Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Pośrednie zmuszanie do praktyk religijnych przez pracodawcę jest hańbiące


 Pośrednie zmuszanie do praktyk religijnych przez pracodawcę jest hańbiące i powinno być karane. Sytuacja, w której pracodawca oczekuje od pracowników zachowań polegających na wypełnianiu czynności religijnych – jest niedopuszczalna, zarówno w godzinach jak i poza godzinami pracy. Można jedynie wyobrazić sobie sytuację, gdzie dana organizacja jest od samego początku pomyślana jako organizacja mająca cele religijne. W tym przypadku, rzeczywiście pracodawca, może nie tylko oczekiwać, ale i wymagać od pracownika spełnienia określonych warunków, czy też określonego zachowania się w kontekście religijnym. Jednakże są to przypadki w istocie wysublimowane i ze względu na ich charakter, nie jest problemem kwestia odniesień religijnych, które wypełniają również pracownicy. Wówczas w warunkach zatrudnienia należy zawrzeć stosowne klauzule, żeby obie strony stosunku pracy miały pełną jasność, co do sytuacji w jakie mogą być wpisane.
Natomiast nie może być zgody na to, żeby np. w Spółkach działających publicznie na rynku, dochodziło do sytuacji, gdy np. nowy zarząd z nadania akcjonariuszy, czy też jednego akcjonariusza – publicznego – powodował zmianę w działaniu organizacji, poprzez wzbudzenie oczekiwań określonych zachowań pracowników w kontekście religijnym. Jest to po prostu niedopuszczalne – już poprzez samo oczekiwanie, nie mówimy nawet o nakazie formalnym, czy też przymusie sytuacyjnym. Pierwszy to po prostu polecenie pracodawcy do wzięcia udziału przez pracownika w czynnościach religijnych, a drugie to np. pośrednie wymuszenie współudziału pracownika, przez jego tolerowanie zachowań religijnych innych pracowników, pracodawcy lub osób trzecich zaproszonych przez pracodawcę do zakładu pracy. Przykładowo wyobraźmy sobie jakieś obrządki na miejscu pracy, w których na widok oficjalnego przedstawiciela jednego z Kościołów lub Związków Wyznaniowych, część pracowników zaczyna wykonywać czynności religijne, a część nie. Każdy z takich przypadków jest zły i krzywdzący dla pracowników, ponieważ opiera się na elemencie dorozumianej zgody pracowników, na udział w czynnościach religijnych. Chociaż w istocie nikt ludzi się nie pyta o to, albowiem już samo takie pytanie jest trudne z punktu widzenia relacji pracownika i pracodawcy.
Oczywiście można uzasadniać, że wsparcie religijne jest istotne dla morale pracowników, podobnie jak np. organizacja eventów, gdzie pracownicy skaczą w przepaść przywiązani na uprzęży – czy inne podobne idiotyzmy. W istocie jednak, wszelkie tego typu działania, to przymus – tym bardziej skandaliczny, że bardzo często pracodawcy wchodzą z butami w czas prywatny pracowników, domagając się od nich udziału w procesach w istocie nie mających żadnego przełożenia na procesy związane z działalnością operacyjną przedsiębiorstw. Podkreślmy ponownie, już samo oczekiwanie ze strony pracodawcy, że pracownik zaangażuje się w proces poza czynnościami operacyjnymi jest poważnym ograniczeniem praw człowieka. Ponieważ nie ma symetrii w relacji pracownik-pracodawca i pracownik może spodziewać się ostracyzmu, ze strony kadry kierowniczej (i kolegów), w przypadku gdy nie podejmie tematu lub zachowa się inaczej, niż „stado”.
W kraju tak biednym jak nasz, gdzie ludzie nie mają środków finansowych na życie i żyją z miesiąca na miesiąc de facto na łasce pracodawcy – wszystko, co jest w stosunkach na linii pracownik-pracodawca ma znaczenie. W swojej masie takie relacje przekładają się na bardzo istotne kwestie polityczne, ponieważ Związków Zawodowych prawie nie ma i nikt nie chroni pracownika w relacjach z jego pracodawcami. Z tych względów należy tak zmienić prawo pracy, a być może i zawrzeć stosowne zabezpieczenia w Konstytucji, żeby w ogóle wychodzenie poza relacje pracownicze było obwarowane szeregiem zabezpieczeń prawnych, a powodowanie innych interakcji, niż te przy działalności operacyjnej w przedsiębiorstwie powinno być wyjątkowo ograniczane. Oczywiście ze szczególnym naciskiem na dwa rodzaje działań – po pierwsze tzw. imprezy integracyjne, a po drugie na ich szczególny rodzaj w postaci wszelakich obrządków religijnych. Po prostu trzeba prawnie wyeliminować możliwość wpływania pracodawcy na prywatne życie pracownika, w sposób inny, niż wynikający z konieczności dyspozycyjności przy okazji udziału pracownika, w działalności operacyjnej przedsiębiorstwa.
To samo powinno być w instytucjach państwowych tj. szkołach i we wszelakich służbach, Zakładach Karnych i oczywiście w Wojsku. Chodzi o to, że pracodawca – przełożony, nie powinien utrudniać praktyk religijnych w tego typu strukturach, co więcej – może je nawet ułatwiać, jednakże nie może w żaden sposób doprowadzać do stygmatyzacji ludzi, którzy nie chcą brać udziału w czynnościach religijnych.
Państwo musi być dla wszystkich, a ten warunek spełnia tylko państwo świeckie. Uwaga, nie mówimy o zakazie przeprowadzania czynności religijnych, mówimy o powstrzymaniu się od nakazywania udziału w nich – osób, które mogą sobie tego nie życzyć. Już samo stwarzanie sytuacji dorozumianego oczekiwania pożądanych zachowań w tym zakresie powinno być ściśle normowane przez prawo. Obecny stan jest nieporozumieniem, w którym często dochodzi do nie uwzględnienia woli osób z różnych przyczyn niezainteresowanych w publicznej religijności.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

