Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2017

O rewolucji zawsze decydują kadry – z podręcznika rewolucjonisty


 Kadry, kadry, kadry – mówił człowiek, który na rewolucji znał się jak mało kto, ale jego nazwiska lepiej dzisiaj nie wymieniać w naszym kraju, bo jeszcze znajdzie się ktoś, kto doniesie o tym w kontekście sankcji karnej – gdzie trzeba. Jednak, nie da się zaprzeczyć, że ten wybitny człowiek miał rację, o powodzeniu rewolucji zawsze decydują kadry.

Czym jest rewolucja? W istocie jest zmianą, która dokonuje się w sposób bardziej niekontrolowany, niż kontrolującym wydaje się, że byliby w stanie ją kontrolować post factum. Chaos, nawarstwiające się procesy, niemożność, nieprzewidywalność, o wiele więcej – wypadkowa wielu składowych, których nawet nie da się właściwie przewidzieć składa się na wynik rewolucji. Jednakże to nie jest tak, że wszystko jest bezwolne, zawsze za procesami dziejącymi się w przestrzeni publicznej stoją ludzie, którzy w różny sposób adresują swoje postulaty i dokonują zachowań. Jeżeli dysponuje się grupą ludzi, którzy się mogą ze sobą komunikować, albo którzy chociaż reagują w ramach wspólnego kanonu wartości i ich zachowania w reakcji na określone bodźce można przypisać zamkniętemu katalogowi interakcji, to już mamy sukces. Ponieważ odpowiednie umiejscowienie tych osób „w terenie”, może istotnie przyczynić się do funkcjonowania w chaosie, naszego głównego przesłania, najbardziej celowego z naszego punktu widzenia.

Istotą zmian rewolucyjnych jest zatem zdolność do kontrolowania zachowań i reakcji ludzi, nad którymi w czasie rewolucji (zamieszania), nie ma się kontroli. Najprostszym i zarazem najskuteczniejszym sposobem jakim można osiągnąć, tą kontrolę jest zbudowanie wspólnoty oczekiwań wśród możliwe jak największej grupy ludzi. Najłatwiej jest to zrobić wpływając na ich emocje, poprzez odwołanie do retrospektywnych stanów niezdefiniowanych szczegółowo, a jedynie ogólnie na poziomie agregatu pojęciowego (np. stare dobre czasy, lata naszej młodości itp.), sugerującego, że lepiej już było i rewolucja to jest właśnie odrzucenie „zgnilizny” i powrót, do tego co wszyscy znają lepiej. Tutaj ludzie sobie dopowiadają, co znają i pamiętają najlepiej, ponieważ agregat jest otwarty od dołu, każdy może sobie dopowiedzieć czego mu potrzeba i żyć iluzjami, a z czasem być może i nawet do ich realizacji dążyć.

Prawda, że to jest genialne? Przede wszystkim nie kosztuje nic, poza sprytną retoryką stosowaną przez mądrego demiurga. Później nie ma narzekania, ponieważ wiadomo, że w wyniku rewolucji zmieniają się generalne warunki i wcześniejsze umowy już nie obowiązują, zwłaszcza jeżeli nie chce się ich honorować, poza tym kto się odważy przeciwstawić? Upomnieć? Zwłaszcza, że się przecież niczego, nikomu bezpośrednio – poza przypadkami szczególnymi, nie obiecywało. W ten właśnie sposób dokonuje się rewolucji opartej na emocjach ludzi, których można poprzez ich pragnienia kontrolować. Głupcy myślą, że osiągną własne cele np. zmienią pozycję w społeczeństwie itd., co się czasami rzeczywiście dzieje, jednakże w istocie zawsze – jak w klasycznej piramidzie – głównym beneficjentem jest wielki demiurg, na którego konto się pracuje, dokonuje poświęceń i wyrzeczeń.

Oczywiście to wszystko jest bardo starannie opakowane w narodowe flagi, przyozdobione kotylionami, nad głowami lata „morzeł”, nawet czekoladowy – jak kto woli, lansowanie patriotyzmu, w tym w szczególności patriotyzmu wykluczającego jest fundamentem rewolucji. Ponieważ w ten sposób buduje się relację „My” i „Oni”, relatywizując rzeczywistość w skali odpowiedniej do potrzeb, czy też raczej na ile się da. Jeżeli ma się szczęście i można do „koktajlu” narodowego dodać jeszcze religię, zwłaszcza tą dominującą, to jest strzał w 10-tkę, jest się w domu! Właśnie o taką mieszankę chodzi, to najlepiej ładuje emocje – proszę pamiętać, nie pani – pana – wyrobionych czytelników tut. portalu, ale tzw. przeciętnych obywateli, żyjących zupełnie innymi sprawami, niż dywagowaniem nad dopuszczalnością reinterpretacji racji stanu w obecnych warunkach geostrategicznych Polski itp.

