Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Zadbajmy o 30 wiernych towarzyszy potrzebnych jak będziemy sami a wokół strach i wrogowie…


 Jeżeli czegoś trzeba nauczyć się z historii, to trzeba pamiętać na zawsze, to co wydarzyło się na Wołyniu, gdzie bezbronne społeczeństwo polskie zostało bezwzględnie wymordowane przez zorganizowanych sąsiadów. Gdyby ci ludzie mieli broń, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Jest oczywistością, że ze względu na okupację, ta broń musiałaby być ukryta, jednakże w czym problem? W Powstaniu Warszawskim wykorzystywano broń ukrytą jeszcze we wrześniu 1939 roku! W zasadzie przez całą okupację Niemcy tropili broń wśród ludności cywilnej, bo przed wojną stosunek do broni był w naszym państwie nieco normalniejszy. Sytuacja z jaką mamy na tym polu do czynienia dzisiaj, jest nie normalna a w swojej istocie szkodliwa. Ponieważ zmieniają się okoliczności, jakby ktoś nie zauważył – rzeczywistość wokoło nas ewoluuje i wcale nie dzieje się spokojniej, nie zapowiada się, żeby miało być lepiej. Wręcz przeciwnie, może być gorzej, albo może być bardzo źle.

Ponieważ państwo polskie dzisiaj zupełnie na poważnie twierdzi, że zachowało ciągłość w trakcie ostatniej wojny, gdy straciło terytorium i taki „model” może się powtórzyć, albowiem przewidziano stosowne zabezpieczenia w prawodawstwie. To oznacza, że elity rządzące dopuszczają możliwość powtórzenia się stanu rzeczy z okresu ostatniej wojny, tj. formalnego zniknięcia państwa polskiego.

Jeżeli miałoby się to znowu wydarzyć, a biorąc pod uwagę totalną słabość instytucji państwowych i podzielenie naszego społeczeństwa, to należy się przed negatywnymi skutkami braku państwa – możliwie, maksymalnie zabezpieczyć.

Dzisiaj paradygmat bezpieczeństwa w kraju opiera się na domniemaniu, że przestępca nie jest uzbrojony. Jeżeli jednak mamy do czynienia z grupą 200 wyrostków z maczetami, kijami i innymi wynalazkami służącymi do cięcia, siekania, rąbania lub kłucia, to nie można mówić o tym, że nie mamy problemu z bezpieczeństwem w kraju. Uwaga, nie mówimy tutaj o sytuacjach abstrakcyjnych, tylko o codzienności np. osiedli południowego Krakowa, gdzie są miejsca w które najlepiej po prostu nie chodzić. Podobnie jest w innych miastach, problem przestępczości bierze na siebie Policja i trzeba przyznać, że przy tak ograniczonych środkach, jakimi dysponuje, to radzi sobie doskonale. Generalnie w Polsce jest bezpiecznie, poza wspomnianymi sytuacjami skrajnymi, chociaż i z nimi Policja sobie radzi, albowiem nawet jak się zbierają takie grupy, to sieć informatorów pozwala zawsze odpowiednio reagować. Jak do tej pory, poza kilkoma przypadkami rozlania się burd stadionowych na miasta, zawsze udawało się opanować tego typu przykre ekscesy. Poza tym, trzeba pamiętać, że tego typu grupy – generalnie koncentrują się na przeciwnikach „ze swojego świata”, jednakże co zrobić, jeżeli granica „światów” przebiega obok naszego osiedlowego sklepu lub szkoły, gdzie są nasze dzieci?

Co w momencie jak z jakiejś przyczyny zabraknie państwa, albo nie będzie ono w stanie wypełniać swoich zadań? Co wówczas zrobimy? Będziemy masowo ginąć? Czy tak, jak w Powstaniu Warszawskim – improwizować? Może czas najwyższy zdecydować się na skok cywilizacyjny I ZAUFAĆ WŁASNYM OBYWATELOM? Oczywiście tylko tym, którzy spełnią określone kryteria. Uwaga nie chodzi tutaj o mężczyzn i chłopców w krótkich spodenkach – uganiających się za czołgami agresora po lasach, to oczywista bzdura w dobie termowizji. Nie chodzi tutaj o mięso armatnie! Chodzi o wolność i równość, a wolność i równość mają 7,62 mm – jest ich 30 w magazynku, wpiętym w najdoskonalsze narzędzie do powszechnego wprowadzenia równości, jakie wymyślił pan Kałasznikow!

Rozumiejąc wszelkie racje dotyczące upowszechnienia dostępu do broni i ryzyk z tym związanych, nie można być głuchym i ślepym na dramatyczne wspomnienia historyczne, jak również nie można nie dostrzegać współczesnych zagrożeń kryminalnych, wynikających z chaosu i rozkładu społeczeństwa jak i niewiadomej ogólnej. W czasach kryzysu każdy z nas czułby się lepiej, jakby mógł mieć w domu wspomniany wynalazek pana Kałasznikowa, a do tego jeszcze kilka sztuk broni krótkiej, którą można łatwo schować.

Proszę zwrócić uwagę, że nie ma tu równości, albowiem elity same przyznają sobie prawo do broni, jak w przypadku większości wolnych zawodów, czy też innych uprzywilejowanych w obecnym systemie. Dlaczego władza tak bardzo boi się zaufać ludziom? Dlaczego nie pozwala się Kobietom na posiadanie małych pistoletów, którymi byłyby zdolne obronić się przed napastnikami w pojedynkę? Ktoś pomyślał o tym, jak bardzo demokratyczny i równościowy jest pistolet małokalibrowy w drobnej kobiecej dłoni? Z kilku metrów jest równie skuteczny co klasyczne 9 mm! Dlaczego na to nie pozwalamy? Dlaczego nie pozwalamy ludziom bronić się przed bandytami w ich własnych domach, mieszkaniach?

