Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

1 maja 2017

Najwyższy czas na zmianę!


fot. Autor Dzieje Głupoty w Polsce A. Bocheński Wydawnictwo PANTEON Warszawa 1947

Od ponad 200 lat toczą się niekończące się spory o przyczyny upadku Rzeczypospolitej.

Jeżeli okres 1450-1550 można uznać za czas rozkwitu państwa polsko-ruskiego (wszak nazwa „Wielkie Księstwo Litewskie” jest piramidalnym oszustwem) które w tym okresie dominowało w Europie Środkowej, nie tylko dzięki temu że było dobrze zorganizowane, ale dlatego też, że zarówno Europa Zachodnia jak i Moskwa przeżywały kryzys społeczno-polityczny.

Dobra koniunktura gospodarcza i szybkie bogacenie się mieszczan, wolnych włościan i szlachty ujawniło wielką chciwość tej ostatniej warstwy społecznej. W konsekwencji szlachta zaczęła masowo odkupować własność i jednocześnie przywileje sądownicze wójtów, co prowadziło do tworzenia się systemu pańszczyźnianego czyli niewolnictwa ekonomicznego dotychczas wolnych i niezależnych włościan.

Okres prosperity gospodarczej spowodowanej także wielkimi potrzebami surowcowymi Europy Zachodniej (czas wielkich odkryć i zdobywanie nowych terytoriów) utrwalił przeświadczenie że jest dobrze i tym samym nie należy niczego zmieniać w prawie i polityce wewnętrznej kraju. Tymczasem bliżsi i dalsi sąsiedzi odbudowywali i wzmacniali swoje państwa…

Według Aleksandra Bocheńskiego („Dzieje głupoty w Polsce”), ostateczną przyczyną upadku Rzeczpospolitej była obłędna polityka zagraniczna prowadzona przez ostatnie sto lat przed okresem rozbiorów, polegająca na wiązaniu się sojuszami ze słabszymi od Rzeczypospolitej krajami by walczyć z silniejszymi od nas państwami. I za każdym razem byliśmy przez „sojuszników” zdradzani…

A przecież rozsądek podpowiada, że należy wchodzić w sojusze z „podmiotem” silniejszym by chronić swój byt przed wieloma pomniejszymi „przyjaciółmi”.

Tak rozumując, można zrozumieć i wytłumaczyć związanie się Polski z NATO i USA po upadku ZSRR, który do momentu końca swego istnienia był jedynym gwarantem polskich granic, polskiej niezależności gospodarczej i istnienia polskiego, samorządnego państwa….

Jednak ZSRR rozpadł się a władze solidarnościowe nie zapewniły nam dostatecznego, traktatowego bezpieczeństwa polskich granic ze strony zachodniego sąsiada. I znów Polska stała się bezpośrednim przedmurzem słowiańszczyzny przed 1000-letnim „Drang nach osten”…

W tej sytuacji, zwrócenie się o protektorat do USA i wejście w sojusz z NATO mogło dawać (złudną) nadzieję na przetrwanie państwa polskiego – szczególnie w świetle informacji o tzw. „Kanzler Akt/Chancellor act” i trwającej okupacja wojskowej połączonych Niemiec.

Jednak „czas nie czeka na nikogo”, jak grali The Rolling Stones, a nasze obecne trwanie w złudnym przekonaniu naszego bezpieczeństwa zaczyna przypominać czasy przedrozbiorowe.

Ustabilizowanie się sytuacji społeczno-gospodarczej w Federacji Rosyjskiej, będącej następcą ZSRR wzbudziło nieskrywaną wściekłość zachodnich kół rządzących, szczególnie że system „hegemonii amerykańskiej” najwyraźniej zaczyna się rozsypywać na naszych oczach pod działaniem wojennych wydatków nie do udźwignięcia, pod ciężarem petrodolarowej piramidy finansowej i z uwagi na ponad 20-letnią deindustrializację USA…

Dlatego, tu i teraz następuje odpowiedni czas odpowiedzi na pytanie – co zrobić by uratować nasz kraj w obliczu możliwej światowej zawieruchy?

Powiedzmy sobie szczerze – jedynym sposobem zdobycia środków na dalszą egzystencję Hegemonii jest gospodarczy podbój Europy. Jest też oczywista alternatywa – „skupienia się na sobie” i rozpoczęcia trudnych i bolesnych dla amerykańskiego społeczeństwa reform – przy jednoczesnym „odpuszczeniu” spraw europejskich i światowych.