18 komentarzy “Pośrednie zmuszanie do praktyk religijnych przez pracodawcę jest hańbiące”

  1. wlodek
    5 listopada 2016 at 07:07

    Czy ktoś zna sferę życia publicznego gdzie nie ma kościoła? Od brzucha aż po grób zniewolenie!

  2. Pozorovatel
    5 listopada 2016 at 07:11

    Cuius regio, eius religio.

    • wieczorynka
      6 listopada 2016 at 17:29

      Czyja władza, tego religia i zgadza się. Choć ja ileś dni temu pisałam cytując Machiavellego, tym razem z pamięci, jeżeli religia ma wiele wpływów na władzę świecką to świadczy o tym, że jest dwuwładza a tym samym państwo świeckie jest słabe.

  3. Fretka pana D.
    5 listopada 2016 at 08:34

    W pełni popieram

  4. inicjator
    5 listopada 2016 at 08:42

    Smutna konstatacja, ale tak już jest.

    Tylko że te działania władz Państwa Polskiego obrócą się z czasem przeciwko Kościołowi Dominującemu.

    Bo wiara polega na INDYWIDUALNYM przeżywaniu, nie na MASOWYCH SPĘDACH, jak kiedyś na 1-go maja w PRL-u.

    Tylko że wówczas państwo było partyjne i tego nie udawało.

    Obecnie jest niby demokracja, z poszanowaniem praw do bycia nawet ateistą …

    Jeśli w Kościele Katolickim w Polsce są mądrzy biskupi, to powinni się od tego odcinać, bo za 20-30 lat będą mieli puściutkie świątynie, a chyba nie o to im powinno chodzić.

  5. jerzyjj
    5 listopada 2016 at 12:51

    Obserwuję sobie KK jego “wierne owieczki” i “kapłanów”. Analizuję jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo KK jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był, jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To KK z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To KK z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To KK do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To KK z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez KK piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To KK wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci KK – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To KK wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To KK wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To KK zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że Bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny KK, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten Bóg rzeczywiście jest taki, jakim go KK przedstawia. KK to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. KK w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje KK i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. KK decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To KK decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa. To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem KK, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem KK od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się komanda KK. Taka religijna policja. Brrrrrr…………………skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.