Historia pokazała nam, że lepiej jest mieć uzbrojone po zęby społeczeństwo, niż społeczeństwo bezbronne. Państwo jest słabe z powodu wielu czynników, w tym działania osób i podmiotów mu skrycie lub wręcz już jawnie niechętnych i przeciwnych. Pozwolenie na to, żeby miała się powtórzyć podobna tragedia – w swojej mechanice, jak ta, z którą mieliśmy do czynienia na Wołyniu, to coś więcej niż grzech zaniechania! Może to być dla kogoś zbyt ostre, ale zawsze lepiej jest zabić, chociaż jednego wroga, niż być po prostu zabitym, na oczach najbliższych lub widzieć śmierć najbliższych, dlatego ponieważ nie było się w stanie ich obronić i nie ma to niczego wspólnego z moralnością chrześcijańską i bardzo dobrze! Lepiej niech inni cierpią, jeżeli wybiorą taką drogę. My się nacierpieliśmy już tyle w historii, że mamy na 1000 lat do przodu! Kiedy władza to zrozumie? Polacy potrzebują powszechnego dostępu do broni, prawa do broni! Natychmiast!

Wybór należy do nas! Jeszcze mamy czas! Proszę pamiętać 7,62 mm to wolność, to równość, to demokracja, to najważniejsze – to prawo wyboru, to 30 wiernych towarzyszy w najmroczniejszej nocy, jak będziecie sami a wokół tylko strach, wrogowie i ciemność (przydałby się jeszcze noktowizor). Zadbajmy o 30 wiernych towarzyszy kiedy będziemy sami a wokół strach i wrogowie. Dzisiaj decyduje się to, co będzie jutro.

Tags: , , , , , , ,

7 komentarzy “Zadbajmy o 30 wiernych towarzyszy potrzebnych jak będziemy sami a wokół strach i wrogowie…”

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    15 października 2016 at 05:16

    Autor mnie przekonał – chce mieć prawo wyboru.

  2. hiena
    15 października 2016 at 08:34

    Podziwiam wytrwałość autora w lansowaniu tego jakże potrzebnego tematu. W Niemczech, Luksemburgu,. Szwajcarii, Belgii i Francji jest łatwo o broń. Nawet w Czechach i na Węgrzech jest łatwiej.

  3. inicjator
    15 października 2016 at 08:42

    Nawet w przodujących w dostępie do broni Stanach Zjednoczonych sprzedają kałasznikowy!

  4. Choroszczyński
    15 października 2016 at 09:33

    W pełni popieram!

  5. bob
    15 października 2016 at 11:13

    Gdy w końcu XVIII w. Polska straciła niepodległość około 10% spłoeczeństwa było uzbrojone po zęby(szlachta). To dawało około miliona ludzi z bronią w ręku. No odliczając kobiety i dzieci to mniej więcej 300 tysięcy. To mniej więcej tyle ile armie zaborców razem wzięte. a mimo to nie utrzymaliśmy niepodległości. Bo od dawna wiadomo, że armia lwów pod wodzą barana nie ma szans przeciw armii baranów pod wodzą lwa.

    • krzyk58
      15 października 2016 at 12:16
      • krzyk58
        15 października 2016 at 17:40

        A w kwestii szerokiego dostępu do broni palnej zawsze byłem usposobiony na:NIE!Myślę(powoli)dojrzewam,do zmiany zdania, acz… racja jest jednak po stronie Krakauera! 🙂
        Nagłówek tematu wiele wyjaśnia,niewykluczone
        iż kiedyś postawieni będziemy w sytuacji
        w której zastosowanie ma powiedzenie “umiesz liczyć – licz na siebie”…i co wówczas? Powtórka z np.Wołynia??
        Kilka magazynków”wiernych towarzyszy” – “patronów”
        potrafi zdziałać cuda,wiedzą coś o tym ci co mieli
        szczęście przeżyć krojenie Jugosławii, a czego tak
        dramatycznie brakowało np.Polakom na mitycznym Wołyniu. “Ignacynowopolski” tak wspomina w odniesieniu
        nieco surowym, do filmu “Wołyń” – tragedię Polaków:
        “Tak się składa, że rodzina mojej Matki pochodzi z Wołynia, z małego miasteczka zwanego Horochów.[iv] . Mój dziadek często opowiadał o przeżyciach tego okresu. Udało im się unieść cało głowy z pogromu dzięki Czechom wołyńskim, z których pochodziła moja babka, oraz…. niemieckiego komendanta miasta, którego tak zaszokowały zbrodnie ukraińskie, że ofiarował Polakom stare austriackie karabiny z okresu I wojny światowej, by mieli się czym bronić podczas ucieczki na zachód. przez płonące wioski. Tak! Można czasem było spotkać się z ludzkimi odruchami nawet wśród Niemców, czy Bolszewików (epizod z filmu), ale NIGDY nie było litości ze strony ukraińskich bestii.”

        http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/731271,wolyn-czyli-poszukiwanie-prawdy-w-dekadenckiej-iii-rp

        http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/10/14/co-sie-dzieje-w-europie-14-10-2016-2/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up