Wnioski są proste – właśnie w procesach przygotowania ludzi, poprzez bombardowanie ich emocjami, przygotowuje się zarówno kadry jak i zaplecze dla rewolucji, którą planuje się dokonać w sprzyjających okolicznościach. W odpowiednim czasie, trzeba jedynie wyłonić za pomocą odpowiednich mechanizmów selekcji – ludzi, którzy będą liderami opinii, poprzez których będzie się dokonywała „dobra zmiana” (wszelkie podobieństwo przypadkowe i niezamierzone – chodzi o kontekst). Reszta to w zasadzie didaskalia i drobiazgi, można sterować procesami nawet podpalając rzeczywistość.

Ps. Proszę pamiętać, żeby nie było tutaj doszukiwania się jakichkolwiek podobieństw – my sobie budujemy model politologiczny nie mający w naszej intencji nic wspólnego z rzeczywistością.

Tags: , , , , , ,

3 komentarze “O rewolucji zawsze decydują kadry – z podręcznika rewolucjonisty”

  1. krzyk58
    6 listopada 2016 at 08:46

    “Я вспоминаю случай в Сибири, где я был одно время в ссылке. Дело было весной, во время половодья. Человек тридцать ушло на реку ловить лес, унесенный разбушевавшейся громадной рекой. К вечеру вернулись они в деревню, но без одного товарища. На вопрос о том, где же тридцатый, они равнодушно ответили, что тридцатый “остался там”. На мой вопрос: “Как же так, остался?” – они с тем же равнодушием ответили: “Чего ж там еще спрашивать, утонул, стало быть”. И тут же один из них стал торопиться куда-то, заявив, что “надо бы пойти кобылу напоить”.

    На мой упрек, что они скотину жалеют больше, чем людей, один из них ответил при общем одобрении остальных: “Что ж нам жалеть их, людей-то? Людей мы завсегда сделать можем, а вот кобылу… попробуй-ка сделать кобылу”. Вот вам штрих, может быть, малозначительный, но очень характерный. Мне кажется, что равнодушное отношение некоторых наших руководителей к людям, к кадрам и неумение ценить людей является пережитком того странного отношения людей к людям, которое сказалось в только что рассказанном эпизоде в далекой Сибири.

    Так вот, товарищи, если мы хотим изжить с успехом голод в области людей и добиться того, чтобы наша страна имела достаточное количество кадров, способных двигать вперед технику и пустить ее в действие, мы должны прежде всего научиться ценить людей, ценить кадры, ценить каждого работника, способного принести пользу нашему общему делу. Надо, наконец, понять, что из всех ценных капиталов, имеющихся в мире, самым ценным и самым решающим капиталом являются люди, кадры.

    Надо понять, что при наших нынешних условиях “кадры решают все” .”

    http://blog.liga.net/user/belyayev/article/1769.aspx

  2. Inicjator
    6 listopada 2016 at 10:30

    Doskonałe porównanie.

    Wiadomo, że KADRY DECYDUJĄ O WSZYSTKIM, tylko że takie są rewolucje, jakiej jakości są jej kadry.

    U nas to są raczej MIERNOTY i to raczej w wieku 50 +.

    Dobrą zmianę popierają Ci, co im się w życiu nie udało.

    W PRL-u biernie popierali ówczesne władze, co najwyżej po kryjomu słuchali wiadomości z RWE, stanowili masową Solidarność, co to się szybko rozpadło po 13-tym grudnia.

    Potem nie załapali się na “konfitury zmian” po 1989 roku.

    Rozgoryczenie w nich narastało, jak sąsiad zmieniał samochód na kolejny, a po paru latach przeprowadził sie z bloku do domku pod miastem …

    Takie jest zaplecze kadrowe rewolucji DOBREJ ZMIANY, uczestników smoleńskich miesięcznic i marszów w obronie życia – tam nie ma młodzieży!

    Wierność hasłom “pozamykać złodziei i komunistów”, przy osobistej bierności, bez kwalifikacji i znajomości języków obcych, no może poza podstawami rosyjskiego …

    Te bierne ale wierne kadry, to w większości ofiary transformacji.

    Teraz mają przed sobą 3 lata oczekiwania na cud.

    Jedną z metod zwiększenia dla siebie lub raczej swoich dzieci – szans na
    sukces jest wykluczanie zdrajców, złodziei i komunistów.

    To znaczy komunistów i złodziei, jak głosi najważniejszy w Polsce Prezes.

    To się skończy wielkim rozczarowaniem, bo najzdolniejsi z nieudaczników, tych co poobsadzali stanowiska, nie rzucają na ziemię swoimi możliwościami. Ich główną zaletą jest WIERNOŚĆ.

    To już było w PRL-u, tam powstało określenie: BMW, czyli Bierni Mierni ale Wierni.

    Wierni ideałom socjalizmu, jak teraz wierni idei Smoleńskiego zamachu.

    Zatem taka rewolucja jak jej kadry.

    A Kościół dominujący zawsze zyskuje na takich zmianach.

    Ciekawe ile tego “bujania” rozkołysanej łodzi o nazwie Polska nasze społeczeństwo jeszcze zniesie?

  3. Lech
    6 listopada 2016 at 21:52

    Właściwie to nie wiem dlaczego się dziwimy. Rzeczywiście model politycznego postępowania jak obecnie w historii cywilizacji do znudzenia oklepany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up