    • wlodek
      5 listopada 2016 at 13:55

      Jerzy dziękuje za pozdrowienia,pozdro.Strażnicy pisowskiej rewolucji w postaci OT,chyba doprowadzą nas i wtedy pozdrowienia przekażemy sobie osobiście. Z Bogiem.

    • krzyk58
      5 listopada 2016 at 17:32

      I znowu… dziwna niechęć do Kościoła TYLKO Katolickiego
      …gdyby’ż adresował pan uwagi(pretensje) pod szeroko rozumianym pojęciem – religia, ewentualnie zaatakował
      “starszych braci'(w wierze) skąd “podobnież” wypłynęło
      owo “źródło zła” – wówczas “włączyłbym myślenie”.
      I tak, w tym przypadku odbieram pańskie elaboraty
      jak pisane być może z pozycji konkurencji w wierze… 🙂 NIE KUPIĘ!

      • jerzyjj
        5 listopada 2016 at 18:41

        PROSZĘ NIE PONIŻAĆ INNYCH CZYTELNIKÓW PANIE JERZYJJ – NIKT TU NIE MA NIC DO PANA MATKI, NIECH PAN NIE CZEPIA SIĘ CUDZYCH MATEK. PO CO TO PANU? POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • krzyk58
      5 listopada 2016 at 19:12

      @jerzyjj. Jerzy…Wy nie filozofujcie… 🙂
      wsłuchajcie się co inni,niekoniecznie głupsi
      od Waści mają w temacie do powiedzenia…skoro już jesteśmy “u Kaziuka”! Czy jeśli nie ” lico
      w lico” tonależy “jechać od ….synów”?
      Nieładnie…dedykuję gwoli opamiętania…

      https://www.youtube.com/watch?v=DRXY70Tl9FU

    • wieczorynka
      5 listopada 2016 at 20:11

      Zgadzam się z opinią na temat KK, ponieważ jest krytyczna to ja wspomnę również o “zasługach” – KK błogosławił i błogosławi tych co idą na wojnę czyli zabijać. Pozdrawiam.

    • krolowa bona
      6 listopada 2016 at 06:39

      @jerzyjj, 05.11’2016, 12:51
      Krytyczna analize i caly wywod na temat kk popieram w calej rozciaglisci a i tak skreslona jest delikatnie….komentator tu nie wspomina o wielowiekowej pedofilii i sexualnym wynaturzenom w tej “szacownej ” instytucji ( ! ), udzialu w ludobojstwie ludow Ameryki, glownie Poludniowej, co to byla i podobno do dzis jest w Hiszpanii Rekonquista…..wyprawy Krzyzakow.., czynny udzial w ludobojstwie 2WS…wszyscy zbrodniarze 2WS przy pomocy kk emigrowali do Ameryki Poludniowej… jeszcze 1943 prowadzili w Wuerzburgu proces przeciw “czarownicom”. .Inne religie to tez nic dobrego…..

      • krzyk58
        6 listopada 2016 at 11:58

        Jednak pomijając wywody (tutejszych)’zatwardziałych ateistów”
        gdy tylko poczujemy iż – “zbliżamy się do Domu Pana”
        większość z Nas zażąda KSIĘDZA(do pojednania się
        z Panem Bogiem). Może przywołam osobę zatwardziałego ateisty – komunisty Kaganowicza,
        a także Naszych najwyższych przywódców partyjno
        (PZPR) – państwowych, czy ubeckich (patrz:Luna Brystygierowa) pochowanych w obrządku
        katolickim czy prawosławnym…po chrześcijańsku.
        I czemu ma służyć to “pier… o …Chopinie’? 🙂
        Wracając do osoby Ł.Kaganowicza pozwolę sobie
        przypomnieć iż “Jako pierwszy sekretarz Moskwy w latach 1930–1935 był inicjatorem przebudowy stolicy, w tym także zniszczenia szeregu znakomitych zabytków Moskwy, przede wszystkim cerkwi Chrystusa Zbawiciela (ros. Храм Христа Спасителя) i klasztoru Strastnoj z 1654.” Niszczył m.in. dlatego że wymienione miejsca kultu
        były tylko chrześcijańskie(dziwnym zrządzeniem losu
        synagog nie “równał z ziemią”). Ostatecznie pojednał
        się z Panem Bogiem, w obrządku prawosławnym…AMEN!