Sytuacja przypomina okres lat 30-stych, gdy próba wyjścia z kryzysu ekonomicznego spowodowała ogromne nawarstwienie się problemów społeczno-gospodarczych w USA. Wtedy amerykańską gospodarkę uratowała II WŚ.

W chwili obecnej, w obliczu posiadania przez USA i FR broni nuklearnej, mimo straszenia nas czarnymi scenariuszami – sama możliwość jej odwetowego użycia studzi gorące, waszyngtońskie głowy i zabezpiecza nasz byt.  ednak amerykański „kontrolowany chaos” jaki widzieliśmy w Jugosławii, Północnej Afryce a teraz na Bliskim Wschodzie, czego wynikiem jest ogromna fala obcych kulturowo, nastawionych roszczeniowo ludzi, którzy przybyli do Europy Zachodniej w celach jak się wydaje na razie głównie „roszczeniowo-materialnych” – rodzi niebezpieczeństwo bezpośrednie i pośrednie dla Polski. Możemy sobie wyobrazić wybuch w Europie Zachodniej rodzaju „powstania” a następnie wojny wszystkich ze wszystkimi zgodnie ze scenariuszami wypróbowanymi w Iraku, Libii czy Syrii. Możliwy jest też „scenariusz ukraiński” – i to nawet w naszym kraju…

Dlatego stawiam tezę, że zbliża się czas przystąpienia do pośpiesznego ratowania naszej substancji narodowej poprzez zmianę sojuszy!

Przypominam za Bocheńskim, że zawsze należy stać w jednym szeregu z sojusznikiem silniejszym by słabszy „sojusznik” nie wbił nam noża w plecy. Zagrożenie możliwym chaosem za naszą zachodnią oraz ukraińską granicą oraz możliwy wzrost nastrojów faszystowskich i roszczeniowych wobec naszego terytorium rodzi ogromne i realne niebezpieczeństwo. Upadająca Hegemonia dostaje gwałtownych i przedśmiertnych drgawek a w przypadku zwycięstwa „nowej opcji” w USA i w przypadku gdy ta „nowa opcja” wywiąże się z wyborczych obietnic wycofania się z NATO, Europy i pozostałej części świata – czekać może Europę spore zamieszanie…

Wydaje się że jedynym gwarantem naszej państwowości i nienaruszalności granic – jawi się w tym stuleciu Federacja Rosyjska. Niepodważalnym atutem przyszłego sojuszu RP i FR była by możliwość uczestnictwa Polski w nowych, wielkich projektach gospodarczych, takich jak „nowy jedwabny szlak”…

Jeżeli tylko Rosjanie wybaczą nam rusofobię naszych „elit”, to bazując na rozsądnej i przewidywalnej wzajemnej współpracy jesteśmy w stanie nie tylko przetrwać okres nadchodzącego chaosu, ale wybić się na prawdziwą wolność społeczną i gospodarczą…

Bo chyba nie jest tak źle z naszym społeczeństwem, jeżeli po ponad 25 latach nieprawdopodobnej indoktrynacji antyrosyjskiej jaka wycieka i atakuje ze wszystkich mediów, niemal połowa respondentów w różnych sondażach nie dostrzega mitycznego „rosyjskiego zagrożenia” – co jest jawnym dowodem iż nasze społeczeństwo nie poddaje się łatwo manipulacji Zachodu…

Do napisania tych kilku zdań zmotywowała mnie wypowiedź pewnej osobistości w NATO, która stawia w wątpliwość nienaruszalność granic Europy, mówiąc że „status obwodu kaliningradzkiego nie jest ostateczny”. Takie wypowiedzi urzędnika amerykańskiego i to nie jakiegoś „szeregowego” – są dla nas ostatnim światełkiem alarmowym! Bo może, według Amerykanów i ich europejskich sojuszników polska część dawnych Prus Wschodnich, czyli terytorium naszych obecnych Mazur i Warmii też ma „status nieostateczny”?

Jedynym gwarantem naszej północnej granicy jest FR oraz jej kaliningradzkie terytorium, tak jak gwarantem naszej granicy zachodniej była Armia Czerwona stacjonująca na terenie Niemieckiej Republiki Demokratycznej…

Chyba czas na WIELKĄ ZMIANĘ?

Tags: , , , , , , ,

35 komentarzy “Najwyższy czas na zmianę!”

