Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 sierpnia 2017

Możliwy scenariusz wojny hybrydowej w Polsce 2017 /political fiction/


 Możliwy scenariusz wojny hybrydowej w Polsce jest zaskakująco banalny, a przez to wręcz prawdopodobny, jeżeli przeanalizujemy całokształt sytuacji, z jakimi mamy obecnie do czynienia w naszym otoczeniu. Żeby w ogóle można było mówić o próbie scenariuszowania tego typu zagrożenia, trzeba zacząć myśleć niekonwencjonalnie, odrzucając dotychczasowe kanony myślenia o konflikcie zbrojnym w kategoriach – linii rozgraniczenia wojsk, kierunków natarcia i angażowania kolejnych zasobów w wojnę. Zagrożenie, które rozpatrujemy bazuje na teorii zarządzania chaosem i oddziaływania na struktury, zmieniania rzeczywistości w skali masowej, właśnie poprzez zarządzanie, kontrolowanie chaosem. Chaos jest narzędziem wojny, jej elementem nieodzownym. Ten, kto potrafi lepiej radzić sobie w warunkach chaosu i jego wielkiej przyjaciółki niepewności – ten może mniej stracić w trakcie wojny. Niestety jednak, nie jest to proste, ponieważ niepewność rządząca chaosem jest karmiona paniką, o której wywołanie w warunkach wojennych się rozchodzi. Później jest już tylko strach i brak kierowania, a to oznacza niezdolność do stawiania zorganizowanego oporu. Można jednak ten stan niezdolności, wywołać przez ciąg zdarzeń pozorowanych i to jest właśnie sam fundament grożącego nam konfliktu.

Wyobraźmy sobie, że w jednym z krajów z którym graniczymy, dzieją się wydarzenia niekonstytucyjne i dochodzi do buntu części ludności oraz buntu części popierającego daną ludność wojska. W wyniku kryzysu wewnętrznego, znaczna grupa ludności i wojska przemieszcza się w kierunku granicy Polskiej. Mówimy o populacji liczącej około pół miliona ludzi chronionej przez około 50 tyś Żołnierzy, wyposażonych w całą gamę sprzętu samobieżnego w gotowości bojowej, amunicję, paliwo i żywność na kilka dni. Formacje te osłaniając ludność, jako nowa wolna armia sąsiedniego kraju, są zwalczane przez podporządkowane rządowi inne oddziały tego państwa i jego państwa sojuszniczego. Dochodzi do sytuacji trudnej w polskiej strefie przygranicznej, ludność kraju sąsiedniego w złożonej sytuacji humanitarnej przesiąka przez strefę graniczną na polską stronę, ochraniający ich wojskowi forsują rzekę graniczną i również przechodzą na polską stronę wraz ze sprzętem i bronią. Całość w  mniej więcej zorganizowanych kolumnach przemieszcza się na Zachód. Towarzyszą im kamery globalnych stacji telewizyjnych. Polityczni przywódcy uciekinierów proszą Unię Europejską i NATO o ochronę. Rząd w Warszawie jest proszony o prawo tranzytu. Wojska kraju sąsiedniego i jego sojusznika, lojalne wobec rządu – zatrzymują się na linii granicznej, dochodzi do przeniesienia ognia na stronę polską i prób pościgu przez doborowe wojska specjalne przeciwnika. Dochodzi do drobnych starć i utarczek wojsk kraju sąsiedniego z Wojskiem Polskim. Oddziały NATO nie reagują, sprawa jest w gestii rządu w Warszawie.

Zachodni sojusznicy Polski konferują w miarę jak narasta kryzys, setki tysięcy ludzi przemieszczają się wzdłuż polskich autostrad, koncentrując się w kilku miejscach, narasta kryzys humanitarny. Zbuntowani Żołnierze kraju sąsiedniego, którzy przeszli granice, nie składają broni, są zorganizowani i podporządkowani swoim dowódcom. Dochodzi do drobnych konfliktów i wymuszeń na polskiej ludności cywilnej, przepędzenia Policji i innych służb państwowych. Ze względu na słabość struktur i brak realnych sił, rząd w Warszawie nie ma jak izolować tych ludzi, ani ich wojskowej eskorty. Dochodzi do kilku poważnych konfliktów, nawet starć z polskimi siłami specjalnymi. Sytuacja się komplikuje, rząd w Warszawie nie ma koncepcji co zrobić w zaistniałej sytuacji, oczekuje na wsparcie od sojuszników, którzy trzeci dzień obradują. Tymczasem pierwsze grupy uchodźców i ich wojskowa eskorta dotarły już do granicy polsko-niemieckiej, części udało się ją przekroczyć, inni – ze względu na przeciwdziałanie wojsk niemieckich stworzyli obóz warowny – chroniony przez broń ciężką po polskiej stronie granicy. Ich przywódcy polityczni, twierdzą, że nie są w stanie ufać władzom w Warszawie, które nie okazały należytej gościnności i nie udzieliły pomocy humanitarnej uciekinierom, jak również nie są w stanie ich osłonić, przed siłami pościgowymi – dlatego odmawiają złożenia broni.

Z Zachodu przyjeżdżają konwoje z pomocą humanitarną do kilku stref zgrupowania ludności z kraju sąsiedniego na terenie Polski. Tworzą oni dwie bardzo duże enklawy, jedną średnią i kilka mniejszych, które się udało zablokować Wojsku Polskiemu. Ludność polska ucieka z miejsc w których władzę de facto przejęli obcy wojskowi, doskonale uzbrojeni i zorganizowani. W praktyce rząd w Warszawie traci kontrolę nad częścią własnego terytorium. Ze względu na kryzys humanitarny, sojusznicy Zachodni i cały świat jest oburzony twierdzeniem rządu w Warszawie o suwerenności nad terytorium. Kanclerz Niemiec twierdzi, że ludzie są najważniejsi i rząd w Warszawie musi tolerować status quo, albowiem wszyscy ludzie mają swoje prawa i należy rozpatrzyć ich wnioski jako uchodźców, a na pewno nie należy eskalować konfliktu.

