Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

23 kwietnia 2017

Widelec czyli straty wizerunkowe


rgbstock.com Autor: Sanja Gjenero (lusi)

Zastanawiające, czy jeden z wiceministrów polskiego rządu celowo powiedział o Francuzach, to co powiedział w kontekście rzekomego uczenia się ich przodków od naszych przodków posługiwania się widelcem, czy wręcz przeciwnie uczynił to w ramach automatyzmu, może nawet bezwiednego skorzystania z głębi własnej retoryki?
Po prostu takie sprawy nie mają prawa się dziać, nie można w ten sposób – w takim kontekście, mającym na celu jednoznaczne poniżenie całego Narodu, wypowiadać się o nikim. Nie chodzi nawet o to, co o kimś myślimy, tylko o to, że takie kwestie mogą zostać na lata zapamiętane. Jest to najlepsza pożywka dla czarnego PR-u przeciwko krajowi, z którego takie wstawki pochodzą o jakiej można tylko zamarzyć. Ponieważ tak prymitywne skojarzenie, bezwzględnie podchwycą portale i prasa bulwarowa na całym świecie, co spotka się i będzie musiało się spotkać z właściwym przypisaniem cech, do nadawcy takiego – w istocie usiłującego poniżać adresata komunikatu. Nawet jak chce się kogoś obrazić, to przecież nie jest zakazane, żeby to zrobić w sposób inteligentny. Kto, jak kto, ale wiceminister w rządzie państwa Unii Europejskiej, powinien o tym wiedzieć i mieć to na uwadze, dodajmy – zawsze.
Jeżeli była to wypowiedź celowa, to chodziło o przykrycie wątkiem pobocznym wielkiej dyskusji o zerwaniu, czy też jak kto woli – wygaszeniu rozmów o kontrakcie na pochodzące z Francji śmigłowce. Jeżeli zaś, była to wypowiedź ad hoc, wynikająca z automatyzmu skojarzeń, to należy ją uznać za trudną i nic więcej nie mówić, albowiem trudno jest cokolwiek w tym kontekście powiedzieć.
Być może nie jest to „news” na nagłówki światowych mediów, ale głównie anglojęzyczne portale bulwarowe i te całkiem poważne także, skrupulatnie odnotowały wypowiedź i jej cały kontekst. We Francji również wypowiedź odnotowano. Ma poważną szansę stać się „newsem” śmieciowym w skali globu. To na pewno nam nie pomoże w promowaniu naszego kraju. Ponieważ nikt nie lubi być pouczany. Co więcej, żeby pouczać, trzeba mieć autorytet i u pouczanego i u obserwatorów pouczania. W naszym przypadku doskonale pamiętamy, że mieliśmy szansę milczeć, ale z niej nie skorzystaliśmy. Co do obserwatorów pouczania, to bulwarówki i portale z tzw. memami postarają się o to, żeby Polska długo kojarzyła się z widelcem.
Sprawa nie jest wcale błaha, wystarczy tylko się lekko w nią wgłębić i z łatwością odkrywamy potencjalną skalę ignorancji przedstawicieli naszej władzy, która jest nie tylko po prostu żenująca, ale przede wszystkim niebezpieczna dla naszego państwa. Ponieważ jeżeli rządzą nami ludzie, którym się wydaje, że można kogokolwiek pouczać na tematy historyczne, poboczne w kontekście do aktualnych wydarzeń, to znaczy, że nie mamy niczego innego do powiedzenia w temacie głównym. Przy czym patrząc na to od strony adresata tej wypowiedzi, trzeba mieć świadomość, że będzie czuł się obrażony i poniżony – niebranie tej optyki pod uwagę, świadczy tylko i wyłącznie o naszej niezdolności do kompromisu oraz jakiejś niepotrzebnej negatywnej manierze. Można mówić o tych sprawach, ale w taki sposób, żeby adresat czuł się wyróżniony naszą odmową, a nie był poniżony.
Ciekawe jaka będzie francuska odpowiedź, to może być coś dużego, wystarczy bowiem, żeby wziął się za to jakiś komik lub polityk drugiego garnituru, ale z opcji rządzącej i będziemy mieli albo festiwal śmiechu i wesołości z Polski, albo niepotrzebną dyskusję o niczym. Przy czym Francuzi jako nacja są wyniośli, zwłaszcza na punkcie swojej narodowej kuchni i trzeba przyznać, że nie bez powodu. Nikt tego nie potrzebuje, albowiem z bicia negatywnej piany nic nie wynika.
Jesteśmy bezbronni wobec negatywno-prześmiewczych działań globalnych mediów i Internetu społecznościowego. Nic nie jesteśmy w stanie takiego spowodować, żeby nas po prostu nie wyśmiano po takiej wstawce naszego wysokiego przedstawiciela. Więc straty wizerunkowe będą, Polska będzie wyśmiewana, a Francuzi to zapamiętają. Po co to komu?

Tags: , , , , , ,

10 komentarzy “Widelec czyli straty wizerunkowe”

  1. inicjator
    14 października 2016 at 05:14

    Wychodzi prostactwo z naszych ELIT.