  1. Inicjator
    7 listopada 2016 at 05:38

    Wystarczy jak powrócimy do NORMALNYCH relacji z Federacją Rosyjską.

    Zaniechanie rusofobii to działanie na kilka lat.

    Potem normalizacja, ku zdziwienie NEOKONÓW zza Wielkiej Wody, bo kto by tam nie rządził – oni dyktują globalny i korporacyjny ład.

    To wszystko musi wynikać z racjonalnych rachunków, nie jak obecnie, gdzie gaz z Kataru czy rura z Danii ma nam dać niezależność energetyczną …

    Zatem tylko chłodne kalkulacje a nie egzotyczne sojusze z wychodzącej z UE Wlk. Brytanii.

    Nikt nam nie pomoże, jeśli nie zaczniemy dbać o siebie.

    Choremu pod kroplówką w szpitalu nie kupujemy BMW, nawet na dogodne raty.

    Najpierw musi on wyzdrowieć, ale tego to musi chcieć sam chory …

    • jerzyjj
      7 listopada 2016 at 09:47

      Czy Polacy patrząc w wiarołomny i obłudny Zachód, jak w święty obraz, chcą podzielić los Indian Amerykańskich ? Czy skatoliczałym Polakom zostało jeszcze trochę własnego rozumu, żeby zacząć myśleć samodzielnie, a nie wierzyć w różne fałszywe proroctwa, wymyślane dla stadnych owieczek, aby je ogłupić i aby chadzali za fałszywymi pasterzami ?

      https://hubalblog.wordpress.com/2016/08/24/odwrocmy-sie-od-zachodu-ratunek-jest-na-wschodzie/

      Niezależni zagraniczni obserwatorzy nie kryją zadziwienia, jak państwo, które dwie dekady temu pozbyło się okupacyjnych wojsk ZSRR, dziś domaga się sprowadzenia jak największej ilości amerykańskich okupantów. Przy czym istotną różnicą między sowieckim i amerykańskim okupantem jest to, że ten pierwszy odszedł z naszej Ojczyzny pokojowo. Natomiast Amerykanie, jeśli już opuszczają jakieś okupowane terytorium, to tylko po uprzednim przemienieniu go w pustynię.

      http://wolna-polska.pl/wiadomosci/perspektywy-iii-rp-w-sojuszu-ze-stanami-zjednoczonymi-2016-05

      https://pp.vk.me/c626427/v626427955/38e9e/WQDiet6GSnY.jpg

      • krolowa bona
        7 listopada 2016 at 13:35

        @jerzyjj
        Z wywodem @jerzyjj zgadzam sie, ze sformulowaniem „okupacyjne” wojska ZSRR nie, gdyz to byly wojska niczym „pokojowe niebieskie berety”gwarantujace po wstrzasajacym ludobojstwie i presji Hitlera na wschod w celu przejecia stalego „nowej przestrzeni zyciowej” i nie prowadzily zadnych ale to zadnych
        dzialan wojennych, przedstawiciele armii radz. nie byli reptezentowani w organach wladzy ani regionalbej ani centralnej, panujace w PRL prawo mialo wylacznie charakter cywilny, uwazam, ze sugerowanie w tych warunkach rzekomej „okupacji” przez wojska rad. ziem polskich jest zwyczajna perjoratywna mistyfikacja, odbiegajaca w 100% od prawdy…..obecnie nikt, zupelnie nikt nie gwarantuje ani pokoju ani grani Polski na Odrze i Nysie Luzyckiej i na Wschodzie, gdzie banderowski zywiol domaga sie „zwrotu” ziem min.Przemysla i innych. .. jak sie nie bedziemy trzymac faktow beda powstawac zawsze resentiment natury politycznej a po nich konkretne rzadania i konkretne czyny zmuerzajace do zmiany w drodze agresji porzadku granic i wogole roszczen odszkodowawczych za nieistniejace szkody….

      • krzyk58
        7 listopada 2016 at 16:37

        @krolowa bona …a komentarze. czytam nie/-zwykle uważnie,przytoczone niżej słowa z „wolnej Polski’
        cytuję: „które dwie dekady temu pozbyło się okupacyjnych wojsk ZSRR.” Sprawiają wrażenie że –
        „i Panu Bogu świeczkę – i diabłu ogarek’… 🙂
        Dodam(nie)skromnie 🙂 iż to nie pierwszy ‚link”
        – niejednoznaczny,dorozumiany…:)

  2. wlodek
    7 listopada 2016 at 06:33

    Mądry, odważny tekst i przede wszystkim prawdziwy określający naszą strategie na lata!

