Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

28 kwietnia 2017

Co musi się stać żeby ludzie powiedzieli STOP?


 Stop dobrej zmianie! W jednym z wywiadów dla mediów elektronicznych pan prezes, wypowiedział się o jednym z niedawnych asystentów pewnego z ministrów mianem słowa: „nieszczęsny”. Okazało się, że zmienianie statutu spółki zbrojeniowej, żeby mógł w niej zasiadać człowiek ze średnim wykształceniem – to zbyt duża dobra zmiana, nawet dla samego pana prezesa. To fascynujące więc, że w taki sposób spuszczono medialnie lojalnego człowieka, a zarazem bardzo symptomatyczne, albowiem jeżeli pan prezes może w taki sposób osądzać, nawet własnych zwolenników, to czy to samo możemy zrobić i my, osądzając pana prezesa?

Być może za kilka lat, np. w 2026 roku można będzie w Polsce powiedzieć, że za rządów poprzedników były różne wypadki, jak i nieszczęsny pan K.? Nieszczęsna pani Sz.? Nieszczęsny pan D.? Nieszczęśni panowie M.? (ministrowie). Śmiało będzie można wymieniać, warto już dzisiaj pamiętać nazwiska tych osób, albowiem mają władzę, a z władzą wiąże się odpowiedzialność. Powód jest oczywisty, analogiczny jak dla negatywnej oceny – jako – nieszczęsnego pana M w 2016-tym roku, chodzi oczywiście o Konstytucję, której działanie usiłowano zmienić aktami niższego rzędu i walidowaniem decyzji niezależnego konstytucyjnego organu władzy. Za ten prawie zamach stanu, po prostu trzeba będzie kiedyś odpowiedzieć. Nie może być bowiem tak, że urzędnik w randze Dyrektora w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, będzie decydował co jest orzeczeniem organu konstytucyjnego, a co jest – w jego mniemaniu rzekomo tylko prywatną opinią zgromadzonych w tym organie osób (przy kawie).

Proszę to dobrze zrozumieć. Jeżeli pana prezesa razi niekompetencja jednego z doradców ważnego współpracownika politycznego, a powodem jak możemy się domyśleć była zmiana statutu spółki, żeby ten mógł zasiadać w jej radzie, a sytuację z walidowaniem orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego przez urzędniczkę uważa za prawidłową, to albo coś jest nie tak z nami wszystkimi, albo to celowe działanie i z premedytacją. Trzeba bowiem pamiętać, że pan prezes jest, co było wiele razy przedstawiane – wybitnym prawnikiem. Gdyby był np. zoologiem, można byłoby zrozumieć, że np. „dał wiarę” doradcom. Jednakże tutaj tak nie ma, tutaj mamy do czynienia z jawną hucpą i po prostu hańbą, ludzi którzy przeprowadzają poza systemem prawnym działania, dla umocnienie swojej władzy. Widzą to wszyscy, widzi to zaproszona przez nich samych tzw. Komisja Wenecka, – mamy poważny problem z demokracją na samym jej czubku.

To są dorośli ludzie, wykształceni, doświadczeni życiowo, sam pan prezes mógłby doświadczeniem i zdolnościami percepcji obdzielić sporą cześć Narodu. Jak to jest więc możliwe, że oni wszyscy – z panem prezesem na czele – milczą w sprawie Konstytucji, ale przejmują się jakąś spółką? Owszem dużą i istotną, jednakże ta dychotomia w ocenie spraw publicznych nie powinna mieć miejsca u dorosłych i odpowiedzialnych ludzi. Nie może być tak, że nie wiedzą co robią, za tą pewnością siebie jest cynizm.

Jest to straszne, na przykładzie jednego pana M., młodego człowieka, który prawdopodobnie zbyt szybko zaszedł zbyt wysoko (nikogo nie oceniamy), widać, że obóz dobrej zmiany sam obnaża swoją hipokryzję. Do tego jego lider jest cyniczny i wybiórczy. Chroni państwo i jego system, tam gdzie wszyscy rozumieją, że doszło do skandalicznego nadużycia, ale już tam, gdzie można relatywizować wykorzystując niższą świadomość prawną społeczeństwa – nie ma litości.

Miejmy nadzieję, że z perspektywy 2026 roku i nie później, zarówno pan K., jak i cała jego dobra zmiana będzie uznawana za wpadkę w ramach naszej transformacji, jak widać niestety nie do końca udanej. Realia są smutne, mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu, którego celem jest zmiana naszej rzeczywistości – to widać, nie trzeba być profesorem od prawa konstytucyjnego, żeby to rozumieć, jeżeli tylko chce się to rozumieć. Dlaczego większość to toleruje? Czy tylko dla świętego spokoju? Do póki nowi rządzący nie są uciążliwi, to społeczeństwo konsumuje i milczy? Co musi się stać, żeby ludzie powiedzieli STOP?