    Po prostu teraz rządzi Edek z „Tanga” Mrożka.

  2. Kiełbasa Wyborcza
    14 października 2016 at 05:44

    Bardzo mocne i bulwersujące. K….a i….i!!!!!

  3. Wojciech
    14 października 2016 at 09:11

    Rzecz poszła o Carakale. Gdyby chociaż one skierowane były dla obrony przeciwko Ukraińcom.

  4. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
    14 października 2016 at 09:41

    Najpierw należałoby sobie zdać sprawę z tego, czy my mamy coś do stracenia. W kraju tak marnym jak nasz odpowiedź jest tylko jedna: NIE. Straciliśmy już wszystko. Nie będziemy rozprawiać nad 10% majątku przecież, bo jakby TO poszło w świat to uznano by nas za głupków numer 1. Skoro nie mamy nic do stracenia, przecież kłócimy się już ze wszystkimi, to ja akurat kibicuję, aby odkłamywać Zachód,… zachód, który uchodzi za wyznacznik dobrego smaku, stylu, jakości, kultury, techniki, sztuki itd. Tyle, że karmiono nas kłamstwem. W rzeczywistości to bandyci, niejednokrotnie bandyci, którzy pozwalali sobie na utarczki słowne w naszych przecież czasach. Żadnej z ich strony pokory, zrozumienia dla wschodu, bezinteresowności, dlaczego mielibyśmy wstydzić się że jakiemuś politykowi prawda wyrwała się z ust??? A pal ich licho! Do kart historii przejdzie ten wybryk i dobrze! 🙂 Do PiS-u mi daleko, ale miło było usłyszeć prawdę, toż i perfumy znane na całym świecie z Francji, nie wzięły się przypadkiem…wiadomo, że i woda i perfumy zabijają zapach smrodu prawda?:-) A że nam bardziej odpowiadało, jak dziewczyny nasze myły się nad rzeką? Gwarantuję Wam tu wszystkim, że jakby to Francja nauczyła nas mycia, to ich książki historyczne WSZYSTKIE o tym by trąbiły.

    Kiedyś myślałem, że dawniej człowiek był po prostu prymitywny. Gie prawda. Zjeździłem trochę Europę zachodnią, żrą jak świnie, puszczają bąki publicznie, pokoje hotelowe sprzątają pobieżnie, nie potrafią zachować się przy stole, w głębokim poważaniu mają innych (stołówka, restauracja, biblioteka, urząd). No ale my się zachwyciliśmy w latach 90-tych, że gębę rozdziawiają sztucznie i prezentują wymuszony uśmiech. Ileż to zachwytów było, że my smutni tu jesteśmy(?) Pamiętam parę historyjek:

    – coś koło roku 2000 jechałem w Polsce pociągiem. Po drugiej stronie siedzieli Francuzi. Otworzyli puszkę/konserwę rybną i żarli to maczając na zmianę języki. Nie nabierali na palce nawet, zanurzali w konserwę gębę, przy czym….źle nie wyglądali, to nie byli jacyś bezdomni ludzie.

    – płynąłem statkiem-blokiem od Włoch Płn. do Płd., potem kierunek Hiszpania i zatoczyłem kółko. Taki rejsik. Na statku wałówy było tyle ile w życiu nie widziałem. W restauracji (jednej z 15 chyba) każda osoba nosiła takie patery jajowate (stół szwedzki). Również wziąłem taką plus talerze dla rodziny. Okazało się, że oni nie niosą takiej patery dla całej rodziny ale każdy dla siebie. Azjatki obsługujące miały siniaki pod oczami. W którymś dniu był tzw. „wieczór na słodko” – nigdy nie widziałem 2 piętrowego stołu długiego na 20 metrów pełnego ciast. Ludzie idąc wzdłuż używali do nagarniania na talerze przedramieni (nie tylko dłoni), to co działo się POD stolikami, ten cały syf jaki ludzie zostawiają przeraził mnie i utrwalał stereotypy, a niekiedy zamieniał go w prawdę.

    – wziąłem też córki kiedyś do wesołego miasteczka we Francji pod Paryżem do Disneyland. Musieliśmy nocować w przyległym hotelu. Z rana córka chciała skorzystać z automatu, zwykłe kręgle schowane w automacie. Ciekawe. Jakieś dziecko okupowało automat, ale nie grało. Czekałem chyba z 10 minut. Kucnąłem koło dzieciaka i w tym momencie gówniarz 5 letni zasadził mi fangę w nos. Z pięści. Duży chłopiec ze mnie, ból mi nie obcy ale Ojciec siedział 5 metrów dalej i widział zajście. Zero reakcji, obserwował dalej. Dobrze, że amatorsko łyknąłem trochę psychologii i agresorowi wystawiłem rękę mówiąc swoje imię. Myśle jednak, że gdyby najgorszej patologii w Polsce takie coś się przytrafiło do byłaby ojca reakcja, byłby pewnie oburzony.

    Historyjek mógłbym opowiadać tu jeszcze przez pewnie godzinę. Jeśli one nie budują pewnych stereotypów (często prawdy) o innych krajach to pytam, CO ma je budować?
    Co ma zaświadczać o prawdzie? Statystyki? Pewnie robione przez zachód?