Rząd w Warszawie mniej więcej po tygodniu jak już obca ludność i chroniący ją żołnierze – zabezpieczyli swoje miejsca bytowania na terenie kraju, przeprowadza mobilizację i zbiera około pół milionową armię przypominająca pospolite ruszenie, do blokowania granic zewnętrznych oraz izolowania miejsc w których zgrupowała się obca ludność. Wszystko jest filmowane przez zagraniczne stacje telewizyjne, w tym także z kraju, z którego pochodzą uchodźcy. W wyniku starć z oddziałami polskimi dochodzi do kontrolowanego załamania dotychczasowej jedności wojsk osłaniających, część ludności migrującej chce wracać, co okazuje się niemożliwe ze względu na obecność sił polskich.

W drugim tygodniu konfliktu – dochodzi do impasu, telewizje pokazują płaczące kobiety i dzieci, ofiary polskiego ostrzału. Na paskach informacyjnych pojawiają się informacje, mówiące o tym, że to cywilna ludność wracająca do kraju, z którego próbowała się wydostać. W wyniku zdarzeń – rząd w Warszawie jest oskarżany o zbrodnie wobec ludności cywilnej. Sojusznicy z Zachodu nie szczędzą dowodów oburzenia i twierdzą, że sytuacja jest winą Warszawy, która nie zgodziła się na negocjacje i mediacje państw zachodnich. W wielu stolicach świata przeprowadzane są demonstracje – przeciwko reżimowi w Polsce, który traktuje wrogo ludność migrującą. Przypominane jest stanowisko władz Polski w sprawie migrantów z Syrii i innych krajów, którzy nielegalnie dostali się do Europy w 2016 roku. Polska jest trwale – poprzez analogie napiętnowana. Głos Warszawy jest niesłyszalny. Rozsądni politycy w Polsce rozumieją, że mogą mieć do czynienia z prowokacją i jedyne co jest pewne to to, że interes sojuszników, nie pokrywa się z polską racją stanu.

W tym momencie problem eskaluje w sposób skrajny, albowiem rząd kraju sąsiedniego z którego pochodzi ludność migrująca, upomina się o ich los, otaczając tą ludność swoją ochroną – ambasador Polski dostaje ostrą notę dyplomatyczną. W telewizorach widzowie na całym świecie widzą kobiety i dzieci płaczące i proszące swojego Prezydenta o pomoc i ochronę przed Polakami, którzy rzekomo mordują ich w nocy. W wyniku szeregu dramatycznych sytuacji, dochodzi do interwencji wojsk specjalnych państwa sąsiedniego i jego możnego protektora na terenie Polski. Uruchomiony jest most powietrzny, w powietrzu dominuje lotnictwo kraju sąsiedniego. Na teren Polski wchodzą doborowe jednostki szturmowe z kraju sąsiedniego i z kraju jego możnego protektora. Kolejne dywizje pancerne i zmechanizowane, wchodzą w Polskę jak w masło, przy jedynie symbolicznym przeciwdziałaniu Wojska Polskiego, które pod naporem przewagi i determinacji wojsk interweniujących – cofa się, unikając jawnego konfliktu. Cały czas jest mowa w mediach o mediacji, o porozumieniu, o wygaszeniu konfliktu, rząd w Warszawie jest obwiniany o całe zło. W tym samym czasie potężne i doskonale zorganizowane formacje wojskowe z kraju sąsiedniego i jeszcze innego kraju, z którym graniczymy – łączą się z wojskami ochraniającymi ludność migrującą w Polsce. Ich Prezydent ogłasza amnestię dla “buntowników” w obliczu katastrofy humanitarnej, do której – jak podają media – przyczynił się rząd w Warszawie.

Pod koniec drugiego tygodnia, Polska jest podzielona na pół mniej więcej wzdłuż autostrady A2 oraz ze wschodu na Zachód mniej więcej wzdłuż A1 od Łodzi na północ. Wojska kraju sąsiedniego – panują nad systemem połączeń drogowych w kraju, blokują Warszawę z trzech stron. Wojska polskie są odcięte w różnych punktach kraju, nie ma jednolitego kierownictwa, ani koordynacji. Polska ludność cywilna ucieka potęgując chaos.

Uruchamia się potężna dyplomacja kraju sąsiadującego z tym z którego pochodzi ludność migrująca. Na forum ONZ i w uzgodnieniu z państwami Zachodu, dochodzi do uzgodnienia, że wojska tego olbrzymiego kraju na terenie Polski to wojska pokojowe ONZ, służące do pokojowej osłony wycofania migrującej ludności cywilnej. Ponieważ mniej więcej 30% ludności migrującej, nie chce wracać do kraju pochodzenia pomimo amnestii, a Zachód nie spełnia ich roszczeń – wpuszczenia na terytorium Niemiec, dochodzi do nowego status quo. Rząd w Warszawie jest zmuszony do tolerowania na swoim terenie obcej ludności i chroniących ją jednostek wojskowych z kraju jej pochodzenia oraz wojsk ONZ z innych krajów.

W Warszawie upadają kolejne rządy, nie ma możliwości przeprowadzenia wyborów, ani referendum, kraj jest podzielony na trwałe. Rząd z Warszawy nie jest uznawany w niektórych regionach rządzonych przez przeciwników politycznych i wspierające ich liczne autochtoniczne mniejszości narodowe. Na ich tereny wchodzą wojska osłonowe Unii Europejskiej, wprowadzając tam międzynarodową administrację (na wzór tego co przeprowadzono na Bałkanach). Na trwałe znaczna część terytorium polskiego przestaje mieć polską administrację. Ponieważ w tym samym czasie dochodzi do kolejnego rozdziału wojny domowej w jednym z krajów z (innym niż dotychczasowi uchodźcy) którym graniczymy, sytuacja się powtarza – kolejna fala ludności migrującej przekracza granicę, a jej przywódcy polityczni twierdzą, że są u siebie, albowiem to ziemia ich Ojców i Dziadów. Rząd w Warszawie nie jest już samodzielny, bronią się nieliczne jednostki polskie, ludność polska ucieka. Kontrolę nad Polską przejmuje Unia Europejska, która wyłania nowy Polski rząd, przeprowadzając plebiscyt, tam gdzie ma kontrolę. Nowy, w ten sposób wyłoniony rząd w Polsce – podpisuje traktaty z Unią Europejską o zachowaniu status quo, na terenach mniejszości narodowej na Zachodzie kraju, godząc się na utrwalenie administracji Unii Europejskiej na tych terenach. Priorytetem jest odzyskanie kontroli nad spoistością całego kraju – głównymi ciągami komunikacyjnymi. W tym zakresie rząd w Warszawie jest zmuszony podpisać porozumienie z krajami, z których pochodziły kolejne fale ludności migrującej, godząc się na stworzenie tymczasowych stref ich bytowania na ternie Polski, jak również stref buforowych przy granicach.