Tags: , , , , ,

16 komentarzy “Co musi się stać żeby ludzie powiedzieli STOP?”

  1. inicjator
    17 października 2016 at 04:49

    w 2026 roku nikt o nich nie będzie pamiętał, tak jak nikt teraz nie pamięta już rządów AWS.

    • Zbigniew
      18 października 2016 at 09:38

      „Dla Polaków można coś zrobić, z Polakami NIE”, autor Józef Piłsudski.
      Ps. Kiedy młodzi MW, ONR itp., łapali pokemony, ekipa pisowców wprowadziła tzw. ustawę antyterrorystyczną, bez terrorystów! Wolność należy czcić, pielęgnować i chronić przed bezustannymi zakusami rządów!
      Do refleksji!

  2. Dawid Warszawski
    17 października 2016 at 05:45

    Muszą podrożeć fajki, piwo, wóda i karkówka do grilla!

  3. wlodek
    17 października 2016 at 06:28

    Polacy jak historia pokazuje na krótki okres mądrzeją ale po nieodwracalnej katastrofie.Prezesie 2 +2 będzie zawsze 4,nawet Antoni wraz z O.T tego nie zmieni!

    • wieczorynka
      17 października 2016 at 17:53

      Włodku, ja z innej beczki, przed chwilą przeczytałam (Wolne Media), że KWK Dębieńska, została sprzedana komuś tam z Australii. Kopalnia została zamknięta w 2000 roku, mimo, że jest tam węgiel koksujący i jest w stanie zaopatrywać całą Europę, jak się nie mylę były to rządy AWS. Podobnie ma się sprawa z lasami w Polsce, na razie słychać tylko piły spalinowe a las coraz bardziej oddala się od mojej wsi. Jednak w końcu żurnaliści zaczną oficjalnie pisać, pytanie tylko kiedy ktoś huknie ręką w stół i powie STOP. Amen. Pozdro

      • wlodek
        17 października 2016 at 19:35

        Z KOP.”Dębieńsko”,etap sprzedaży jeszcze nie zakończony,ale ciekawie że Polakom się nie opłaca a innym wydobycie czarnego złota tak,mamy na Śląsku wiele tego przykładów ?Może Mykoła jak naprawi kompa nam wyjaśni?Pozdro.

  4. Wojciech
    17 października 2016 at 10:13

    Profesor Łagowski ma diagnozę:
    „Między opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną a rządzącym PISem trwa wrogie napięcie, ale nie bardzo wiadomo z jakiego powodu. Rządzą dziwacy, ale pryncypia, w imię których rządzą, mają wspólne z przeciwnikami.”
    Więc ci ludzie już nigdy nie powiedzą stop. Chyba że wygramy upragniona wojnę z Rosja

  5. Adam
    17 października 2016 at 17:29

    Powiedzą STOP!, gdy wyjda na ulice z hasłami „chcemy Pracy”- Chcemy chleba”

    W konstytucji jest zapis ,że ciężar przemian gospodarczych winien być rozłożony równo , na
    wszystkich. Solidarnie.
    Pan Prezydent Kw. wołał ,Sabo , nie idz tą drogą!

    Ludzi , podtrzymuje Nadzieja i wiara na lepsze jutro , jeśli spotka ich srogi zawód , Rząd któremu ufam , zawiedzie, to ulice zapełnia się tłumami z tymi hasłami , jak wyżej . I wtedy , trzeba będzie ,odejść.

    • wieczorynka
      17 października 2016 at 18:25

      Adamie, w odpowiedzi na okrzyki „chcemy chleba”, chcemy pracy protestujący usłyszą, że przecież mogą jeść ciastka,przepraszam to sarkazm jednak przypadek znany z historii.