  3. Pozorovatel
    7 listopada 2016 at 07:28

    Wielki Henry Temple powiedział o swojej ojczyźnie:„Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko jej interesy i obowiązek ich ochrony”. Zapewne stulecia polityki, prowadzonej w zgodzie z tą lapidarną maksymą, uczyniły i utrwaliły ją wielką. Gdy spojrzymy na naszą historię (a może raczej histerię), dostrzeżemy raczej obraz tego co Słowacki pięknie ujął słowami „Pawiem narodów byłaś i papugą, a teraz jesteś służebnicą cudzą”.
    W od czasów oświecenia naszej polityce zawitała idea służenia nie swoim interesom. Wiodły nas idee przedmurza, i narodowego mesjanizmu, pięknie (już w romantyzmie) symbolizowane postaciami: Chrystusa, Winkelrieda, Almanzora, czy po prostu „44”. Trwamy w tym chocholim tańcu do dzisiaj. Z dumą prawimy, że choć urodzeni w PRL-u, żyjemy już we „Wschodniej Flance” i „Szpicy NATO”. Naszą młodzież kształtujemy w poczuciu misji szkodzenia potomkom schizmatyków z 1054 roku. Choćby wymagało to nawet biologicznego poświęcenia narodu. Nie wróży to dobrze przyszłości , ani naszej ani naszych wnuków. A Fringilli gratuluję trafnych spostrzeżeń. Ludzie o technicznym wykształceniu mają w myśleniu skłonność do wypierania magii logiką.

    • krolowa bona
      7 listopada 2016 at 14:09

      Niezwykle trafna analize @Pozorovatel popieram, winna ona sluzyc wszystkim poslom i reprezentantom wladzy / egzekutywy / centralnym i regionalnym za czolowa wytyczna w podejmowaniu wszelakich decyzji… pomijajac prywate i warcholstwo tych wladz i poslow nie moge sprostac odpowiedzi na pytanie, dlaczego wogole powstal taki wasalizm i sluzalstwo, czy zdaniem @Pozorovatel i innych komentatorow sa jakies inne przyczyny takiej postawy poza natury czysto psychologicznej……?

    • krzyk58
      7 listopada 2016 at 18:39

      Zawsze powtarzam iż epoka Oświecenia to były jednak
      ciemne czasy,przynajmniej dla nas Polaków. A Słowacki?
      wiernym był sługą i budowniczym…”Chrystusa w koronie
      cierniowej”!Dopiero kubeł zimnej wody na rozpalone, podgolone(sarmackie)głowy czyli – Pozytywizm….i abarotno nicość…nawierno – takaja sut’ba! 🙂
      Zero refleksji.Doświadczenia z przeszłości mamy w doopie… renegaci – bohaterami,klęski jak okazja
      do uszanowania – czyli rozdrapywania jeszcze nie zabliźnionych ran!

  4. bob
    7 listopada 2016 at 07:52

    Przyczyną upadku Polski nie była eksploatacja chłopów bo w Rosji, Austrii czy nawet Prusach ta eksploatacja była podobna a nawet większa. Przyczyną było zburzenie równowagi geopolitycznej w wyniku zniszczenia potęgi tureckiej pod Wiedniem 1683. Wtedy to właśnie Rosjanie jak i Niemcy mając więcej swobody stosunkach z Turcją skoncentrowali się na Polsce. Dziś nie ma żadnych szans na kolejny rozbiór bo tak jak w XV-XVI w Niemcy i Rosja wchodzą w okres katastrofy systemu a na arenę wraca Turcja. Nie ma szans na rozbiory nie znaczy, że jesteśmy całkowicie bezpieczni. Ale tu jak autor zauważył Kaliningrad daje nam pewnego rodzaju gwarancje. Po prostu w razie agresji mamy możliwość przeorać ten rosyjski niezatapialny lotniskowiec. Nie bez powodu MON chce kupić trzeci NDR z rakietami NSM. Ten system jest nie tylko w stanie zatopić całą flote bałtycką w ciągu pierwszych minut konfliktu ale i zniszczyć cele na lądzie jak np. radar dalekiego zasięgu w Kaliningradzie. Co ciekawe niedawno ćwiczyliśmy w Norwegii niszczenie takimi rakietami celów na lądzie. A i Niemcy z powodu odległości Berlina od polskiej granicy też nie będą ryzykować. Tak więc mamy komfort, że możemy w spokoju czekać aż inni rozmontują naszych odwiecznych rywali i to od środka. A wtedy abyśmy w przeciwieństwie do naszych przodków nie usiedli na laurach i zachwycali się wyższością naszego ustroju ale abyśmy stali się bardziej niemieccy od Krzyżaków i bardziej rosyjscy niż Iwan Groźny. Tzn. abyśmy byli odważni dokonać ostatecznego rozwiązania kwestii zachodniej jak i wschodniej. Wracając do upadku Ameryki i tego typu marzeń za wschodnią granicą. Wczoraj na rosyjskich sajtach czytałem informację o kolejnym już spotkaniu w ramach formuły 16+1. Chińczycy na tym spotkaniu zdecydowali o utworzeniu funduszu wysokości 50 mld euro dla finansowania projektów rozbudowy infrastruktury gospodarczo-transportowej w Europie Centralnej. Komentarze rosyjskie były pełne jadu z którego biła nie tylko zazdrość ale i obawa, że Chińczycy chcą okrążyć Rosję od zachodu.