W międzyczasie nie ma prądu elektrycznego, są problemy z dostawą wody, w miastach ludność jest zdana na pomoc humanitarną z Zachodu. Dochodzi do rozkładu społeczeństwa, jego instytucji i struktur państwa. Nikt nikomu nie ufa, wszyscy obwiniają wszystkich o zaistniałą sytuację – bierność i brak właściwych decyzji. Jednakże w kraju realną władzę ma tylko rząd nominowany przez struktury europejskie, albowiem warunkiem przekazywania pomocy humanitarnej jest uwzględnianie jego wytycznych. Na to nie godzi się część poprzednich władz – zorientowana narodowo i prawicowo, dochodzi do starć polsko-polskich, które przeradzają się w walki oddziałów lojalnych rządowi mianowanemu przez Brukselę z oddziałami rządu ocalenia narodowego z siedzibą w Toruniu, który stopniowo jednoczy kraj. Docelowo – nie udaje mu się przywrócić stanu kontroli nad całym terytorium, Polska traci część ziem na Południowym Zachodzie i Północnym Zachodzie, gdzie wojska Unii Europejskiej zapewniają porządek. Ludność polska ucieka z tych terenów.

Zadłużony rząd w Warszawie traci pomoc państw zachodnich, dochodzi do racjonowania żywności w Polsce i nowej organizacji społeczeństwa, skupionego terytorialnie wokół parafii jednego z Kościołów. Polska wychodzi ze struktur zachodnich, odmawia spłaty zadłużenia zagranicznego, rząd robi wszystko, żeby w stosunkowo krótkim czasie wejść w posiadanie broni masowego rażenia, następuje militaryzacja społeczeństwa. Sąsiedzi uznają, że władze w Warszawie są niewiarygodne, opozycja twierdzi, że Polską rządzą religijni, faszyzujący szaleńcy. Rząd na emigracji domaga się w Polsce interwencji wojsk międzynarodowych. Przez kolejne lata sytuacja w kraju wrze, w końcu dochodzi do wkroczenia do Polski wojsk krajów sąsiednich, które mają zabezpieczyć misję humanitarną ONZ. Polska zostaje na trwale podzielona na strefy wpływów, pod kontrolą międzynarodową, a w praktyce – tych krajów, których wojska dominują na danej części terytorium. Olbrzymie części kraju wyludniają się, ludzie uciekają za granicę, nie ma siły zdolnej do zjednoczenia całości, wszędzie trwają walki, w miastach standardem są zamachy terrorystyczne.

Po latach pojawiają się informacje, że wydarzenia w Polsce były inspirowane z zewnątrz. Opozycja dostała broń i pieniądze od zagranicznych sponsorów (podobnie jak w Syrii i na Ukrainie). Amerykański wywiad wchodzi w posiadanie informacji, jednoznacznie wskazujących, że bunt ludności i wojska w kraju sąsiednim, do jakiego doszło przed laty i które stały się początkiem całego problemu – były działaniami zamierzonymi przez służby specjalne tego kraju. Niektórzy intelektualiści na Zachodzie piszą książki i publikują blogi, współczujące Polsce i Polakom, jednakże fakty pozostają faktami dokonanymi, wszyscy wówczas znajdują się już w nowej rzeczywistości.

Po latach ONZ odtwarza państwo Polskie – stowarzyszone z Unią Europejską, ale w granicach – na Zachodzie, do złudzenia przypominających granice z 1939 roku. Zmianę stanu linii granicznej tłumaczą przemądrzałe gadające głowy, wskazując na interes Unii Europejskiej w ochronie buforu granicznego najsilniejszego państwa Unii, czyli Niemiec. Nowy rząd w Warszawie jest zmuszony do uznania status quo, ludność ma dość dekady wojny i wszyscy chcą wrócić do stanu jakiejkolwiek stabilizacji i konsumpcji.

W ostatnim akcie wydarzeń, Watykan zmienia granice polskich prowincji kościelnych na Zachodzie kraju. Polacy cieszą się pierwszym rokiem pokoju, bez wojsk obcych na terenie kraju. Rząd opracowuje 150-letni plan spłaty zadłużenia zagranicznego i reprywatyzacji mienia skonfiskowanego w poprzednim okresie braku stabilności. Wracają znane problemy, jak aborcja, rola Kościoła, pozwolenie na import używanych unijnych samochodów i inne.

W sąsiednim kraju – stawiane są pierwsze pomniki w 10-tą rocznicę wielkiej migracji i ludobójstwa w Polsce, przy których jednoczy się cały Naród. Dyplomacja kraju sąsiedniego – poprzez ONZ wymusza na rządzie w Warszawie, postawienie eksterytorialnych pomników w miejscach tzw. największych masakr własnej ludności migrującej w Polsce. Miejsca te, stają się nowym zarzewiem konfliktów, albowiem co roku motocykliści z krajów sąsiednich domagają się prawa przeprowadzenia do nich pielgrzymek. Sytuacja zaognia się na nowo… Do międzynarodowego kanonu dyplomatycznego wchodzą najnowsze wspomnienia zachodnich dyplomatów z “kryzysu polskiego”, w których Polska zostaje napiętnowana, jako kraj który strzelał do migrantów i tym sposobem naraził całą zachodnią wspólnotę, na konflikt termojądrowy – sprowadzając niebezpieczeństwo wojny na Europę.