    • Lech
      17 października 2016 at 23:37

      @ Adam. Ludzie, których podtrzymuje nadzieja są już na emeryturach. Nadzieja jest im potrzebna do przeżycia. Reszta obywateli zdolnych do pracy (do 35 roku życia) w nadzieję ani nie orzą, ani nie sieją, tylko pakują walizki i emigrują bez najmniejszego zamiaru powrotu. Z Polski wyjechało już 2 mln. młodych ludzi. Stosunek pozostania na stałe na emigracji do powrotów ma się jak 14:1. Ilość przesłanych przez nich pieniędzy dla rodzin w kraju stanowi 1.5% naszego PKB!!! (pewnie na ok 3.5% aktualnie) Do 2020 roku planuje wyjechać następne tyle i to już nie ludzi o niskim wykształceniu, ale wysoce wyspecjalizowane zawody – lekarze, informatycy, inżynierowie, a ludność Polski wg ocen demografów już wkrótce osiągnie zawrotną wartość 36 mln!!!. Przypomnę, że w 1989 roku dobijaliśmy do 40 mln. dość harmonijnie wykształconych, stosownie do potrzeb ówczesnego rynku pracy, obywateli. – 4 mln. to jest realna wartość dokonanych przemian. Kto zatem i po co ma wyjść na ulice?, skoro lepiej wyjechać za granicę, gdzie w niektórych zawodach (londyńskie City) zarobić można miesięcznie odpowiednik polskich 30 tys. PLN i to przeliczając nie po przeliczniku walutowym, a po sile nabywczej waluty. Po co się tłuc z rządem złożonym z miernot. Oni nie mają myślenia państwowego. Dla nich istotna jedynie jest władza i to najlepiej absolutna. A potencjalne wartościowe elity nam uciekają. Przecież ludzie to widzą. Ambicją wielu rodziców jest dobre wykształcenie dzieci, najlepiej od razu na studiach za granicą, a jeśli nie, to zapewnienie dobrego wykształcenia i wypchnięcie stąd pociech. Połowa moich starszych znajomych wyjeżdża naperzemiennie (raz ojciec, następnie matka) do różnych krajów, nawet Nowej Zelandii, aby pomóc w wychowywaniu wnuków. Przecież my żyjemy w zanikającym i wymierającym kraju. A co na to władza? Prowadzi swoja opętańczą grę i społeczeństwo jej nie obchodzi. Pozdro.

  6. Adam
    17 października 2016 at 18:04

    Nie wystarczy ograniczać się obserwowaniem słupków poparcia i popadać w samozadowolenie.

    Trzeba rozumieć , że najważniejsze to NASTROJE SPOŁECZNE i ich rozumienie. Inaczej każdy rząd mimo socjotechnicznych prób i tzw. tematów zastępczych , nie odwróci uwagi społeczeństwa od problemów dla niego najważniejszych, którymi zawsze będą problemy egzystencjalne. Ludzie nie rwą się do koryta , im wystarczy godne życie.

    Zaś politycy nie mogą puścić w zapomnienie , upojeni swą władzą , że mają służyć nie sobie i swoim a SŁUŻYĆ TYLKO DOBRU SPOŁECZNEMU.

    Wtedy nie wyjdą miliony na ulice z już wymienionymi wcześniej hasłami i nie będzie STOP dla mej ulubionej władzy.

  7. krzyk58
    17 października 2016 at 21:11

    Dla niektórych owego mitycznego roku 2026 może w ogóle już nie być…

  8. fly
    17 października 2016 at 21:51

    @krzyku58 – masz rację , też się tego boję , zwłaszcza jak wygra Killary ( celowo)

    @Wieczorynko – też to zauważyłem obok mojej daczy na wsi . Coraz więcej polan w lesie . Coraz więcej szerokich dróg . Zostają parawany wysokich sosen a za nimi … poręby !

    • wieczorynka
      17 października 2016 at 22:47

      @ fly, nawiążę do przyrody, na moją działkę gdzie posadziłam wiele drzew przychodzą jesienią sarny i podgryzają trawę oraz wyjadają jabłka/gruszki z sadu. Dowiaduję się, że w opracowaniu jest ustawa, że „ekolodzy ze strzelbą” mają prawo strzelać na moim terenie do tych bezbronnych zwierząt nie pytając mnie o zgodę. Stąd wniosek święte prawo własności obowiązuje tylko przy odzyskiwaniu kamienic.

      • krolowa bona
        31 października 2016 at 01:46

        @wieczorynka
        A z jakiego to powodu maja strzelac do tych saren ? Bo weszly na teren prywatny bez zezwolenia burmistrza czy bo nie kupily biletu wstepu do sadu ?
        Mozna to bez powodow strzelac do zwierzat ? Hm ?

  9. krolowa bona
    31 października 2016 at 01:47

    @wieczorynka
    A z jakiego to powodu maja strzelac do tych saren ? Bo weszly na teren prywatny bez zezwolenia burmistrza czy bo nie kupily biletu wstepu do sadu ?
    Mozna to bez powodow strzelac do zwierzat ? Hm ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Cytaty

About krakauer,

Scroll Up