    Jeśli więc zestawić wszystkie wiadomości o zachodzie, stereotypy, wojny, kolonie, kłamstwa historyczne, propagandę telewizyjną, wyzysk, rabunek i wiele wiele innych spraw to wyłania nam się prawdziwy obraz o zachodzie. Kogo ma więc nam być żal, pytam? ICH? Nigdy w życiu, mieli swoje 5 minut. Czas aby zwijali manatki.

    • krzyk58
      14 października 2016 at 13:53

      OBURĄCZ – podpisuję się pod pańskim wywodem! Dodam że
      ‚wypróżnianie” się pod schodami ,na ustronnych korytarzach zamków wśród arystokracji zachodniej
      na pewno nie było wyjątkiem, wspomnę o złotych i srebrnych młoteczkach służących do zabijania insektów na głowach w perukach,
      zachodniej elity, perfumy służyły głównie do maskowania przykrego zapachu(smrodu) – waniali’ niczym skunksy. 🙂 bez względu na status i pochodzenie…
      Natomiast Wschód – Słowianie,oooooooooo,to inna bajka,
      inny stopień kultury osobistej,cywilizacji, niezrozumiały, dla człowieka zachodu!! 🙂

      https://www.youtube.com/watch?v=3N6dnuaF9c8

      https://www.youtube.com/watch?v=qnv9BRrBLrs

      • Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
        14 października 2016 at 15:29

        O właśnie Panie Krzyk58, przypomniał mi Pan dwie sceny. Jedna wydarzyła się w Polsce, przy dość ruchliwej ulicy para Niemców na kucaka załatwiała potrzeby.

        Inna rzecz, kiedyś zjeżdżałem z Alp, zjazd bardzo długi, niezbyt stromy ale nudny. Postanowiłem odpocząć. Duże wzniesienie z prawej strony, stromo, po 5 m. las. Przystanek…i auto na nim stojące, na niemieckich tablicach. Przed przystankiem, droga w las prowadzi łagodnie po skosie i wstecz. Zatrzymałem się za autem niemieckim na przystanku. Wysiadłem z auta bo wówczas jeszcze paliłem. W trakcie zaciagania dymkiem podażałem w kierunku merola bodajże. ładne wypasione autko/limuzyna. Na jego tyle parka, wiek około 25-30 lat, ona i on. Ona kuca i pali papierosa, on przed nią stoi i też pali. I tak sobie po szwabsku gadają. Nie mogłem uwierzyć, że zobaczyłem, jak wychodzi jej z tyłka…., Pan sobie wyobrazą że załatwiała się przy ulicy METR, przy chłopaku METR i przy mnie 3 METRY? I jeszcze sobie rozmawiali obydwoje? Co trzeba mieć w głowie? To samo co jej wyłaziło? Takiej scenki nigdy w swoim życiu nie widziałem. Czym są ociekające syfem kuchnie restauracyjne włoskie, francuskie i niemieckie (skrzywienie zawodowe) wobec tej scenki? Po wszystkim tym, co mnie spotkało, nikt nie namówi mnie na zachodnią naukę dobrych manier.

    • wieczorynka
      14 października 2016 at 16:24

      Postaram się wyrazić swoją opinię, może mi się uda. Otóż część moich krewnych wyjechała za chlebem między innymi do Francji. Byłam we Francji przez 3-tygodnie jednak nie znając języka trudno upierać się przy swoim zdaniu. Francuzi również byli w mojej chałupie (co najmniej 3x) i byli zachwyceni miejscowością w której mieszkam. Zatem nie generalizowała bym zachowania wszystkich Francuzów. Natomiast psim obowiązkiem „wice” jest zachowanie zgodne z etykietą obowiązującą w dyplomacji.

  5. Guzik Becka
    14 października 2016 at 11:47

    Francuzi pewnie się czują wykiwani. W końcu to Polacy ich nakłaniali aby zerwali lukratywny kontrakt z Rosją na Mistrale.

    Na Caracale mogli się patrzeć jaką na swoistą forme offsetu. A teraz co?

  6. wieczorynka
    14 października 2016 at 16:10

    Nie znam od kilku kadencji większości ministrów a tym bardziej wiceministrów, zwyczajnie nie mam takiej potrzeby, ostatnio zapamiętałam tych od „kamieni kupa”.
    Jeżeli jakiś „wice” nie jest w stanie nauczyć się języka dyplomacji to powinien być odsunięty na stałe od polityki.

  7. krzyk58
    14 października 2016 at 20:39

    https://www.youtube.com/watch?v=2xx0z6UVfck

    Bonus w postaci suplementu zamieszczony w ‚ru-necie”
    cytuję: „Никогда так не смеялась в „соловьевских ток-шоу”.)))
    Михеев четко сказал: с КЕМ тут спорить? Особенно Корейба повеселил…)))) вдохновенно „отработал” – премию ему.)
    Powtarzam: Особенно Корейба повеселил…))))
    Wychodzi na to że jednak,mamy w FR „etatowego błazna”!
    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

About krakauer,

Scroll Up