    • Pozorovatel
      7 listopada 2016 at 09:16

      Ja pamiętam relacje Dziadka z czasów schyłku II Rzeczpospolitej. Ówczesna propaganda utwierdzała Polaków w mocarstwowości ich państwa, roztaczała wizje niezmierzonych łupów które przypłyną statkami z podbitych krajów Afryki i Ameryki Południowej. Już nawet okręty podwodne do konwojowania tych statków były kupowane. Za nic nasi przywódcy mieli upadek wizji, wspólnej z III Rzeszą, wyprawy na Wschód. Przecież II RP miała potężnych i niezawodnych sojuszników. Gdy przyszedł pamiętny Wrzesień, gdy prezydent, rząd i boski Rydz-Śmigły; chyłkiem zdążali (z 80 tonami złota) w kierunku Zaleszczyk, tytuły polskich gazet nawoływały: WODZU PROWADŹ! W swojej treści zapewniały że polscy ułani (zbrojni w taczanki wz.36.) w dwa tygodnie napoją konie w Szprewie. Dobrze więc by było gdybyś, głosząc swoje hura-optymistyczne wizje przyszłej wojny, pamiętał że już niejedno polskie pokolenie szło na rzeź w wierze że maszeruje ku victorii. Nie spodziewam się też aby w przyszłej wojnie ktoś był zainteresowany zajmowaniem naszego kraju zwanego dzisiaj dumnie „Szpicą” i „Wschodnią Flanką”. Nie trzeba go zajmować. Wystarczy unicestwić je paroma dziesiątkami wybuchów jądrowych. Zupełnie możliwe że przyniesionych rakietami z obu stron.

      • bob
        7 listopada 2016 at 11:54

        Własnie rakiety-sojusznicy byli potężni ale samoloty myśliwskie w tym okresie miały prędkość około 500km/h przy skromnym zasięgu. Dziś nawet my możemy wysłać kilku samobójców aby cofnąć Rosję do średniowiecza np. likwidując rosyjski system energetyczny. A nawet gdyby zabrakło chętnych do lotów nad Rosją to mogliby oni wystrzelić rakiety JASSM ER nad terytorium Polski z dużymi szansami na sięgnięcie wyznaczonych obiektów w Rosji. Tak więc naprawdę nikłe są szanse aby tym razem Rosja nas zablokowała. Nawet użycie broni atomowej jest zbyt ryzykowne dla Kremla. Od 300 lat nie mieliśmy tak komfortowej sytuacji. Za Napoleona się nie udało. II RP trwała za krótko. Teraz następne 10-15 lat bez rosyjskich wpływów i są szanse, że na zawsze pozbędziemy się rosyjskiego garba.