Rosyjska wersja tekstu [tutaj]

Tags: , , , , , , , ,

43 komentarze “Możliwy scenariusz wojny hybrydowej w Polsce 2017 /political fiction/”

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków
    9 października 2016 at 05:41

    Wizja jak najbardziej prawdopodobna

    • bob
      9 października 2016 at 12:38

      Kompletnie nieprawdopodobna wizja bo ani Unia Europejska nie mówiąc już o zdemilitaryzowanych Niemczech nie dysponuje armią zdolną wysłać do Polski siły zdolne do kontrolowania czegokolwiek. Ponadto społeczeństwa zachodnie tak jak boją się udziału w jakiejkolwiek operacji militarnej tym bardziej będą przeciw angażowaniu się na peryferiach Europy(Niestety także obecne nadzieje, że europejskie społeczeństwa będą bronić wschodniej flanki NATO to czysta iluzja). Ale scenariusz wojny hybrydowej przeciw Polsce istnieje i to od dawna. Na terenie Białorusi dochodzi do zamachu terrorystycznego. Białoruś ogłasza, że zamachowcami są członkowie polskiej mniejszości oczywiście cała akcja była inspirowana z Warszawy. W rezultacie Białorusini a raczej ich sojusznicy Rosjanie stawiają Polsce nierealne ultimatum w tym kompletną demilitaryzację. Zachód oczywiście za cenę pokoju stara się wymusić zgodę na warunki rosyjskie. Ale polski rząd nie może tego zrobić bo w armii jak i społeczeństwie dochodzi do wzrostu nastroju buntowniczego…

  2. Wierny czytelnik
    9 października 2016 at 08:04

    Moim zdaniem jest to jak najbardziej realne a jak dodamy milionową ludność która już do Polski napłynęła z sąsiedniego kraju – to jest jeszcze bardziej skomplikowane i prawdopodobne. Uważam że ten felieton powinien przeczytać i prezydent Duda i prezes Kaczyński i każdy poseł!!!!!!!

    • bob
      9 października 2016 at 14:56

      Większe zagrożenie, że ten milion to zagrożenie biologiczne niż polityczne czy militarne. Ukraina jak i Rosja to jedne z głównych obszarów epidemii HIV na świecie. Szczęście w nieszczęściu, że z tego miliona połowa siedzi nielegalnie w Niemczech korzystając z braku granicy między Polską i Zachodem.

  3. Pozorovatel
    9 października 2016 at 08:55

    Nic nowego. Nasza historia pamięta polskie terytorium otwarte dla przemarszów obcych wojsk, dla działań wojennych toczonych przez inne państwa na “naszym boisku”. Oczywiście wojska te zaopatrywały się z grabieży polskiej ludności. Do zaproponowanego przez Autora scenariusza potrzeba jednak dodać kilka elementów: otóż w chwili przeniknięcia polskich granic przez półmilionową grupę zbuntowanej ludności, w Polsce już przebywała dwumilionowa grupa gastarbeiterów i przestępców pochodzących z tego kraju. W większości mężczyzn w wieku poborowym wrogo nastawionym do Polaków. Drugim istotnym elementem jest powszechne przekonanie o polskiej inspiracji procesów które doprowadziły ludność sąsiedniego kraju do nędzy i ostatecznego buntu. Przekonanie to prezentuje zarówno zbuntowana ludność uchodźcza jak i owe dwa miliony gastarbeiterów winiąc Palaków za swoje nieszczęścia. Niestety podziela je również większość ludności polskiej obarczając polskie rządy winą za doprowadzenie do owej sytuacji. Prowadzi to do braku zaufania i aktów buntu zarówno wśród ludności jak i oddziałów wojskowych. W takiej sytuacji Unia Europejska nawołuje wręcz państwo graniczące z Polską od zachodu do stworzenia, w obrębie jego historycznych granic, strefy buforowej chroniącej Europę. Zachodni sąsiad nie opiera się zbytnio presji i przy aplauzie Europy powraca do granicy z 1938 roku. Później zaś wspólnota międzynarodowa poszukuje sposobów położenia kresu ciągłym walkom ludności polskiej z ludnością napływową ze Wschodu. Najlepszym wyjściem wydaje się lustrzane odbicie “akcji Wisła” poprzez rozmieszczenie ludności napływowej na wschód od Wisły. Dla zachęcenia do tej migracji UE i ONZ oferuje migrantom stworzenie tam własnego państwa. Ludność uchodźcza przystaje na tę propozycję migrując i osiedlając się w granicach pomiędzy Wisłą z zachodu a Sanem i Bugiem ze wschodu. Polska staje się zaś wąskim przesmykiem rozciągającym się od Bałtyku do Tatr. Bruksela i Waszyngton odtrąbiają wiktorię. W szczątkowej Polsce zaczynają się rozliczenia i poszukiwania winnych. Zachodni wierzyciele upominają się o zwrot zaciągniętych przez Polskę długów…

    • Bior
      9 października 2016 at 09:59

      Trzeba wziąć również pod uwagę fakt, że ten milion gastarbeiterów miodu u nas raczej nie zaznaje, pracodawcy sprężynę przykręcają mocno. Pytanie kiedy, ktoś nam wystawi rachunek za harówkę tych ludzi i czym zapłacimy. Na razie powstało Centrum Obrony Praw Pracowniczych Imigrantów Ekonomicznych na bazie ukraińskiego związku zawodowego „Pracownicza Solidarność”.

    • Bior
      9 października 2016 at 10:02

      A dodatkowo, nasza polityka zagraniczna doprowadziła do sytuacji, że społeczeństwa zachodnie nie uronią ani jednej łzy nad losem Polaków.