        http://www.360pano.eu/xxc/central_altar.html

        http://www.lustracja.net/index.php/zydokomuna/209-krwawa-luna-brystygierowa-publikujemy-nieznane-materialy-z-archiwum-ipn

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Julia_Brystiger

      • krolowa bona
        6 listopada 2016 at 15:32

        @krzyk58, 06.11’2016, 11:58
        Komentator dysponuje doswiadczeniem zyciowym, “jak trwoga to do Boga”……….obrazuje to tragedie istnienia ludzi na ziemi…”ludzie nie wiedza skad przybyli i dokad ida” i chwili spotkania zycia ze smiercia ludzie wzywaja Boga, jakiegos Boga…… pragna lagodnego przejscia w “inny stan energetyczny”……….mysle, ze wszyscy wierza w jakiegos mistycznego Boga, to prawo naturalne ale w dogmaty i instytucje kosciolow chrzescijanskich wszelakich odmian, judaizm muslimizm to wynaturzenie w celu utrzymania wladzy, upokornienia ludzi( slug Boga) i zobowiazania ich do bulenia pieniedzy na wynaturzonych i dyktatorow=zdetronizowanych monarchow, bo iinnych tam niestety nie ma…

  6. krzyk58
    5 listopada 2016 at 23:03

    “KK błogosławił i błogosławi tych co idą na wojnę czyli zabijać.” I cóż nieprzystającego jest stwierdzeniu?
    Może należy nadstawić drugi policzek?
    Jeśli będzie wojna – będziemy zabijać,tak było jest
    i będzie…pacyfizm jest dobry w czasach pokoju.
    Jakie znaczenie ma z czyim imieniem na ustach będziemy zabijać?
    Słuszniej jest zabijać,niźli być zabitym – to takie
    oczywiste.
    Abstrahuję od pojęcia wojen słusznych i niesłusznych…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_sprawiedliwa

    Dobrej Nocy

  7. krzyk58
    6 listopada 2016 at 14:48
  8. Lech
    6 listopada 2016 at 22:55

    @jerzyjj: bardzo jest prawdziwy krytyczny artykuł o KK napisany przez Ciebie. To co piszesz jest oczywistą oczywistością, jak mawia klasyk.
    Raz już mi się od Ciebie oberwało, ale narażę się po raz drugi cytując fragment z Twojej wypowiedzi:
    “Tak sobie myślę czasami, ja ateista zatwardziały, że Bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną, albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny KK, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje.”
    Jerzyjj jeżeli chociaż przez chwilę masz takie wątpliwości, to nie określaj się mianem zatwardziałego ateisty, bo ten cytat dobitnie dowodzi, że jesteś deistą. Nie ma w tym niczego złego, że ludzie w obliczu śmierci “pojednywali” się z nieskończonym bytem. Bytem, który istnieje, ale poza stworzeniem, nic go już to, co stworzył nie obchodzi, w tym także ludzkie uczynki. To bardzo ładnie podkreśliła @królowa bona. Ateista odrzuca nawet taką możliwość bytu. Ateista jest przekonany (!) o realności tego świata, a to co jeszcze niewiadome, to poznamy z czasem. Ateista wie (!!!), że był wielki wybuch, który stworzył nasz kosmos, ale dla wyjaśnienia wybuchu nie potrzebuje boga. Z czasem i to zostanie udowodnione naukowo. Miałem kolegę, który mawiał: “materia, aby poznać swą naturę stworzyła człowieka rozumnego”. To chyba najlepsza deklaracja ateisty.
    Pozdrawiam.
    PS: do krzyk58. Wykrzykniki w tekście przy słowach przekonany i wie, znaczą, że wie, a nie wierzy.

  9. Lech
    20 listopada 2016 at 21:02

    Ja tak na marginesie. Nie wiem jak to będzie z tym zmuszaniem do praktyk, od kiedy staliśmy się monarchią. Przecież od pokoju Augsburskiego wiadomo, że “czyje państwo, tego religia” (cuius regio, eius religo)
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Religia i państwo

Scroll Up