowania rzeczywistością), której używały właśnie w celu rozwodnienia percepcji swoich społeczeństw sprowadziły na te społeczeństwa zagładę. Nie dla wszystkich starczy bezpiecznych willi w Toskanii lub na Lazurowym Wybrzeżu. Zdrajcy wartości, którzy przez swoją głupotę uczynili Zachód słabym na każdej płaszczyźnie – od moralności a na sile militarnej kończąc, muszą zostać odsunięci, co się właśnie dzieje oraz będą musieli ponieść konsekwencji swoich błędów. Demokracja ma tą zaletę, że jednak pomimo nawet takich manipulacji jak wybory dwustopniowe, czy kurialne, albo inaczej ograniczające wagę głosów poszczególnych ludzi, że jednak zawsze w jakiejś mierze odwzorowuje głos ludu. To, co dzisiaj się dzieje to naturalny krzyk zdrowego rozsądku, prawdopodobnie jeden z ostatnich na jaki jeszcze, nasze wyniszczone przez neoliberalnych kłamców społeczeństwa są w stanie się zdobyć. Dlatego nie ma co się dziwić zmianie władzy i rozliczeniu przegranych, lepiej żeby zapłacili oni i marginalne mniejszości, do tej pory afirmowane, niż żeby miało zapłacić całe społeczeństwo – to wynika z demokracji. Większość ma rację, nawet jak jej nie ma. Zmiana polityki będzie oznaczać powrót do prawdziwych wartości w polityce i to nie ma niczego wspólnego z cofaniem globalizacji!

Twierdzenie, że prawica na przykładzie pana Trumpa lub brexitu – dąży do obrony społeczeństw przed globalizacją jest chyba najbardziej naiwnym kłamstwem, jakie inteligentni ludzie mogą publicznie przedstawić współcześnie. Tutaj nikt nie zamierza cofać, czy przeciwstawiać się globalizacji – tutaj jedynie chodzi o zmianę zasad. Już samo wprowadzenie barier celnych na chińskie i meksykańskie wyroby oznacza miliony miejsc pracy w Ameryce! To zwykła korekta zasad, w istocie ograniczenie skutków samowoli wielkich korporacji, które w procesach outsoircingu wyprowadziły miejsca pracy za granicę, a system państwowy w zamian nie ma bezrobotnym lub pracującym na śmieciówkach ludziom niczego do zaoferowania. Trump i inni z prawicy to rozumieją. W zasadzie rozumie to każdy, kto chociaż minimalnie rozumie podstawowe pojęcia ekonomii (podaż, popyt) i wie, że bez pracy – nie powstaje wartość dodana, a bez nadwyżki wartości dodanej, nie ma wymiany w gospodarce, tylko jest import dóbr – dyfuzja wartości, przekazywanie bogactwa, tam gdzie inni cwaniacy zaniżając wartość pracy skazują ludzi na jeszcze większą biedę, bo nie jest ich przeważnie stać na zakup tego co produkują dla „bogatego” Zachodu. To jest logika spirali samozaciskającej się, w wyniku działania której – w końcu skończy się w ogóle możliwość generowania wartości dodanej, bo kogo będzie stać na coraz droższe i coraz bardziej wysublimowane produkty – generowane z zasobów coraz rzadszych? Przecież wzrostowi produktywności w tanich krajach nie towarzyszy wzrost dochodów, wręcz przeciwnie – w Meksyku kapitaliści (głównie z USA),  w Chinach państwowi kapitaliści i państwo przejęło wartość dodaną. Dla ludzi są ochłapy i okruszki. Nikt tutaj nie twierdzi, że prawica chce to zmienić, daje jednak szanse na naświetlenie tych trendów i być może wówczas, społeczeństwa wymuszą zmiany?

Wniosek jest jeden – zasadniczy. Jeżeli Zachód chce przetrwać musi się zjednoczyć z komponentem siły, bez tego oczywiście stosowanego w sposób racjonalny, nie ma mowy o niczym trwałym. Doszło do tego, że Turcja grozi Europie konsekwencjami w przypadku zerwania negocjacji! Turcja ma siłę, a Europa ma fikcję. Chyba nie ma alternatywy, tempo rozwoju technologicznego nie nadąża za rozwojem współczesnej ekonomii, zwłaszcza tej wirtualnej, która przerasta rozmiarami gospodarkę realną. Powoduje to, że bogaci są i będą jeszcze bogatsi, a cała reszta stanowiąca większość, będzie konsumowała mniej, niż mniejszość bogaczy. To Karol Marks chciał odwrócić, ale niestety jego nauki zostały wypaczone i zużyte, chociaż każdego dnia przekonujemy się jakże są ponadczasowe i uniwersalne.

Tags: , , , , , , , , , ,

11 komentarzy “Zmiana polityki czy powrót do prawdziwych wartości w polityce?”

  1. wlodek
    11 listopada 2016 at 07:20

    To wszystko jeszcze przed nami,jak ktoś powiedział,góry nie mogą a doły nie chcą żyć po staremu!

  2. hatawujatoma
    11 listopada 2016 at 07:50

    Mocne, perfekcyjne, prawdziwe!