    • bob
      9 października 2016 at 15:27

      Tylko kim nasz zachodni sąsiad zasiedli zachodnią część Polski? Syryjczykami czy Turkami? Ale oni nie są głupi żeby przesiedlać się na dziki wschód. Wśród Niemców też trudno byłoby znaleźć chętnych do opuszczenia Monachium, Hamburga, Kolonii czy nawet Berlina aby rozpocząć nowe życie we Wrocławiu czy Gdańsku. Tym bardziej, że statystyczny Niemiec jest około-50 tki a w tym wieku zamiast marzyć o przygodach na pograniczu w ogniu człowiek woli siedzieć w kapciach przed telewizorem. Podobnie mnie śmieszy gdy np. Żyrinowski straszy Ukraińców Polakami. Ciekawe ilu Polaków rzuciłoby Wrocław, Warszawę, Kraków czy nawet Lublin aby zamieszkać we Lwowie. Nawet gdyby oczyścić to miasto całkowicie z ludności niepolskiej to aby żyć w nim na poziomie polskiego miasta trzeba by było zainwestować sporą kasę. Jeszcze gdyby tam była ropa albo gaz to można by spróbować. Ale tam nie ma nic pożytecznego czego nie byłoby w Polsce pod dostatkiem. Jeżeli chodzi o to że wśród ukraińskich gastarbaiterów są głównie mężczyźni to fakt, że od dwóch lat zaczęło do nas przyjeżdżać więcej dezerterów i dziś stosunek kobiet i mężczyzn to 40:60. Dwa lata temu 80% to były Ukrainki. I chociaż Ukraińców-mężczyzn nie ma u nas 2 mln to jednak 500 tys. to dość sporo. To problem bo o ile kobiety łatwiej się asymilują czy nawet wchodzą w polskie rodziny to mężczyźni mają z tym problem i mogą być elementem zapalnym. Błaszczak zamiast latać na herbatkę do Londynu powinien pracować nad programem objęcia cichym ale porządnym nadzorem imigrantów ze wschodu.

  4. usmiechpl
    9 października 2016 at 09:15

    Scenariusz realny, ale … Żadna władza, żaden kraj nie może pozwolić na chociażby przemarsz uzbrojonych sił przez swoje terytorium !!! W pierwszej kolejności do powstrzymania ‘marszu’ już w pierwszym dnie wysyła się Gwardie Narodowa wspierająca Straż Graniczna i policję. Do pomocy wzywa się jednostki wojska amerykańskiego, już będące w Polsce. W tym czasie renomowane jest Wojsko Polskie. W przypadku odmowy złożenia broni na wezwanie GN i SGH dochodzi już na granicy Polski z tym hipitetycznym krajem do wymiany ognia, przyłącza się do walki polska armia , a jak wojna to niestety giną również cywile. Na szczęście to w większości nie Polacy, a gdzie wojna tam niestety giną cywile… ot taka, skrócie, moja ocena sytuacji, a przecież polski władze nie są głupie, pozdrawiam:)

    • Pozorovatel
      9 października 2016 at 10:22

      No widzisz, całe szczęście że mamy u siebie amerykańskie wojska strzegące naszej suwerenności. Bo to raczej niemożliwe by strzegły amerykańskich interesów na polskiej ziemi. Ja jednak mam pewne obawy: Co będzie gdyby (hipotetycznie) Poroszenko zaoferował Monsanto polskie ziemie, na lepszych warunkach niż te których by żądał Kaczyński?

      • bob
        9 października 2016 at 15:56

        Amerykańscy żołnierze bronią w Polsce amerykańskich interesów ale tu nie chodzi o monsanto tylko o fakt, że atak na państwo NATO mógłby doprowadzić do rozpadu Paktu. A co by nie mówić jak na razie NATO to filar amerykańskiej pozycji w świecie. Z drugiej strony Amerykanie albo uważają, że polska armia jest naprawdę silna albo, ze rosyjska armia jest naprawdę słaba bo siły, które Ameryka wysyła do Polski są stosunkowo mizerne. No chyba, ze zakładają, że te kilkadziesiąt Abramsów w razie konfliktu i tak będzie stało bezczynnie bo prawie całą sprawę tak jak w Iraku załatwi amerykańskie lotnictwo.

      • krzyk58
        9 października 2016 at 18:00

        @bob-as. “Amerykańscy żołnierze bronią w Polsce amerykańskich interesów” No to ładnie “przypaliłeś
        głupa’ GRATULACJE! 🙂 Czy to tylko wypadek przy pracy? Qarwasz mat – wyłożyłeś jasno “kawę na ławę”.BO po co BURDEL w USA? Gnój,totalną apokalipsę zostawią nad Wisłą! SQ…..ny!

    • krzyk58
      9 października 2016 at 11:37

      ” Żadna władza, żaden kraj nie może pozwolić na chociażby przemarsz uzbrojonych sił przez swoje terytorium !!” A – “niekiedy’ celem wybrania ‘mniejszego zła” -POWINNA!!

      …Jednakże to, Monachium wytyczyło drogę do Moskwy, to w Monachium Kanclerz Hitler stał się jednym z równych, ówczesnych Europejskich potęg a ZSRR zostało totalnie, absolutnie, kompletnie i w zupełności wyeliminowane poprzez niedopuszczenie do stołu, chociaż rząd Radziecki deklarował wsparcie dla Pragi, tylko nie było jak go udzielić – głównie ze względu na geografię i stanowisko sanacyjnych władz Polski, które nie wyobrażały sobie przemarszu Armii Czerwonej do Czechosłowacji, co zmieniłoby ówczesną sytuację strategiczną Polski w sposób w ich oczach tak dramatyczny, że to się po prostu nie mieściło w głowie.

      Niestety nie było wówczas w rządzonej przez żałosne popłuczyny dyktatury sanacyjnej w Polsce nikogo, kto mógł w ogóle wyobrazić sobie zmianę sojuszy i pomoc ZSRR w obronie Czechosłowacji. Owszem, argument że w ówczesnych realiach – było to równie prawdopodobne jak produkowanie mikroprocesorów, jednakże dyplomacja Polska i miałkość naszych elit cechował tak porażający brak wyobraźni, że nie można nad tym dzisiaj milczeć. Niestety mieliśmy elitę najdelikatniej mówiąc przekupioną, ponieważ bliżej jej było do salonów i pożyczek imperialnej wówczas Francji niż do myślenia w kategoriach państwowych, to znaczy przetrwania pomiędzy dwiema industrialnymi potęgami, wobec których byliśmy bezbronni i nie mieliśmy szans samodzielnie stając w pojedynkę, a co dopiero mówiąc o podwójnym uderzeniu z pamiętnego 17 września…

      https://obserwatorpolityczny.pl/?p=14384

      Ps.Jeśli porównać “stare” teksty…widzimy,(nawet bez
      okulara) iż K.z upływem lat znacznie “stępiło się ostrze pióra”…

      http://maxpark.com/community/129/content/5023068

      https://nstarikov.ru/blog/71406

      • bob
        9 października 2016 at 15:47

        A może lepiej zapytać Czechów czy chcieliby aby Rosjanie i Niemcy walczyli przeciw sobie w Pradze? Bo w takim scenariuszu z Pragi dużo by nie zostało. A Czechy to nie Polska. Bez Pragi ten naród przestałby istnieć. Zwłaszcza, że w wyniku skupienia działań wojennych głównie na terenie Czech większość miejscowości czeskich zostałaby zniszczona albo ograbiona zarówno przez Niemców jak i Sowietów. Nie mówiąc już o morderstwach i gwałtach. Tak, żołnierze sowieccy w 1945 roku w Czechosłowacji zgwałcili około 20 tys. kobiet. A front w Czechach przesuwał się szybko i główne siły sowieckie przeszły przez ten kraj ledwie w ciągu kilku dni.