    • Pozorovatel
      7 listopada 2016 at 09:25

      Ja pamiętam relacje Dziadka z czasów schyłku II Rzeczpospolitej. Ówczesna propaganda utwierdzała Polaków w mocarstwowości ich państwa, roztaczała wizje niezmierzonych łupów które przypłyną statkami z podbitych krajów Afryki i Ameryki Południowej. Już nawet okręty podwodne do konwojowania tych statków były kupowane. Za nic nasi przywódcy mieli upadek wizji, wspólnej z III Rzeszą, wyprawy na Wschód. Przecież II RP miała potężnych i niezawodnych sojuszników. Gdy przyszedł pamiętny Wrzesień, gdy prezydent, rząd i boski Rydz-Śmigły; chyłkiem zdążali (z 80 tonami złota) w kierunku Zaleszczyk, tytuły polskich gazet nawoływały: WODZU PROWADŹ! W swojej treści zapewniały że polscy ułani (zbrojni w taczanki wz.36.) w dwa tygodnie napoją konie w Szprewie. Dobrze więc by było gdybyś, głosząc swoje hura-optymistyczne wizje przyszłej wojny, pamiętał że już niejedno polskie pokolenie szło na rzeź w wierze że maszeruje ku victorii. Nie spodziewam się też aby w przyszłej wojnie ktoś był zainteresowany zajmowaniem naszego kraju zwanego dzisiaj dumnie „Szpicą” i „Wschodnią Flanką”. Nie trzeba go zajmować. Wystarczy unicestwić je paroma dziesiątkami wybuchów jądrowych. Zupełnie możliwe że przyniesionych rakietami z obu stron.

    • 50-parolatek
      7 listopada 2016 at 13:11

      „Tzn. abyśmy byli odważni dokonać ostatecznego rozwiązania kwestii zachodniej jak i wschodniej”
      Panie bob, to już było…
      – w 1939, niejaki Hitler rozwiązywał tak te kwestie…
      Poza tym, mam dwa pytania…
      – skąd pan „nadajesz”, zza oceanu?
      – i dlaczego chcesz pan akurat Rosjan „rozwalać”?

      • bob
        7 listopada 2016 at 14:16

        Ostateczne rozwiązanie to nie rozwalanie Rosjan ale po prostu ich asymilacja w kulturę europejską. Do tego potrzeba sojuszu z Chinami i oddania im wszystkiego za Uralem oraz sojuszu z Turcją aby można było przesiedlić ludność muzułmańską z północy(w Moskwie prawie 2 mln wyznawców islamu) na południe obecnej Rosji(mniej więcej Powołże) do tureckiej strefy wpływów. Wtedy Rosjanie wywodzący się z kultury prawosławia będą mogli wejść do nowej Europy. Tym bardziej, że ta nowa „wyczyszczona„ etnicznie Rosja będzie bez imperialnej ideologii tzn. zbiorowiska różnych narodowości jednoczonych carskim batem. Stalin zastosował taką metodę wobec nas odcinając od Ukraińców, Białorusinów itd. W rezultacie to bardzo pomogło nam w drodze na zachód jednocześnie osłabiając nasz „kieszonkowy„ imperializm. Powinniśmy spłacić ten dług wdzięczności w podobny sposób i pomóc Rosjanom odnaleźć się w dzisiejszym świecie.

      • krzyk58
        7 listopada 2016 at 17:09

        @bob.Każdy inaczej z uma schodzi.Bob zachorzał(nam) na (paka) nieuleczalną rusofobię…
        Jest TU ‚jaki dochtór”? „jerzyjj” 🙂
        A może – „szkoda czasu i atłasu”? 🙂

  5. krzyk58
    7 listopada 2016 at 07:59

    Musiałem jednak zerknąć kto jest ojcem niniejszego
    tekstu… 🙂 Myślę że nie wystarczy tylko powrót do chłodnej
    NORMALNOŚCI z FR po to by było lepiej i bezpieczniej.
    Nasze wzajemne relacje powinny być co najmniej tak intensywne jak w przypadku związków z niefortunnym
    Zachodem…

    • bob
      7 listopada 2016 at 14:19

      W przeciwieństwie do Zachodu w Rosji nie ma ani pieniędzy ani ogromnego rynku ani nawet ciekawej ideologii, która mogłaby nas zainteresować. Tak więc nie ma szans na jakieś bliskie związki. Już bardziej Chiny, które są państwem coraz bardziej na skalę globalną.