  3. krzyk58
    11 listopada 2016 at 08:50

    TO o czym pisze Autor – w ogóle nie powinno być nigdy
    kwestionowane. Jakie wartości promowane są na szeroko
    rozumianym świecie zachodu? – ANTYwartości.
    W tym szaleństwie – jest (ukryta)metoda,tu nigdy
    nie było przypadku…”Tymczasem to wartości były, są i zawsze będą fundamentem kultury, a ta zawsze będzie decydowała o jakości i trwałości naszej cywilizacji. Przy czym trzeba umieć odróżnić ewolucję wartości, kultury i cywilizacji od rewolucji jaką poprzez nadawanie wartościom nowych znaczeń, próbuje się zarazić kulturę i wypaczyć naszą cywilizację.” Koniec
    lat 50′ to początek przebudowy czy raczej lansowania antywartości “ktoś” to promował/promuje nadal.
    W sferze duchowej taką cezurą jest na pewno zbiegający się w czasie z “rewolucją kulturową” Sobór
    Watykański II…to wówczas swąd szatana powoli
    wdzierał się do świątyni Pana… owemu smrodowi uległy nie tylko owce – pasterze także, i dlatego “tu’ jest z każdym rokiem tragiczniej – “nowinki i otwartość”
    zżerają Kościół od środka,pomijam nieustanny atak
    zewnętrzny!

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/10/30/kto-sponsoruje-lewactwo/#more-9320

    https://hubalblog.wordpress.com/2016/08/31/eliminacja-bialej-rasy-czyli-europe-czeka-wielka-transformacja/

  4. jakub
    11 listopada 2016 at 08:52

    Jakze wybiorcze waskie spojrzenie na skomplikowane procesy. Prosze by Autor wspomnial ze przed 1453 byla tez chrzescijanska krucjata ktora spustoszyla Konstantynopol. Ze dzisiejszy Zachod byl budowany w oparciu o Wschodnich bogow i z wielkim udzialem powszechnie tam zyjacych Zydow i Chazarow. Sila owszem wazna byla najczesciej w momentach ktorych sie wstydzimy do dzis ale to nie najsilniejsi wygrywali w perspektywie historycznej.

    • krzyk58
      11 listopada 2016 at 10:04

      Hmmm!

      ?

      🙂

    • Молотов
      11 listopada 2016 at 10:44

      Panie jakub, myślę że to pana spojrzenie jest nazwijmy to delikatnie – trudne w percepcji, przecież autor nie pisze historii Europy, tylko daje przykłady symboliczne odwołując się do percepcji (świadomości i zdolności do rozumienia) czytelników. Tutaj przesłanie historyczne nie jest główną osią, no ale jak pan tego nie jest w stanie zrozumieć, to sam pan wystawia świadectwo swojej własnej percepcji

  5. Inicjator
    11 listopada 2016 at 09:35

    Perfekcyjne ujęcie istoty CELÓW zmian, które stoją przed Naszą Cywilizacją, żeby przetrwała i mogła sie rozwijać, a My – żyć.

    Nigdy tak nie patrzyłem na praprzyczyny kryzysu Zachodu.

    Autor ujął te próby analizy “całościowo i fundamentalnie”, gratulacje.

  6. krzyk58
    11 listopada 2016 at 09:54

    Cd. ..Właśnie dlatego wartości(utracone,”paka”) są fundamentem wszystkiego, a siła jest fundamentem kultury i cywilizacji zachodniej, czy to się nam podoba czy nie…

  7. Wojciech
    11 listopada 2016 at 10:15

    USA są wielkim pasożytem ludzkości. Posiadają tylko około 5 procent ludności świata a zużywają ponad 30 procent energii i innych dóbr kopalnych. Egzystują w wyniku masowego druku dolarów, sprzedaży broni, spekulacji finansowych i grabieży.
    Spekulacje finansowe przynoszą spekulantom nawet 8 procent zysku. działalność produkcyjna dóbr i żywności przynosi tylko maksymalnie 3 procent zysku. W tym tkwi tajemnica potęgi globalizacji i siła militarna kartelu US/NATO.

    • wieczorynka
      11 listopada 2016 at 17:05

      @ Wojciech, dodam kolejny “sukces” USA – w więzieniach tego kraju przebywa 2,2 miliony więźniów co stanowi 25% wszystkich przetrzymywanych na świecie, głównie Afroamerykanie (dane z sieci). Przestańmy zatem pie*yć, że jest to kraj niosący demokrację, jeżeli jeszcze uwzględnimy wojny wywołane w różnych zakątkach świata i ilość zabitych to jest to “demokracja” made in USA.

      Kto pamięta jeszcze piosenkę “..od Meksyku do Nevady tam gdzie żyją koniokrady…” , warto przypomnieć sobie słowa.

  8. Lech
    11 listopada 2016 at 10:24

    To przykre, że mentalność człowieka nadal pozostała na etapie myślenia człowieka z epoki kamienia łupanego. Wtedy liczyła się tylko siła i dominacja, bo to pozwalało plemieniu przetrwać. Wydawałoby się, mnie również, że ludzkość się ucywilizowała i możliwe jest stosowanie pacyfizmu na co dzień zarówno na dole, jak na szczytach piramidy. Rzeczywistość jednak stale udowadnia, że tak nie jest. Nadal trwają wrogie sobie i zwalczające się plemiona, tylko znacznie liczniejsze, wyposażone już w wyrafinowane metody walki i coraz doskonalszą broń niż wówczas. Konkluzja nie jest dla mnie miła, bo to w istocie jest przyznanie się do doznanego zawodu i porażki intelektualnej. Autor jednak ma rację. Człowiek był, jest i nadal pozostanie najgroźniejszym drapieżnikiem na tej planecie, aż do jej zniszczenia.
    Pozdrawiam
    PS w tytule sugerowana jest alternatywa, ale wywód pod nim jest bezalternatywny sprowadzając się do tego co napisałem powyżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up