      • krzyk58
        9 października 2016 at 16:16

        To proste bob-asie,Hitler w tym konkretnym
        przypadku NIGDY nie zdecydował by się na anszluss
        ni Austrii ni Czechosłowacji..a więc inaczej
        mogło się “wszystko’ ułożyć!

      • Wojciech
        9 października 2016 at 18:48

        W tej sytuacji na nich wystarczy jeden Iskander aby zniknęły powierzchni, wyparowały te wszystkie brygady, tarcze i Caracale.

      • krzyk58
        9 października 2016 at 19:24

        @Wojciech. Dlatego (ciągle) powtarzam podstawowa prawdę “przyjaciół szukaj blisko,a wrogów(jeśli już musisz – mieć wroga 🙂 DALEKO! Najlepiej,
        aż za Atlantykiem. Czy choćby powiedzenie – ‘tam gdzie kują
        konie – nic po żabie,niepotrzebnie “nadstawia kopyta”.

      • bob
        9 października 2016 at 20:44

        @krzyk58 Austria przed wojną to był kraj stosunkowo biedny a przywódcy austriaccy na kolanach jeździli do Pragi za kredytami. Austriacy naprawdę widzieli w Hitlerze jakieś wyjście z tej sytuacji. A jeżeli chodzi o Czechosłowację to gdyby Stalin zdobył wpływy w Pradze to Hitler uzyskałby poparcie Paryża i Londynu aby zrobić porządek z czerwonymi. W tym czasie komunizm miał znacznie gorszą opinię wśród polityków ale i społeczeństw zachodnich niż faszyzm. Tak więc Praga byłaby zamieniona w morze ruin. Jeżeli chodzi o przysłowia to raczej nie trafione bo my naprawdę nie możemy wiele zrobić aby Rosja nie widziała w nas wroga. Przecież nie padniemy na kolana i nie oddamy Kantorom czy innym kumplom Putina naszej energetyki czy petrochemii. Nie rozmontujemy nafto i gazoportu. Nie oddamy ruskim tirom(a raczej Rotenbergom kolejnym kumplom Putina) transportu wschód-zachód. Nie wejdziemy do ruskiej unii, nie przyjmiemy drewnianego rubla jako waluty w rozliczeniach wymiany i nie będziemy prowadzić wspólnych z Rosją manewrów nad Odrą albo w pobliżu Danii.
        @Wojciech, jeden iskander nawet z głowicą atomową to za mało. Iskander to nie jest jakaś duża rakieta z kilkunastoma głowicami.

      • krzyk58
        9 października 2016 at 21:27

        @bob.Pisze,cytuję” Austria przed wojną to był kraj stosunkowo biedny. Nie znam ówczesnego stopnia zamożności Austriaków czy Niemców.Nasunęł mi się
        pewien imperatyw dotyczący tego “kto i czym jest bogaty’.Niemcy po wejściu na tereny ZSRR – -“Barbarossa” :)(Niemcy – jako barbarzyńcy gwoli prawdy historycznej)..
        nie mogli wyjść z podziwu i zdumienia,cóż ich tak
        poruszyło? Otóż w prawie każdym domu książki, co
        jednoznacznie świadczyło o b.wysokiej kulturze mieszkańców ZSRR nie tylko miast,półki pełne ksiażek spotykali na co dzień w zajmowanych ‘dierewniach”.
        Niemcy poniekąd przyznawali iż standard życia ‘u nich” był wyższy, lecz w temacie szeroko rozumianej kultury przeciętny Niemiec w analogii do Rosjanina czy Białorusina to był tylko “czerstwy,mało okrzesany mużyk” :)….pozostałą część produkcji daruję(sobie).
        Wieje z niej agitką i smrodem – rodem z S.Piaseckiego.
        🙂

  5. Inicjator
    9 października 2016 at 11:24

    Interesujący scenariusz, szczególnie poprzez uwzględnienie w nim czynnika czasu.

    Na 800 “rotacyjnych” żołnierzy US Army, kilkuset strażników granicznych i Straże Miejskie w rejonie “kryzysu humanitarnego”, nie liczyłbym zbytnio.

    Raczej “sojusznicy” ogłosiliby neutralność, żeby nie eskalować konfliktu oraz POCZEKAĆ czy Polska aby napewno CHCE BRONIĆ swojej suwerenności, bo w chaosie wojennym propagandy różnych stron konfliktu będą szaleć.

    Prawda jest ostatnią sprawą na wojnie, do wyjaśnienia po 100 – tu latach przez IPN-y zwycięzców …

  6. awkzim
    9 października 2016 at 11:57

    Ad Inicjator
    Nied można bronić czegoś czego się nie posiada.

  7. jerzyjj
    9 października 2016 at 15:59

    SIERGIEJ WIKTOROWICZ ŁAWROW ROSYJSKI DYPLOMATA.MINISTER SRAW ZAGRANICZNYCH ROSJI.
    KUDY TEMU dddddddddddddd Z MSZ DO NIEGO ???