      • krzyk58
        7 listopada 2016 at 18:56

        „bobie’ 🙂 Muszę być jednak natrętny – tyle razy powtarzam – mów w swoim imieniu,nie pisz w liczbie mnogiej! BO(napiszę) MY Polacy jesteśmy
        zainteresowani RUSKIM MIREM – Słowiańskim Światem! Chłopie… 🙂

  6. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    7 listopada 2016 at 09:39

    Tak właśnie jest w Polsce a dowód tego mamy na każdym kroku. W dzisiejszej Angorze Pan Michael Fisher (oryginalne imię i nazwisko brzmi jakoś lepiej prawda? – a już na pewno wskazuje pracodawcę pana eksperta), znany ekspert wojskowy, podsumowuje wydatki w PRL-u na zbrojenie, politykę rosyjska itp. ale z naciskiem i sugestią, że to zbrojenie było tak wielkim kosztem obywateli że (uwaga, to nie żart, to jego cytat): „…A tymczasem na osiedlu wojskowym oficerowie i podoficerowie nadal mieli piece kaflowe i wiaderkami nosili sobie węgiel” – serio, tak ten facet to ujął. Poniżej jeszcze dodał, że czołgi wygrzewały się przy kaloryferach by nie zawilgotniały. Nie dodaje już jednak, że w tych kaloryferach także jest węgiel. Może panu ekspertowi chodziło o to żeby oficerowie wygrzewali się przy amerykańskich kolektorach słonecznych…w latach 70-tych. Dalej pan ekspert zachwyca się że będzie na pewno można liczyć na wojnę brytyjsko-niemiecką z Rosja na terenie Warszawy, że nie umyją rąk….naprawdę on tak pisze – „Cała nadzieja w tym, że w razie realnej już groźby Niemcy czy Brytyjczycy, zrozumieją, że o Berlin czy Londyn lepiej walczyć pod Warszawą niż za Odrą”. Dalej ekspert sugeruje iż powinniśmy kupować sprzęt, jeden za drugim, w potężnych ilościach, nie wspomina tylko nic o tym, skąd wziąć pieniądze. Ciężko zaoszczędzić dziś na oficerach i podoficerach, noszą dziś w wiaderkach gaz rosyjski z Niemiec. No, ale to emeryci, a co z tymi w czynnej służbie? Z tymi ochroniarzami co pilnują jednostek? Też trzeba do wiaderek im gaz, jest lekki, nie obciążą tych biednych schorowanych ochroniarzy. Przepraszam….poniosło mnie. Na poważnie. Pan Majkl Fyszer podsumowuje potężny rozwój wojskowości w Rosji i przestrzega, że to niebezpieczny kraj. Problem w tym, że tam ciągle nosza w wiaderkach węgiel do pieców – znów jestem złośliwy – za to w Polsce mamy Państwową Agencję Atomistyki (niewiele z atomem mamy wspólnego przecież) finansowaną z budżetu, który m.in. zajmuje się zaspokajaniem roszczeń pracowników zwolnionych z Zakładów Przemysłowych R-1 i wydaje na ten i inne cele 30 baniek rozcznie zatrudniając 120 prawie osób. Takich oto dzisiaj mamy fachowców, ludzi którzy podejmują takie decyzje, tworzą chore przepisy, gloryfikują pseudo-ekspertów na kubku amerykańskim. Jeszcze raz mówię, że jesteśmy na tym etapie że już sięgneliśmy dna, gdyby jednak było połączenie rozumu z noga to odbilibyśmy się od niego, nie odbijemy bo nie dość że brak połączenia to jeszcze brak mózgu.

    • bob
      7 listopada 2016 at 14:22

      Ale Fiszer nie jest na garnuszku USA bo był zajadłym lobbystą szwedzkiego Gripena przeciw F 16. No chyba, ze ostatnio zmienił zdanie.

  7. Wojciech
    7 listopada 2016 at 10:21

    „Polska chora na Rosję” to tytuł książki Bronisława Łagowskiego. http://sklep.przeglad-tygodnik.pl/Ksi%C4%85%C5%BCki?product_id=64 Lepszy tytuł to „Polska chora na Solidarność.”

  8. wlodek
    7 listopada 2016 at 14:08

    Gdyby nie ten rosyjski garb,to bob i amerykańskie pieski wąchali by trawę od spodu,lub w najlepszym wypadku koncentracion lager made in Germany.A za 15,20 lat perspektywy są podobne!