    • krzyk58
      9 października 2016 at 16:54
    • bob
      9 października 2016 at 20:59

      Waszczykowski powinien być proboszczem w jakiejś wiejskiej parafii a nie szefem MSZ ale tak naprawdę nawet jak zawali wszystko co możliwe jest do sknocenia to i tak będziemy w lepszej sytuacji niż Rosja w rękach Ławrowa. Po prostu Ławrow ma za zadanie dokonać rzeczy niemożliwej. Tzn. sprawić aby słaba Rosja decydowała o świecie razem z Chinami i Ameryką. Ale zamiast tego Ławrow wepchnie Rosję w długoletnią wojnę w piaskach Bliskiego Wschodu. Po tym Rosja jak ZSRR po Afganistanie już się nie podniesie. A tak naprawdę jedyne co powinna Rosja zrobić aby nie mieć poważnych problemów to milczeć.

      • krzyk58
        9 października 2016 at 21:32

        Pomarzyć dobra rzecz,zwłaszcza w niedzielne popołudnie!Inni mówią, marzenia ściętej głowy!Mużyk 🙂 Wyluzuj,stoisz ‘na spalonym’.

        https://www.youtube.com/watch?v=ROLjl_gF7uQ

  8. krzyk58
    9 października 2016 at 19:17
  9. daniel
    9 października 2016 at 20:22

    bardzo prawdopodobny scenariusz przy psychopatach i idiotach rządzacych tym krajem.

  10. wieczorynka
    9 października 2016 at 20:26

    Druga wojna Światowa nie zaczęła się 1 września 1939 roku jaki piszą polskie podręczniki, tylko w połowie 1937 roku pomiędzy Chinami i Japonią, dla Niemiec po przegranej pod Stalingradem. Obecnie na świecie jest tak wiele punktów zapalnych, że można przypuszczać iż kolejna woja już trwa od dawna, pytanie tylko kiedy stanie się globalna.

    • bob
      9 października 2016 at 21:23

      Obecne wojny to pikuś w porównaniu z tymi z lat 70 tych jak wojna w Wietnamie czy w latach 80tych jak wojna w Afganistanie. Wystarczy porównać skalę zaangażowania, liczebność wojsk. Z drugiej strony to nie oznacza, że znacznie mniejsza skala obecnych konfliktów nie doprowadzi do poważnych skutków. Dziś np. dla Ameryki zaangażowanie kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy to bardzo wysoki koszt, Rosja zaś nie może sobie pozwolić na dłuższą akcję nawet kilkunastutysięcy żołnierzy. Dlatego właśnie Putin ciągle straszy atomem. Po prostu dobrze wie, że nie ma do dyspozycji jakichś porządnych zasobów koniecznych do prowadzenia polityki agresywnej. Ba, wraz z rozwojem systemów antyrakietowych rosyjska broń atomowa stanie się zbyt słabym czynnikiem nie tylko szantażującym w polityce międzynarodowej ale i nie będzie nawet czynnikiem odstraszającym. Zwłaszcza jeżeli Amerykanie nie znajdą jakiegoś sposobu aby zmusić Chiny do rezygnacji z rozbudowy potencjału militarnego. Na razie robią to dzięki dolarowi. Chińczycy muszą eksportować za dolary i aby wartość tego eksportu nie spadła co zahamowałby rozwój gospodarczy Chin muszą inwestować zyski w amerykańskie obligacje zamiast we własną gospodarkę. W rezultacie Chińczycy nie są w stanie finansować armii na takim poziomie aby zostawić w tyle nawet Amerykę.

      • wieczorynka
        9 października 2016 at 22:12

        Bobo, ale się dziś rozpisałeś. Nigdzie nie przeczytałam, że Prezydent FR straszy atomem. Natomiast Rosja mając ogromne terytorium może rozciągnąć front na wiele tysięcy kilometrów i poczekać na Generała Mroza, tak przegrał wojnę Napoleon (z 500-700 tys wojaków Napoleona Rosję opuściło 30 tys. wojaków w opłakanym stanie) podobny los spotkał wojaków, którzy dotarli do Stalingradu w czasie II światowej. Bobo przeczytaj sobie przynajmniej “Cesarski poker” Waldemara Łysiaka (do kupienia w antykwariatach) a dowiesz się kto rozgrywa światową politykę i kto za to płaci, dowiesz się też kto wygrywa.

  11. jerzyjj
    9 października 2016 at 21:22

    POLSKOJĘZYCZNY MINISTRZE OOBRONY NARODOWEJ,OPAMIĘTAJ SIE!!! Z TYMI TWOIMI OBECNYMI “SOJUSZNIKAMI”,NA KTÓRYCH TAK LICZYSZ BĘDZIE TAK JAK JAK W 1939 roku…
    Rosjanie śmieją się z polskiego wojska i twierdzą, że ich czołgi T-90 będą w Warszawie w ciągu 24 godzin. Desant powietrzny potrzebuje na to niewiele ponad godzinę. Są jeszcze Iskandery. Te rakiety dwie minuty po odpaleniu wybuchną w centrum Warszawy. Problem w tym, że rosyjscy propagandziści mogą mieć rację.
    Nie jesteśmy przygotowani na atak ze wschodu. Na wypadek wojny całą swoją nadzieję pokładamy w sojusznikach. – To jest całkowicie bzdurne założenie.
    ——————-
    Desant Rosjan w Polsce w dwie godziny? Potwierdzają to eksperci

    NIE LINKUJEMY DO SZMATŁAWCÓW KTÓRE KŁAMAŁY NA NASZ TEMAT. WEB. JÓZ.
    ——————-
    Na zakończenie filmu na rakiecie widać emotke ze zmróżonym okiem. Ma to oznaczać, że filmik jest “żartem”. Jeśli tak to raczej kiepskim. Tyle tylko, że jest w nim ziarno prawdy.

    https://www.youtube.com/watch?v=AXWOKhCGyog
    ——————-
    Militarne show rodem z filmów science fiction. Zobacz największe hity targów zbrojeniowych w Kielcach [WIDEO, zdjęcia]

    http://www.echodnia.eu/strefa-biznesu/firma/aktualnosci/a/militarne-show-rodem-z-filmow-science-fiction-zobacz-najwieksze-hity-targow-zbrojeniowych-w-kielcach-wideo-zdjecia,10186250/
    ——————–

    • wieczorynka
      9 października 2016 at 22:39

      @jerzyjj, czytałam kilka tekstów w sieci,że rosyjscy żołnierze umrą ze śmiechu widząc kto napadł na Rosję i chyba jest to jedyna szansa dla Polski. Czyli zawsze jest jakaś alternatywa. Pozdrawiam.