  9. krzyk58
    7 listopada 2016 at 16:50

    „bob’ – ‚chłopina” stara się jak może,by zdobyć uznanie,tzn.poklepanie po plecach -„awansem”,chciałby przewrócić na OP światopogląd na zapadniacko
    – solidarnosciowy.
    My,niewdzięcznicy, ni „h..ja nie rozumiejem”… 🙂
    „bobie’ odpuść,albo nawróć się na SŁOWIAŃSKI – RUSKI MIR…
    (ugryź swojego pana w…rękę,rękę która karmi…parszywym zachodnim śmieciem).
    Ocknij – „sie chopie’…

    • bob
      7 listopada 2016 at 18:06

      SZANOWNY PANIE JA ROZUMIEM WOLNOŚĆ SŁOWA – ALE PANA OPINIA JEST NIEDOPUSZCZALNA. NIE MAMY NIC PRZECIWKO KRAJOWI KTÓRY W SPOSÓB DOROZUMIANY USIŁOWAŁ PAN OBRAZIĆ! WEB. JÓZ.

  10. krzyk58
    7 listopada 2016 at 17:22
  11. leming
    7 listopada 2016 at 19:28

    Jedną z podstawowych przyczyn krachu Rzeczpospolitej szlacheckiej był skład ludnościowy Rzeczpospolitej, czyli otwarcie mówiąc Rzeczpospolita szlachecka była państwem wielonarodowym i o wielu etosach spolecznych, taki wielonarodowy kraj jest wspaniały w czasach prosperity, ale podczas kryzysu łatwo upada.W Europie mieliśmy dużo przykładów takich krajów. Nawet ZSRR rozpadł się według kryteriów etnicznych.A i USA się rozpadnie. Macherzy o tym wiedzą, dlatego kraje Europejskie, nie wyłączając Polski są zalewane tzw. migrantami.Oczywiście, właśnie w celu zniszczenia etnicznego etosu w celu podporządkowania sobie tak powstającej magmy multi-kulti.Każdy ma swoje multi-kulti, Polska jest niszczona napływem znad Dniepru, to jest to zagrożenie dla naszej niepodległości. Bo państwa jednolite etnicznie potrafiły przetrwać nawet swój rozkład i podział, np. piastowska Polska czy Włochy, czy Węgry itd.Moim zdaniem zmienianie składu etnicznego Polski to główne zagrożenie dla naszej niepodległości, o tym wiedzą ci co programują takie zmiany. Nasi wrogowie.

  12. Kamczatka
    7 listopada 2016 at 20:15

    @bob

    „asymilacja w kulturę europejską” – Ходорковский, Абрамович, Гусинский…

    Как видишь, братан, все УБЛЮДКИ уже давно ассимилировали.

    • krzyk58
      7 listopada 2016 at 21:08

      Настоящие россянске европейцы… obywatele świata,
      pionierzy postępu.Niestety, My Polacy mamy swoich
      odpowiedników – „ony” jak zresztą zawsze w awangardzie,
      prowadzą Nas wyznaczając Nam ścieżki… jeszcze…

  13. daniel
    7 listopada 2016 at 20:22

    Fringilla ma rację, ale po celowym mordzie Andrzeja Leppera i uwięzieniu Mateusza Piskorskiego nie ma polityków gotowych na tę zmianę – lemingi są więc skazane na zagładę.

  14. fly
    7 listopada 2016 at 22:09

    @królowo , Twój post z 13.35 doskonały . Polska „pawia” ocena swoich sił jest śmieszna jak w 1939 .
    Bez Rosji , nasza zachodnia granica była zagrożona do porozumienia Gomółka – Brandt !
    Najśmieszniej byłoby , gdyby wiecznie przez nas opluwana Rosja wypowiedziała Jałtę i Poczdam !
    Ale by się porobiło ? Ciekaw jestem reakcji Antoniego M.!

  15. Aldona
    13 listopada 2016 at 09:07

    artykuł sponsorowany. Daswidania… Wolę murzynów w USRaelskich mundurach niż mongolsko-moskiewską dzicz…

    • wlodek
      13 listopada 2016 at 10:03

      Aldona,a kto ciebie sponsoruje?

      PANIE WŁODKU – NIE WYPADA. WEB. JÓZ.

      • wlodek
        13 listopada 2016 at 11:19

        P.Józefie poniosło mnie,ale określenie”mongolsko moskiewska dzicz”,wymaga oceny komentatorki przy pomocy pięknego rosyjskiego”matu”.Pozdro.

    • krzyk58
      13 listopada 2016 at 10:49

      …szczęśliwej drogi,już czas…

      PAN SIĘ TAKŻE ZAPOMINA PANIE KRZYK. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

About FRINGILLA,

Scroll Up