      • krzyk58
        10 października 2016 at 07:58

        Tak.To prawda, w tym szaleństwie jest(była by) jakaś iskierka nadziei.Kiedyś wspominałem o zastosowaniu
        wspomnianego scenariusza – dla przyszłego dobra Polaków.

  12. Sadownik i plantator
    10 października 2016 at 08:09

    Widać, że macie dane prosto z Kremla ! Swoją drogą to bardzo miło ze strony Rosji, że nas informuje co nas spotka z jej strony. Schemat jest czytelny, aż nadto czytelny.

    • krzyk58
      10 października 2016 at 08:40

      Zapytam uprzejmie – Szanowny kpi czy o drogę pyta? 🙂
      (Gnijące jabłuszka(i inne frukta) niczego nie nauczyły?

    • Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
      10 października 2016 at 09:17

      pryskasz jabłka sojuszniczymi pestycydami?:-) Pśśśśśś, Pśśśśśśś, 1,50 PLN, pśśśśśś, pśśśśśś, kolejne 1,50 PLN. A tu nagle pismo:

      Dzień Dobry

      Tu Szwecja, za dużo pśśśśś, pśśśś

      Pozdrawiamy

      3.0 PLN do Szwecji:-)

      • krolowa bona
        10 października 2016 at 10:43

        @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej
        Wogole nie moge pojac o co chodzi w Pana komentarzu, za duzo tajeminiczej grypserki, uzywajac takich “zabawnych skrotow” wyklucza Pan z brania udzialu w dyskusji nie tylko moja osobe, to troche niedemokratyczne

      • Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej
        10 października 2016 at 14:33

        Tłumaczę. Od znajomego dowiedziałem się, że Szwecja zwróciła nam jabłka bo przekroczyliśmy w nich normy pestycydów. 10 krotnie przekroczyliśmy. Jesteśmy narodem spodlonym sprzedającym jabłka po 15 gr. za 1 kg. Rolnik za taką cenę nie jest w stanie opiekować się porządnie jabłkiem na drzewie. Leje więc pestycydy ile fabryka dała. Być może zbyt w Rosji byłby bardziej opłacalny ale przecież się pożarliśmy z panem W. Putinem. Człowiek z komentarza, którego wyszydzałem zresztą, narzeka na Kreml i jest jednocześnie sadownikiem (uznałem, że rzeczywiście nim jest, po nicku). Jak na ironie więc, wyśmiewa Kreml i jabłka psika pestycydami, to “pśśśśś, pśśśś” oznaczał oprysk. Tak więc zarobił jakieś pieniądze i musiał je zwrócić do Szwecji:-) Mam nadzieję, że odkupiłem winy;-)

      • krolowa bona
        13 października 2016 at 10:21

        @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej,10.10’2016,14:33
        O.K.
        Troche podobnie, choc nie zupelnie to samo jest we Francji i w szczegolnosci w Niemczech z mlekiem….EU zniosla tzw.kwoty ilosciowe producji mleka, Rosja mleka i wyrobow mlecznych wogole nie kupuje, Chiny maja kryzys i kupuja duzo mniej a wielkie sieci handlowe w Niemczech zmuszaja rolnikow do sprzedazy mleka za grosze, co niepokrywa kosztow produkcji mleka, rolnicy nie moga dobic sie swoich praw, panstwo chce “malych” rolnikow wykoczyc i tylko olbrzymie farmy popierac……we Francji cale wielkie grupy inwestorow wykupuja cale polacie ziemi rolnej i to b.dobrej jakosci np.czarnoziemy i buduja osiedla domkow jednorodzinnych oraz supermarkety i to w szczerym polu. …..ronikow sie tepi, jak “stonke ziemniaczana”….madrzy ludzie mowia w tym rolnicy i to wyzszych studiach, ze trzeba budoeac domy pietrowe a nie domki jednorodzinne , ktore “pozeraja” pola uprawne..te domki j.to przynosza bardzo wysokie dochody np.w Rumunii, w Karpatach wykupily te koncerny z Francji prawie wszystkie lasy, Rumonow wyzucili na pysk…a zywnidc taka droga i uchodzctwa za praca nie mozna powstrzymac…ta pewna stabilnosc i rownowaga istniejaca w UE z partnerem handlowym jakim byla Rosja przez te sanjcje zostala kompletnie zburzona
        to czyni spustoszenia wielkiej miary, taka glupota i tyle nieszczesc dla wszystich stron….

  13. fly
    10 października 2016 at 20:15

    O możliwym scenariuszu z udziałem “ludności napływowej” + uciekinierów z rozpadłej Ukrainy ( bo to o niż chodzi ) pisałem ze dwa lata temu . Mamy ok. miliona pracujących młodych Ukraińców . Wystarczy ciężka zima , aby to upadłe państwo całkiem BOOOOM ! Walnęło !

    Już pojmuję miłość Krakauera do SA , sorry , Gwardii Narodowej . Ale , wybacz Autorze , żaden z tych dzieciuchów nie ma szans z bandyckimi batalionami Azow , Ajdar itp.

    Jest totalną schizą polska polityka . Pierw plujemy na Rosję i zwalczamy – ewidentnego byłego moderatora na Upadlinie .

    Potem pomagamy robić z Ukrainy Upadlinę ( razem z Zachodem i USA ) , a teraz sr…y w gacie i powołujemy GN ! Horror jakiś !

    To tak , jakby nagnoić wokół domu i w samym domu , a potem dużym kosztem go dezynfekować i przywracać normalny zapach !

    • krolowa bona
      13 października 2016 at 15:34

      @fly “ujal” . …”kto dolki kopie, ten sam w nie wpada”.. ..

  14. yoyo
    11 października 2016 at 16:06

    Autor ma duzy dar scenariuszowania rzeczywistosci

  15. Tadeusz
    11 października 2016 at 16:58

    rzeczywiście political fiction z naciskiem na fiction. Po ataku zjednoczonych sił Rosji i Białorusi nie bedzie Polski po trzech dniach, a nasi przyjaciele z Nato (no Aktion talk Only) będą sobie dalej obradować ,jak ukłuć Rosję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up